Skocz do zawartości
Rozpoczynamy kolejny cykl wyborczy. Można już nominować użytkowników, którzy powinni znaleźć się w XIV kadencji ModTeamu.
TEMAT Z NOMINACJAMI

GrandOne

Użytkownik
  • Zawartość

    248
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

24 Neutralny

O GrandOne

  • Tytuł
    Junior

Informacje

  • Wersja
    FM 2018
  • Klub w FM
    Central Espanol
  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

1621 wyświetleń profilu
  1. GrandOne

    Jesienny livescore piłkarski

    Doliczony czas gry w meczu Lazio - Sampdoria Najpierw Bereszyński za faul taktyczny dostaje drugą żółtą. Luis Alberto strzela z wolnego w mur, ale sędzia po VARze daje karnego za zagranie ręką. Immobile trafia na 2:1 w 95. minucie. Lazio zaczyna grać na czas, bramkarz czeka na podbiegnięcie napastnika, żeby złapać piłkę w ręce i wykopać. Ta zaraz wraca pod pole karne, Kownacki zgrywa do Saponary, a ten ciosem kung-fu lobuje bramkarza i doprowadza do remisu w 99. minucie.
  2. GrandOne

    Sons of Silas

    Do końca sezonu pozostało 5 kolejek, w walkę o mistrzostwo było zamieszanych wiele ekip i czekało nas sporo spotkań z bezpośrednimi rywalami, którzy na papierze wyglądali od nas słabiej. Musieliśmy wykorzystać ich nie najlepszą dyspozycję i dać z siebie wszystko, aby później nie żałować. Wyjazdowe starcie z Villa Espanola zaczęliśmy defensywnie, ale w razie remisu do przerwy, mieliśmy od razu przejść na bardziej bezpośrednią grę i zacząć atakować. Już w 8. minucie straciliśmy bramkę po stałym fragmencie, ale sędzia odgwizdał spalonego Assisa. Nie zamierzałem czekać na prawidłową bramkę i od razu przeszliśmy na bardziej ofensywne ustawienie. Chwilę później Vigo trafił w słupek po zagraniu Rivero. Gospodarze nie istnieli, my próbowaliśmy zdobyć prowadzenie i w 27. minucie nam się udało. Rivero dośrodkował w pole karne z rzutu rożnego, a w zamieszaniu podbramkowym najpierw próbował Siles, a ostatecznie Botta pokonał Dos Santosa. W pierwszej połowie nie pozwoliliśmy rywalom oddać nawet strzału na naszą bramkę, ale w ofensywie nie byliśmy zbyt efektywni, co mogło się na nas zemścić. W 56. minucie Rivero trafił w słupek z rzutu wolnego, a kilkanaście sekund później Siles strzelił z 16 metrów w samo okienko po podaniu Vigo. W 81. minucie gospodarze pierwszy raz uderzyli celnie na naszą bramkę, ale strzał Lopeza sparował na rzut rożny Perez. Spokojnie dowieźliśmy to zwycięstwo, ani przez moment nie było ono zagrożone. 30.10.22, Primera Division, faza zamknięcia [11/15] [5] Villa Espanola 0-2 Central Espanol [3] Botta (27'), Siles (57') Skład: Perez – Gomez, Ivaldo, Corujo, Amaro – Leo Gomes (Alvarez 80'), Vigo (Muller 70'), Siles – Chiesa, Rivero (Dorrego 63') – Botta MoM: Pablo Siles 8.3 (Central Espanol) Frekwencja: 10 822 (1 600) Cerro pod wodzą Alvaro Pereiry nie spisywało się zbyt dobrze i było jednym z kandydatów do spadku. Rozpoczęliśmy ten mecz w klasycznym ustawieniu z kilkoma zmianami w składzie. W ciągu pierwszych 4 minut Suarez miał dwie dobre okazje, ale najpierw strzelił minimalnie obok słupka, a następnie trafił w obramowanie bramki. Nasza przewaga była ogromna w pierwszym kwadransie, ale brakowało nam wykończenia. Później rozbudzili się przeciwnicy, którzy kilka razy postraszyli Pereza, aż wreszcie w 23. minucie Silvera go pokonał po dobrym prostopadłym podaniu od Boselliego. Do tego 10 minut później z kontuzją zszedł Ivaldo, którego zmienił Alejandro Gonzalez. W pierwszej połowie oddaliśmy 10 strzałów, ale tylko jeden był celny, w drugiej części musieliśmy to zmienić i odwrócić losy tego spotkania. Ciągły szturm bramki gości nie przynosił efektów. W 60. minucie postanowił nam pomóc Quiroz, który zszedł z boiska z czerwoną kartką. Od razu przeszliśmy na grę dwójką napastników. Już 5 minut później właśnie nasi atakujący stworzyli akcję, po której Botta pokonał bramkarza. W 71. minucie już prowadziliśmy, tym razem to Chiesa strzelał, a Botta asystował. Po kolejnych 10 minutach Dorrego wykorzystał dośrodkowanie Chiesy i zapewnił nam spokojną końcówkę. Było już w pewnym momencie fatalnie, ale świetnie sprostaliśmy wyzwaniu i znowu dopisaliśmy sobie 3 punkty. 06.11.22, Primera Division, faza zamknięcia [12/15] [3] Central Espanol 3-1 Cerro [15] Botta (65'), Chiesa (71'), Dorrego (83') – Silvera (23') Skład: Perez – Gomez, Ivaldo (A. Gonzalez 33'), Corujo, Amaro – Alvarez (Chiesa 60'), Leo Gomes – Amaral, Vigo, Dorrego – Suarez (Botta 51') MoM: Santos Botta 8.2 (Central Espanol) Frekwencja: 7 491 (2 085)
  3. GrandOne

    Sons of Silas

    Czekała nas przerwa reprezentacyjna, pierwszy raz w najnowszej historii mieliśmy swojego przedstawiciela w pierwszej kadrze Urugwaju. Powołanie, za ostatnie świetne występy, dostał Botta. Oprócz niego również Dorrego wyjechał z klubu, ale tylko na młodzieżówkę. Nasz skrzydłowy wreszcie zanotował dobre występy. W wygranym 2:0 meczu z Grecją jego koledzy zmarnowali jego kilka dośrodkowań, ale z Algierią już miał udział przy jednej z bramek, a urugwajska kadra u-20 wygrała 4:1. Tak samo, jak w kończącym zgrupowanie meczu z Czechami, który zakończył się wynikiem 3:2. Botta nie dostał szansy na debiut, selekcjoner zauważył, że młody napastnik bardzo się przejął samym powołaniem i nie chciał go spalić psychicznie. W tym czasie rozegraliśmy mecz towarzyski z Darling de Canelones. Zmarnowaliśmy w nim wiele dobrych okazji, a i tak wygraliśmy 7:0 po bramkach Rigoleto (2), Suareza (2), Corujo, Pereiry i Chiesy. Sparing dobrze spełnił swoją funkcję, wzrosło morale i ograliśmy rezerwowych oraz piłkarzy powracających do gry po kontuzji. Na stadion naszych największych rywali pojechaliśmy w najmocniejszym składzie i zaczęliśmy mecz defensywnie. Wanderers od początku przycisnęło i przez pierwszy kwadrans nie wychodzili z naszej połowy. Później próbowaliśmy się odgryzać, ale nam nie wychodziło. Najlepszą okazję mieliśmy w 44. minucie, gdy Suarez wyszedł sam na sam z De Arruabarreną, ale przegrał pojedynek z naszym byłym bramkarzem. Pierwsza część spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem i to my mogliśmy być z niego bardziej zadowoleni. Po 10 minutach drugiej połowy De Luca zdobył bramkę w zamieszaniu podbramkowym i przeszliśmy na grę dwójką napastników. Nie bardzo nam to pomogło, bo nadal nie potrafiliśmy zagrozić gospodarzom. W 77. minucie Dorrego trafił w poprzeczkę po dośrodkowaniu Amarala i do 89. minuty była to nasza najlepsza okazja. Wtedy po dobrze rozegranej akcji i zagraniu Amarala gola zdobył Botta. Chcieliśmy pójść za ciosem, ale zabrakło nam czasu. Kolejny raz męczyliśmy się na wyjeździe i to z ligowym średniakiem. 15.10.22, Primera Division, faza zamknięcia [9/15] [11] Wanderers 1-1 Central Espanol [3] De Luca (56') – Botta (89') Skład: Perez – Gomez, Ivaldo, Corujo, Amaro – Leo Gomes, Vigo (Botta 57'), Siles – Rigoleto (Amaral 56'), Rivero (Dorrego 74') – Suarez MoM: Giuseppe De Luca 7.8 (Wanderers) Frekwencja: 6 486 (5 361) Pojedynek z Defensorem miał nam pokazać, czy jesteśmy już gotowi na walkę o mistrzostwo. Graliśmy u siebie, słabo nam wychodziło granie w naszym defensywnym wariancie, więc zaryzykowałem i wyszliśmy w klasycznym ustawieniu. Nasi rywale mieli kilku kontuzjowanych graczy pierwszego składu, my posiadaliśmy spory komfort i na boisku pojawiła się pierwsza jedenastka. Szybko otworzyliśmy worek z bramkami, już w 6. minucie Rivero dośrodkował z rzutu rożnego na krótki słupek, piłkę zgrał Ivaldo, a w siatce umieścił Botta. Chwilę później mógł odpowiedzieć Boselli, ale trafił w poprzeczkę z 20 metrów. Przez kolejne pół godziny niewiele się działo i pierwsza połowa zakończyła się naszym niskim prowadzeniem. Na drugą część meczu nie wyszedł już lekko kontuzjowany Espino, zmienił go Amaro. Już chwilę po wyjściu z szatni mieliśmy świetną sytuację. Rivero dośrodkował z rzutu wolnego na główkę Ivaldo, ale De Amores popisał się dobrym refleksem i odbił piłkę po strzale Brazylijczyka. Kilka minut później wyszliśmy z kontrą, ale Botta nie wykorzystał zagrania od Rivero. Botta imponował w tym meczu szybkością i łatwością w wychodzeniu na pozycję, ale jego skuteczność nie zachwycała. W 67. minucie dostał dobre podanie od Amaro, ale uderzył obok bramki. W 71. minucie Siles uderzył z rzutu wolnego w słupek, obawiałem się, że te okazje się na nas zemszczą. W samej końcówce znowu próbowali Botta i Chiesa, ale nic nie wpadało. Na szczęście Defensor był jeszcze gorszy i nie potrafił wykorzystać naszej słabej dyspozycji w ataku. 23.10.22, Primera Division, faza zamknięcia [10/15] [4] Central Espanol 1-0 Defensor Sporting [5] Botta (6') Skład: Perez – Gomez, Ivaldo, Corujo, Espino (Amaro 45') – Leo Gomes, Siles (Alvarez 82') – Amaral (Chiesa 57'), Vigo, Rivero – Botta MoM: Jose Ivaldo 8.1 (Central Espanol) Frekwencja: 7 700 (1 414)
  4. GrandOne

