Skocz do zawartości

el_eldorador

Użytkownik
  • Zawartość

    940
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez el_eldorador

  1. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    W GKS-ie Tychy, najlepszym zawodnikiem jest Sebastian Przyrowski. 33-letni bramkarz w swojej karierze aż 9-krotnie założył trykot reprezentacyjny. Polska 1.Liga (15/34) | 21 październik 2015 | 17. GKS Tychy - 1. Legia 1:3 (Gwaze 44 - Dzięcioł 6, Tomasiewicz 15, Wieteska 45+2) Gracz meczu: 8.7 - Miłosz Szczepański (Legia) 4-1-2-2-1 - Budziłek - Bereszyński, Dzięcioł, Wieteska, Hołownia - Kalinkowski - Radović, Żyro - Tomasiewicz, Szczepański - Napora 28 października będziemy rozgrywać mecz przeciwko Siarce, przez co na mecz z GKS-em wyszliśmy w nowym ustawieniu, 4-1-2-2-1 zastąpiło standardowe 4-2-3-1. Zmiana spowodowana jest słabymi wyniki naszego klubu na wyjazdach, a 5. runda zostanie rozegrana właśnie na stadionie naszego rywala (OSiR w Tarnobrzegu). Mecz teoretycznie rozpoczął się od podania Tomasiewicza z Naporą. W praktyce jednak kluczową sytuację ujrzeliśmy w 5. minucie meczu, kiedy to Szczepański wziął się za wybijanie rzutu wolnego. Piłka trafiła do Napory. Nasz napastnik wygrał pojedynek główkowy z Leszczakiem i oddał strzał. Przyrowski, zamiast złapać piłkę, postanowił pograć sobie z siatkówkę we własnym polu karnym. Moment fatalnej wyobraźni Sebastiana wykorzystał Ernest Dzięcioł, który wyłonił się ze znikąd, niczym krasnoludzka armia w ostatnim hobbicie. Po czym dołożył nogę do spadającej piłki, dzięki czemu umieścił futbolówkę w bramce. Swoje "pięć minut" chciał w tym meczu mieć pomocnik gospodarzy, który zaraz po wyprowadzeniu piłki przez kolegów ruszył do ataku. Po heroicznym boju nie oddał nawet strzału. Kalinkowski wyczyścił go, z perfekcją podobną do proszków do prania z reklam Zygmunta Chajzera. Chwilę później piłka była już na terytorium wroga i Napora fantastycznie się w tej sytuacji odnalazł. Szkoda tylko, że strzał mu nie wyszedł i szansa na dwubramkowe prowadzenie prysła. Minutę później okazało się, że kolejne okazje będą nam spadać z nieba, niczym prezenty od świętego mikołaja. Znowu błąd, tym razem w wybiciu Przyrowskiego i piłka pojawiła się szybko na skrzydle. Żyro świetnie podał, jednak nie w tempo. Napora, do którego trafiła piłka, strzelił przez to bramkę ze spalonego. W 14. minucie Szczepański dośrodkował piłkę w pole karne i nie byłoby w tym nic dziwnego. Dopiero na powtórkach można było zauważyć kontakt pomiędzy Gwaze a Wieteską. Sędzia Krzton nie zauważył tej sytuacji, przez co, na pewno będzie ona rozpamiętywana przez media. Minutę później wykorzystaliśmy moment, w którym Grzeszczyk był poza boiskiem. Tomasiewicz, jak się później okazało, był w tej akcji rozgrywającym, jak i egzekutorem. Najpierw pomógł Radovicowi, wystawiając się, gdy ten miał trzech rywali na plecach. Po czym oddał piłkę do Szczepańskiego, a ten zagrał mu w tempo na wysunięcie. Grzegorz pobiegł ile sił w nogach i w sytuacji 1vs1 pokonał Przyrowskiego z łatwością, strzelając w górny róg bramki. W 44. minucie popełniliśmy parę błędów, a raczej mnóstwo faili. Aż sześciokrotnie podaliśmy piłkę do rywali, przez co musieli oni wykorzystać naszą nieudolność. Po jednej z takich wpadek Gwaze po prostu się odwrócił i finezyjnym strzałem zaskoczył naszego bramkarza z daleka - 2:1! Na całe szczęście szybko odpowiedzieliśmy. Wieteska fenomenalnie wszedł w tempo. A całą akcję rozpoczął Tomasiewicz, który posłał piłkę co do centymetra Naporze. Młody napastnik po prostu się rozejrzał i odnalazł środkowego obrońcę naszego zespołu w .. środku pola. Ten wjechał w pole karne, po czym szybkim dołożeniem nogi do piłki zaskoczył Przyrowskiego i trafił do bramki. W drugiej połowie graliśmy o wiele spokojniej, utrzymując piłkę, nie dając naszemu rywalowi szans na rozwinięcie skrzydeł, dzięki czemu wygrywamy to spotkanie! Tabela po 15. kolejce 1. Ligi Polskiej:
  2. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Lektor: Przed państwem Jan Ibrahimović, powitajcie go gorącymi brawami! Publiczność: <aplauz> Dziennikarz: Czy mogę mówić do Pana po imieniu? Ibrahimović: Dobrze, tylko w zamian oczekuje, że podasz skład Legii Warszawa z sezonu 2030/31! Młody adept z podziwem spojrzał na Ibrahimovicia i jednym tchem wyrecytował: - Tol w bramce, Duckic, Spasov, Diallo i Bouras w obronie, Zilic, Nugroho, Kraska w pomocy, Prego, Panzarello pomagający Bartko w linii ofensywnej...
  3. el_eldorador

    The Railwaymen

    Gratuluje mistrzostwa. ps. Co ten Panathinaikos Oni tam jakiegoś przyjaciela z Kataru na stanowisku prezesa mają czy jak?
  4. el_eldorador

