Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Lelkosław

Użytkownik
  • Zawartość

    69
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

3 Neutralny

O Lelkosław

  • Tytuł
    Trampkarz
  • Urodziny 03.06.1996

Informacje

  • Wersja
    FM 2016
  • Klub w FM
    Portsmouth FC
  • Ulubiony klub
    Chelsea FC, Wisła Kraków
  • Skąd
    Limanowa
  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Ciężka droga na szczyt.

    Część 1. "Prolog" 11.07.2016 Pierwszy dzień w nowej pracy i jak zwykle musiałem się spóźnić. Może ta praca to nie jest szczyt moich marzeń, ale lepsze to niż nic. Przynajmniej mama da mi spokój na jakiś czas, że siedzę w domu i tylko oglądam mecze i coś notuję. Tak, mam 25 lat i wciąż mieszkam z mamusią w mieszkaniu na przedmieściach Londynu. Tak jakoś wyszło, że żadna kobieta nie zwojowała moje serce, a ja sam do tego też się nie kwapiłem. Aktualnie moją jedyną miłością jest futbol - i chyba nic tego nie zmieni. Jadąc metrem do pracy wciąż studiowałem "Anatomię Zwycięzcy", marząc o tym by kiedyś tak jak mój idol prowadzić najlepsze drużyny na świecie. Dzisiaj mają przyjść wyniki testu na 'Kontynentalną Licencję Trenerską C'. Nie będę ukrywał, bardzo się tym stresuje - większość osób w moim wieku myśli już o założeniu rodziny, znalezieniu dobrze płatnej pracy, a ja? Moim marzeniem wciąż jest zostanie sławnym menedżerem. Niestety moje doświadczenie z tym fachem jest praktycznie zerowe, dlatego wylądowałem jako drukarz w jednej z firm reklamowej. No może pomijając moją drużynę z którą grywam czasami w weekendy w trzynastej lidze angielskiej - Plumpton Athletic. Mimo iż jestem tam tylko rezerwowym, to współpracuję z trenerem w wyborze taktyki i składu na mecz. Coś na rolę grającego asystenta. Wczoraj nawet udało nam się wygrać mecz towarzyski, stosując moją taktykę! Nie sądziłem, że ten dzień będzie tak okropny. Kierownik już na wstępie na mnie 'łypie', że 'pierwszy dzień i już takie spóźnienia', 'to nie jest przedszkole, tu trzeba pracować i przychodzić punktualnie'. Dramat. Koledzy z pracy nie lepsi, każdy z nich patrzy na mnie jakbym im całą rodzinę zarżnął. Czas się dłużył, a ja tylko czekałem by wrócić do domu i otworzyć list z wynikami. Dobrze zdawałem sobie z tego sprawę, że może to być powolny początek mojej kariery trenerskiej. Czas przerwy. Siadam na ławce, wyciągam kanapki i książkę którą czytałem w metrze. Nagle podchodzi do mnie jeden z współpracowników - jak się później okazało, miał na imię Sam. [Sam] - Widzę, że interesujesz się piłką. Lubisz Mourinho? [Raphael] - Cóż za pytanie! To jest mój wzór do naśladowania jako trener. [Sam] - Stary, co powiesz na to, abyśmy w następny weekend wybrali się na mecz Manchesteru United? Będziesz miał okazję zobaczyć Jose na żywo w pierwszym swoim meczu za sterami Czerwonych Diabłów. Mój brat pracuje jako ochroniarz na meczach i załatwiłby nam bilety. Więc jak? [Raphael] - Serio?! Oczywiście, że tak! Mimo iż moją jedyną miłością w Anglii jest Chelsea, tak okazja by zobaczyć z bliska mojego idola wystarczyła by bez większego zastanowienia przystać na jego propozycję. Może ten dzień nie będzie stracony? Po przerwie czas już płynął mi szybciej, zaczynałem zapominać o kiepskim początku w mojej pracy i o tym, że wyniki egzaminu już pewnie leżą na stole w kuchni...
  2. Back to the top!

    Portsmouth FC - Back to the top! Wchodzimy do gry! Po przepracowanym okresie przygotowawczym przyszedł czas na start sezonu! Pierwszy mecz sezonu przypadał na 8 sierpnia 2015 roku z zespołem Dag & Red. Cel na ten mecz? Tylko zwycięstwo! Jak sobie założyliśmy tak też się stało, lecz mecz nie należał do łatwych. Przez dłuższy okres nie potrafiliśmy zagrozić bramce rywali, dopiero w 49 minucie po podaniu Ben'a Close precyzyjnym strzałem wyprowadza nas na prowadzenie Gary Roberts. Podbudowani bramką poszliśmy za ciosem i już w 70 minucie zdobyliśmy jak się później okazało decydujące trafienie autorstwa Otmana Bakkala: po serii podań McNulty zagrał w uliczkę do Otmana, który bez problemu wykorzystał 100% sytuację. Tak więc w pierwszym meczu sezonu odnosimy zwycięstwo i możemy z optymizmem zapatrywać się na dalsze spotkania. Kolejnym meczem było spotkanie pucharowe w ramach 1 rudny Capital One Cup gdzie naszym rywalem było trzecioligowe Millwall. Nie będę ukrywał, że na pucharach nie zależało mi kompletnie w tym sezonie, były one dla mnie idealną szansą dla rezerwowych zawodników. Mecz bez całkowitej historii przegraliśmy w Londynie aż 0:2. Następnymi rywalami w lidze byli: Playmouth, Crawley oraz Morecambe - o ile z tymi pierwszymi mogliśmy mieć jakieś problemy, reszta zespołów była do ogrania. Wiele się nie pomyliłem, w meczu z pretendentem do awansu przegraliśmy na ich stadionie 0:1, natomiast z Crawley oraz Morecambe odnieśliśmy dwa zwycięstwa, kolejno: 2:1 i 2:0, a na listę strzelców wpisali się: Doyle, Januario i dwukrotnie Roberts. Początek sezonu udany, trzy zwycięstwa i jedna porażka w lidze plasowały nas w czołówce. Jak będzie dalej? A najlepszym zawodnikiem tego sprawozdania został strzelca trzech bramek - Gary Roberts!
  3. Back to the top!