    Sons of Silas

    W 7. kolejce czekał nas mecz na szczycie. Danubio było w kapitalnej formie, nie przegrali jeszcze w nowej rundzie, a ostatnio rozjechali Nacional na wyjeździe 4:0. Wyszliśmy oczywiście defensywnie i liczyliśmy na minimum remis. Oprócz tabeli drugiej fazy bardzo liczyła się dla nas tabela zbiorcza, w której byliśmy na 3. miejscu ze stratą 2 punktów właśnie do Danubio. W składzie nastąpiła tylko jedna zmiana, na skrzydło wskoczył Rigoleto w miejsce Amarala. Oczywiście to gospodarze od pierwszych sekund dominowali, ale liczyłem, że wytrzymamy dłużej niż 20 minut. Szybką akcję i dośrodkowanie Dos Santosa wykorzystał młody Diaz. Jeszcze chwilę graliśmy defensywnie, ale widziałem, że Danubio umie wykorzystać nasze luki i przeszliśmy na nasz klasyczny wariant gry. Nasi rywale się cofnęli i spokojnie kontrolowali grę. W 39. minucie bardzo dobrą okazję zmarnował Suarez po zagraniu Rigoleto, chwilę później Rigoleto nie wykorzystał prezentu od obrońcy i przestrzelił, będąc niekrytym w polu karnym. Przegraliśmy pierwszą połowę, ale końcówka dała nam nadzieję na odwrócenie losów tego meczu. Po rozpoczęciu drugiej części znowu dobre okazje zmarnowali Suarez i Rigoleto, więc wpuściłem Bottę i Chiesę. W końcówce przeszliśmy na grę dwójką napastników. W 86. minucie Siles świetnie wypuścił Bottę na wolne pole, ale jego strzał zatrzymał się na słupku. Tworzyliśmy sporo okazji, ale brakowało nam skuteczności. Szkoda, bo nie mamy już marginesu błędu, trzeba wygrać wszystko i liczyć na potknięcia czołówki. 25.09.22, Primera Division, faza zamknięcia [7/15] [2] Danubio 1-0 Central Espanol [4] Diaz (21') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Leo Gomes, Vigo, Siles – Rigoleto (Chiesa 59'), Rivero (Dorrego 85') – Suarez (Botta 55') MoM: Leo Gomes 7.6 (Central Espanol) Frekwencja: 11 483 (4 500) Przed spotkaniem z Miramar znowu nastąpiła lekka rewolucja w składzie, szansę dostali rezerwowi. Powróciliśmy do naszego klasycznego ustawienia, trzeba było się zrewanżować na beniaminku za porażkę w Torneo Intermedio. Początek był fatalny, już w 10. minucie Zeballos wykorzystał dobre podanie Mosquery i pokonał Pereza, nie wiem co robili moi obrońcy w tej sytuacji. Co gorsza, ten gol nie podziałał na nas mobilizująco, nadal byliśmy bardzo statyczni, jakbyśmy nie chcieli tego wygrać. W 36. minucie Piriz zakończył swoją karierę w naszym klubie, gdy przed polem karnym przeciwnika wjechał od tyłu w nogi Mosquery i obejrzał czerwoną kartkę. 2 minuty później Chiesa wyrównał po dobrym dośrodkowaniu Silesa, ale nie umiałem się cieszyć z tego gola i dalej przeżywałem głupie osłabienie drużyny. W doliczonym czasie Dorrego wykorzystał podanie Alvareza, czym dał nam nadzieję na dobry wynik. Teraz mogliśmy już się skupić na obronie. W przerwie przeszliśmy na naszą defensywną taktykę. W 52. minucie Chiesa zagrał płaską piłkę na krótki słupek, a Botta podwyższył na 3:1 strzałem z ostrego kąta. Długo się broniliśmy, ale w 80. minucie Perez skapitulował po bardzo precyzyjnym strzale Sigalesa. Nasi przeciwnicy poczuli krew i rzucili się do ataku. W 88. minucie ich zapał mógł zgasić Botta, ale trafił w Cubero po dobrym dośrodkowaniu Dorrego. Świetne interwencje Pereza i niezła gra w obronie pozwoliły nam na utrzymanie zwycięstwa, które wywalczyliśmy w 10. 01.10.22, Primera Division, faza zamknięcia [8/15] [5] Central Espanol 3-2 Miramar Misiones [13] Chiesa (38'), Dorrego (45+2'), Botta (52') – Zeballos (10'), Sigales (80') Skład: Perez – Gomez, Almada, Ivaldo (A. Gonzalez 80'), Amaro – Alvarez (Leo Gomes 71'), Siles – Chiesa (Amaral 75'), Piriz, Dorrego – Botta MoM: Mariano Chiesa 8.5 (Central Espanol) Frekwencja: 7 402 (1 360) Po 8 kolejkach byliśmy w niezłej sytuacji, bardzo pomogli nam rywale, bo niemal każdy stracił punkty. Udział w barażu o mistrzostwo był jeszcze sprawą otwartą. TABELA ZBIORCZA TABELA ŚREDNIEJ PUNKTÓW
  5. GrandOne

