Skocz do zawartości

GrandOne

Użytkownik
  • Zawartość

    202
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez GrandOne

  1. GrandOne

    Sons of Silas

    Po powrocie do kraju czekała nas króciutka przerwa, tym razem na Parque Palermo przyjechał Fenix. Znowu nastąpiło sporo zmian, bo czekał nas w środę kolejny mecz w Copa Libertadores. Bardzo ważny mecz, który miał nam pokazać, na co nas stać. Fenix strasznie dołował, więc nawet najbardziej rezerwowym składem trzeba było wygrać. Już w 4. minucie Chiesa miał stuprocentową sytuację, gdy wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale trafił prosto w Denisa. Dominowaliśmy w tym meczu, ale nie przekładało się to na bramki, próbowali Chiesa i Rigoleto, ale brakowało im skuteczności. Doszło do tego, że rywale sami nam oddawali piłkę, bo wiedzieli, że nie strzelimy gola. W 29. minucie Gimenez dostał podanie na skrzydle, ale nie wiedział co zrobić, więc chciał ją wykopać w nasze pole karne. Piłka leciała dobre kilka sekund, a zatrzymała się... w naszej bramce, przelatując nad Perezem. W 34. minucie wreszcie udało nam się strzelić gola. Rigoleto zagrał płasko na 11. metr, a Chiesa z półobrotu wolejem strzelił pod samą poprzeczkę, nie dając szans bramkarzowi. W przerwie kolejny raz piłkarze usłyszeli kilka mocnych słów, bo fatalna postawa pod bramką rywala mogła znowu odebrać nam punkty. W 49. minucie Chiesa wyprowadził nas na prowadzenie, ale nie byłby sobą, gdyby najpierw nie strzelił prosto w bramkarza, a dopiero po dobitce umieścił piłkę w siatce. 2 minuty później miał niemal identyczną sytuację, ale tym razem nie zdążył dobić, bo piłkę wybili obrońcy. Po kilku bardzo intensywnych minutach tempo meczu drastycznie spadło i nie działo się kompletnie nic. Dopiero 88. minuta przyniosła kolejną bramkę, a nam spokój. Chiesa zbiegł na skrzydło, popędził z piłką i dośrodkował do wbiegającego na jego pozycję Gaspariego, który głową pokonał Denisa. Chiesa przebył drogę od zera do bohatera, mało brakowało, a zdjąłbym go jeszcze w pierwszej połowie, bo zmarnował z 3 stuprocentowe okazje, ale udowodnił swoją grą, że dobrze postąpiłem, zostawiając go jeszcze na boisku. 14.03.21, Primera Division, faza otwarcia [6/15] [7] Central Espanol 3-1 Fenix [15] Chiesa (34', 49'), Gaspari (88') – Gimenez (29') Skład: Perez – Gomez, De Pedro, Ale, Vina (Espino 77') – Chirinos, Piriz, Diaz (Siles 55') – Rigoleto, Bone (Gaspari 69') – Chiesa MoM: Mariano Chiesa 9.1 (Central Espanol) Frekwencja: 6 414 (1 414) Paragwajski Libertad na pierwszy rzut oka był najsłabszy w naszej grupie, ale posiadali w kadrze kilku młodzieżowych reprezentantów swojego kraju i kilku z epizodami w tej głównej. Znowu nastąpiła wielka rotacja w składzie i zmiana taktyki na tą bardziej defensywną. Goście zmienili taktykę po spotkaniu z Sao Paulo i na nas wyszli w klasycznym 1-4-4-2. Od samego początku byliśmy lepszą drużyną, nie spodziewałem się aż tak słabej gry ze strony gości, którzy przez pierwszy kwadrans tylko wybijali piłki z własnego pola karnego. Vazquez obił najpierw bramkarza, później słupek, a Leandro Carvalho trafił w poprzeczkę. Po bardzo mocnym początku trochę odpuściliśmy, rywale wyczuli moment i trochę nas postraszyli, szczególnie stałymi fragmentami, ale pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Ten mecz był jak najbardziej do wygrania i piłkarzom zostało to kolejny raz powtórzone w przerwie. Już w 47. minucie wyszliśmy na prowadzenie, Espino zagrał w pole karne, piłkę przyjął Vazquez, rozejrzał się i zagrał w pole bramkowe. Zza obrońcy wybiegł Leandro Carvalho i sprytnym uderzeniem pokonał bramkarza. W kolejnych minutach tworzyliśmy sytuacje, utrzymywaliśmy się przy piłce, ale nie potrafiliśmy podwyższyć. Kwadrans przed końcem wykonaliśmy świetną kontrę. Valoy zagrał do Leandro Carvalho na uwolnienie, ten pobiegł w stronę bramki i odwdzięczył się za asystę Vazquezowi. Urugwajczyk wygrał pojedynek główkowy z jednym z obrońców i ustalił wynik tego meczu. Kolejne zwycięstwo w grupie bardzo nas przybliżało do naszego celu, jakim było granie w 2. rundzie Copa Sudamericana, a równie dobre wyniki mogły nam dać awans nawet do kolejnej rundy Copa Libertadores. 17.03.21, Copa Libertadores, faza grupowa [2/6] [2] Central Espanol 2-0 Libertad [6] Leandro Carvalho (47'), Vazquez (77') Skład: Perez – Romero (Gomez 85'), de los Santos, Corujo, Espino – Leo Gomes (Chirinos (73'), Siles (Diaz 64'), Muller, Valoy – Leandro Carvalho, Vazquez MoM: Excequiel Vazquez 7.8 (Central Espanol) Frekwencja: 12 291 (61)
  2. GrandOne

    Sons of Silas

    - Wiem, że tego chcecie i wiem, że to się stanie. Nie znacie dnia ani godziny, ale przysięgam wam. Przysięgam, że wszyscy jak tutaj stoicie, zobaczycie ponownie ten sam błysk geniuszu, znowu przeżyjecie te same emocje co wtedy – grzmiał Leo, nazywany przez nas wyrocznią. Spojrzeliśmy po sobie z ekscytacją. 15. rocznica wydarzeń, które zmieniły nasz światopogląd, zaczęła się od tego przemówienia. Ponad setka dorosłych mężczyzn i każdy czekał, by móc wystąpić przed wszystkimi i zaprezentować coś, nad czym pracował przez ostatni rok. Niektórzy serwowali chwytające za serce mowy, w których wspominali najpiękniejsze chwile w ich życiu, inni przedstawiali plany związane z promowaniem tego święta. Ciągle potrzebowaliśmy świeżej krwi i nowych pomysłów. W starym opuszczonym magazynie stworzyliśmy miejsce spotkań naszego stowarzyszenia. Na samym środku stał ołtarz, z własnoręcznie malowanym obrazem od jednego z członków. Obok niego wszystkie pamiątki, które nam zostały po tym jedynym człowieku, który dawał nam radość, gdy byliśmy jeszcze dzieciakami. Za piedestałem znajdował się „Pokój Wstydu”, wszystkie ściany zostały tam wytapetowane plakatami, znienawidzonego przez nas agenta. To tam, w coraz bardziej wymyślny sposób obrażano człowieka, który przerwał nasz piękny sen i zamienił go w koszmar. Po spotkaniu w miejscu naszego kultu przenieśliśmy się do dzielnicy Pocitos, gdzie swoją restaurację miał mój przyjaciel – Fernando, tam odbyła się impreza. Każdy żył tym, co powiedział Leo, toastów na jego cześć nie było końca.
  3. GrandOne

    Sons of Silas

    Na spotkanie wyjazdowe z Racingiem przygotowałem sporo zmian w składzie, bo w tygodniu mieliśmy zainaugurować fazę grupową Copa Libertadores. Ofensywna taktyka, kilka nowych twarzy i parę powrotów do pierwszego składu. Mocno liczyłem na zwycięstwo. Od początku dominowaliśmy i mieliśmy sporo okazji, aby przekuć to na gole, niestety brakowało nam skuteczności. W 18. minucie się to na nas zemściło, gdy po dośrodkowaniu Mendeza bramkę zdobył młody Zapata. Po stracie gola nie graliśmy już tak dobrze, ale wreszcie w 45. minucie udało nam się wyrównać. Gaspari ruszył skrzydłem, zagrał płaską i mocną piłkę w pole bramkowe, a Lacoste, który chciał ubiec Jaramillo, wbił ją do własnej bramki. Na drugą połowę wyszliśmy bardzo zmotywowani, piłkarze usłyszeli kilka mocnych słów, które opisywały ich słabą grę w pierwszej połowie. Wyglądało to coraz lepiej, znowu odzyskaliśmy kontrolę nad spotkaniem, ale wtedy Pizzichillo uderzył z 25 metrów nie do obrony. Na boisku pojawił się od razu Vazquez w miejsce tragicznego dzisiaj Jaramillo. W ostatnich 5 minutach Gaspari obsłużył Vazqueza dwoma świetnymi dośrodkowaniami, ale nasz napastnik najpierw strzelił w bramkarza, a później w słupek. Kolejny raz w głupi sposób straciliśmy punkty, a naszymi najsłabszymi punktami byli Gomez i Jaramillo. 07.03.21, Primera Division, faza otwarcia [5/15] [12] Racing de Montevideo 2-1 Central Espanol [5] Zapata (18'), Pizzichillo (63') – Lacoste (sam. 45') Skład: Perez – Gomez, De Pedro, Ale, Vina – Chirinos, Piriz (Muller 74'), Diaz (Siles 74') – Chiesa, Gaspari – Jaramillo (Vazquez 63') MoM: Franco Pizzichillo 8.3 (Racing de Montevideo) Frekwencja: 6 863 (3 800) W składzie na Universidad da Chile powtórzył się jedynie Perez z ostatniego meczu ligowego. Wróciliśmy do taktyki bez skrzydłowych i za wszelką cenę chcieliśmy nie stracić bramki. Bardzo szybko nasz plan legł w gruzach. W 11. minucie Lorenzo Reyes dostał piłkę w polu karnym, odegrał do Rubio, a ten mocnym strzałem nie dał szans Perezowi. Długo ten mecz wyglądał dla nas słabo, niewiele się działo, a jak już się działo, to pod naszą bramką. W 37. minucie Espino powalczył na skrzydle o odbiór i zagrał do Vazqueza, nasz doświadczony napastnik zagrał piłkę na krótki słupek, gdzie zbiegał Leandro Carvalho i Brazylijczyk wyrównał. Dotrwaliśmy do przerwy, gospodarze zresztą nam tego nie utrudniali. W 56. minucie po zespołowej akcji uderzał Valoy, ale jego strzał był bardzo słaby i ledwo wtoczył się w ręce bramkarza. Chwilę później Rubio po dośrodkowaniu od Araosa trafił w słupek. W 63. minucie dostaliśmy rzut wolny na 18. metrze, niemal na środku bramki. Do piłki podszedł znany z atomowych uderzeń de los Santos i z prostego podbicia trafił ponad murem w okienko. Chilijczycy mocno nas przycisnęli, próbowali wszystkiego. Dośrodkowania wybijali nasi obrońcy, albo na tyle utrudniali robotę napastnikom, że Perez nie miał problemów z interwencjami, strzały z dystansu kończyły się zwykle autem bramkowym. Podania prostopadłe nie wchodziły w ogóle w grę, bo byliśmy bardzo cofnięci i nie było miejsca do wybiegania na pozycję. W tych szaleńczych atakach nasi rywale zapomnieli, że my również możemy wychodzić poza własną połowę, co przez kilkanaście minut nie miało miejsca. W 86. minucie i zespołowej akcji gola zdobył Leandro Carvalho, któremu świetnie wystawił piłkę Rigoleto. Przyjechaliśmy do Chile z jasnym planem: nie stracić gola. Nie udało się, ale zwycięstwo było dla nas wielkim sukcesem. 10.03.21, Copa Libertadores, faza grupowa [1/6] [-] Universidad da Chile 1-3 Central Espanol [-] Rubio (11') – Leandro Carvalho (37', 86'), de los Santos (63') Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo, Espino – Leo Gomes, Valoy (Chirinos 71'), Muller, Siles – Leandro Carvalho, Vazquez (Rigoleto 76') MoM: Leandro Carvalho 8.8 (Central Espanol) Frekwencja: 32 765 (48)
  4. GrandOne

    Sons of Silas

    Danubio po słabym sezonie zmieniło trenera i zespół przejął Edgar Martinez, czyli człowiek, który przez ostatnie 2 lata wywalczył awans z Juventudem do Primera Division i jako beniaminek zajął miejsce na podium. Graliśmy na wyjeździe. Mogło być ciężko, dlatego przeszliśmy na bardziej defensywną taktykę, w której piłkarze dostali kilka nowych poleceń i liczyłem, że nie tylko będzie zapewniała spokój w tyłach, ale również poprawi się nasza skuteczność. Nowe ustawienie wymagało kilku zmian w składzie. Danubio również grało bez skrzydłowych, więc zapowiadało się na walkę w środku pola. Od samego początku gospodarze zepchnęli nas do głębokiej defensywy, ale nam to odpowiadało. Nie pozwoliliśmy im stworzyć dobrej okazji bramkowej i zwykle strzelali z dystansu. Po jednej z akcji rywali wykonaliśmy zabójczy kontratak. Świetnie w defensywie popracował Muller, który odebrał piłkę na 40. metrze od naszej bramki, przejął ją Siles i zagrał do Leandro Carvalho. Brazylijczyk trochę poprowadził futbolówkę i prostopadłym podaniem obsłużył Vazqueza, który wyszedł sam na sam z bramkarzem i nie dał mu żadnych szans. Chwilę później zdobyliśmy kolejną bramkę. Tym razem Vazquez wygrał pojedynek główkowy po wybiciu Pereza i zagrał do Mullera, nasz rozgrywający wypatrzył wybiegającego na pozycję Leandro Carvalho i Brazylijczyk dołożył do asysty również gola. W przerwie wymagałem od piłkarzy jeszcze lepszej gry i chyba to był błąd, bo niektórzy stracili pewność siebie. Zaczęło się od celnego podania Corujo do... przeciwnika. Na szczęście tego prezentu jeszcze nie wykorzystali nasi rywale. W 53. minucie błąd Leandro Carvalho, który stracił piłkę na skrzydle, już zmienili na bramkę. Ghan ruszył lewą stroną i dośrodkował na głowę Fassaniego. W 58. minucie Vazquezowi nie udało się wykorzystać długiego zagrania od Pereza i tragicznego ustawienia Ramireza, który dał mu wyjść sam na sam. Nasz napastnik nie trafił nawet w światło bramki, będąc samemu w polu karnym naprzeciwko Cristoforo. W 69. minucie Barboza zagrał płaską piłkę w pole karne, pierwszy przy niej zameldował się Marcelo Diaz i jedynie słupek uratował nas przed remisem. Pomóc nam w utrzymaniu wyniku chciał Gino, który minutę później wyleciał z boiska z drugą żółtą kartką. Było bardzo nerwowo, ale w 82. minucie trochę spokoju dał nam Leandro Carvalho, który dostał dobre podanie od Chiesy i strzelił z całej siły obok bramkarza, piłka odbiła się jeszcze od wewnętrznej części słupka i wpadła do siatki. Dowieźliśmy zwycięstwo, a nasz brazylijski napastnik pod nieobecność Jaramillo wyrastał na największą gwiazdę naszego ataku i dawał nam nadzieję, że po odejściu Kolumbijczyka nie stracimy zbyt dużo jakości. 21.02.21, Primera Division, faza otwarcia [3/15] [6] Danubio 1-3 Central Espanol [9] Fassani (53') – Vazquez (32'), Leandro Carvalho (34', 82') Skład: Perez – Romero, Ale, Corujo (de los Santos 82'), Espino – Leo Gomes, Siles (Diaz 57'), Muller, Valoy – Leandro Carvalho, Vazquez (Chiesa 66') MoM: Leandro Carvalho 8.8 (Central Espanol) Frekwencja: 10 845 (4 500) Na domowe spotkanie z Liverpoolem powróciliśmy do ofensywnej taktyki. Do klubu wrócili Gomez i Jaramillo, którzy byli w niezłej formie fizycznej i mogli od razu wskoczyć do pierwszego składu, jednak usiedli tylko na ławce. Romero, a zwłaszcza Leandro Carvalho spisywali się dobrze, więc nasi młodzieżowcy musieli powalczyć o miejsce w jedenastce na treningach. Rywale wyszli bardzo wąsko, bez skrzydłowych, za to z Santosem Bottą na ataku, jednym z najlepszych piłkarzy młodego pokolenia w Urugwaju. Już w 5. minucie ten zawodnik miał dobrą okazję, gdy wychodził sam na sam z Perezem, ale postanowił się zabawić i uderzyć z dystansu, przez co nie trafił nawet w światło bramki. Przez pierwszy kwadrans dominowaliśmy, tworzyliśmy sporo okazji, ale nie potrafiliśmy żadnej wykończyć. Wreszcie 18. minuta przyniosła pierwszego gola w tym meczu, Bone dośrodkował na dalszy słupek, a akcję zamykał Rigoleto. Prawie 15 minut czekaliśmy na kolejny cios. Romero dośrodkował z głębi pola, piłkę trącił Leandro Carvalho, a akcję wykończył Bone. Liverpool nie oddał nawet celnego strzału na naszą bramkę w pierwszej połowie, wszystko wyglądało dla nas idealnie. Na drugą część spotkania nasi rywale wyszli bardzo zmotywowani i już 47. minucie Botta poprawił tragiczną statystykę z pierwszej połowy, na szczęście jego uderzenie było sytuacyjne i bardzo lekkie, więc Perez spokojnie złapał piłkę. Kolejne minuty były jednak bardzo nudne, niewiele się działo. Do 66. minuty, wtedy w zamieszaniu podbramkowym przy rzucie wolnym Sebastian Piriz zdobył gola Bottą. Od razu nastąpiło kilka zmian w naszym składzie. W 76. minucie Rodriguez fatalnie wykonał rzut wolny z okolic chorągiewki i Muller mógł strzelić z 30 metrów na pustą bramkę, ale nie trafił. W końcówce mieliśmy jeszcze kilka okazji bramkowych, najpierw po zespołowej akcji uderzał Siles, a w doliczonym czasie gry Jaramillo wyszedł sam na sam z bramkarzem. Oba strzały były jednak niecelne. Wygraliśmy, ale kolejny raz po przerwie zapominaliśmy, jak się gra w piłkę. 28.02.21, Primera Division, faza otwarcia [4/15] [6] Central Espanol 2-1 Liverpool de Montevideo [10] Rigoleto (18'), Bone (30') – Botta (66') Skład: Perez – Romero, Corujo, Ale, Espino – Leo Gomes (Diaz 67'), Muller (Siles 81'), Valoy – Rigoleto, Bone – Leandro Carvalho (Jaramillo 67') MoM: Facundo Bone 8.1 (Central Espanol) Frekwencja: 6 414 (1 414)
  5. GrandOne

