Skocz do zawartości

GrandOne

Użytkownik
  • Zawartość

    222
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

23 Neutralny

O GrandOne

  • Tytuł
    Junior

Informacje

  • Wersja
    FM 2018
  • Klub w FM
    Central Espanol
  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

1505 wyświetleń profilu
  1. GrandOne

    Sons of Silas

    Nie mogliśmy zbyt długo roztrząsać porażki z Penarolem, bo za kilka dni czekał nas ważny mecz z Villa Espanola, który musieliśmy wygrać. Wróciliśmy do gry skrzydłami, bo to nam wychodziło i dobrze punktowaliśmy w tym systemie gry. Początek należał do gospodarzy, którzy kilka razy próbowali pokonać Silvę, ale bezskutecznie. Przebudziliśmy się po kwadransie, ale strzelaliśmy jeszcze gorzej od rywali i również nie strzeliliśmy gola. W końcówce pierwszej połowy kontuzji doznał Piriz i zmieniłem go w przerwie, wszedł Muller. Zamieniłem również miejscami Rigoleto i Amarala, teraz ten pierwszy miał grać jako napastnik. Trochę trwało obleganie bramki przeciwników, ale wreszcie w 66. minucie Rigoleto strzelił bramkę po dośrodkowaniu od Gomeza. Chwilę później strzelec gola wrócił na bok, bo na boisku pojawił się Leandro Carvalho. Słabo wyglądał ten mecz, szczególnie w końcówce, gdy Villa Espanola próbowała odpowiedzieć, ale nie potrafiła. My się gubiliśmy, traciliśmy piłki, nie kontrolowaliśmy tego meczu i gdyby przeciwnik był lepszy, to mogliśmy stracić punkty. 23.10.21, Primera Division, faza zamknięcia [10/15] [10] Villa Espanola 0-1 Central Espanol [2] Rigoleto (66') Skład: Silva – Gomez, de los Santos, Corujo, Amaro – Leo Gomes (Valoy 72'), Siles – Rigoleto, Piriz (Muller 45'), Gaspari – Amaral (Leandro Carvalho 67') MoM: Andres Gomez 7.7 (Central Espanol) Frekwencja: 8 199 (3 147) W mediach huczało, dawno o mistrzostwo nie walczyło aż tyle ekip i to w bezpośrednich pojedynkach. Póki co prowadził Defensor, który wygrał również pierwszą fazę rozgrywek, ale byliśmy blisko i mieliśmy do rozegrania z nimi spotkanie na Parque Palermo. Na pierwszy ogień przyszło nam się jednak zmierzyć z groźnym Nacionalem, na którego mieliśmy sposób. Ostatnie 2 mecze z nimi wygraliśmy, stosując naszą defensywną taktykę bez skrzydłowych i tak samo przystąpiliśmy do tego pojedynku. Od początku rywale prowadzili grę, tworzyli sytuacje, a my się jedynie broniliśmy. Do tego urazu doznał Muller, menadżer gości mówił przed meczem, że coś przygotowali dla byłego podopiecznego, ale nie myślałem, że będą chcieli go połamać. Nasz ofensywny pomocnik nie chciał opuszczać boiska, ja też nie chciałem się osłabiać, więc kontynuował grę. Im dłużej trwała pierwsza połowa, tym częściej atakowaliśmy. Zwykle nasze próby kończyły się na dośrodkowaniu w pole karne i słabym strzale któregoś z napastników. W 31. minucie Muller kolejny raz został sfaulowany i nie zamierzałem ryzykować, więc wpuściłem w jego miejsce Piriza. Już w przerwie wykonałem kolejną zmianę, bardzo agresywnie grający Papa opuścił boisko, a w jego miejsce wszedł Leo Gomes. Druga połowa zaczęła się nieźle, ale to nasi przeciwnicy wyszli na prowadzenie. W 65. minucie MacEachen posłał długą piłkę za naszych obrońców, a dopadł do niej Ramirez, który nie dał szans Silvie. Od razu wykorzystałem ostatnią zmianę, wszedł Gaspari za Valoya i przeszliśmy na grę skrzydłami. 10 minut później Leandro Carvalho miał setkę, ale trafił prosto w bramkarza po dobrym zagraniu od Rigoleto. W końcówce już całą drużyną oblegaliśmy bramkę gości, ale Garcia zszedł do szatni niepokonany. 30.10.21, Primera Division, faza zamknięcia [11/15] [2] Central Espanol 0-1 Nacional [5] Ramirez (65') Skład: Silva – Gomez, Corujo, Ivaldo, Espino – Papa (Leo Gomes 45'), Siles, Muller (Piriz 31'), Valoy (Gaspari 65') – Rigoleto, Leandro Carvalho MoM: Emilio MacEachen 7.9 (Nacional) Frekwencja: 6 414 (1 414)
  2. GrandOne

    Sons of Silas

    Czekała nas przerwa reprezentacyjna, w tym czasie rozegraliśmy sparing z Tabare Piriapolis. Wygraliśmy 6:0, a bramkarze gości – jeden o egzotycznie brzmiącym nazwisku Bursztyn – wyjmowali piłkę z siatki po uderzeniach Leandro Carvalho, Suareza (2), Rigoleto (2) i Amarala. O powrót na fotel lidera walczyliśmy na wyjeździe z Orientalem, czekała nas gra co 3 dni, więc nastąpiło kilka zmian w składzie, ale nadal byłem wierny ustawieniu ze skrzydłowymi. Do tej pory graliśmy 2 razy z Orientalem i w obu przypadkach zremisowaliśmy, trzeba było się wreszcie na nich zrewanżować za zabranie nam 4 punktów. Początek był bardzo intensywny, obie drużyny miały jakieś sytuacje, a najlepszą zmarnował Trinidad, który uderzył z 10 metrów w słupek. Chwilę później odpowiedzieliśmy świetną kontrą i dośrodkowanie Gaspariego wykorzystał Rigoleto. Chcieliśmy pójść za ciosem, ale marnowaliśmy kolejne setki i dopiero w 32. minucie Piriz podwyższył po kolejnym dośrodkowaniu od Gaspariego. Drugi gol trochę wzburzył gospodarzy, którzy rzucili się na nas w końcówce, ale nie potrafili pokonać Silvy. W 51. minucie fatalny błąd Almady wykorzystał Gonella i zrobiło się nerwowo. Do tego Suarez marnował kolejne okazje i już chwilę później zszedł z boiska, a w jego miejsce pojawił się Leandro Carvalho. Brazylijczyk kontynuował przygnębiającą postawę poprzednika, a wtórowali mu jeszcze skrzydłowi. Dopiero w 86. minucie mi ulżyło, gdy Fajardo powtórzył błąd Almady, piłkę odebrał mu Leandro Carvalho i pokonał Perdomo. Do tego w doliczonym czasie gry faulowany w polu karnym był Gaspari i nasz brazylijski napastnik zdobył jeszcze kolejną bramkę z jedenastki. Kompletnie zdominowaliśmy przeciwnika, ale fatalna skuteczność mogła się na nas zemścić. 16.10.21, Primera Division, faza zamknięcia [8/15] [14] Oriental de La Paz 1-4 Central Espanol [2] Gonella (51') – Rigoleto (13'), Piriz (32'), Leandro Carvalho (86', k. 90+3') Skład: Silva – Gomez, Almada, Corujo, Amaro – Leo Gomes, Valoy (Siles 64') – Rigoleto (Amaral 73'), Piriz, Gaspari – Suarez (Leandro Carvalho 53') MoM: Luis Piriz 9.0 (Central Espanol) Frekwencja: 236 (34) TABELA ZBIORCZA TABELA ŚREDNIEJ PUNKTÓW W pojedynku z Penarolem byliśmy faworytem, wróciliśmy do defensywnego ustawienia, naszym celem było utrzymanie pierwszego miejsca w lidze. Nie mieliśmy w składzie takich gwiazd jak goście, ale zgranie i świetna atmosfera pozwalały mi na optymizm. Przez ponad 30 minut nie działo się nic ciekawego na boisku. W 32. minucie na prowadzenie wyszli nasi przeciwnicy, Canobbio dośrodkował w pole karne, Silva wybiegł niepotrzebnie z bramki i dał się ubiec przez Dibble'a, który trafił na pustaka. W końcówce trochę przycisnęliśmy, ale nie udało na się wyrównać. W przerwie przeszliśmy na grę skrzydłami, ale nie zrobiliśmy zmian personalnych. Wyszliśmy z szatni nabuzowani i gotowi do walki o punkty. Niestety po 10 minutach straciliśmy gola na 2:0, dośrodkował Gaston Rodriguez, a strzelał ponownie Dibble. Powtarzał się scenariusz z pierwszego meczu z Penarolem w tym sezonie. Pechowo stracona bramka po równej grze w pierwszej połowie i tracenie bramek po kontrach w drugiej. Po kilku minutach odpowiedział Suarez po dośrodkowaniu Mullera. Ten gol wyraźnie nas pobudził, bo zmusiliśmy rywali do głębokiej defensywy, ale nie udało się wyrównać. Końcówka w naszym wykonaniu już była fatalna, nie tworzyliśmy zbyt wielu okazji i Penarol zrzucił nas na 2. miejsce. 20.10.21, Primera Division, faza zamknięcia [9/15] [1] Central Espanol 1-2 Penarol [6] Suarez (59') – Dibble (32', 55') Skład: Silva – Gomez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Papa, Valoy (Leo Gomes 66'), Muller, Siles (Rigoleto 72') – Leandro Carvalho (Amaral 66'), Suarez MoM: Nicolas Dibble 8.8 (Penarol) Frekwencja: 43 621 (38 741)
  3. GrandOne

