Skocz do zawartości

Czarls

Użytkownik
  • Zawartość

    2592
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana Czarls w dniu 24 Styczeń 2014

Użytkownicy przyznają Czarls punkty reputacji!

Reputacja

456 Bardzo lubiany

O Czarls

  • Tytuł
    Kapitan drużyny
  • Urodziny 18.04.1989

Informacje

  • Wersja
    FM 2013
  • Ulubiony klub
    Real Madryt
  • Skąd
    Warszawa
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    Piłka nożna, muzyka, biologia, astronomia

Kontakt

  • Website URL
    http://
  1. Mam na imię Olav

    @Brachu: Tak, samograja z trzeciej ligi norweskiej :> Bez menedżera na początku gry :> --- Po ligowych męczarniach przyszedł czas na pucharowy odpoczynek z Tromsdalen. Do gry zgodnie z zapowiedzią desygnowałem drugi garnitur, sięgając również po zawodników z drużyny rezerw. Po niemrawym początku spotkania przyszedł czas na kilka minut, które diametralnie zmieniły obraz meczu. Huśtawkę nastrojów rozpoczął Mo, który w 34. minucie strzelił bramkę dla gości. Dwie minuty później wyrównał Fjeldsbø, a po kilkunastu sekundach strzelec pierwszego gola dla Tromsdalen wybrał się na szybki prysznic. Mo zdzielił jednego z moich podopiecznych łokciem i od 38. minuty goście musieli radzić sobie w dziesiątkę. Grając w przewadze liczebnej udało nam się jeszcze dołożyć jedno trafienie, a następnie utrzymać korzystny rezultat. Mimo gry na totalnym luzie, udało nam się awansować do kolejnej fazy rozgrywek. Co więcej, jeden z zawodników wyciągniętych z rezerw zaprezentował się całkiem nieźle i być może Bekke dostanie kilka szans na zagoszczenie w pierwszej jedenastce na stałe. 30.05.2012; Ålgård Stadion, Ålgård: 420 widzów NC 3R [3D/1] Ålgård — [AL/8] Tromsdalen 2:1 (1:1) 34. Mo 0:1 36. Fjeldsbø 1:1 38. Mo cz.k. [T] 52. S. Monsen 2:1 Ndikumana 5.8 - T. Tveit 7.0, R. Tveit 7.8, Berntsen 7.0, Lieng 6.8 — Rugland 6.9 — Fjeldsbø 7.4 (Knudsen 6.8), Bekke 7.0 — Storhaug 6.9 — Monsen 7.4, Torstensen 7.4
  2. Mam na imię Olav

    Terminarz nie miał dla nas litości. Trzy dni po szczęśliwym zwycięstwie nad Egersund trzeba było walczyć dalej, a kolejny rywal nie wyglądał na łatwego i przyjemnego do ogrania. Jako że nie posiadaliśmy szerokiej kadry, po raz kolejny musiałem mieć nadzieję, że mimo zmęczenia w nogach, moi podopieczni będą w stanie biegać do upadłego i znów postarają się wybić rywalom futbol z głowy. Spotkanie z Vindbjart rozpoczęło się doskonale. Już w 1. minucie meczu Ravndal pokazał snajperski kunszt i wyprowadził nas na prowadzenie. Kibice na trybunach cieszyli się, ale jednocześnie wiedzieli, że jeśli nie wydarzy się nic przełomowego, to będą skazani na kilkadziesiąt minut zmasowanej defensywy gospodarzy i bicia głową w mur gości. Nie pomylili się, a ku mojej uciesze nasza gra defensywna w tym meczu wyglądała zdecydowanie lepiej niż 3 dni temu w Egersund. Kiedy sędzia zagwizdał po raz ostatni z uśmiechem na ustach podałem rękę menedżerowi drużyny przeciwnej, moi zawodnicy zeszli z grymasem bólu i zmęczenia do szatni, a ja miałem już plan jak przywrócić ich do pełni sił. Po pierwsze, podstawowa jedenastka opuści jeden trening. Po drugie, w zbliżającym się meczu pucharowym zagram składem absolutnie rezerwowym. Po trzecie, pokażę swoim podopiecznym terminarz — najgorsze jest już za nami. 26.05.2012; Ålgård Stadion, Ålgård: 489 widzów 3D 7/26 [1.] Ålgård — [6.] Vindbjart 1:0 (1:0) 1. Ravndal 1:0 Kojedahl-Bjørkedahl 7.1 — Høivik 7.0 (70. R. Tveit 6.8), Baldvinsson 7.3, Thunshelle 7.0, Lieng 7.1 — Rugland 6.9 — Knudsen 6.9, K. Monsen 6.9 — Oyuga 7.0 (78. S. Monsen) — Torstensen 6.9 (59. T. Tveit 6.7), Ravndal 7.6
  3. Mam na imię Olav