    Sons of Silas

    Ligę rozpoczynaliśmy wyjazdem do beniaminka. Z Cerro nie mogli wystąpić Rigoleto i Diaz, którzy doznali urazów na treningu tuż przed meczem. Wyszliśmy w ofensywnym ustawieniu z Chiesą na prawym skrzydle i de los Santosem w parze z Corujo w obronie. Już w 4. minucie mogliśmy prowadzić, gdy Gaspari trafił w słupek po zagraniu do Valoya. Gola zdobyliśmy i tak dość szybko, bo 5 minut później. Gaspari zagrał przeszywającą piłkę w pole karne, a zbiegający ze skrzydła Chiesa uderzył nie do obrony. Chwilę później Leandro Carvalho trafił w poprzeczkę z ostrego kąta. Kompletnie zdominowaliśmy gospodarzy w pierwszym kwadransie. Później stworzyliśmy kilka okazji, ale nie potrafiliśmy już pokonać Suareza. Z kolei Cerro nie oddało nawet na naszą bramkę celnego strzału, a najgroźniejsi byli w 41. minucie, gdy Yangurde uderzył w boczną siatkę po prostopadłym podaniu. W przerwie zmieniłem Leo Gomesa, który powracał dopiero do pełni sprawności po kontuzji z okresu przygotowawczego i wszedł za niego Chirinos. Nerwowo zaczęliśmy drugą połowę, de los Santos nieprzepisowo zatrzymywał napastnika rywali w trakcie walki o piłkę i sędzia podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Mirabaje, ale Perez wyczuł jego strzał i sparował go do boku. Przez długi czas byliśmy kompletnie niewidoczni w ataku. Dopiero w 80. minucie poważnie zagroziliśmy bramce rywali. Szybką akcję na skrzydle zaczął Espino, który odebrał piłkę skrzydłowemu i rozegrał klepkę z Valoyem, a później dośrodkował w pole karne. Tam akcję zamykał Leandro Carvalho, który w końcówce zamienił się pozycjami z Chiesą i mocnym strzałem w okienko nie dał szans Suarezowi. Podłamani przeciwnicy zaczęli popełniać błędy. Kilka minut później Bone dośrodkował w pole karne, de los Santos zgrał piłkę na dalszy słupek, a Valoy nie miał problemów z trafieniem z 3 metrów do bramki. W doliczonym czasie gry Leandro Carvalho dobił rywali ładnym uderzeniem po podaniu Valoya. Zwycięstwo na inaugurację okupiliśmy lekkim urazem Chiesy (2 dni) i trochę poważniejszym Gaspariego (2 tygodnie). 06.02.21, Primera Division, faza otwarcia [1/15] [-] Cerro 0-4 Central Espanol [-] Chiesa (10'), Leandro Carvalho (80', 90+2'), Valoy (83') Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo, Espino – Leo Gomes (Chirinos 45'), Muller (Piriz 59'), Valoy – Chiesa, Gaspari (Bone 79') – Leandro Carvalho MoM: Leandro Carvalho 9.2 (Central Espanol) Frekwencja: 7 103 (3 125) Po meczu do klubu wrócili bardzo zmęczeni Gomez, Almada i Jaramillo. Mistrzostwo wygrali Argentyńczycy, Urugwaj zajął drugie miejsce, a Kolumbia zamykała tabelę fazy finałowej z jedynie 1 punktem. Indywidualnie każdy z naszych piłkarzy mógł być zadowolony ze swojej gry, Gomez rozegrał 8 spotkań, raz wchodząc z ławki i zaliczył 1 asystę. Almada, który debiutował w młodzieżówce na tym turnieju, zagrał w 4 meczach, ale miał dużą konkurencję na środku obrony. Jaramillo opuścił jedynie jedno spotkanie i rozegrał ich łącznie 9 w obu grupach, strzelił w tym czasie 4 gole, znalazł się również jako rezerwowy w drużynie najlepszych piłkarzy całych mistrzostw. Gomez i Jaramillo dostali dodatkowe urlopy i mieli wrócić do klubu za 2 tygodnie, a Almada dostał wolne od treningów na tydzień. Wreszcie udało się wypchnąć z klubu Aguilara, który za darmo przeszedł do Plazy Colonia. Juventud w środku tygodnia zaprzepaścił szansę na awans do grupy Copa Libertadores. W pierwszym meczu wygrali z kolumbijskim Millonairos 2:1, ale u siebie doznali porażki 0:2. Byli bardzo zmęczeni i zamierzaliśmy to wykorzystać. W naszym składzie nastąpiło kilka zmian, wszystkie w linii pomocy. Początek meczu nie był tak oszałamiający, jak w poprzedniej kolejce. Dopiero w 12. minucie zdarzyło się coś naprawdę ciekawego, Perez wybiegł z bramki, aby wybić piłkę zagraną za linię naszej obrony i kompletnie nieatakowany zagrał ją prosto do stojącego przed nim Franco Lopeza. Napastnik gości próbował go przelobować, Perez sprintem wracał w stronę bramki, wyciągnął się jak struna i zdołał trącić piłkę, ale ta odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Strata gola nie podziałała na nas mobilizująco, przez długi czas nie potrafiliśmy nawet stworzyć składnej akcji. Po 25 minutach spotkania Juventud zamurował się na własnej połowie, a my nie potrafiliśmy się przebić. W szatni próbowałem zmotywować piłkarzy do lepszej gry i było widać po przerwie chęć zwycięstwa. Graliśmy w piłkę, Juventud jedynie się bronił całą jedenastą na własnej połowie, a momentami we własnym polu karnym. Na 20 minut przed końcem wprowadziłem drugiego napastnika, a Mullera przesunąłem na skrzydło. Nie pomogło. Juventud wygrał na naszym stadionie po kuriozalnym golu i naszej fatalnej grze w ataku. 14.02.21, Primera Division, faza otwarcia [2/15] [1] Central Espanol 0-1 Juventud [2] Lopez (12') Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo, Espino – Chirinos, Piriz (Muller 61'), Valoy – Chiesa (Rigoleto 61'), Bone (73' Vazquez) – Leandro Carvalho MoM: Sebastian Britos 7.2 (Juventud) Frekwencja: 6 097 (1 414)
  6. GrandOne

    Sons of Silas

    PRZEDSTAWIENIE KADRY I RUCHÓW TRANSFEROWYCH: W bramce obyło się bez zmian, ale tylko dlatego, że sprawiający problemy Olveira nie potrafił sobie znaleźć nowego klubu. Nasz rezerwowy bardzo chciał odejść do lepszej ligi, ale nie dostaliśmy za niego żadnej oferty, mimo wystawienia go na listę i proponowanie każdemu klubowi, z którym mieliśmy kontakt. Oczywiście wypychanie z klubu drugiego bramkarza byłoby głupotą, gdybym nie miał następcy. Podpisaliśmy kontrakt z pewnym piłkarzem, który wejdzie w życie w lipcu, ale spokojnie mogliśmy go wyciągnąć za kilkanaście tysięcy funtów już w tym okienku. Olveira został, więc nie zdecydowałem się na taki krok. Pierwszym wyborem zostaje Perez, jeżeli nie będą mu się przytrafiać urazy, to pewnie zaliczy komplet spotkań, bo nie chce stawiać na niezadowolonego zawodnika, szczególnie na tak odpowiedzialnej pozycji. Naszym głównym celem w tym okienku było ściągnięcie prawego obrońcy do rywalizacji z Gomezem. Nikt w klubie nie myślał, że sprawi to takie problemy. Na mojej liście życzeń było kilka nazwisk, ale piłkarze byli średnio zainteresowani naszym klubem, albo chcieli chorych pieniędzy. Walczyliśmy o Jose Luisa Rodrigueza (Urugwaj, 23l.) z Danubio, za którego byłem w stanie zapłacić 500 tys. funtów, ale gdy w trakcie negocjacji kontraktowych jego agent zażądał 150 tysięcy rocznej pensji, albo niskiej klauzuli wykupu, to sobie odpuściłem. Innym obserwowanym piłkarzem był Agustin Sant'anna (Urugwaj, 23l.) z Tlaxcali, ale ten żądał pół miliona pensji, a drugie tyle trzeba było za niego zapłacić. Sam Gomez pojechał na Mistrzostwa Ameryki Południowej u-20 i przez niemal cały okres przygotowawczy na tej stronie defensywy grał młodziutki Daniel Astrada (Urugwaj, 17l.) z naszej drużyny juniorskiej i spisywał się nieźle, nie można mu było zarzucić braku ambicji, ale umiejętności piłkarskich już jak najbardziej. Na finał Espanao Cup i 2 ostatnie sparingi ściągnęliśmy za prawie 250 tys. funtów Franco Romero (Urugwaj, 25l.). Przepłaciliśmy i to bardzo, ale musieliśmy kogoś sprowadzić, aby w lidze nie musiał występować junior. Romero to wychowanek Racingu de Montevideo i przez kilka sezonów trochę spotkań w nim zaliczył, w ostatnich latach był wypożyczany do ligi peruwiańskiej, gdzie najpierw w Unionie Tarapato, a później w Sport Rosario spisywał się całkiem nieźle i grał w prawie każdym spotkaniu. Rozgrywki w Peru stoją jednak na dużo niższym poziomie niż nasze. Na pewno ma więcej atutów ofensywnych niż Gomez i jest w stanie grać na odpowiednim poziomie, co udowodnił w ciągu tych kilku sparingów. Może paradoksalnie ktoś ściągnięty trochę z przymusu będzie lepszą opcją niż zawodnik z pierwszego miejsca na liście życzeń, byli już Felipe i Gabrielli i kompletnie sobie nie poradzili. Po drugiej stronie nie było żadnej zmiany, nadal Espino miał być podstawowym piłkarzem i mentorem dla Viny. Latem wróci do klubu Amaro i wtedy będziemy się zastanawiać nad przyszłością, któregoś z nich. Vina musi wreszcie wystrzelić i poukładać sobie pewne sprawy, aby móc się skupić wyłącznie na piłce. Jedynym nowym stoperem został De Pedro, który po serii wypożyczeń, w końcu dostanie prawdziwą szansę w pierwszej drużynie. W tamtym roku imponował świetną statystyką wygranych pojedynków w powietrzu, jest w miarę wysoki, bardzo umięśniony i potrafi świetnie się ustawić, liczę na jego dobrą grę, gdy dostanie szansę. Nadal pierwszym wyborem na tej pozycji jest Corujo, do którego, w zależności od potrzeb, będziemy dodawać dobrze grającego w powietrzu Ale, albo trochę szybszego i lepiej wyprowadzającego piłkę de los Santosa. Almada zacznie te rozgrywki w drużynie u-19, oczywiście po powrocie z Mistrzostw Ameryki Południowej u-20, na które również dostał powołanie i nie przygotowywał się z nami do sezonu. W środku pola nastąpiło sporo zmian, najważniejszą z nich było odejście Aguirre, za którego najpierw wpłynęła wysoka oferta od LA Galaxy, ale nie dogadał się on z klubem, a później zaoferowany innym zespołom przyciągnął kilka innych ofert i ostatecznie za identyczną kwotę trafił do brazylijskiego Guarani. Przyszedł do nas za niecałe 40 tys. funtów, dał nam kilka lat spokoju na pozycji defensywnego pomocnika i odszedł za 180 tysięcy. W momencie podpisania kontraktu z naszym klubem obiecałem mu mistrzostwo Urugwaju właśnie w nadchodzącym sezonie, do tego zbliżał się do trzydziestki i kończył mu się kontrakt. Wykonaliśmy więc dobry ruch. Jego następcą ma być Leo Gomes (Brazylia, 23l.), wychowanek brazylijskiej Vitorii, w której barwach rozegrał kilkanaście spotkań, głównie pucharowych. Na tej pozycji prowadziliśmy szeroki research od kilku miesięcy i obserwowaliśmy wielu piłkarzy, on był w czołówce i bardzo chciałem go w swoim zespole. Długo się zastanawiał, bo miał lepsze finansowo oferty z USA, czy Brazylii, ale chciał spróbować czegoś nowego i wybrał nas. Początkowo dogadaliśmy się na trochę mniejszy kontrakt, ale poprosił o dodatkowe spotkanie, na którym dostał lepszą ofertę i od razu został naszym piłkarzem. W Urugwaju brakuje piłkarzy, którzy potrafią odebrać, wejść w kontakt fizyczny i jeszcze dobrze grać głową, niezłe warunki fizyczne były jego wielkim atutem. Innym piłkarzem, z którym prowadziliśmy rozmowy był Christian Oliva (Urugwaj, 24l.), który ostatecznie wybrał ofertę Defensoru Sporting, czym trochę mnie zaskoczył, bo dostał tam mniejsze pieniądze, niż ja mu oferowałem. Kolejnym bardzo ważnym ruchem było wykupienie za 250 tysięcy funtów (100 tysięcy płacone od razu, reszta w ratach) Pablo Silesa, który spisywał się w zeszłym sezonie bardzo dobrze i był jednym z najlepszych piłkarzy dostępnych na rynku, na których było nas stać. Reszta bez zmian, Chirinos pozostanie przez pół roku zmiennikiem Gomesa, później raczej odejdzie, bo mamy w kadrze dużo cudzoziemców. Pereyra ma grać w u-19, Darias w rezerwach. Piriz dostał sporo zaufania i jak udowodni swój potencjał, to pozostanie w klubie na kolejne lata, jeśli nie, to powtórzy się scenariusz z Aguilarem, którego przez całe okno transferowe wypychałem z klubu. Musieliśmy wzmocnić lewe skrzydło i na tę pozycję sprowadziliśmy Santiago Gaspariego (Urugwaj, 26l.), którego wykupiliśmy za kilkanaście tysięcy funtów z Wanderers. Sam zawodnik jest bardzo podobny do swojego konkurenta i rywalizacja z Bone będzie bardzo ciekawa. Na tej pozycji jest straszny deficyt i brakowało choćby solidnych piłkarzy, którzy chcieliby do nas przyjść. Po drugiej stronie boiska będą grać napastnicy, Rigoleto, Leandro Carvalho, czy nawet Jaramillo są w stanie występować na prawym skrzydle i do tej pory wyglądało to przyzwoicie. Przez długi czas trwała saga transferowa z udziałem Jaramillo, byłem w stanie wykupić go za klauzulę wynoszącą 675 tysięcy funtów, ale zawodnik nie chciał z nami podpisać kontraktu, bo wolał grać w lepszej lidze i bardziej znanym klubie. Szkoda, ale w takim razie musieliśmy szukać jakiegoś wzmocnienia na atak i znaleźliśmy Mariano Chiesę (Argentyna, 20l.), którego wypożyczyliśmy na 1,5 roku z Banfield. Chcieliśmy wpisać jakąś klauzulę wykupu, ale Argentyńczycy chcieli prawie 2 miliony funtów i uznaliśmy, że lepiej poczekać, bo piłkarz jest pokłócony z władzami klubu, którego jest wychowankiem, a jego kontrakt kończy się wtedy, co nasze wypożyczenie. Innych transferów nie było. Nadal pierwszym wyborem będzie Jaramillo, następny w kolejce jest Leandro Carvalho, ale będziemy na pewno rotować składem, więc każdy powinien być zadowolony z rozegranych minut. Młody Kolumbijczyk był trzecim piłkarzem z naszego klubu, który pojechał na Mistrzostwa Ameryki Południowej u-20.
  7. GrandOne