    @Jacelinho Moim zdaniem jak z wolnego transferu do tej ligi to w miarę dobrzy zawodnicy. Głownie na poszerzenie ławki. Niestety jeden z nich, Youngs całkowicie się nie sprawdził - tu popełniłem błąd, bo gram taką taktyką że klasyczny napastnik jest mi zbędny. A oto i oni: Otman Bakkal Ibrahim Kargbo Tom Youngs Januario
  4. Back to the top!

    Portsmouth FC - Back to the top! Pierwsze koty za płoty: Na potrzeby tej kariery wcielam się w 36-letniego anglika Connora Phantom'a, który swoje doświadczenie określa za pomocą Kontynentalnej Licencji C, oraz doświadczeniu boiskowym jako zawodowym. Są to sugerowane przez grę poziomy doświadczenia dla tego zespołu. Ponadto zaraz po rozpoczęciu pracy z zespołem postanowiłem poprosić zarząd o pomoc w uzyskaniu wyższej licencji(B) i jak się okazało, zarząd bardzo przychylnie przyjrzał się mojej propozycji i jestem w trakcie zdobywania tej licencji. [FM 2016] Baza danych: Duża Kraje: Anglia, Francja, Niemcy, Holandia, Polska, Hiszpania, Portugalia, Włochy ____________________ Po zapoznaniu się ze składem, zarządem i współpracownikami przyszedł czas na okres przygotowawczy. Czekały nas cztery mecze sprawdzające - trzy z niżej notowanymi zespołami(Bognor, Gosport, Havant) i jeden z wyżej(Bolton). Była to idealna sposobność do przetestowania nowej taktyki którą chciałem wprowadzić, oraz do sprawdzenia przydatności niektórych zawodników. Ostatecznie żaden z zawodników nie pożegnał się naszą drużyną, natomiast aż czterech zawodników wzmocniło naszą drużynę z wolnych transferów. Wyników sparingów nie biorę zbyt na poważnie, gdyż tak jak wspominałem - liczy się zgranie i założenia taktyczne. A tak prezentują się wyniki przedsezonowych sparingów: Jak widać z słabszymi zespołami poradziliśmy sobie bardzo dobrze, natomiast już z mocniejszym rywalem nie było tak łatwo. Było widać, że zawodnicy nie mogą doczekać się sezonu. Głównym celem na ten sezon jest awans - nie ma co ukrywać, jesteśmy jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu, bukmacherzy na przedsezonowych prognozach mieszczą nas na samym szczycie tabeli - czy sprostamy temu wyzwaniu? Na koniec jeszcze wykaz transferów przed sezonem:
  5. Back to the top!

    Portsmouth FC - Back to the top! Wstęp: Witam wszystkich na mojej 'kolejnej' już karierze. Poprzednie moje kariery były w formie opowiadania, co pochłaniało dużo mojego czasu, dlatego postanowiłem że spróbuję jeszcze raz lecz już bez próby pisania opowiadania. Będzie to kariera poświęcona w głównej mierze klubom, które będę prowadził - lecz postaram się nie zapomnieć o najważniejszym bohaterze - mojemu wymyślonemu menadżerowi w grze Football Manager 2016. ____________________ Długo się zastanawiałem nad tym, czy spróbować jeszcze raz, czy wypuścić swoją karierę na to forum. Z tego zastanawiania wyszło tak, że już prawie kończę sezon (na obecny stan około 30 kolejka), więc moje pierwsze wstawki nie będą na bieżąco - lecz spróbuję jak najszybciej podgonić stan rzeczy, żeby późniejsze wstawki pojawiały się równocześnie z moim postępem w grze. Jak już wyżej wspominałem - nie zamierzam w tej karierze prowadzić motywu fabularnego, prócz suchych wiadomości o bohaterze(menadżerze). Głównym celem mojej kariery jest doprowadzenie "Pompey" do Premier League, z której kilka lat temu spadli z hukiem. Czy mi się uda? Zapraszam do śledzenia mojej kariery i do komentowania, już wkrótce pierwsza wstawka! :) PS. Prosiłbym o zmianę tematu na: Back to the top! - nie wiem dlaczego sobie pomyliłem, przepraszam za kłopot. :)
  6. Jeden mecz.