    Piejo kury piejo, znalazły Koguta

    Mógłbyś przybliżyć szczegóły transferu Eriksena? Te 122 miliony dostałeś od razu, czy w grę weszły jakieś klauzule/raty itd?
  5. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Nieciecza w zeszłym sezonie zajęła 3. miejsce w Pierwszej Lidze. W tym ledwo zwiążę koniec z końcem. Powodem takiej, a nie innej sytuacji jest strata najlepszego zawodnika - Jakuba Czerwińskiego, 24-letniego środkowego obrońcy, który w zeszłym sezonie mógł się pochwalić takimi o to statystykami: średnia ocen: 7.44 gracz meczu: 10 asysty: 3 Polska 1.Liga (14/34) | 17 październik 2015 | 1. Legia - 14.Nieciecza 3:1 (Cichocki 16, 58, 73 - Glowacki 42) Gracz meczu: 9.5 - Piotr Cichocki (Legia) Budziłek - Bereszyński, Wiszorowski, Górka, Misiak - Dziecioł, Trąbka - Szczepański, Tomasiewicz, Radović - Cichocki Zawieszony za nadmierną ilość żółtych kartek został Bartłomiej Kalinkowski. Jego miejsce zajmie Ernest Dziecioł. Jak zwykle przy meczach co trzy dni i szczególnie przy najważniejszym w tym miesiącu (spotkanie z Siarką w 5. rundzie PP) w składzie dochodzi do rotacji. W miejsce Dziecioła, o którym informacja była już wyżej, wejdzie Wiszorowski. Hołownia, Żyro i Napora wyglądali na mocno zmęczonych po ostatnim meczu i spotkaniach międzynarodowych, dlatego uznałem, że również im należy się przerwa. Do treningów wrócił Adam Ryczkowski, który usiądzie w tym meczu na ławce rezerwowych. Sam mecz sędziować będzie Paweł Dreschel i to właśnie on rozpoczął mecz 14. kolejki pomiędzy naszym klubem a Bruk-Bet Nieciecza. Pierwsza kluczowa akcja na horyzoncie pojawiła się dopiero w 16. minucie. Szczepański nie skorzystał z opcji dośrodkowania podczas rzutu wolnego. Wybrał za to, inną opcję - podanie do bliżej ustawionego Ernesta Dziecioła. Nasz środkowy obrońca, występujący z braku laku na środku pola dostrzegł na boku Bereszyńskiego. Boczny obrońca miał przed sobą olbrzymią przestrzeń, ponieważ kryjący go Maslo wyszedł do pressingu na Dziecioła. To była idealna okazja, jednak wydawało się po chwili, że piłka wyjdzie na aut. Nasz obrońca w ostatnim momencie ją przyjął i posłał dośrodkowanie w pole karne. Tam czyhał już Cichocki, który miał przy sobie tylko krycie Zalepy. Jak można było się domyślić, napastnik Legii, który słynnie z prędkości, z łatwością wyprzedził obrońcę Niecieczy, który sam operował w newralgicznym miejscu dla obrony. Przy strzale z główki, Nowak nie miał szans, ponieważ piłka była zbyt blisko bramki. 1:0 dla naszego zespołu. W 27. minucie akcję kombinacyjną w stylu niepolskim zafundowali kibicom Radović i Misiak. Najpierw jednak Tomasiewicz, wziął na swoje barki odpowiedzialność związana z rozgrywaniem piłka. Z tej roli przynajmniej w tej sytuacji, wywiązał się znakomicie. "polski Serb" dzięki temu mógł zawiązać akcję z naszym bocznym obrońcom, w której wynikło dośrodkowanie. Niestety Szczepański, do którego poleciała piłka, strzelił za słabo, z piątego metra. Nowak obronił to, a Maric wybił w przestworza. Trzy minuty później podobną akcję chciał znowu zmontować nasz środkowy pomocnik ofensywny. Piłka jednak szybko do niego wróciła, gdyż niecieczanie w związku z olbrzymim zagrożeniem, skupili się już na obronie tego sektora. Grzegorz mógł tylko i wyłącznie ratować akcję strzałem z daleka. Piłka jednak trafiła do kibiców, gdyż nasz zawodnik nie był w stanie trafić nawet w bramkę. Kilka minut później swoją sytuację miała Nieciecza, no właśnie miała to duże słowo - Trąbka przejął piłkę po podaniu Drozdowicza, który nieudolnie chciał wystawić ją do Głowackiego. Futbolówka jak po sznurku trafiła do Radovica, a ten finezyjnym strzałem z 20. metrów chciał zaskoczyć Nowaka. Ten jednak z łatwością obronił ten strzał. W 38. minucie okazało się, że będziemy grać w 10-stkę. Arkadiusz Górka, nasz kapitan powalił na ziemię Drozdowicza. Na koncie miał już zółtą kartkę, przez co otrzymał od sędziego Dreschela czerwoną. W miejsce Tomasiewicza musiał wejść Wieteska i przenieść się na środek obrony. Przed przerwą wyrównała drużyna Niecieczy, Głowacki popisał się finezyjnym strzałem z 16-stki, po podaniu Tarasovsa. Budziłek nawet nie drygnął. Na drugą połowę ruszyliśmy zmotywowani i udowodniliśmy w 58. minucie, że bardziej chcemy wygrać to spotkanie. Szczepański z Bereszyńskim znowu rozegrali fenomenalną akcję na skrzydle. Ten drugi zdołał z niej dośrodkować. Swoje po raz kolejny zrobił Cichocki, który ośmieszył Zalepę po raz drugi i dostawił nogę do podania swojego kolegi! 2:1! Szybko chciała odpowiedzieć drużyna gości, kiedy to Głowacki podał do Pikula na wysunięcie. Piłka jednak trafiła w słupek, a nasz goalkeeper zdołał ją wybić przypadkowo na rzut rożny [podobna sytuacja jak ta: Krzynówek vs Ricardo, tylko wtedy był gol]. Swojego rywala dobiliśmy w 73. minucie, kiedy to Cichocki zaliczył hat-tricka! Strzał Szczepańskiego z rzutu wolnego obił poprzeczkę, a nasz młody napastnik dostawił tylko nogę! 3:1! Trzy punkty zostają w Warszawie. <z 15. kolejką będzie tabela>
  6. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Z Sandecją już w tym sezonie mieliśmy okazję rywalizować. W trzeciej rundzie Pucharu Polski wygraliśmy 2-1, po golu Grzegorza Tomasiewicza i samobójczym trafieniu Marka Kozioła. Reprezentacyjne powołania: Żyro, Rzeźniczak - Polska Nt Duda - Słowacja U-21 Wieteska, Hołownia, Górka, Szczepański - Polska U-21 Dzięcioł, Napora, Wiszorowski, Karbowy, Skorwon - Polska U-19 Polska 1.Liga (13/34) | 14 październik 2015 | 1. Legia - 17.Sandecja 2:0 (Radović 26, Napora 82) Gracz meczu: 7.2 - Łukasz Budziłek (Legia) Budziłek - Bereszyński, Wieteska, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Trąbka - Żyro, Masłowski, Radović - Cichocki Aleksander Waniek doznał urazu rzepki podczas treningu. Uraz ten wyklucza go z gry na dwa tygodnie. W pierwszym składzie doszło do pewnych rotacji. Dziecioła zastąpił Wieteska, Szczepańskiego - Trąbka, Tomasiewicza - Masłowski, a Naporę - Cichocki, wszystkie te zmiany spowodowane są brakami kondycyjnymi. Mecz zaczął się tak naprawdę w 25. minucie, kiedy to nasz kapitan Arkadiusz Górka został przydzielony do wykonania rzutu wolnego. Ten stały fragment wymaga od naszego gracza dośrodkowania, gdyż kąt jest dość ostry. Na całe szczęście w takich sytuacjach idealnie odnajduje się Radović. "polski Serb" uciekł spod krycia obrońców Sandecji i dołożył nogę do podania. Zdezorientowany Kozioł nie był w stanie obronić tego strzału i tak szybko zaczynamy prowadzić w spotkaniu. Na kolejne kluczowe wydarzenia musieliśmy czekać do drugiej połowy. W 60. minucie Cidimar otrzymał daleką piłkę od swojego bramkarza. W takich sytuacjach biegowych brazylijscy piłkarze najczęściej wyglądają lepiej, jednak nie tym razem. Bereszyński szybko poradził sobie z emerytowanym napastnikiem i tak rozpoczęła się kontra naszego zespołu. Piłka jak po sznurku, najpierw trafiła na bok obrony do Hołownii, po czym została przez niego przetransferowana do środka pola. I tak Trąbka odnalazł dobrze ustawionego Masłowskiego, który został jednak szybko sprowadzony w nieczysty sposób przez Łuszkiewicza. Polski pomocnik miał na koncie już żółtą kartkę, przez co sędzia wyrzucił go z boiska. W takiej sytuacji trochę się rozluźniliśmy, przez co swoją okazję powtórnie miał napastnik-obieżyświat Cidimar. Piłkarz z numerem 9 dostał dalekie podanie od Dudzica, które z łatwością ominęło blok defensywny naszej ekipy. Brazylijczyk przyjął piłkę i pognał na bramkę Budziłka. Z sytuacji 1vs1, z tarczą wrócił nasz bramkarz, przerzucając piłkę poza bramkę. Kluczowych sytuacji w tym meczu więcej miała Sandecja. W 67. minucie Sebastian Szczepański posłał piłkę z rzutu rożnego do młodego Piszczka, jednak ten został wyprzedzony przez Trąbkę. W 81. minucie po nieudanym podaniu napastnika Sandecji Budziłek wybił piłkę daleko od bramki. Ta trafiła pod nogi Tomasiewicza, który zastąpił w drugiej połowie Masłowskiego. Nasz ofensywny środkowy pomocnik, dostrzegł na skrzydle Miłosza Szczepańskiego. Ten zdecydował się na dośrodkowanie, które trafiło idealnie na głowę Napory - 2:0! W tym meczu mieliśmy sporo szczęścia, wygramy dzięki temu, że byliśmy skuteczni w kluczowych sytuacjach.
  7. el_eldorador