    Sons of Silas

    Przerwa urlopowa była z każdym rokiem krótsza, więc mieliśmy coraz mniej czasu na załatwienie spraw klubowych, niezwiązanych z prowadzeniem zespołu. Od razu po zakończeniu sezonu spotkałem się z Gabrielem Ruizem, aby porozmawiać o sfinansowaniu mi kolejnego kursu trenerskiego. Dyrektor od razu się zgodził, ale przez całą zimę spotykaliśmy się kilkanaście razy i nie zawsze było tak kolorowo. Zastrzyk gotówki po wicemistrzostwie i awansie do grupy Copa Libertadores był bardzo duży, ale ani obiekty juniorskie, ani baza treningowa nie zostały rozbudowane. Udało mi się wywalczyć lepsze warunki dla naszego analityka, miejsce dla dodatkowego scouta i poszerzenie siatki wyszukiwania juniorów. Najważniejsze było jednak podpisanie mojego nowego, jeszcze dłuższego kontraktu, który miał obowiązywać do czerwca 2023 roku. Do dyspozycji dostałem ponad 1 milion funtów, który mogłem wykorzystać w obecnym okienku transferowym. Pierwszą moją decyzją było wykupienie wreszcie nowego pakietu seniorskiego, który obejmuje wschodnią część Ameryki Południowej, dzięki czemu będziemy mieli wreszcie więcej informacji o piłkarzach z Brazylii, czy Argentyny. Lekko rozbudowaliśmy sztab szkoleniowy, nie tylko pierwszej drużyny. Do pracy z juniorami został zatrudniony kolejny trener, a został nim Walter Pandiani (Urugwaj, 44l.), niegdyś świetny napastnik, który strzelał gole w La Liga, czy w Premier League. Na stanowisku scouta zatrudniliśmy Angela Moretto (Argentyna, 46l.), który przez wiele lat pracował na tym stanowisku we włoskich klubach, m.in. Juventusie, czy Genoi, a ostatnio był dyrektorem sportowym w Deportivo Moron z 2. ligi argentyńskiej. Również Sabastian Darias dostał kolegę do pomocy przy analizowaniu naszych przeciwników. Andres Casuriaga (Urugwaj, 36l.) rozpoczął dopiero karierę w piłce nożnej jako analityk, ale jego determinacja i chęć nauki pozwoliły mu na angaż u nas. Jeszcze w 2020 roku zagraliśmy mecz z naszą drużyną juniorską, który wygraliśmy 4:2, a później nadeszła seria sparingów z różnymi przeciwnikami. Zagraliśmy również turniej towarzyski, który sami zorganizowaliśmy. Pechowo odpadliśmy z Banfield, bo byliśmy znacznie lepszym zespołem i ostatecznie zajęliśmy 3. miejsce, a w finale Argentinos Juniors pokonało swoich rodaków 3:1. Zagraliśmy kilka naprawdę dobrych spotkań, jak na przykład z Penarolem, ale ciągle szukaliśmy czegoś nowego i lekko rozbudowaliśmy nasze taktyki o nowe elementy. W naszym ustawieniu ze skrzydłowymi wróciliśmy do gry z wyżej ustawionymi obrońcami, którzy mieli podłączać się do ofensywy, nakazałem również całej drużynie grać bardzo szeroko i dzięki temu tworzyć dziury w formacji rywala. Z kolei w defensywnym wariancie z czwórką środkowych pomocników, dwóch z nich dostało nowe polecenia ofensywne. Mieli częściej podłączać się do akcji, aby stworzyć więcej opcji w rozegraniu. Copa Libertadores zaczynało się dla nas od fazy grupowej, a nasza grupa była silna, ale zespoły były w naszym zasięgu, szczególnie paragwajski Libertad. Z Universidad de Chile również mogliśmy powalczyć, ale moim celem było zajęcie 3. miejsca, które dawało nam 2. rundę Copa Sudamericana. Zarząd chciał jedynie ambitnej walki o każdy punkt i byłem w stanie to spełnić. Wymagania ligowe również nie były zbyt wygórowane, oczekiwali jedynie awansu do rozgrywek międzynarodowych. Wiosenny kalendarz wyglądał następująco:
  8. GrandOne

    Sons of Silas

    POMOCNICY: Joaquin Aguirre (Urugwaj, 29l.) [32(3)/0/0/1/5/1/6.89] – doświadczony defensywny pomocnik nadal był jedną z głównych postaci w naszym zespole, pozostaje mu jedynie 1,5 roku kontraktu i jest to ostatni moment na jego sprzedaż. Możliwe, że nas opuści, ale tylko, jeżeli znajdziemy kogoś na jego miejsce. Gustavo Chirinos (Peru, 21l.) [13(11)/1/0/2/4/0/6.97] – bardzo pracowity pomocnik dobrze spisywał się jako zmiennik w środku pola. Pozostaje mu jeszcze pół roku wypożyczenia, a kontrakt z macierzystym klubem wygasa mu za 2 lata. Możliwe jest przedłużenie naszej współpracy, bo jestem z niego zadowolony. Gaston Diaz (Urugwaj, 25l.) [8(10)/0/1/1/0/0/6.88] – największym jego problemem jest słaba wytrzymałość, przez co często był zmieniany lub wchodził z ławki. Nie zachwycił w pierwszej rundzie w naszym klubie, ma jeszcze 2,5 roku kontraktu, w trakcie którego powinien nie raz udowodnić swoją wartość. Eduardo Darias (Urugwaj, 22l.) [3(1)/0/0/0/0/0/6.75] – młody pomocnik wrócił z wypożyczenia do El Tanque Sisley i kilka razy zagrał w pierwszej drużynie. Musimy zastanowić się nad jego przyszłością, ma jeszcze 1,5 roku kontraktu i albo go sprzedamy, albo na niego postawimy. Bardziej skłaniałbym się ku pierwszej opcji, bo potrzeba nam mocnej rywalizacji w środku pola. Pablo Siles (Urugwaj, 23l.) [26(4)/2/1/1/3/0/7.01] – filigranowy pomocnik grał bardzo solidnie, nie miał liczb, ale jego obowiązki były inne. Rozrzucał podania do skrzydłowych, czy napastników, ciężko pracował w defensywie. W końcówce stracił miejsce w składzie, bo za pół roku na pewno wróci do Danubio i nie chciałem za bardzo na niego stawiać. Wiosną na pewno kilka razy wybiegnie na boisko, ale nie będzie tak mocno eksploatowany, jak w tym roku. Jhon Valoy (Kolumbia, 29l.) [34(4)/2/6/1/5/0/7.02] – latem przejął opaskę kapitana, ale ani trochę mu ona nie ciążyła. Nie dość, że grał dobrze w defensywie, to kilka razy świetnie podłączał się do akcji ofensywnych. Ma 1,5 kontraktu, prawie 30 lat i jest na liście życzeń kilku klubów. Mimo wszystko pozostanie z nami do końca umowy, a możliwe jest również prolongowanie nowej, gdyby nadal był kluczowym piłkarzem. Juan Pablo Pereyra (Urugwaj, 18l.) [2(3)/0/0/0/0/0/6.73] – najlepszy piłkarz rozgrywek juniorskich w Urugwaju. W pierwszej drużynie grał rzadko, a jak grał, to często popełniał błędy. Gubił piłkę, niecelnie podawał, czy strzelał. Ma jeszcze 1,5 roku kontraktu z opcją przedłużenia o kolejne 3, istnieje szansa, że zostanie wypożyczony do innego klubu, gdzie by grał w pierwszym składzie i nabierał doświadczenia. Axel Muller (Urugwaj, 24l.) [13(2)/1/5/1/4/1/7.04] – grał naprawdę bardzo dobrze, nieważne czy ustawiony na środku pomocy, czy na skrzydle. Końcówkę miał wręcz świetną, w przyszłym roku powinien mieć jeszcze lepsze liczby. Przez najbliższe 2,5 roku mamy spokój na pozycji ofensywnego pomocnika i spokojnie możemy ogrywać młodych u jego boku. Marcelo Aguilar (Urugwaj, 20l.) [10(13)/0/0/0/0/2/6.89] – bez goli i asyst, za to z dwiema głupimi czerwonymi kartkami i często irytującym brakiem skuteczności. Chciał grać więcej lub pójść na wypożyczenie, na dzisiaj najbliżej mu do definitywnego transferu do innego klubu, o ile ktoś się nim zainteresuje. Za późno zechciał być piłkarzem, dopiero transfer Rodrigueza i współpraca z nim pozwoliły mu na zrozumienie pewnych rzeczy. Nie osiągnął i raczej już nie osiągnie poziomu, który pozwoli mu na grę w naszej drużynie. Luis Piriz (Urugwaj, 19l.) [4(2)/0/0/0/1/0/6.60] – słabo się spisywał, gdy dostawał szansę w lidze. Zebrał trochę doświadczenia w Segunda Division i w Primera Division, oby pomogło mu to wznieść się szybko poziom wyżej. Postawimy na niego w przyszłym sezonie, tak jak zrobiliśmy z Aguilarem w tym roku. Potencjał ma większy, ma poukładane w głowie i dostanie zaufanie, resztę musi zrobić sam. Fabricio Fernandez (Urugwaj, 27l.) [13(8)/1/2/1/1/0/7.05] – grał nieźle, ale brakowało mu liczb, do tego z każdym rokiem spisywał się słabiej. Potrzebował zmiany otoczenia i w Meksyku gra sporo, ale raczej niezbyt dobrze, w 17 spotkaniach zaliczył 1 asystę. Facundo Bone (Urugwaj, 25l.) [16(7)/3/8/3/1/0/7.13] – prawie całą pierwszą rundę przesiedział na ławce, dopiero powrót do taktyki ze skrzydłowymi okazał się dla niego wybawieniem. Ma gaz, niezłe dośrodkowanie i technikę, ale na Copa Libertadores to nie wystarczy. Pewnie ściągniemy mu konkurenta do gry. Przedłużył swój kontrakt na 2 lata, ale nie jest wykluczone jego odejście, nawet w tym okienku. Facundo Antunez (Urugwaj, 21l.) [0(1)/1/0/0/0/0/7.50] – zaliczył niezły epizod w pierwszej drużynie i kolejny raz nie poradził sobie na wypożyczeniu. Wylądował na liście transferowej i będziemy chcieli się go pozbyć. Sam zawodnik chce zostać, ale musi zrozumieć, że gra w rezerwach nie pozwoli mu rozwinąć skrzydeł. Cristian Rodriguez (Urugwaj, 35l.) [2(4)/1/0/0/1/0/6.87] – jego kariera w klubie przebiegała bardzo podobnie, jak Pereiry. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że taki piłkarz postanowił w naszym klubie kończyć karierę. Marcelo Bautista (Urugwaj, 28l.) [3(3)/4/0/0/0/0/7.07] – od pół roku wiedział, że odejdzie, a mimo to, jak tylko dostawał szansę, to grał świetnie. Zaliczył kilka bramek, walczył, starał się, ale ostatecznie musiał się z nami pożegnać. Ze wszystkich piłkarzy jego mi było najbardziej żal. Obecnie szuka klubu, widnieje na kilku listach życzeń, więc pewnie niedługo wróci do gry na wysokim poziomie. Młodzi zdolni: Marcelo Cereijo (Urugwaj, 20l.), Claudio Rodriguez (Urugwaj, 17l.), Gustavo Dorrego (Urugwaj, 17l.) NAPASTNICY: Matias Rigoleto (Urugwaj, 25l.) [21(11)/12/9/5/2/0/7.13] – wybrany przez kibiców na piłkarza sezonu. Wreszcie się pokazał, strzelał, asystował i grał bardzo dobrze, nieważne czy na skrzydle, czy w ataku. Ma jeszcze 1,5 roku kontraktu, ale chyba wywalczył sobie przedłużenie umowy świetną grą w tym roku. Excequiel Vazquez (Urugwaj, 29l.) [23(5)/18/4/1/1/0/7.07] – najlepszy strzelec zespołu. Wyciągając go z niższych lig, nie przypuszczałem, że aż tak dobrze będzie się spisywał. Nie tylko zdobywał bramki, ale był pierwszym obrońcą, jego wysoki pressing zmuszał rywali do oddawania nam piłki, do tego świetnie rozumiał się z Jaramillo. Pozostaje mu rok kontraktu, a za sobą ma pewnie najlepszy sezon w karierze, raczej nie dostanie nowej umowy, ale nie zamierzam odsuwać go od gry w pierwszej drużynie. Steven Jaramillo (Kolumbia, 19l.) [30(6)/14/8/4/1/0/7.09] – często marnował świetne sytuacje, ale trzeba pamiętać, że jest jeszcze nastolatkiem. Ustrzelił sporo bramek, mówiło się o możliwej nagrodzie za piłkarza sezonu w Copa Sudamericana. Na pewno jest najlepszym piłkarzem, jakiego widziało Parque Palermo w ostatnich latach i postaramy się go zatrzymać na dłużej niż pół roku, ma w kontrakcie klauzulę wykupu za 675 tys. funtów. Leandro Carvalho (Brazylia, 25l.) [7(8)/3/1/2/0/0/6.76] – początki w naszym klubie nie należały do udanych, choć wejście miał świetne. Potrzebuje dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego, kilku goli na przełamanie i może stać się naszym najlepszym strzelcem na kilka lat. Kontrakt ma na 1,5 roku i do rozmów siądziemy latem, gdy będziemy mogli go ocenić za rundę wiosenną. Clementino „Golzalez” Gonzalez (Paragwaj, 30l.) [10/2/ brak danych] – legenda naszego klubu. Musiał nas opuścić, bo trzeba było podnieść rywalizację w linii ataku. Przez pół roku szukał klubu, ale wreszcie się poddał i skończył karierę. Młodzi zdolni: Victor Lopez (Urugwaj, 17l.) RAPORT Z WYPOŻYCZEŃ: Diego Amaro [23(1)/2/2/1/0/0/7.08] – nasz lewy obrońca pokazał klasę również w Primera Division i razem z Juventudem wskoczył do czołówki jako beniaminek. Eksperci wskazywali go jako jednego z najlepszych piłkarzy w całej lidze w tym roku. Latem kończy się jego wypożyczenie, a niedawno podpisał z nami nowy kontrakt na najbliższe 3,5 roku. Gaston De Pedro [25/3/0/2/4/0/6.86] – był podstawowym piłkarzem walczącego o awans Cerro Largo. Jest wypożyczony do lata, ale raczej wróci do nas, musi zacząć pracować z kimś bardziej doświadczonym i zrobić krok naprzód, w innym wypadku pożegna się z nami definitywnie. Eduardo Darias [14/1/2/0/2/0/6.79] – powrócił w wakacje po dwóch latach w El Tanque Sisley. Jako defensywny pomocnik całkiem nieźle sobie radził w Segunda Division i złapał trochę doświadczenia w Primera Division w poprzednim roku. Luis Piriz [5(4)/0/3/0/1/0/6.67] – zaliczył kilka niezłych spotkań w Torque, ale również kilka razy zawodził. Nie został gwiazdą Segunda Division, ale 3 ładne asysty pokazały jego potencjał. Gabriel Gotta (Urugwaj, 23l.) [30(8)/0/2/2/6/0/6.91] – wypożyczyliśmy go do meksykańskiej Celayi, gdzie rozegrał niezły sezon, ale nie zamierzaliśmy podpisywać z nim nowego kontraktu. Dzięki solidnej grze znalazł zatrudnienie w Juventudzie, gdzie rozegrał jesienią 7 spotkań. Facundo Antunez, Rodrigo Patron (Urugwaj, 20l.) grali jedynie w rezerwach, odpowiednio Plazy Colonia i Fluminense.
  9. GrandOne