    Sons of Silas

    Drugi wyjazd z rzędu miał być trochę trudniejszy, bo Fenix aktualnie był w gazie. Znowu nastąpiło sporo zmian w składzie, ale nasza wyjściowa taktyka pozostała taka sama. Gospodarze zaczęli nieźle, kilka razy postraszyli Pereza. Szczególnie widoczny był Silva, którym zaopiekowali się nasi obrońcy i musiał grać z lekkim urazem. W pierwszej połowie byliśmy wyraźnie gorsi, nie stworzyliśmy żadnej stuprocentowej sytuacji na gola i nie mogliśmy być zadowoleni ze swojej gry. Na drugą część wyszliśmy bardzo zmotywowani, ale obraz gry się za bardzo nie zmienił. Szybko zdecydowałem się na zmiany, najpierw zszedł Pereira, a później kontuzjowany Rigoleto. Botta i Amaral mieli pokazać coś więcej. Na ostatnie pół godziny przeszliśmy na nasz klasyczny wariant, bardzo nam zależało na zwycięstwie. W 72. minucie Giovanni Gonzalez faulował wychodzącego z pola karnego Galo i sędzia wskazał na wapno. Perez wyczuł, w którą stronę uderzy Barcelo, ale strzał był zbyt mocny. Odpowiedzieliśmy po kilkudziesięciu sekundach. Dorrego dośrodkował piłkę w pole karne, Botta trafił w poprzeczkę, ale piłka się od niej odbiła, później jeszcze od słupka i ostatecznie wpadła do siatki. W 83. minucie Botta dostał świetne podanie od Amaro, wyszedł sam na sam z bramkarzem i mógł zrobić wszystko, więc uderzył na siłę z 16 metrów i piłka przeleciała kilka metrów obok słupka. Na szczęście w 87. minucie nasz młody napastnik odkupił swoje winy. Dostał podanie od Silesa, obrócił się z obrońcą na plecach i huknął w stronę bramki. Piłka leciała w Denisa, ale przełamała mu ręce i wpadła do bramki. Wróciliśmy do naszej wyjściowej taktyki, aby nie dać sobie odebrać punktów. W doliczonym czasie gry zarabialiśmy czas, a pomagali nam w tym również gospodarze. Niemal każdy ich piłkarz miał na koncie żółtą kartkę, a Alsina za faul od tyłu na szarżującym skrzydłem Chiesie wyleciał z boiska. Nie zagraliśmy porywającego meczu, ale udało się wygrać. To było najważniejsze. 18.09.22, Primera Division, faza zamknięcia [5/15] [3] Fenix 1-2 Central Espanol [6] Barcelo (k. 73') – Botta (74', 87') Skład: Perez – G. Gonzalez, de los Santos, Ivaldo, Amaro – Alvarez, Vigo, Siles – Rigoleto (Amaral 59'), Dorrego (Chiesa 78') – Pereira (Botta 56') MoM: Santos Botta 8.6 (Central Espanol) Frekwencja: 7 190 (1 798) Wreszcie wróciliśmy na Parque Palermo, zależało nam na pewnej wygranej, za dużo stresu kosztowały nas ostatnie kolejki. Sporo zmieniłem w składzie i przeszliśmy na nasze klasyczne ustawienie. Już w 7.minucie Rivero dał nam prowadzenie po dośrodkowaniu Amarala. Nadal próbowaliśmy atakować i pierwszy kwadrans gry zamknęliśmy kolejnym golem. Znowu trafił Rivero, ale tym razem po dośrodkowaniu Vigo. Kilka minut później nasz skrzydłowy mógł zdobyć hat-tricka, ale nie wykorzystał dobrego podania od Vigo. Za to w 29. minucie dobrze dośrodkował piłkę z rzutu rożnego i de los Santos podwyższył na 3:0. Graliśmy wybitnie, więc nie miałem problemu z pochwaleniem piłkarzy po tak dobrej połowie, ale przypomniałem im również, że mecz się jeszcze nie skończył. W 50. minucie Espino faulował na linii pola karnego Abisaba i sędzia podyktował rzut karny dla gości. Do jedenastki podszedł Pizzichillo, ale strzelił prosto w Pereza i udało nam się nie stracić gola. Kolejne minuty przebiegały spokojnie, ale moi obrońcy bardzo chcieli podarować bramkę przeciwnikom i w 66. minucie de los Santos sfaulował Candido przy rzucie rożnym dla rywali. Tym razem do wapna podszedł młody Zapata, ale Perez świetnie wyczuł róg i obronił kolejną jedenastkę. Nie radziliśmy sobie zbyt dobrze, zwłaszcza w defensywie, więc na ostatnie 20 minut przeszliśmy na naszą defensywną taktykę. Minęła minuta i Zapata wreszcie pokonał naszego bramkarza po dośrodkowaniu Paivy z rzutu rożnego. Na szczęście nie pojawiła się w naszych szeregach nerwowość i kontrolowaliśmy mecz w końcówce, stworzyliśmy nawet kilka okazji, ale Botta i Chiesa nie wyglądali dzisiaj najlepiej. 21.09.22, Primera Division, faza zamknięcia [6/15] [4] Central Espanol 3-1 Racing de Montevideo [7] Rivero (7', 15'), de los Santos (29') – Zapata (70') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Leo Gomes, Siles – Amaral (Chiesa 74'), Vigo (Piriz 60'), Rivero – Suarez (Botta 50') MoM: Rodrigo Rivero 9.3 (Central Espanol) Frekwencja: 7 700 (1 414) Moja praca nie umknęła uwadze właścicielom klubów spoza Urugwaju i dostałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną do brazylijskiego Santosu. Bardzo mnie ucieszył fakt, że tak mocny zespół się mną zainteresował, ale nadal najważniejszy był dla mnie Central Espanol i nie mogłem odejść.
  6. GrandOne

    Sons of Silas

    Od razu po przerwie reprezentacyjnej rozpoczynał się maraton spotkań co 3 dni, który rozpoczynaliśmy u siebie z Penarolem. Z czołówki, to właśnie ich obawiałem się najmniej. Wyszliśmy klasycznym ustawieniem, mieliśmy dominować i strzelać bramki, w składzie nastąpiła tylko jedna zmiana i to spowodowana kontuzją Chiesy. Początek meczu nie zwiastował dobrego widowiska, niby mieliśmy jakieś okazje, goście odpowiadali, ale pierwszy celny strzał padł po pół godzinie gry i był niegroźny. Bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy remis, ale moi piłkarze się nie poddawali i wreszcie zdobyli bramkę. Amaral wykonywał rzut wolny na skraju pola karnego i wystawił piłkę na 16. metr do niekrytego Leo Gomesa. Brazylijczyk bez dłuższego namysłu huknął i piłka po odbiciu się od słupka wpadła do siatki za plecami Dawsona. Za długo się nie pocieszyliśmy z prowadzenia, bo Penarol zaczął od środka, piłka trafiła do Canobbio, a ten dośrodkował z głębi pola wprost na wbiegającego w pole karne Jonathana Rodrigueza, który nie dał szans Silvie. Wszyscy już myśleliśmy o przerwie, ale w doliczonym czasie nasi rywale wywalczyli rzut rożny. Lozano dośrodkował na krótki słupek, piłkę musnął Jonathan Rodriguez, a w siatce umieścił Felipe Rodriguez i do szatni schodziliśmy w dużo gorszych nastrojach. Już w przerwie wykonałem podwójną zmianę, boisko opuścili Leo Gomes i Botta, ten pierwszy miał żółtko na koncie, a nasz napastnik psuł wszystkie okazje, wprowadziłem w ich miejsce Alvareza i Suareza. Początek drugiej części przespaliśmy. Później nie było lepiej, przestaliśmy zagrażać gościom, za to Lozano nas postraszył trafieniem w słupek z 20 metrów. Wyglądaliśmy bardzo słabo i nie zasłużyliśmy nawet na remis. 11.09.22, Primera Division, faza zamknięcia [3/15] [4] Central Espanol 1-2 Penarol [2] Gomes (40') – J. Rodriguez (41'), F. Rodriguez (45+1') Skład: Silva – Gomez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Leo Gomes (Alvarez 45'), Siles – Amaral, Vigo (Muller 76'), Dorrego – Botta (Suarez 45') MoM: Agustin Canobbio 7.7 (Penarol) Frekwencja: 44 065 (38 742) Na wyjazdowe spotkanie z Progreso wymieniłem większość piłkarzy. Potrzebowaliśmy wreszcie ustabilizować formę na wysokim poziomie i najbliższe mecze ze słabszymi ekipami były odpowiednim momentem. Nie graliśmy u siebie, więc wyszliśmy trochę cofnięci. Zaczęliśmy typowo, pierwszy strzał w tym meczu padł dopiero po kwadransie. Wtedy się trochę obudziliśmy i powoli tworzyliśmy kolejne okazje. Próbowali Chiesa, Suarez, Muller, ale brakowało skuteczności. Gospodarze kompletnie nie istnieli, jedyny strzał oddali w 45. minucie z rzutu wolnego, ale piłka poszybowała w trybuny. Graliśmy nieźle w pierwszej połowie, ale brakowało nam konkretów. Druga część meczu zaczęła się od rzutu karnego, Colman popchnął zbierającego się do strzały Chiesę. Do jedenastki podszedł poszkodowany, ale strzelił fatalnie i Dominguez de Freitas obronił jego uderzenie. Zemściło się to na nas kilka minut później, Labandeira uderzył z 25 metrów, trafił w pierwszego obrońcę na swojej drodze, ale piłka po rykoszecie zaskoczyła Silvę i wpadła do siatki. Na boisku pojawił się Botta w miejsce Mullera i przeszliśmy na grę dwójką w ataku. Odpowiedzieliśmy po 10 minutach po dwójkowej akcji naszych napastników, którą wykończył Suarez. W 81. minucie Suarez dośrodkował w pole karne do niekrytego Rivero, ale na piłkę nabiegł Botta i wybił ją poza stadion, próbując zdobyć bramkę. 5 minut później Suarez trafił w słupek po dośrodkowaniu Botty. Wreszcie w doliczonym czasie gry Rigoleto dobił do pustej bramki strzał Botty i dał nam upragnione 3 punkty. 14.09.22, Primera Division, faza zamknięcia [4/15] [16] Progreso 1-2 Central Espanol [7] Labandeira (57') – Suarez (67'), Rigoleto (90+3') Skład: Silva – Gomez, Almada, de los Santos, Amaro – Alvarez, Muller (Botta 57'), Leo Gomes (Siles 81') – Chiesa (Rigoleto 60'), Rivero – Suarez MoM: Facundo Labandeira 8.3 (Progreso) Frekwencja: 5 222 (3 475)
  7. GrandOne