    Ostatnie dni nie były dla nas łatwe - w przeciągu tygodnia mieliśmy rozegrać aż trzy mecze. Byłem pełen obaw, że moi zawodnicy nie będą w stanie wytrzymać kondycyjnie. Jeszcze na domiar złego po meczu z Torquay nasz podstawowy bramkarz - Dean Snedker skarżył się na ból w okolicach pachwiny, niestety dzień przed meczem z Lincoln'em dostałem telefon od klubowego fizjoterapeuty: [D] - Tadek, mamy problem. Dean wypada nam na miesiąc. Tak jak się spodziewaliśmy - poszła pachwina. [T] - Szlag, będzie to dla nas duża strata. Nie ma żadnych szans na to, że wykuruje się chociażby na Bromley? [D] - Nie ma szans, musisz jakoś sobie bez niego poradzić. I takim sposobem musieliśmy sobie radzić bez naszego najlepszego bramkarza - więc swoją szansę dostanie młodziutki Alex, może zagości nawet na dłużej w bramce? U mnie nie ma abonamentu na grę - ktoś jest lepszy, bardziej się przykłada to gra, spadek formy? Ława. Trzeba mieć żelazną rękę do takich spraw. Na mecz z Lincolnem miała przyjść cała moja rodzina, a na dodatek mówiono że na stadionie pojawi się rekordowa liczba kibiców w tym sezonie. Czytając miejscowe gazety wszyscy wychwalali nasz zespół jednocześnie zachęcając do wypełniania trybun na stadionie który może pomieścić aż prawie 7 tysięcy kibiców. Zawsze to powoduje jakiś dodatkowy stres, ale trudno już. Było wiadomym, że w tym meczu liczą się tylko trzy punkty! Mecz rozpoczął się dla nas dobrze, już w 9 minucie po wrzutce Ngwatali z rzutu rożnego piłkę do siatki głową skierował Langmead. Po bramce na chwilę inicjatywę przejęli gospodarze czego efektem była bramka wyrównująca. Obawiałem się dyspozycji Alexa, lecz na szczęście nie miałem powodów - spisywał się wręcz wyśmienicie. Mecz był strasznie wyrównany, na nic zdawały się moje krzyki, podpowiedzi, gestykulacje - wynik wciąż był remisowy. Ostatecznie za sprawą duetu: Dagher-Ngwatala zdobywamy dwie bramki które ustawiają wynik spotkania. Po spotkaniu od razu zostałem dopadnięty przez lokalnych dziennikarzy: [R] - Kolejny mecz, kolejne zwycięstwo. Gdy Pan obejmował zespół byliśmy na dnie, teraz zaczyna to jakoś wyglądać. Sądzi Pan, że zdoła uniknąć spadku? [T] - Spadku? Kto mówił o jakimś spadku? Nie zamierzamy się oglądać za siebie - jesteśmy teraz w środku tabeli, o takich rzeczach będziemy mogli rozmawiać przy czterdziestej kolejce, wtedy będziemy mieli lepszy pogląd na tą sytuację. [R] - A więc boi się pan publicznie oświadczyć to, że wasz zespół jest jednym z głównych kandydatów do spadku? [T] - Boję? Pierwszy raz słyszę takie stwierdzenie. Myślę, że czas zakończyć tą rozmowę gdyż temat konwersacji odbiega znacznie od tego jaki był jej cel. Gdyby pan stwierdził, że chce ze mną porozmawiać o przebiegu meczu - to wie gdzie mnie pan znajdzie. Dziękuję, do usłyszenia. Nie cierpię udzielać takich wywiadów, dlatego też ich unikam. Cieszy fakt, że wygrywamy trzeci mecz z rzędu i przedłużamy serię bez porażki w lidze. (Statystyki meczu) _______________________________________ Pytanie do was - lepiej jak ta kariera prowadzona jest w sposób fabularny, czy jeżeli wstawiałbym wyniki i krótkie opisy meczów?
  7. Jeden mecz.

    Po zwycięstwie nad Torquay byłem już pewien, że mój zespół odnalazł właściwy rytm, wszedł na właściwą drogę. Kiedy przybywałem tutaj, porzucając cała swoją 'przyszłość' w Polsce byłem pełen obaw - czy będę potrafił wyciągnąć ten zespół z bagna. Przecież na dobrą sprawę nie trenowałem nigdy zespołu bez okresu przygotowawczego, transferów czy jakiegokolwiek zapoznania się z tą drużyną. A tutaj na dzień dobry, przychodzę gdzie zespół jest w całkowitej rozłamce, a zarząd wymaga abym ich wyciągnął z tego 'bagna'. Trochę ryzykowałem przyjmując tą propozycję - ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Czy jak to tam mówią. Teraz już wiem, że jest szansa że zbuduję coś więcej z tym zespołem niż V liga angielska. Może nie w tym sezonie, ale liczę że uda nam się awansować do czwartej ligi. Życie rodzinne też już się ustabilizowało - młoda zaczęła szkołę, żona zapisała się na kurs językowy i jest w trakcie poszukiwań pracy, a ja? A ja sobie spokojnie trenuję mały klubik w V lidze. Wszystko zanosi się na to, że resztę życia spędzimy w Anglii. Tuż po meczu odbyłem dosyć nieprzyjemną rozmowę z moim zawodnikiem - Gurijtem. Chodziło oczywiście o sprawę jego przyszłości - jego do klubu sprowadzał były trener, u którego grał pierwsze skrzypce. Schody zaczęły się wtedy, kiedy stery objąłem ja. Dosyć leniwy i ospały napastnik stwierdził, że i tak nie ma innego lepszego od niego w ataku to się strasznie opierdzielał(za przeproszeniem) na treningach. Po kilku dniach mu oznajmiłem - chcąc być oczywiście uczciwym - że musi wziąć się do roboty, bo planuję transfer dwóch napastników i wszystko może wskazywać na to, że to właśnie on zajmie miejsce trzeciego napastnika. Spodziewałem się, że po tej rozmowie Gurijt weźmie się do pracy. Niestety było wręcz odwrotnie - a teraz jeszcze śmie na mnie naskakiwać i mówić, że jaką mu robię krzywdę że na niego nie stawiam. Wyznaję zasadę, że zawodnik nigdy nie może być wyżej niż klub - więc potwierdziłem to co już wcześniej ustalaliśmy - on zostaje trzecim napastnikiem i jak na razie nic nie wskazuje na to, że się to zmieni. Więc najprawdopodobniej w najbliższych dniach będziemy szukać nowego napastnika, a i oczywiście ciekawe rzeczy napiszą w prasie, bo 24-letni Anglik już zapowiedział to, że uda się z tym do mediów. Mam tylko nadzieję, że nie zbuntuje przeciwko mnie całego zespołu, gdyż jesteśmy na bardzo dobrej drodze do wskoczenia pierwszej dziesiątki tabeli.
  8. Jeden mecz.