    Sons of Silas

    Jaramillo jest strasznym kozakiem
  8. el_eldorador

    Sons of Silas

    Brak klasowego napastnika jest strasznie widoczny, masz już kogoś na oku?
  9. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Trenerem Pogoni Siedlce jest Carlos Alos, 40-letni były scout FC Barcelony. Swój debiut na ławce menadżerskiej zaliczył parę dobrych lat temu. W latach 2007-09 szanse dała mu Tortosa (Hiszpańska Liga Primavera C) i od tego czasu tułał się po klubach w różnych rolach. W drużynie Pogoni gra czterech Hiszpanów, a zdecydowanie najlepszym jest Nacho Zabal, 28-letni bramkarz, który został ściągnięty z wolnego transferu. Cały zeszły sezon przesiedział w trybunach w Alcayano (2. Liga B3). Oprócz nich jest jeden Kolumbijczyk - Duvan Castaneda, 24-letni prawy obrońca. Polska 1.Liga (12/34) | 3 październik 2015 | 12. Pogoń Siedlce - 1. Legia 0:0 Gracz meczu: 6.9 - Mateusz Hołownia (Legia) Budziłek - Bereszyński, Dzięcioł, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Szczepański - Żyro, Tomasiewicz, Radović - Napora Henrik Ojamaa doznał kontuzji na treningu, przez co zakończył swoją przygodę w naszym klubie. Rehabilitować będzie się przez 3 miesiące, a zimą opuści nasz klub, przechodząc do AaB. Swój pierwszy mecz w tym miesiącu rozpoczęliśmy od zmasowanych ataków na bramkę rywala. Już w 5. minucie Dziecioł dostrzegł w polu karnym Naporę. Młodego napastnika ubiegł jednak Kolumbijczyk Castaneda, który dobrze zaasekurował środek obrony. Dzięki tej decyzji siedlecki klub poszedł z kontrą. Niescieruk długo mknął z kontrą, aż podał do Dziegielewskiego. Pomocnik Pogoni dostrzegł Ogrodnika na skrzydle i wystawił mu piłkę. Dobrą interwencją w tej sytuacji popisał się Budziłek, który mimo wszystko nie wyszedł bramki, nawet w takiej sytuacji. Dzięki czemu był w stanie obronić strzał skrzydłowego rywali. W 7. minucie doszło do podobnej sytuacji. Radović ze skrzydła wrzucił piłkę w pole karne do Tomasiewicza. Nasz środkowy pomocnik ofensywny został jednak wzięty w kleszcze i piłka została wybita przez Juanma. Duet Dziegielewski i Ogrodnik znowu chciał sprawić, żeby obrona naszego zespołu musiała szybko wrócić do ustawienia. Na całe szczęście tym razem, skrzydłowy siedleckiego klubu nie doszedł do piłki. Swoją sytuację miał też najlepszy strzelec naszego zespołu. Dośrodkowanie Bereszyńskiego dobrze przyjął Napora, wystawiając tym samym piłkę Michałowi. Żyro z pierwszej piłki postanowił zaskoczyć bramkarza gospodarzy, jednak piłka delikatnie minęła bramkę. Trzy minuty później z klepki zagrali Tomasiewicz z Hołownią. Dośrodkowanie tego drugiego na Naporę niestety nie dotarło do adresata i tym razem Savall przeciął to podanie. W 27. minucie Hiszpanin zrobił to samo, jednak chwilę po tym podał do Dybca. Obrońca Pogoni stracił piłkę po pressingu naszego napastnika, jednak szybko naprawił swój błąd, doganiając 17-latka. Dybiec wtedy z łatwością odebrał mu piłkę, jednak tym razem pressing Żyry sprawił, że powtórnie ją stracił. Nasz skrzydłowy oddał strzał, jednak znowu chybił, nie trafiając nawet w bramkę. W 60. minucie krótkim podaniem Tomasiewicz stworzył szanse Żyrze. Jak się później okazało, Michał był na spalonym, przez co gol Napory nie został uznany. 23-letni zawodnik naszego klubu po otrzymaniu piłki dostrzegł wspomnianego Mikołaja i podał mu piłkę. Postanowił z pierwszej piłki zaskoczyć Zabala, nie dając mu żadnych szans na interwencję. Sędzia jednak od razu zagwizdał i piłkę od bramki wyprowadzała Pogoń Siedlce. 70. minuta została, zapamiętana dzięki strzałowi Szczepańskiego z rzutu wolnego. Nasz środkowy pomocnik posłał rotacyjną piłkę z 25. metrów i ta po kolei odbiła się od paru głów. Zaskoczony bramkarz rywali zdążył trącić piłkę, jednak zrobił to nieudolnie, wyrzucając ją przed siebie. Niestety dobitka naszego jedynego napastnika w formacji była, jeszcze gorszą decyzją, niż obrona bramkarza, gdyż dała mu szanse na interwencje. Napora strzelił idealnie w miejsce, w którym leżał Hiszpanin, przez co z łatwością on to obronił. W 75. minucie Waniek, który wszedł za Tomasiewicza, zmarnował okazję dla naszego zespołu. Można by rzec, że sytuacja ta była piłką meczową, gdyż była naszą najlepszą okazją na bramkę. Napora po raz kolejny chciał asystować i w polu karnym oddał piłkę do lepiej ustawionego kolegi. Nasz ofensywny środkowy pomocnik popełnił jednak błąd, gdyż za długo się zastanawiał i Ratajczak wybił mu piłkę z nogi.
  10. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Legia (<---> sezon 2015) Bilans: 6 M - 5 W - 1 D - 14-2 Polska 1. Liga: 1. [+4 pkt], 28 pkt, 27-4 Najlepszy strzelec 1. Ligi Polskiej: Michał Żyro [7 frafień - Legia Warszawa] Puchar Polski: piąta runda, vs Siarka - 28 październik Najlepszy strzelec Pucharu Polski: Paweł Sekowski, Daniel Kraśka [4 trafienia - Olimpia Grudziądz, Znicz Pruszków], -. Grzegorz Tomasiewicz [1 trafienie - Legia] Finanse: € 9,683,148 (- € 264,870) Budżet transferowy: € 5,250,000 Budżet płac: € 1,729,800 (+ € 158 500, max. € 5,634,900) Transfery; wrzesień 2015 Polska (<---> top3) Michał Pazdan [POL, 11/0Nt, 28, O Ś, DP] - (Jagiellonia <---> Slovan) -> 400 tysięcy euro Rafał Murawski [POL, 48/0Nt, 33, DP, P Ś] - (Pogoń <---> St.Johnstone) -> 36,5 tysiąca euro Martin Pribula [SVK, 29, OP L, N Ś] - (Limanova <---> Trnawa) -> 3,8 tysiąca euro Świat (<---> top 3) Moussa Sissoko [FRA, 21/1Nt, 26, P Ś, OP PŚ] - (Newcastle <---> Liverpool) -> 14,5 miliona euro Joel Matip [CMR, 35/3Nt, 24, O Ś] - (Schalke <---> Liverpool) -> 7,75 miliona euro Jonjo Shelvey [ENG, 1/0Nt, 23, P Ś] (Swansea <---> Newcastle) -> 7,25 miliona euro Anglia - Chelsea (+3) Brazylia - Chorwacja - Hajduk (+8) Francja - PSG (+3) Grecja - Olympiakos (+0) Hiszpania - Atletico (+2) Holandia - Ajax (+0) Korea Południowa - Meksyk - Chivas (+1) Niemcy - Polska - Lech (+5) Portugalia - Belenenses (+2) Rosja - Tieriek (+3) Ukraina - Dynamo Kijow (+6) Włochy - Roma (+2) Polska - reprezentacja (42 +23, Adam Nawałka, Polska - Irlandia 3:1, Błaszczykowski 20, 32, 48, Polska - Szkocja 1:1, Lewandowski 21 - Eliminacje ME, 2. miejsce - 15 pkt) Polska - europejskie puchary: ---
  11. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Wprowadzenie: W dzisiejszym dniu nasze studio odwiedził piłkarz, ale nie byle jaki! 20-letni, młodzieżowy reprezentant Brazylii, w którym płynie polska krew. Zawodnik Palmeiras, wszechstronny gracz ofensywny, mogący grać jako napastnik, skrzydłowy czy też ofensywny pomocnik. Jeżeli jeszcze nikt wam nie przychodzi do głowy, to powitajmy: Ricardo Nowaka! Zygmunt Gejzer: Jak to się stało, że zostałeś kibicem Legii Warszawa? Ricardo Nowak (piłkarz Palmeiras): Mój dziadek jest Polakiem i kibicem Legii, od małego zabierał mnie do Polski i główną atrakcją były mecze jego ukochanej drużyny. Bardzo dużo opowiadał mi o jej historii, pokazywał legendarne spotkania z największymi klubami na świecie i zaraził mnie miłością do niej. Przerwy w rozgrywkach zawsze spędzam w Warszawie, to jest mój drugi dom. W Brazylii nie emitują polskiej ligi, ale w obecnych czasach wszystko się dzieje w internecie, dostępne są mecze, skróty i newsy, więc zawsze jestem na bieżąco. Czy więc można powiedzieć, że jesteś Polakiem? I jaki udział w tym miał twój dziadek? Ricardo Nowak: Czuję się Polakiem i jestem mocno związany z tym krajem. Już jako dzieciak miałem polskie dokumenty, które pomagały mi w swobodnym podróżowaniu. Mój ociec urodził się w Brazylii, ale dziadek uczył go polskiego, ze mną było tak samo. Dzisiaj tym językiem posługuję się równie dobrze, co portugalskim. Czy jakby Adam Nawałka zadzwonił do Ciebie dzisiaj i powiedział: Ricardo, chciałbym, żebyś zadebiutował w reprezentacji Polski, to czy zdecydowałbyś się odpowiedzieć mu twierdząco? Ricardo Nowak: Wiele razy rozmawiałem z rodziną na ten temat, jest to marzenie mojego dziadka, które chciałbym spełnić. Na ten moment nikt z Polski się ze mną nie kontaktował, zagrałem za to kilka spotkań w juniorskich kadrach w Brazylii. Wiem, że kibice sceptycznie podchodzą do piłkarzy z podwójnym obywatelstwem i trenerzy mogą się bać takich powołań, ale osobiście bardzo bym chciał grać z orzełkiem na piersi. Wracając do Legii, to czy w twojej karierze, na poziomie juniorskim czy seniorskim, miałeś do czynienia z trenerami, którzy mieli podobne doświadczenie co Jan Ibrahimović? Ricardo Nowak: Jeżeli chodzi o trenerów, to nie spotkałem się z taką sytuacją, ale w Palmeiras mamy analityka, który przez wiele lat grał w Football Managera, jeszcze zanim pracował w piłce. Jest to na pewno dobre przetarcie, umie on momentalnie wychwycić błędy rywala, świetnie zna się na taktyce, a jego analizy często są trafne i pomagają wygrywać nam mecze. Myślę, że z Ibrahimoviciem jest podobnie, dzięki doświadczeniu wyniesionemu z gry komputerowej, potrafi on spojrzeć na grę zespołu z trochę innej perspektywy, co na pewno jest pomocne. Jak oceniasz Jana Ibrahimovicia na stanowisku trenera Legii Warszawa? Ricardo Nowak: Mój dziadek podchodził sceptycznie do jego kandydatury, ale wyniki go bronią, świetnie sobie radzi i udowadnia, że umie prowadzić zespół. Trzeba pamiętać o okolicznościach jego zatrudnienia, przyszedł w trudnym momencie i musiał posprzątać po swoim poprzedniku. Do drużyny wchodzą młodzi, których klub chce promować i opierać na nich siłę zespołu. Tutaj w Brazylii jest podobnie, oprócz mnie jest jeszcze kilku młodszych graczy w pierwszej jedenastce. Najważniejsze jest znalezienie odpowiedniego balansu, sami młodzi mogą sobie nie poradzić w najbardziej stresujących momentach. W Legii pozostało kilku doświadczonych piłkarzy, Radovic często wchodzi z ławki i daje impuls w ataku, jest bardzo solidny Lewczuk w obronie i oczywiście Malarz, który potrafi wstrząsnąć szatnią. Jeżeli miałbyś powróżyć z fusów, to na ile procent oceniasz szanse Legii Warszawa na zwycięstwo w Pucharze Polski? Ricardo Nowak: Legia zawsze walczy o najwyższe cele, nawet ten spadek do 1. Ligi nie jest w stanie tego zmienić. Puchar Polski jest jedyną szansą na europejskie puchary w przyszłym sezonie, więc Ibrahimovic raczej tego nie odpuści. Serce mi podpowiada, że sięgniemy po to trofeum na 100%, ale biorąc pod uwagę męczarnie w poprzednich rundach i trudniejszą drabinkę, to powiem 60%. Nadal pozostaję optymistą. Kogo z Legii Warszawa najbardziej szanujesz, a kto twoim zdaniem z piłkarzy jest obecnie najlepszym zawodnikiem? Ricardo Nowak: Jeszcze kilka lat temu w Legii grał Roger, który był moim idolem i zawsze chciałem grać jak on. Obecnie najbardziej podoba mi się gra Żyry, który wygląda bardzo dobrze i ciągnie zespół. Bardzo szanuję Radovicia, który ma wyższe umiejętności od wielu młodszych kolegów, ale zgodził się na bycie jokerem i pomaga im wrócić do Ekstraklasy. Od nich również staram się coś podpatrzeć, bo grają na podobnej pozycji, co ja w Palmeiras. Jak uważasz, czy piłkarzowi brazylijskiemu, jest łatwiej osiągnąć sukces w polskiej lidze czy brazylijskiej? Ricardo Nowak: Te obie ligi bardzo się od siebie różnią, w Brazylii najważniejsze jest strzelanie bramek, tam drużyny idą na wymianę ciosów, aby dać kibicom dużo emocji. W Ekstraklasie, a zwłaszcza w 1. Lidze, najważniejsze jest uniknięcie porażki za wszelką cenę. Gra się bardzo agresywnie, na granicy faulu, a najważniejsze są cechy fizyczne szybkość, czy siła. Dla techników nie ma tam za bardzo miejsca. Osobiście wolałbym występować w lidze brazylijskiej, gdzie ma się dużo przestrzeni i można bawić się grą, ale Legia to mój wymarzony klub i chciałbym kiedyś się w nim znaleźć.  --- W rolę Ricardo Nowaka wcielił się @GrandOne , dzięki! W rolę Zygmunta Gejzera @el_eldorador
  12. el_eldorador