    Nasza taktyka działała, ale miała jeden minus — zawodnicy po każdym meczu oddychali rękawami i było jasne, że długo tak nie pociągniemy. Do Egersund jechaliśmy zmęczeni, a ja poważnie martwiłem się, czy w pojedynku z ostatnią drużyną w tabeli uda nam się zgarnąć komplet punktów. Spotkania z ligowymi outsiderami nigdy nie należały do łatwych, a do problemów z odpowiednią motywacją dołączyły kłopoty obolałych mięśni. Mimo to mecz z Egersund rozpoczął się dla nas bardzo dobrze. W 18. minucie niezawodny Ravndal pokonał bramkarza gospodarzy, tak więc znów mogliśmy cofnąć się i zamknąć mecz. Niestety, tym razem sztuka ta zupełnie nam się nie powiodła. Moi podopieczni starali się przeszkadzać rywalom, ale oni byli tego dnia wyjątkowo groźni. Na całe szczęście byli równie nieskuteczni i mimo że zupełnie na to nie zasłużyliśmy, wywieźliśmy z Egersund kolejne trzy punkty. Mimo wygranej, niezwykle bałem się kolejnego meczu. Nasz agresywny styl i zabójczy pressing był jak na razie świetną bronią, ale zaczynałem obawiać się, że ta broń może nas wykończyć. Prędzej czy później. 23.05.2012; Idrettsparken, Egersund: 336 widzów 3D 6/26 [14.] Egersund — [1.] Ålgård 0:1 (0:1) 18. Ravndal 0:1 Kojedahl-Bjørkedahl 7.1 — Høivik 6.9, Baldvinsson 7.0, Thunshelle 7.3, Grønning 7.9 — Mahlio 6.9 — Knudsen 6.8 (67. K. Monsen 6.5), Fjeldsbø 7.0 — Oyuga 7.0 (76. T. Tveit) — Motland 7.0 (81. R. Tveit), Ravndal 7.7
  4. Mam na imię Olav

    Fakt, że wciąż liczyliśmy się w walce o triumf w Pucharze Norwegii sprawił, że maj był dla nas miesiącem bardzo wymagającym pod względem ilości spotkań. Trzy dni pod triumfie nad Grorud przyszło nam się zmierzyć przed własną publicznością z Odd 2. W meczowej jedenastce postawiłem na Torstensena, który zajął miejsce przemęczonego Motlanda, a oprócz tego nie zamierzałem kombinować i do gry desygnowałem pierwszy ligowy garnitur. Spotkanie na Ålgård Stadion rozpoczęło się dla gospodarzy doskonale. W 2. minucie meczu Ravndal świetne odnalazł się w polu karnym i bez zawahania umieścił piłkę w siatce. Uśmiechnąłem się. Teraz mogliśmy cofnąć się do defensywy, zawęzić pole gry i zwolnić tempo spotkania. Pierwszą połowę spotkania udało nam się zamulić dokładnie tak jak oczekiwałem. Norweskie catenaccio znowu zdawało egzamin, a w drugiej połowie udało nam się dopełnić dzieła zniszczenia. W 65. minucie Høivik zamienił rzut karny na bramkę, a kilkanaście minut później Baldvinsson strzałem głową dobił rywali. Seria trwa w najlepsze. 19.05.2012; Ålgård Stadion, Ålgård: 495 widzów 3D 5/26 [1.] Ålgård — [9.] Odd 2 3:0 (1:0) 2. Ravndal 1:0 65. Høivik 2:0 kar. 76. Baldvinsson 3:0 Kojedahl-Bjørkedahl 7.4 — Høivik 6.9 (65. Fjelsbø 6.7), Baldvinsson 8.2, Thunshelle 7.2, Grønning 7.7 — Rugland 6.6 (63. T. Tveit 6.9) — Knudsen 7.9, K. Monsen 7.7 — Oyuga 7.5 — Torstensen 6.9, Ravndal 7.9 (76. S. Monsen)
  5. Mam na imię Olav

