Skocz do zawartości

jacobzks28

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    38
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jacobzks28

  1. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Listopad zaczęliśmy bardzo pechowo. Na własnym terenie gościliśmy Śląsk Wrocław. Nasza dominacja przez cały mecz nie podlegała dyskusji, lecz jak na złość nic nie chciało wpaść. Rywale natomiast wyprowadzili jeden zabójczy cios w 22 minucie, po którym Piotr Samiec-Talar zapewnił im skromne zwycięstwo. Bardzo frustrująca porażka. Obawiałem się, że to może być początek pierwszego w tym sezonie kryzysu. W następnej kolejce pojechaliśmy do Poznania, czyli teren obecnego mistrza Polski. Trzecia porażka z rzędu nie byłaby zaskoczeniem. Co wydarzyło się ostatecznie przy Bułgarskiej do tej pory nie mogę pojąć. Takie mecze aż chce się oglądać! Zaczęło się niestety zgodnie z wszelkimi obawami. Już 7 minucie do naszej bramki trafił Brazylijczyk Bruno Gomes, a co gorsza, Lech nie zamierzał na tym przestawać. Ledwo otworzyli wynik, a kolejna dla nich bramka już wisiała w powietrzu. Jakimś cudem udało się przetrwać ten szturm, na który nawet odpowiedzieliśmy wyrównującym golem. W 31 minucie autorem trafienia na 1:1 został Ulysse Diallo. Z takim właśnie wynikiem obie drużyny zeszły na przerwę. Jak na mistrza kraju przystało, Lech chciał iść po pełną pulę i zmniejszyć do nas dystans w ligowej tabeli. Ambicje potwierdzili w 67 minucie. Zrobiło się 2:1 i myślałem, że z tego pojedynku nic już nie wyciśniemy. Taki ze mnie człowiek małej wiary, która jednak faktycznie potrafi zdziałać cuda. Arkadiusz Woźniak znów potwierdził, że najlepiej czuje się w roli jokera. Na murawie pojawił się w 79 minucie, a kilka chwil później za jego sprawą ponownie doprowadziliśmy do remisu. Weszliśmy wówczas w niespodziewany piłkarski trans. Gospodarze nie potrafili wyjść z własnej połowy, a my dążyliśmy do zwycięskiego gola. Na pomoc przyszedł nam arbiter spotkania, który doliczył 5 minut. Na zegarze wybiła już szósta doliczona minuta, a my wciąż graliśmy. Aż wpadło. 2:3, 19-letni Kacper Tabiś bohaterem. W tym sezonie już nic mnie nie zdziwi, włącznie ze sięgnięciem przez nas po mistrzostwo. Po takich emocjach bardzo łatwo wyłożyć się na ligowym outsiderze. Prawie dokonaliśmy tego z Chojniczanką, która legitymowała się brakiem choćby jednego zwycięstwa. Murowali się aż do bólu. Na coś takiego jest tylko jedna recepta, czyli przełamanie bariery pięknym strzałem z dystansu. A w czymś takim specjalizuje się u nas Kamil Kurowski. Dał się z tego poznać już na boiskach I ligi, w tym sezonie też już zaskoczył w taki sposób bramkarzy Zagłębia Sosnowiec i Górnika Zabrze. Kolejną jego ofiarą został właśnie golkiper drugiego z beniaminków. W 77 minucie przypieczętowaliśmy mocno wymęczone zwycięstwo. W utrzymaniu prowadzenia nie przeszkodziła nam druga żółta kartka dla Bartłomieja Poczobuta otrzymaną kilka chwil przed końcem regulaminowego czasu gry.
  2. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Październik 2019 Screen ligowej tabeli po 13 kolejkach tym razem zaginął gdzieś w akcji, albo po prostu zapomniałem zrobić. W każdym razie niewiele się zmieniło, a my oczywiście zachowaliśmy pozycję lidera. Pierwsze porażki stały się zatem faktem w październiku. Najważniejsze, że po przegranym spotkaniu przy Łazienkowskiej nie wpadliśmy w żaden dołek formy i natychmiast zrehabilitowaliśmy się w meczach z Miedzią Legnica i Wisłą Kraków. Martwi natomiast, że w październiku wciąż brakowało stylu. Tak jak jednak wspomniałem przy podczas opisu pojedynku z Miedzią, najważniejsze, że punkty się zgadzają. Gdzieś powoli kiełkują myśli o europejskich pucharach. No bo czemu nie, skoro konsekwentnie wzbogacamy swój dorobek punktowy i ciągle utrzymujemy fotel lidera? Tym bardziej, że nie mamy już na głowie Pucharu Polski, po którym jakoś specjalnie nie ma już co płakać. Wiele może powiedzieć listopadowy hit z Lechem na wyjeździe. Zdecydowanie będzie to kluczowy piłkarskiej jesieni, która powoli zbliża się do końca. Najlepszy strzelec: Arkadiusz Woźniak (5) Najlepszy asystent: Dani Ramirez, Adrian Łyszczarz (3) Bilans październikowych spotkań: 2-0-2 Bilans bramkowy październikowych spotkań: 6-6 0 Inne ligi: Bundesliga: 1. Stuttgart (24 pkt), 2. Dortmund (20 pkt), 3. Frankfurt (20 pkt) La Liga: 1. Real (24 pkt), 2. Athletic (19 pkt), 3. Atletico (19 pkt) Ligue 1: 1. PSG (33 pkt), 2. Monaco (24 pkt), 3. Marsylia (24 pkt) Premier League: 1. City (24 pkt), 2. Liverpool (23 pkt), 3. West Ham (19 pkt) Serie A: 1. Juventus (27 pkt), 2. Inter (25 pkt), 3. Milan (24 pkt)
  3. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Na koniec październikowych zmagań w LOTTO Ekstraklasie czekał nas kolejny ciekawy test. Aczkolwiek bardziej ze względu na respekt, jaki wywołuje nazwa przeciwnika. Mowa o Wiśle Kraków, która mocno dołuje, a posada Kazimierza Moskala była w zasadzie już stracona. Porażka z GieKSą mogła go całkowicie pogrążyć. I ostatecznie tak też się stało. Jego podopieczni robili jednak wszystko, aby do tego nie doszło. Przerost ambicji doprowadził wręcz do mocno nieczystej gry. Wisła zarobiła aż 7 żółtych kartek. Aż dziwne, że arbiter w żadnej sytuacji nie sięgnął po czerwony kartonik. My też w sumie nie pozostaliśmy dłużni i sami zostaliśmy ukarani w ten sposób pięciokrotnie. O dziwo mecz nie był jedynie polowaniem na kości. Przyzwoitej gry, zwłaszcza z naszej strony, nie brakowało i ostatecznie padły cztery bramki, z czego trzy naszego autorstwa. Na listę strzelców wpisali się Diallo, Formella i Piesio. Poprzeczkę zawiesiliśmy sobie bardzo, ale to bardzo wysoko. Piłkarska jesień na ekstraklasowych boiskach weszła w decydującą fazę. Czy wytrzymamy tempo, które sami sobie narzuciliśmy? W październiku czekał nas jeszcze mecz Pucharu Polski. W ramach jego drugiej rundy do Katowic przyjechała Jagiellonia. Nie ukrywam, że chrapka na dalszy awans była. Na chęciach niestety się skończyło. Tym razem to nie był jednak nasz dzień. W zasadzie nie stwarzaliśmy żadnego zagrożenia pod bramką gości. Oni natomiast pokarali nas dwukrotnie, a wynik rozstrzygnął się w drugiej połowie. Pozostaje już tylko liga.
  4. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    W końcu nadszedł ten dzień. Wyzwanie, którego nie mogliśmy się już doczekać. Mowa oczywiście o pojedynku z warszawską Legią na jej terenie. Skoro przez dziesięć kolejek pozostawaliśmy nieuchwytni dla każdego, to kto, jak nie drużyna Portugalczyka Ricardo Sa Pinto miała nas w końcu zatrzymać? Buzująca w nas pewność siebie naturalnie została zachwiana podczas wizyty na Łazienkowskiej. Legia wciąż pozostaje Legią, nawet jeśli w poprzednim sezonie sięgnęła jedynie po wicemistrzostwo Polski. Niestety już od samego początku gospodarze potwierdzali piłkarską jakość, w łatwy sposób przejmując kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Musiało to poskutkować golem. W 28 minucie ze skrzydła dośrodkował Maciej Sadlok, którego nie zdołał powstrzymać Santiago Villafane. Piłka trafiła do belgijskiego napastnika Jorna Vancampa, a ten bez problemu umieścił ją w bramce. Sędzia posiłkował się jeszcze wideoweryfikacją, lecz nie było żadnych wątpliwości. Gol zdobyty jak najbardziej prawidłowo. Zasłużone prowadzenie Legii. Ich jednobramkowe prowadzenie utrzymało się do końca pierwszej połowy. Po zmianie stron było… gorzej. A przynajmniej do momentu, gdy Legia podwyższyła prowadzenie w 50 minucie. Później coś drgnęło, w ostatnim kwadransie zdołaliśmy nawet solidnie zamknąć ich we własnym polu karnym. Do tego czasu zdążyliśmy już złapać kontakt. W 60 minucie Ulysse Diallo zrobił użytek ze swojej szybkości, urwał się obrońcom Legii i wygrał pojedynek sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. I to by było na tyle. Gospodarze zdołali odeprzeć nasze ataki w ostatnim fragmencie spotkania. Pierwsza porażka stała się faktem, co oczywiście musiało nastąpić. Mimo wszystko kilka pozytywów można wyciągnąć z tego spotkania. Miedź Legnica uchodziła za idealnego przeciwnika, aby zapomnieć o porażce przy Łazienkowskiej i sięgnąć po kolejne zwycięstwo. Brzmi to może trochę niepokornie, ale nic z tych rzeczy. Poznaliśmy już swoją wartość, lecz oczywiście nie zapominamy, że wciąż jesteśmy zaledwie beniaminkiem. Mieliśmy do czynienia z podobnym scenariuszem, co w niedawnym spotkaniu z Arką Gdynia. Ponowie zaledwie jeden celny strzał na bramkę przeciwnika, lecz tym razem po stronie bramkowej zdobyczy mogliśmy dopisać sobie… dwa trafienia. Oczywiście dzięki bramce samobójczej Miedzi. Dokąd zaprowadzi nas taki styl? Nie wiadomo. Ważne, że znów zgadzała się liczba zdobytych punktów i odnieśliśmy kolejne zwycięstwo. Ostateczny wynik 2:1. Goście odpowiedzieli jedynie bramką z rzutu karnego w 81 minucie.