    Sons of Silas

    W przypadku dalszej tak fatalnej formy dasz radę się utrzymać na stanowisku, czy już wołają, że lepiej byłoby gdybyś ustąpił?
  13. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Po maratonie meczów, w końcu mogliśmy odpocząć (siedmiodniowa przerwa od poprzedniego). Spotkanie w 11. kolejce rozegramy u siebie z Flotą. Wyspiarze w tym sezonie grają powyżej oczekiwań, czym wysyłają kolejnych bukmacherów na bruk. Polska 1.Liga (11/34) | 26 września 2015 | 1. Legia - 6. Flota 6:1 (Radović 17, Żyro 33, 79, Napora 45+1, Tomasiewicz 66, 90 - Nwaogu 64) Gracz meczu: 9.5 - Michał Żyro (Legia) Budziłek - Bereszyński, Dzięcioł, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Szczepański - Żyro, Waniek, Radović - Napora Mecz rozpoczął się od kopnięcia piłki przez Naporę, ten młody zawodnik zyskuje naprawdę wiele na tym, że postawiłem na niego, dlatego obawiam się, czy uda mi się go zatrzymać na dłużej. Pierwsza kluczowa sytuacja miała miejsce w 16. minucie, kiedy to Szczepański postanowił, zabrać się za rozgrywanie w środku pola. Miłosz dostrzegł na skrzydle Radovicia, który zachował się wręcz perfekcyjnie, uciekając z krycia Janusińskiego. Gol był formalnością, gdyż Sapela wyszedł z bramki, a "polski Serb" władował piłkę pod poprzeczką. Kolejna akcja miała miejsce w 33. minucie. Waniek wziął na siebie dwóch zawodników, po czym podał do Napory. Młody zawodnik Legii zauważył Żyrę, jednak ten szybko został wzięty w kleszcze. Piłka po chwili wróciła do niego w kluczowym momencie, kiedy to Szczepański rozegrał wraz z Wańkiem piłkę na skrzydło. Tam stał już strzelec pierwszej bramki, który rozejrzał się i dostrzegł będącego w polu karnym Michała Żyrę. Nasz skrzydłowy po raz kolejny doszedł do sytuacji, jednak większa zasługa w tym obrońców Floty, którzy mieli kompletnie gdzieś konsekwencje swojej bezczynności. Dzięki czemu na tablicy widniał wynik 2:0. Na deser przed przerwą mieliśmy jeszcze jedną akcję. Kalinowski rozegrał piłkę do Wańka. Ofensywny środkowy pomocnik znalazł w polu karnym dobrze ustawionego Naporę. Napastnik naszego zespołu po raz kolejny pokazał się, dzięki czemu chwilę później wygrywaliśmy 3:0 i z takim wynikiem wyszliśmy na drugą połowę. Drugie 45-minut było festiwalem jednego piłkarza. Na boisko wszedł Grzegorz Tomasiewicz, który był szalenie zmotywowany, po tym, jak postanowiłem posadzić go na ławce. Jednak przed tym goście strzelili bramkę, Opałacz dostał olśnienia na lewej flance i dośrodkował piłkę do Nwaogu. Napastnik Floty w takich sytuacjach się nie myli, dzięki czemu Flota zmniejszyła skale przegranej do jednej bramki. Z rywali postanowił sobie jednak zadrwić wyżej wspomniany zawodnik naszej drużyny. Po postawieniu piłki na środku pola i podaniu ze strony Trąbki popularny "Grzesiu" pobiegł około 20 metrów, totalnie ośmieszając przy tym Lisowskiego, a później Brudę, który postanowił go zaasekurować. Oprócz tego postanowił jeszcze z 25. metrów zaryzykować strzałem z daleka, który okazał się strzałem w 10. Sapela zasłonięty przez swoich kolegów z drużyny skapitulował. W 79. minucie Bereszyński wybił piłkę z autu do Trąbki. Środkowy pomocnik rozejrzał się i zauważył, że Bartosz ucieka Kwiatkowskiemu na skrzydle i podał mu na wysunięcie piłkę. Nasz prawy obrońca dostrzegł Żyrę, będącego bez krycia, gdyż Opalacz musiał asekurować swojego kolegę. Przy takiej sytuacji "Bereś" długo się nie zastanawiał i dośrodkował do swojego kolegi. Michał Żyro z łatwością przekierował piłkę główka na długi słupek i bramkarz gości znowu nie miał nic do powiedzenia. Szanse cztery minuty później miał Napora. Nasz napastnik otrzymał daleką piłkę od Dzięcioła, jednak źle ją przyjął, przez co z akcji nici. W 90. minucie gola dołożył jeszcze Tomasiewicz, który wykorzystał fenomenalne dośrodkowanie Bereszyńskiego, który wraca powoli do formy. Grzesiu, jednak swoje zrobił, uciekając z krycia Niewiady. W tabeli nadal cztery punkty traci do nas Wisła Płock. Nasza odległość do trzeciego Widzewa i czwartej Zawiszy to już osiem punktów. Zadziwia drużyna Wigier Suwałki, która obecnie jest na 5. miejscu w tabeli. Na króla strzelców zamierza Michał Żyro, który obecnie ma na swoim koncie aż 7. bramek. Drudzy są: Dawid Dziegielewski z Pogoni Siedlce i Mikołaj Napora z sześcioma. Klasyfikacją średnich oceń, totalnie zawładnął Michał Żyro - 7.97, którego ocena jest totalnie nie do przeskoczenia dla innych zawodników z 1. ligi.
  14. el_eldorador