    Sons of Silas

    Fenix nie grał w tym roku zbyt dobrze, ale graliśmy na wyjeździe, więc wyszliśmy defensywnie. W składzie nastąpiło sporo zmian, bo za 3 dni mieliśmy rozegrać mecz z mocniejszym Wanderers. Na prowadzenie wyszliśmy już w 6. minucie, gdy Suarez uderzył płasko z 20 metrów po podaniu Rigoleto. Piłka wpadła do siatki tuż przy słupku, bramkarz nie miał szans. Momentalnie spoczęliśmy na laurach i oddaliśmy inicjatywę rywalom. Już w 22. minucie wyrównali po bardzo szczęśliwej akcji. Najpierw piłka odbiła się od Gomeza i trafiła pod nogi Galo, a po jego strzale tor lotu piłki zmienił de los Santos, czym zmylił bramkarza. Chwilę później z boiska z czerwoną kartką zszedł Piriz, który brutalnie zaatakował nogi rywala. W 33. minucie Suarez do gola dołożył asystę przy bramce Leo Gomesa, który uderzył z 16 metrów w dolny róg bramki. Cofnęliśmy się i chcieliśmy bronić wyniku. Chwilę później mogliśmy podwyższyć, ale uderzenie Suareza zatrzymało się na słupku. W końcówce Gomes znowu popisał się pięknym uderzeniem, tym razem po podaniu od Papy. Do przerwy było bardzo dobrze, ale trzeba było obronić ten wynik w osłabieniu. Nie pochwaliłem piłkarzy w przerwie, bo zwykle działało to na nich demobilizująco. W drugiej części graliśmy bardzo uważnie, nie pozwalaliśmy rywalom na wiele. Bardzo długo udawało nam się rozbijać ataki, ale w 83. minucie nie mogliśmy zapobiec stracie bramki. Galo uderzył z ponad 30 metrów prosto w okienko. Na ostatnie kilka minut wprowadziłem Ivaldo, który zajął miejsce pomiędzy stoperami i graliśmy piątką defensorów w linii. Nic więcej się na boisku nie działo. Mimo pechowego momentu po naszym pierwszym golu, udało nam się wygrać i zwolnić menadżera gospodarzy. 29.09.21, Primera Division, faza zamknięcia [6/15] [13] Fenix 2-3 Central Espanol [2] Galo (22', 83') – Suarez (6'), Gomes (33', 42') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Almada, Amaro – Papa (Valoy 70'), Siles (Ivaldo 87'), Piriz, Leo Gomes – Rigoleto, Suarez (Leandro Carvalho 67') MoM: Leo Gomes 9.0 (Central Espanol) Frekwencja: 5 471 (3 600) Do prestiżowego meczu z naszym największym rywalem przystępowaliśmy jako lider tabeli. Na boisko wyszliśmy w ustawieniu ze skrzydłowymi, chcieliśmy atakować, czuliśmy się bardzo pewni siebie. Od samego początku dominowaliśmy, w ciągu pierwszych minut mieliśmy kilka niezłych okazji, których nie potrafiliśmy wykorzystać. W 17. minucie błąd popełnił Espino, który zatrzymał Pereyrę w naszym polu karnym przy rzucie wolnym i sędzia odgwizdał rzut karny. Do jedenastki podszedł Barradneguy i najpierw trafił prosto w Silvę, a dobitka poleciała kilka metrów nad poprzeczką. Straciliśmy trochę kontrolę nad tym spotkaniem, powoli budzili się goście i kilka razy zagrozili naszej bramce. W 23. minucie Leandro Carvalho mógł nas wyprowadzić na prowadzenie, ale w pojedynku sam na sam okazał się lepszy Rodriguez. Dopiero w ostatnim kwadransie udało nam się zdobyć bramkę. Drużynową akcję wykończył wbiegający w pole karne Muller. Kilka minut później mógł odpowiedzieć Marcenaro, ale jego strzał z bliska na rzut rożny sparował Silva. Po stałym fragmencie uderzał Vargas, ale trafił w słupek. Poszła nasza kontra i w walce o piłkę ostro w przeciwnika wszedł Muller, który ujrzał swoją drugą żółtą kartkę w tym meczu i wyleciał z boiska. Udało nam się dotrwać do przerwy, mimo ataków przeciwników i długo myślałem, co począć. Ostatecznie nie zmieniłem ustawienia, ale mieliśmy dłużej utrzymywać się przy piłce i grać ostrożniej. Wanderers zaczęło drugą część spotkania bardzo spokojnie, nie rzucili się na nas, wyczekiwali na odpowiedni moment. Długo nie potrafili pokonać Silvy, ale w 66. minucie po stałym fragmencie wreszcie wyrównali. Dośrodkował Rivero, a najwyżej w polu karnym wyskoczył Ferreira. Końcówka była tragicznym widowiskiem, nasi rywale cofnęli się i bronili tego remisu, my nie zamierzaliśmy się za bardzo otwierać i brakowało jakichkolwiek akcji. W doliczonym czasie gry Suarez mógł pokonać Rodrigueza po dośrodkowaniu Rigoleto, ale uderzył zbyt lekko. Zabrakło nam w tym spotkaniu jakości na skrzydłach, boczni pomocnicy grali fatalnie, a nie miałem możliwości wprowadzenia zmiennika, bo na boisku przebywałoby za dużo obcokrajowców. Nie pomogła nam również głupio zarobiona czerwona kartka. 02.10.21, Primera Division, faza zamknięcia [7/15] [1] Central Espanol 1-1 Wanderers [12] Muller (31') – Ferreira (66') Skład: Silva – Gomez, Corujo, Ivaldo, Espino – Valoy (Siles 62'), Leo Gomes (Papa 82') – Rigoleto, Muller, Gaspari – Leandro Carvalho (Suarez 67') MoM: Rodrigo Rivero 7.9 (Wanderers) Frekwencja: 6 414 (320)
  4. GrandOne

