Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

verlee

Użytkownik
  • Zawartość

    736
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Ostatnia wygrana verlee w dniu 14 Marzec

Użytkownicy przyznają verlee punkty reputacji!

Reputacja

948 Bardzo lubiany

O verlee

  • Tytuł
    Dobrze rokujący junior
  • Urodziny 24.01.1994

Informacje

  • Wersja
    FM 2013
  • Klub w FM
    NK Vinogradar
  • Skąd
    ztond
  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

13965 wyświetleń profilu
  1. Nowe technologie

    Tak się tylko odniosę jeszcze do tej afery z Cambridge Analytica, bo w sumie sam ostatnio robiłem na ten temat mały research. Ogólnie ten motyw z psychometrycznym targetowaniem reklam jest raczej tylko sensacyjnie brzmiący niż realnie wartościowy, z tego, co czytałem reakcje branży reklamowej, takie targetowanie nie ma wcale większej skuteczności niż targetowanie po demografii.
  2. Seriale telewizyjne

    Całkiem dobrej, bo wyciekł z samego HBO, bodaj z ich usługi streamingowej. :keke:
  3. Polityka wewnętrzna

    Ciekawe jak to wygląda w innych krajach. Bo przypuszczam, że w na przykład superkapitalistycznym Silicon Valley odsetek środków utopionych w nietrafionych inwestycjach jest wcale niemniejszy. Według ostatnich danych około 60%. http://fortune.com/2017/06/27/startup-advice-data-failure/
  4. Polityka wewnętrzna

    Tak, zgadzam się z tym, że piszę o specyficznych rzeczach, ale w kolejnych edycjach napisałem czemu to robię. ;) Poza tym, tak jak mówiłem, jeśli chodzi o definiowanie problemów, to miałem to dość przemyślane, jeśli chodzi o definiowanie rozwiązań, to improwizowałem na bieżąco. :keke:
  5. Polityka wewnętrzna

    Szczerze mówiąc to zasada kciuka… Na przykład: https://www.forbes.com/sites/neilpatel/2015/01/16/90-of-startups-will-fail-heres-what-you-need-to-know-about-the-10/#57e3e8a66679 —ale nie mam źródła badań jakiegoś bardzo konkretnego. https://www.quora.com/What-percentage-of-startups-fail
  6. Polityka wewnętrzna