    Sons of Silas

    @Makk nie lubię zmieniać klubów w fmie na jednym sejwie, zwykle kończyło się to porzuceniem zapisu, no i dalej nie wykonałem celu tej rozgrywki. Może ściągnę jakiegoś Kolumbijczyka chociaż PODSUMOWANIE KADRY: [mecze/gole(str.)/asysty(cz. konta)/MoM/ ż. kartki/cz. kartki/śr. ocen] BRAMKARZE: Nicola Perez (Urugwaj, 30l.) [22/20/10/0/0/0/6.77] – nasz doświadczony bramkarz nie miał szczęścia w tym roku, 2 razy wygrywał rywalizację z Olveirą i doznawał kontuzji. Gdy grał, był solidny i mniej chimeryczny niż jego konkurent. Jest na liście życzeń jednego klubu z Meksyku i z racji na wiek może nas opuścić. Gaston Olveira (Urugwaj, 27l.) [23/20/9/0/0/0/6.84] – eksperci oceniali go lepiej niż Pereza, bo zdarzały mu się mecze wybitne. Popełniał trochę błędów, szczególnie w walce na przedpolu, ale ogólnie nie zawiódł i spisał się bardzo dobrze. Nikt nie liczył, że zaliczy aż tyle spotkań. Zainteresowany jest nim ten sam zespół, co Perezem. Pozostaje mu rok kontraktu, który będziemy chcieli przedłużyć. Młodzi zdolni: - OBROŃCY: Andres Gomez (Urugwaj, 19l.) [30(2)/0/1/2/7/0/6.86] – przeskoczył w tym sezonie wszystkich dotychczasowych konkurentów i stał się podstawowym piłkarzem. Pierwsza część sezonu była w jego wykonaniu kapitalna, ale po wakacjach nie był już tak pewny w defensywie i popełniał sporo błędów. Niedawno podpisał długi kontrakt z wysoką klauzulą i jeśli ktoś nie zapłaci za niego 1 milion funtów, to pozostanie naszym piłkarzem na lata. Pablo Pirez (Urugwaj, 30l.) [13(6)/0/0/0/5/0/6.72] – doświadczony zawodnik, który jako jeden z niewielu pamiętał fetę po wygraniu Segunda Division. Przez lata występował u nas w pierwszym składzie na prawej obronie, ale nadszedł jego czas i w tym sezonie grał mało. Był moment, że występował częściej, gdy Gomez stracił formę i wcale nie odstawał, ale nie rozmawialiśmy z nim o nowym kontrakcie i zimą opuści nasz zespół. Maxi Pereira (Urugwaj, 36l.) [2(1)/0/1/0/0/0/6.93] - bardzo doświadczony obrońca rozegrał dla nas tylko kilka spotkań w tym roku. Fizycznie już niedomagał i szybko zakończyła się jego przygoda z nami. Na plus trzeba mu zaliczyć wychowanie Gomeza i działanie na rzecz promocji klubu. Nie chciał kończyć kariery po roku u nas, ale szybko zmienił zdanie i szuka obecnie pracy jako asystent. Agustin Ale (Urugwaj, 25l.) [30(1)/1/1/1/1/1/6.86] – w pierwszej części sezonu był świetnym partnerem dla Corujo i grał świetnie, ale latem został mianowany wicekapitanem i zaczął gwiazdorzyć i popełniał coraz więcej błędów. Mimo wszystko był to jego najlepszy sezon w naszym klubie i ciężko mu będzie wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. Pozostaje mu jeszcze 1,5 roku kontraktu i nie wykluczam, że szybciej się z nami pożegna. Guzman Corujo (Urugwaj, 24l.) [34/1/4/3/2/0/6.99] – najlepszy nasz obrońca w tym sezonie, przychodził jako rezerwowy i nikt nie spodziewał się, że tak szybko wskoczy do pierwszego składu. Dzięki parametrom fizycznym, sile, skoczności i grze głową był bardzo groźny przy stałych fragmentach gry, a do tego świetnie czyścił dośrodkowania rywali. Ma jeszcze 2 lata kontraktu i liczę, że nikt go nam nie wykupi. Matias de los Santos (Urugwaj, 28l.) [7/0/0/0/1/0/6.76] – przyszedł po urazie i bardzo szybko nabawił się kolejnego, przez co niemal ciągle się leczył lub wracał do pełni sprawności. Kilka spotkań rozegrał i było różnie, ale im dłużej był w klubie, tym grał lepiej. Tak samo było w tamtym sezonie z Corujo, więc możliwe, że ta dwójka będzie naszą podstawową parą stoperów w przyszłym roku. Pozostaje mu 1,5 roku kontraktu. Gonzalo Almada (Urugwaj, 18l.) [5/0/0/0/1/0/6.56] – młodziutki obrońca grał głównie w Torneo Intermedio, ale dałem mu również szansę w Copa Sudamericana i nie pękł, był to jego najlepszy mecz w pierwszej drużynie w tym sezonie. W przyszłym roku będzie dostawać więcej szans, bo przez grę w Copa Libertadores będziemy musieli bardziej rotować składem. Pozostaje na półtorarocznym kontrakcie, ale ma w nim klauzulę przedłużenia o kolejne 3 lata. Emilio MacEachen (Urugwaj, 28l.) [14(1)/1/0/1/0/0/6.87] – przegrywał rywalizację z Ale i Corujo, więc latem opuścił zespół. Zarobiliśmy na nim spore pieniądze i nikt nie żałował jego odejścia. W Nacionalu nie spisywał się zbyt dobrze i raczej był rezerwowym. Igor (Brazylia, 31l.) [0(1)/0/0/0/0/0/6.70] – nie grał już tak dużo, jak w pierwszym roku u nas, ale skupiał się na byciu mentorem Almady, dzięki czemu nasz wychowanek stał się jego następcą i piłkarzem pierwszej drużyny. Obecnie gra w Rentistas. Alfonso Espino (Urugwaj, 28l.) [13(1)/0/1/0/1/0/6.99] – doświadczony ligowiec w świetny sposób zastąpił Arguinarenę, szczególnie dobrze grał w ważnych meczach. Ma jeszcze 2 lata kontraktu i przez ten czas jestem spokojny o naszą lewą stronę defensywy. Jest jednym z kandydatów na funkcję wicekapitana. Matias Vina (Urugwaj, 23l.) [14(3)/0/1/0/2/0/6.76] – jego problemem była psychika, często nie chciało mu się trenować czy, co gorsza, grać na 100%. W końcówce sezonu zaczął pracować z nowym-starym kolegą z zespołu – Espino i wyglądał coraz lepiej. Ma rok kontraktu i musi pokazać, że zasługuje na nową umowę. Martin Arguinarena (Urugwaj, 29l.) [18/0/0/1/2/0/6.99] – w pierwszej części sezonu grał bardzo dobrze, ale zbliża się do 30 i nie dostał nowego kontraktu, postanowił podpisać umowę z Fenixem i stracił miejsce w składzie na rzecz Espino. Jesienią grał w rezerwach albo się leczył. Zrobił sporo dla naszego zespołu, ale czas na zmianę warty. Młodzi zdolni: Diego Amaro (Urugwaj, 21l.), Gaston De Pedro (Urugwaj, 20l.), Rodrigo Cor (Urugwaj, 17l.).
  10. GrandOne

    Sons of Silas

    STATYSTYKI I NAGRODY: W rozgrywkach ligowych strzeliliśmy najwięcej bramek (nie licząc meczu barażowego o mistrzostwo), 44% celności strzałów całego zespołu było najlepszym wynikiem w lidze, ale pokazywało raczej słabość rywali, bo nie raz na skuteczność mogłem narzekać. W tej samej statystyce wśród piłkarzy królował Rigoleto, czyli jedna z gwiazd całej ligi. W pierwszej fazie rozgrywek zaliczyliśmy aż 7 remisów (2. najwyższy wynik), a w rundzie rewanżowej byliśmy bezkompromisowi i tylko raz podzieliliśmy się punktami. Kolejny raz w Jedenastce Sezonu mieliśmy tylko jednego przedstawiciela i ponownie był to Valoy. W podsumowaniu roku pojawiła się tylko jedna wzmianka o nas, przy opisie mistrza. Przypominano świetny mecz i ostateczne zwycięstwo Nacionalu 4:2. Indywidualne osiągnięcia zdominował Schiappacasse. Trochę lepiej było w Copa Sudamericana, eksperci docenili moją pracę i zająłem 2. miejsce w plebiscycie na najlepszego menadżera, a mój podopieczny Jaramillo uplasował się na najniższym stopniu podium w wyborze najlepszego piłkarza. Jako klub okrzyknięto nas rewelacją sezonu i autorem największej niespodzianki. Kibice piłkarzem sezonu wybrali Rigoleto, który zebrał prawie połowę głosów, a wśród młodych wygrał Corujo. Kolejny raz nie zgadzałem się z nimi, co do najlepszego transferu. REZERWY I JUNIORZY: Nasza druga drużyna zajęła miejsce w środku stawki, a Antunez czy Cereijo mogli być zadowoleni ze swoich indywidualnych statystyk. Dużo lepiej spisywali się nasi juniorzy, którzy powtórzyli nasz wyczyn i zdobyli wicemistrzostwo. Największą gwiazdą ligi był Juan Pablo Pereyra, a najlepszym strzelcem Victor Lopez. FINANSE: Stan konta: 443 226 funtów Zysk/strata: 538 174 funty Wydatki na płace: 718 172 funty Pożyczki: pożyczka bankowa na stadion: 425 000 funtów (pozostało 375 000 funtów), warunkowa pożyczka: 725 000 funtów (pozostało 700 000 funtów) INNE LIGI: URUGWAJ: mistrz: Nacional (2:0 z Penarolem); spadek: Tacuarembo, Plaza Colonia, Progreso; Segunda Division: awans: Cerro, Oriental de La Paz, Atenas de San Carlos; spadek: Torque, Villa Teresa; Torneo Intermedio: Fenix (1:0 z Juventudem) ARGENTYNA: jesień/wiosna; mistrz: Racing Club (+1); spadek: Nueva Chicago, Godoy Cruz, All Boys, Gimnasia La Plata; Copa Argentina: San Lorenzo (2:0 z River) BRAZYLIA: mistrz: Corinthians (+14); spadek: Chapecoense, America (MG), Coritiba, Ponte Preta CHILE: mistrz: Universidad Catolica (+9); spadek: Deportes Copiapo; Everton de Vina wygrał baraż o utrzymanie (4:2 w dwumeczu z Cobresal); Copa Chile: Deportes La Serena (2:2 i wygrane karne z Universidad Catolica) KOLUMBIA: mistrz: Junior (2:0 w dwumeczu z Santa Fe); spadek: Union Magdalena, Fortaleza PERU: mistrz: Alianza (+8; wygrali obie fazy rozgrywek); spadek: Universitario, Juan Aurich MEKSYK: jesień/wiosna; mistrz: Chivas (3:2 w dwumeczu z Tigres); spadek: UdeG; Copa MX: Leon (1:1 i wygrane karne z Pachucą) USA: mistrz: NY Red Bulls (2:1 z San Jose) COPA LIBERTADORES: Santos (3:1 w dwumeczu z Gremio) COPA SUDAMERICANA: Atletico Nacional (7:2 w dwumeczu z Chapecoense)
  11. GrandOne

    Sons of Silas

    W składzie na mecz z dołującym Tacuarembo nastąpiło kilka zmian, ale ustawienie się nie zmieniło. Długo w tym meczu nie działo się nic. Dopiero w 16. minucie padł pierwszy strzał w tym meczu. Valoy uderzył z 20 metrów, ale piłka poszybowała nad bramką. Chwilę później w bliźniaczej sytuacji piłka przeleciała obok słupka. Po 10 minutach Poggi pokazał Kolumbijczykowi, jak strzelać w światło bramki i jedynie dobra interwencja Olveiry pozwoliła nam nie stracić gola. W 36. minucie kibice wreszcie zobaczyli dobrą akcję, prostopadłe podanie Diaza wykorzystał Jaramillo i wyszliśmy na prowadzenie. Gospodarze w pierwszej połowie skupili się na zbieraniu żółtych kartek, ale my również nie chcieliśmy być gorsi i próbowaliśmy dotrzymać kroku rywalom w tej statystyce. Znowu mogliśmy mieć wejście smoka w drugą część spotkania, ale Diaz nie potrafił wykończyć świetnej piłki od Jaramillo. Na pół godziny przed końcem wprowadziłem na boisko Bone w miejsce Diaza, a na środek pomocy przesunął się Muller. Coraz śmielej atakowali gospodarze i w kilku sytuacjach mieliśmy sporo szczęścia. W 72. minucie wykonaliśmy szybki atak, Jaramillo przyjął piłkę od Olveiry, zagrał do Rigoleto, ten odegrał na drugie skrzydło, aby dostać zwrotne dośrodkowanie od Bone i na raty pokonać Dos Santosa. Rozwścieczeni rywale strzelili kontaktowego gola w 78. minucie, gdy Charamoni zagrał prostopadle do młodego Martineza, a ten okazał się lepszy od Olveiry w pojedynku sam na sam. Tacuarembo musiało kończyć w 10, bo w 81. minucie Poggi doznał kontuzji. Sędzia doliczył aż 6 minut, a gospodarze nie zamierzali odpuszczać i ciągle napierali. Zostawiali nam sporo miejsca i kilka razy groźnie kontrowaliśmy, ale brakowało nam wykończenia. Na szczęście się to na nas nie zemściło. Ta wygrana pozwoliła nam ustanowić nowy rekord klubu, 20 zwycięstw w jednym sezonie ligowym i zapewniła nam 2. miejsce w tabeli zbiorczej, ale jeszcze nie oznaczała dla nas wicemistrzostwa kraju. 29.11.20, Primera Division, faza zamknięcia [14/15] [15] Tacuarembo 1-2 Central Espanol [3] Martinez (78') – Jaramillo (36'), Rigoleto (72') Skład: Olveira – Gomez, Corujo, Ale, Espino (Vina 85') – Aguirre, Diaz (Bone 60'), Valoy – Leandro Carvalho (Rigoleto 69'), Muller – Jaramillo MoM: Gaston Diaz 7.6 (Central Espanol) Frekwencja: 3 997 (29) Ostatnia kolejka, w której graliśmy z Villa Espanola była dla nas nieważna. Znowu nastąpiło kilka zmian w składzie, ale nie zmieniałem taktyki, która w ostatnich tygodniach dała nam sporo zwycięstw. Przed meczem powiedziałem piłkarzom, aby zagrali dla kibiców, którzy wspierali nas przez cały rok. Początek był całkiem niezły, obie drużyny stwarzały okazje. Najlepszą miał Bone, ale jego dobitkę po atomowym strzale z dystansu Valoya zatrzymał obrońca gości. W pierwszej połowie nie padły bramki, ale ofensywna gra mogła się podobać i zwiastowała sporo emocji po przerwie. Po kilku minutach zdjąłem Jaramillo, który dzisiaj nie zachwycał formą i zmienił go Vazquez. W 59. minucie musiał zejść Aguirre, który doznał kontuzji i wszedł za niego Chirinos. Druga część spotkania nie była już tak efektowna, mało strzałów, a jak już się zdarzały, to z dystansu. Dopiero w 74. minucie nasz zmiennik strzelił gola, Muller zagrał prostopadłą piłkę w pole karne, a Vazquez pięknie uderzył przy dalszym słupku. Ten sam zawodnik ustalił wynik tego meczu w 87. minucie po dośrodkowaniu Bone. 05.12.20, Primera Division, faza zamknięcia [15/15] [2] Central Espanol 2-0 Villa Espanola [10] Vazquez (74', 87') Skład: Olveira – Gomez, de los Santos, Ale, Espino – Aguirre (Chirinos 59'), Muller (Piriz 79'), Valoy – Rigoleto, Bone – Jaramillo (Vazquez 50') MoM: Excequiel Vazquez 8.7 (Central Espanol) Frekwencja: 6 414 (320) Swoją robotę wykonaliśmy, ale o nasze ostateczne miejsce w lidze mieli zagrać Nacional i Penarol. Gdyby wygrali ci drudzy, automatycznie przesunęliby się na 1. miejsce, a my byśmy spadli na najniższy stopień podium. Przez tydzień czekaliśmy niecierpliwie i ostatecznie to Nacional okazał się lepszy w meczu barażowym i wygrał 2:0, co oznaczało nasz awans do fazy grupowej Copa Libertadores. TABELA ZBIORCZA TABELA ZAMKNIĘCIA STATYSTYKI LIGOWE
  12. GrandOne

    Sons of Silas

    Przed meczem z Plazą odbyło się zebranie zespołu, gdzie przypomniałem piłkarzom, o co walczymy. Gospodarze po bardzo słabej pierwszej rundzie mieli bardzo małe szanse na utrzymanie. Wyszliśmy w ustawieniu ze skrzydłowymi, aby wykorzystać boczne sektory boiska, na których nasi rywale mieli tylko obrońców. Początek zwiastował dobre spotkanie, obie drużyny miały jakieś sytuacje, ale brakowało wykończenia. Wreszcie w 26. minucie Muller zagrał prostopadłą piłkę do Vazqueza, a nasz napastnik nie miał problemów w pojedynku sam na sam z bramkarzem. Ta bramka trochę zabiła ten mecz, bo do końca pierwszej połowy nie zobaczyliśmy żadnej dobrej okazji. Druga część spotkania wyglądała jeszcze gorzej niż końcówka pierwszej, zero akcji z obu stron, typowy mecz walki. W 82. minucie szansę na zamknięcie wyniku miał Corujo, który trafił w słupek po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. 5 minut później Rigoleto dostał świetne dośrodkowanie od Bone, ale również trafił w słupek. W końcówce cofnęliśmy się pod własną bramkę, aby uniknąć remisu. W 94. minucie padł gol, strzelcem Salazar po dośrodkowaniu od Bone z rzutu wolnego. Pomocnik gospodarzy pokonał własnego bramkarza w doliczonym czasie gry, czym na pewno nie uszczęśliwił lokalnych kibiców. 08.11.20, Primera Division, faza zamknięcia [12/15] [12] Plaza Colonia 0-2 Central Espanol [4] Vazquez (26'), Salazar (sam. 90+4') Skład: Olveira – Pirez, Ale, Corujo, Espino – Aguirre (Diaz 77'), Muller (Piriz 70'), Valoy – Leandro Carvalho (Rigoleto 77'), Bone – Vazquez MoM: Facundo Bone 7.8 (Central Espanol) Frekwencja: 993 (37) Przed kolejnymi spotkaniami ligowymi rozegraliśmy sparing z czwartoligowym argentyńskim klubem Claypole. Wygraliśmy 4:1, a gole dla nas strzelali Jaramillo (2), Rigoleto i bramkarz gości. Kontuzji w tym meczu doznał Pirez, który wypadł na 4 dni. W międzyczasie podpisywaliśmy również nowe kontrakty z kilkoma młodymi piłkarzami, Gustavo Dorrego, Claudio Rodriguez i Gomez związali się z nami na długie lata. Ten ostatni wywalczył w umowie klauzulę wykupu wynoszącą 1 milion funtów. Na ten moment nikt nie był w stanie zapłacić za niego takich pieniędzy. W dniu meczu wiedzieliśmy już, że nie zostaniemy mistrzami. Nacional nie gubił punktów i nawet przy naszym zwycięstwie mielibyśmy 7 punktów do odrobienia w 2 kolejki. Nadal jednak walczyliśmy o miejsce w Copa Libertadores. Fenix był w tym roku tragiczny, zwycięstwo było naszym obowiązkiem. Mieliśmy z nimi rachunki do wyrównania za mecz w Torneo Intermedio. Już w 13. minucie Valoy zszedł z boiska z urazem i zmienił go Diaz. Początek był bardzo nudny, ale wszystko wynagrodził gol Jaramillo, który dostał podanie od Mullera, obrócił się z obrońcą na plecach i huknął z 25 metrów w samo okienko. Goście mocniej przycisnęli, ale skończyło się to naszą kontrą i golem Rigoleto po asyście Mullera. W pierwszej połowie słabo spisywał się Bone, a my prowadziliśmy dwoma bramkami, więc w przerwie przeszliśmy na defensywne ustawienie bez skrzydeł. 15 sekund po gwizdku sędziego strzeliliśmy kolejną bramkę. Rigoleto dośrodkował w pole karne, a wykończył to Jaramillo. Znowu do ataku rzucili się nasi rywale i w 61. minucie strzelili gola, jak się później okazało honorowego. Z rzutu rożnego dośrodkował Gimenez, a strzelił Cruz. Pomijając szybką bramkę, to byliśmy bardzo niewidoczni w drugiej połowie, ale w obronie graliśmy bardzo uważnie i spokojnie dowieźliśmy zwycięstwo. 22.11.20, Primera Division, faza zamknięcia [13/15] [3] Central Espanol 3-1 Fenix [14] Jaramillo (20', 46'), Rigoleto (32') – Cruz (61') Skład: Olveira – Gomez, Corujo, Ale, Espino – Aguirre, Muller, Valoy (Diaz 13') – Rigoleto (Leandro Carvalho 71'), Bone (Chirinos 45') – Jaramillo MoM: Steven Jaramillo 9.0 (Central Espanol) Frekwencja: 5 520 (1 400)
  13. GrandOne

