Skocz do zawartości

el_eldorador

Użytkownik
  • Zawartość

    943
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

125 Neutralny

O el_eldorador

  • Tytuł
    Rezerwowy

Informacje

  • Wersja
    FM 2006
  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

4273 wyświetleń profilu
  1. el_eldorador

    Niemożliwe (znowu) nie istnieje

    Trzy karne Ale mimo wszystko, wygrana z Realem czy Barceloną, nieważne w jakim stylu zawsze powinna cieszyć
  2. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Zagłębie Lubin słynnie z bardzo dobrej jak na polskie warunki akademii piłkarskiej. Szkoda tylko, że nie współgra to z ogólną koncepcją. Zagłębie nie buduje składu na owocach swojego sukcesu. W składzie za to ujrzeć możemy: Francuza, Palestyńczyka, Belga, Hiszpana i Czecha, a większość Polaków to nie wychowankowie. Polska 1.Liga (16/34) | 24 październik 2015 | 1. Legia - 8.Zagłębie Lubin 3:1 (Trąbka 5, Radovic 11, 13 - Gladosz 81) Gracz meczu: 8.9 - Mirosłav Radović (Legia) 4-2-3-1 - Budziłek - Bereszyński, Wieteska, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Trąbka - Żyro, Tomasiewicz, Radović - Napora Przed meczem musiałem jeszcze porozmawiać z Mikołajem Naporą, który przyszedł do mnie z poważnym problem. - Trenerze, jestem już zawodnikiem pierwszego zespołu, dlatego chciałbym, aby poparł mnie pan w walce o nowy kontrakt. - Wydaje mi się, że nawet bez mojego poparcia będziesz w stanie przekonać zarząd. Po chwili zastanowienia dodałem: W końcu w tym sezonie wygrałeś rywalizacje z Piechem i strzelasz naprawdę kluczowe gole. - Niby tak, ale wielu z wyższymi płacami od nas odeszło i nie wiem, jaka może być reakcja zarządu na tę prośbę - nieśmiało rzekł Napora. - Nie masz się czego obawiać, w razie co możesz na mnie liczyć. - Dziękuje trenerze! W meczu od początku było widać, że Napora czuje się nieswojo, ale jest to młody zawodnik. Miejmy nadzieje, że z czasem nauczy radzić się ze swoimi rozterkami, tak aby nie wypływały one na jego występ na boisku. Na całe szczęście w naszym składzie jest jeszcze dziesięciu innych zawodników, którzy mogą w tej sytuacji pociągnąć zespół. Monolit jest bardzo ważny, dlatego nie spodziewajmy się dzikich transferów w Legii. Mój pomysł na ten zespół jest zgoła inny od wszystkich dotychczas. W ciągu 2-3 sezonów zamierzam zbudować zespół, który będzie w stanie z łatwością awansować do europejskich pucharów, jednak na podstawie zawodników znających już język polski. Jeżeli do klubu dołączy jakiś zagraniczny