    Highway to heaven

    Mówiłem, że dzięki tobie Olympiakos awansuje
  15. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Pojedynku w 4. rundzie Pucharu Polski bardzo się obawiałem. Cracovia w swoich szeregach ma króla strzelców zeszłego sezonu Egora Zubovicha i jego partnera w ataku Erika Jendriska. Obydwaj zimą odejdą z klubu. Zubovicha Craxa wystawiła na listę transferową (swojego kapitana, który strzelił w poprzednim sezonie 16 goli ) i za 165 tysięcy euro dołączy do BATE. Jendrisek natomiast, dołączy do Ojamyy i Rzeźniczaka, gdyż za 1,5 miliona euro kupiło go duńskie AaB. Puchar Polski (4. rnd) | 22 września 2015 | [1.1.POL] Legia - [4.EKS] Cracovia 1:1 5:4rzk (Żyro 26 - Jendrisek 61) Gracz meczu: 8.1 - Miroslav Covilo (Cracovia) Budziłek - Lewczuk, Wieteska, Gorka, Holownia - Kalinkowski, Trąbka - Zyro, Waniek, Radović - Cichocki Kontrakt z klubem podpisał Bartosz Bereszyński. Wcześniejszy obowiązywał do końca tego sezonu, natomiast ten ówczesny do 2020 roku. Udało też się zwiększyć klauzulę do 2,2 miliona euro (nie miałem na to wpływu, agent z góry wymusił), miejmy nadzieję, że dzięki temu zatrzymaliśmy tego bardzo utalentowanego bocznego obrońcę na dłużej. Gra co trzy dni wymaga lekkiej rotacji, dlatego w składzie na mecz nie ujrzymy Bereszyńskiego, Naporę, Dziecioła i Szczepańskiego. Waniek natomiast zastąpi Tomasiewicza, który potrzebuje chwili odpoczynku, po tym, jak z miejsca trafił do składu Legii. To widowisko rozpoczęło się już w trzeciej minucie, Budziłek dalekim wybiciem otworzył szanse na ofensywną akcję. Żyro, do którego była kierowana piłka, wygrał pojedynek główkowy z Bartoszem. Piłka po tej główce trafiła do Cichockiego i młody zawodnik został wzięty w kleszcze. Na całe szczęście nie stracił piłki, dzięki czemu piłka jak po sznurku do niego wróciła. Najpierw Waniek posłał ją do Trąbki, a ten prostopadłym podaniem znalazł w polu karnym zawodnika z numerem 48. Piotr Cichocki nie wykorzystał jednak tej sytuacji, strzelając wprost w ręce Wilka. Osiem minut później kolejny błąd popełnił młody napastnik naszego zespołu. Prowadził piłkę gdzieś na 25. metrze i postanowił się pokiwać z Covilo. Pomocnik Cracovii z łatwością odebrał mu piłkę i posłał ją w drugie pole karne. Zubovich szybko wykorzystał tę sytuację i sprintem ruszył w kierunku niej. Bliżej niej był jednak Wieteska, który nie dogadał się z Budziłkiem, dzięki czemu Białorusin miał pustą bramkę. Król Strzelców zeszłego sezonu nie wykorzystał jednak tej sytuacji, trafiając w boczną siatkę. W 26. minucie nasza drużyna na skrzydle ruszyła z atakiem. Radović wziął na siebie Corica, dzięki czemu Hołownia mógł dośrodkować w pole karne. Tę piłkę mógł przeciąć Baranowski, jednak źle ocenił tor lotu piłki, co skrzętnie wykorzystał Żyro, dokładając nogę i strzelając bramkę pod ręką Wilka. Błąd popełnił też Szubertowski, któremu strzelec uciekł z radaru. Drugą sytuację dla Craxy zmarnował w 30. minucie Zubovich. Jendrisek wypuścił go, a środek naszej obrońcy kompletnie się pogubił. Wieteska próbował jeszcze ratować, ale miał już na koncie żółtą kartkę. Zapomnieliśmy jednak, że bramki naszej strzeże Budziłek, który wszedł i zatrzymał po raz kolejny napastnika gości. Po koniec pierwszej połowy mieliśmy jeszcze sytuacje Cichockiego. Utalentowany zawodnik otrzymał piłkę od Żyry, jednak totalnie ją zmarnował, strzelając daleko od bramki. Pierwsza połowa zakończyła się więc jednobramkową zaliczką dla naszej drużyny. W 60. minucie szanse na bramkę miał Radović. Ta okazja wynikała z podania Wańka, który znalazł polskiego Serba na 16. metrze. Finezyjny strzał, którym się popisał, nie zaskoczył jednak Wilka, który z łatwością złapał piłkę. Niestety z tej akcji wynikła kontrakcja, dzięki której goście wyrównali. Zubovich wygrał pojedynek główkowy z Wiszorowskim, który wszedł za Wieteskę. Górka postanowił pójść na raz, na Białorusina, przez co został minięty podaniem, które skierowane było do Jendriska. Słowak wykorzystał to, że Budziłek wyszedł i tym razem zdecydował się na strzał w pierwsze tempo, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Legia - Cracovia 1:1. W 81. minucie po raz kolejny nadzialiśmy się na kontrę. Covilo po raz kolejny to rozpoczął, a Dąbrowski wysunął do Jedriska. Napastnik Cracovii tym razem zdecydował się poczekać i poholować piłkę, co nie okazało się dobrym pomysłem. Pod presją Holownii oddał strzał, który trafił w poprzeczkę. Po gwizdku na tablicy widniał wynik 1:1, dzięki czemu kibice ujrzą jeszcze 30 minut widowiska. W dogrywce Cracovia strzeliła bramkę. 99. minuta była też dla nich przekleństwem, gdyż okazało się, że Zubovich trafił ze spalonego. Przez te 30. minut oprócz jednej akcji nie zdarzyło się już nic ciekawego. Okazało się więc, że zwycięzcę czwartej rundy Pucharu Polski wyłoni konkurs rzutów karnych. Pierwszy do piłki, po krótkim wykładzie dla bramkarzy od sędziego, podchodzi Zubovich: 0:1! Celny strzał w prawy górny róg! Budziłek kapituluje! Od nas do wapna podszedł Górka, wziął krótki rozbieg i... GOL! 1:1! Strzelił tak samo, jak Białorusin! Cracovia na drugiego strzelca wyznaczyła Covilo. W jego oczach widać pewność siebie. Podbiega do piłki.. 1:2, strzał był do obrony.. Lewczuk jako jeden z najstarszych na boisku musiał wyjść jako drugi.. DWA.. 2:2, z łatwością w lewy górny róg. Ducasse.. Budziłek był bardzo blisko obrony! Po koniuszkach placów piłka wpada do bramki 2:3! Rado był bardzo zmotywowany, więc postanowiłem go wyznaczyć jako trzeciego. Podchodzi do piłki.. GOL! Zewnętrzną częścią stopy! 3:3! Jedrisek, najlepszy zawodnik na boisku moim osobistym zdaniem. Jednak teraz podchodzi do karnego. Strzela.. Zachował zimną krew 3:4! Trąbka.. Młody zawodnik, który otrzymał szanse. Spojrzał się na bramkarza.. GOL 4:4! Obrońca Cracovii, Baranowski zmierza ku bramce. Podchodzi do piłki, strzela... POPRZECZKA! BARANOWSKI ZAWODZI! Estończyk Ojamaa może zapewnić nam zwycięstwo.. I TO ROBI, AWANS DLA LEGII 5:4! W 5. rundzie zmierzymy się z Siarką Tarnobrzeg, która dotychczas wyeliminowała: Poprad Muszynę, Cartusię, Legionovię i Znicza Pruszków.