    Sons of Silas

    Przed spotkaniem z River Plate porozmawiałem z Gomezem na temat jego obecnej formy, nastolatek niczym nie przypominał siebie z rundy wiosennej i w ostatnich meczach był zawsze najsłabszym piłkarzem na boisku. Nadal byliśmy w stanie zdobyć mistrzostwo, potrzebowaliśmy jednak wygrać fazę zamknięcia, a później baraż z Penarolem, który wygrał pierwszą część rozgrywek, a obecnie grał bardzo średnio i gubił punkty na potęgę. Dziennikarze dawali nam spore szanse, bo mieliśmy najłatwiejszy terminarz z czołowych drużyn. Wyszliśmy w ofensywnym ustawieniu z kilkoma zmiennikami. Pierwsza połowa była bardzo słaba, goście nawet nie próbowali atakować, ale mądrze się bronili i stworzyliśmy jedynie dwie okazje. Najpierw Bone zamykał dośrodkowanie Rigoleto, ale niemal z zerowego kąta nie trafił w światło bramki, a 30 minut później Jaramillo wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale trafił prosto w niego. Na drugą połowę nie wyszedł już zagrożony czerwoną kartką Gomez, zmienił go Pirez. Druga połowa nie przyniosła zbyt dużych zmian, gdy pozostało pół godziny do końca meczu, nakazałem piłkarzom bardziej cierpliwe rozgrywanie piłki. W 77. minucie Corujo zagrał długą piłkę do Vazqueza, ale nasz joker trafił w poprzeczkę. Znowu wróciliśmy do bezpośredniej gry. 10 minut później Olveira uratował nas, broniąc atomowy strzał Nerisa. W końcówce rzuciliśmy wszystkie siły do ataku i się opłaciło. Darias odebrał piłkę przeciwnikowi, zagrał do Rigoleto, a nasz skrzydłowy dośrodkował w pole karne, gdzie akcję wykończył Vazquez. Od razu cofnęliśmy się pod własną bramkę. Udało nam się wygrać po tragicznym widowisku i nie mogłem być zadowolony z piłkarzy. 31.10.20, Primera Division, faza zamknięcia [11/15] [4] Central Espanol 1-0 River Plate de Montevideo [8] Vazquez (90') Skład: Olveira – Gomez (Pirez 45'), de los Santos, Corujo, Espino – Chirinos, Piriz (Aguilar 56'), Darias – Rigoleto, Bone – Jaramillo (Vazquez 69') MoM: Matias Rigoleto 7.6 (Central Espanol) Frekwencja: 6 111 (1 239) Na rewanż z Cruzeiro powróciliśmy do defensywnego ustawienia, wyszła niemal najsilniejsza jedenastka, jedynym zaskoczeniem był Almada na środku obrony, dla którego miała być to nagroda za świetną pracę na treningach. Od początku dominowali goście, ale zwykle uderzali z dystansu lub z nieprzygotowanych pozycji. Utrzymaliśmy bezbramkowy remis do przerwy, który nas satysfakcjonował. Dopiero w 70. minucie Cruzeiro zdobyło gola, dobrze rozegrali rzut rożny i podanie Zahustela wykorzystał Marcelo. Nasza najlepsza akcja miała miejsce w 85. minucie, gdy po serii podań Rigoleto dośrodkował do Vazqueza, ale jego strzał głową obronił Matheus. Zakończyła się nasza przygoda z Copa Sudamericana w tym roku, ale mogliśmy być z siebie zadowoleni. 03.11.20, Copa Sudamericana, ćwierćfinał [2/2] Central Espanol 0-1 Cruzeiro Marcelo (70') Skład: Olveira – Gomez, Almada, Ale, Vina – Aguirre, Valoy (Diaz 78'), Muller (Aguilar 78'), Siles – Leandro Carvalho (Rigoleto 69'), Vazquez MoM: Ondrej Zahustel 7.2 (Cruzeiro) Frekwencja: 16 538 (332)
  14. GrandOne

    Sons of Silas

    Mecz z Nacionalem był bardzo ważny, miał nam pokazać, czy jesteśmy w stanie wykonać kolejny krok do przodu i wbić się do samej czołówki, a może i powalczyć o mistrzostwo. Wyszliśmy na ten mecz w defensywnym wariancie, remis na wyjeździe byłby dla nas dobrym wynikiem. Nie byliśmy w stanie wystawić najmocniejszego składu, nastąpiła lekka rotacja, oszczędzaliśmy piłkarzy po meczu z Liverpoolem i przed meczem z Cruzeiro. Rozpoczęliśmy od środka, Espino zagrał piłkę po linii do Vazqueza, a nasz napastnik po krótkim rajdzie dośrodkował na krótki słupek, gdzie czekał Jaramillo. 24 sekunda, 1:0. Bardzo zdenerwowani gospodarze rzucili się do ataku i już w 10. minucie wyrównali. Zunino dośrodkował w nasze pole karne, piłkę trącił Schiappacasse, a całą akcję zamknął Ramirez. Nas ta bramka nie załamała, znowu po rozpoczęciu stworzyliśmy sobie okazję, ale Jaramillo nie potrafił pokonać Araujo po dobrym podaniu od Dariasa. Kolejne minuty to sporo akcji z naszej strony i jedna słaba odpowiedź po rzucie rożnym, gdy próbował MacEachen. Po 20 minutach mecz stracił trochę na intensywności, a kontrolę przejmowali nasi rywale. W 35. minucie Ramirez odwdzięczył się za asystę swojemu koledze i teraz Schiappacasse mógł cieszyć się z gola. Minęła minuta i kolejny raz ten sam zawodnik wpisał się na listę strzelców, tym razem po dośrodkowaniu Erquiagi. W 45.minucie nadzieję do naszych serc wlał jeszcze Vazquez, który wykorzystał zgranie Ale po rzucie wolnym. Byliśmy dużo lepsi w pierwszej połowie, ale u nas w ataku był psujący sytuacje Jaramillo, a nie zabójczo skuteczny Schiappacasse. Na drugą połowę wyszliśmy bez zmian. Tym razem zaczęło się od szybkiego gola dla Nacionalu, autor wiadomy. Lekko zmieniliśmy założenia, ale pozostaliśmy w ustawieniu bez skrzydeł. Nawet nie byliśmy w stanie odpowiedzieć, brakowało nam pomysłu. Przegraliśmy po strzelaninie, ale najbardziej boli, że przegraliśmy ze Schiappacasse, a nie z Nacionalem. 25.10.20, Primera Division, faza zamknięcia [10/15] [1] Nacional 4-2 Central Espanol [3] Ramirez (10'), Schiappacasse (36', 37', 51') – Jaramillo (1'), Vazquez (45') Skład: Olveira – Gomez, de los Santos, Ale, Espino – Chirinos, Darias (Diaz 60'), Piriz, Siles (Aguilar 70') – Jaramillo, Vazquez (Leandro Carvalho 60') MoM: Nicolas Schiappacasse 9.4 (Nacional) Frekwencja: 24 613 (1 230) Wyjazd do Brazylii na mecz z Cruzeiro miał być nagrodą dla piłkarzy za włożony trud w ten sezon. Nikt nie oczekiwał tutaj nawet remisu, wystarczyło się nie skompromitować. Wyszliśmy bardzo defensywnie, w możliwie najlepszym składzie. Może oprócz zmęczonych podstawowych bocznych obrońców. Brazylijczycy od początku dominowali, ale to my stworzyliśmy sobie najlepsze sytuacje w pierwszych minutach. Najpierw Matheus ledwo sparował na rzut rożny mocny strzał Leandro Carvalho, a po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu Ale trafił w poprzeczkę. Wszystko wyglądało świetnie, umiejętnie się broniliśmy i gospodarze uderzali jedynie z dystansu. Niestety w 34. minucie Perez doznał kontuzji dłoni i musiał opuścić boisko, spojrzałem na ławkę rezerwowych, ale nie ujrzałem tam Olveiry. Pomiędzy słupkami stanął Pirez, a w jego miejsce wprowadziłem Gomeza. Liczyłem, że dzięki podobnemu nazwisku rywale nie zorientują się, że mamy obrońcę na pozycji bramkarza. O dziwo przez długi czas się udawało, nie było prób strzałów z dystansu, a dobra gra w destrukcji nie pozwalała dojść do naszego pola karnego. Niestety w doliczonym czasie gry Valoy sprokurował karnego, faulując przy rzucie rożnym Bruno Paulistę. Pirez wyczuł strzał, ale nie miał szans z mocnym uderzeniem pod poprzeczkę. Kilka minut po przerwie urazu doznał Leandro Carvalho, zmienił go Rigoleto. W szatni piłkarze Cruzeiro chyba dowiedzieli się o naszej sekretnej zmianie z pierwszej połowy, bo zaczęli częściej strzelać. W 55. minucie Roa zagrał w pole karne, a podanie na gola zamienił Marcelo. W następnych sytuacjach mieliśmy wiele szczęścia, raz uratował nas słupek, a później lekki rykoszet od obrońcy. 0:2 z obrońcą na bramce i przeciwko wielkiemu klubowi, w którym rezerwowi zarabiają więcej niż wszyscy moi zawodnicy razem wzięci. Całkiem niezły wynik. 28.10.20, Copa Sudamericana, ćwierćfinał [1/2] Cruzeiro 2-0 Central Espanol Leandrinho (k. 45+1'), Marcelo (55') Skład: Perez (Gomez 34') – Pirez, Ale, Corujo, Vina – Aguirre, Valoy, Diaz (Chirinos 73'), Siles – Leandro Carvalho (Rigoleto 53'), Vazquez MoM: Lucas Villalba 7.5 (Cruzeiro) Frekwencja: 34 535 (19) Perez wypadł ze składu na 3 tygodnie, na szczęście szybka zmiana pozwoliła Leandro Carvalho na odpowiednią opiekę i był gotowy do treningów.
  15. GrandOne

    Sons of Silas

    W trakcie przerwy reprezentacyjnej rozgrywaliśmy sparing z Rentistas. Spokojnie wygraliśmy ten mecz 4:1, a bramki strzelali Jaramillo (2) i Muller (2). 2 tygodnie pozwoliły naszym piłkarzom powrócić do treningów po kontuzjach. Valoy, Piriz i de los Santos mogli spokojnie przygotowywać się do kolejnych spotkań ligowych. Juventud był rewelacją tegorocznych rozgrywek, trzymali się blisko czołówki we wszystkich tabelach i mogli myśleć o miejscu gwarantującym udział w Copa Sudamericana. Wyszliśmy na to spotkanie w ustawieniu ze skrzydłowymi, aby jak najszybciej wyjść na prowadzenie. Lekkim problemem była kontuzja przeciążeniowa Pereza, która uniemożliwiła mu występ, a ciągła rotacja na tej pozycji nie pomagała żadnemu z naszych bramkarzy. Pierwszy kwadrans nie był zbyt ciekawy, obie drużyny badały, na co mogą sobie pozwolić. Później kilka razy groźnie atakowali gospodarze, najpierw Bermudez miał świetną okazję, którą sprezentowali mu nasi obrońcy, a chwilę później Franco Lopez. W 25. minucie Rigoleto wykonał świetny rajd w pole karne, który zakończył się faulem Dos Santosa. Do jedenastki podszedł Jaramillo i strzelił prosto w okienko. Końcówka nie przyniosła kolejnych goli, ani nawet ciekawych akcji. Niby Juventud miał optyczną przewagę, ale nasze prowadzenie było zasłużone. Druga część spotkania zaczęła się od kolejnych ataków naszych rywali, na szczęście świetnie spisywał się Olveira. Bardzo długo byliśmy niewidoczni w ofensywie, dopiero w 72. minucie Jaramillo ruszył skrzydłem i dośrodkował do Bone, ale nasz skrzydłowy z ostrego kąta nie potrafił pokonać Britosa. Kilka minut później Olveira popisał się piękną interwencją przy rzucie wolnym Oliveiry. Długo się broniliśmy, ale nasza bardzo nerwowa gra dała wreszcie gola przeciwnikom. Pizzorno dośrodkował w pole karne, Vera trafił w poprzeczkę, dobitka Dos Santosa zatrzymała się na słupku i w zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Bogado, który strzelił na pustą bramkę. Próbowaliśmy odpowiedzieć, minutę później Aguilar miał dobrą okazję, ale nie trafił nawet w światło bramki po podaniu od Jaramillo. Juventud cofnął się bardzo głęboko i nie daliśmy już rady przebić się przez ich defensywę. 18.10.20, Primera Division, faza zamknięcia [8/15] [8] Juventud 1-1 Central Espanol [3] Bogado (90+1') – Jaramillo (k. 26') Skład: Olveira – Gomez, Corujo, Ale, Espino – Aguirre, Muller (Aguilar 64'), Diaz (Siles 72') – Rigoleto, Bone (Leandro Carvalho 85') – Jaramillo MoM: Lucas Tamareo 7.8 (Juventud) Frekwencja: 3 500 (175) TABELA FAZY ZAMKNIĘCIA TABELA ZBIORCZA TABELA ŚREDNIEJ PUNKTÓW Na spotkanie z Liverpoolem wyszliśmy z wieloma zmianami w składzie, ale ustawienie pozostawało identyczne. Chcieliśmy pokazać, że mecz z Juventudem był jedynie wypadkiem przy pracy. Znowu początek meczu nie przyniósł żadnych ciekawych sytuacji, a z biegiem czasu to goście zyskiwali przewagę. Botta kilka razy postraszył, ale świetnie jego strzały bronił Olveira. Nasza najlepsza akcja miała miejsce w 36. minucie, gdy Chirinos dośrodkował z rzutu wolnego, a Rigoleto trafił w słupek. W szatni wyjaśniłem piłkarzom, czego oczekuję i zmieniłem Piriza, który nie dość, że grał słabo, to jeszcze od 1. minuty grał z żółtą kartką. Wszedł na boisko Diaz. Już w 55. minucie wyszliśmy na prowadzenie, Leandro Carvalho powalczył o piłkę na skraju pola karnego, odegrał do Rigoleto, a strzał naszego skrzydłowego odbił do własnej bramki Nadal. Tworzyliśmy kolejne okazje, ale marnowali je Siles i Leandro Carvalho. W 74. minucie po bardzo dobrze rozegranym rzucie rożnym i zgraniu od Corujo, gola zdobył Siles. Niestety po 5 minutach goście mieli stały fragment, który skończył się zagraniem piłki ręką w polu karnym przez Valoya. Ramos podszedł do jedenastki i strzelił mocno w środek, Olveira zostawił nogi, ale piłka odbiła się od niego i wpadła do siatki. W 83. minucie Corujo mógł zdobyć gola po dośrodkowaniu Silesa z rzutu wolnego, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. W końcówce heroicznie broniliśmy wyniku, łapiąc głupie kartki, ale ważny był wynik na tablicy po końcowym gwizdku. Dowieźliśmy bardzo ważne zwycięstwo. 21.10.20, Primera Division, faza zamknięcia [9/15] [4] Central Espanol 2-1 Liverpool de Montevideo [9] Rigoleto (55'), Siles (74') – Ramos (k. 81') Skład: Olveira – Pirez, de los Santos, Corujo, Vina – Chirinos (Valoy 70'), Piriz (Diaz 45'), Siles – Rigoleto, Muller – Vazquez (Leandro Carvalho 54') MoM: Pablo Siles 8.2 (Central Espanol) Frekwencja: 6 239 (1 414)
  16. GrandOne