    Pucharowe spotkanie z Grorud postanowiłem potraktować nieco ulgowo, gdyż analizując terminarz zauważyłem, że przyjdzie nam grać co trzy dni, a pamiętać należy, że nasza kadra do szerokich nie należy. Nie chciałem jednak przerywać dobrej serii i zaburzać harmonii w drużynie, więc wybrałem najsilniejszy możliwy skład, dając odpocząć jedynie zawodnikom, którzy zaczynali skarżyć się na przemęczenie. Jako że Puchar Norwegii nie był dla nas priorytetem, a ponadto już udało nam się osiągnąć to, co w przedsezonowych wymaganiach nakreślił zarząd, spokojnie rozsiadłem się na ławce trenerskiej i czekałem na rozwój wydarzeń. Emocji w meczu było jak na lekarstwo. Widać było, że obie ekipy traktują puchar jako rozgrywki robiące za tło, a myśli zawodników już są przy weekendowych potyczkach ligowych. Kiedy wydawało się, że jedynym rozwiązaniem dla tego arcynudnego meczu będzie dogrywka i seria jedenastek, wprowadzony kilkanaście minut wcześniej Svein Arne Monsen pokonał bramkarza gości, wyprowadził nas na prowadzenie i zapewnił udział w kolejnej fazie Pucharu Norwegii. W trzeciej rundzie zagramy u siebie z drugoligowym Tromsdalen. 16.05.2012; Ålgård Stadion, Ålgård: 381 widzów NC 2R [2D/1] Ålgård — [2D/11] Grorud 1:0 (0:0) 82. S. Monsen 1:0 Kojedahl-Bjørkedahl 7.1 — Høivik 7.0, Baldvinsson 7.1, Thunshelle 7.1, Lieng 7.0 — Mahlio 6.9 (87. Tveit) — Knudsen 6.9, K. Monsen 6.9 — Møller 6.7 (63. S. Monsen 7.3) — Motland 6.9, Torstensen 6.6 (76. Ravndal 6.9)
  6. Jakoś tak niemrawo w tej fazie grupowej :> Prawda jest jednak taka, że najważniejsze mecze dopiero przed Tobą i to z nich będziesz rozliczany.
  7. Mam na imię Olav

    Szczęście cały czas było przy nas i w drugiej rundzie Pucharu Norwegii los przydzielił nam relatywnie łatwego przeciwnika, Grorud — drużynę występującą na tym samym szczeblu rozgrywkowym, co my. O pucharowym zwycięstwie trzeba było jednak szybko zapomnieć i wrócić do rozgrywek ligowych, gdzie naszym zadaniem było kolekcjonowanie punktów, dopóki trzymała się nas dobra forma. Bój z trzecią drużyną ligowej tabeli nie rozpoczął się po naszej myśli. Pierwsze minuty meczu upływały zdecydowanie pod dyktando gości, którzy byli jednak bardzo nieskuteczni. Widząc nieporadność moich chłopaków w ataku poprosiłem ich, aby grali szerzej i częściej starali się podawać w uliczkę. Zadziałało. Tuż przed przerwą udało nam się stworzyć kilka dogodnych sytuacji, ale niestety rezultat na tablicy wyników był nadal remisowy. Po zmianie stron naszych napastników postanowili wyręczyć obrońcy rywala, którzy w przeciągu pięciu minut dwukrotnie pokonywali swojego golkipera, dając nam łatwe prowadzenie. Po dwóch samobójach goście zupełnie stracili ochotę do gry, co udało nam się przypieczętować trzecią, ostatnią tego wieczora bramką. Idziemy jak burza. 08.05.2012; Ålgård Stadion, Ålgård: 559 widzów 3D 4/26 [1.] Ålgård — [3.] Vidar 3:0 (0:0) 49. Smith 1:0 sam. 53. Neverdahl 2:0 sam. 80. K. Monsen 3:0 Kojedahl-Bjørkedahl 7.4 — Høivik 7.5, Baldvinsson 7.5, Thunshelle 6.9 (84. R. Tveit), Grønning 7.7 — Rugland 8.1 — Knudsen 6.9 (65. Fjelsbø 6.9), K. Monsen 7.8 — Oyuga 7.6 — Motland 6.9 (77. Torstensen), Ravndal 6.9
  8. Mam na imię Olav