    Ostatnio nie miałem czasu na tworzenie historii Tadeusza, lecz w tym czasie rozegrałem kilka meczów - oto krótkie sprawozdanie z poczynań Kidderminster: Więcej szczęścia niż umiejętności. Mimo wszystko trochę eksperymentalny skład, musiałem dać odpocząć kilku zawodnikom, więc zmiennicy dostali szansę na pokazanie się z dobrej strony. Na pewno cieszy bramka w debiucie Filipa, który wykorzystał wrzutkę Francisa-Angola i dał nam bramkę wyrównującą. Kolejny mecz kiedy jesteśmy niczym 'dzieci we mgle'. Zero pomysłu na grę, zero składnych akcji - ciągle się bronimy i liczymy na szczęście. Co prawda cieszy fakt, że z wyżej notowanym rywalem zdobywamy punkt, ale takie mecze powinniśmy wygrywać. Jeszcze przed zamknięciem okienka transferowego udało mi się pozyskać kolejnych dwóch polaków - dwudziestoletniego obrońcę, który występował w III lidze polskiej - Wojtka Strójwąsa na zasadzie wolnego transferu, oraz doświadczonego ofensywnego pomocnika - Adama Giesę za śmieszną kwotę 120€. __________________________________ Kolejny mecz kiedy muszę rotować składem. Na dobrą sprawę jest to jeszcze początek sezonu - pozostało nam jeszcze ponad trzydzieści meczy do rozegrania, więc jeszcze nie wyklarował się podstawowy skład. Dałem szansę od pierwszej minuty nowemu nabytkowi - Giesy, niestety nie zachwycił mnie jego występ. Liczę na to, że szybko się zaklimatyzuje w nowym otoczeniu gdyż będzie nam potrzebny. Smutne jest to, że kolejny mecz zaczynamy z bramką w tył. Kolejny raz musimy gonić wynik i znów nam się to udaje. Genialna zmiana, Juanjo jako 'joker' wszedł na ostatnie dziesięć minut meczu i ratuje nam remis. Z przebiegu meczu, żadna z drużyn nie zasłużyła na zwycięstwo - remis więc jest sprawiedliwym wynikiem dla obu zespołów. __________________________________ Przełamanie! Trochę zaryzykowałem zmianą taktyki, ale jak widać przyniosła oczekiwany skutek. Ustawiłem zespół bardziej pod formację 4-3-3 z jednym defensywnym pomocnikiem i dwoma nieco wyżej ustawionymi przed nim. Również zmieniłem nieco swoje polecenia dla zawodników - poprzednia taktyka nie gwarantowała nam bramek. Okoliczności były idealne, aby przetestować to ustawienie - w końcu graliśmy z przedostatnim zespołem ligi(mecz na szczycie). Idealna okazja żeby odbić się od dna i zanotować kilka skoków w górę tabeli. Nie będę ukrywał, że sami rywale ułatwili nam zadanie bowiem już od 9 minuty musieli grać w osłabieniu. Za brutalny faul na Sow'ie został wyrzucony z boiska Jordan Burrow. Przez cały mecz kontrolowaliśmy grę, a wraz z pierwszą bramką złapaliśmy większy luz - czego skutkiem były kolejne trzy bramki. O dziwo taktyka się sprawdziła i spokojnie rozbiliśmy Halifax 4:1. __________________________________ Kolejny dobry mecz w naszym wykonaniu - mówi się, że zwycięskiego składu się nie zmienia, więc nie dokonałem żadnych zmian. Chłopcy chyba załapali rytm i wyklarowała się podstawowa jedenastka, która będzie walczyć o jak najwyższe cele w lidze. Od początku do końca mecz był pod naszym dyktandem, lecz po raz kolejny rywale ułatwili nam życie. Tym razem od trzydziestej minuty grali w osłabieniu - Dan Butler w konsekwencji drugiej żółtej kartki musiał opuścić boisko. Mimo przewagi zawodnika strasznie męczyliśmy się, aby trafić do siatki rywali lecz w końcu się to udało. Bardzo dobry występ i seria meczów bez porażki przedłużyła się do siedmiu meczy - co czyni klubowym rekordem!
  9. Jeden mecz.