zawodnik, to dlatego, że jest o wiele lepszy od zawodnika znającego polskie realia. Tak trzeba moim zdaniem naprawiać polski futbol. Wracając do meczu, już w 5. minucie Radović postanowił ośmieszyć piłkarzy Zagłębia Lubin. Jego rajd na skrzydle spowodował, że trzech piłkarzy lubińskiego klubu dostało zadyszki. Na sam koniec "polski Serb" podał do będącego na 20. metrze Trąbki. Młody środkowy pomocnik po prostu przy celował wewnętrzną częścią stopy, co strasznie zaskoczyło bramkarza gości, który stał sobie jakby nigdy nic parę metrów przed bramką. W takiej sytuacji kara mogła być tylko jedna - gol dla naszego zespołu. Sześć minut później Bereszyński postanowił o sobie przypomnieć i dostrzegł będącego na skrzydle Tomasiewicza. Ten posłał piłkę w pole karne, gdzie znajdował się Radović. Nasz skrzydłowy wyprzedził więc Tosika i strzałem w tempo pokonał Kucharskiego. Dwie minuty później było już po meczu, Trąbka z rzutu rożnego dośrodkował w pole karne. Po czym totalny chaos wykorzystał Żyro. Jego strzał jednak odbił się od obrońców, co wykorzystał Radović, który po prostu kopnął bezpańską piłkę. 3:0! Pierwsza połowa po chwili dobiegła końca. W 54. minucie po przejęciu przez Górkę Tomasiewicz wyszedł z akcją: 5 legionistów kontra jeden z Zagłębia, jednak zbyt długo holował piłkę i nic z tego nie wyszło, oprócz rzutu rożnego po udanej interwencji bramkarza. W 66. minucie Zagłębie przeprowadziło swoją pierwszą akcję wartą uwagi, kiedy to nasz kapitan został wciągnięty w pressing przeciwko Papadopoulosowi. Czech widział pędzącego polskiego obrońcę, po prostu wysunął piłkę do Gladosza, który wyprzedził Wieteskę i doszedł do sytuacji 1vs1. Wypożyczony zawodnik Lecha, nie był jednak w stanie pokonać Budziłka. Dwadzieścia minut przed końcem spotkania obronę lubińskiego zespołu z łatwością oszukał Adam Ryczkowski. Młody skrzydłowy za dryblował się na śmierć, ale był w stanie ostatkami sił dośrodkować. Do piłki doszedł Trąbka i podał do Masłowskiego. Nasz środkowy pomocnik doszedł do sytuacji bramkowej, jednak nie trafił nawet w bramkę, gdyż jego strzał został zablokowany. W 81. minucie z jakiejś totalnej kopaniny akcję miało Zagłębie. Jagiełło wyłuskał piłkę po długiej walce w środku pola i podał do Tosika. Zawodnik Zagłębia odnalazł w polu karnym Gladosza i podał mu wprost na głowę. Młody napastnik nie zawiódł, gdyż był bez krycia i z paru metrów strzelił nie do obrony. Rywali nie było jednak stać na nic więcej, dzięki czemu trzy punkty zostały w Warszawie.
  3. el_eldorador