    @CancuN: Z tym koksem to żeś mocno przesadził. Mamy kilku grajków, którzy coś tam potrafią jak na trzecią klasę rozgrywkową w Norwegii: Baldvinsson, Ravndal, Oyuga. Nieźle zapowiada się też Møller. @Buli: Potrafi kopnąć piłkę. Wystarczy mu. --- Po zwycięstwie nad Mandalskameratene przyszło nam tydzień odpocząć od rozgrywek ligowych, lecz o labie nie było mowy, gdyż czekał nas debiut w rozgrywkach Norgesmesterskap Frisk Forsikring Cup, czyli w Pucharze Norwegii. Naszym pierwszym rywalem było drugoligowe Bærum, które podjęliśmy na własnym boisku. W składzie dokonałem jedynie dwóch zmian, dając szanse debiutu w pierwszej jedenastce młodym: Møllerowi i Torstensenowi. Mimo że przed pierwszym gwizdkiem bukmacherzy spisywali nas na straty, ja byłem ciekawy jak duży dystans jest między trzecim, a drugim szczeblem rozgrywkowym w Norwegii. Jak się okazało po 90. minutach, nasza forma z początku sezonu spokojnie wystarczyła, żeby awansować do kolejnej rundy, a gdyby napastnicy Ålgårdu byli bardziej skuteczni, wtedy goście wróciliby na przedmieścia Oslo ze zdecydowanie większym bagażem bramek. Oby tak dalej! 05.05.2012; Ålgård Stadion, Ålgård: 386 widzów NC 1R [2D/1] Ålgård — [AD/15] Bærum 1:0 (1:0) 43. Torstensen 1:0 Kojedahl-Bjørkedahl 6.8 — Høivik 6.8, Baldvinsson 7.9, Thunshelle 7.2, Grønning 7.0 — Mahlio 6.8 (80. Tveit) — Knudsen 6.7 (85. Fjelsbø), K. Monsen 6.9 — Møller 6.7 (59. Oyuga 6.8) — Torstensen 7.3, Ravndal 6.9
  9. Mam na imię Olav

    Dwa zwycięstwa na inaugurację sezonu sprawiły, że do Mandal na mecz z miejscowym Mandalskameratene jechaliśmy odważni i pewni siebie. Niestety, pierwsze minuty meczu pokazały, że chłopaki z Ålgård chyba za bardzo uwierzyli we własne umiejętności i to gospodarze zaczęli dyktować warunki gry. Na nasze szczęście rywale po kilku nieudanych akcjach zniechęcili się, mecz wyrównał się, a tuż przed przerwą można było śmiało stwierdzić, że przeważają goście. Ku uciesze miejscowych fanów napastnicy celowniki zostawili w domach i zamiast prowadzić, bezbramkowo remisowaliśmy. Po zmianie stron nie było lepiej. Raz po raz wypracowywaliśmy sobie sytuacje pod bramką gospodarzy, lecz fatalny dzień snajperów mógł pozbawić nas kompletu puntków. Na szczęście piłkę do bramki posyłać mogą również inni gracze z pola, co potwierdził w 70. minucie nasz środkowy obrońca, który przechwycił piłkę po źle rozegranym stałym fragmencie gry, przebiegł całe boisko i pokonał bramkarza Mandalskameratene. Gdzie byli obrońcy gospodarzy asekurujący drużynę przed ewentualnymi kontrami? To pytanie do menedżera naszych rywali. Chwilę po otworzeniu wyniku meczu udało nam się strzelić drugiego gola i do końca spotkania mogliśmy spokojnie czekać na ostatni gwizdek arbitra. 28.04.2012; Idrettsparken Stadion, Mandal: 427 widzów 3D 3/26 [6.] Mandalskameratene — [1.] Ålgård 0:2 (0:0) 70. Thunshelle 0:1 75. Oyuga 0:2 Kojedahl-Bjørkedahl 6.8 — Høivik 7.1, Baldvinsson 7.2, Thunshelle 7.6, Grønning 7.3 — Rugland 6.8 — Knudsen 6.7 (70. Fjelsbø 6.9), K. Monsen 6.8 — Oyuga 7.6 (76. Møller) — Motland 8.1, Ravndal 6.6 (61. Torstensen 6.8)
  10. Mam na imię Olav