    Zwycięstwo i przełamanie niemocy strzeleckiej na pewno dobrze podziałała na zespół. Było widać, że tego potrzebowali - od tego momentu miałem nadzieję, że już wszystko pójdzie po naszej myśli. Dni mijały, a ja wciąż rozglądałem się za potencjalnymi wzmocnieniami. Do mojego kajecika trafiło kilka nazwisk, lecz nie wszyscy chcieli przechodzić do tak mało popularnego zespołu. Długo myślałem nad tym, czy do drużyny nie ściągnąć swojego rodaka - tak, wiedziałem że będzie miał spore problemy z aklimatyzacją w nowym środowisku. W głowie miałem tylko jedno nazwisko, jednego zawodnika którego wiedziałem, że jak ściągnę do zespołu to nie obniży swoich lotów, wręcz przeciwnie - rozwinie swe skrzydła i wzniesie się na swoje wyżyny(poeta się włączył). Mowa tutaj oczywiście o moim byłym podopiecznym - Filipie Wójciku, który za mojej kadencji w Unii strzelał bramki seryjnie. Doskonale wiedziałem, że czeka mnie ciężka rozmowa z Krzyśkiem - przecież za darmo nie puści do mnie swojej perełki. [T] - Halo? Krzysiek? Dzwonię do Ciebie w pewnej sprawie. [K] - No witam! Pewnie dzwonisz by mi podziękować, za pomoc w powrocie do Anglii? Przecież doskonale wiedziałem, że podoba ci się tam praca i że chciałbyś tam wrócić. To drobnostka! [T] - Po części też dzwonię żeby ci podziękować, a po części... [K] - Stało się coś? Coś nie tak z prezesem, klubem? [T] - Nie, nie... Wszystko w porządku. Po prostu... Zanim zadzwonię do Filipa, pierwsze chciałbym abyś Ty wiedział. [K] - Jakiego Filipa? [T] - Będziemy chcieli zakontraktować Twojego zawodnika, a mojego byłego podopiecznego - Filipa Wójcika. Domyślam się, że nie będziesz chciał go sprzedać, lecz myślę że jakoś się dogadamy. [K] - No teraz mnie zaskoczyłeś. Powiem szczerze, że tego się nie spodziewałem - no ale cóż, biznes is biznes. Przedstawisz dobrą ofertę to się zastanowimy - ja nie mówię ani tak, ani nie. Uff, myślałem że będzie gorzej. Po rozmowie z zarządem postawiliśmy za Filipa aż 8,5 tysiąca euro. O dziwo Krzysiek się zgodził i kilka dni później Filip stał się naszym zawodnikiem. Kolejnymi wzmocnieniami byli: 22-letni napastnik pozyskany z wolnego transferu - Juanjo Muko, oraz doświadczony, 30-letni Liberyjski skrzydłowy - Manu Dagher. Jeszcze próbowaliśmy pozyskać pewnego brazylijczyka lecz nie dostał on pozwolenia na pracę. Także udało mi się na obecną chwilę zakontraktować czterech zawodników, jakby nie patrzeć jest do jakiś tam sukces - zobaczymy, czy się sprawdzą w naszej drużynie. (Statystyki meczu)
  10. Jeden mecz.

    Nie byłem do końca zadowolony z przebiegu spotkania. Szczęśliwy remis - z gry nie mieliśmy nic. Ale lepszy punkt niż schodzić po 90 minutach z zerowym dorobkiem. Od wczoraj zmieniłem swoje codzienne zwyczaje: już nie wychodzę rano po bułki i gazetę, gdyż przestałem czytać już te szmatławce bo zamiast pomagać to mi przeszkadzają w normalnej pracy. Mariola wciąż nie jest szczęśliwa z tego powodu, że wróciliśmy do Anglii - fakt, cieszy się że zarobię dużo więcej pieniędzy oraz że robię to co kocham, lecz ona raczej by pragnęła żyć sobie na spokojnie, na wsi w rodzinnych stronach. Natomiast nie mogę tego powiedzieć o Weronice, młoda jest strasznie szczęśliwa że znów mieszkamy w Portsmouth. [M] - Wiesz, że trzeba już zapisywać Weronikę do szkoły? Za niedługo pierwszy września, a my jak zwykle przez Twoje zachcianki jesteśmy w dupie. Jestem ciekawa, kiedy znowu znudzi Ci się trenowanie w Anglii i wrócimy do Polski. [T] - Już panikujesz? Wiem, że trzeba i się tym zajmę. Przez moje zachcianki? Jesteśmy w dupie? Takie są te moje zachcianki, że w Polsce zarabiałem w Unii niecałe 2 tysiące, w Sokole nic a tutaj wyciągam 6 tysięcy euro, więc zastanów się czy to są moje zachcianki tylko. Chcę wam zapewnić dobrobyt, więc logiczne że idę za lepszą pracą. Zresztą, sama byś poszukała jakiejś roboty tutaj. [M] - O proszę! Nagle głowa rodziny się w tobie obudziła co? Cieszę się, że chcesz nam zapewnić dobrobyt - ale gdybyś chciał to i w Polsce byś nam zapewnił. A o moją pracę się nie martw, prędzej czy później sobie znajdę. [T] - Wiesz że chciałem, ale nie dało się. Zresztą po co ja się z tobą kłócę, odkąd przylecieliśmy tutaj chodzisz jakaś nabuzowana. Mogłaś się nie zgodzić wtedy w Polsce, teraz jest już za późno na twoje żale. I tak wyglądało moje rodzinne życie odkąd wróciliśmy do Anglii. Starałem się zrozumieć żonę, znosić te jej humorki - ale czasem człowiek już nie wytrzymuje. Ciężko było w tych warunkach przygotowywać się do następnego meczu, który już mieliśmy rozgrywać w sobotę. Po zapoznaniu się z drużyną zacząłem poważnie rozglądać się za wzmocnieniami. Wiedziałem, że atak i linia pomocy będzie do wymiany lecz fundusze którymi dysponowałem pozwalały mi jedynie na pozyskanie kilku piłkarzy. Jako pierwszy cel objąłem sobie wzmocnienie środka pomocy - w tym celu potrzebowałem piłkarza defensywnego. Jak zawsze mówiłem - będę stawiał na młodzież, zakup zawodnika na tą pozycję musiał wiązać się z tym, że będzie on młody. Wybór padł na dwudziestoletniego Anglika - Ghassimu Sow'a grający wcześniej w Dulwich Hamlet. Do klubu dołączył dosłownie kilka dni przed meczem z Gateshead. [C] - No teraz albo nigdy. Gramy na zespół który ma gorszą defensywę od nas.. Jeżeli tam się nie przełamiemy, to ja nie mam zielonego pojęcia gdzie odblokujemy zespół. [T] - Spokojnie, nie tam to gdzie indziej. Nie róbmy z powodu kilku meczów bez strzelonej bramki jakiejś tragedii. To jest dopiero początek sezonu, przed nami jeszcze ponad 40 meczy - więc wszystko może się stać. [C] - Może i masz rację, lecz tylko uprzedzam - kibice robią się niecierpliwi, a to głównie oni utrzymują ten klub. [T] - Głownie oni? Przecież mamy bogatego prezesa. [C] - No mamy, ale przecież nie będzie wywalał pieniędzy w błoto. Przecież mówił, że zainwestuje w tą drużynę jak zobaczy że drzemie w niej jakiś potencjał. [T] - Musiało mi to umknąć. Ok, koniec gadania! Wszyscy na pokładzie? Jedziemy po trzy punkty! (Statystyki meczu)
  11. Jeden mecz.