    Highway to heaven

    Dobry ten Sandoval, może być z niego naprawdę kozacki zawodnik w przyszłości ;p Reszta raczej nie warta uwagi.
  4. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    W GKS-ie Tychy, najlepszym zawodnikiem jest Sebastian Przyrowski. 33-letni bramkarz w swojej karierze aż 9-krotnie założył trykot reprezentacyjny. Polska 1.Liga (15/34) | 21 październik 2015 | 17. GKS Tychy - 1. Legia 1:3 (Gwaze 44 - Dzięcioł 6, Tomasiewicz 15, Wieteska 45+2) Gracz meczu: 8.7 - Miłosz Szczepański (Legia) 4-1-2-2-1 - Budziłek - Bereszyński, Dzięcioł, Wieteska, Hołownia - Kalinkowski - Radović, Żyro - Tomasiewicz, Szczepański - Napora 28 października będziemy rozgrywać mecz przeciwko Siarce, przez co na mecz z GKS-em wyszliśmy w nowym ustawieniu, 4-1-2-2-1 zastąpiło standardowe 4-2-3-1. Zmiana spowodowana jest słabymi wyniki naszego klubu na wyjazdach, a 5. runda zostanie rozegrana właśnie na stadionie naszego rywala (OSiR w Tarnobrzegu). Mecz teoretycznie rozpoczął się od podania Tomasiewicza z Naporą. W praktyce jednak kluczową sytuację ujrzeliśmy w 5. minucie meczu, kiedy to Szczepański wziął się za wybijanie rzutu wolnego. Piłka trafiła do Napory. Nasz napastnik wygrał pojedynek główkowy z Leszczakiem i oddał strzał. Przyrowski, zamiast złapać piłkę, postanowił pograć sobie z siatkówkę we własnym polu karnym. Moment fatalnej wyobraźni Sebastiana wykorzystał Ernest Dzięcioł, który wyłonił się ze znikąd, niczym krasnoludzka armia w ostatnim hobbicie. Po czym dołożył nogę do spadającej piłki, dzięki czemu umieścił futbolówkę w bramce. Swoje "pięć minut" chciał w tym meczu mieć pomocnik gospodarzy, który zaraz po wyprowadzeniu piłki przez kolegów ruszył do ataku. Po heroicznym boju nie oddał nawet strzału. Kalinkowski wyczyścił go, z perfekcją podobną do proszków do prania z reklam Zygmunta Chajzera. Chwilę później piłka była już na terytorium wroga i Napora fantastycznie się w tej sytuacji odnalazł. Szkoda tylko, że strzał mu nie wyszedł i szansa na dwubramkowe prowadzenie prysła. Minutę później okazało się, że kolejne okazje będą nam spadać z nieba, niczym prezenty od świętego mikołaja. Znowu błąd, tym razem w wybiciu Przyrowskiego i piłka pojawiła się szybko na skrzydle. Żyro świetnie podał, jednak nie w tempo. Napora, do którego trafiła piłka, strzelił przez to bramkę ze spalonego. W 14. minucie Szczepański dośrodkował piłkę w pole karne i nie byłoby w tym nic dziwnego. Dopiero na powtórkach można było zauważyć kontakt pomiędzy Gwaze a Wieteską. Sędzia Krzton nie zauważył tej sytuacji, przez co, na pewno będzie ona rozpamiętywana przez media. Minutę później wykorzystaliśmy moment, w którym Grzeszczyk był poza boiskiem. Tomasiewicz, jak się później okazało, był w tej akcji rozgrywającym, jak i egzekutorem. Najpierw pomógł Radovicowi, wystawiając się, gdy ten miał trzech rywali na plecach. Po czym oddał piłkę do Szczepańskiego, a ten zagrał mu w tempo na wysunięcie. Grzegorz pobiegł ile sił w nogach i w sytuacji 1vs1 pokonał Przyrowskiego z łatwością, strzelając w górny róg bramki. W 44. minucie popełniliśmy parę błędów, a raczej mnóstwo faili. Aż sześciokrotnie podaliśmy piłkę do rywali, przez co musieli oni wykorzystać naszą nieudolność. Po jednej z takich wpadek Gwaze po prostu się odwrócił i finezyjnym strzałem zaskoczył naszego bramkarza z daleka - 2:1! Na całe szczęście szybko odpowiedzieliśmy. Wieteska fenomenalnie wszedł w tempo. A całą akcję rozpoczął Tomasiewicz, który posłał piłkę co do centymetra Naporze. Młody napastnik po prostu się rozejrzał i odnalazł środkowego obrońcę naszego zespołu w .. środku pola. Ten wjechał w pole karne, po czym szybkim dołożeniem nogi do piłki zaskoczył Przyrowskiego i trafił do bramki. W drugiej połowie graliśmy o wiele spokojniej, utrzymując piłkę, nie dając naszemu rywalowi szans na rozwinięcie skrzydeł, dzięki czemu wygrywamy to spotkanie! Tabela po 15. kolejce 1. Ligi Polskiej:
  5. el_eldorador

    The Railwaymen

    Gratuluje mistrzostwa. ps. Co ten Panathinaikos Oni tam jakiegoś przyjaciela z Kataru na stanowisku prezesa mają czy jak?
  6. el_eldorador