    Skoro już tak dużo rozpisywałem się o problemach, to przyznam, że jeśli chodzi o rozwiązania, to nie jestem pewien. Według mnie zdefiniowanie rozwiązania sprowadza się do zagadnienia stworzenia ekosystemu faworyzującego przedsiębiorczość i innowacyjność bez nastawienia na inherentną nierówność ekonomiczną i bez dysponowania takim kapitałem jak inne gospodarki. Więc luzik. :keke: Są jednak możliwe jakieś kierunki. Obecnie globalny system przedsiębiorczości zakłada 1) to, że założyciele i inwestorzy otrzymują wielokrotnie większe zyski z sukcesu młodej firmy niż jej pracownicy 2) że pewnikiem jest to, że tylko 10% nowych biznesów się udaje. Jednym z rozwiązań może być na przykład systemowa próba zwiększenia tego 10% z punktu drugiego do na przykład 20% — większość inwestorów traktuje to prawie jak prawo natury takie jak e=mc2. Stany Zjednoczone nie muszą się przejmować tym, że 9 z 10 inwestycji się nie udaje — mają pieniądze i na 20 takich inwestycji. My musimy się tym przejmować, bo takich pieniędzy nie mamy — być może gdybyśmy zaczęli pracować nad elementami równania, które inni uznają za pewnik, osiągnęlibyśmy ciekaw rezultaty. Może podobne rzeczy da się zrobić z punktem pierwszym ze zdania powyżej. Być może popularniejsza powinna być technika robienia z pracowników młodych spółek udziałowców. Być może również udziały powinny być oddawane hojniej przez właścicieli. Są różne ciekawe rzeczy takie jak na przykład 100% jasność budżetu spółki — firmy takie jak Buffer nawet pokazywały wszystkie płace na zewnątrz firmy, publicznie — albo próby algorytmizacji wynagrodzeń. Tu znowu Buffer robił coś ciekawego: https://buffer.com/salary?r=1&l=10&e=2&q=0— pracownicy mogą na przykład wybrać, czy chcieliby mieć więcej udziałów w spółce, czy większą wypłatę. Niektóre firmy biorą pod uwagę także to, czy pracownik ma rodzinę i w jakim regionie geograficznym mieszka. Być może wprowadzenie takich rozwiązań na szerszą skalę niż tylko 1 firma wpłynęłoby na promocję bardziej fair warunków pracy, poczucie zrozumienia, czemu mam taką pensję a nie inną, wrażenie kontroli tego, czy chcę być zaangażowany w firmę czy spać spokojnie i zarabiać więcej. Oczywiście pozostaje pytanie co do tego, ile takich rozwiązań da się zrobić legislacją, ile edukacją, a ile promowaniem mody wśród naszych przedsiębiorców. No i rzecz jasna nie załatwia to sprawy tego, że nie wiadomo, ile faktycznie zawodów i firm może operować w takim modelu i jak szybko społeczeństwo mogłoby się przestawić na coś takiego… Nie ważne jak szybko przyśpieszą innowacje i wzrost spółek nowej generacji, jeśli jedynymi beneficjentami będą młodzi, dobrze wyedukowani ludzie — ich rodzice, jeśli poczują się za bardzo z tyłu, po prostu zagłosują w wyborach na kogoś, kto zatrzyma reformy (vide Donald Trump i próba ratowania węgla mimo tego, że odnawialne źródła energii rozwijają się w bardzo dobrym tempie). Natomiast wydaje mi się, że należy stawiać na nasze globalne firmy, które będą miały szanse konkurować z innymi globalnymi firmami, a dzisiaj stety czy niestety globalność prawie zawsze równa się high-tech. Tak więc (to już ostatnia edycja tego posta, obiecuję) główne pytanie sprowadza się do tego, w jaki sposób budować globalne firmy, które będą chciały płacić lokalne podatki. Obecnie jest to prawie w ogóle niemożliwe z powodu konstrukcji globalnego systemu prawno-księgowego. Być może nie będziemy musieli jednak rozwiązywać tego problemu, jeśli firmy oddadzą więcej swojego akcjonariatu w ręce swoich pracowników. Skoro korporacje stają się tak potężne jak państwa, to być może powinny — tak, jak państwa — przejść podobny proces demokratyzacji. Jak widzicie, mnie personalnie nie zależy na przykład na utrzymaniu silnego państwa w jakimś komunistycznym czy socjalistycznym modelu. Zależy mi — i wydaje mi się, że każdemu tutaj — na silnej jednostce i na szukaniu innego modelu, bo wiem, że obecny nie do końca mi się osobiście podoba. Ale tutaj już odpływam w jakieś niemalże polityczne manifesty, więc już skończę.
  7. Polityka wewnętrzna

    Kolejny problem: dzisiaj w prawdopodobnie większości branży otwierając swój biznes dzięki globalizacji będziesz prawdopodobnie jak lokalna restauracja kontra McDonald’s czy inna sieciówka. Każda branża ma swojego McDonalda. Bariery wejścia i warunki konkurencji stają się bardzo wysokie. Nie istnieje żadna spójna legislacja ani nie ma realnego kapitału w naszym ekosystemie, który byłby w stanie systemowo pomóc nowym przedsiębiorstwom wystartować i operować w taki sposób, żeby przeżyć te nowe warunki konkurencji, które są coraz częściej globalne. I znowu, być może gdybyśmy jako społeczeństwo — i pracownicy, i pracodawcy — byli w stanie spojrzeć prawdzie w oczy ponad podziałami, to zrozumielibyśmy, że "niemożność" otwiera więcej okazji niż "możność". "Niemożność" wbrew pozorom zmusza do bycia niezadowolonym, do szukania nowych dróg, do eksperymentowania. "Możność" implikuje akceptację istniejącego modelu i ciągłą gonitwę za tymi, co są z przodu. Nawet ty — nie wiem czy świadomie, czy nie świadomie — użyłeś słowa "wyścig". Wyścig to gra o sumie zerowej. Wygrywa tylko jeden — ten, kto przekroczy metę jako pierwszy. Jako społeczeństwo potrzebujemy innych metafor.
  8. Polityka wewnętrzna

    To zależy od punktu widzenia i od branży. Operujesz absolutem, a przecież nie o to chodzi ;) https://cdn.theatlantic.com/assets/media/img/posts/2016/01/a5bd8684e/1490ce550.png (dane roczne za 2012) Kiedy mówię "mało", mam na myśli "mało w porównaniu z innymi gospodarkami", ponieważ inwestowanie to gra o sumie zerowej i gospodarki, które są bardziej konkurencyjne, prawie zawsze przejmują najbardziej prospektywnych założycieli spółek. Piszę "założycieli", ponieważ ktoś, kto ucieknie do lepszego ekosystemu, będzie już raczej korzystać z tego właśnie ekosystemu do budowy swoich kolejnych firm, zamiast męczyć się z budowaniem czegoś od zera w trudniejszych warunkach w mniej efektywnym ekosystemie. Natomiast jeśli chodzi Ci o budowanie lifestyle biznesów z lokalnym brandem, no to może faktycznie jest wystarczająco dużo kapitału.
  9. Polityka wewnętrzna