    Sons of Silas

    Liverpool fatalnie rozpoczął nową rundę i nie mogliśmy z nimi polec. Wyszliśmy ofensywnie, chcieliśmy dominować. W tym spotkaniu nie mogli wystąpić Papa, Leandro Carvalho i Valoy. Pierwszy pauzował za kartki, a dwaj kolejni doznali lekkich urazów i nie chcieliśmy ryzykować ich stratą na dłuższą metę. Już w 4. minucie wyszliśmy na prowadzenie, choć było blisko, aby Chiesa nie wykorzystał prezentu od Felipe. Obrońca rywali źle przyjął piłkę, Argentyńczyk mu ją zabrał i ruszył w stronę bramki, ale trafił w słupek, dopiero dobitka znalazła drogę do siatki. 10 minut później Chiesa dostał dobre podanie prostopadłe od Rigoleto, ale nawet nie zdążył do niego dobiec, a Quintana skosił go w polu karnym. Faulowany napastnik podszedł do jedenastki i strzelił lekko w środek, bramkarz poleciał w stronę prawego słupka i nie miał szans z obroną. W 27. minucie Muller dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego, a najwyżej wyskoczył Corujo, który przypomniał się kibicom po długiej rehabilitacji. Niestety w 31. minucie boisko z kontuzją musiał opuścić Chiesa, w jego miejsce przesunąłem Amarala, a na skrzydło wszedł Gaspari. W 42. minucie miała miejsce najlepsza akcja gospodarzy, gdy po kilku szybkich podaniach Ramirez trafił w słupek. W doliczonym czasie gry musieliśmy dokonać kolejnej zmiany, tym razem urazu nabawił się Amaral. Nie miałem innego wyboru i wprowadziłem Leandro Carvalho. W szatni pochwaliłem piłkarzy i już kilkadziesiąt sekund po przerwie tego żałowałem, bo Viera pokonał Silvę po dośrodkowaniu Ramireza. Na szczęście już chwilę później Leandro Carvalho ruszył z zabójczym kontratakiem i po 60-metrowym rajdzie zagrał do Gaspariego, który trafił na pustą bramkę. W 63. minucie sprawę ułatwił nam Etcheverry, który zszedł z boiska z czerwoną kartką. Teraz mogliśmy się już obawiać jedynie kolejnych kontuzji. W końcówce Botta dostał podanie od Ramireza, świetnie się obrócił w polu karnym i mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi, ale na więcej nie było stać Liverpoolu. Udało się wygrać, ale bardzo martwiły nas urazy. Chiesa wypadł na prawie 2 miesiące, a Amaral na 3 tygodnie. 18.09.21, Primera Division, faza zamknięcia [4/15] [16] Liverpool de Montevideo 2-4 Central Espanol [3] Viera (47'), Botta (83') – Chiesa (4', k. 17'), Corujo (27'), Gaspari (50') Skład: Silva – Gomez, Corujo, Ivaldo, Amaro – Leo Gomes, Siles – Rigoleto, Muller (Piriz 70'), Amaral (Leandro Carvalho 45') – Chiesa (Gaspari 31') MoM: Mariano Chiesa 8.4 (Central Espanol) Frekwencja: 6 007 (3 583) Każdego w klubie ucieszyła wiadomość o przedłużeniu kontraktu z Mullerem, który związał się z nami na kolejne 3 lata, obecnie był największą gwiazdą naszego zespołu i nie chcieliśmy go głupio stracić, więc podjęliśmy rozmowy dość wcześnie. Profesjonalny kontrakt podpisał również młody lewy obrońca Castro, z którym wiązaliśmy nadzieję na przyszłość. Racing nie mógł być dla nas groźny, szczególnie w domu, więc znowu wyszliśmy ofensywnie. To spotkanie było okazją do rewanżu za naszą poprzednią potyczkę. Już na początku meczu urazu palca doznał Silva, ale był w stanie kontynuować grę. Na ławce był Perez, ale wolałem nie tracić możliwości zmiany, jeśli nie było to konieczne. Długo ten mecz wyglądał bardzo słabo, najlepszą okazję zmarnował Rigoleto w 18. minucie, gdy wyszliśmy z szybką kontrą. W 26. minucie padła pierwsza bramka, Muller zagrał prostopadłą piłkę do Leandro Carvalho, a Brazylijczyk umieścił ją tuż przy słupku, nie dając szans Longowi. Chwilę później nasz napastnik trafił w podobnej sytuacji w poprzeczkę. Próbowaliśmy podwyższyć, ale nic nie chciało wpaść. Mnie cieszyła bardzo dobra gra w obronie, bo Racing ani razu nie stworzył zagrożenia pod naszą bramką. Ledwo wyszliśmy na drugą połowę, a Rigoleto miał idealną szansę na wpisanie się na listę strzelców, ale nie trafił nawet w światło bramki po dośrodkowaniu Gaspariego. Długo nie musieliśmy czekać na kolejnego gola, bo chwilę później Petryk pokonał własnego bramkarza nabijając Lacoste. Na ostatnie pół godziny wprowadziłem na boisko powracającego po kontuzji Suareza, Leandro Carvalho przeniósł się na prawe skrzydło, a Kolumbijczyk miał grać na szpicy. W 70. minucie nieodpowiedzialnie w polu karnym zachował się Valoy, który sfaulował Lacoste przy niegroźnym dośrodkowaniu. Do jedenastki podszedł Pizzichillo i trafił w słupek, a z dobitką nie zdążył żaden z zawodników gości. Ciągle byliśmy stroną przeważającą, tylko bramki nie chciały wpadać. Próbowali Muller, Suarez i Leandro Carvalho, ale szwankowała celność, albo Long zachowywał się bardzo dobrze. W doliczonym czasie gry Zapata mógł zdobyć bramkę honorową, ale Silva nie dał się pokonać i zakończył ten mecz z czystym kontem. 25.09.21, Primera Division, faza zamknięcia [5/15] [2] Central Espanol 2-0 Racing de Montevideo [14] Leandro Carvalho (26'), Lacoste (sam. 50') Skład: Silva – Gomez, Corujo, Ivaldo (Almada 68'), Espino – Papa, Valoy – Rigoleto (Suarez 62'), Muller (Piriz 80'), Gaspari – Leandro Carvalho MoM: Jhon Valoy 8.6 (Central Espanol) Frekwencja: 6 107 (1 414)
  5. GrandOne

    Sons of Silas

    Po kilku latach w Primera Division i z filozofią wprowadzania młodych piłkarzy, musieliśmy znaleźć klub filialny, aby ich ogrywać. Zarząd dał mi możliwość zarekomendowania drużyny z kilku wybranych i postawiłem na Rampla Juniors. Ta ekipa jeszcze kilka lat temu grała w najwyższej klasie rozgrywkowej, a obecnie była średniakiem w Segunda Division. Od razu zesłałem tam Cereijo, który trochę się marnował w naszych rezerwach. W składzie na spotkanie z Juventudem nastąpiło kilka zmian, gospodarze odkąd wrócili do Primera Division grali bardzo dobrze i można było się ich obawiać. Wyszliśmy w ustawieniu ze skrzydłowymi, ale trochę bardziej cofnięci niż zwykle. Mecz od początku był słaby, obie drużyny oddały jakieś strzały, ale raczej nie były one groźne. Pierwsze celne uderzenie oddał Pineiro w 24. minucie po dośrodkowaniu od Franco Lopeza i od razu była to bramka dla gospodarzy. Przesunęliśmy się wyżej, chcieliśmy szybko odpowiedzieć. Lopez, który był naszym nemezis i niemal w każdym meczu strzelał nam bramkę, musiał opuścić boisko w 30. minucie z powodu kontuzji. W doliczonym czasie gry Bermudez mógł nam strzelić gola do szatni, ale trafił w słupek po prostopadłym podaniu od Dos Santosa. W całej pierwszej połowie padł jeden celny strzał, co nie mogło ucieszyć kibiców. W przerwie przypomniałem piłkarzom, że przyjechaliśmy tu po zwycięstwo. W drugiej części gospodarze cofnęli się i czekali na nasze akcje, ale graliśmy słabo i ciężko nam było zagrozić bramce. Najlepszą okazję miał w 70. minucie Vazquez, ale trafił w boczną siatkę po dośrodkowaniu Gaspariego. 10 minut później nasz napastnik musiał opuścić boisko z kontuzją, chwilę po wykonaniu mojej ostatniej zmiany, więc kończyliśmy w osłabieniu. Nie mogliśmy wygrać bez celnych strzałów na bramkę, kolejny raz o braku punktów decydowała nasza nieskuteczność. 29.08.21, Primera Division, faza zamknięcia [2/15] [4] Juventud 1-0 Central Espanol [2] Pineiro (24') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Leo Gomes, Valoy – Rigoleto (Piriz 76'), Muller (Amaral 55'), Gaspari – Leandro Carvalho (Vazquez 67') MoM: Joaquin Martinez 7.4 (Juventud) Frekwencja: 3 500 (175) Uraz Vazqueza okazał się dość poważny i wypadł nam ze składu na 3 miesiące, co oznaczało dla niego raczej koniec przygody z naszym klubem. W trakcie przerwy reprezentacyjnej rozegraliśmy sparing na wyjeździe z Defensorem Sporting. Nic nie było tu przypadkowe, wyraźnie nam nie szło na wyjazdach i chcieliśmy trochę zmienić nasz styl gry, a silny rywal miał nam dać miarodajne wnioski. Wygraliśmy 1:0, ładnego gola zdobył Amaral. Graliśmy solidnie w obronie, jeden błąd indywidualny dał okazję gospodarzom, w innych sytuacjach świetnie broniliśmy. Kulała za to skuteczność, bo sytuacje bramkowe mieliśmy, tylko nie potrafiliśmy ich wykończyć. W międzyczasie naszym nowym trenerem został Roberto Pichou (Brazylia, 34l.), który niemal całą karierę piłkarską spędził w niższych ligach we własnym kraju, z krótkim epizodem w słowackiej Trnawie. Ostatnio był menadżerem rezerw kilku pomniejszych brazylijskich klubów, a u nas ma uczyć techniki i panowania nad piłką. Na mecz domowy z Danubio wyszliśmy tak samo, jak w ostatnim sparingu. Defensywnie, bez skrzydłowych, z kilkoma korektami w taktyce i zmianami w składzie. Ustawienie gości było bardzo podobne do naszego, wszystko miało się wyjaśnić w środku pola. Rywale rzucili się na nas od pierwszych minut i kilka razy zagrozili naszej bramce. Naszą najlepszą okazję zmarnował Leandro Carvalho, który przestrzelił z 10 metrów po prostopadłym zagraniu od Silesa. Na szczęście kilka minut później wyszliśmy na prowadzenie. Muller zagrał w pole karne, Diaz przeciął podanie, ale trafił w swojego kolegę z zespołu, a najlepiej w tym zamieszaniu zachował się Amaral, który umieścił piłkę w siatce. 10 minut później Leandro Carvalho wreszcie się przełamał i po podaniu Gomeza pokonał na raty Cristoforo. Brazylijczyk od razu odżył i jeszcze w doliczonym czasie mocnym mierzonym strzałem podwyższył na 3:0. W przerwie ostrzegłem piłkarzy przed nadmierną pewnością siebie. Druga połowa zaczęła się od szaleńczych ataków naszych przeciwników i jedynie 10 minut wystarczyło im, aby odpowiedzieć. Dośrodkował Fassani, a akcję wykończył Dos Santos. Po tej bramce oddali nam trochę pole i mogliśmy ich dobić, ale brakowało nam skuteczności. W 65. minucie Sosa dośrodkował w pole karne, a Diaz odkupił swoje winy z pierwszej połowy i strzelił bramkę kontaktową. 10 minut później Espino dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego, a faulowany w polu karnym był Chiesa, który chwilę wcześniej zmienił Leandro Carvalho. Do jedenastki podszedł sam poszkodowany i strzelił pewnie pod poprzeczkę. Odpuściliśmy sobie w drugiej połowie, w bólach dowieźliśmy dobry wynik, ale liczyły się 3 punkty. 12.09.21, Primera Division, faza zamknięcia [3/15] [7] Central Espanol 4-2 Danubio [4] Amaral (30'), Leandro Carvalho (41', 45+1'), Chiesa (k. 77') – Dos Santos (56'), Diaz (65') Skład: Silva – Gomez, de los Santos, Ivaldo, Espino – Papa (Piriz 80'), Siles, Muller, Valoy (Leo Gomes 66') – Leandro Carvalho (Chiesa 72'), Amaral MoM: Axel Muller 9.0 (Central Espanol) Frekwencja: 6 414 (1 604)
  6. GrandOne