    Po pierwszym meczu nastroje w drużynie były jeszcze lepsze niż po czterech z rzędu triumfach w meczach sparingowych. Nasz debiut wypadł okazale, ale wiedzieliśmy, że czeka nas jeszcze bardzo dużo pracy, aby zacząć naprawdę świętować. Naszym kolejnym przystankiem była drużyna Jerv, która również w pierwszej kolejce zagrała doskonale i po zwycięstwie 6:1 nad Odd 2 zajmowała drugą lokatę w Oddsenligaen Avdeling 3. Znakomita postawa drużyna w pierwszym meczu sprawiła, że przed kolejną potyczką nie zamierzałem w żaden sposób ingerować w ustawienia taktyczne. Debiut przed własną publicznością rozpoczął się doskonale. W 16. minucie zamieszanie w polu karnym rywala wykorzystał... mój asystent i wyprowadził Ålgård na prowadzenie. Po zdobyciu gola zamiast spokojnie przejąć inicjatywę, weteran Mahlio postanowił dostarczyć miejscowym kibicom kolejnych wrażeń. Doświadczony Fin totalnie zgłupiał, znokautował rywala w zupełnie niegroźnej sytuacji w środku pola i zasłużenie ujrzał czerwoną kartkę. Gra w osłabieniu nie podcięła nam skrzydeł, a wręcz przeciwnie — osiem minut po wykluczeniu udało nam się podwyższyć wynik meczu dzięki sprytnie rozegranemu rzutowi rożnemu. Nasi rywale odpowiedzieli szybko. W 31. minucie moi obrońcy przysnęli i Steinar Berås wlał nadzieję w serca gości, a w mojej głowie szybko zagościł niepokój. Na szczęście po raz kolejny udało nam się udowodnić, że nawet w osłabieniu potrafimy strzelać bramki. Tuż przed przerwą Vetle Høivik płaskim strzałem pokonał golkipera gości i z dwubramkową przewagą mogliśmy spokojnie zejść do szatni. W drugiej połowie nasi rywale mocno się starali, ale nasz wysoki pressing sprawiał, że ich akcje ofensywne mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Działania gospodarzy głównie koncentrowały się na utrzymaniu wyniku i mimo gry w osłabieniu przez większość spotkania, udało nam się dopisać do ligowego konta kolejne trzy punkty. 21.04.2012; Ålgård Stadion, Ålgård: 499 widzów 3D 2/26 [1.] Ålgård — [2.] Jerv 3:1 (3:1) 16. Oyuga 1:0 18. Mahlio cz.k. [Å] 26. Baldvisson 2:0 31. Berås 2:1 43. Høivik 3:1 Kojedahl-Bjørkedahl 7.2 — Høivik 7.5, Baldvinsson 8.6, Thunshelle 6.8, Grønning 6.8 — Mahlio 6.6 — Knudsen 6.9 (80. Fjelsbø), K. Monsen 7.2 — Oyuga 8.6 (63. Møller 6.7) — Motland 6.9 (18. Rugland 6.9), Ravndal 6.8
  11. Mam na imię Olav

    Pierwszy mecz sezonu przyszło nam rozegrać w Randaberg, gdzie podjęliśmy świeżo upieczonego spadkowicza. Mój pomysł na wygraną był niezwykle prosty. Jako że wirtuozów piłki nożnej w składzie nie posiadałem, musiałem zrobić z nich prawdziwych wojowników. Pressing, agresywny odbiór piłki, uprzykrzanie życia rywalom i zabójcze kontry - to miał być sposób na Randaberg. Nasza forma była wielką niewiadomą. W meczach sparingowych podejmowaliśmy jedynie ogórków, więc prawdziwa siła Ålgårdu miała zostać zaprezentowana na tle rywali ligowych. Test zdaliśmy na szóstkę. Dosłownie i w przenośni. Od samego początku absolutnie zdominowaliśmy naszych rywali, którzy nie mieli zupełnie nic do powiedzenia. W każdym elemencie gry byliśmy o klasę, a nawet o... sześć klas lepsi, co zaskoczyło absolutnie wszystkich: bukmacherów, kibiców, moich podopiecznych, lecz najbardziej zdumiony byłem ja sam. Tak więc jeśli ten sezon ma być taki jak pierwszy mecz, to już powoli możemy planować wzmocnienia mające pozwolić nam walczyć na zapleczu ekstraklasy. Nie wierzę jednak, żeby miało być aż tak łatwo. 14.04.2012; Randaberg Stadion, Randaberg: 461 widzów 3D 1/26 [—] Randaberg — [—] Ålgård 0:6 (0:5) 7. Motland 0:1 19. Knudsen 0:2 35. Knudsen 0:3 41. Fjelsbø 0:4 45. Ravndal 0:5 83. Ravndal 0:6 Kojedahl-Bjørkedahl 7.3 — Høivik 8.3, Baldvinsson 8.5, Thunshelle 8.2, Grønning 8.3 (77. Tveit) — Mahlio 7.2 (57. Rugland 6.8) — Knudsen 9.4, Fjelsbø 8.5 — Oyuga 9.0 (60. Møller 6.8) — Motland 9.0, Ravndal 9.7
  12. Mam na imię Olav