    To twoja interpretacja, nie próbuj jej wmówić reszcie uczestników dyskusji. Znowu: porozmawiajmy na poziomie systemowym. Ja wyjaśniłem, czemu według mnie nasi przedsiębiorcy są w takiej samej dupie w porównaniu do zagranicznych przedsiębiorców, jak wielu pracowników w Polsce jest w dupie w porównaniu do pracodawców. Starałem się tym pokazać nie to, że ktoś kogoś w naszym kraju wyzyskuje, tylko po to, żeby pokazać, że wszyscy jesteśmy jako społeczeństwo w jednym worku. Gramy w globalnego pokera, a na ręce mamy 2 i 7 — tyle że w każdej partii. Przecież nikt tu (chyba) nie twierdzi, że w Polsce panuje bieda i w że nic tu nie da się zrobić. Nie chodziło o to, żeby szafować absolutami. To ty operujesz absolutem mówiąc "jak się chce, to można" — w domyśle implikujesz "zawsze można", bo przecież jeśli nie można, to znaczy, że za mało się chce. No czasem nie można — i raczej właśnie częściej nie można niż można. Natomiast narracja "możności" pojawia się tak często, że wiele osób bierze ją za pewnik — co według mnie warto zanegować choćby tylko dlatego, żeby sprawdzić, czy, hej, faktycznie zbiorcze mity naszego społeczeństwa mają jeszcze jakieś ugruntowanie w rzeczywistości. Póki tego nie zrobimy, będziemy podejmować jako społeczeństwo złe decyzje. Na przykład przedsiębiorca otwierający kapitałochłonny z natury biznes prawdopodobie nie odniesie sukcesu, jeśli sam przed sobą nie przyzna, że kapitału do zainwestowania w Polsce jest mało — czyli jeśli nie przyzna, że kapitalizm, w ramach którego przecież sam operuje, nie zadziałał optymalnie, jeśli chodzi o wyrównanie nierówności między Polską a rynkami zachodnimi. Podobnie zwykli ludzie nie będą podejmowali optymalnych decyzji, jeśli w dyskursie publicznym będzie się promować jedynie narrację "możności".
  10. Polityka wewnętrzna