    Sons of Silas

    @Makk Ano, za dużo rotowałem składem. W Genk działało, ale tutaj mam za dużo przeciętnych piłkarzy, którzy nawet w lidze nie dają rady. ---------------------- Powrót stowarzyszenia do podmiejskiej hali wyszedł nam na dobre. Wszyscy się wspieraliśmy i motywowaliśmy do jeszcze cięższej pracy. Fernando zapowiedział ostrą walkę w przyszłych wyborach, a ja obiecałem poprawę wyników. Nadal wierzyliśmy w przepowiednię Leo, jeszcze wszystko było możliwe... … nawet pokonanie Gremio w rewanżu. Wyszliśmy na nich defensywnie, w możliwie najlepszym składzie, zabrakło jedynie nowych nabytków. Gospodarze od samego początku dominowali i Perez kilka razy musiał się nagimnastykować, aby nie wyjmować piłki z siatki. Nasz pierwszy groźny strzał oddaliśmy w 21. minucie, gdy Vazquez wypuścił Leandro Carvalho sam na sam z bramkarzem po zespołowej akcji, ale Brazylijczyk trafił prosto w Marcelo Grohe. Kilkadziesiąt sekund później Muller uderzał ponad bramką po dośrodkowaniu Espino. Kolejne minuty znowu należały do naszych rywali, próbowali z dystansu, po dośrodkowaniach, ale nie potrafili się przebić. W 29. minucie wyszliśmy ze świetną kontrą, ale ponownie Marcelo Grohe okazał się lepszy od Leandro Carvalho. Nasze niezłe okazje zemściły się na nas w 37. minucie. Guedes dośrodkował w nasze pole karne, Perez chciał wypiąstkować piłkę, ale ta przeleciała po jego rękach i spadła na głowę Rollheisera, który zamykał tę akcję na dalszym słupku. Nie załamało nas to, na drugą część wyszliśmy w pełni skoncentrowani i zmotywowani. Już w 48. minucie Leandro Carvalho miał szansę po odebraniu piłki stoperowi, ale znowu okazał się lepszy bramkarz. Kolejnej już nie dostał, bo zmienił go Chiesa. W 62. minucie Ramiro świetnie uderzył ze skraju pola karnego po podaniu De Arrascaety, ale sędzia dopatrzył się spalonego. 10 minut później Vazquez miał szansę, ale bramkarz gospodarzy wyczyniał w bramce cuda. Ostatni kwadrans zaczął się od gola Alissona po asyście Marcone, co wymusiło na mnie zmiany personalne. Nasza odpowiedź była wręcz momentalna, Siles wbiegł w pole karne i zagrał do Chiesy, który wreszcie trafił do siatki. W kolejnej minucie Valoy uderzył z 20 metrów prosto w okienko i dał nam wyrównanie. W 83. minucie Chiesa mógł zagwarantować nam zwycięstwo, ale przegrał pojedynek sam na sam z bohaterem Gremio. Wywalczyliśmy remis z bardzo mocnym rywalem, co dało nam dużo pewności siebie. 12.08.21, Copa Libertadores, 2. runda [2/2] Gremio 2-2 Central Espanol Rollheiser (37'), Alisson (77') – Chiesa (79'), Valoy (80') Skład: Perez – Romero, de los Santos (Almada 77'), Corujo, Espino – Leo Gomes, Valoy, Muller (Piriz 77'), Siles – Leandro Carvalho (Chiesa 51'), Vazquez MoM: Jhon Valoy 8.3 (Central Espanol) Frekwencja: 39 196 (144) Tydzień poprzedzający mecz z Cerro był dla naszych piłkarzy dość pechowy. Na treningach kontuzji doznali Suarez (1 miesiąc), Romero (2-3 miesiące) i Corujo (tydzień). Reszta zawodników była dostępna i gotowa do gry. Tym razem już nie zamierzaliśmy się bronić. Już w 12. minucie wyszliśmy na prowadzenie, Amaro wyrzucił piłkę z autu do Gaspariego, a nasz skrzydłowy dośrodkował na dalszy słupek do Rigoleto. Kolejne minuty przebiegały spokojnie, w 24. minucie duży błąd popełnił Amaro, który podał wręcz piłkę Alvarezowi, ale napastnik gości nie trafił nawet w światło bramki z 16 metrów. Ta akcja nas obudziła i zaczęliśmy stwarzać sobie dobre okazje. Najpierw Rigoleto trafił obok słupka po prostopadłym podaniu Mullera, później Vazquez uderzył mocno z 25 metrów, ale jego strzał obronił Suarez. Wreszcie w 33. minucie Muller wykorzystał podanie Gaspariego i powiększył nasze prowadzenie. Znowu po bramce intensywność meczu spadła i do przerwy niewiele się działo. W 52. minucie Vazquez wyszedł sam na sam z bramkarzem po dobrym podaniu z głębi pola od Amaro, ale fatalnie przestrzelił. Doświadczony napastnik zepsuł już kilka sytuacji, więc chwilę później zastąpił go Leandro Carvalho. Minęła minuta i straciliśmy bramkę. Morales zagrał piłkę za naszą linię obrony i Alvarez po wygraniu pojedynku biegowego uderzył przy dalszym słupku. Mogliśmy odpowiedzieć po 5 minutach, ale Gaspari trafił w słupek po dośrodkowaniu Rigoleto. W 68. minucie wykonywaliśmy rzut rożny, słabe dośrodkowanie wybili obrońcy, Amaro znowu wrzucił piłkę w pole karne, a Muller wycofał ją przed pole karne, gdzie czekał Ivaldo. Nasz stoper chciał zapobiec kontrze, więc zamknął oczy i posłał bombę z 20 metrów w stronę bramki. Strzał okazał się celny i na tyle silny, że przełamał ręce interweniującego bramkarza i wpadł do siatki. Cerro jeszcze próbowało odpowiedzieć, my także się nie zatrzymywaliśmy, ale ostatecznie wynik się już nie zmienił. 21.08.21, Primera Division, faza zamknięcia [1/15] [-] Central Espanol 3-1 Cerro [-] Rigoleto (12'), Muller (33'), Ivaldo (68') – Alvarez (53') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Ivaldo, Amaro – Valoy, Siles (Leo Gomes 60') – Rigoleto, Muller (Amaral 75'), Gaspari – Vazquez (Leandro Carvalho 52') MoM: Axel Muller 8.9 (Central Espanol) Frekwencja: 6 067 (1 414)
  7. GrandOne