  5. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Faktycznie, mój błąd Wrzesień 2019 Tabela ligowa Od zwycięstwa do zwycięstwa i tak to kręci się w tej Ekstraklasie. O ile po zakończeniu wakacji należało jeszcze zachować nieco pokory, tak teraz chyba już śmiało można powiedzieć, że spadek nam nie grozi, a cel, jakim było utrzymanie, został zrealizowany w błyskawicznym tempie. W końcu to już 21 pkt przewagi nad strefą spadkową! Dokąd zajdzie GKS Katowice, czas pokaże. Musimy pamiętać, że pomimo dobrych wyników gra, nasza gra we wrześniu nie wyglądała najlepiej i cały czas jest co poprawiać. Teraz, na początku września czeka nas najważniejszy eden z dwóch najważniejszych sprawdzianów rundy jesiennej, a więc wyjazd na Łazienkowską. Będzie się działo! Najlepszy strzelec: Arkadiusz Woźniak (4) Najlepszy asystent: Dani Ramirez (3) Bilans wrześniowych spotkań: 3-1-0 Bilans bramkowy wrześniowych spotkań: 5-1 +4 Inne ligi: Bundesliga: 1. Stuttgart (18 pkt), 2. Eintracht (16 pkt), 3. Dortmund (16 pkt) La Liga: 1. Real (18 pkt), 2. Athletic (13 pkt), 3. Sevilla (13 pkt) Ligue 1: 1. PSG (24 pkt), 2. Stade Rennais (19 pkt), 3. Marsylia (13 pkt) Premier League: 1. Liverpool (19 pkt), 2. City (17 pkt), 3. United (16 pkt) Serie A: 1. Juventus (18 pkt), 2. Inter (16 pkt), 3. Milan (15 pkt)
  6. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Według wielu ekspertów mecz na szczycie z trzecią w tabeli Jagiellonią miał nas wyjaśnić i przerwać zwycięski marsz. Owszem, w Białymstoku dokonała się weryfikacja naszej dyspozycji. Na naszą korzyść. Kibice zgromadzeni na stadionie przy ul. Słonecznej nie doczekali się wielkiego widowiska. Dla mnie nie miało to wielkiego znaczenia. Trudny wyjazd odhaczony, z pozytywnym rezultatem. Wygraną 1:0 zapewnił nam Adrian Łyszczarz uderzeniem zza pola karnego w 40 minucie. Tak jak wspomniałem, mecz do zapomnienia. Ważne, że wciąż nie przestajemy zaskakiwać, a dorobek powiększył się o kolejne trzy punkty. Euforia związana z udaną passą w tej części sezonu mogła zakończyć na własnym obiekcie, gdy podejmowaliśmy Wisłę Płock. Seria kolejnych spotkań bez porażki dosłownie zawisła na włosku. Mecz był ciężki i nudny. Generalnie obu stronom kompletnie nic nie wychodziło. Takie kopanie na 0:0. W 84 minucie trochę od niechcenia zza pola karnego przymierzył Patryk Stępiński. Interwencja Vincenta Enyeamy, który tego dnia zastępował Żynela, okazała się bezskuteczna. Płocczanie objęli prowadzenie i biorąc pod uwagę w jaki sposób toczył się mecz, wydawało się, że wywiozą z Katowic trzy punkty. Nie z nami jednak te numery. Dwie minuty później w bardzo podobny sposób, co boczny obrońca Wisły, uderzył Adrian Łyszczarz. No i wpadło. 1:1. Należało czekać cały mecz na tak niespodziewany zwrot akcji. Zważywszy na okoliczności, z remisu powinniśmy się cieszyć. Z pięknego ekstraklasowego snu na chwilę wyrwał nas Puchar Polski. W pierwszej rundzie mierzyliśmy się na wyjeździe z Błękitnymi Stargard. Grając rezerwowym składem obyło się bez większych stresów. Błysnął 19-letni Kacper Tabiś, który w odstępie pięciu minut dwukrotnie umieścił piłkę w bramce rywala. Wygrana powinna być okazała, ale przecież nie będziemy z tego powodu rwać sobie włosów z głowy. 2:0 i meldujemy się w kolejnej rundzie. Ostatnie mecze z naszym udziałem nie należą delikatnie mówiąc do najciekawszych i nie dostarczają wielu emocji. Dopóki jednak zyskujemy kolejne profity w postaci punktów nie zamierzam narzekać. Przeciwko Arce Gdynia oddaliśmy zaledwie jeden celny strzał. W 5 minucie, z rzutu wolnego. To wystarczyło, aby Grzegorz Piesio zapewnił trzy punkty. Zapominamy i jedziemy dalej. Jest dobrze, bardzo dobrze.
  7. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Sierpień 2019 Tabela ligowa Fajna ta Ekstraklasa na starcie, taka nie za trudna. Nie przypuszczałem, że już w pierwszych kilku spotkaniach zgromadzimy tak pokaźny zapas punktowy, który sprawi, że walka o utrzymanie będzie znacznie przyjemniejsza. Bo wciąż nie możemy zapominać, że to dopiero początek ligi i za chwilę wszystko może wywrócić się do góry nogami. Póki co nie weryfikujemy planów na sezon 2019/2020 i pozostanie on niezmienny. Co nie zmienia faktu, że musimy znać też swoją wartość. Taki mecz z Cracovią wygrany przez nas 5:1 był czystą poezją w naszym wykonaniu. Do tego udane wykorzystanie wstępów Lechii Gdańsk i Zagłębia Sosnowiec w eliminacjach europejskich pucharów (swoją drogą znalazł się w nich jedynie Lech Poznań, który awansował do fazy grupowej LE) i sięgnięcie w tych spotkaniach po sześć punktów. Jest dobrze, bardzo dobrze. Oby nie zaliczyć bolesnego powrotu do rzeczywistości, a będzie doskonale. Najlepszy strzelec: Arkadiusz Woźniak (4) Najlepszy asystent: Dani Ramirez, Ulysse Diallo (2) Bilans sierpniowych spotkań: 4-1-0 Bilans bramkowy sierpniowych spotkań: 12-4 +8 Inne ligi: Bundesliga: 1. RB Lipsk (6 pkt), 2. Stuttgart (6 pkt), 3. Dortmund (6 pkt) La Liga: 1. Barcelona (6 pkt), 2. Levante (6 pkt), 3. Real (4 pkt) Ligue 1: 1. PSG (15 pkt), 2. Marsylia (12 pkt), 3. Angers (12 pkt) Premier League: 1. Liverpool (12 pkt), 2. United (10 pkt), 3. City (10 pkt) Serie A: 1. Inter (9 pkt), 2. Milan (9 pkt), 3. Roma (9 pkt) Największe transfery letniego okna w Polsce: 1. Szymon Żurkowski (21 lat, Polska) z Górnika Zabrze do 1.FC Nurnberg za 4,5 mln euro 2. Marco Vesović (27 lat, Czarnogóra) z Legii Warszawa do Crystal Palace za 4,2 mln euro 3. Mateusz Wieteska (22 lata, Polska) z Legii Warszawa do 1.FC Nurnberg za 3,1 mln euro Największe transfery letniego okna na świecie: 1. Hector Bellerin (24 lata, Hiszpania) z Arsenalu do Manchesteru City za 95 mln euro 2. Marco Veratti (27 lat, Włochy) z PSG do Manchesteru City za 91 mln euro 3. Yannick Carrasco (25 lat, Belgia) z Dalian Yifang do Bayernu Monachium za 90 mln euro
  8. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Wydawało się, że Cracovia naładowana pozytywnymi emocjami po wygranej 4:0 z Chojniczanką i czterech trafieniach Marcina Budzińskiego będzie dla nas równorzędnym rywalem. Ostatecznie nie był to jednak ich dzień i bardzo boleśnie przekonali się o naszej fantastycznej formie. Takiej mieszanki efektywności z efektownością GieKSa za mojej kadencji jeszcze nie pokazała. Festiwal strzelecki rozpoczęliśmy w drugiej połowie, którą rozpoczynaliśmy wynikiem remisowym. Do przerwy rezultat brzmiał 1:1. Ostatecznie zatrzymaliśmy się na pięciu trafieniach. Cracovia musiała zadowolić się tym jednym, z pierwszej części spotkania. Gospodarze byli bezradni wobec świetnie rozumiejącego się duetu Woźniak-Diallo. Pokaźne zwycięstwo okupiliśmy niestety dwutygodniową kontuzją tego drugiego. Czy to wyjazd, czy mecz przy Bukowej, w początkowej fazie sezonu idziemy jak taran. Nie spodziewałem się, że przystosowanie się do najwyższej klasy rozgrywkowej przyjdzie tak łatwo i bezboleśnie. Oczywiście hurraoptymizm kategorycznie zakazany. Kolejną ofiarą został Piast Gliwice. Tym razem obyło się bez fajerwerków, aczkolwiek wynik 1:2 ustalony w pierwszej połowie po zmianie stron pozostawał niezagrożony. Gospodarze nie posiadali jakichkolwiek piłkarskich argumentów. Jednobramkowym zwycięstwem kończymy kapitalny miesiąc. Teraz czas na reprezentacyjną przerw. Oby nie wybiła nas z rytmu.