    Sons of Silas

    Rundę rewanżową zaczynaliśmy z Plazą, na której chcieliśmy się zemścić za poprzedni mecz. Wyszliśmy w defensywnym wariancie, nadal mieliśmy pewne problemy w defensywie, więc skład nie był do końca optymalny. Już w 4. minucie po zespołowej akcji Leo Gomes umieścił piłkę w siatce strzałem z 20 metrów. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, ale brakowało im ostatniego podania. Nam skuteczności, bo wyszliśmy kilka razy z groźną kontrą, ale nie umieliśmy podwyższyć. Aż do 21. minuty, wtedy szybka akcja naszych nowych piłkarzy przyniosła gola. Vigo zagrał do Botty, ten przyjęciem minął obrońcę i strzelił przy krótkim słupku, nie dając szans bramkarzowi. Bardzo długo nie pozwalaliśmy na nic naszym rywalom, ale w doliczonym czasie zabrakło nam trochę koncentracji i Umeres zdobył kontaktowego gola po podaniu Ariasa. Po przerwie również nie było dobrze, bo jedynie 10 minut potrzebowali przeciwnicy na wyrównanie. Kidd dośrodkował w pole karne z głębi pola, a najlepiej w polu karnym zachował się Umeres. Na ostatnie 25 minut przeszliśmy na nasz klasyczny wariant gry, bo bardzo potrzebowaliśmy zwycięstwa. Mieliśmy wielki problem ze stwarzaniem okazji bramkowych w drugiej części spotkania, 2 najlepsze zmarnował Rigoleto, który kolejny raz udowodnił, że jego forma w sparingach jest nieważna i w meczach o stawkę często zawodzi. Kolejny raz straciliśmy koncentrację i po dobrej pierwszej połowie przestaliśmy grać. 20.08.22, Primera Division, faza zamknięcia [1/15] [-] Plaza Colonia 2-2 Central Espanol [-] Umeres (45+2', 55) – Gomes (4'), Botta (21') Skład: Silva – G. Gonzalez, A. Gonzalez, Ivaldo, Espino – Alvarez, Vigo (Piriz 76'), Leo Gomes – Rigoleto, Dorrego (Amaral 45') – Botta (Suarez 77') MoM: Elias Umeres 8.8 (Plaza Colonia) Frekwencja: 2 298 (47) U siebie nie mogliśmy już mieć problemów i wymagałem od piłkarzy zwycięstwa. Klasyczne 1-4-2-3-1 i jazda. Do składu wróciło kilku rekonwalescentów, zmiennicy średnio sobie poradzili. Początek należał bezsprzecznie do nas i już w 15. minucie Amaral zdobył gola z najbliższej odległości po dobrym dośrodkowaniu Chiesy. Na kolejną bramkę musieliśmy czekać przez następny kwadrans. Znowu dwójkowa akcja Vigo i Botty, ale tym razem to pomocnik umieścił piłkę w siatce. Goście byli fatalni, nie oddali ani jednego strzału na naszą bramkę, po prostu nie istnieli. Porażka nie wchodziła w grę. Druga połowa zaczęła się od szybkiego gola Brito po dośrodkowaniu Onetto i przez myśl mi przeszły wszystkie frajersko stracone punkty. Na szczęście 2 minuty później Amaral był faulowany przez Jarę w polu karnym i dostaliśmy prezent, który musieliśmy wykorzystać. Do piłki podszedł Chiesa i strzelił prosto w okienko. Tworzyliśmy kolejne okazje i je marnowaliśmy, dając jeszcze nadzieję przeciwnikom na odwrócenie losów tego meczu. River Plate nie było chyba tym zainteresowane i 10 minut później faulowali Alvareza w polu karnym. Znowu do jedenastki podszedł Chiesa i znowu trafił w okienko, tym razem wybrał jednak lewy róg. Skoro rywale trochę się podkładali, to moi piłkarze postanowili dać im trochę fory i wystawili piłkę Brito na pustą bramkę. Strzelaniny nie było końca, chwilę po tej bramce odpowiedzieliśmy. Amaral dośrodkował w pole karne, a Chiesa zaliczył hat-tricka. Nastał czas posuchy i przez 15 minut nie padały kolejne gole, wtedy obudzili się przeciwnicy i Neris po dośrodkowaniu Silvery przywrócił im nadzieję na chociaż remis. Kończyliśmy ten mecz w defensywnym ustawieniu i udało się utrzymać wynik 5-3, z którego niby byłem zadowolony, ale River Plate oddało w całym meczu 3 strzały, 3 były celne i padły dla nich 3 bramki, co wiele mówiło o naszej defensywie. 28.08.22, Primera Division, faza zamknięcia [2/15] [5] Central Espanol 5-3 River Plate de Montevideo [10] Amaral (15'), Vigo (31'), Chiesa (k. 51', k. 59', 64) – Brito (48', 61'), Neris (79') Skład: Silva – Gomez, de los Santos (A. Gonzalez 71'), Ivaldo, Espino – Leo Gomes, Siles (Alvarez 55') – Chiesa, Vigo, Amaral – Botta (Rivero 64') MoM: Mariano Chiesa 9.4 (Central Espanol) Frekwencja: 6 230 (1 863) W trakcie przerwy reprezentacyjnej rozegraliśmy sparing z Liverpoolem de Canelones. Wygraliśmy 7:0 po golach Chiesy, Leo Gomesa, Silesa, Suareza i hat-tricku Botty. W drugiej połowie testowaliśmy w ataku parę Botta – Suarez i skłoniło mnie to do refleksji o postawieniu właśnie na grę dwójką napastników. Jedynym naszym przedstawicielem w kadrze był Gustavo Dorrego, którego Coito powołał do urugwajskiej młodzieżówki. Nasz skrzydłowy najpierw zaliczył 34 minuty po wejściu z ławki w wygranym 4:0 meczu z Nową Zelandią, ale nie miał udziału przy żadnej bramce. W drugim spotkaniu wyszedł w podstawowym składzie i zszedł po słabych 57 minutach, a młodzieżówka tym razem przegrała 0:1 z Meksykiem. W międzyczasie przedłużyliśmy o 2 lata kontrakt Silesa, którym zainteresowane było kilka klubów.
  8. GrandOne

    Sons of Silas

    Kilka dni po przegranym finale domknęliśmy wszystkie sprawy transferowe. Najpierw przyklepaliśmy odejście Mullera do chilijskiego Huachipato za ponad 800 tysięcy funtów + 10% z następnego transferu, ale jego umowa wejdzie w życie dopiero w grudniu i do tego czasu będzie do mojej dyspozycji. Ostatnim pozyskanym zawodnikiem tego lata został Alejandro Gonzalez (Urugwaj, 34l.). Wychowanek Penarolu powrócił do kraju po 9 sezonach we Włoszech, gdzie grał w Veronie. Przez kilka pierwszych lat był wypożyczany do słabszych klubów z Serie B, ale wreszcie wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie i jeszcze w 2020 roku był podstawowym piłkarzem klubu z Serie A. Skończył mu się kontrakt i przyszedł do nas za darmo, nie miał agenta i zgodził się na bardzo niską pensję. Jako uzupełnienie składu idealny. Nadal jest silny, bardzo dobrze gra w obronie i imponuje mocną psychiką. Przez najbliższy rok dostanie kilka szans i może czegoś nauczy młodszych kolegów. Mimo problemów finansowych wydaliśmy latem najwięcej pieniędzy na transfery w całej Primera Division, podjąłem spore ryzyko, ale musieliśmy wreszcie coś wygrać. Nie tylko ściągaliśmy nowych piłkarzy, ale też przedłużaliśmy kontrakty. Leo Gomes związał się z nami na kolejne 2 lata, czym zakończył sprawę transferu do Defensora Sporting, a obecni mistrzowie bardzo mocno o niego zabiegali. Nową umowę podpisał również 18-letni Claudio Rodriguez, który dobrze pokazał się w okresie przygotowawczym, gdy musiał zastępować kontuzjowanego Silesa i przez najbliższe 4 lata będzie naszym piłkarzem, do tego w kontrakcie widnieje klauzula przedłużenia o kolejne 3 sezony. Zakończył się mój kurs na licencję kontynentalną B, ale obecnie klub nie był w stanie sfinansować mi kolejnego szkolenia i musiałem czekać do zakończenia sezonu. Sparingi wyglądały naprawdę dobrze, nie przegraliśmy ani razu, a graliśmy z mocnymi ekipami. Arsenal de Sarandi wyjechał od nas z workiem bramek, pokonaliśmy Nacional na wyjeździe bez większych problemów, jedynie Penarol nam się mocniej przeciwstawił i musieliśmy gonić wynik, co się ostatecznie udało. W taktykach nic się nie zmieniło, na mecze domowe mamy przygotowany wariant 1-4-2-3-1 z szybką grą opartą na skrzydłach, na wyjeździe będziemy używać bardziej zachowawczej taktyki 1-4-1-2-2-1, skupionej na utrzymywaniu się przy piłce i spokojnemu budowaniu akcji ofensywnych, 3. ustawienie to bardzo ofensywne 1-4-2-4 skierowane na odrabianie strat.
  9. GrandOne