    Nadszedł ten wielki dzień! Mój oficjalny debiut w barwach Kidderminster przypadał właśnie na dzień osiemnastego sierpnia. Całą noc przed meczem nie mogłem zmrużyć oka. Ciągle myślałem nad tym, co zmienić w zespole, co zrobić by ta maszyna zadziałała i wreszcie zdobyła jakiś punkt. Nie sądziłem, że sprawa kadrowa i mentalna wygląda tak fatalnie. W meczu z Wrexham nie liczyłem na żadne cudy, graliśmy przecież na drugi zespół ligi - więc do meczu musiałem podejść ze sporym dystansem. Pierwszy trening nie wysunął mi zbytnio podstawowej 11stki jaką będę grał, stąd też trzeba było zastosować się do porad byłego menadżera. Wstając rano, jak to miałem w zwyczaju szedłem do sklepu po bułki i gazetę - tym razem gazetę angielską. Oczywiście moją uwagę przykuła czołówka miejscowej gazety - która mówiła o zespole Kidderminster. Zaskoczyła mnie wypowiedź Andy'ego - nie będę ukrywał, ale zrobiło się człowiekowi milej na sercu. Martwiło mnie tylko to, że przez pryzmat tego jednego meczu, ludzie mogą oceniać moja przydatność i moje umiejętności w tej pracy. Ale z drugiej strony byłem spokojny, gdyż miałem pełne poparcie zarządu oraz to jest mój pierwszy mecz zaledwie po jednym dniu spędzonym z drużyną. Postanowiłem, że nie dam się ponieść emocją i spokojnie obejrzę to spotkanie. Godzina 17:00 a ja już byłem w klubie. Zawodnicy mieli się zjawić dopiero przed 18, by na spokojnie odbyć jeszcze jeden krótki trening przedmeczowy. Widać, że nikt nie spodziewał się że przyjdę tak wcześnie przed meczem, gdyż nikogo z zarządu bądź ze sztabu nie było. Wziąłem klucz do szatni od woźnego i zacząłem przygotowywać schematy, aby mieć już wszystko gotowe na przyjście zawodników. Po kilku minutach wszedł mój asystent - Chris. [C] - Widzę, że lekki stresik Cię dopadł - zaśmiał się. Pierwszy raz widzę trenera, który by przyszedł tak wcześnie przed meczem i rozpisywał jakieś schematy. Tadek zluzuj, to nie jest Premier League gdzie musisz się tak starać. [T] - Stresik? Nie. Ja po prostu chcę mieć wszystko już przygotowane. Może i to nie jest Premier League, ale za coś mi tutaj płacą - więc chcę swoje obowiązki wykonywać należycie. [C] - Spokojnie, tak tylko sobie żartowałem.. Masz już zarys składu jaki wyjdzie na ten mecz? [T] - Tak, postawię chyba na ten sam skład co zagrał z Guiseley. Niech się chłopcy zgrywają, może zaskoczą w tym meczu. [C] - Myślę, że podjąłeś słuszną decyzję. No nic, zobaczymy za kilka chwil jak to wyjdzie. Krótka rozmowa, a jak dużo pomogła. Przyszedł czas meczu, dawno tylu kibiców nie widziałem na meczu. Mecz rozpoczął się leniwie, nudno. My nastawiliśmy się na grę z kontr, lecz na dobrą sprawę zagroziliśmy bramce Taylor'a tylko raz - po strzale głową Jacobs'a piłka musnęła poprzeczkę i opuściła boisko. Mimo tego, że mało atakowaliśmy graliśmy strasznie pewnie w obronie. Wrexham miało dużo więcej akcji, ale nic z nich nie wychodziło gdyż 90% akcji zatrzymywało się na naszej obronie. Tak przyglądając się z boku, zastanawiałem się jakim cudem ten zespół mógł przegrać trzy pierwsze mecze i znajdować się na ostatnim miejscu w tabeli. W swoim debiutanckim meczu osiągam remis! Myślę, że jest to dobry wynik i dobry prognostyk na przyszłość.
  12. Jeden mecz.