  9. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Jeszcze większą euforią mogło wywołać derbowe zwycięstwo z Zagłębiem Sosnowiec. Mieliśmy za co się rewanżować. W poprzednim sezonie to właśnie oni wyrzucili na poza burtę Pucharu Polski. Udany start w naszym wykonaniu, a także wyprawa naszego przeciwnika do Mińska na mecz eliminacji Ligi Europy sprzed trzech dni sprawiły, że uchodziliśmy za nieznacznych faworytów. Przedmeczowe oczekiwania udało się spełnić w stu procentach. Gospodarze nie zdołali oddać ani jednego strzału, nasi obrońcy ponownie stanęli na wysokości zadania. Momentami brakowało za to konkretów z przodu. Co nie zmienia faktu, że i tak dwukrotnie znaleźliśmy drogę do bramki rywala. W 40 minucie pięknie z dystansu przymierzył Kamil Kurowski, natomiast wynik ponownie ustalił Grzegorz Piesio przed rozpoczęciem ostatniego kwadransa. Sfrustrowani własną bezradnością sosnowiczanie kończyli pojedynek w okrojonym składzie. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę ujrzał Tomasz Nowak. Derby dla GieKSy! Początek sezonu podejrzanie łatwy. Niemalże w taki sam sposób Kamil Kurowski trafił także przeciwko Górnikowi Zabrze. To był jedyny sposób na sforsowanie zasieków rywala, który w meczu 4 kolejki postawił nam ciężkie warunki. Tym razem jednak my sami nie zachowaliśmy czystego konta. W 63 minucie za sprawą Adama Ryczkowskiego straciliśmy pierwszego gola w sezonie i tym samym pierwsze punkty. Podział punktów z Górnikiem to jednak sprawiedliwy rezultat. Nic się nie stało, mecz po prostu do wymazania z pamięci. Trafiliśmy na bardzo fajny okres, gdyż w wakacje mierzyliśmy się z zespołami mającymi na głowie występy w eliminacjach Ligi Europy. Po Zagłębiu Sosnowiec przyszedł czas na Lechię Gdańsk. Grzechem było nie pokusić się o następne punkty z kolejną eksportową drużyną. Po końcowym gwizdku mogliśmy potwierdzić powodzenie misji. Mecz prowadzony był w dość monotonnym tempie i posiadał zaledwie jeden piorunujący fragment pomiędzy 70, a 80 minutą. Padły wówczas trzy bramki. W 71 minucie swój dorobek strzelecki w GKS-ie Katowice otworzył Ulysse Diallo. Lada moment było już 2:0, gdy po rzucie rożnym piłkę do bramki zmieścił Sasa Balić. Lechia postarała się jeszcze o kontaktowego gola w 77 minucie. Większej krzywdy na szczęście już nam nie zrobili. Po ostatnim remisie wróciliśmy na zwycięski tor.
  10. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Sparingi: 03/07/2019 - GKS Katowice - Raków Częstochowa 3:3 (Rumin x2, Piesio) 06/07/2019 - GKS Katowice - Odra Opole 0:0 10/07/2019 - GKS Katowice - Garbarnia Kraków 4:1 (Masiuda - sam., Rumin x2, Tabiś) 13/07/2019 - Unia Dąbrowa Górnicza - GKS Katowice 1:5 (Andrzejczak x3, Woźniak, Puchacz) 12 czerwca 2005 roku. Data ostatniego dotychczasowego mecz GKS-u Katowice w najwyższej klasie rozgrywkowej. Na kolejny należało czekać ponad 14 lat. Piłkarska wieczność. Przywitanie z LOTTO Ekstraklasą przy Bukowej musiało poczekać do następnej kolejki, gdyż sezon 2019/2020 zainaugurowaliśmy na wyjeździe przeciwko starym znajomym z I ligi, czyli Chojniczance Chojnice. W poprzedniej kampanii dwukrotnie okazaliśmy się od nich lepszy. Chociażby ze względu na korzystny bilans bezpośrednich spotkań liczyłem zatem na udane otwarcie. Mecz nie należał jednak do łatwych. Obie ekipy wyglądały, jakby chciały dopiero oswajać się z nową rzeczywistością po awansie do najwyżej klasy rozgrywkowej. Typowe granie na 0:0 bez większego zagrożenia z obu stron. Okazało się, że jak trwoga to do Arka Woźniaka. Nasz dotychczasowy najlepszy napastnik zajął na inaugurację rozgrywek miejsce na ławce rezerwowych ustępując, miejsca naszemu nowemu nabytkowi z Mali. W 77 minucie chęć wzmocnienia siły rażenia sprawiła, że obaj zawodnicy w końcowym fragmencie tworzyli ofensywny duet. Był to strzał w dziesiątkę. Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry wykazali się świetną współpracą. Diallo z asystą, Woźniak z bramką i mamy trzy punkty na inaugurację. Publiczność przy ul. Bukowej w Katowicach przywitała się z LOTTO Ekstraklasą pojedynkiem z Zagłębiem Lubin. Dyscyplina taktyczna utrzymywana od początku do samego końca sprawiła, że stracie z ekipą prowadzoną przez Michała Probierza okazało się dość łatwe i przyjemne. Klasowy występ zaliczyła przed wszystkim formacja obronna dowodzona przez Portugalczyka Andre Almeidę. Jego partner z środka defensywy - Sasa Balić, były gracz Zagłębia - z kolei zaliczył asystę przy bramce Arkadiusza Woźniaka otwierającej wynik w 39 minucie. Zwycięstwo przypieczętowaliśmy po pewnym wyegzekwowaniu rzutu karnego przez Grzegorza Piesio. Katowice w bardzo dobrych nastrojach witają się z najwyższą klasa rozgrywkową. Tabela ligowa
  11. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Przygotowanie kadry do wielkiego powrotu GieKSy do piłkarskiej elity w Polsce naturalnie rozpoczęliśmy od małego sprzątania. Zgodnie z zapowiedziami przemeblowaniu uległa obsada bramki. Mariusz Pawełek i Sebastian Nowak, którym bliżej już do czwórki z przodu, przeszli na piłkarską emeryturę. Krzysztof Baran natomiast po wygaśnięciu kontraktu stał się wolnym zawodnikiem. Z czwórki naszych dotychczasowych golkiperów ostał się jedynie Vincent Enyeama. Buty na kołku zawiesił również legendarny w polskiej piłce Jakub Wawzyniak. Lewy obrońca oczywiście miał stać się wolnym zawodnikiem, lecz ostatecznie zdecydował się na całkowity rozbrat z futbolem. Mówiąc o bocznych obrońcach, w życie wszedł kontrakt Mateusza Mączyńskiego z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza, który podpisał zimą. Z bloku obronnego wykruszyli się również stoperzy: Mateusz Kamiński i Michał Remisz. Oczywiście nie dostali oni propozycji podpisania nowych umów. Natomiast z pośród wypożyczonych piłkarzy do swoich macierzystych klubów wrócili Michał Słomka oraz Bartosz Śpiączka. Skoro jesteśmy w temacie wypożyczeń, kadrowe wzmocnienia zacznijmy właśnie od nich. Chęć posiadania Tymoteusza Puchacza na nowy sezon przełożyła się na konkretne działania. Młodzieżowy reprezentant Polski na kampanię 2019/2020 pozostanie przy Bukowej. Lech zgodził się na przedłużenie wypożyczenia o kolejny rok. Podobnie jak Śląsk Wrocław i Wisła Kraków odpowiednio w przypadku Adriana Łyszczarza i Kacpra Laskosia. Na identycznych zasadach do czerwca 2020 roku zapewniliśmy sobie również usługi Bartłomieja Żynela, golkipera Wisły Płock, który całkiem niedawno wygrywał młodzieżową Ligę Mistrzów z RB Salzburg. Jednym z kluczowych transferów ma być Sasa Balić przymierzany do roli lidera środka obrony, którego jak wiadomo zakontraktowaliśmy już zimą. Byłemu graczowi Zagłębia Lubin na środku obrony najprawdopodobniej towarzyszyć będzie Portugalczyk Andre Almeida. Poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Dynamo Ceske Budejovice z litewskiego Stumbras Kowno, po którym stał się wolnym zawodnikiem. Oczywiście nie zabrakło transferów gotówkowych. Po powrocie Śpiączki do Niecieczy pilnie potrzebowaliśmy nowej twarzy w ataku. Za 55 tysięcy euro zdecydowaliśmy się na transfer niezwykle szybkiego 27-letniego Malijczyka Ulysse Diallo z węgierskiej Puskas Akademii. Konkurenta do gry na swojej pozycji potrzebował Rafał Wolsztyński. Wybór padł na Daniego Ramireza z ŁKS-u Łódź. W drużynie spadkowicza z I-ligi uchodził za kluczową postać, jednak w pojedynkę nie dał rady dźwigać swojego pracodawcy za uszy. Ekipa z Łodzi otrzymała za Hiszpana 60 tysięcy euro. Dwadzieścia tysięcy więcej wyłożyliśmy na stół za Dariusza Formellę (gdzieś zawieruszył się screen po dokonaniu transferu, wybaczcie) z Rakowa Częstochowa. Bez żadnej dla niego różnicy z powodzeniem może występować na obu skrzydłach, więc tym bardziej jestem zadowolony z tego ruchu.