    Sons of Silas

    Sporo mieszałem w składzie podczas okresu przygotowawczego, próbowaliśmy różnych taktyk, również nowego 1-3-5-2, ale sparing z Velez obnażył nasze braki i kompletnie mi wybił z głowy ten pomysł, nie mieliśmy w składzie odpowiednich wykonawców. Wolałem podrasować dotychczasowe warianty gry i wprowadzać do nich nowych piłkarzy. Ogólnie wyniki były niezłe, ale często raziliśmy nieskutecznością i było widać brak zgrania. W tym czasie wykonaliśmy tylko jeden transfer do klubu. Przyszedł do nas Rodrigo Amaral (Urugwaj 24/7 u-20, 24l.), który kiedyś zapowiadał się na wielką gwiazdę reprezentacji. Świetnie grał w młodzieżówce, wskoczył do składu mocnego Nacionalu, z którym wygrał 2 razy z rzędu mistrzostwo kraju i przeniósł się do argentyńskiego Racingu Club. Tam kompletnie mu nie szło, kosztował ponad 1 milion funtów, a nie rozegrał ani jednego spotkania. Przez kilka lat był na liście transferowej i dostępny do wypożyczenia, ale kwota wykupu i jego oczekiwania finansowe nie pozwoliły nam na ściągnięcie go do zespołu wcześniej. Ten ofensywny zawodnik przyszedł najpierw na testy, strzelił bramkę w jednym ze sparingów, a później jego agent przedstawił nam ofertę kontraktu. Amaral chciał zarabiać 4-krotnie mniej niż świeżo po powrocie do kraju i podpisaliśmy 2,5 roczny kontrakt. Jest on bardzo wszechstronnym piłkarzem, może grać na obu skrzydłach, za napastnikiem, a nawet i w ataku. Z klubem pożegnali się Darias, Antunez i młody Regeuira. Każdy z nich odszedł za darmo do innych zespołów, bo u nas nie mieli szans na grę. Kolejną sprawą była drużyna juniorska, z menadżerem odpowiedzialnym za pracę z nimi ustaliliśmy pierwszą jedenastkę na rozgrywki u-19. Wcześniej piłkarze byli rzucani po całym kraju i grali przeciwko swoim rówieśnikom, a dzień później w rezerwach, co źle wpływało na ich kondycje i powodowało sporo kontuzji. Dużą rolę odgrywać mieli młodzi gracze, którzy w letnim naborze trafili tam z akademii. Hector Cuello (Urugwaj, 16l.) i Mauricio Castro (Urugwaj, 16l.) zajęli boki obrony i byli kandydatami do gry w pierwszym zespole za kilka lat. Podobny los może czekać ich kolegę z formacji obronnej Renzo Britosa (Urugwaj, 16l.), który jest stoperem. Ostatnim nowym zawodnikiem z wysokim potencjałem był Jorge Rodriguez (Urugwaj, 16l.), ofensywny pomocnik niezły fizycznie, z dobrą techniką i z dosyć profesjonalną osobowością. Do tego dochodzili Cor, Pereyra, Claudio Rodriguez, Dorrego i Lopez, była to drużyna zdolna do walki o pierwsze miejsce w rozgrywkach ligowych, do tej pory zajmowali 4. miejsce. Z kilkoma zawodnikami podpisaliśmy nowe kontrakty, byli w tej grupie młodzi Dorrego (4l.+3l.) i Almada (4l.+3l.) oraz Espino (2l.), który cieszył się wielkim zainteresowaniem w letnim okienku transferowym, ale udowodnił swoją lojalność i wolał podpisać umowę z nami, niż przejść do Penarolu. Dzięki niezłej grze w Copa Libertadores i zachowaniu szans na ponowny awans do tych rozgrywek mogłem liczyć na lepsze traktowanie przez zarząd. Dostałem pozwolenie i pieniądze na kolejny kurs, tym razem już kontynentalny, do tego ponownie rozbudowano infrastrukturę analityczną i pozwolono mi zatrudnić nowych trenerów. Jednym z nich został, wykupiony za 12 tysięcy funtów z Bella Vista, Hector Burguez (Urugwaj, 53l.), który został już trzecim naszym trenerem zajmującym się bramkarzami. Wcześniej pracował w kilku innych klubach urugwajskich, a także w ekwadorskiej Barcelonie.
  8. GrandOne

    FM 2019 - oficjalne informacje

    A urealnienie scoutingu (budżety, pakiety)? IMO najlepsza zmiana w 18. To mamy już TRZY.
  9. GrandOne

    Sons of Silas

    Do spotkania z Gremio przystępowaliśmy w średniej formie, bez kilku pierwszoplanowych postaci. Nie mogli zagrać de los Santos, Leandro Carvalho, ani żaden z nowych nabytków. Wyszliśmy w naszym defensywnym ustawieniu bez skrzydeł, w możliwie najsilniejszym składzie. Goście od początku narzucili swoje bardzo wysokie tempo, my próbowaliśmy coś strzelić po stałych fragmentach. Długo udawało nam się przeciwstawiać lepszym przeciwnikom, ale wreszcie w 36. minucie pokonał nas Urugwajczyk De Arrascaeta, który dostał podanie od Daniela Guedesa, obrócił się w polu karnym i huknął z całej siły. W przerwie nie robiłem wielkiej afery z niekorzystnego wyniku, nie byliśmy jeszcze gotowi do walki z topowymi klubami z Brazylii, czy Argentyny. W 50. minucie Vuadan zdobył gola po stałym fragmencie, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Znowu długo się broniliśmy przed szaleńczymi atakami rywali i ponownie musieliśmy skapitulować. De Arrascaeta zagrał piłkę w pole karne, a Morelos wykończył to podanie mocnym uderzeniem obok Pereza. 2:0 to był naprawdę niski wymiar kary, byliśmy po prostu słabsi i mniej doświadczeni. 08.07.21, Copa Libertadores, 2. runda [1/2] Central Espanol 0-2 Gremio De Arrascaeta (36'), Morelos (75') Skład: Perez – Gomez, Almada, Corujo (De Pedro 82'), Espino – Leo Gomes, Valoy, Muller (Pereyra 69'), Siles – Chiesa (Lopez 57'), Vazquez MoM: Giorgian De Arrascaeta 8.7 (Gremio) Frekwencja: 19 693 (2 194) Po meczu z Gremio przedłużyliśmy kontrakt z Lopezem, który związał się z nami na 4 lata, z opcją przedłużenia umowy o kolejne 3. Od tygodnia wiedzieliśmy, że nie awansujemy już do finału Torneo Intermedio, ale chcieliśmy pożegnać się z tymi rozgrywkami zwycięstwem. W składzie nastąpiło sporo zmian, ale nie zmieniła się taktyka. Nacional wyszedł niemal juniorskim składem, więc chcieliśmy ich skarcić za brak poszanowania, ich trener w mediach zapowiadał, że spokojnie zgarną 3 punkty. Początek był słaby z obu stron, nie było akcji, groźnych strzałów. Dopiero 24. minuta przyniosła stuprocentową sytuację, dośrodkował Lopez, a Suarez najpierw strzelił w poprzeczkę, a dobitka trafiła w słupek. Goście próbowali z dystansu, kilka razy Silva musiał zareagować, ale raczej nie było to nic groźnego. W przerwie przypomniałem piłkarzom, że jesteśmy w stanie wygrać. Druga część spotkania nie różniła się zbytnio od pierwszej, słabo i do tego nudno. Na ostatnie 25 minut wprowadziliśmy skrzydłowych i zmieniliśmy nasz styl gry. Gdy kibice powoli opuszczali stadion, wreszcie padł pierwszy gol. Muller przerzucił piłkę na prawe skrzydło, stamtąd zbiegł Rigoleto i bardzo mocnym uderzeniem niemal urwał siatkę w bramce. Od razu się cofnęliśmy. W doliczonym czasie w zamieszaniu podbramkowym kolejnego gola zdobył Lopez, ale wcześniej rozległ się gwizdek arbitra. Sędzia dopatrzył się faulu Gaspariego na jednym z obrońców. Wreszcie udało nam się wygrać i zakończyć serię słabych wyników. 11.07.21, Torneo Intermedio [7/7] [4] Central Espanol 1-0 Nacional [1] Rigoleto (86') Skład: Silva – Romero, De Pedro, Ivaldo, Amaro – Papa, Pereyra, Piriz (Muller 45'), Siles (Gaspari 67') – Lopez, Suarez (Rigoleto 67') MoM: Axel Muller 7.3 (Central Espanol) Frekwencja: 6 414 (4 414)
  10. GrandOne