    Sons of Silas

    Finał Torneo Intermedio zapowiadał się jako pojedynek drużyn z wielkimi problemami. Defensor stracił wieloletniego menadżera Eduardo Acevedo i na gwałt potrzebował kogoś, kto poprowadzi ich w tym starciu. Na 3 dni przed meczem przejął ich... Maxi Pereira, czyli nasz były piłkarz i legenda urugwajskiej piłki. My mieliśmy wielkie problemy ze skompletowaniem środka obrony, zdrowy był tylko Corujo i miałem wybór między nominalnym defensywnym pomocnikiem, a młodziutkim Britosem, dla którego byłby to debiut. Padło na Papę. Początek należał do gospodarzy, grali bardzo ofensywnie i w 10. minucie nawet zdobyli bramkę. Na szczęście sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Przez pierwsze pół godziny nie oddaliśmy żadnego strzału, byliśmy tłamszeni przez naszych przeciwników, ale brakowało im celności, tylko raz Silva musiał interweniować. Nasz pierwszy strzał oddaliśmy w 39. minucie, Corujo uderzał po dośrodkowaniu Rivero z rzutu rożnego, ale trafił prosto w Rodrigueza. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, ale statystyki przemawiały za Defensorem. Początek drugiej części nie był tak intensywny, ale dużo bardziej konkretny. W 55. minucie sędzia dopatrzył się faulu Rivero na Pereirze w trakcie rzutu rożnego. Do jedenastki podszedł De Los Santos i strzelił prosto w okienko. Od razu przeszliśmy na naszą klasyczną taktykę, chcieliśmy szybko odpowiedzieć. Na boisku pojawił się również Botta w miejsce Suareza. Niewiele nam to pomogło, nadal byliśmy jedynie tłem dla rywali i nie umieliśmy zagrozić ich bramce. Do tego 20 minut później Pagano uderzył z 30 metrów w samo okienko i podwyższył prowadzenie, typowy gol z niczego. Rozwścieczeni rzuciliśmy się do ataku, ale brakowało nam wykończenia i nie zdobyliśmy nawet honorowego trafienia. Obawiałem się, że przez nasze braki w defensywie stracimy jakieś głupie bramki i przez to przegramy, ale bardziej zawiodła nasza siła rażenia. 17.07.22, Torneo Intermedio, finał Defensor Sporting 2-0 Central Espanol De Los Santos (k. 55'), Pagano (75') Skład: Silva – Gonzalez, Papa, Corujo, Espino – Leo Gomes, Vigo (Amaral 75'), Siles – Chiesa, Rivero (Dorrego 66') – Suarez (Botta 56') MoM: Ezequiel Mechoso 8.6 (Defensor Sporting) Frekwencja: 9 357 (467)
  10. GrandOne

    Sons of Silas

    Po dwóch latach pożegnaliśmy Leandro Carvalho. Brazylijczyk odszedł do meksykańskiego Veracruz za 550 tysięcy funtów + 150 tysięcy w ratach i kolejne 165 tysięcy funtów po rozegraniu 50 spotkań ligowych. Dlaczego akurat on? Mieliśmy dużo cudzoziemców w ataku, a on zarabiał więcej niż Chiesa i był gorszy od Suareza. W trakcie treningów była bardzo ostra rywalizacja, może nawet zbyt ostra. Najpierw kilkudniowych urazów doznali Gonzalez i Espino po niezbyt koleżeńskich wślizgach, dzień później Siles i de los Santos, z czego ten ostatni naciągnął sobie mięsień i wypadł na prawie 2 miesiące. Do tego szatnia chciała na mnie wymusić odejście Mullera, który usłyszał o zainteresowaniu innych klubów z prasy i zażądał zgody na transfer. Z Villa Espanola zaczęliśmy defensywnie, chcieliśmy utrzymywać się przy piłce i zaatakować w odpowiednim momencie. W składzie nastąpiło kilka zmian, szansę debiutu dostał Botta. Wreszcie początek był ciekawy, najpierw Siles 2 razy postraszył strzałem z dystansu, a w 9. minucie dośrodkował z rzutu wolnego prosto na główkę Ivaldo i Brazylijczyk wpakował piłkę do siatki. 2 minuty później Vigo zagrał prostopadle do Rigoleto, a nasz skrzydłowy podwyższył strzałem z pierwszej piłki w kierunki długiego słupka. W pierwszym kwadransie kompletnie zdominowaliśmy przeciwnika, ale później gospodarze zaczęli się budzić i w 20. minucie Paiva pokonał Silvę po dośrodkowaniu Zamorano. Kolejne minuty nie były już tak intensywne, niewiele się działo, ale nam to odpowiadao. W przerwie zmieniłem Leo Gomesa, który biegał z żółtą kartką, a na boisku pojawił się Alvarez. 10 minut po wyjściu z szatni Botta wykorzystał prostopadłe zagranie od Rigoleto, czym trochę nas uspokoił. W 67. minucie kontuzji doznał nasz kolejny stoper Ivaldo i nie miałem kogo wprowadzić na tę pozycję. Ostatecznie cofnął się Alvarez, a w środku pola pojawił się Piriz. Do 85. minuty świetnie się broniliśmy, ale wtedy Paiva wygrał pojedynek główkowy z Alvarezem i zdobył kontaktowego gola po dośrodkowaniu Da Luza. Wszyscy cofnęliśmy się pod własną bramkę, aby obronić miejsce w finale Torneo Intermedio. Było nerwowo, ale ostatecznie mogliśmy się cieszyć. 09.07.22, Torneo Intermedio [7/7] [6] Villa Espanola 2-3 Central Espanol [1] Paiva (20', 85') – Ivaldo (9'), Rigoleto (11'), Botta (56') Skład: Silva – Gonzalez (Balay 82'), Ivaldo (Piriz 67'), Corujo, Amaro – Leo Gomes (Alvarez 45'), Vigo, Siles – Rigoleto, Dorrego – Botta MoM: Santiago Paiva 8.8 (Villa Espanola) Frekwencja: 4 734 (1 825) Rywala w finale mieliśmy poznać dopiero następnego dnia. Liczyłem, że będzie to liderująca w drugiej grupie Plaza Colonia, ale szansę na ich prześcignięcie miał jeszcze Defensor, który w ostatniej kolejce grał na wyjeździe z Cerro. Ostatecznie wygrał 2:0 i miał się z nami zmierzyć 17 lipca na własnym stadionie. W międzyczasie na wypożyczenie do Rampli Juniors odszedł Victor Lopez, który po wzmocnieniach w linii ataku nie miał szans na regularną grę, a bardzo jej potrzebował. Do tego sprzedaliśmy za 100 tysięcy funtów Romero do Chicago Fire, straciliśmy na nim sporo pieniędzy, ale niemal nie grał w naszym klubie i jego wartość ciągle spadała. Zakończył się Mundial. Urugwaj poległ w ćwierćfinale z Chile 2:1 i zakończył turniej z niezłym wynikiem, choć nikt nie ukrywał, że akurat Chile było do przejścia. W półfinale pokonali ich Portugalczycy, a w drugim meczu Francuzi okazali się lepsi od Niemców w strzelaniu rzutów karnych. W meczu o 3. miejsce wygrali Europejczycy 1:0, a w finale Francuzi nie dali szans Portugalii i 2. raz z rzędu podnieśli puchar. Martial jako król strzelców strzelił aż 14 bramek, zdobywając w każdym meczu grupowym po 4 gole!
  11. GrandOne