  12. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    @Makk Niestety nie powiem. Z polskich lig gram tylko na Ekstraklasie i I-lidze @jmk I to z hukiem. Pogoń traciła 11 pkt do bezpiecznego miejsca Ostatnie rozliczenia z zakończonym sezonem i przechodzimy do kolejnego. . Podsumowanie zawodników w sezonie 2018/2019 bramkarze - występy/stracone bramki/czyste konta/średnia ocenazawodnicy z pola - występy/bramki/asysty/średnia ocena Bramkarze Vincent Eneyama - 10/4/8/6,90 - sprowadzenie niesamowicie doświadczonego Nigeryjczyka okazało się niezłym ruchem. Wygląda na to, że 37-latek ma jeszcze szansę pobronić przynajmniej jeszcze jeden sezon na boiskach LOTTO Ekstraklasy. Krzysztof Baran - 15/18/5/6,80 - po transferze Eneyamy zaledwie trzykrotnie stanął między słupkami w rundzie rewanżowej. Wygasający pod koniec czerwca nie zostanie przedłuży. Mariusz Pawełek - 9/4/5/6,97 - po wyleczeniu kontuzji ani razu nie zdołał załapać się na ławkę rezerwowych. Usługami 38-latka zainteresowana jest Miedź Legnica. Liczę, że na rok przed wygaśnięciem umowy uda się go wypchnąć ze składu. Sebastian Nowak - 0/0/0/- - zaledwie jeden występ w Pucharze Polski świadczy o jego nikłej pozycji w klubie. Podzieli los Barana i Pawełka. Prawi obrońcy Santiago Villafane - 26/1/5/7,0 - wiosną nie tak efektywny, jak w pierwszej części sezonu. Należy jednak wziąć pod uwagę, że przez kilka tygodni zmagał się z kontuzją. Na przyszły sezon zdecydowanie utrzyma miejsce w składzie. Przynajmniej do końca kontaktu wygasającego w czerwcu 2020 roku. Wojciech Lisowski - 8(2)/1/3/6,94 - odegrał swoją rolę, gdy Argentyńczyk z powodu urazu wyleciał z gry. I śmiało można powiedzieć, że wykorzystał swoją szansę. Popis dał przede wszystkim w arcyważnym spotkaniu przeciwko Sandecji Nowy Sącz, kiedy to zapisał na swoje konto bramkę i dwie asysty. O obsadę prawej strony defensywy nie powinniśmy się martwić, jeśli chodzi o nowy sezon. Stoperzy Mateusz Kamiński - 18/0/0/7,10 - ze względu na zerwanie mięśni uda stracił całą rundę wiosenną. Oznacza to pożegnanie 31-latka z GieKSą, gdyż wraz z końcem czerwca wygasa jego umowa. Kacper Laskoś - 13/0/0/6,87 - 19-latek wypożyczony w trybie awaryjnym z Wisły Kraków wystąpił we wszystkich trzynastu spotkaniach na wiosnę. Zdecydowanie pokazał się z przyzwoitej strony. Chciałbym, aby kontynuował swoją przygodę z GKS-em Katowice. Artur Kuznetsov - 22/1/0/6,87 - nie pomogło mu zakontraktowanie… Vincneta Eneyamy. Nigeryjski golkiper z miejsca w skoczył do pierwszego składu, a przepisy I-ligowych rozgrywek wyraźnie mówią, że na boisku może przebywać zaledwie jeden gracz spoza UE. Na jego miejscu nie liczyłbym na regularną grę w przyszłym sezonie. Rafał Remisz - 15/0/0/6,78 - on z kolei zyskał najwięcej i został partnerem Laskosia na środku obrony. Szału przez cały sezon jednak nie zrobił. Wraz z końcem czerwca odchodzi. Lewi obrońcy Tymoteusz Puchacz - 14(2)/2/1/7,18 - pewniak na lewej obronie, co w pierwszej części sezonu nie było oczywiste. Przede wszystkim jednak ze względu na kontuzję. Zdołał potwierdzić swój nieprzeciętny potencjał. W Katowicach zostanie oczywiście zapamiętany jako autor gola, który przypieczętował awans w przedostatniej kolejce. Zbyt duży talent, żeby siedzieć w naszym zespole. Latem zapewne wróci do Lecha bez możliwości sprowadzenia go na stałe. Simon Kupec - 17(1)/0/1/6,75 - z przedstawionych wyżej powodów wiosną grał mniej , niż podczas rundy jesiennej. Przed sezonem 2019/2020 Słowak będzie miał jednak szansę, aby udowodnić swoją wartość. Jakub Wawrzyniak - 3(1)/1/0/6,63 - rzekomy lider drużyny okazał się piłkarzem głębokiej rezerwy. 35-lat, najwyższa pensja w zespole - do widzenia Panie Wawrzyniak. Matusz Mączyński - 0/0/0/- - kontuzja od początku mojego pobytu w Katowicach i bardzo mocna konkurencja sprawiła, że nie miał żadnych szans, aby cokolwiek pokazać. Zimą podpisał kontrakt z Termaliką. Środkowi pomocnicy Kamil Kurowski - 31(2)/2/7/7,06 - król środka pola. W całym sezonie opuścił zaledwie jedno spotkanie. Najlepszy asystent w zespole i właśnie na takich piłkarzach chcemy opierać naszą drużyną. Zimą przedłużył wygasający po sezonie kontrakt. Dominik Bronisławski - 14(10)/2/1 - braki w umiejętnościach piłkarskich nadrabia sporą ambicją. Ktoś taki z całą pewnością się przyda. Kwestia, czy jako piłkarz pierwszego składu. Bartłomiej Poczobut - 21(6)/1/0/6,68 - po rundzie jesiennej trochę na niego narzekałem. Czy było lepiej? Niekoniecznie. Dziesięć żółtych kartek dało mu pierwsze miejsce w ligowej klasyfikacji w tej kategorii. Możliwości, aby pograć w LOTTO Ekstraklasie ma, dlatego go nie skreślam. Adrian Łyszczarz - 21(9)/2/2/6,76 - koniec końców przeciętny sezon w wykonaniu młodzieżowego reprezentanta Polski. Mimo wszystko dalej widziałbym go w GieKSie. Dalsza przyszłość Adriana zależy jednak od jego macierzystego klubu, czyli Śląska Wrocław. Rafał Wolsztyński - 4(1)/0/2/6,72 - seria drobnych urazów sprawiła, że nie miał okazji, aby się pokazać. Musimy zatem wstrzymać się z oceną jego możliwości. Prawi skrzydłowi Wojciech Słomka - 20(7)/3/4 - bez szału, ale też bez tragedii. Nie wiem jakie plany ma wobec niego Wisła Kraków, z której jest wypożyczony. Nie ukrywam, że na rezerwę mógłby się przydać. Kacper Tabiś - 1/0/0/6,50 - dałem mu szansę w ostatniej kolejce. Talent ma i mam nadzieję, że podczas okresu przygotowawczego go zaprezentuje. Transfer 19-latka sonduje Cracovia. Niech szukają gdzie indziej. Lewi skrzydłowi Adrian Błąd - 15(10)/4/5/6,88 - znaczny zjazd formy w porównaniu z jesienią. W ostatnich miesiącach swój dorobek poprawił zaledwie o jedną asystę. Musi wrócić do odpowiedniej dyspozycji, jeśli chce zachować miejsce w składzie . Grzegorz Piesio - 19(9)/3/1/6,81 - zamiana ról. Jesienią to Piesio był fatalny, a Błąd lepszy. Teraz na odwrót. Mimo to dorobek 30-latka wciąż nie powala na kolana. Sprowadzeniem Piesia zainteresowana jest Cracovia. Zobaczymy jeszcze co z nim zrobić. Napastnicy Arkadiusz Woźniak - 25(8)/12/1/6,98 - mniej skuteczny niż jesienią, ale też meczów do rozegrania było mniej. Z dorobkiem 12 trafień został oczywiście naszym najlepszym strzelcem. Na tle całej ligi wraz z pięcioma innymi graczami ustąpił jedynie Kamilowi Adamkowi z GKS-u Jastrzębie i Kamilowi Karolowi Mackiewiczowi z Wigier Suwałki w walce o tytuł króla strzelców, którzy tych bramek zdobyli trzynaście. Bartosz Śpiączka - 19(9)/9/0 - w drugiej części sezonu zdecydowanie się podciągną. Na jego szczęście dał ostatecznie powody, aby pomyśleć nad transferem definitywnym z Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Damian Rumin - 5(10)/3/0/6,72 - autor arcyważnego trafienia z rzutu karnego w starciu z Chojniczanką Chojnice. Poza tym szału jednak nie robił. Jako gracz szerokiego składu może jednak odegrać swoją rolę. Konrad Andrzejczak - 0(1)/0/0/6,60 - statystyka mówi sama za siebie. 23-lata na karku, a umiejętności nie pokrywają się z jego rzekomym potencjałem. Do odstrzału.