  16. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Olimpia Grudziądz to klub aspirujący do gry w Ekstraklasie. Gdyby doszło do takiej sytuacji, że Olimpia awansuje, to byłby to jej pierwszy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Najlepszym zawodnikiem tego zespołu jest Michał Piter-Bucko, 29-letni środkowy obrońca. Polska 1.Liga (10/34) | 19 września 2015 | 4. Olimpia - 1. Legia 0:0 Gracz meczu: 7.6 - Michał Pawlik (Olimpia) Budziłek - Bereszyński, Dzięcioł, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Szczepański - Żyro, Tomasiewicz, Ojamaa - Napora Na stadion centralny w Grudziądzu według zapowiedzi miało przyjść około trzech tysięcy kibiców. Założenia te były prawdziwe i sędzia Tarnowski przy takim akompaniamencie rozpoczął mecz. Po chwili można było odczuć, że, ilość kibiców na trybunach może być adekwatna do gry obydwu klubów na boisku. Ani Olimpia, ani Legia nie była chętna do prowadzenia gry. Pierwszy strzał został oddany przez zawodnika Olimpii - Banasiaka, który z rzutu wolnego ustawionego na mniej więcej 20. metrze posłał piłkę w trybuny. W 11. minucie dzięki klepce Tomasiewicza ze Szczepańskim piłkę w polu karnym otrzymał Napora. Młody napastnik nie wykorzystał jednak tej sytuacji, podając wręcz piłkę Fabiniakowi. Na kolejną akcję musieliśmy trochę czekać, w 23. minucie piłkę do Napory zaadresował Żyro. W polu karnym pojawił się jednak Hołownia, który utrzymał piłkę i ściągnął na siebie kryjącego go obrońcę. Chwilę później zdecydował się oddać piłkę naszemu napastnikowi, a ten zmarnował drugą sytuację w tym meczu, strzelając w sposób zbyt łatwy, aby pokonać bramkarza gospodarzy. Mecz okazał się tak nudnym, że do 45. minuty kibice nie ujrzeli już żadnej akcji godnej najmniejszej uwagi. Patrząc na pierwszą połowę, trzeba na pewno pochwalić Michała Pawlika. Ten 20-letni pomocnik całkowicie zneutralizował zagrożenie ze strony Tomasiewicza, który nie istniał w tym meczu. W 62. minucie mieliśmy dotychczas najgroźniejszą sytuację, kiedy to, Radović zastępujący Ojamee postanowił przekonać się, czy jeszcze potrafi sprintować. "Polski Serb" pokazał, że jeszcze to potrafi i dośrodkował gdzieś na typowe dołożenie nogi. Nie spodziewał się jednak, że Fabiniak pomyśli, że to strzał, wypuszczając piłkę przed siebie. Na nasze nieszczęście dobrze zaasekurował go Jary, który przytomnie wybił piłkę panu bogu w okno. Blisko stał już tam Napora i gdyby nie przytomna reakcja obrońcy gospodarzy, na tablicy widniałby zupełnie inny wynik. Miro, nie odpuszczał i w 64. minucie pokazał, że potrafi zrobić więcej w dwie minuty, niż Ojamaa przez całą pierwszą połowę. Kolejny sprint i kolejny powód do wstydu dla paru Żołądź/Piter-Bucko, który nie byli w stanie go zatrzymać. Szkoda tylko, że w podobnej dyspozycji nie był dzisiaj Tomasiewicz, który po podaniu ze skrzydła minął się z piłką. Pawlik po tym niespodziewanym prezencie od środkowego pomocnika gości wybił piłkę daleko od bramki. W 67. minucie presje na swoje bramki chciał przenieść Szczepański, kiedy to rozpoczął festiwal strzałów z daleka. Za pierwszym razem był najbliżej, podjął próbę strzału, która została jednak zneutralizowana przez dobrze dysponowanego Pawlika. Pożniej było tylko gorzej i po żadnej z prób bramkarz nie miał nawet podwyższonego ciśnienia. W dzisiejszym spotkaniu byliśmy niesamowicie bezsilni. Pomocnik Pawlik i obrońca Jary wybijali nas z rytmu. Mecz musiał się więc zakończyć pierwszym remisem w mojej trenerskiej karierze.
  17. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Zawisza Bydgoszcz ma w swoim składzie paru niezwykle utalentowanych zawodników: Kamila Drygasa, Arkadiusza Gajewskiego czy Damiana Ciechanowskiego. Wspierają ich zawodnicy bardziej doświadczeni, ale również z możliwością przyszłej kariery na wyższym poziomie: Mica, Alvarinho czy Jakub Kosecki, który jest wypożyczony z naszego klubu. Polska 1.Liga (9/34) | 16 września 2015 | 1. Legia - 4. Zawisza 2:0 (Waniek 72, Górka 83rzk) Gracz meczu: 7.3 - Aleksander Waniek (Legia) Budziłek - Lewczuk, Górka, Wiszorowski, Misiak - Masłowski, Trąbka - Radović, Tomasiewicz, Ojamaa - Cichocki W składzie na mecz musiało dojść do pewnych roszad, zaczynając od kontuzjowanego Adama Ryczkowskiego, który złamał kość ramienną i będzie pauzował przez około 8 tygodni. Jego naturalnym zmiennikiem jest Henrik Ojamaa, na którego ustawiła się kolejka chętnych, po tym, jak wrócił z wypożyczenia. Ojamaa na razie tylko zaznaczył, że chciałby się przenieść do jednego z klubów tureckich, a jego kontrakt wygasa po tym sezonie, więc bardzo możliwe, że Estończyk opuści nasz klub. Na trybunach usiądzie również Bartłomiej Kalinkowski, który pauzuje za czerwoną kartkę, a Komisja Ligi ukarała go za ten występek absencją w jednym spotkaniu. Odpocząć też musi połowa składu. Zaczynając od obrony, na ławce usiądzie Mateusz Hołownia i Mateusz Wieteska, a w ich miejsce pojawią się dwaj młodzi zawodnicy, Wiktor Wiszorowski i Nobert Misiak. W pomocy zabraknie dwóch kluczowych zawodników Miłosza Szczepańskiego i Michała Żyrę, którzy zazwyczaj ciągnęli zespół w kryzysowych momentach. Tutaj jednak zmiana może nie być fatalna w skutkach, gdyż zastąpią ich: Mirosław Radović i Michał Trąbka, którzy w innym klubie z łatwością znaleźliby zatrudnienie, a w Legii przy tak dużej konkurencji na tych pozycjach grzeją ławę. Najbardziej zmęczony był Mikołaj Napora i jego miejsce w ataku przejmie Piotr Cichocki. Nowy klub znalazł Jakub Rzeźniczak i w zimie za 900 tysięcy euro dołączy do Aalborgu. Również bydgoski Zawisza zaskoczył w doborze składu, w 18-stce meczowej nie ujrzeliśmy Alvarinho. Sędzią tego spotkania jest Tomasz Radkiewicz i to on rozpoczął swoim gwizdkiem to spotkanie. Na sytuację bramkową w meczu musieliśmy trochę poczekać, aż do 14. minuty, kiedy to z akcją ruszyli goście. Portugalczyk Mica, z Cywińskim zagrali klepką, dzięki czemu Dej wyszedł na wolną pozycję i otrzymał podanie. Polski pomocnik nie wszedł jednak dobrze w mecz, strzelając w środek bramki do wychodzącego Budziłka. Kontrofensywę zawdzięczamy Grzegorzowi Tomasiewiczowi, który rozsyłał piłki na wszelakie strony. Po jednej z nich Radović był w stanie dośrodkować w pole karne, a Ojamaa za główkować i tylko dzięki dobrej interwencji Kaczmarka na tablicy nadal widniał wynik remisowy. Co ciekawe do końca pierwszej połowy już nic się nie zdarzyło, mecz wydaje się bardzo nudny jak na okoliczności. W 54. minucie z akcją ruszyli zawodnicy Zawiszy. Porcelis chciał poklepać z Micą, jednak ten odbił się od Misiaka i piłka trafiła pod nogi Budziłka. Nasz bramkarz zdecydował się na dalekie podanie i dzięki temu, że Strąk minął się z piłką, piłka poleciała dalej. Do niej dobiegł Cichocki, jednak w sytuacji sam na sam lepszy był od niego bramkarz gości i nadal nie byliśmy w stanie przechylić szali na swoją korzyść. W 66. minucie Zawisza pokazał, że jest bardziej konkretny i statystyki nie mają większego przełożenia na futbol, Cywiński po podaniu Drygasa rozejrzał się i wysłał piłkę na skrzydło. Tam gnał Mica, który skrzętnie wykorzystał brak zgrania wśród formacji obronnej naszego zespołu. Nie wiedział jednak, że za dokładnie parę sekund można będzie to samo powiedzieć o nim i jego partnerze z ataku, gdyż portugalski boczny pomocnik, zamiast podać do lepiej ustawionego Porcelisa, postanowił oddać strzał. W bezpośrednim pojedynku wygrał Budziłek, który sparował strzał na poza bramkę. Kolejne próby Cichockiego, były nieskuteczne i było wiadome, że ktoś będzie musiał z niego ściągnąć presję zdobywania goli. I tak w 72. minucie Górka postanowił dalekim wybiciem otworzyć drogę do dośrodkowania dla Ojammy. Estoński skrzydłowy rozejrzał się i dojrzał wprowadzonego parę minut wcześniej Wańka. Utalentowany środkowy pomocnik ofensywny z pierwszej piłki zaskoczył bramkarza Kaczmarka i mogliśmy się w końcu cieszyć z bramki. W 82. minucie po raz kolejny w akcji uczestniczył Ojamaa, który dośrodkował do Napory. Młody napastnik dopiero co wszedł na boisko i nie spodziewał się, że to po faulu na nim będzie karny. Do piłki podszedł Górka i pewnym jak zwykle strzałem na siłę pokonał bramkarza. Było to jego 5. trafienie z karnego w tym sezonie. Dzięki temu zwycięstwu oddaliliśmy się od najgroźniejszego rywala na osiem punktów.