    Pierwszy dzień w nowym miejscu był dla mnie ciężki. Co ciekawe, nie pod względem komunikacyjnym, lecz organizacyjnym. W końcu następnego dnia miałem grać mecz, a ja na dobrą sprawę nie znałem żadnego ze swoich zawodników. Oczywiście dostałem wskazówki i zalecenia od poprzedniego trenera, ale one całkowicie nie pasowały do mojej koncepcji prowadzenia zespołu. Tak więc, na pierwszym treningu bacznie obserwowałem każdego zawodnika, by móc wiedzieć jaką 11-stkę powołać do życia na mecz z Wrexham. Wiele nie oczekuję od tego meczu, gorszego startu już i tak można - więc kolejna porażka nic nie zmieni. Po treningu odbyłem rozmowę z moim nowym asystentem, Chrisem Brindley'em: [C] - I jak? Wiesz już jaki skład wybierzesz na jutrzejszy mecz? [T] - Jaja sobie robisz? Pierwszy raz widziałem chłopców na oczy, nie mam zielonego pojęcia kogo wybrać. Mógłbyś mi podesłać jeszcze raz notatki poprzedniego menadżera? Bo ostatnie po prostu wyrzuciłem, bo myślałem że na spokojnie sobie bez nich poradzę. [C] - Oho, kolejny indywidualista - nie będzie korzystał z porad, notatek swoich poprzedników. Heh. Nie no, dziś wieczorem podeślę Ci na maila te notatki - o ile je jeszcze znajdę. [T] - Wielkie dzięki! Przez najbliższe dni czeka nas sporo roboty - wyczuwam, że będzie trzeba nieco wzmocnić skład bo nasza sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. [C] - Jestem tego samego zdania, ale wstrzymajmy się jeszcze ze zmianami, ok? [T] - No spokojnie, nie będę robił rewolucji od razu. A tak prezentuje się kadra zespołu: Bramkarze: 1. Alex Palmer - Wiek: 19 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 30 tyś. € [bR] (wypożyczony z West Bromwich Albion) 13. Dean Snedker - Wiek: 20 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 32 tyś. € [bR] Obrońcy: 2. Jared Hodgkiss - Wiek: 28 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 31 tyś. € [O (P)] 29. Keith Lowe - Wiek: 29 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 68 tyś. € [O (PŚ)] 30. James Hancocks - Wiek: 16 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 20 tyś. € [O (L)] 5. Kelvin Langmead - Wiek: 30 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 16,25 tyś. € [O (Ś)] (wypożyczony z Ebbsflett) 15. Jordan Tunnicliffe - Wiek: 21 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 10,5 tyś. € [O (Ś)] 21. Tyrone Williams - Wiek: 20 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 4 tyś. € [O (Ś)] 32. Nathan Millichamp - Wiek: 18 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 4 tyś. € [O (Ś)] 24. Ousmane Fane - Wiek: 21 lat, Narodowość: Francja, Wartość: 54 tyś. € [O (Ś), DP] 27. Zaine Francis-Angol - Wiek: 22 lat, Narodowość: Antigua i Barbuda, Wartość: 275 tyś. € [O/WO/P/OP (L)] Pomocnicy: 4. Luke Maxwell - Wiek: 18 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 67 tyś. € [DP, P (Ś)] (wypożyczony z Birmingham) 36. James McQuilkin - Wiek: 26 lat, Narodowość: Irlandia Północna, Wartość: 27 tyś. € [P (PŚ)] 28. Adam Dawson - Wiek: 22 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 46,5 tyś. € [P/OP (PŚ)] 31. Reece Jacobs - Wiek: 17 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 21 tyś. € [OP (PL)] 22. Daniel Sweeney - Wiek: 17 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 8 tyś. € [OP (PL), N (Ś)] 38. Elton Ngwatala - Wiek: 22 lat, Narodowość: Francja, Wartość: 130 tyś. € [OP (L), N (Ś)] 11. Arthur Gnahoua - Wiek: 23 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 41,5 tyś. € [OP (L), N (Ś)] 20. Reece Hales - Wiek: 20 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 13,75 tyś. € [OP (Ś), N (Ś)] Napastnicy: 16. Jamie Spencer - Wiek: 21 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 16,5 tyś. € [N (Ś)] 9. Evan Garnett - Wiek: 21 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 12,75 tyś. € [N (Ś)] 7. Gurjit Singh - Wiek: 24 lat, Narodowość: Anglia, Wartość: 38,75 tyś. € [N (Ś)] Kadra prezentuje się na pewno lepiej niż ta, którą miałem w Sokole - a niby to ten sam poziom ligowy (tu i tu 5 liga).
  13. Jeden mecz.

    Po powrocie całą noc myślałem o tym co się wydarzyło tego dnia. Nie wiedziałem jak to żonie mam powiedzieć, jak zareagują na kolejną przeprowadzkę. Nie będę ukrywał, że praca w Anglii mi dużo bardziej odpowiadała niż w Polsce - nie tyle co pod względem zarobkowym, ale pod względem możliwości wybicia się gdzieś dalej - mimo tego, że jest to dopiero 5 liga angielska daje mi to dużo większe szanse na wybicie niż gra w 5 lidze polskiej. Postanowiłem, że postawię swoją rodzinę przed faktem dokonanym - przeprowadzamy się i koniec. Przecież wciąż mieliśmy mieszkanie w Portsmouth(które obecnie wynajmujemy) więc problemu z życiem na obczyźnie nie powinniśmy mieć żadnego. Jak sobie postanowiłem - tak zrobiłem. Nazajutrz oznajmiłem swoim gwiazdom, że wracamy do Anglii - już raczej na dłużej. Ich reakcja? Młoda się ucieszyła, bo bardziej podobało jej się życie w Anglii - tam miała więcej znajomych niż w Polsce, natomiast żona nie była aż tak zadowolona z tego pomysłu. Ale mimo wszystko, potrafiła zrozumieć ile to dla mnie znaczy i po raz kolejny się poświęcić dla mnie, dla moich planów i pasji. I tak więc się stało, w dwa dni moje życie stanęło znów na głowie - ze spokojnego, powolnego życia wracamy znów do Anglii, gdzie będę od zera próbował budować swoją markę. 17.08.2015 "Drugi raz w Anglii" Nie spodziewałem się, że Rod dopnie tak szybko wszystkich formalności. Już 17 sierpnia byliśmy w Anglii, w Portsmouth. Rod strasznie nalegał, abym zamieszkał w Kidderminster gdzie wynajął nam tam mieszkanie, lecz osobiście lepiej czułem się w Portsmouth, gdzie chciałem tam zamieszkać. W sumie aż tak daleko nie miałem, ode mnie z mieszkania do bazy klubowej samochodem było może gdzieś z dwie godziny? Mi nie przeszkadzało. Trochę przykro mi było zostawiać Sokół, z którym ledwo co rozpocząłem współpracę, ale wszyscy w klubie zrozumieli, że trafia mi się idealna okazja do lepszej pracy - więc nie mieli do mnie żalu. Po zakwaterowaniu na mieszkaniu od razu ruszyłem do Kidderminster aby zbadać sytuację w klubie, oraz podpisać kontrakt. Myślałem, że sytuacja w klubie wygląda lepiej... Dostaję zespół, który jest w całkowitej rozsypce, po trzech kolejkach zajmuje 24 miejsce gdzie nie potrafili ani raz trafić do bramki rywali. Już wtedy wiedziałem, że czeka mnie wiele pracy. Tego samego dnia odbyłem pierwszy trening, a nazajutrz mieliśmy zagrać czwarty mecz, a pierwszy pod moją wodzą...
  14. Jeden mecz.