    Sons of Silas

    Ostatnio udało nam się pokonać Penarol, do tego przeżywali oni lekki kryzys. Zanotowali 3 remisy w nowej rundzie, w tym z Tacuarembo i Plazą Colonia. Byli jak najbardziej do ogrania. Wróciliśmy do defensywnego ustawienia, ale zaczęliśmy jeszcze głębiej niż zwykle. Bardzo długo ten mecz wyglądał dobrze, graliśmy uważnie i nie zostawialiśmy miejsca gospodarzom, którzy próbowali jedynie strzelać z dystansu. Pod koniec pierwszej połowy mieliśmy pierwszą groźną sytuację, ale strzał Leandro Carvalho był za słaby, aby pokonać Dawsona. Bramkarz zaczął akcję od bramki, piłka trafiła do Angela Rodrigueza, który wykonał piękny rajd środkiem boiska i zagrał prostopadłą piłkę do Miera, który wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Na drugą część spotkania wyszliśmy bardzo zmotywowani i lekko przesunęliśmy się do przodu, ale założenia taktyczne się nie zmieniły. Nadal wyglądało to bardzo podobnie jak w pierwszej połowie, bardzo mało akcji, głównie strzały z dystansu. Na ostatni kwadrans wprowadziłem Bone i przeszliśmy na grę skrzydłami, nie mieliśmy nic do stracenia. Po chwili wyszliśmy z dobrą kontrą, ale Aguilar nie trafił z 10 metrów w światło bramki. Bardzo się otworzyliśmy i wykorzystali to nasi rywale, straciliśmy piłkę przy rzucie wolnym i kilkoma podaniami Penarol stworzył sobie sytuację. Dośrodkował Gurri, a Nunez ubiegł Corujo i nie dał szans bramkarzowi. W 88. minucie przeciwnicy dobili nas bardzo podobną akcją, tym razem w rolach głównych Molina i znowu Nunez, tym razem jako asystent. Zagraliśmy tragicznie, oddaliśmy jeden celny strzał i nie zasłużyliśmy nawet na remis. 30.09.20, Primera Division, faza zamknięcia [6/15] [5] Penarol 3-0 Central Espanol [4] Mier (42'), Nunez (82'), Molina (88') Skład: Perez – Gomez, Ale, Corujo, Espino – Aguirre, Diaz (Bone 74'), Muller (Aguilar 62'), Siles – Leandro Carvalho (Jaramillo 66'), Vazquez MoM: Diego Gurri 9.0 (Penarol) Frekwencja: 37 200 (1 860) Przed meczem z Danubio nie mieliśmy zbyt wiele czasu na odpoczynek, do tego wypadli nam ze składu Siles i Gomez, ten drugi obejrzał 5. żółtą kartkę, a Siles nie mógł grać przeciwko macierzystemu klubowi. Wyszliśmy na nich w ustawieniu ze skrzydłowymi, nasi rywale ostatnio wrócili do formy i radzili sobie coraz lepiej, ale nie mogliśmy się ich bać. Mecz się zaczął od kilku słabych strzałów z dystansu, złą passę przerwał Chirinos, który pięknie uderzył w samo okienko bramki, Cristoforo nie miał szans. Mieliśmy jeszcze kilka okazji, ale w pierwszej połowie więcej bramek nie padło. Goście wyglądali bardzo słabo kondycyjnie i sił im starczyło na kilka uderzeń w pierwszym kwadransie. W 58. minucie Diaz obsłużył dobrym podaniem Jaramillo, ale Kolumbijczyk uderzył ponad bramką. Kilka minut później Jaramillo wystąpił jako asystent, dośrodkował na dalszy słupek, gdzie czekał Rigoleto, a nasz skrzydłowy na raty pokonał bramkarza. Ta bramka podłamała rywali, którzy w 67. minucie sprezentowali nam karnego, faulowany był Jaramillo w zamieszaniu podbramkowym. Do piłki podszedł Muller, ale uderzył tragicznie i Cristoforo nie miał problemów z obroną. Końcówka spotkania była strasznie nudna, Danubio nawet nie próbowało atakować, a my lekko odpuściliśmy. 04.10.20, Primera Division, faza zamknięcia [7/15] [5] Central Espanol 2-0 Danubio [2] Chirinos (19'), Rigoleto (62') Skład: Perez – Pirez, Ale, Corujo, Vina – Chirinos, Muller (Aguilar 69'), Diaz (Darias 62') – Rigoleto, Bone – Jaramillo (Leandro Carvalho 80') MoM: Gustavo Chirinos 8.3 (Central Espanol) Frekwencja: 6 414 (1 414)
  17. GrandOne

    Sons of Silas

    Progreso w tym sezonie było najgorszym zespołem w urugwajskiej Primera Division, musieliśmy z nimi wygrać. Wyszliśmy ofensywnie i zamierzaliśmy zmazać plamę z poprzedniej ligowej kolejki. Początek meczu był bardzo słaby z obu stron, w pierwszym kwadransie padły 2 niecelne strzały. Dopiero w 18. minucie Rigoleto dośrodkował w pole karne, a bramkę zdobył Bone. Później było tylko trochę lepiej, ale nie padło więcej goli. Z szatni nie wyszedł już Chirinos, który grał bardzo agresywnie, zmienił go Aguirre. Ten również zbyt długo nie wytrzymał, bo w 52. minucie sam obejrzał żółtą kartkę. Minutę później Ale najlepiej zachował się w polu karnym gospodarzy przy rzucie rożnym i w zamieszaniu umieścił piłkę w siatce. Znowu intensywność meczu spadła i uśpiło to naszą defensywę. W 73. minucie Arias zagrał na dalszy słupek, a niekryty Alberti nie miał problemów z pokonaniem Pereza. Chwilę później jeszcze większy błąd popełnił Muga, który dał sobie odebrać piłkę przy samym polu karnym, Leandro Carvalho ruszył w stronę bramki i nie dał szans Fleitasowi strzałem w okienko. Końcówka meczu wyglądała jak zawody w najbardziej żenującym zagraniu. Tym razem Vina chciał podać do Pereza, ale jego podanie przeciął Labandeira i strzelił obok bezbronnego bramkarza. W 85. minucie dobrą okazję miał Leandro Carvalho, ale świetnie spisał się Fleitas, czym przedłużył nadzieje naszych rywali. Na szczęście więcej w tym meczu już się nie wydarzyło, ale ostatni kwadrans był naprawdę tragicznym widowiskiem. 20.09.20, Primera Division, faza zamknięcia [4/15] [15] Progreso 2-3 Central Espanol [4] Alberti (73'), Labandeira (82') – Bone (18'), Ale (53'), Leandro Carvalho (79') Skład: Perez – Pirez, Corujo, Ale, Vina – Chirinos (Aguirre 45'), Aguilar, Valoy (Diaz 55') – Rigoleto, Bone – Jaramillo (Leandro Carvalho 71') MoM: Leandro Carvalho 8.0 (Central Espanol) Frekwencja: 5 728 (3 475) Sud America miała swoje momenty, gdy potrafili wygrać z każdym, ale ciągłe rotacje na pozycji menadżera nie pomagały w uzyskaniu stabilizacji. Obecnie byli na fali wznoszącej, więc musieliśmy na nich uważać, ale zamierzaliśmy wygrać ten mecz i pokazać się z dobrej strony. Kolejny raz zaczynaliśmy mecz bardzo niemrawo, a nasi rywale równali do naszego niskiego poziomu i kibice nie mieli na co patrzeć. W 26. minucie Bonadio zagrał świecę w nasze pole karne, a Olveira, który wskoczył do składu po słabym meczu Pereza, nie wyszedł do piłki, tylko dał ją przyjąć Barcii i umieścić w siatce. Odpowiedzieliśmy dopiero w 40. minucie, gdy Rigoleto dośrodkował w pole karne, a gola głową zdobył Vazquez. Był to nasz pierwszy celny strzał w tym meczu. Minutę później bliźniacza sytuacja zakończyła się tragicznym uderzeniem naszego napastnika i piłka przeszła obok słupka. W przerwie zszedł Bone, zmienił go Diaz, a na skrzydło przeszedł Muller, który średnio sobie radził w środku pola. Od razu zaczęliśmy wysoko i szybko zdobyliśmy gola, znowu dośrodkował Rigoleto, a główkował Vazquez, aż przypominały się akcje Bautista – Golzalez z poprzednich lat. Kolejne minuty były dużo spokojniejsze, goście wyczekiwali, my nie chcieliśmy nadziać się na kontrę. Końcówka przyniosła kilka groźnych stałych fragmentów z obu stron, ale więcej goli nie padło. Byłem zadowolony, że kolejny raz zdobywamy 3 punkty, nawet nie grając porywająco, w zeszłej rundzie takie spotkania kończyły się remisem. 26.09.20, Primera Division, faza zamknięcia [5/15] [4] Central Espanol 2-1 Sud America [6] Vazquez (40', 51') – Barcia (26') Skład: Olveira – Gomez, Ale, Corujo, Espino – Aguirre (Chirinos 85'), Muller, Siles (Valoy 67') – Rigoleto, Bone (Diaz 45') – Vazquez MoM: Matias Rigoleto 9.0 (Central Espanol) Frekwencja: 6 414 (1 414) Pod koniec meczu kontuzji doznał Valoy, który przez 3 tygodnie miał odpoczywać od treningów.
  18. GrandOne

    Sons of Silas

    W 3. kolejce podejmowaliśmy u siebie Wanderers. Nie był to dla nas szczególnie ważny mecz, chcieliśmy wygrać, ale oszczędzaliśmy siły na rewanż z Medellin, który miał się odbyć w środku tygodnia. Wyszliśmy z kilkoma zmiennikami i w ustawieniu ze skrzydłowymi. Mecz od początku nie przebiegał po naszej myśli, graliśmy słabo w ofensywie i nie tworzyliśmy okazji, rywale podobnie, ale ułatwiliśmy im zadanie. W 17. minucie Mercenaro dostał piłkę na skraju pola karnego, zagrał po ziemi na 5. metr, gdzie czekał Rivero, ale podanie przeciął de los Santos i piłka po jego interwencji wtoczyła się do bramki obok zdezorientowanego Pereza. Rzuciliśmy się do ataku, aby szybko odpowiedzieć. Udało się już 5 minut później, Bone zagrał prostopadłą piłkę do Jaramillo, a Kolumbijczyk wyszedł sam na sam z bramkarzem i strzelił w kierunku długiego słupka. Chwilę później świetną okazję zmarnował Ale, który uderzał głową po dośrodkowaniu Chirinosa z rzutu wolnego, ale trafił w bramkarza. W 29. minucie Jaramillo znowu wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale tym razem nie trafił nawet w światło bramki. W pierwszej połowie goście niemal nie istnieli i tylko szczęściu mogli zawdzięczać remis. Na drugą część spotkania nie wyszedł już Valoy, który musiał być w pełni sił na spotkanie z Medellin. Zmienił go Diaz. Pierwszą groźną sytuację w drugiej połowie oglądaliśmy w 64. minucie, gdy dośrodkowanie Rigoleto chciał wykorzystać Bone, ale trafił prosto w świetnie dysponowanego Martina Rodrigueza. Goście na swoją okazję musieli czekać kolejne 5 minut, ale od razu zamienili ją na bramkę. Dośrodkował Rivero, a piłkę w siatce umieścił Marcenaro. Nie był to nasz dzień, w 77. minucie Muller głupio faulował przeciwnika na środku boiska i wyleciał z czerwoną kartką. 10 minut później Rivero dośrodkował z rzutu rożnego, a najlepiej w polu karnym zachował się Vargas i pozbawił nas marzeń. Niby po chwili kontaktową bramkę strzelił Bone po długim zagraniu od Viny, ale to było wszystko, na co nas było stać. Kończyliśmy ten mecz w 9, bo de los Santos doznał urazu pachwiny. Powinniśmy to spotkanie wygrać, mieliśmy sporo okazji, ale brakowało nam skuteczności, gościom przeciwnie. 12.09.20, Primera Division, faza zamknięcia [3/15] [1] Central Espanol 2-3 Wanderers [7] Jaramillo (22'), Bone (88') – de los Santos (sam. 17'), Marcenaro (71'), Vargas (86') Skład: Perez – Pirez, de los Santos, Ale, Vina – Chirinos, Piriz (Muller 67'), Valoy (Diaz 45') – Leandro Carvalho (Rigoleto 59'), Bone – Jaramillo MoM: Cristian Marcenaro 8.5 (Wanderers) Frekwencja: 6 414 (320) Awans do kolejnej rundy Copa Sudamericana był dla nas bardzo ważny, dzięki niemu mogliśmy sobie zapewnić finansowy spokój. Wyszliśmy w defensywnym ustawieniu i najmocniejszym składzie, zabrakło jedynie kontuzjowanego de los Santosa. Już w 6. minucie mieliśmy dobrą okazję, gdy Aguirre uderzał z rzutu wolnego, ale Silva wyciągnął się jak struna i zdołał sparować ten strzał. 10 minut później Siles obsłużył świetnym podaniem Vazqueza, ale nasz napastnik uderzył trochę za lekko i bramkarz nie miał problemów z obroną. W międzyczasie Kolumbijczycy uderzyli kilka razy z dystansu, a najlepiej wyszło to Castro, który trafił w poprzeczkę. W 26. minucie Vazquez dostał kolejne prostopadłe podanie, tym razem trafił w słupek. Do końca pierwszej części meczu utrzymał się bezbramkowy remis, ale mogliśmy spokojnie prowadzić. Każdy zawodnik zrozumiał, że musi dać z siebie jeszcze więcej w drugiej połowie, wyszliśmy bardzo zmotywowani. Tuż po przerwie wyprowadziliśmy dobrą kontrę, Jaramillo podał do Valoya, a jego starszy rodak trafił w słupek. Dominowali rywale, ale nie potrafili pokonać Pereza, my kontrowaliśmy, ale również nam czegoś brakowało strzelenia gola. Mądra gra w destrukcji i odpowiednie wyłączenie z gry najlepszych piłkarzy gości, pozwoliły nam na dowiezienie bezbramkowego remisu, który dał nam awans do ćwierćfinału tych rozgrywek. Zarobiliśmy dzięki temu 285 tys. funtów, a ponad 150 tys. funtów przyniosły nam przychody z meczu i bilety. 16.09.20, Copa Sudamericana, 3. runda [2/2] Central Espanol 0-0 Medellin Skład: Perez – Gomez, Corujo, Ale, Espino – Aguirre (Chirinos 90'), Valoy (Diaz 72'), Muller, Siles – Jaramillo, Vazquez (Leandro Carvalho 57') MoM: Rodrigo Erramuspe 7.3 (Medellin) Frekwencja: 14 688 (480) Dzień po meczu kontrakt z klubem przedłużył Bone, który często był niezbędny w naszej taktyce opartej na skrzydłowych. Dostał sporą podwyżkę i związał się z nami na kolejne 2,5 roku. Poznaliśmy również naszego nowego przeciwnika w Copa Sudamericana, padło na brazylijskie Cruzeiro. Danubio nie dotarło już do tej fazy, wygrali u siebie 1:0, ale w rewanżu przegrali 2:0 z O'Higgins.
  19. GrandOne