  13. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Tabela końcowa sezonu 2018/2019 Stało się. GKS Katowice ponownie w krajowej elicie. Nie ukrywam, że po udanej rundzie jesiennej spodziewałem się, iż pójdzie łatwiej. Wiosną zaczęły dziać się dziwne rzeczy, przegraliśmy kilka spotkań w bardzo kiepskim stylu, a nawet w tych wygranych daleko nam było od oczekiwanego stylu. Na własne życzenie doprowadziliśmy do zaciętego wyścigu, w którym udział wzięły również Chojniczanka z Sandecją. Oklepany sportowy frazes mówi jednak, że zwycięzców nie należy osądzać. I tego się trzymajmy. W najwyższej klasie, wraz z Chojniczanką, zastąpimy Koronę Kielce i Pogoń Szczecin. Zwłaszcza spadek tych drugich stanowi sporą niespodziankę. Ogólnie z resztą w sezonie 2018/2019 na polskich boiskach ich nie brakowało. Legia Warszawa została zdetronizowana przez poznańskiego Lecha, a w eliminacjach Ligi Europy zagra m.in. Zagłębie Sosnowiec. Jeden z naszych głównych rywali sięgnął po Puchar Polski, ogrywając w finale Lechię Gdańsk. Jak pamiętamy, w drodze po krajowy puchar w jeden z rund pokonali właśnie nas. Konkretnych celów na kampanię 2019/2020 nie będziemy stawiać. Ważne, aby po prostu stale się rozwijać i robić kolejne kroki do przodu. Zawsze byłem zwolennikiem harmonijnego rozwoju, nie będzie zatem konkretnych deklaracji, że już za chwilę będzie szturmować europejskie puchary. Po prostu róbmy swoje i sprawmy, aby wieloletni I-ligowy horror już nie powrócił. Taki klub na to nie zasługuje. Inne ligi (Mistrzowie, Liga Mistrzów, Liga Europy, spadek) Ekstraklasa: Lech (61 pkt), Legia (54 pkt), Lechia (53 pkt), Korona (31 pkt), Pogoń (22 pkt) Bundesliga: RB Lipsk (69 pkt), Bayern (68 pkt), Bayer (64 pkt), Gladbach (59 pkt), Hoffenheim (57 pkt), Dortmund (55 pkt), Freiburg (54 pkt), Augsburg (29 pkt), Nurnberg (26 pkt). Fortuna (25 pkt) Ligue 1: PSG (98 pkt), Monaco (82 pkt), Lyon (80 pkt), Maryslia (73 pkt), Rennais (69 pkt), Amiens (60 pkt), Nimes (33 pkt), Caen (18 pkt) La Liga: Barcelona (94 pkt), Real (90 pkt), Atletico (74 pkt), Valencia (72 pkt), Athletic (62 pkt), Betis (60 pkt), Celta Vigo (59 pkt), Rayo (27 pkt), Huesca (23 pkt), Valladolid (20 pkt) Premier League: Liverpool (90 pkt), City (86 pkt), United (80 pkt), Chelsea (73 pkt), Tottenham (71 pkt), Arsenal (69 pkt), Everton (53 pkt), Wolves (32 pkt), Crystal Palace (29 pkt), Cardiff (23 pkt) Serie A: Juventus (98 pkt), Inter (77 pkt), Napoli (74 pkt), Sampdoria (64 pkt), Roma (59 pkt), Torino (58 pkt), Lazio (57 pkt), SPAL (31 pkt), Chievo (31 pkt), Parma (20 pkt) W Lidze Mistrzów triumfował Manchester City, który pokonał w finale Juventus 2:1. Decydujący gol autorstwa Sergio Aguero padł w doliczonym czasie gry. Liga Europy dla RB Lipsk. Tym samym sięgnęli oni po podwójną koronę, a w finale pokonali Chelsea 1:0. Jedyny gol padł po rzucie karnym w 80 minucie, a pewnym egzekutorem okazał się Timo Werner.
  14. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    And the winner is... Niesamowicie obawiałem się spotkania z ostatnimi w tabeli Wigrami. Nie tylko dlatego, że tego typu spotkania bywają zdradliwe i rzekomy ligowy outsider potrafi napsuć więcej krwi, niż niejeden silniejszy przeciwnik. Głównie dlatego, że po zatrudnieniu Macieja Skorży ekipa z polskiego bieguna zimna szła jak burza i wygrała cztery z ostatnich pięciu meczów. W znaczny sposób poprawili dzięki temu swoją katastrofalną sytuację, a zachowanie ligowego bytu stało się celem do zrealizowania. Obawy znalazły swoje potwierdzenie w boiskowych poczynaniach. Wigry były po prostu lepszą drużyną. W zasadzie nie zagroziliśmy im ani razu. Gospodarze natomiast w 76 minucie wykorzystali swoją okazję, zdobywając zwycięską bramkę z rzutu karnego. Niebezpiecznie balansowaliśmy na granicy awansu, a tytułem największego frajera sezonu… W tym samym czasie odbył się mecz na szczycie między Sandecją, a Chojnicznką. Lepsza okazała się ekipa z Chojnic, która zwyciężyła 1:0. Przed 33 kolejką sytuacja wyglądała następująco: 1. Chojniczanka Chojnice – 63 pkt 2. GKS Katowice – 62 pkt 3. Sandecja Nowy Sącz - 59 pkt Zwycięstwo nad Stalą Mielec mogło przypieczętować nasz upragniony awans. Łatwo mówić, trudniej zrealizować. Goście robili wszystko, aby zepsuć nam ten dzień. Niczego innego oczywiście się nie spodziewałem. Trybuny na stadionie przy ulicy Bukowej po raz pierwszy eksplodowały w 16 minucie. Świetną prostopadłą piłkę zagrał Rafał Wolsztyński, ze skrzydła zszedł Wojciech Słomka i umieścił piłkę w bramce. Początkowa faza meczu bardzo sympatyczna. W bardzo wyrachowany sposób próbowaliśmy kontrolować sytuację i wychodziło nam to całkiem nieźle. Kilka minut przed przerwą daliśmy się jednak złamać. Bramkę do szatni zdobył Grzegorz Kuświk i po zmianie stron musieliśmy budować wszystko od nowa. Druga połowa przez dłuższy czas nie przynosiła jakichkolwiek emocji. Oczywiście zacząłem już wątpić, że w tej kolejce doczekamy się rozstrzygnięcia napiętej sytuacji. Okazało się, że wielkie rzeczy rodzą się z przypadku, od niechcenia. W 85 minucie do rzutu wolnego na skraju linii pola karnego podszedł Tymoteusz Puchacz. Piłka idealnie zmieściła się w bramce strzeżonej przez Seweryna Kiełpina. Pozostało już tylko wznosić modlitwy w stronę niebios, aby ten mecz zakończył się jak najszybciej, bez żadnych przykrych niespodzianek. Udało się! Po przebyciu ciężkiej drogi usłanej krwią, potem, bólem i łzami GKS Katowice wraca do elity! Po dwunastu sezonach walki z wiatrakami GieKSa zostaje wybudzona z I-ligowego koszmaru! Oby szybko nie wrócił. W tym samym czasie rywalizacji nie wytrzymała Sandecja, która w Opolu przegrała aż 0:4. W ostatniej kolejce pozostała walka o mistrzostwo pierwszoligowych rozgrywek. Nie odpuściliśmy i nie zawaliliśmy sprawy. Żegnając I ligę i sezon 2018/2019 pokonaliśmy Garbarnię Kraków 2:1. W ostatecznym rozrachunku okazało się, że wygrana wcale nie była konieczna, gdyż Chojniczanka przegrała swój ostatni mecz ze Stalą Mielec. Z pierwszego miejsca meldujemy się w LOTTO Ekstraklasie!
  15. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Kwiecień 2019 Tabela ligowa Bilans spotkań: 3-1-1 Bilans bramek: 8-4 +4 Najlepszy strzelec: Bartosz Śpiączka (3) Najlepszy asystent: Kamil Kurowski (2) Im bliżej końca, tym coraz więcej emocji. W kwietniu w końcu udało nam się wyjść na prostą i zdołaliśmy ustabilizować formę, którą jak do tej pory nie grzeszyliśmy, jeśli chodzi o rundę wiosenną. Zapewne gdyby nie arcyważne zwycięstwa nad Sandecją i Chojniczanką, marzenia o awansie należałoby już odłożyć na kolejny sezon. Przed majowym finiszem I-ligowych rozgrywek to jednak my znaleźliśmy się na czele. Tego nie można było po prostu zepsuć. Inne ligi: Ekstraklasa: 1. Lech (68 pkt), 2. Legia (58 pkt), 3. Lechia (57 pkt) Bundesliga: 1. RB Lipsk (65 pkt), 2. Bayern (61 pkt), 3. Bayer (57 pkt) La Liga: 1. Barcelona (88 pkt), 2. Real (84 pkt), 3. Atletico (68 pkt) Ligue 1: 1. PSG (86 pkt), 2. Monaco (70 pkt), 3. Lyon (68 pkt) Premier League: 1. City (83 pkt), 2. Liverpool (81 pkt), 3. United (77 pkt) Serie A: 1. Juventus (90 pkt), 2. Inter (70 pkt), 3. Napoli (64 pkt)
  16. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Stawka spotkania z Chojniczanką mocno sparaliżowała obie ekipy, w związku z czym mecz na szczycie przerodził się w typowe piłkarskie szachy, a żadna z drużyn nie chciała zrobić sobie krzywdy. Na boisku nie działo się w zasadzie nic, aż do 79 minuty. Otrzymaliśmy wówczas rzut wolny, po którym Kamil Kurowski zagrał piłkę w pole karne. W ogromnym zamieszaniu przewrócił się nasz stoper Artur Kuznetsov i… rzut karny! Dar od losu, którego nie mogliśmy zmarnować. Do wykonania jedenastki podszedł wprowadzony w 74 minucie Damian Rumin. Chwilę później spadł nam kamień z serca. Zrobił to. GKS Katowice – Chojniczanka Chojnice 1:0! Po ogromnych turbolencjach wracamy na fotel lidera. Sytuacja na czele tabeli przybrała niesamowitego obrotu spraw. Wszystkie trzy drużyny zainteresowane promocją do elity mają na swoim koncie 59 punktów. Co tu się dzieje! Kilka dni później postawiliśmy kolejny mały kroczek w stronę realizacji celu. Derbowy pojedynek z GKS-em Jastrzębiem Zdrój nie należał do wybitnych pojedynków. Śmiało można powiedzieć, że znów mieliśmy sporo szczęścia. Piłka znalazła drogę do bramki tylko raz, a konkretnie uczynił to Bartosz Śpiączka w 55 minucie wykorzystując ogromne zamieszanie w polu karnym. Generalnie cała kolejka ułożyła się idealnie pod nas. Sandecja poniosła w Olsztynie porażkę 0:3, natomiast Chojniczanka na własnym obiekcie zaledwie zremisowała z Chrobrym Głogów. Takim oto akcentem zakończyliśmy ten jakże szalony miesiąc. Przed nami finał sezonu, trzy ostatnie spotkania. Awans musi być nasz!