    Sons of Silas

    Pierwszego dnia okienka transferowego lekko odmieniła się nasza szatnia. Pożegnaliśmy dotychczasowego kapitana Jhona Valoya, który już zimą podpisał kontrakt z kolumbijskim Rionegro Aguilas, dlatego w tym sezonie grał mało i nawet pod koniec rundy wylądował w rezerwach. W klubie pojawiło się 3 nowych ofensywnych piłkarzy, więc pewnie ktoś nas opuści. Facundo Vigo (Urugwaj, 23l.) - ofensywny pomocnik, który trafił do nas z River Plate de Montevideo za 150 tysięcy funtów, ale aż 2/3 tej kwoty będzie spłacane w ratach. Świetny technik, ma bardzo dobre podanie, przegląd pola, a do tego jest jeszcze szybki i ma bardzo dobre uderzenie. Szczególnie ta ostatnia cecha mnie bardzo cieszy, bo w mojej taktyce ofensywny pomocnik często kończy akcje i musi być skuteczny. Wychowanek River Plate grał od 5 lat w pierwszym składzie i były to bardzo solidne występy, mam nadzieję, że będzie grał równie dobrze u nas przez najbliższe 3 lata. Santos Botta (Urugwaj, 20l.) - wiele razy pokonywał naszego bramkarza w barwach Liverpoolu. Dopiero spadek tego zespołu pozwolił mu na transfer. Bardzo dobra szybkość, świetne wykończenie, w młodym wieku ukształtowany psychicznie. Ma wszystko, aby bić się o miejsce w pierwszym składzie. Kosztował nas 400 tysięcy funtów, ale większość będzie spłacane w ratach, a podpisał z nami kontrakt na 3 lata z opcją przedłużenia o kolejne 3. Marcelo Pereira (Urugwaj, 20l.) - kolejny napastnik, tym razem z Nacionalu. W macierzystym klubie grał jedynie w Torneo Intermedio i w rezerwach, więc postanowił zmienić otoczenie. Na teraz nie jest zagrożeniem dla Botty, czy Suareza, ale w przyszłości może być naprawdę dobry i cieszę się, że podpisał z nami 4-letni kontrakt z opcją przedłużenia o 3 lata. Wielka ambicja może go wnieść na szczyt. Zmiany również dotknęły nasz sztab szkoleniowy, legenda naszego klubu Hector Tuja zakończył karierę trenerską, więc nie podpisał nowego kontraktu. Nowej umowy nie dostał też Guillermo Marroco, który był menadżerem naszej drużyny juniorskiej, chciałem spróbować kogoś nowego. Sprowadziliśmy do klubu dwóch panów, którzy mieli przejąć zespół u-19. Menadżerem został Preto Costa (Brazylia, 41l.), który pracował jako menadżer pierwszego zespołu w Atletico Taguatinga, a za sobą miał niezłe doświadczenie piłkarskie. Był wychowankiem Atletico Mineiro, grał w kilku dobrych klubach w Brazylii jak Goias, czy Fortaleza. Miał również krótki epizod w portugalskim Fabril Barreiro. Jego asystentem został Diego Perez (Urugwaj 89/2, 42l.), były świetny zawodnik, m.in. Monaco i Bologni, a ostatnio trener młodzieżowej drużyny Bare z Brazylii. Nowym trenerem bramkarzy został Carlos Arias (Kolumbia, 48l.), który wcześniej pracował w Universitario Popayan. W 2. rundzie Mistrzostw Świata największą niespodzianką było odpadnięcie Włochów, którzy przegrali z Grecją. Nie zachwycili również Brazylijczycy, którzy odpadli na tym etapie, ale akurat oni mierzyli się z Hiszpanią. Urugwaj dał radę i po wygranych karnych z Danią awansował do ćwierćfinału. Pary w tej fazie rozgrywek wyglądały następująco: Portugalia – Grecja Chorwacja – Niemcy Francja – Hiszpania Chile – Urugwaj Mecz z Miramar przypadał na okres wielkich zmian i sporego ruchu w klubie, ale piłkarze wiedzieli, że niewiele brakuje do pierwszego od lat trofeum. Wyszliśmy klasycznym ustawieniem, z kilkoma zmianami w składzie. Początek oczywiście do zapomnienia, pierwsze groźniejsze akcje miały miejsce po 15 minutach, najpierw uderzał Vigo po wbiegnięciu w pole karne, później Silva świetnie obronił pierwszy celny strzał w tym meczu, którego autorem był Zeballos. Fatalnie spisywał się Suarez, który zepsuł dwie bardzo dobre okazje i w przerwie zszedł z boiska, a szansę debiutu dostał młody Pereira. Właśnie ten zawodnik oddał nasze pierwsze celne uderzenie na bramkę przeciwnika po podaniu Vigo, ale Cubero spokojnie złapał ten strzał. Chwilę później doznał kontuzji i musiał opuścić boisko, wszedł Chiesa. Mieliśmy w tym spotkaniu wielką łatwość w tworzeniu okazji, ale nie potrafiliśmy ich zamienić w bramki, brakowało nam skuteczności. W drugiej połowie nie schodziliśmy z połowy przeciwnika, nie mieli nic do powiedzenia. Aż do ostatnich sekund tego meczu, gdy Colombo zagrał długą piłkę za naszych obrońców, dopadł do niej Antunez i pokonał Silvę. Wszystko się miało wyjaśnić w ostatniej kolejce. 02.07.22, Torneo Intermedio [6/7] [1] Central Espanol 0-1 Miramar Misiones [4] Antunez (90+4') Skład: Silva – Gonzalez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Alvarez, Siles – Amaral, Vigo (Piriz 64'), Rivero – Suarez (Pereira 45' (Chiesa 59')) MoM: Emiliano Colombo 7.8 (Miramar Misiones) Frekwencja: 4 211 (671)
  12. GrandOne

    Sons of Silas

    Z River Plate mieliśmy rachunki do wyrównania, ale nie zamierzaliśmy szarżować od pierwszych minut. Zaczęliśmy defensywnie, bo miała to być nasza podstawowa taktyka na mecze wyjazdowe jesienią. Kontuzja Gomeza przyniosła kolejny debiut, tym razem Balay dostał szansę w pierwszym składzie. Początek był nudny, niby obie drużyny strzelały, ale raczej z dystansu i zwykle w trybuny. W 26. minucie udało nam się wreszcie wyjść na prowadzenie, Leandro Carvalho dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego, Dorrego zgrał piłkę na pierwszy słupek, a tam stał niekryty de los Santos, który mocnym strzałem umieścił ją w siatce. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, ale po jednej z akcji nadziali się na naszą kontrę. Dorrego ruszył skrzydłem i dośrodkował do Lopeza, a ten prawie z zerowego kąta pokonał Tinagliniego. W szatni piłkarze się trochę zestresowali, bo oczekiwałem jeszcze więcej w drugiej połowie i było to widać po wyjściu na boisko. Kontrolę powoli przejmowali nasi przeciwnicy, ale w 59. minucie oddaliśmy kolejny cios. Lopez dośrodkował z rzutu wolnego, a piłkę do bramki posłał Siles, który w przerwie zmienił Alvareza. Minutę później River Plate wreszcie zdobyło gola, Vigo wykorzystał dobre podanie Telleriego. Ataki nie ustawały, ale dobrze spisywała się nasza obrona. W 87. minucie nie miała jednak nic do powiedzenia, Cristobal uderzył sprzed pola karnego w samo okienko. Cofnęliśmy się jeszcze głębiej, ale przeciwnicy jakoś się przedarli i de Pena wyrównał po podaniu Cristobala w 89. minucie. Przeszliśmy na naszą klasyczną taktykę, sędzia doliczył 5 minut. Mało brakowało, a jeszcze byśmy przegrali. Najpierw Telleri nie trafił z bliska w bramkę, a później Pereira trafił w poprzeczkę. Myślałem, że piłkarze nauczyli się wreszcie utrzymywania dobrego wyniku, ale nadal zdarzały nam się takie mecze, jak ten. Szkoda. 12.06.22, Torneo Intermedio [3/7] [1] River Plate de Montevideo 3-3 Central Espanol [2] Vigo (60'), Cristobal (87'), de Pena (89') – de los Santos (26'), Lopez (44'), Siles (59') Skład: Silva – Balay, de los Santos, Corujo, Amaro – Alvarez (Siles 45'), Piriz, Leo Gomes – Leandro Carvalho, Dorrego (Amaral 64') – Lopez (Suarez 64') MoM: Carlos de Pena 8.1 (River Plate de Montevideo) Frekwencja: 3 529 (2 657) Na spotkanie z Juventudem powróciliśmy do naszej klasycznej taktyki. Mecze z Torneo Intermedio były liczone do tabeli zbiorczej, więc ważne były dla nas zwycięstwa. Przez pierwszy kwadrans nie działo się nic. Dopiero wtedy Bermudez spróbował z dystansu i strzelił obok bramki, na co odpowiedzieliśmy szybką kontrą i golem Rivero po dośrodkowaniu Chiesy. Kilka minut później kolejny nasz kontratak zakończył się bardzo podobnie, tym razem jednak Rivero asystował Chiesie. W 40. minucie daliśmy się sami skontrować i kontaktową bramkę zdobył Preza. Jeżeli początek pierwszej połowy był nudny, to nie było słów na opisanie pierwszych 20 minut drugiej części. Dopiero w 66. minucie niektórzy sobie przypomnieli, że mecz znowu trwa. Chiesa dośrodkował w pole karne, a Muller dobrze nabiegł i pokonał Acevedo. Kolejne minuty po prostu były, próbowaliśmy w tym czasie kilka razy po stałym fragmencie. Wreszcie w 82. minucie się udało. Suarez dobił strzał de los Santosa z rzutu wolnego i ustalił wynik tego spotkania. Niby padło 5 bramek, ale mecz stał na bardzo niskim poziomie i po prostu nudził. 19.06.22, Torneo Intermedio [4/7] [2] Central Espanol 4-1 Juventud [7] Rivero (18'), Chiesa (24'), Muller (66'), Suarez (82') – Preza (40') Skład: Silva – Gonzalez, de los Santos, Corujo, Castro (Amaro 86') – Papa, Leo Gomes (Alvarez 69') – Chiesa, Amaral (Muller 45'), Rivero – Suarez MoM: Rodrigo Rivero 9.2 (Central Espanol) Frekwencja: 3 346 (712) Po meczu zarząd był zmuszony do zasilenia konta klubowego i niemal od razu 250 tysięcy funtów zostało pochłonięte przez wierzycieli. Mieliśmy spore problemy z finansami, bo nie wyszedł nam transfer Gomeza. Niewykluczone, że opuści nas ktoś ważny z pierwszego składu. W międzyczasie odbywała się faza grupowa Mundialu w Australii. Największą niespodzianką było 3. miejsce w grupie Argentyny, która przegrała awans z Koreą Południową i Belgią, Trochę mniej zadziwił brak Holandii w fazie pucharowej, ci przegrali awans z Danią i Brazylią. Mecz z Danubio był awizowany jako mecz o awans. Powróciliśmy do defensywnej taktyki i zamierzaliśmy wygrać, więc wyszliśmy najmocniejszym składem. Początek typowy dla naszych ostatnich spotkań, czyli nic się nie działo. Dopiero po pierwszym kwadransie kilka razy zaatakowaliśmy i w 22. minucie zakończyło się to bramką. Siles zagrał prostopadłą piłkę w pole karne, a mocnym strzałem wykończył to Rivero. Niestety zbyt długo nie cieszyliśmy się z prowadzenia, bo 2 minuty później Merlo wykorzystał dośrodkowanie Ruetalo. W kolejnych minutach obie drużyny próbowały przechylić szalę na swoją stronę i w 43. minucie to udało się nam. Powtórka poprzedniej bramki, niemal identycznie wyglądała ta akcja. W przerwie ostrzegłem piłkarzy przed brakiem koncentracji, nie chciałem znowu stracić zwycięstwa w końcówce. W 60. minucie Ruetalo zdobył wyrównującą bramkę, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Zaczęliśmy wprowadzać świeżych zawodników i coraz częściej pokrzykiwałem na zawodników z linii bocznej. W końcówce Silva kilkukrotnie ratował nas przed stratą gola po uderzeniach Sapone i Merlo. Do tego świetnie zachowywał się Suarez, który walczył o piłkę z obrońcami i przetrzymywał ją jak najdłużej, aby rywale nie mogli nas atakować. Udało się wytrwać i byliśmy na dobrej drodze do awansu do finału tych rozgrywek. 26.06.22, Torneo Intermedio [5/7] [2] Danubio 1-2 Central Espanol [1] Merlo (24') – Rivero (22', 43') Skład: Silva – Gonzalez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Papa, Muller (Piriz 60'), Siles – Amaral (Chiesa 70'), Rivero (Dorrego 82') – Suarez MoM: Rodrigo Rivero 8.9 (Central Espanol) Frekwencja: 5 552 (2 791)
  13. GrandOne