    Sons of Silas

    Po odejściu Olveiry potrzebowaliśmy bramkarza i od dłuższego czasu mieliśmy zaklepanego Facundo Silvę (Urugwaj 1/0 u-20, 24l.). Obserwowałem go od moich pierwszych dni w klubie, wtedy Danubio wyceniało go na kilkaset tysięcy funtów. W swoim macierzystym klubie nie przebił się nigdy do pierwszego składu, rozegrał kilkanaście spotkań w Primera Division i ponad 20 w pucharach. Jego wielkim atutem jest wzrost, dobrze gra na przedpolu, ale również na linii potrafi wyczyniać cuda. Ma szansę wskoczyć między słupki od razu i pozostać tam przez najbliższe kilka lat. Udało nam się go ściągnąć za darmo i nie oczekiwał zbyt dużej pensji, związał się z nami na 2,5 roku. Bardzo mi podpadł Ale, nie miałem problemów z zesłaniem go do rezerw i wystawieniem na listę transferową, bo kilka tygodni wcześniej dopiąłem transfer Jose Ivaldo (Brazylia, 24l.). Świetny obrońca, który przez ostatnie kilka lat rozegrał prawie 60 spotkań w Atletico Paranaense w Serie A i Serie B. Brazylijczyk ma wszystko, aby stać się liderem naszej obrony, dobre warunki fizyczne, świetnie gra głową, ale również dobrze czuje się na ziemi. Psychicznie jest już ukształtowany i gotowy do gry na najwyższym poziomie. Kosztował nas jedynie 75 tysięcy funtów, ale dostał najwyższy kontrakt w klubie, będzie zarabiać 95 tysięcy funtów rocznie. Gonzalo Papa (Urugwaj, 32l.) został ściągnięty jako uzupełnienie składu. Ten defensywny pomocnik przez prawie całą karierę grał w przeciętnym Fenixie, przez co nigdy nie wypłynął na szerokie wody. 2 razy był wypożyczany do Argentyny, gdzie w latach 2016-2018 grał w Arsenalu de Sarandi i Villa Dalmine. Jest bardzo pracowity, waleczny, silny, ma bardzo dobry odbiór. O ile nie będzie wylatywał z boiska zbyt często, będzie solidną opcją w środku pola. Rzadko ściągam tak wiekowych piłkarzy, ale wzięliśmy go za darmo, może jeszcze przez te kilkanaście miesięcy pograć na dobrym poziomie i wszyscy będą szczęśliwi. Ostatni transfer z pierwszego dnia okienka transferowego to Miguel Suarez (Kolumbia, 18l.). Jaramillo zrobił dobrą reklamę młodym Kolumbijczykom i dzięki temu trafił do nas jego rodak. Bardzo zdeterminowany i pracowity chłopak. Silny, a zarazem szybki, z dobrą grą głową i świetnym wykończeniem. Ma być odgrywającym, do gry w parze z Leandro Carvalho, czy Chiesą. Tym razem nie popełniliśmy podobnego błędu jak z Jaramillo i nie wypożyczyliśmy go, a wykupiliśmy z Medellin za 275 tysięcy funtów. Podpisał kontrakt na 3 lata, z opcją przedłużenia o kolejne 3 lata, ma być receptą na słabą skuteczność. W międzyczasie klub opuścili Chirinos i Jaramillo, których wypożyczenia się zakończyły. Na mecz z Liverpoolem wyszliśmy w ustawieniu 1-3-5-2, już bez Valoya na prawej pomocy, a z Romero na wahadle. Na boisku pojawili się wszyscy nowi piłkarze. Nowi piłkarze, nowa taktyka, ale od początku graliśmy dobrze. Już w 15. minucie na prowadzenie wyprowadził nas Muller, który wykorzystał podanie od Pereyry. Niestety później trochę odpuściliśmy i nie udało się strzelić kolejnych bramek w pierwszej połowie, a Liverpool grał bardzo słabo i nawet nie starał się odpowiedzieć. Po przerwie najgroźniejszą okazję mieli gospodarze, gdy Botta trafił w słupek w zamieszaniu podbramkowym. Kilka minut później ten sam piłkarz wywalczył rzut karny, dobrze wybiegał na pozycje po zagraniu od Senciona, ale piłka leciała zbyt mocno i wypadłaby na aut bramkowy. Niestety powracający po kontuzji Corujo chyba nie zdawał sobie z tego sprawy i wywrócił napastnika rywali. Do jedenastki podszedł De Los Santos i pokonał Silvę. Od razu w składzie nastąpiło kilka roszad, które miały sprawić, że jeszcze wygramy ten mecz. Niewiele nam wychodziło, graliśmy słabo, a jakiekolwiek próby strzałów zatrzymywały się na bandach reklamowych. 04.07.21, Torneo Intermedio [6/7] [7] Liverpool de Montevideo 1-1 Central Espanol [4] De Los Santos (k. 59') – Muller (15') Skład: Silva – Almada, Corujo, Ivaldo – Romero (Gomez 59'), Espino – Papa (Leo Gomes 73'), Pereyra, Muller – Suarez (Chiesa 59'), Lopez MoM: Alfonso Espino 7.6 (Central Espanol) Frekwencja: 3 581 (2 498) Zakończyła się wreszcie saga transferowa z Agustinem Ale, który bardzo nie chciał odchodzić, ale wreszcie udało się go oddać do Tlaxcali w zamian za 40 tysięcy funtów.
  11. GrandOne

    Sons of Silas

    W międzyczasie klub opuścił Bone, wypożyczyliśmy go do Evertonu de Vina z Chile. U nas często siedział na ławce, a mogliśmy na nim sporo zarobić, bo oprócz pensji Everton będzie nam płacił również 10 tys. funtów miesięcznie. Sam Bone kilka dni po wyjeździe doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry na ponad miesiąc. Oprócz tego doznaliśmy kolejnego osłabienia, tym razem los zabrał nam Pereza, który wypadł akurat na ten jeden jedyny mecz, a jego zmiennik odszedł już kilka tygodni temu. Z rezerw wyciągnąłem Patrona, który niedawno wrócił z wypożyczenia do Fluminense. Tabela w naszej grupie była bardzo wyrównana i jeszcze wiele się mogło zmienić. Na Oriental wyszliśmy ofensywnie, nie zamierzaliśmy się przeciwko nim bronić. Już raz się z nimi skompromitowaliśmy, tym razem miało być inaczej. Od samego początku dominowaliśmy, brakowało jedynie gola, który by to udokumentował. Długo musieliśmy na niego czekać, wreszcie w 37. minucie Gaspari na raty pokonał Perdomo i wyprowadził nas na prowadzenie. Niestety już 4 minuty później wyrównał Gonella, który strzelił prosto w Patrona, ale nasz młody bramkarz przestraszył się piłki i się odchylił. W przerwie wyjaśniłem piłkarzom, że mają wygrać ten mecz za wszelką cenę. Niestety na boisku wyglądaliśmy fatalnie, znowu nie potrafiliśmy strzelić bramki najsłabszej drużynie w lidze. Do tego w końcówce kontuzji doznał Leandro Carvalho. W 92. minucie miała miejsce sytuacja, które pięknie opisywała cały ten mecz. Chiesa minął obrońcę gości, był sam na sam z bramkarzem i odegrał na skrzydło do Rigoleto, który był niemal przy linii końcowej, skąd uderzył w boczną siatkę. Właśnie doliczony czas gry był najbardziej intensywną częścią tego spotkania, kolejne okazje zmarnowali Rigoleto (znowu), De Pedro, Chiesa i Rigoleto (znowu). 26.06.21, Torneo Intermedio [5/7] [5] Central Espanol 1-1 Oriental de La Paz [8] Gaspari (37') – Gonella (41') Skład: Patron – Gomez, De Pedro, Corujo (Almada 55'), Vina – Leo Gomes, Valoy (Siles 73') – Rigoleto, Chiesa, Gaspari – Lopez (Leandro Carvalho 58') MoM: Mariano Chiesa 8.4 (Central Espanol) Frekwencja: 2 380 (308) Kontuzja Leandro Carvalho okazała się dosyć poważna, wypadł na ok. 3 tygodnie. Bardzo zdenerwował mnie fakt rejestracji składu do kolejnej rundy Copa Libertadores, ostateczne decyzje miały być wysłane 30 czerwca, dzień przed otwarciem okna transferowego, na który mieliśmy zaklepane kilka transferów. Kontrakt z klubem przedłużył de los Santos, po którego zgłaszał się Nacional, oraz duża część sztabu szkoleniowego, w którym ciężko było dokonać ulepszeń za podobne pieniądze. Aby nie było zbyt łatwo, de los Santos naciągnął sobie mięsień na treningu i wypadł na 3 tygodnie. Za to po urazie wrócił Romero.
  12. GrandOne