  17. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Mogę powiedzieć, że końcówka sezonu była baardzo ciekawa. Działo się Poszukiwanie zagubionej formy trwa. W meczu z ŁKS-em Łódź mieliśmy dobre momenty, ale co z tego, jak po ostatnim gwizdku sędziego wynik się nie zgadzał. Zabrakło kilku sekund, aby wrócić do domu z jednym punktem, co i tak byłoby kiepskim rezultatem. Walczący o ligowy byt beniaminek rzutem na taśmę zwyciężył w tym spotkaniu zdobywając zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry po stałym fragmencie. Na szczęście naszego potknięcia nie wykorzystała Sandecja Nowy Sącz, która również przegrała swój mecz. A w następnej kolejce przyszedł czas na bezpośredni pojedynek z ekipą, którą sezon temu widzieliśmy na boiskach Lotto Ekstraklasy. Jeden z dwóch meczów o śmierć i życie w kontekście walki o awans, gdyż wkrótce mieliśmy mierzyć się również z liderującą Chojniczanką. Mówiąc krótko, nadszedł czas weryfikacji naszych możliwości. A biorąc pod uwagę, że z naszą dyspozycją ostatnio kiepsko… Na szczęście pierwszy z dwóch wielkich egzaminów zdaliśmy celująco! Czysta perfekcja w naszym wykonaniu. Z posiadaniem piłki na poziomie 31% trzykrotnie znaleźliśmy drogę do bramki rywala. Sandecja natomiast pomimo niesamowitej przewagi ani razu nie zdołała pokonać Vincenta Enyeamy. Osiem strzałów z naszej strony, osiem celnych i trzy bramki. Koncert zagrał przede wszystkim Wojciech Lisowski, który popisał się golem i dwoma asystami. Ten mecz pokazał, że pomimo przeciwności losu i przeciętnej jak dotychczas formy możemy zrealizować marzenia o awansie. Euforia po triumfie nad Sandecją szybko jednak opadała. Robiąc takie rzeczy jak w meczu ze Stomilem Olsztyn możemy jedynie zasłużyć na miano frajerów sezonu. Wyjazdowy pojedynek rozpoczął się dla nas niefortunnie. Już w 6 minucie gospodarze objęli prowadzenie. Jesienią GieKSa wychodziła z takich sytuacji obronną ręką i teraz też wydawało się, że tak będzie. Do przerwy Bartosz Śpiączka doprowadził do wyrównania, a 5 minut po rozpoczęciu drugiej połowy objęliśmy prowadzenie za sprawą Wojciecha Słomki. Prezentowaliśmy się korzystnie i podwyższenie rezultatu wydawało się być kwestią czasu. Zamiast wyniku 3:1 doczekaliśmy się jednak remisu. W 82 minucie Karol Fila kapitalnie przymierzył z dystansu. Enyema bez szans. Tyle dobrego, że solidarna była z nami Chojniczanka, która również zremisowała swój mecz z Puszczą Niepołomice. Z kolei Sandecja odkuła się niestety po dwóch porażkach z rzędu i minimalnie pokonała Stal Mielec 1:0.
  18. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Marzec 2019 Tabela ligowa Bilans spotkań: 2-1-2 Bilans bramek: 7-6 +1 Najlepsi strzelcy: Bartosz Śpiączka, Arkadiusz Woźniak (2) Najlepsi asystenci: Wojciech Słomka, Rafał Wolsztyński, Tymoteusz Puchacz (1) Długa przerwa zimowa wyraźnie wybiła nas z rytmu. Jaki był to miesiąc, każdy widział. W żaden sposób nie przypominaliśmy drużyny gotowej na promocję do Lotto Ekstraklasy, przez co zepsuliśmy sobie dobrą po rundzie jesiennej sytuację, a w walce o awans powstaje coraz więcej niewiadomych. W nie do końca najlepszych nastrojach wchodzimy zatem w decydujący etap sezonu. W kwietniu czekają nas dwa kluczowe starcia z pozostałymi kandydatami do zajęcia dwóch pierwszych miejsc: Sandecją Nowy Sącz i Chojniczanką Chojnice. Będzie się działo! Miejmy nadzieję, że z kwietniowych rywalizacji wrócimy z tarczą i w najbliższych tygodniach nie zmarnujemy całego sezonu. Inne ligi: Ekstraklasa: 1. Lech (54 pkt), 2. Lechia (51 pkt), 3. Legia (47 pkt) Bundesliga: 1. Lipsk (58 pkt), 2. Bayern (51 pkt), 3. Bayer (49 pkt) La Liga: 1. Barcelona (74 pkt), 2. Real (66 pkt), 3. Atletico (55 pkt) Ligue 1: 1. PSG (74 pkt), 2. Monaco (67 pkt), 3. Lyon (61 pkt) Premier League: 1. Liverpool (71 pkt), 2. United (70 pkt), 3. City (68 pkt) Serie A: 1. Juventus (75 pkt), 2. Inter (59 pkt), 3. Napoli (56 pkt)
  19. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Termalica Bruk-Bet Nieciecza pozostaje największym rozczarowaniem I-ligowych rozgrywek. Z takim potencjałem kadrowym powinni bez większych problemów walczyć o powrót na ekstraklasowe boiska. Tymczasem ciężko im zbliżyć się chociażby do środka ligowej stawki. Słabości rywala zostały przez nas w pełni wykorzystane, dzięki czemu rozegraliśmy chyba mecz sezonu. I to w momencie, gdy przecież idzie nam jak po grudzie. Przewrotna ta GieKSa, jak i z resztą cała liga. Woźniak dwukrotnie, Bronisławski, który odpalił niesamowitą bombę z dystansu oraz rezerwowy Rumin. Czwóreczka załadowana i możemy wracać do Katowic. Stadion przy ul. Bukowej staje się powoli naszym przekleństwem. Biorąc również pod uwagę grudniowy mecz w Pucharze Polski przeciwko Zagłębiu Sosnowiec, notujemy niechlubną serię pięciu kolejnych spotkań bez zwycięstwa na naszym obiekcie. Tym razem z naszej gościnności skorzystał Raków Częstochowa, zgarniając ze stołu wszystko co się dało, czyli oczywiście komplet punktów. Skromne 0:1 dla gości zapewnił Marcin Listkowski w doliczonym czasie pierwszej połowy. Zespół z Częstochowy mógł wygrać wyżej, lecz w 68 minucie Vincent Enyeama zatrzymał strzał przeciwnika z rzutu karnego. O odczarowanie naszego terenu będzie trudno. Za dwa tygodnie przyjeżdża bowiem do nas znajdująca się na podium Sandecja.
  20. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Inauguracja rundy wiosennej na obiekcie poznańskiej Warty przebiegała w bardzo żmudnym tempie. Obie ekipy zdecydowanie nie wybudziły się jeszcze z zimowego snu. Całe szczęście, że mamy po swojej stronie Kamila Kurowskiego. Zdecydowany lider GieKSy w 13 minucie pokusił się o strzał, wobec którego bramkarz gospodarzy pozostał bezradny. I to tyle jeśli chodzi o to spotkanie. Atmosfera iście sparingowa. Cieszą trzy punkty na otwarcie drugiej części sezonu, ale na dłuższą metę nie możemy sobie pozwolić, aby tak się ślizgać. Chcemy walki i stylu, a nie szczęścia. Po tym, co wydarzyło się w 23 kolejce zdecydowanie powinniśmy już wybudzić z zimowego letargu, bowiem gorzej już być nie może. Można tutaj przytoczyć słowa znajdujące się niegdyś na pamiętnej okładce dziennika „Fakt”. Wstyd, żenada, kompromitacja, frajerstwo. Do Katowic przyjechał typowy ligowy średniak, mianowicie Bytovia Bytów. I robił z nami co tylko mu się podobało. Wynik 0:3 to i tak zdecydowanie najniższy wymiar kary. Powiedziałbym, że nie wchodziło nam nic, ale należy jednak zadać jedno zasadnicze pytanie. Czy my w ogóle znajdowaliśmy się na boisku? Bardzo wątpliwa kwestia. Oby tylko ten zimny prysznic czegoś nas nauczył. Wydawało się, że festiwal nieporadności trwa w najlepsze. W starciu z Odrą Opole znajdowaliśmy się już w czarnej d…ziurze. Krzysztof Janus w 59 minucie z rzutu karnego na 0:1, w 85 minucie ten sam zawodnik na 0:2. I nagle do akcji niespodziewanie wkroczył wprowadzony w trakcie trwania drugiej połowie Bartosz Śpiączka. Piłkarz, który do tej pory w żaden sposób nie zachwycał, zdołał jeszcze uratować jeden punkt. Bramka kontaktowa padła po zaledwie jednej minucie od drugiego trafienia Janusa. Po kolejnych dwóch mieliśmy remis. Końcówka tego meczu to jakiś cyrk. A wiecie co jest najśmieszniejsze? W doliczonym czasie gry Śpiączka zmarnował doskonałą okazję na hat-tricka… Oczywiście remis wciąż pozostaje małym rozczarowaniem, gdyż takie spotkania należy wygrywać walcząc o awans. No ale przynajmniej zobaczyliśmy namiastkę uparcie walczącej GieKSy, co cechowało nas w rundzie jesiennej. Szkoda tylko, że doświadczyliśmy tego jedynie w końcowym fragmencie.