  18. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Wystarczyło Panie zapytać na PW. Jeżeli ten wywiad byłby w 100% przygotowany przez z0nka to niemiałby żadnego sensu A tak była kooperacja i prawdziwy wywiad, poszły ode mnie pytania, z0nk odpowiedział, wcześniej wykreował postać, więc ja w efekcie finalnym dopisałem wprowadzenie, po czym lekko podrasowałem pytania, pozostawiając sens, edytując je aby wywiad był jak najbardziej realny. Po tym z0nk otrzymał wersje finalną, dopracował jeszcze jakieś swoje zdania i poszło do publikacji po obopólnej zgodzie
  19. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Ja przygotowałem pytania (wcieliłem się w rolę Zygmunta Gejzera ), a z0nk odpowiadał. Do tego lekko zmodyfikowałem to wszystko aby wyglądało koniec końców jako wywiad (w tym przypadku musiałem swoje pytania zmodyfikować), dlaczego więc uważasz że z0nk powinien umieścić ten post?
  20. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Wprowadzenie: Nasz gość to jeden z najbardziej uzdolnionych dziennikarzy sportowych w kraju. Nie jest może zbytnio popularny, przez to, że wyemigrował i zajmował się głównie wydarzeniami w "soccerze" i amerykańskiej MLS. Tęsknota za domem sprawiła, że wrócił i obecnie pod swoje skrzydła wziął go Krzysztof Stanowski z portalu Weszlo. W tym wywiadzie sprawdzimy, czy posiada jeszcze wiedzę na temat polskiego futbolu. Przedstawmy zatem naszego gościa - Jakub Wyndrowicz. Zygmunt Gejzer: Pan jako dziennikarz, czy też obserwator widział zapewne już wielu trenerów, czy jest zatem możliwe, aby ktoś doświadczony przez "football managera" opanował polskie podwórko? Jakub Wyndrowicz (dziennikarz sportowy weszło): Realny świat to nie gra komputerowa. Nie znałem osobiście gry, ale słysząc kogo zatrudnił pan Leśnodorski postanowiłem spojrzeć co to. Gra przedstawia parę aspektów trenerki, ale w życiu nie mamy przed oczami kartki z informacją czy dany zawodnik ma umiejętność podania na ileś punktów. Manager musi umieć czytać grę z boiska, z treningów i musi umieć reagować. Dlatego opieranie swojego cv na tej grze to za mało. Na razie Ibrahimović robi to dobrze, ale ile w tym jest szczęścia? To ocenimy dopiero za parę miesięcy. Ale jeżeli człowiek, który dotychczas grał w grę komputerową osiągnie jakieś sukcesy, to musimy naprawdę się zastanowić gdzie stoi polska piłka i dlaczego jest to bagno. Czy zatem Legia, jest aby na pewno zarządzana profesjonalnie? Jakub Wyndrowicz: W dzisiejszym futbolu sztab zarządzający drużyną jest ogromny. Nie sądzę, że profesjonalizm Legii ucierpiał. Prezes podjął odważną decyzję, odbija się ona na wizerunku klubu, ale z tego co widzę nie ma tu problemu z podejściem do zawodu. Każdy wie co ma robić, każdy realizuje zadania i Ibrahimović póki co sprawdza się pokazując, że człowiek z zewnątrz może zrobić licencje i brać się do pracy w dobrze przygotowanym klubie. Bardziej mnie interesuje czy obecny manager potrafi dodać coś od siebie w treningach. Niby ma od tego ludzi, ale przecież to on ma decydujące zdanie i piłkarze muszą je szanować. A jeżeli widzą, że na trenowaniu zna się jak ja na prowadzeniu promu kosmicznego, to będzie potrzebował ogromnej dozy charyzmy, aby uniknąć buntu w szatni. Bogusław Leśnodorski w wywiadzie powiedział, że projekt Zygmunta Lewandowskiego, oparty stricte na wychowankach był irracjonalny, a teraz nowy trener - Jan Ibrahimović, idzie podobną drogą, czy zatem można zarzucić prezesowi hipokryzję? Jakub Wyndrowicz: Myślę, że przekręcamy teraz trochę słowa prezesa Leśnodorskiego. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że trener Lewandowski podejmował irracjonalne decyzje i w efekcie tego projekt z wychowankami zawiódł. Jednak jeżeli wprowadza się ich do gry z głową i nie popełnia baboli jakie popełniał poprzedni trener Legii nie ma powodu do zmartwień. Także jedyną hipokryzją jest tu przekręcanie słów prezesa tak, aby zrobić z tego aferę. Jak oceniłby Pan zatem grę Legii Warszawa na początku 1. ligowych rozgrywek? Jakub Wyndrowicz: Wyniki mówią same za siebie. Poza jedną wpadką Legioniści są bardzo skuteczni. Oczywiście nie obyło się bez problemów jak w meczu pucharowym z Sandecją czy bez wpadki z Widzewem, ale przecież po 8 spotkaniach, z zaległym meczem Ibrahimović ma 3 punkty przewagi nad wiceliderem. Oczywiście pomaga mu fakt, że to Legia i każdy rywal mimowolnie bardziej skupia się na bronieniu niż atakowaniu. I jeżeli nie pojawią się irracjonalne decyzje, sama ta renoma klubu wygra im jeszcze wiele spotkań na tym poziomie. Czy istnieję w takim razie szansa na dublet Legii? W lidze idzie im na razie strasznie gładko, a w Pucharze Polski nadal są w grze. Jakub Wyndrowicz: Spadek z ligi to dla takiego klubu to katastrofa finansowa. Oczywiście oszczędzają sporo na pensji managera, ale przecież to nie ma szans równać się z zyskami z europejskich rozgrywek czy nawet z premiami ligowymi. Wojskowi powinni chcieć do nich wrócić jak najwcześniej, a sezon temu Miedź udowodniła, że gra w 1. lidze nie dyskwalifikuje w walce o puchar. Dublet więc powinien być nie marzeniem, a celem, który jest swoją drogą bardzo realny. A dwa dopiero w pucharze zobaczymy ile wart jest Ibrahimović, w końcu prędzej czy później trafi na kogoś z czołówki Ekstraklasy. Jeżeli pokona te przeszkody to może zaskoczyć w Europie, w końcu Legia to nie Miedź, ma dużo większy potencjał od klubu z Legnicy. Jan Ibrahimović wyrzucił z pierwszego składu Jakuba Rzeźniczaka, czy ta decyzja może się zemścić? Jakub Wyndrowicz: Rzeźniczak bardzo zawodził, mam wrażenie, że to jego zemsta za brak transferu. W innych okolicznościach mogłoby to grozić buntem w szatni, ale nawet ślepy widział, że ten zawodnik nie radzi sobie w tym sezonie. Uważam to za dobrą decyzję. Za mojego imiennika trzymam kciuki, w końcu jeśli wróci do dobrej dyspozycji, powinien być dominatorem na tym poziomie ligowym. Czy na tym etapie, jest Pan w stanie przewidzieć jak będzie wyglądała pierwsza trójka na koniec rozgrywek 1. ligowych? Jakub Wyndrowicz: Nie. Mamy dopiero wrzesień. W obecnej sytuacji jestem gotów postawić tylko na Legię jako zwycięzcę, ale nawet to nie jest jeszcze pewne. --- W role Jakuba Wyndrowicza wcielił się @z0nk, dzięki!
  21. el_eldorador