    Sons of Silas

    Powoli wietrzyliśmy szatnię, następnym do odstrzału był Olveira, który również wybrał Chile. Jego nowym klubem zostało Deportes Copiapo, które zapłaciło za niego 45 tys. funtów. Kolejny raz Almada i Gomez przekonali menadżera urugwajskiej młodzieżówki i zostali powołani na spotkanie ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Kontuzji na treningu doznał Romero, który wypadł na 4 tygodnie z powodu skręcenia kolana, a kilka dni po nim Piriz skręcił sobie staw skokowy i też będzie pauzował przez najbliższe kilka tygodni. Romero kontuzjowany, Gomez na zgrupowaniu kadry, mieliśmy problem z prawą obroną. Mogłem postawić na Astradę, ale wolałem zmienić taktykę. 1-3-5-2, na prawej stronie wystąpił Valoy jako defensywny skrzydłowy, na lewej bardziej cofnięty Espino. Od początku było nudno, dla kibiców był to tragiczny mecz, pierwszy celny strzał zobaczyli dopiero w 44. minucie. Ucieszyć ich mogło, że był to od razu gol. Espino zagrał piłkę w pole karne, a Lopez mocnym strzałem pokonał Ortegę. W 51. minucie Juan Pablo Pereyra zaskoczył cały stadion, gdy uderzył z 35 metrów na bramkę gości. Strzał był mocny i niemal idealny, zatrzymał się na poprzeczce. Na kolejnego gola kibice czekali do 74. minuty, Espino dośrodkował w pole karne, obrońca ubiegł Vazqueza i wybił piłkę, ale prosto pod nogi Chiesy. Ten odegrał momentalnie do Lopeza, a nasz młodziutki napastnik kolejny raz pokonał bramkarza. Obyło się bez problemów, wygraliśmy kolejny mecz w lekko eksperymentalnym ustawieniu, które chcieliśmy poprawiać i powoli wprowadzać. 13.06.21, Torneo Intermedio [3/7] [3] Central Espanol 2-0 Sud America [5] Lopez (44', 74') Skład: Perez – Cor, de los Santos, De Pedro – Valoy, Espino - Leo Gomes (Siles 72'), Pereyra, Muller (Chiesa 57') – Leandro Carvalho (Vazquez 72'), Lopez MoM: Victor Lopez 8.8 (Central Espanol) Frekwencja: 3 455 (1 184) Almada i Gomez zaliczyli odpowiednio 69 i 68 minut w meczu reprezentacji u-20 ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Trochę lepiej spisał się nasz stoper. Z Penarolu został zwolniony menadżer i po raz kolejny byłem dla dziennikarzy najlepszym kandydatem, zaczęły się pojawiać pytania na konferencjach i artykuły prasowe na ten temat. Na spotkanie z Wanderers powróciliśmy do naszej taktyki bez skrzydłowych. Chcieliśmy zrewanżować się za ligową porażkę. Już w 4. minucie straciliśmy gola, dośrodkował Coitino, a dwóch naszych obrońców nie poradziło sobie z Balboą. W 8. minucie mógł wyrównać Lopez, ale zmarnował dobre podanie od Mullera. Kolejne minuty były nudne, rzadko atakowaliśmy. Dopiero w 33. minucie stworzyliśmy następną bardzo dobrą okazję, znowu Lopez i znowu nie trafił, ale był już bliżej, bo trafił w słupek. Nasz młody napastnik miał dar, piłka sama go szukała, ale miał straszne problemy ze skutecznością. W ciągu ostatniego kwadransa zepsuł kilka kolejnych akcji. W przerwie przeszliśmy na grę skrzydłami, za Lopeza wszedł Leandro Carvalho. Minęło kilkadziesiąt sekund drugiej połowy i Vazquez znalazł się w idealnej sytuacji. Sam na sam z bramkarzem, ale uderzył fatalnie, przez chwilę myślałem, że jednak nie zdjąłem Lopeza. W 60. minucie daliśmy się skontrować po rzucie rożnym. Naszym piłkarzom nie chciało się pobiec za truchtającym skrzydłem Marcenaro, który dotarł do pola karnego i dośrodkował w pole karne, gdzie czekał Balboa. W 67. minucie Vazquez wykonał ostatni swój strzał w tym meczu, fatalny, jak zresztą wszystkie z naszej strony. Naszą celność naprawił dopiero Chiesa. W 82. minucie wykorzystał długie podanie od Silesa. Na więcej już nam zabrakło czasu. Szkoda porażki, szczególnie że nie byliśmy gorsi od rywali. 19.06.21, Torneo Intermedio [4/7] [3] Wanderers 2-1 Central Espanol [2] Balboa (4', 60') – Chiesa (82') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Almada, Espino (Vina 67') – Chirinos, Siles, Muller, Pereyra – Lopez (Leandro Carvalho 45'), Vazquez (Chiesa 67') MoM: Adrian Balboa 8.8 (Wanderers) Frekwencja: 3 046 (2 376)
  13. GrandOne

    Sons of Silas

    Wakacyjne rozgrywki od zawsze traktowaliśmy jako pole doświadczalne i czas na ogrywanie najlepszych juniorów. Na mecz z Juventudem wyszła bardzo młoda jedenastka w ustawieniu ze skrzydłami, aby wykorzystać braki w bocznych sektorach boiska u gospodarzy. Zaczęliśmy bardzo słabo, długo nie potrafiliśmy nawet uderzyć na bramkę rywali. Dopiero w 29. minucie Pereyra oddał nasz pierwszy strzał, ale piłka poleciała kilka metrów obok słupka. 10 minut później sędzia podyktował rzut karny dla Juventudu za rzekomy faul Almady. Do jedenastki podszedł Franco Lopez, nazywany przez media naszym katem, ale tym razem Perez wyczuł jego zamiary i obronił karnego. W 39 minucie wykonaliśmy świetny kontratak, który zakończył się golem Victora Lopeza po asyście Piriza. W 52. minucie Vina podłączył się do akcji ofensywnej, ale nie miał komu zagrać w polu karnym, więc oddał piłkę do Victora Lopeza. Nasz młody napastnik przyjął ją w kierunku bramki i uderzył sprzed pola karnego prosto w okienko. Przeciwnicy próbowali odpowiedzieć, kilka razy uderzali z dystansu, ale ich strzały nie robiły na nikim wrażenia. Dopiero w 88. minucie udało się gospodarzom strzelić kontaktową bramkę, Bogado wykończył ładną zespołową akcję. Od razu rzucili się do ataku, ale zabrakło im już czasu na doprowadzenie do remisu. Bardzo miło mnie zaskoczył Lopez, który w spotkaniach z Sao Paulo był niewidoczny i grał najsłabiej z całej drużyny, a dzisiaj zaprezentował się bardzo dobrze i zapewnił nam wygraną. 30.05.21, Torneo Intermedio [1/7] [-] Juventud 1-2 Central Espanol [-] Bogado (88') – V. Lopez (39', 52') Skład: Perez – Gomez, Almada, De Pedro, Vina – Chirinos, Pereyra (Valoy 88') – Rigoleto, Piriz (Muller 68'), Gaspari (Bone 68') – V. Lopez MoM: Victor Lopez 8.8. (Central Espanol) Frekwencja: 2 848 (800) Przed kolejnym spotkaniem pożegnaliśmy Diaza, który za 130 tysięcy funtów + 10% z następnego transferu przeszedł do chilijskiego klubu Deportes Antofagasta. Ten środkowy pomocnik nie spełnił oczekiwań, a jeszcze na nim zarobiliśmy, bo przyszedł za mniejsze pieniądze. Odbyłem również kilka rozmów z dyrektorem Ruizem, który zgodził się na podwyższenie budżetu płac i powiększył % dochodów z transferów, który trafiał do budżetu transferowego. Na boisku w starciu z Villa Espanola pojawiła się niemal identyczna jedenastka, ze składu nie wypadł żaden z młodych piłkarzy. Również nie zmieniła się taktyka, chcieliśmy atakować skrzydłami. Już w 7. minucie Piriz miał stuprocentową okazję, ale nie wykończył zespołowej akcji. Niestety przez długi czas była do jedyna dobra sytuacja dla nas w tym meczu. Goście zresztą też nie zachwycali, a Santiago Gonzalez zmarnował ich najlepszą szansę na gola, gdy nie potrafił pokonać Pereza w starciu jeden na jednego. Dopiero w 39. minucie padła pierwsza bramka, Piriz zrehabilitował się za poprzednią akcję i tym razem po profesorku wykończył płaskie dośrodkowanie Espino. Kilka minut po przerwie z boiska zszedł słabo spisujący się Rigoleto, zmienił go Leandro Carvalho. W 63. minucie Almada popełnił wielki błąd i wystawił piłkę Araujo, na szczęście dla nas napastnik gości strzelił tragicznie i Perez sparował jego strzał na rzut rożny. Niestety w 70. minucie już nawet nasz bramkarz nie pomógł. Assis zagrał atomową piłkę w pole karne, a Gabriel Fernandez wbiegł w nią i brzuchem umieścił w siatce. W 73. minucie Porcile powtórzył błąd Almady, ale Chiesa nie potrafił się powstrzymać i wolał strzelić w bramkarza. W 90. minucie jeszcze Leandro Carvalho trafił w poprzeczkę po podaniu od Chiesy. Nie udało się wygrać, ale wynik nie był najważniejszy. 05.06.21, Torneo Intermedio [2/7] [3] Central Espanol 1-1 Villa Espanola [1] Piriz (39') – Fernandez (70') Skład: Perez – Gomez, Almada, De Pedro, Espino – Chirinos, Pereyra – Rigoleto (Leandro Carvalho 51'), Piriz, Gaspari (Muller 76') – Lopez (Chiesa 69') MoM: Juan Pablo Pereyra 7.3 (Central Espanol) Frekwencja: 4 214 (1 604)
  14. GrandOne