  21. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Transfery: Sasa Balić - transfer z myślą o nadchodzącym sezonie. Piłkarzowi z Czarnogóry po sezonie 2018/2019 wygasa kontrakt z obecnym pracodawcą, czyli Zagłębiem Lubin. Wygląda na to, że zostanie naszym najlepszym zawodnikiem, jeśli chodzi o środek formacji defensywnej. W rundzie jesiennej rozegrał 11 spotkań dla ekipy z Lubina. Rafał Wolsztyński - drugi gracz, któremu po bieżącym sezonie kończył się kontrakt. Ofensywny pomocnik Górnika Zabrze został jednak przez nas wykupiony już teraz za 6 tysięcy euro. Jesienią miotał się między rezerwami, a pierwszym składem Górnika. Zaledwie jeden mecz na boiskach Lotto Ekstraklasy w tym sezonie. Kacper Laskoś - wzmocnienie, którego nie było w planach. 19-stoper trafił do nas na zasadzie wypożyczenia z krakowskiej Wisły jako transfer last-minute. Ma to związek z poważną kontuzją Mateusza Kamińskiego. Nasz dotychczasowy lider środka obrony dostał zerwania mięśni uda i cała runda wiosenna w zasadzie stracona. Poza Adrianem Frańczakiem i Damianem Michalikiem nasza kadra bez rundą wiosenną nie została uszczuplona. Lewy obrońca Mateusz Mączyński podpisał jednakże umowę z nowym pracodawcą i od nowego sezonu będzie reprezentował barwy Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Sparingi: 19/01/2019 - Unia Dąbrowa Górnicza - GKS Katowice 3:3 (Łyszczarz, Andrzejczak x2) 23/01/2019 - GKS Katowice - Polonia Bytom 4:1 (Andrzejczak x2, Śpiączka, Puchacz) 26/01/2019 - Granat Skarżysko-Kamienna - GKS Katowice 0:1 (Łyszczarz) 02/02/2019 - GKS Katowice - Górnik Zabrze 0:1 06/02/2019 - ROW Rybnik - GKS Katowice 3:3 (Wawrzyniak, Rumin, Kurowski) 09/02/2019 - GKS Katowice - Stadion Śląski 6:0 (Woźniak x4, Giel - sam., Błąd) 16/02/2019 - AFC Nove Mesto - GKS Katowice 1:2 (Kurowski, Łyszczarz) 20/02/2019 - GKS Katowice - Raków Częstochowa 1:2 (Kupec) 23/02/2019 - MSK Fomat Martin - GKS Katowice 1:1 (Wawrzyniak) Największe transfery zimowego okna w Polsce: 1. Gregor Breinburg (27 lat, Aruba) ze Sparty Rotterdam do Legii Warszawa za 1,9 mln euro 2. Damian Dąbrowski (26 lat, Polska) z Cracovii do Sheffield United za 1,3 mln euro 3. Sebastian Rudol (23 lata, Polska) z Pogoni Szczecin do Lecha Poznań za 1 mln euro Największe transfery zimowego okna na świecie: 1. Sergej Milinković-Savić (23 lata, Serbia) z Lazio do Manchesteru United za 93 mln euro 2. Matija Nastasić (25 lat, Serbia) z Schalke 04 do Liverpoolu za 50 mln euro 3. Kieran Tierney (21 lat, Szkocja) z Celticu do PSG za 46 mln euro
  22. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Podsumowanie rundy jesiennej sezonu 2018/2019 bramkarze - występy/stracone bramki/czyste konta/średnia ocena zawodnicy z pola - występy/bramki/asysty/średnia ocena Bramkarze Mariusz Pawełek - 9/4/5/6,97 - do momentu odniesienia poważnej kontuzji bardzo pewny punkt zespołu. Szkoda, że tak to się skończyło. Mając oczywiście w dalszej perspektywie grę w ekstraklasie i tak trzeba będzie rozejrzeć się za kimś młodszym i lepszym, jednakże w tym pierwszym sezonie 37-latek był bardzo dobrym rozwiązaniem, jeśli chodzi o pozycję bramkarza. Krzysztof Baran - 12/13/4/6,93 - wskoczył w miejsce Pawełka i poza pojedynczymi niefrasobliwymi interwencjami nie zawodzi. Wiosną oczywiście będzie rywalizował ze sprowadzonym Vincentem Eneyamą. Sebastian Nowak 0/0/0/- - po uporaniu się z problemami zdrowotnymi wykorzystał wymuszoną roszadę w hierarchii golkiperów i wskoczył na ławkę rezerwowych. Oczywiście bez żadnych perspektyw, że się z niej podniesie. W najbliższym czasie do odstrzału. Prawi obrońcy Santiago Villafane - 18/1/5/7,07 - zakontraktowanie Argentyńczyka było strzałem w dziesiątkę. Jedno trafienie i pięć asyst to naprawdę konkretne statystyki jak na bocznego obrońcę. Żałować można jedynie, że nie jest młodszy. Trójka z przodu robi jednak swoje i nie należy oczekiwać, że Villafane będzie długofalowym rozwiązaniem mówiąc o obsadzie prawej strony defensywy. Wojciech Lisowski - 3/0/1/6,80 - dobry zawodnik jak na I-ligowe warunki. W obliczu świetnej formy jego konkurenta jednak bez szans na regularną grę. Całe szczęście, że póki co nie marudzi z powodu braku występów. Stoperzy Mateusz Kamiński - 18/0/0/7,07 - solidny aż do bólu. Jednak tak jak w przypadku większości piłkarzy naszej kadry należy powątpiewać czy na najwyższą klasę rozgrywkową to wystarczy. Artur Kuznetsov - 19/1/0/6,89 - nieco gorzej, niż w przypadku Kamińskiego. Po prostu całkiem przyzwoicie. Latem poszukamy kogoś bardziej wartościowego. Rafał Remisz - 5/0/0/6,62 - w mojej ocenie najgorszy z całej trójki. Kilka razy przydał się w trakcie wszelkich kadrowych rotacji. Identyczny przypadek, co Kuznetsov. Lewi obrońcy Tymoteusz Puchacz - 6(2)/1/0/7,03 - kontuzja, która na kilka dobrych tygodni wykluczyła go z gry nie pozwoliła mu na dobre rozwinąć skrzydeł. Na wiosnę powinno być już lepiej. Polska piłka będzie mieć sporo pociechy z wychowanka Lecha Poznań. Skala jego talentu znacznie przewyższa nasze możliwości. Nie liczyłbym, że po upływie okresu wypożyczenia uda się nam go zatrzymać. Jakub Wawrzyniak - 3(1)/1/0/6,63 - na papierze lider i gwiazda GieKSy, w praktyce wygląda to jednak inaczej. Sprokurowany rzut karny w meczu z GKS-em Tychy na inaugurację oraz jeden gol strzelony Stomilowi Olsztyn z jedenastki to jedyne rzeczy z których Wawrzyniak daje się póki co zapamiętać. Dobry gracz na awaryjne sytuacje. Z racji najwyżej pensji w zespole, która i tak nie przekłada się na regularną grę, po sezonie się żegnamy. Simon Kupec - 12(1)/0/0/6,85 - swoje pograł, gdy kontuzję leczył Puchacz. Z dotychczasowych opisanych piłkarzy pierwszy, który w Katowicach może mieć dłuższą przyszłość. Niedawno podpisał nowy kontrakt. Obecna umowa wiązała go z GKS-em tylko do końca sezonu. Mateusz Mączyński - 0/0/0/- - gdy obejmowałem zespół leczył poważny uraz przez co zaledwie raz zasiadł na ławce rezerwowych i zdążył załapać kilka minut jako zmiennik w meczu Pucharu Polski ze Stalą Mielec. W zasadzie nie wiem co z tym fantem zrobić. Środkowi pomocnicy Kamil Kurowski - 20/1/6/7,09 - kluczowy element zespołu. Piłkarz z największą liczbą kluczowych podań w całej lidze oraz trzeci najlepszy asystent w I-ligowych rozgrywkach. Czym prędzej musimy przedłużyć kończącą się w czerwcu umowę. Bartłomiej Poczobut - 13(4)/1/1/6,68 - jak na swoje możliwości powinien grać zdecydowanie lepiej. W rundzie jesiennej pokazał się przede wszystkim za sprawą pokaźnej liczby żółtych kartek, których uzbierał osiem. Najwięcej w całej lidze. Na plus zwycięska bramka strzelona przeciwko Stali Mielec. Dominik Bronisławski - 8(4)/1/1/6,98 - teoretycznie mniej uzdolniony niż Poczobut, lecz prezentował się od niego lepiej. Jeśli jego kolega się nie poprawi, Dominik na stałe powinien wywalczyć miejsce w pierwszym składzie. Adrian Łyszczarz - 13(4)/2/1/6,86 - z racji swojej uniwersalności rzucany był po różnych pozycjach. Najlepiej odnajdywał się jednak w roli środkowego ofensywnego pomocnika. Często odpoczywał z racji wyjazdów na zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Polski. Miejmy nadzieję, że po zakończeniu wypożyczenia uda się ponegocjować ze Śląskiem Wrocław. Prawi skrzydłowi Wojciech Słomka - 12(3)/1/3/6,66 - przeciętna runda w wykonaniu piłkarza przebywającego u nas na zasadzie wypożyczenia z Wisły Kraków. Ma potencjał, aby grać lepiej. Liczę na poprawę. Damian Michalik - 5(8)/2/1/6,92 - głównie rezerwowy, ale gdy wchodził do pierwszego składu nie zawodził. Nie był zadowolony ze swojej pozycji w zespole i zażądał wystawienia na listę transferową. Jak już wiadomo karierę będzie kontynuował w Czechach. Adam Frańczak - 3(5)/2/0/6,70 - coś tam sobie pograł, ale zupełnie bez szału. Od następnej rundy w ŁKS-ie Łódź. Kacper Tabiś - 0/0/0/- - póki co za młody i za słaby na pierwszy skład, dlatego ogrywał się w drużynie U-18. Co ciekawe znalazł się na celowniku włoskiego klubu Ascoli. David Anon - 1/0/0/6,50 - przewinął się dosłownie na chwilę przez naszą szatnię. Trafił do GieKSy z trzecioligowych hiszpańskich boisk, aby za chwilę przenieść się na Słowację. Mimo wszystko zdążył wpisać sobie w CV jeden występ dla GKS-u. W drugiej kolejce wystąpił przeciwko Podbeskidziu. Lewi skrzydłowi Grzegorz Piesio - 11(6)/2/0/6,85 – największe rozczarowanie. Wydawało się, że dzięki doświadczeniu wyniesionemu z Górnika Łęczna i Arki Gdynia będzie wyróżniał się na tle całej ligi. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Dwie bramki i ani jednej asysty w 18 spotkaniach. Marnie. Wciąż jednak na niego liczę. Adrian Błąd - 10(7)/3/5/6,94 - niech Piesio bierze od niego przykład. Z pięcioma asystami wraz z Santiago Villafane drugi nasz piłkarz w tej klasyfikacji. Bardzo ważne ogniwo. Ostatnio podpisał nowy kontrakt. Poprzedni wiązał go z GKS-em tylko do końca czerwca 2019 roku. Napastnicy Arkadiusz Woźniak - 14(7)/8/1/6,99 - z ośmioma bramkami nasz najlepszy strzelec. Szkoda tylko, że po rozegraniu bardzo dobrego meczu potrafi zgasnąć na kilka następnych spotkań. W przypadku awansu możemy mieć z niego sporo pożytku w najwyżej klasie rozgrywkowej. Oby tylko ustabilizował formę. Bartosz Śpiączka -12(6)/4/0/6,65 - bardzo kiepski rezultat jeśli chodzi o zdobyte bramki. Na chwilę obecną nie daje żadnych podstaw, aby na stałe wykupić do z Termaliki. Oczywiście otrzyma jeszcze szansę do udowodnienia swojej wartości. Może to być jednak ciężkie zadanie. Damian Rumin - 4(4)/1/0/6,58) – fajny występ w krajowym pucharze przeciwko Pogoni Szczecin i w zasadzie to by było na tyle. Zupełnie nie radzi sobie z przeskokiem z trzeciej ligi, gdzie w barwach Skry Częstochowa strzelał gola za golem. Nie wydaje mi się, że wskoczy na wymagany poziom. Konrad Andrzejczak - 0/0/0/- - nie oceniam, bo nie grał. Raptem kilka minut w Pucharze Polski. Po prostu nie widzę do w GKS-ie.
  23. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Ostatnie tchnienie piłkarskiej jesieni na boiskach I ligi. Mecz z Chrobrym Głogów nie zweryfikował postawionej wcześniej tezy, że jesteśmy już wyczerpani minionymi miesiącami. Wręcz przeciwnie. Pokazaliśmy kawał niezłej piłki, oczywiście jak na warunki rozgrywek, w których występujemy. W pierwszej połowie może jeszcze nie było tego widać, co jednak nie przeszkodziło zejść do szatni z jednobramkowym prowadzeniem po pewnym wykonaniu rzutu karnego przez Arkadiusza Woźniaka w 21 minucie. Wyższy bieg wrzuciliśmy po zmianie stron. W 51 minucie Woźniak trafił po raz drugi, tym razem wykorzystując dośrodkowanie naszego lewego obrońcy z bocznego sektora boiska. Nasi skrajni obrońcy w ogóle byli tego dnia w dobrej dyspozycji. Śladami Simona Kupeca poszedł Santiago Villafane i również dołożył asystę przy trafieniu z dystansu w wykonaniu Adriana Łyszczarza. Pewne 3:0 i zimową przerwę spędzimy na fotelu lidera. Nadszedł czas, aby domknąć meczowe obowiązki w 2018 roku i zmierzyć się w trzeciej rundzie Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec. Nie tak dawno wyrzuciliśmy już Pogoń Szczecin, więc dlaczego teraz mielibyśmy nie wyeliminować kolejnego przedstawiciela Lotto Ekstraklasy? W początkowej fazie wszystko układało się po naszej myśli. Od pierwszego gwizdka sędziego osiągnęliśmy przewagę nad piłkarzami Zagłębia, co poskutkowało bramką Damiana Michalika w 16 minucie. Gol stadiony świata. Z 30 metrów zawinął pięknego rogala w sam róg bramki. Euforia po bramce na 1:0 niestety nad zgubiła. Goście rzucili się do odrabiania straty i 20 minut później mieliśmy 1:1. Byłem w stanie to przetrawić, ale sytuacji, która nastąpiła chwilę później, już nie. Rzut rożny dla Zagłębia Sosnowiec i do dośrodkowanej piłki najwyżej wyskakuje obrońca Arkadiusz Jędrych. W 2 minuty ze stanu 1:0 zrobiło się 1:2. Z takim rezultatem zeszliśmy na przerwę. W drugiej połowie mecz nie miał już tak zawrotnego tempa. Przyjezdni na bardzo dużym luzie kontrolowali boiskowe wydarzenia, jednak bez szaleńczych prób podwyższenia rezultatu. My jedynie mogliśmy bić głową w mur. Zagłębie Sosnowiec gra dalej. Zanim zdążyliśmy się rozejść na świąteczne urlopy, w grudniu zapadły pierwsze decyzje dotyczące transferów. Spontaniczna chęć posiadania przy Bukowej głośnego nazwiska sprawiła, że wykonaliśmy ruch, którego nie mieliśmy w planach. Ale co tam. Jeden z takich zawodników znajdował się na wolnym transferze i grzechem było nie skorzystać z takiej okazji. Do Katowic trafił mający na swoim koncie ponad 100 występów w kadrze Nigerii 36-letni bramkarz Vincent Enyeama, doskonale kojarzony z gry we francuskim Lille. Podpisał z nami kontrakt do końca czerwca 2020 roku na mocy którego będzie zgarniać 700 euro tygodniowo. Nie jest to zatem wygórowana pensja. Znaczna cześć składu zarabia więcej od niego. Skorzystaliśmy również z ostatniej okazji, aby pozyskać parę groszy za piłkarzy, którym po sezonie kończą się kontrakty i wraz z początkiem 2019 roku bez żadnego dla nas profitu mogliby rozglądać się za nowym pracodawcą. W związku z tym wystawiony na własne życzenie na listę transferową Damian Michalik za 20 tysięcy euro w zimowym oknie transferowym zasilili czeskiego drugoligowca Dynamo Ceske Budejovice. Z kolei Adrian Frańczak trafi do ŁKS-u Łódź za niespełna 14 tysięcy euro.
  24. jacobzks28

    There is only one Ronaldo

    Znam te katusze z prowadzenia Realu Zaragoza w FM 18, gdzie po awansie do La Ligi nie miałem wielu możliwości na zbudowanie sensownego składu gwarantującego przyzwoitą grę. Powodzenia.
  25. jacobzks28

    To my Hanysy z GieKSy

    Listopad 2018 Tabela ligowa Bilans spotkań: 2-1-1 Bilans bramek: 4-3 +1 Najlepsi strzelcy: Arkadiusz Woźniak, Tymoteusz Puchacz, Artur Kuznetsov, Grzegorz Piesio (1) Najlepszy asystent: Kamil Kurowski (2) W listopadzie trudy przedłużonej rundy jesiennej były coraz bardziej widoczne. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim katastrofalny mecz w Tychach. Nasza przeciętna dyspozycja widoczna była również w starciach z ligowymi średniakami. Takie pojedynki, jak przeciwko Puszczy Niepołomice i Garbarnią Kraków, kandydat do awansu powinien zwyciężać bez większego trudu. Nachodząca przerwa śródsezonowa będzie jak najbardziej wskazana. Przed nami w grudniu ostatni ligowy mecz w 2018 roku z Chrobrym Głogów, a także rywalizacja w Pucharze Polski, w którym to zmierzymy się z Zagłębiem Sosnowiec. A potem czas na zimowy sen. Inne ligi: Ekstraklasa: 1. Lech 35 pkt, 2. Lechia (31 pkt), 3. Górnik (30 pkt) Bundesliga: 1. Lipsk (27 pkt), 2. Bayern (24 pkt), 3. Gladbach (23 pkt) La Liga: 1. Real (33 pkt), 2. Barcelona (29 pkt), 3. Valencia (26 pkt) Ligue 1: 1. PSG (36 pkt), 2. Lyon (33 pkt), 3. Monaco (29 pkt) Premier League: 1. Liverpool (33 pkt), 2. Chelsea (30 pkt), 3. City (29 pkt) Serie A: 1. Juventus (35 pkt), 2. Lazio (30 pkt), 3. Inter (29 pkt)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...