    Mnie dziwi to, że w takich dyskusjach zawsze pojawiają się jakieś przykłady jednostkowe, typu te mustangi, jachty, czy persony typu pan prezes czy przedsiębiorca na dorobku… Wiadomo, że tak łatwiej się myśli, ale bądźmy poważni. Jeśli chcemy rozmawiać o nierównościach społecznych, musimy rozmawiać o statystykach — i mimo tego, że tak wszyscy tu sobie swobodnie dyskutują za pomocą przeróżnych dowodów anegdotycznych, to nie widziałem nikogo, kto by zaadresował argument Gabe’a, że "dochód miesięczny 4000 brutto to pułap, którego nie dosięga 4/5 ludzi w Polsce". To jest chyba problem społeczny, który wszyscy byśmy chcieli jakoś zaadresować, niezależnie od orientacji politycznej? Chcielibyśmy, żeby ludzie zarabiali więcej (na razie odstawmy na bok temat zabierania czy niezabierania bogatym). Wydaje mi się, że dyskutowanie o nierównościach bez rozmawiania o systemowych problemach i systemowych rozwiązaniach mija się z celem. Systemowym problemem Polek i Polaków jest to, że kapitalizm rządzi się zasadą akumulacji kapitału i (coraz częściej) logarytmiczną skalą wzrostu zysków z inwestycji, czyli power law (nie wiem, jak to jest po polsku): https://twitter.com/BenedictEvans/status/855838331438891012— skoro już rozmawiamy o równości prawa do założenia działalności gospodarczej, powiedzcie, w jaki sposób mają sobie poradzić przedsiębiorcy w Polsce w sytuacji, kiedy rynek działa, jak to jest przedstawione na tym wykresie. 6% inwestycji daje 60% zwrotu, ale nigdy nie wiadomo, które inwestycje będą akurat w tych 6% — oznacza to, że tak naprawdę, żeby mieć gwarancję zwrotu swojej inwestycji, każdy inwestor prywatny inwestujący w nowe biznesy musi mieć na tyle dużo kapitału, żeby móc działać zgodnie z zasadą "spray and pray" — czyli żeby zainwestować w jak najwięcej spółek i liczyć, że coś się trafi i to one dadzą ten legendarny 10-krotny zwrot z inwestycji. W takim modelu fundusze, które dysponują dużym kapitałem, będą dysponować jeszcze większym kapitałem, bo stać je na strategię wielu nietrafionych inwestycji, a fundusze, które takim kapitałem nie dysponują, muszą spojrzeć prawdzie w oczy i liczyć na przypadek, na jeden złoty strzał, bo nie mają realnej szansy na zmaksymalizowanie prawdopodobieństwa sukcesu. Naszego kraju tyczy się to w ten sposób, że właściwie wszystkie fundusze prywatnego kapitału u nas są właśnie funduszami tego drugiego typu — funduszami, które nie mogą sobie pozwolić na spray & pray. Naszym VC zresztą musi pomagać w 60-80% UE, bo prywatnego kapitału w Polsce po prostu nie ma wiele, a na pewno nie na tyle, żeby zbudować rozsądny ekosystem wspierania przedsiębiorczości. (Już sam tak wysoki procent w gruncie rzeczy państwowych pieniędzy u prywatnych inwestorów może sugerować, że spółki, w które te fundusze inwestują, powinny zwracać się społeczeństwu). Skoro nasze fundusze nie mogą sobie pozwolić na pray & spray, młode spółki mają mniejsze szanse na otrzymanie finansowania, więc więcej z nich upada w ciągu pierwszych 1-2 lat działalności. Skoro więcej młodych, innowacyjnych biznesów upada tak szybko, to znaczy, że wolniej wytwarzamy "nowy" kapitał, czyli taki kapitał, którego wcześniej w gospodarce nie było (nie został on zabrany konkurencji, np. po przejęciu istniejących klientów). Skoro nie wytwarzamy nowego kapitału, oznacza to, że mamy mniej wzrostu gospodarczego, z którego według ekonomicznych liberałów powinno się finansować podwyżki płac zwykłych pracowników (teoria skapywania). I to właśnie teorią skapywania powracam do początku mojego posta — liberalizm ekonomiczny mówi, że to właśnie skapywanie jest sposobem na rozwiązywanie nierówności społecznych. Problem w tym, że w Polsce nie ma realnych szans na systemowe skapywanie. W całym tym przydługim wywodzie chodzi mi o to, że istnieją systemowe bariery, które sprawiają, że globalny kapitalizm sprowadza większość Polaków i Polek do roli taniej siły roboczej bez realnych szans na zbudowanie przedsiębiorczego społeczeństwa — a my, podtrzymując narrację, że każdy może się wybić, zgadzamy się na granie w grę, która ma w zasadach zapisane, że statystycznie rzecz biorąc przegramy w 95% przypadków. ;) Być może żeby odzyskać przewagę w stosunku do innych państw, grup społecznych, whatever, trzeba spróbować eksplorować inne warunki gry niż te, które właśnie naszym konkurentom odpowiadają, bo to oni je wymyślili. ;) Być może niektóre osoby zarzucą mi, że za dużo mówiłem tu o VC, startupach, inwestorach i tak dalej. Prawdopodobnie tak jest, tylko na tym się znam. Wolałem jednak spojrzeć na przedsiębiorczość i nierówności z punktu widzenia działania obecnego systemu inwestycyjnego, który wytwarza wzrost na świecie. Przekłada się to też na zwykłych ludzi, jak dowodzi autor artykułu, który mnie zainspirował do tej wypowiedzi: http://idlewords.com/talks/build_a_better_monster.htm "Designed in California" to hipokryzja. W temacie nierówności społecznych jest podobnej hipokryzji dużo więcej.
  11. Temat służbowy

    Swoją drogą, opis działu Sport to "Rozmowy o różnych dyscyplinach sportowych z pominięciem piłki nożnej"
  12. Manchester United

    Wyjdź z niepotrzebnie defensywnego tonu, ja chciałem tylko zwrócić uwagę, że wbrew pozorom pasuje to do profilu psychologicznego osoby, która zachowuje się jak Ferguson, a sam artykuł nie jest jakimś szkalującym paszkwilem z nieziemskim odzewem. ;)
  13. Manchester United

    Nie chodzi o wrócenie do trenerki. Chodzi o pokaz siły, utrzymanie prestiżu, zaspokojenie ego i forsowanie swojej wizji — to klasyczne zachowania kogoś, kto kto zupełnie nie potrafi dawać za wygraną… tak, jak Ferguson.
  14. Praca

    Nie ma żadnego związku między tym, co personalnie lubicie, i tym, jak osobiście podchodzicie do swojej pracy, a tym, jaki powinien być minimalny zapewniany standard i tym, jak powinno być stanowione prawo.
  15. Praca

    OK, gratuluję, że jesteś asertywny i zaradny.
×