    Sons of Silas

    @MakkZ Fenixem i 4-ligowym klubem z Argentyny było średnio W innych meczach niby strzelaliśmy bramki, ale głównie półamatorom i grając tak sobie. ---------------- Na mecz z Medellin wróciliśmy do defensywnej taktyki, musieliśmy zagrać na 0 z tyłu, jeżeli marzyliśmy o awansie do kolejnej rundy. Nasi rywale mieli wielkie problemy z kontuzjami ważnych piłkarzy, ale początek rozgrywek ligowych mieli świetny. 7 zwycięstw i 1 remis pozwoliły na spokojne liderowanie. Wyszliśmy swoim najmocniejszym możliwym składem. Przez długi czas potrafiliśmy wypełniać założenia taktyczne i gospodarze uderzali jedynie z dystansu. Dopiero w 41. minucie Castro miał czas i miejsce na dośrodkowanie na dłuższy słupek, a akcję z niemal zerowego kąta wykończył Arango. My nie stworzyliśmy sobie żadnej groźnej akcji w pierwszej połowie i po przerwie musiało się to zmienić. Wyszliśmy spokojnie i zamierzaliśmy wyczekać odpowiedni moment, na 25 minut przed końcem przeszliśmy na grę ze skrzydłami. W 89. minucie pierwszy raz zagroziliśmy bramce przeciwników. Piękna trójkowa akcja Mullera, Bone i Jaramillo skończyła się golem tego pierwszego. Od razu przesunęliśmy się bliżej własnej bramki i udało nam się dowieźć dobry wynik, mimo heroicznych ataków Kolumbijczyków. Nie udało się zachować czystego konta, ale remis z golem na wyjeździe w pełni nas satysfakcjonował. 26.08.20, Copa Sudamericana, 3. runda [1/2] Medellin 1-1 Central Espanol Arango (41') – Muller (89') Skład: Perez – Gomez, Ale, Corujo, Espino – Aguirre, Siles, Diaz (Bone 66'), Valoy (Muller 75') – Leandro Carvalho (Rigoleto 75'), Jaramillo MoM: Axel Muller 7.4 (Central Espanol) Frekwencja: 46 281 (16) Przed meczem z Defensorem kontuzji doznał Olveira, który wypadł na kilkanaście dni, ale oprócz niego każdy był zdrowy. Lekka rotacja w składzie była konieczna, bo graliśmy w środku tygodnia wyjazdowy mecz i nie każdy był gotowy do gry. Wyszliśmy defensywnie, ale obecność Rigoleto w pierwszym składzie i Bone na ławce pozwalała nam na przejście na grę skrzydłami w razie problemów. Nasi rywale również grali bez skrzydłowych, ale używali ustawienia 1-3-4-3. Mecz się zaczął bardzo źle dla gospodarzy. W 5. minucie młodziutki Pagano faulował przed polem karnym Valoya i za brutalny wślizg obejrzał czerwoną kartkę. Nie zamierzaliśmy rzucać się do ataku, graliśmy nadal swoje, spokojnie rozgrywając piłkę i czekając na odpowiedni moment. Udało się już w 16. minucie, Diaz zagrał prostopadłą piłkę do wbiegającego w pole karne Valoya, strzał Kolumbijczyka zdołał odbić jeszcze Gelpi, ale z dobitką Vazqueza nie miał szans. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie jeszcze kilka okazji, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Najlepsza sytuacja Defensoru miała miejsce w 45. minucie. Szybki atak skrzydłem i dośrodkowanie do Cougo, ale jego strzał w ekwilibrystyczny sposób obronił Perez. Początek drugiej połowy również należał do rywali, którzy nawet w 10 potrafili nam zagrażać. Po kwadransie oddaliśmy pierwszy strzał na bramkę Gelpiego, gdy Rigoleto lekko uderzył z linii 16. metra, aby zapisać się w statystykach. Defensor był strasznie groźny przy stałych fragmentach, a co kilka minut prezentowaliśmy im kolejną serię rzutów rożnych. Na 20 minut przed końcem urazu głowy doznał Valoy, którego zmienił Aguirre. W 73. minucie Benavidez pomylił pory roku i postanowił przejechać się sankami, trafił prosto w nogi Vazqueza, za co wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Nie był to zbyt dobry dzień dla gospodarzy, ale nadal musieliśmy uważać na ich stałe fragmenty. Nie potrafiliśmy zdominować faworytów, nawet gdy grali w 9, ale udało się wywieźć 3 punkty z bardzo ciężkiego terenu. 30.08.20, Primera Division, faza zamknięcia [2/15] [4] Defensor Sporting 0-1 Central Espanol [1] Vazquez (16') Skład: Perez – Pirez, de los Santos, Corujo, Vina (Espino 63') – Chirinos, Diaz (Siles 63'), Muller, Valoy (Aguirre 70') – Rigoleto, Vazquez MoM: Ayrton Cougo 7.8 (Defensor Sporting) Frekwencja: 6 286 (2 340) Kontuzja Valoya wykluczyła go z gry na tydzień, ale szczęśliwie przypadała ona na przerwę reprezentacyjną, więc na kolejną ligową kolejkę miał być gotowy. W tym czasie rozegraliśmy jeden sparing. Naszym przeciwnikiem była Frontera Brandon i wygraliśmy to spotkanie 3:1 po 2 golach Vazqueza i jednym autorstwa Aguilara.
  20. GrandOne

    Sons of Silas

    Przed powrotem do rozgrywek ligowych mieliśmy jeszcze sporo czasu, więc zagraliśmy kilka sparingów, które wyszły średnio. Początkowo mieliśmy trochę problemów ze skutecznością, nasi nowi piłkarze nie do końca rozumieli założenia taktyczne i czasami się gubili, do tego potrzebowali zgrania się z nową drużyną. Wykonaliśmy jeszcze jeden ruch transferowy, straciliśmy Fernandeza i na pozycji ofensywnego pomocnika pozostali nam sami młodzi gracze bez doświadczenia, jak Piriz, Aguilar i Cereijo. Już wcześniej podpisaliśmy kontrakt obowiązujący od zimy z Axelem Mullerem (Urugwaj, 23l.). Był on wypożyczony z Nacionalu do peruwiańskiego Juan Aurich, więc nie mogliśmy go wykupić. W sierpniu jednak nieoczekiwanie wrócił po rozegraniu 25 spotkań i jeszcze w dniu powrotu do Urugwaju upomnieliśmy się o niego. Nacional nie oczekiwał wiele i za 13 tysięcy funtów trafił do nas już teraz. Muller jest o klasę lepszy od Fernandeza, ma również wielki atut, którym jest wszechstronność, bo może zagrać również na skrzydle. W pierwszym sparingu w naszym klubie strzelił gola i zaliczył 3 asysty. Przed wypożyczeniem za granicę rozegrał kilka spotkań w Nacionalu i był wypożyczony do Sud Americi, z którą wywalczył awans do Primera Division i strzelił wtedy 9 bramek i miał 7 asyst. Również kilku piłkarzy podpisało nowe kontrakty. Perez odzyskał miejsce w składzie po kontuzji i związał się z nami na kolejne 2 lata, a Corujo, który wdarł się do pierwszej jedenastki i był naszym najlepszym obrońcą w tym sezonie, niewielka podwyżka pozwoliła nam podpisać umowę na 2,5 roku. Nasz sztab szkoleniowy wzmocnił Alvaro (Brazylia, 35l.), który był wychowankiem Internacionalu, a później grał jeszcze m.in. w LA Galaxy, czy w Spartaku Nalczyk. Po zakończeniu kariery był menadżerem rezerw Bragantino, skąd przyszedł do nas za 4.5 tys. funtów. Miał pomagać w pracy naszemu trenerowi siłowemu. Na spotkanie z Racingiem wyszliśmy najmocniejszym składem, nie mieliśmy w zespole żadnych kontuzji, co najwyżej kilku piłkarzy wracało po urazach i nie do końca byli gotowi na rozegranie 90 minut. W pierwszej rundzie z nimi przegraliśmy i była to nasza jedyna porażka, za która zamierzaliśmy się teraz zrewanżować. Tym razem użyliśmy naszej ofensywnej taktyki, bo nasi rywale nie używali skrzydłowych i właśnie w bocznych sektorach boiska mieliśmy stwarzać sobie przewagę. Goście już w pierwszej minucie mieli szansę na gola, dośrodkowywał Araujo, ale nad bramką strzelił Zapata. Kolejne minuty były nudne i raczej niewiele się działo, dopiero 23. minuta przyniosła kolejną groźną akcję. Straciliśmy piłkę w okolicach środkowej linii, a Bonifazi uruchomił długim podaniem Zapatę, który był szybszy od Corujo i wybiegł sam na sam z Perezem, nasz bramkarz jeszcze zdążył zareagować, ale piłka po jego rękach wpadła do siatki. Rozzłoszczeni takim obrotem spraw rzuciliśmy się do ataku, już w 30. minucie wyrównaliśmy po golu Rigoleto, który dostał dobre prostopadłe podanie od Valoya. W przerwie zmieniłem Mullera, który nie radził sobie jako reżyser naszej gry i zmienił go Diaz. Początek drugiej połowy był podobny do pierwszej połowy, dopiero po 20 minutach zaczęliśmy grać lepiej i tworzyć sobie sytuacje. Na gola musieliśmy czekać do 83. minuty, a w rolach głównych wystąpili nasi jokerzy, najpierw Diaz zagrał do boku do Bone, ten dośrodkował w pole karne, Jaramillo walczył z obrońcami rywali, którzy wybili piłkę pod nogi Leandro Carvalho i Brazylijczyk strzelił gola w ligowym debiucie. Nasi przeciwnicy ruszyli do przodu z chęcią wyrównania, ale w doliczonym czasie gry ich skarciliśmy. Piłkę w pole karne dośrodkował Espino, a akcję zamykał Leandro Carvalho, który ustalił wynik tego spotkania i wysłał Rodrigo Lopeza na bezrobocie. 22.08.20, Primera Division, faza zamknięcia [1/15] [-] Central Espanol 3-1 Racing de Montevideo [-] Rigoleto (30'), Leandro Carvalho (83', 90+1') – Zapata (23') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Corujo, Espino – Aguirre, Muller (Diaz 45'), Valoy – Rigoleto (Leandro Carvalho 73'), Bone – Vazquez (Jaramillo 60') MoM: Leandro Carvalho 8.5 (Central Espanol) Frekwencja: 6 143 (320)
  21. GrandOne

    Sons of Silas

    Dzień po meczu kontrakt z klubem podpisał Matias de los Santos (Urugwaj, 27l.), którego transfer miał być częścią trochę grubszej sprawy. Ściągnęliśmy go za darmo z Danubio, w którym był podstawowym obrońcą przez ostatnie 2 lata, ale w tym sezonie grał bardzo mało. Świetnie gra głową, jest silny i mocny psychicznie. Będzie walczył o miejsce w składzie z Ale i Corujo. Polecał go bardzo mocno mój dyrektor sportowy, którego sugestie coraz bardziej mi się podobały. Tą grubszą sprawą było odejście MacEachena, który zrobił aferę w klubie po śmiesznej ofercie od Nacionalu opiewającej na 100 tys. funtów i ostatecznie odszedł do tego klubu za 200 tys. funtów + 40 tys. po 50 meczach w lidze. Ostatnio Emilio i tak stracił miejsce w składzie, a ściągnęliśmy jego następcę, więc byłem w miarę spokojny o środek defensywy bez niego. Nie podobało mi się stanowisko dyrektora Ruiza, który po zobaczeniu 5 zer bez namysłu i żadnej dyskusji zaakceptował ofertę. Spotkałem się z nim jeszcze tego samego dnia i udało się to odkręcić, ale nowe szefostwo udowadniało, że będę miał z nimi ciężko. W przerwie letniej pojawili się nowi juniorzy, wielu z nich dostało kontrakty, aby wypełnić miejsca coraz starszych kolegów, ale jedynie ambitny Claudio Rodriguez (Urugwaj, 16l.) ma przed sobą jakąś większą karierę. W młodym wieku jest dobry fizycznie i lubi pracować, w szkółce był ustawiany jako środkowy pomocnik. Ostatnim naszym transferem przed rewanżem z Barceloną był Leandro Carvalho (Brazylia, 25l.), napastnik ściągnięty z Botafogo za 33,5 tysiąca funtów może być naszą gwiazdą na długie lata, ostatnio nastrzelał kilkanaście goli w 2. lidze brazylijskiej w barwach Criciumy, do której był wypożyczony. Wcześniej grał w mniejszych klubach w Brazylii, aż ściągnęło go Botafogo, w którym nawet zadebiutował w Serie A. Niestety nasz nowy nabytek skręcił sobie kolano w sparingu z Alto Peru i na dzień dobry wylądował u fizjoterapeutów na ponad 2 tygodnie. Na domowe spotkanie z Barceloną nie mogliśmy zarejestrować nowych piłkarzy, więc mieliśmy pewne problemy ze skompletowaniem składu, głównie w środku pola trzeba było trochę pozmieniać. Był to dla nas arcyważny mecz i bardzo chcieliśmy awansować do następnej rundy. W dniu meczu wypadł nam Perez, który miał stanąć między słupkami. Naciągnął sobie mięsień na treningu i przez najbliższe kilka dni nie był dostępny. Na szczęście ciągle był Olveira, który jednak ostatnio obniżył loty. Już w 3. minucie zdobyliśmy bramkę. Aguirre dośrodkował z rzutu rożnego, najwyżej w polu karnym wyskoczył Corujo i zgrał piłkę do Silesa, który stał na linii pola karnego i wykończył to mocnym uderzeniem. W ciągu kilku kolejnych minut dwie dobre okazje miał Vazquez, ale za każdym razem bronił Banguera. Przeważaliśmy, tworzyliśmy sobie szanse, a do tego graliśmy mądrze w obronie. Niestety w 22. minucie nikt nie miał nic do powiedzenia przy strzale z 30. metrów Betancourta. Piękne uderzenie, ale do siatki takie wpada raz na 100 prób, mieliśmy pecha. Odpowiedzieliśmy bardzo szybko, wybitą piłkę zebrał Jaramillo i przeprowadził rajd od linii środkowej boiska do końcowej na prawym skrzydle i dośrodkował prosto na głowę Vazqueza. Do przerwy niewiele się już działo, mieliśmy tylko jedną akcję. Z szatni każdy wyszedł bardzo zmotywowany i skoncentrowany, wiedzieliśmy, że gol dla rywala oznacza dogrywkę. Minęły 3 minuty i Vazquez odpłacił się za świetną asystę Jaramillo, niemal powtórka bramki z 29. minuty, ale z odwróconymi rolami. Ekwadorczycy przejęli inicjatywę i ciągle atakowali, ale nasza defensywa była w tym meczu monolitem. Ostatni kwadrans znowu należał do nas, bo goście opadli z sił. W 87. minucie wszystko się wyjaśniło, gdy po dośrodkowaniu od Jaramillo gola zdobył Rigoleto. W tym samym czasie, co my grało również Danubio, które wygrało w dwumeczu z Macarą 7:4. 28.07.20, Copa Sudamericana, 2. runda [2/2] Central Espanol 4-1 Barcelona Siles (3'), Vazquez (29'), Jaramillo (48'), Rigoleto (87') – Betancourt (22') Skład: Olveira – Gomez, Ale, Corujo, Arguinarena – Aguiire, Valoy (Aguilar 77'), Siles, Chirinos (Pereyra 90') – Jaramillo, Vazquez (Rigoleto 82') MoM: Steven Jaramillo 9.1 (Central Espanol) Frekwencja: 14 492 (183) W kolejnej rundzie Copa Sudamericana mieliśmy się zmierzyć z kolumbijskim Medellin, na pewno mocnym zespołem, ale w stawce pozostawały jeszcze lepsze drużyny, jak Cruzeiro, San Lorenzo, czy Atletico Nacional, więc nie mogliśmy narzekać. Trochę lepiej wylosowali nasi rodacy z Danubio, ich rywalem będzie chilijski klub O'Higgins.
  22. GrandOne

    Sons of Silas

    Po odejściu Rodrigueza musiałem wybrać nowego kapitana i został nim Valoy, który był jego zastępcą, wicekapitanem mianowałem Agustina Ale. Bardzo zaskoczył, ale zarazem ucieszył mnie fakt, że dzięki opasce kapitańskiej Valoy przestał być uważany za obcokrajowca. Do klubu wrócili z wypożyczeń Piriz i Antunez, ten pierwszy został włączony do kadry pierwszego zespołu, a nasz skrzydłowy po fatalnym okresie w Plazie Colonia dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu. Nakazałem również wrócić Dariasowi, który po 2 latach spędzonych w El Tanque Sisley wyglądał coraz lepiej i miał wreszcie dostać szansę w pierwszej drużynie. Do liderującego Fenixa brakowało nam 3 punktów, aby myśleć jeszcze o awansie, potrzebowaliśmy zwycięstwa z Nacionalem. Mecz zaczął się od groźnego strzału Schiappacasse, ale później działo się niewiele. Dopiero w 21. minucie najlepszy strzelec Nacionalu kolejny raz uderzył na bramkę po dośrodkowaniu od Bacasa. Tym razem już skutecznie. Nacional cofnął się na własną połowę, a my udawaliśmy, że atakujemy. W przerwie zszedł Almada, który miał na koncie żółtą kartkę, a my przeszliśmy na bardziej ofensywne ustawienie, z Fernandezem na lewym skrzydle. Wyglądaliśmy tylko minimalnie lepiej, nadal brakowało nam wykończenia. Na kwadrans przed końcem Ale ratował nas faulem taktycznym i obejrzał czerwoną kartkę. Nacional jeszcze rzucił się do ataku, my próbowaliśmy coś wcisnąć po kontrach, ale więcej goli już nie padło. 04.07.20, Torneo Intermedio [6/7] [6] Nacional 1-0 Central Espanol [4] Schiappacasse (21') Skład: Perez – Pirez, Almada (MacEachen 45'), Ale, Vina – Chirinos, Darias, Fernandez, Siles (Gomez 75') – Rigoleto, Vazquez (Jaramillo 69') MoM: Nicolas Schiappacasse 7.3 (Nacional) Frekwencja: 16 527 (2 467) Kilka dni po otwarciu okienka transferowego zaczęliśmy wzmacniać pozycje, na których mieliśmy braki. Pierwszy w klubie zameldował się Gaston Diaz (Urugwaj, 25l.), chcieliśmy go już zimą, ale był krótko po przedłużeniu kontraktu i nie chciał rozmawiać o transferze. Obserwowany był przez nas od kilku sezonów, w Sud Americe spisywał się naprawdę dobrze. Miał być zmiennikiem dla Silesa i Valoya, bo z zespołem pożegnał się Guerra, a Darias i Pereyra nie mieli jeszcze takich umiejętności, żeby być wartościowymi zastępcami. Podpisał kontrakt na 3 lata, nie zarabia zbyt dużo, a zapłaciliśmy za niego 80 tys. funtów, z czego połowa będzie spłacana w ratach. Kolejnym naszym wzmocnieniem był prawy obrońca Alfonso Espino (Urugwaj, 28l.), który w ostatnich kilku latach był podstawowym piłkarzem Nacionalu, jedynie ten sezon miał gorszy, bo wystąpił w 4 meczach ligowych. Miał dużo lepsze umiejętności od Arguinareny, któremu kończy się kontrakt, do tego pasuje nam pod względem charakteru i nie chciał dużo zarabiać. Podpisał kontrakt na 2,5 roku i ma być gwiazdą tej drużyny. Nic nas nie kosztował, bo skończył mu się kontrakt z poprzednim klubem. Pojawił się również pewien ubytek, z klubem pożegnał się Fabricio Fernandez, który zawodził. Brakowało mu liczb i dobrych występów, zwykle po prostu był na boisku, potrzebowałem od ofensywnego pomocnika czegoś ekstra. Sprzedaliśmy go za 60 tys. funtów do meksykańskiego La Piedad. Przyklepanie transferu Igora do Rentistas za darmo raczej nikogo w klubie nie zmartwiło, może jedynie Almadę, który z nim pracował. Brazylijczyk prawie w ogóle nie grał w naszym zespole i nie zamierzaliśmy go trzymać w rezerwach. Progreso walczyło jeszcze o awans, naszym celem było zwycięstwo, aby awansować do górnej połowy tabeli. Osiągnąć to miał nasz najmocniejszy skład. Od początku rzuciliśmy się do ataku, a akcje mieliśmy konstruować skrzydłami, nasi przeciwnicy chcieli nas skontrować naszą własną defensywną taktyką bez bocznych pomocników, więc liczyłem na dominację w bocznych strefach. Początek należał do nas, tworzyliśmy okazje, ale jak zwykle brakowało nam skuteczności. Najlepszą miał Bone, gdy trafił w słupek po zagraniu od Jaramillo, gospodarzom udało się raz groźnie skontrować, ale uderzenie Piquereza obronił Olveira. Oddaliśmy w pierwszej połowie 20 strzałów, ale gola strzeliliśmy dopiero w 44. minucie, Valoy zdecydował się na strzał z dystansu, piłka odbiła się od jednego z obrońców i wpadła pod nogi Bone, który wykorzystał ten prezent. W przerwie zmieniłem Rigoleto, który grał słabo, a wszedł w jego miejsce Antunez. Druga połowa zaczęła się od dwóch uderzeń MacEachena po rzutach rożnych, ale raz trafił prosto w bramkarza, a za drugim piłka poszybowała nad poprzeczką. Świetnymi interwencjami popisywał się nasz były bramkarz Fleitas i mieliśmy problem z podwyższeniem wyniku. Udało się dopiero pod koniec, gdy Vazquez przejął bezpańską piłkę, odegrał do Bone, a jego dośrodkowanie wykończył Antunez. Nie daliśmy szans naszym rywalom i ten wynik dał nam 4. miejsce w tabeli. Bardzo ciekawie zapowiadał się finał tych rozgrywek, w którym znaleźli się Juventud i Fenix. 11.07.20, Torneo Intermedio [7/7] [2] Progreso 0-2 Central Espanol [5] Bone (44'), Antunez (86') Skład: Olveira – Gomez, MacEachen, Corujo, Espino – Aguirre, Diaz (Aguilar 78'), Valoy – Rigoleto (Antunez 45'), Bone – Jaramillo (Vazquez 71') MoM: Facundo Bone 9.0 (Central Espanol) Frekwencja: 2 920 (1 419)
  23. GrandOne