    Sons of Silas

    Nasza odważna taktyka spełniła oczekiwania w meczu z Nacionalem, więc tak samo wyszliśmy na równie mocny Penarol. Sam początek pokazał, że nie mamy się czego obawiać, już w 5. minucie wyszliśmy na prowadzenie. Po nieudanym rzucie rożnym Piriz dopadł do piłki wybitej z pola karnego i zagrał na 11. metr do niekrytego Chiesy, a ten mocnym strzałem nie dał szans zasłoniętemu Cardozo. Goście nie za bardzo chcieli atakować, my spokojnie kontrolowaliśmy grę i niewiele się działo. Dopiero w 37. minucie znowu strzeliliśmy bramkę, Chiesa dośrodkował w pole karne, a Leandro Carvalho zwiódł balansem ciała kilku obrońców i szczupakiem wbił piłkę do bramki. W przerwie ostrzegłem piłkarzy przed nadmierną pewnością siebie i wymagałem od nich równie dobrej postawy. Druga część znowu zaczęła się od naszej dominacji, dobrą okazję zmarnował Chiesa, próbował również Corujo po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale bramki nie padły. Penarol był dzisiaj słabiutki, nawet przez chwilę nie bałem się o 3 punkty. 28.05.22, Torneo Intermedio [1/7] [-] Central Espanol 2-0 Penarol [-] Chiesa (5'), Leandro Carvalho (37') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Corujo, Espino – Alvarez (Papa 67'), Siles – Chiesa (Rigoleto 80'), Piriz, Rivero (Dorrego 53') – Leandro Carvalho MoM: Mariano Chiesa 8.3 (Central Espanol) Frekwencja: 48 163 (41 898) W wyjazdowym spotkaniu z Sud America zagraliśmy trochę bardziej zachowawczo, skupiliśmy się na posiadaniu piłki. Oczywiście te rozgrywki nadal były dla nas polem doświadczalnym, więc zmiany w składzie były nieuniknione. Tym razem dałem zadebiutować młodemu lewemu obrońcy Castro, do jedenastki wskoczył też Lopez. Bardzo szybko wyszliśmy na prowadzenie, Piriz uderzył z 20 metrów, piłka trafiła w Martineza i po rykoszecie wpadła do siatki. Po ponad 20 minutach urazu doznał Chiesa, którego przytrzymałem jeszcze chwilę na boisku, ale zaraz zmienił go Rigoleto. Gospodarzom nie zależało na wyrównaniu, my skupiliśmy się na rozbijaniu ich ataków i utrzymywaniu się przy piłce. Na przerwę zeszliśmy z minimalną przewagą, ale mogłem wymagać dużo więcej od mojej drużyny. Znowu zaczęliśmy piorunująco, 6 minut potrzebowaliśmy, aby pokonać Hernandeza. Tym razem Corujo wykorzystał dośrodkowanie Piriza z rzutu rożnego. Do głosu zaczęli dochodzić rywale, Nunez szalał pomiędzy naszymi obrońcami i dostawał dobre podania, których na szczęście nie potrafił wykończyć. W 60. minucie nie mieliśmy już zmian, najpierw wprowadziłem Amaro, aby Castro już nie zepsuł swojego niezłego debiutu, a chwilę później Gomez zszedł z boiska z kontuzjąl, zmienił go Gonzalez. Obawiałem się trochę o wynik, bo byliśmy mocno ciśnięci, ale szczęście i dobra gra Silvy uchroniły nas przed utratą bramki. 04.06.22, Torneo Intermedio [2/7] [8] Sud America 0-2 Central Espanol [2] N. Martinez (sam. 4'), Corujo (51') Skład: Silva – Gomez (Gonzalez 62'), de los Santos, Corujo, Castro (Amaro 59') – Alvarez, Piriz, Leo Gomes – Chiesa (Rigoleto 30'), Dorrego – Lopez MoM: Guzman Corujo 8.0 (Central Espanol) Frekwencja: 3 414 (2 125) Kontuzja Chiesy nie okazała się zbyt groźna i jedynie kilka dni potrzebował na powrót do pełnej sprawności. Trochę inaczej było z Gomezem, który wypadł na ponad miesiąc z powodu złamanego obojczyka.
  14. GrandOne