    @Maniek_ZKS: Przerwa międzysezonowa w krajach skandynawskich jest długa :> --- Oczekując pierwszych meczów towarzyskich udało mi się dokonać niewielkich, lecz owocnych ruchów kadrowych. Do klubu przybyło dwóch weteranów i jeden młodzian. Sami Mahlio (FIN, 40, D C/DM/M RLC), który nie dość, że jest graczem niezwykle uniwersalnym, to na dodatek mimo swoich lat przewyższa umiejętnościami młodszych kolegów. Co więcej, 40-letni Fin będzie pełnił również rolę trenera drużyny B. Jednoosobowa orkiestra. Drugim nabytkiem był Norweg, Martin Knudsen (NOR, 34, D/M R), który z marszu powinien wywalczyć sobie miejsce na prawym skrzydle mojej drużyny. Skład uzupełnił wypożyczony z Vikinga Stavanger Tor Torstensen (NOR, 22, ST). W meczach towarzyskich postawiłem głównie na zgranie drużyny i poprawienie morale. Jako sparing-partnerów wymarzyłem sobie kelnerów kopiących się w czoło i takich udało mi się zakontraktować. Zgodnie z przewidywaniami w każdym meczu okazywaliśmy się o kilka bramek lepsi i po zagraniu czterech spotkań mogłem nieśmiało stwierdzić, że jestem gotowy oficjalnie zadebiutować w roli menedżera Ålgård Fotballklubb. 24.03.2012. Ålgård-Madla 5:1 [Ravndal 6, 9, 28, Motland 25, Torstensen 60] 31.03.2012. Ålgård-Sola 4:1 [Oyuga 9, K. Monsen 36, Torstensen 65, 77] 03.04.2012. Ålgård-Tasta 3:0 [Motland 47, Torstensen 72, 83] 07.04.2012. Ålgård-Vaulen 4:0 [baldvinsson 22, K. Monsen 35, S. Monsen 74, Torstensen 90]
  13. Podaj dalej #4

    Poza tym, Marek Mintal urodzil sie w Zylinie, wiec odpada.
  14. Podaj dalej #4

    Ziew. FYM, cos Ty wymyslil
  15. Mam na imię Olav

    Biorąc pod uwagę liczbę pozytywnych odpowiedzi, nie było trudno domyślić się, że liczba podobnych do mnie szaleńców musi być niezwykle mała. Po kilku dniach otrzymałem kilkanaście telefonów, a prezesi wydawali się wręcz walczyć, abym przyjechał i za śmieszne pieniądze zajął się półprofesjonalnymi półkopaczami. Jako że niemalże wszystkie oferty wyglądały identycznie, postanowiłem wybrać propozycję klubu, którego nazwa podobała mi się najbardziej. Zostałem menedżerem Ålgård Fotballklubb. Pierwsze dni w klubie pozytywnie mnie zaskoczyły. Najpierw prezes oznajmił, że niezwykle cieszy się, że przyjąłem jego ofertę i liczy, że w tym sezonie Ålgård zajmie przyzwoitą pozycję w rozgrywkach, a w następnym sezonie postara się powalczyć o awans do Adeccoligaen. Po wymianie uprzejmości szybko udałem się na pierwsze spotkanie ze sztabem szkoleniowym, a następnie na pierwszy trening, który utwierdził mnie w przekonaniu, że wcale tak źle nie trafiłem. Półprofesjonalni półkopacze nawet coś potrafili i przy kilku udanych ruchach transferowych, marzenia prezesa mają rację bytu. Pozytywne rozpoczęcie pracy było mi potrzebne. Teraz miałem ponad 80 dni do pierwszego oficjalnego meczu, więc na brak czasu na przygotowanie nie mogłem narzekać. Zaczynamy.
×