    Sons of Silas

    Mecz z Wanderers był pożegnaniem dla wielu piłkarzy, którzy mieli odejść za kilka dni z klubu, tacy zawodnicy jak Golzalez, czy Bautista zrobili dla nas naprawdę dużo i przygotowaliśmy dla nich pamiątkowe koszulki. Mecz stał na naprawdę niskim poziomie, co chwilę ktoś gubił piłkę, albo strzelał w trybuny. Zmienił to dopiero piękny strzał w okienko Coitino, który dał prowadzenie gościom. Zdominowaliśmy rywala po tym golu, ale dopiero w 44. minucie udało się wyrównać, dobrą zespołową akcję wykończył Bautista po podaniu od Golzaleza. Początek drugiej połowy również należał do nas, ale z biegiem czasu budzili się przeciwnicy, którzy kilka razy zagrozili naszej bramce. Na kwadrans przed końcem cały stadion na stojąco żegnał Rodrigueza, który nie miał już siły biegać i zmienił go Bone. Kilka minut później Golzalez trafił w poprzeczkę po dośrodkowaniu Bautisty. Przesunęliśmy się wyżej, chcieliśmy wygrać. Niestety w końcówce wielki błąd popełnili nasi środkowi obrońcy, obaj źle obliczyli tor lotu piłki i lekko muśnięta piłka przez Belliniego trafiła pod nogi Coitino, który po raz kolejny pokonał Olveirę. W doliczonym czasie gry Golzalez był faulowany w polu karnym przez Varelę w trakcie rzutu rożnego. Do jedenastki podszedł Maxi Pereira, ale jego strzał obronił Martin Rodriguez. Nie tak sobie wyobrażałem pożegnanie naszych legend, ale musieliśmy z tym jakoś żyć. 27.06.20, Torneo Intermedio [5/7] [2] Central Espanol 1-2 Wanderers [4] Bautista (44') – Coitino (21', 86') Skład: Olveira – Pereira, Almada, MacEachen (Pirez 83'), Vina – Chirinos (Fernandez 66'), Guerra, Pereyra – Bautista, Rodriguez (Bone 76') – Golzalez MoM: Emiliano Coitino 8.8 (Wanderers) Frekwencja: 4 360 (796) Rodriguez i Pereira postanowili pozostać jeszcze czynnymi zawodnikami i poszukać sobie nowego klubu, w którym jeszcze sobie pograją. Nowych kontraktów nie dostali, więc odeszli razem z innymi piłkarzami 30 czerwca, gdy byliśmy w Ekwadorze. Również Guerra powrócił do Hiszpanii, bo dobiegło końca jego wypożyczenie. Nasi tegoroczni rywale nie mogli się równać z Unionem ani tym bardziej z Vasco. Zapowiadało się na bardzo równy mecz, pełen walki. Wyszliśmy najmocniejszym składem w naszym defensywnym ustawieniu. Nasi rywale od początku się na nas rzucili, ale dobrze odpieraliśmy ich ataki. Niestety do czasu. W 27. minucie dośrodkowanie Tito Valencii wykorzystał De Jesus. Później cofnęli się pod własną bramkę i mądrze się bronili. W pierwszej połowie nie oddaliśmy celnego strzału, już w przerwie przeszliśmy na ofensywny wariant. Na jednym skrzydle ustawiony został Jaramillo, a na lewą stronę wszedł Bone za Fernandeza. Już 20 sekund po gwizdku mogliśmy prowadzić po samobóju, gdy Oyola próbował przerwać akcję, a piłka przeleciała kilka centymetrów obok słupka. Wyrównaliśmy w 48. minucie za sprawą Valoya, który świetnie się odnalazł w zamieszaniu podbramkowym, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Tworzyliśmy kolejne okazje, a Ekwadorczycy polegali jedynie na szczęściu. Po kwadransie i kilku zmarnowanych okazjach zszedł Vazquez, zmienił go Rigoleto, który przeszedł na skrzydło, a Jaramillo wrócił do linii ataku. Już minutę później nasz napastnik cieszył się z gola, piłkę bitą z rzutu rożnego wybili obrońcy, ale Gomez wstrzelił ją w pole karne, Corujo odegrał głową do Jaramillo, a ten z całej siły uderzył obok bramkarza. Do tego za protesty z boiska wyleciał Arreaga, który miał już na koncie żółtą kartkę. To była nasza szansa. W 69. minucie Gomez popisał się świetnym przechwytem i uruchomił dalekim podaniem Jaramillo, Kolumbijczyk pobiegł w stronę bramki i huknął przy dalszym słupku, nie dając szans bramkarzowi. Dalej próbowaliśmy atakować i zostaliśmy za to skarceni. W 89. minucie Calderon dośrodkował z rzutu wolnego, piłkę musnął Aleman, a zasłonięty Perez zobaczył ją dopiero, jak już wturlała się do siatki. Sędzia doliczył 5 minut, ale ten czas był najnudniejszy w całym meczu. Ekwadorczycy zamurowali się w polu karnym, a my nie potrafiliśmy się już przebić. Szkoda, że straciliśmy prowadzenie, ale 2 gole na wyjeździe i remis były niezłą zaliczką przed rewanżem. 30.06.20, Copa Sudamericana, 2. runda [1/2] Barcelona 2-2 Central Espanol De Jesus (27'), Aleman (88') – Jaramillo (63', 69') Skład: Perez – Gomez, Ale, Corujo, Arguinarena – Aguirre, Valoy, Fernandez (Bone 45'), Siles (Chirinos 85') – Jaramillo, Vazquez (Rigoleto 62') MoM: Steven Jaramillo 8.8 (Central Espanol) Frekwencja: 37 473 (16)
  24. GrandOne

    Sons of Silas

    W spotkaniu z Sud America nie mógł wystąpić Gomez, który pojechał na zgrupowanie kadry u-20. Nasi przeciwnicy grali słabo, czego następstwem było zwolnienie Britosa. Znowu chcieliśmy grać skrzydłami i wreszcie wygrać. Już w 2. minucie wyszliśmy na prowadzenie, Rigoleto ruszył z kontrą, dośrodkował na dalszy słupek, a Bone odegrał do środka do Vazqueza, który tylko dołożył nogę. 10 minut później Bone zaliczył kolejną asystę, tym razem dośrodkował do Rigoleto. Goście odpowiedzieli w 26. minucie, Martinez zagrał mocną piłkę w pole karne, a główkę z Hugo Dorrego przegrał młodziutki Almada, dla którego początki w pierwszej drużynie były bardzo ciężkie. Oczywiście był to pierwszy celny strzał przeciwnika i zresztą jedyny w pierwszej połowie. My jeszcze próbowaliśmy odpowiedzieć, ale brakowało skuteczności, najlepszą okazję miał Aguilar, który wbiegał w pole karne i dostał świetne podanie, ale nie trafił nawet w bramkę. Druga połowa zaczęła się nieźle, ale dopiero po 20 minutach strzeliliśmy kolejnego gola. Dobre prostopadłe podanie od Valoya wykorzystał Rigoleto. Tempo meczu spadło i kontrolowaliśmy sytuacje, tym bardziej nie rozumiem Aguilara, który w doliczonym czasie gry brutalnie zaatakował Diaza i ujrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. W jego przypadku to już recydywa, więc trzeba było go jakoś utemperować. 14.06.20, Torneo Intermedio [3/7] [6] Central Espanol 3-1 Sud America [8] Vazquez (2'), Rigoleto (11', 65') – Dorrego (27') Skład: Perez – Pirez, Almada, Corujo (Ale 56'), Vina – Chirinos, Aguilar, Valoy (Pereyra 79') – Rigoleto, Bone – Vazquez (Jaramillo 70') MoM: Matias Rigoleto 9.0 (Central Espanol) Frekwencja: 3 681 (1 184) Gomez spisał się nieźle w młodzieżówce, zaliczył 71 minut w wygranym 2:0 meczu z Iranem. Ostatni mecz z River Plate nie wyszedł nam, bo szybko straciliśmy Aguilara, tym razem miało być inaczej. Chcieliśmy pokazać im, że jesteśmy od nich dużo mocniejsi i trochę sobie postrzelać. W 3. minucie Jaramillo świetnie odnalazł się w sytuacji i dzięki pomyłce obrońcy wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale trafił w słupek. Młody się zablokował i stawiałem na niego, bo chciałem, aby wreszcie coś strzelił. Udało się w 26. minucie, gdy podał mu Valoy, a on przepchnął obrońcę i strzelił przy dalszym słupku. W doliczonym czasie gry nasz młody napastnik się zrewanżował rodakowi i wystawił mu piłkę na pustą bramkę. W przerwie wykonałem podwójną zmianę, zszedł bohater Valoy, który miał żółtą kartkę na koncie i niemający już sił Rodriguez, zmienili ich Fernandez i Bone. Druga część spotkania była dużo spokojniejsza, dopiero końcówka zrobiła się nerwowa, gdy w 80. minucie Aguirre zszedł z boiska z drugą żółtą kartką na koncie. W 89. minucie kontaktowego gola zdobył Alex Silva po dośrodkowaniu od Plachota. Od razu cofnęliśmy się pod własną bramkę. Doliczony czas gry należał do nas, gospodarze rzucili się do ataku, a my dobrze kontrowaliśmy. W 94. minucie Jaramillo dostał dobre podanie od Bone, ruszył skrzydłem i dośrodkował w pole karne, gdzie akcję zamknął Bautista. Świetne przebudzenie młodego Kolumbijczyka, który zanotował dwie asysty i wpisał się samodzielnie na listę strzelców. 20.06.20, Torneo Intermedio [4/7] [7] River Plate de Montevideo 1-3 Central Espanol [3] Silva (89') – Jaramillo (26'), Valoy (45+2'), Bautista (90+4') Skład: Olveira – Pirez (Pereira 69'), MacEachen, Corujo, Arguinarena – Aguirre, Siles, Valoy (Fernandez 45') – Bautista, Rodriguez (Bone 45') – Jaramillo MoM: Steven Jaramillo 8.3 (Central Espanol) Frekwencja: 2 992 (2 463)
  25. GrandOne

    Sons of Silas

    Przed pierwszym spotkaniem w Torneo Intermedio stresowałem się bardziej niż przy debiucie. Chciałem pokazać się z dobrej strony i udowodnić nowemu prezesowi, że dobrze postąpił, nie zwalniając mnie. Danubio nie potrafiło połączyć gry na dwóch frontach i w lidze dołowali. Wyszliśmy trochę defensywniej, bo jednak był to obecny mistrz i stać ich było na wygranie z każdym. Jak zwykle w tych rozgrywkach zamierzałem ogrywać młodszych piłkarzy i takich, którzy grali mniej. Bardzo podobnie postąpił menadżer gości i na boisku nie zabrakło juniorów. Dominowaliśmy od pierwszych sekund, ale to my pierwsi straciliśmy gola. Dośrodkował Maximiliano Rodriguez, a akcję wykończył Fassani, wielki błąd popełnił wychodzący z bramki Olveira. W 37. minucie Jaramillo przestrzelił w najlepszej akcji tego meczu, Golzalez dostał piękne podanie za linię obrony i odegrał do niekrytego Kolumbijczyka, który miał przed sobą jedynie pustą bramkę, a strzelił obok słupka. Nasi przeciwnicy tylko raz uderzyli na naszą bramkę, ale od razu zdobyli gola, my próbowaliśmy kilkanaście razy, ale ciągle czegoś brakowało. W przerwie nastąpiła podwójna zmiana i przejście na grę skrzydłami. W 49. minucie Aguilar uderzył w słupek po rzucie rożnym i był to dobry prognostyk, po 2 minutach akcja dublerów i dośrodkowanie Bone wykorzystał Bautista. Kolejne minuty były nudne i niewiele się działo. Nie zdołaliśmy strzelić zwycięskiej bramki, a szkoda. Goście nie zasługiwali na nic, ale Jaramillo nie potrafił wykończyć żadnej akcji. 31.05.20, Torneo Intermedio [1/7] [-] Central Espanol 1-1 Danubio [-] Bautista (52') – Fassani (22') Skład: Olveira – Pirez, MacEachen, Corujo, Vina – Chirinos, Valoy, Aguilar (Fernandez 75'), Pereyra (Bone 45') – Jaramillo, Golzalez (Bautista 45') MoM: Gustavo Chirinos 8.1 (Central Espanol) Frekwencja: 4 821 (1 604) Spotkałem się z Gabrielem Ruizem, aby przedstawił mi oczekiwania po losowaniu 2. rundy Copa Sudamericana. Czekał nas dwumecz z ekwadorską Barceloną, klubem znanym w całej Ameryce Południowej, który triumfował nawet w Copa Libertadores w zeszłym stuleciu i wiele razy wygrywał swoją ligę. Mieli w składzie kilku niezłych piłkarzy, ale byli jak najbardziej do ogrania, Ruiz nie wymagał jednak awansu do kolejnej rundy, chciał walki i zaangażowania. W tej samej fazie rozgrywek pozostało razem z nami tylko Danubio, które odpadło z grupy w Copa Libertadores, a trafili na inny ekwadorski zespół – Macarę. Pierwszy mecz przypadał na 30 czerwca, w trakcie Torneo Intermedio, a rewanż na środek okresu przygotowawczego. Na mecz z Fenixem wyszliśmy ze skrzydłowymi, a na środku obrony debiutował Gonzalo Almada. Pierwsza połowa była farsą, tragicznym widowiskiem z jednym celnym strzałem po rzucie rożnym. Na drugą część spotkania wyszliśmy bardzo zmotywowani i od początku narzuciliśmy szybkie tempo, tworzyliśmy okazje, ale nie potrafiliśmy ich zamieniać na bramki. I kolejny raz straciliśmy frajerskiego gola z niczego, gdy Gorga dośrodkował z linii środkowej boiska na dalszy słupek, a akcję wykończył Boselli. Mecz wyglądał identycznie jak poprzedni. Mieliśmy multum okazji, a rywalowi wpadł do bramki jedyny celny strzał, który oddali. Z jednej strony na mnie spoczywała coraz większa presja, ale z kolei piłkarze nie musieli już codziennie słuchać o swojej serii meczów bez porażki. 06.06.20, Torneo Intermedio [2/7] [7] Fenix 1-0 Central Espanol [5] Boselli (53') Skład: Perez – Gomez, Almada, Ale, Arguinarena – Aguirre, Fernandez (Valoy 63'), Siles – Rigoleto, Bone (Rodriguez 58') – Vazquez (Jaramillo 58') MoM: Sebastian Gorga 7.8 (Fenix) Frekwencja: 3 561 (2 464)
×