    Sons of Silas

    Sud America wygrała tylko raz w tym sezonie, zaglądało jej w oczy widmo spadku. Nadal trzymaliśmy się bardzo blisko lidera, ale nikt z czołowej czwórki nie chciał gubić punktów, my również nie mogliśmy sobie na to pozwolić w meczu z outsiderami. Kilku zawodników odpoczywało po meczu w Brazylii, ale nawet rezerwowy skład był w stanie spełnić cel. Przez długi czas mieliśmy wyraźny problem, to gospodarze dominowali w tym meczu. Nie potrafiliśmy stworzyć składnej akcji, pierwsze uderzenie oddaliśmy po kwadransie gry, gdy nasi przeciwnicy mieli już 5 na swoim koncie. Ich optyczna przewaga przyniosła im w końcu na gola. Nunez uderzył z linii pola karnego, Perez sparował ten strzał do boku, ale stał tam niekryty Pereyra, który nie miał problemu z trafieniem na pustą bramkę. W przerwie przeszliśmy na grę dwójką napastników, Piriza zmienił Amaral, a piłkarze usłyszeli, co sądzę o ich grze. Zaczęliśmy niemrawo, bo w ciągu 20 minut tylko raz uderzyliśmy na bramkę Hernandeza, ale wreszcie w 66. minucie wykonaliśmy zabójczy kontratak i Amaral zdobył bramkę po asyście Rigoleto. Po tej akcji zdominowaliśmy rywali, jedynie się bronili, a my marnowaliśmy kolejne okazje. W 82. minucie Nunez dostał piłkę przed polem karnym, nie chciał jej stracić, więc strzelił z 25 metrów w stronę bramki. Okazało się, że nie do obrony. W ostatnich minutach rzuciliśmy wszystkie siły do ataku, ale nawet to nie pomogło. Zabrakło nam zaangażowania w pierwszej połowie, chcieliśmy wygrać na stojąco i daliśmy się wypunktować słabiutkiej drużynie. W ten sposób straciliśmy możliwość wygrania fazy otwarcia, bo nikt z czołówki nie pomylił się w swoim pojedynku. 08.05.22, Primera Division, faza otwarcia [14/15] [16] Sud America 2-1 Central Espanol [4] Pereyra (35'), Nunez (82') – Amaral (66') Skład: Perez – Romero, de los Santos, Ivaldo, Espino – Leo Gomes, Valoy – Rigoleto, Piriz (Amaral 45'), Dorrego (Rivero 61') – Suarez (Leandro Carvalho 66') MoM: Carlos Nunez 8.3 (Sud America) Frekwencja: 5 834 (4 250) Kilka dni później Alejandro Traversa opuścił nasz klub, aby sprawdzić się w roli menadżera Cerro Largo i byłem zmuszony do szukania nowego asystenta. Został nim Anisio (Brazylia, 35l.) były piłkarz m.in. Vasco i kilku pomniejszych klubów w Brazylii, który ostatnio pracował w półamatorskich zespołach jako menadżer rezerw. Z Nacionalem graliśmy już o nic, więc nie zamierzałem się cofać i chciałem przetestować naszą klasyczną taktykę z mocnym przeciwnikiem. Wróciliśmy do pierwszej jedenastki, zabrakło jedynie zawieszonego Leo Gomesa. Początek meczu był bardzo intensywny, mogliśmy prowadzić po 2 minutach, ale pogubiliśmy się w trakcie kontrataku i nawet nie oddaliśmy strzału. Pierwszy gol padł w 9. minucie Alvarez podał do Ramireza, a napastnik gości odwrócił się z de los Santosem na plecach i uderzył przy krótkim słupku. Wyrównaliśmy kilka minut później po idealnej kontrze. Muller ruszył z piłką spod własnego pola karnego, minął kilku zawodników i dośrodkował do Suareza, który z bliska pokonał Garcię. W kolejnych minutach tempo meczu spadło, obie ekipy niby miały jakieś okazje, ale więcej bramek nie padło. Na drugą połowę wyszliśmy bardzo zmotywowani i już po 10 minutach wyszliśmy na prowadzenie. Rivero dośrodkował z rzutu wolnego, a najlepiej w polu karnym zachował się Ivaldo. Nacional próbował szybko odpowiedzieć, ale graliśmy bardzo mądrze w obronie i nie pozwalaliśmy na wiele. Niestety 10 minut przed końcem błąd popełnił Ivaldo, który wyszedł ze strefy i dał się ominąć szybką klepką. Palacios wylądował sam na sam z Perezem i uderzył z całej siły w okienko. To nas nie załamało, chcieliśmy jeszcze odpowiedzieć. W końcówce świetną okazję miał Rigoleto, ale nie potrafił wykończyć dośrodkowania Espino. Nie udało się zwyciężyć, ale zagraliśmy bardzo wyrównany mecz i mogliśmy być zadowoleni. 15.05.22, Primera Division, faza otwarcia [15/15] [4] Central Espanol 2-2 Nacional [3] Suarez (17'), Ivaldo (57') – Ramirez (9'), Palacios (80') Skład: Perez – Gonzalez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Papa (Alvarez 70'), Siles – Amaral (Rigoleto 66'), Muller, Dorrego (Rivero 52') – Suarez MoM: Jose Ivaldo 7.9 (Central Espanol) Frekwencja: 7 700 (2 261) TABELA ŚREDNIEJ PUNKTÓW Defensor i Danubio musiały zagrać między sobą baraż o 1. miejsce i miejsce w finałowym meczu o mistrzostwo. Ostatecznie ci pierwsi wygrali wygrali 3:2, zdobywając decydującego gola w doliczonym czasie gry. My w tym czasie czekaliśmy na rozlosowanie grup Torneo Intermedio i trafiliśmy dość pechowo, bo na Penarol i Danubio. Do tego Ivaldo nabawił się kontuzji, która wykluczyła go na 3 tygodnie i do pierwszych spotkań przystąpimy z dwoma zdrowymi stoperami.
  15. GrandOne

    Sons of Silas

    Juventud nie był już tak groźny, jak w poprzednich sezonach i zmienił się w typowego średniaka. Zbliżający się rewanż z Vitorią wymusił na mnie lekką rotację w składzie, ale i tak byliśmy wielkim faworytem. Goście rozpoczęli mecz bardzo defensywnie i czyhali na kontry. W pierwszym kwadransie mieliśmy dwie dobre akcje, ale Britos obronił strzały Silesa i Leandro Carvalho. W kolejnych minutach tworzyliśmy następne okazje, ale bramkarz gości był w transie. Nie dało się go pokonać strzałem, więc w 40. minucie Rigoleto wbiegł z piłką do bramki po dośrodkowaniu Dorrego i wyprowadził nas na prowadzenie. Juventud niby dłużej posiadał piłkę, ale w ofensywie niemal nie istniał, oddali kilka strzałów z dystansu i tylko jeden z nich był celny. Na drugą połowę nie wyszedł już Muller, który głupio zarobił żółtą kartkę i zmienił go Piriz. Minutę po wejściu na boisku nasz młody pomocnik popisał się dobrym podaniem do Dorrego, a nasz lewoskrzydłowy uciekł obrońcy i dośrodkował prosto na główkę Leandro Carvalho, Britos skapitulował po raz drugi. Przeciwnicy próbowali odpowiedzieć, ale im nie wychodziło, my sobie odpuściliśmy atakowanie i spokojnie kontrolowaliśmy mecz. Dopiero w doliczonym czasie Franco Lopez przypomniał o sobie i umieścił piłkę w siatce po dośrodkowaniu Vergesa z rzutu wolnego, ale było już za późno na odrobienie strat. 30.04.22, Primera Division, faza otwarcia [13/15] [4] Central Espanol 2-1 Juventud [9] Rigoleto (40'), Leandro Carvalho (47') – F. Lopez (90+4') Skład: Perez – Romero, de los Santos, Ivaldo, Espino – Papa, Siles (Leo Gomes 64') – Rigoleto, Muller (Piriz 45'), Dorrego – Leandro Carvalho (Suarez 80') MoM: Gustavo Dorrego 8.8 (Central Espanol) Frekwencja: 6 177 (1 147) Nie mieliśmy nic do stracenia, trzeba było wygrać dwoma bramkami na wyjeździe, więc wyszliśmy naszym klasycznym ustawieniem z ofensywnym pomocnikiem. Początek należał do gospodarzy, którzy od pierwszych sekund zaatakowali. Ale to my mogliśmy szybko objąć prowadzenie, wyszliśmy z kontratakiem, ale Rivero nie wykorzystał dobrego zagrania od Mullera. Caique od razu wyrzutem uruchomił skrzydłowego i kilkanaście sekund później już przegrywaliśmy, Biro-Biro dośrodkował na krótki słupek, a bramkę głową zdobył Caio Monteiro. Po kolejnych 3 minutach trafił Neilton po podaniu Joao Paulo, graliśmy bardzo słabo w destrukcji. W 21. minucie wróciły nam nadzieje, Amaral przejął piłkę wykopaną przez Pereza i zagrał Suarezowi, który wszedł między 3 obrońców i uderzył z 12 metrów w samo okienko. Po niemrawym kwadransie wreszcie obudziła się nasza obrona, do tego ciągle tworzyliśmy jakieś zagrożenie pod bramką przeciwnika i widziałem, że jesteśmy w stanie jeszcze odwrócić losy tego meczu po przerwie. Niestety w 45. minucie z boiska wyleciał były zawodnik Vitorii Leo Gomes, za kolejny faul obejrzał drugą żółtą kartkę. Zdjąłem fatalnego dzisiaj Rivero, Muller przeniósł się na skrzydło, a w linii pomocy zameldował się Alvarez. W drugiej części spotkania przeszliśmy na wolniejsze tempo i spokojne rozgrywanie akcji, nie mogliśmy oddawać piłki rywalom i za nimi biegać, gdy było nas mniej na placu gry. 10 minut potrzebowali Brazylijczycy na zdobycie bramki. Costa uderzył z dystansu, Perez musnął piłkę, która trafiła w poprzeczkę i spadła pod nogi Caio Monteiro. Ten nie mógł się pomylić z kilku metrów, gdy leżał przed nim bramkarz i umieścił ją w siatce. Dobrze broniliśmy się w kolejnych minutach, ale brakowało nam opcji w ataku. Pech w losowaniu zabrał nam bardzo szybko marzenia o awansie do kolejnej rundy, ale nie można było się załamywać, bo mieliśmy realną szansę na upragnione mistrzostwo. 04.05.22, Copa Sudamericana, 1. runda [2/2] Vitoria 3-1 Central Espanol Caio Monteiro (6', 55'), Neilton (9') – Suarez (21') Skład: Perez – Gonzalez, Ivaldo, Corujo, Amaro (Espino 63') – Leo Gomes, Siles – Amaral (Chiesa 72'), Muller, Rivero (Alvarez 45') – Suarez MoM: Caio Monteiro 8.8 (Vitoria) Frekwencja: 24 305 (22) O podobnym pechu mogli mówić również szefowie klubu Wanderers, oni trafili na Botafogo i postanowili pójść z nimi na wymianę ciosów. Skończyło się 3:6 w dwumeczu i był to koniec przygody z Copa Sudamericana. Udało się za to Fenixowi i Juventudowi, którzy pokonali odpowiednio La Equidad z Kolumbii 4:1 i Deportivo Cuenca z Ekwadoru 3:2. W 2. rundzie zagra również Defensor Sporting, który zajął 3. miejsce w grupie Copa Libertadores, za Flamengo i River Plate. Skompromitował się za to Penarol, który w grupie z Atletico Mineiro, Atletico Paranaense i Liga de Quito zdobył jedynie 1 punkt i zajął ostatnie miejsce. 5-krotny zdobywca najważniejszego trofeum w Ameryce Południowej stracił swój blask, niedawno znowu zwolnili menadżera i kolejny raz chcieli mnie zatrudnić, ale było to niemożliwe.
×