    Gdy już wszedłem do środka, wystrój wewnętrzny nie przypominał wcale wyglądu zewnętrznego. Pomieszczenie do którego mnie wprowadzono sugerowało, że wystrój projektowała kobieta - jak się domyślałem, Anna. Przy ogromnym biurku, które stało na środku pokoju siedział jakiś typ, obrócony do mnie plecami. Z tego wszystkiego nie miałem czasu zapytać Anny co to miało znaczyć, ten pocałunek. Po krótkim rozglądnięciu się powiedziałem: [T] - Dz-dzień dobry. Ja miał... W tym momencie przerwał mi głos mężczyzny siedzącego przede mną: [R] - Good morning. Tadeusz Pascysyn? Nice to meet you. Zdębiałem. Fakt, byłem już kiedyś w Anglii - na stażu w Portsmouth, lecz nie zagościłem tam długo miejsca - ale ten język rozumiałem w dosyć dobrym stopniu. Już wtedy sobie uświadomiłem, że to nie jest firma 'GoSport'. Wciąż czekałem, aż człowiek który wciąż siedział odwrócony do mnie plecami, spojrzy mi w twarz. Czułem się jak w jakimś kiepskim filmie, gdzie rozmawiałem ze swoim bossem. Sam do końca nie wiem czemu miała służyć taka scenka, ale wreszcie mogłem dostrzec osobę z którą rozmawiałem. Był to starszy Anglik, z wyglądu dałbym mu z 60 lat. Nie mogłem już się doczekać, kiedy dowiem się o co tutaj właściwie chodzi. Zaczął powoli mówiąc typowym angielskim akcentem. Widziałem, że Anna zabierała się za tłumaczenie tego co mówił, ale kiwnąłem jej ręką że nie trzeba - dosyć dobrze znałem angielski, więc nie było takiej potrzeby. [R] - Jak się domyślasz, nie spotkaliśmy się tutaj by omówić szczegóły Twojej pracy jako trener młodzików szkółki GoSport. W sumie to nie sądziłem, że dasz się nabrać na taką marną sztuczkę z naszej strony, ale jak widać myliłem się. Pewnie chciałbyś się dowiedzieć o co chodzi i po co Cię tutaj wezwaliśmy? [T] - T-tak. [R] - Nie stresuj się, może trochę przesadziliśmy z tą otoczką i scenariuszem tego spotkania. Tak naprawdę chodzi o to, że bardzo Cię potrzebujemy. Obserwowaliśmy Cię podczas stażu w Portsmouth, dobrze sobie tam radziłeś. Chcemy, abyś poprowadził mój zespół - w Anglii. Kolejny raz zdębiałem. Od niedawna byłem trenerem Sokoła Słopnice, a teraz jakiś typek przylatuje tutaj i mówi, że chce abym poprowadził jego klub w Anglii. No o co tutaj chodzi?! Po kilku minutach dowiedziałem się, że 'ten typek' jest prezesem Kidderminster Harris, występującego na szczeblu V ligi w Anglii. Zwał się Rod Brown, który od niedawna pełnił funkcję prezesa drużyny. Zarzekał się, że moje referencje dostał od zarządu Portsmouth i dlatego zdecydował się na przyjazd do Polski w celu namówienia mnie na trenowanie w Anglii. Gdy spotkanie dobiegło końca, dał mi czas do następnego dnia - bym się namyślał i przedyskutował ze swoją rodziną.
  15. Jeden mecz.

    W poniedziałek, elegancko ubrany punktualnie o godzinie dziewiątej stawiłem się w umówionym miejscu w Nowym Sączu. Miejsce spotkania nie przypominało swoim wyglądem jakiejkolwiek szkółki piłkarskiej, czy siedziby jakiejś firmy. Z początku nie byłem pewien czy trafiłem pod właściwy adres, zacząłem nerwowo szukać w swojej torbie tego adresu - wszystko się zgadzało. Coraz bardziej zastanawiałem się, czy to nie jest jakaś podpucha - czy ktoś mnie nie chce w coś wkręcić, bądź to była prowokacja dziennikarska. Po kilku minutach dostrzegłem zmierzającą w moją stronę Annę - jej widok mnie uspokoił. [A] - Muszę Cię na wstępie przeprosić. Nasze ostatnie spotkanie nie było całkowicie szczere. Więcej się dowiesz jak wejdziemy do środka. [T] - Nie było całkowicie szczere? Co to ma znaczyć? Przecież to jest rudera jakaś, a nie ośrodek to szkolenia młodych piłkarzy. [A] - Jak mówię, wszystkiego dowiesz się jak wejdziemy do środka. [T] - Nigdzie nie wejdę, dopóki nie dowiem się co tu jest grane. Dlaczego mnie oszukałaś? Tu nie chodzi o żadną pracę, tak? [A] - Musiałam.. - załamał się jej głos - proszę cię, wejdźmy już do środka. Przysunęła się bliżej do mnie, pocałowała i pociągnęła za rękę w stronę drzwi. Sam do końca nie mogłem zrozumieć co się właśnie w tym momencie stało. _____________________________ Przepraszam za moją nieobecność - praca i inne obowiązki sprawiły, że nie miałem możliwości gry i pisania opki. Teraz już raczej wszystko wraca do normy, więc dla 'smaczku' dodaję taką małą opkę.
×