    Sons of Silas

    Nasza piękna przygoda w Copa Libertadoes mogła jeszcze trwać, ale nie mogliśmy przegrać w ostatnim meczu grupowym. Nie walczyliśmy o spełnienie oczekiwań zarządu, a o uratowanie tego półrocza. Wystawiłem najmocniejszy skład, wyszliśmy bardzo defensywnie, wystarczał nam remis. Przed pierwszym gwizdkiem powiedziałem piłkarzom, aby zagrali dla kibiców. Od początku dominowali Chilijczycy, rzucili się na nas i próbowali szybko strzelić gola. Najlepszą okazję zmarnował Henriquez, który trafił w poprzeczkę. Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek, graliśmy nieźle, ale w przerwie nakazałem piłkarzom wyjście trochę wyżej, aby nie dać się znowu zamknąć we własnym polu karnym. Już w 48. minucie pożałowałem tej decyzji. Dośrodkował Araos, a akcję wykończył Rubio. Po kilku minutach przeszliśmy na grę skrzydłami, na prawe wszedł Chiesa za Valoya, na lewej stronie miał biegać Muller, a Leandro Carvalho miał wspierać Vazqueza z głębi pola. Goście się cofnęli i dali nam grać, wiedzieli, że jesteśmy bez formy. Nie wychodziło nic, nawet wszedł Bone, aby piłkarze wrócili na swoje optymalne pozycje. Wreszcie w 86. minucie nastąpił cud, Romero zagrał piłkę w pole karne, a świetnym uderzeniem popisał się Chiesa. Momentalnie zamurowaliśmy bramkę, trzeba było dowieźć ten remis. W 92. minucie padł jeszcze jeden gol, Siles zdecydował się na strzał z 20 metrów i ustalił wynik tego meczu. Cały stadion oszalał, daliśmy kibicom to, na co zasługiwali. 27.05.21, Copa Libertadores, faza grupowa [6/6] [2] Central Espanol 2-1 Universidad de Chile [3] Chiesa (86'), Siles (90+2') – Rubio (48') Skład: Perez – Romero, de los Santos, Almada, Espino – Leo Gomes, Valoy (Chiesa 54'), Muller (Chirinos 86'), Siles – Leandro Carvalho, Vazquez (Bone 75') MoM: Pablo Siles 8.3 (Central Espanol) Frekwencja: 13 055 (821) Po meczu poznaliśmy naszą grupę w Torneo Intermedio, a kilka dni później również rywala w kolejnej rundzie Copa Libertadores. Mieliśmy się zmierzyć z Gremio, drużyną raczej nie do pokonania. Pierwszy mecz zagramy przed ostatnią kolejką Torneo Intermedio, a rewanż ponad miesiąc później. Do 2. rundy awansował również Nacional, który wpadł na Palmeiras. Do klubu powrócił przedwcześnie Amaro, którego ściągnąłem z wypożyczenia.
  15. GrandOne

    Sons of Silas

    Zwycięstwo w tym meczu, przy jednoczesnej porażce Universidadu de Chile z Sao Paulo, dawało nam awans do 2. rundy Copa Libertadores. To oznaczało dla nas jeszcze większe pieniądze i wzrost reputacji, czyli możliwość ściągania lepszych piłkarzy. Już dzień wcześniej dowiedzieliśmy się o porażce chilijskiego zespołu 3:0, więc pozostała jedynie nasza część planu. Wyszliśmy defensywnie, bez skrzydeł w najmocniejszym możliwym składzie. Już na początku meczu Vazquez doznał lekkiego urazu, ale sam zawodnik nie chciał schodzić z boiska. Graliśmy dobrze, tworzyliśmy sobie okazje, które niestety marnowaliśmy i nie popełnialiśmy błędów w obronie. Wreszcie w 25. minucie udało nam się powtórzyć rzut rożny, który opracowaliśmy na ostatnich treningach. Dośrodkował Muller, piłkę zgrał Vazquez, a z bliska wpakował ją do siatki de los Santos. Sfrustrowani Paragwajczycy rzucili się do ataku, najlepszą szansę miał Gimenez, który stał niekryty w polu karnym przy dośrodkowaniu, ale był zaskoczony, że piłka do niego dotarła i nie trafił w światło bramki. W 62. minucie Corujo i Gimenez ucierpieli w starciu i obaj musieli opuścić boisko. Na placu boju pojawił się Almada i w tym samym czasie Chiesa wszedł za wycieńczonego Vazqueza. Akcje Paragwajczyków były coraz bardziej groźne, kilka razy piłka odbiła się od słupka lub poprzeczki, Perez wyczyniał cuda w bramce. Wreszcie w 78. minucie Bruno Mendieta wykorzystał zagranie od Luisa Mendiety i wyrównał stan rywalizacji. Chcieliśmy jeszcze odpowiedzieć, więc lekko przesunęliśmy się do przodu. W 88. minucie świetną okazję zmarnował Chiesa, ale o dziwo nie trafił w bramkarza, piłka poszybowała ponad poprzeczką. Sędzia doliczył aż 6 minut, mogło zdarzyć się wszystko. A nie wydarzyło się nic. Remis zagwarantował nam miejsce w Copa Sudamericana, ale nadal mogliśmy awansować do następnej rundy Copa Libertadores. Musieliśmy uniknąć porażki z Universidadem de Chile, ich zwycięstwo dawało im awans, bo mieliśmy obecnie identyczny bilans bramkowy, a to on decydował. 12.05.21, Copa Libertadores, faza grupowa [5/6] [4] Libertad 1-1 Central Espanol [2] B. Mendieta (78') – de los Santos (25') Skład: Perez – Romero, de los Santos, Corujo (Almada 62'), Espino – Leo Gomes, Siles (Chirinos 83'), Muller, Valoy – Leandro Carvalho, Vazquez (Chiesa 62') MoM: Luis Mendieta 8.0 (Libertad) Frekwencja: 1 654 (48) Kontuzja Corujo okazała się bardzo poważna, wypadł na prawie 2 miesiące, Vazquez miał wrócić za tydzień. Rozgrywki ligowe kończyliśmy spotkaniem z River Plate. Nie mieliśmy już szans awansować na 4. lokatę, ale mogliśmy spaść jeszcze na 8. miejsce, więc chcieliśmy wygrać i zachować status quo. Wyszliśmy ofensywnie, ze skrzydłowymi i w silnym składzie. Kolejny mecz w Copa Libertadores mieliśmy grać za kilkanaście dni. Przeważaliśmy od samego początku. Najlepszą okazję zmarnował Leandro Carvalho po długim podaniu od Almady, później mieliśmy jeszcze kilka sytuacji po stałych fragmentach, ale jak zwykle brakowało celności. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Druga część nie miała nawet procenta intensywności poprzedniej. Pierwszy strzał padł po kwadransie, gdy Rodriguez próbował z dystansu i strzelił kilka metrów obok bramki. W samej końcówce rzuciliśmy się do ataku i wykorzystali to gospodarze. Santiago Barboza wykończył prostopadłe podanie od Vigo, a wszystko zaczęło się od fatalnego podania Rigoleto do Nerisa. Było to idealne podsumowanie bardzo słabej rundy w naszym wykonaniu. 16.05.21, Primera Division, faza otwarcia [15/15] [11] River Plate de Montevideo 1-0 Central Espanol [5] Barboza (88') Skład: Perez – Gomez, de los Santos, Almada, Vina – Chirinos, Siles (Valoy 79') – Rigoleto, Muller, Bone (Gaspari 57') – Leandro Carvalho (Chiesa 65') MoM: Santiago Barboza 7.1 (River Plate de Montevideo) Frekwencja: 4 892 (3 695) TABELA ŚREDNIEJ PUNKTÓW
×