    Highway to heaven

    Mi się wydaje, że Ty po prostu dałeś szanse temu Olympiakosowi i mogę się założyć że on jeszcze awansuje
  22. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    W sumie, ma to sens. Nie wiedziałem, że tak zaawansowane techniki można stosować
  23. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Naszym rywalem w ósmej kolejce, będzie zespół Wisły Płock. Wisła w swojej historii raz zdobyła Puchar Polski i w tym samym 2006 roku Superpuchar Polski. Gwiazdami zespołu są: wychowanek Zawiszy, 22-letni środkowy pomocnik - Jacek Góralski, 28-letni Chorwat - Igor Prahic i 24-letni Mikołaj Lebedyński. Polska 1.Liga (8/34) | 13 września 2015 | 2.Wisła Płock - 1. Legia 0:2 (Żyro 9, Radovic 86) Gracz meczu: 8.3 - Michał Żyro (Legia) Budziłek - Lewczuk, Wieteska, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Szczepański - Żyro, Tomasiewicz, Ryczkowski - Napora Rotacja w składzie: Ernesta Dziecioła zastąpi w pierwszym składzie Mateusz Wieteska. Pierwszy gwizdek sędziego Dreschela zwiastował naprawdę dobre widowisko, obydwa zespoły są na podobnym poziomie sportowym, a paru zawodników Wisły z chęcią widziałbym u siebie. Dlatego nikt się nie zdziwił, kiedy to w 4. minucie klub z Płocka rozpoczął widowisko. Lis podprowadził piłkę i wybił ją daleko od bramki. Niestety Lewczuk, na którego leciała ta piłka, zawiódł i przepuścił, dzięki czemu Darmochwał doszedł do sytuacji sam na sam. Pomocnik gości, zamiast iść do końca, postanowił przerzucić sobie na drugą nogę, czym kompletnie się zamotał. Akcja straciła na tempie, przez co mógł już tylko oddać strzał rozpaczy, który nawet nie doleciał do bramki. W 9. minucie do akcji ruszyli nasi zawodnicy. Ryczkowski skrzydłem gnał jak młody Bóg, ale w końcu za próbę zatrzymania obrał sobie za cel Stepiński. Ta próba okazała się mniej więcej udana, gdyż już w stronę bramki młody skrzydłowy nie był w stanie się poruszać. W środku pola karnego dostrzegł jednak Naporę, który jak zwykle wziął na plecy rywala. Sama sytuacja wyszła więc na naszą korzyść, ponieważ piłka trafiła do Żyry, który lubi zaskakiwać i po raz kolejny to zrobił, strzelając w samo okienko z pierwszej piłki. Taki gol sprawił, że od razu poprosiłem mojego asystenta o powtórkę, a ten wyjął komórkę i pokazał mi ten idealny strzał, a ja złapałem się za głowę, bo rzadko widzi się takie rzeczy. W 17. minucie Prahic popełnił błąd, wybijając piłkę w kosmos, po czym piłkę otrzymał Wieteska. Środkowy obrońca posłał ją w ruch, do Tomasiewicza. Utalentowany pomocnik postanowił rozegrać i Napora po raz kolejny mógł pokazać, że co jak co, ale grać tyłem do bramki to on potrafi. Ta umiejętność sprawiła, że Mikołaj doszedł do sytuacji 1vs1 i strzelił bramkę, jednak okazało się, że był na spalonym. Do końca pierwszej połowy nie zdarzyło się już nic ciekawego. Dopiero w 55. minucie, Żyro-Tomasiewicz-Napora rozgrywali razem z klepki, aż w końcu środkowy napastnik naszego zespołu doszedł do sytuacji. Z 20. metrów oddał strzał bezpośrednio na bramkę, jednak trafił w poprzeczkę, a Grzesiu za wolno podbiegł do dobitki, dzięki czemu Stepiński swoją determinacją i zawziętością zdołał go dogonić. Obrońca Wisły wybił piłkę w trybuny, dzięki czemu spełnił prawdopodobnie marzenie jednego z dzieciaków. Swój kunszt później pokazał również i nasz zawodnik. Z autu po wybiciu rywala, skorzystaliśmy, poprzez podanie Holownii do Trąbki. Młody pomocnik dopiero co wszedł na boisko za Szczepańskiego, ale to nie przeszkodziło mu, w huknięciu z około 18. metrów w bramkę Lisa. Bramkarz gospodarzy raczej nie tak wyobrażał sobie dzisiejszy dzień, ponieważ po raz kolejny fart uchronił go od straty bramki, gdyż piłka trafiła w poprzeczkę. Niestety nie obyło się bez kartek i pierwszy raz będę musiał nakrzyczeć na Kalinkowskiego. Nasz pomocnik złapał w tym meczu drugą żółtą kartkę, przez co przez 30 minut musieliśmy radzić sobie bez niego. Ten 21-letni zawodnik jest wręcz kluczowym mechanizmem naszego wehikułu, ponieważ średnio na mecz wykonuje około dziewięciu odbiorów i ma procent celnych podań na poziomie 78%, dlatego ciężko jest nam grać bez niego, mimo że często nie widać jego wysiłku. Napór przeciwnika wzrastał. Nasz zespół jednak był dobrze dysponowany, zarówno w bramce, jak i w obronie. Budziłek robił, co mógł, żeby sytuacja się nie zmieniła, a Lewczuk, przestał, chociaż na parę minut robić różne dziwne rzeczy w obronie, dlatego szybko ukradliśmy marzenia Wisły o dobrym wyniku. Z całej sytuacji chyba najlepiej wyszedł na tym Radović, który z miejsca w 86. minucie postanowił strzelić bramkę. Wiadomo, nikt go nie krył, ale i tak po tym zagraniu, które wymagało jakiejś techniki, warto było zaklaskać i zastanowić się, czy czasami nie skreśliłem za szybko Mirosława przed sezonem, marginalizując jego rolę w zespole.
  24. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Legionovia to kolejny klub, który na przełomie dwóch sezonów awansował z ligi trzeciej, do pierwszej. Najlepszym zawodnikiem tego zespołu jest Denis Krkiec, 24-letni bramkarz, który stracił cały zeszły sezon na poszukiwanie klubu. W zespole pod koniec okienka doszło do pewnych roszad. Michał Kopczyński [POL, 23, DP, P LŚ] postanowił, że jego nowym klubem zostanie Wołga Niżny Nowogród. Środkowy pomocnik będzie tam rozgrywał sezon na wypożyczeniu, jednak wiadomo, że do Legii już nie wróci, przynajmniej nie za mojej kadencji. Podobny los czeka: Mateusza Długołęckiego [POL, 22, O Ś, DP] Zagłębie Sosnowiec, wyp), Mateusza Cichockiego [POL, 23, LB, O Ś, O P] Dolcan Ząbki, wyp), Arkadiusza Piecha [POL, 4/0Nt, 30, N Ś] Korona Kielce, wyp) i Konrada Michalaka [POL, 17, OP PL, N Ś] Pogoń Siedlce, wyp). Szczególnie Ci dwaj ostatni strasznie zawiedli moje oczekiwania, postanowiłem więc trochę przyoszczędzić na ich pensjach. Do pierwszego składu dołączony został młody Piotr Cichocki [POL, 17, N Ś], którego talentem zachwyca się mój asystent - Pal Arne Johanson. Polska 1.Liga (7/34) | 9 września 2015 | 4. Legia - 17. Legionovia 3:0 (Ryczkowski 18, Żyro 38, Napora 39) Gracz meczu: 9.0 - Michał Żyro (Legia) Budziłek - Lewczuk, Dzecioł, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Szczepański - Żyro, Tomasiewicz, Ryczkowski - Napora Do składu Legii wrócili wszyscy oprócz Bereszyńskiego, który nadal leczy kontuzję. Przy akompaniamencie ~16 tysięcy kibiców mecz rozpoczął się gwizdkiem sędziego Przybyła. 21 stopni i lekkie zachmurzenie we wrześniu wręcz zachęcało kibiców na mecz dwóch Legii. Wszyscy wiedzieli jak ten mecz, będzie wyglądał, Legionovia nie posiada żadnych argumentów, nawet iluzorycznych, które byłyby w stanie zatrzymać Żyrę i spółkę. Naszła mnie jednak dygresja - taka robota w pierwszej lidze jest szalenie łatwa, większość zawodników i tak nie zasługuje na grę na tym poziomie, a mając takich kopaczy jak wyżej wymienieni, to czysta formalność wygrać wyższym wynikiem. Prawdziwa konfrontacja nastąpi dopiero wtedy, gdy zmierzymy się z Zawiszą, czy Wisłą Płock. Tylko te dwa zespoły, w moim odczuciu, są w stanie nam zagrozić, resztę w podstawowym składzie raczej pojedziemy bez wazeliny. Wracając jednak do spotkania z Legionovią, to warto jednak wspomnieć o tym, co się działo na boisku, mimo statystyk do jednej bramki i kolejnym bezbarwnym meczu naszych rywali. W 18. minucie rywale zaczęli grać sobie w ping-ponga, dając możliwość Lewczukowi dośrodkować. I popełnił ten błąd chyba że trzy razy, a uwierzcie, że nawet on nie jest w stanie spartolić trzech piłek w pole karne. Piłka więc za trzecim wpadła na łeb Ryczkowskiego, a ten dynią władował piłkę do bramki, dzięki czemu mieliśmy ustawiony mecz od początku spotkania. Zrozumcie też, że nasza obrona nie jest jakaś niesamowita, rywale też dochodzili do akcji, ale napastnik Saric, nie był w stanie uderzyć piłki prosto w bramkę, tylko cały czas ładował w biednych fotografów, którzy chcieli zrobić mu fotkę. Przy takim Sariciu, Tomasiewicz wydaje się bogiem futbolu, a uwierzcie mi, że tak nie jest. Ten nieopierzony młokos jest średni jak na swój wiek, jednak jego kluczowe atrybuty wpisują się idealnie moją wizję. I tak było też, w 38. minucie, kiedy to właśnie Grzesiu, wypatrzył Żyrę przed polem karnym, a ten postanowił sobie finezyjnie przyłożyć z 20. metrów. Zaskoczony bramkarz rywali po prostu się gapił i nie próbował nawet interweniować. Minutę później, nasz "as" miał już na liczniku dwie asysty, podając do Napory, będącego w polu karnym. Swoje skasztanił w polu karnym Dankowski, który dał się ograć jak dziecko. I tak się wygra domowe spotkania. I nie zgadniecie, Jakub Rzeźniczak znowu wszedł i znowu zawiódł, otrzymując żółtą kartkę chwilę po wejściu.. Wydaje mi się, że trzeba go jednak puścić do tej Danii. Zamiast niego do składu wskakuje Wiktor Wiszorowski [POL, 17, O Ś], który za kadencji Zygmunta Lewandowskiego zadebiutował w wieku 16 lat w Ekstraklasie. ps. powiedzcie mi, jak działa w nowszych wersjach gry, ukrycie atrybutów? Potrzebuje poradnika Obserwowałem graczy przez całe okienko i byłem w stanie tylko około 5. zawodników przescoutować do momentu pełnej widoczności i zeszło na każdego około trzy miesiące, czy tak będzie zawsze? Czy mogę w jakiś sposób na to wpłynąć?
  25. el_eldorador

    Sons of Silas

    Transfer Pereiry może nie jest zaskakujący, ale bardzo przemyślany, w szczególności, że podpisałeś z nim kontrakt na rok.
×