    Piejo kury piejo, znalazły Koguta

    Mógłbyś przybliżyć szczegóły transferu Eriksena? Te 122 miliony dostałeś od razu, czy w grę weszły jakieś klauzule/raty itd?
  7. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Nieciecza w zeszłym sezonie zajęła 3. miejsce w Pierwszej Lidze. W tym ledwo zwiążę koniec z końcem. Powodem takiej, a nie innej sytuacji jest strata najlepszego zawodnika - Jakuba Czerwińskiego, 24-letniego środkowego obrońcy, który w zeszłym sezonie mógł się pochwalić takimi o to statystykami: średnia ocen: 7.44 gracz meczu: 10 asysty: 3 Polska 1.Liga (14/34) | 17 październik 2015 | 1. Legia - 14.Nieciecza 3:1 (Cichocki 16, 58, 73 - Glowacki 42) Gracz meczu: 9.5 - Piotr Cichocki (Legia) Budziłek - Bereszyński, Wiszorowski, Górka, Misiak - Dziecioł, Trąbka - Szczepański, Tomasiewicz, Radović - Cichocki Zawieszony za nadmierną ilość żółtych kartek został Bartłomiej Kalinkowski. Jego miejsce zajmie Ernest Dziecioł. Jak zwykle przy meczach co trzy dni i szczególnie przy najważniejszym w tym miesiącu (spotkanie z Siarką w 5. rundzie PP) w składzie dochodzi do rotacji. W miejsce Dziecioła, o którym informacja była już wyżej, wejdzie Wiszorowski. Hołownia, Żyro i Napora wyglądali na mocno zmęczonych po ostatnim meczu i spotkaniach międzynarodowych, dlatego uznałem, że również im należy się przerwa. Do treningów wrócił Adam Ryczkowski, który usiądzie w tym meczu na ławce rezerwowych. Sam mecz sędziować będzie Paweł Dreschel i to właśnie on rozpoczął mecz 14. kolejki pomiędzy naszym klubem a Bruk-Bet Nieciecza. Pierwsza kluczowa akcja na horyzoncie pojawiła się dopiero w 16. minucie. Szczepański nie skorzystał z opcji dośrodkowania podczas rzutu wolnego. Wybrał za to, inną opcję - podanie do bliżej ustawionego Ernesta Dziecioła. Nasz środkowy obrońca, występujący z braku laku na środku pola dostrzegł na boku Bereszyńskiego. Boczny obrońca miał przed sobą olbrzymią przestrzeń, ponieważ kryjący go Maslo wyszedł do pressingu na Dziecioła. To była idealna okazja, jednak wydawało się po chwili, że piłka wyjdzie na aut. Nasz obrońca w ostatnim momencie ją przyjął i posłał dośrodkowanie w pole karne. Tam czyhał już Cichocki, który miał przy sobie tylko krycie Zalepy. Jak można było się domyślić, napastnik Legii, który słynnie z prędkości, z łatwością wyprzedził obrońcę Niecieczy, który sam operował w newralgicznym miejscu dla obrony. Przy strzale z główki, Nowak nie miał szans, ponieważ piłka była zbyt blisko bramki. 1:0 dla naszego zespołu. W 27. minucie akcję kombinacyjną w stylu niepolskim zafundowali kibicom Radović i Misiak. Najpierw jednak Tomasiewicz, wziął na swoje barki odpowiedzialność związana z rozgrywaniem piłka. Z tej roli przynajmniej w tej sytuacji, wywiązał się znakomicie. "polski Serb" dzięki temu mógł zawiązać akcję z naszym bocznym obrońcom, w której wynikło dośrodkowanie. Niestety Szczepański, do którego poleciała piłka, strzelił za słabo, z piątego metra. Nowak obronił to, a Maric wybił w przestworza. Trzy minuty później podobną akcję chciał znowu zmontować nasz środkowy pomocnik ofensywny. Piłka jednak szybko do niego wróciła, gdyż niecieczanie w związku z olbrzymim zagrożeniem, skupili się już na obronie tego sektora. Grzegorz mógł tylko i wyłącznie ratować akcję strzałem z daleka. Piłka jednak trafiła do kibiców, gdyż nasz zawodnik nie był w stanie trafić nawet w bramkę. Kilka minut później swoją sytuację miała Nieciecza, no właśnie miała to duże słowo - Trąbka przejął piłkę po podaniu Drozdowicza, który nieudolnie chciał wystawić ją do Głowackiego. Futbolówka jak po sznurku trafiła do Radovica, a ten finezyjnym strzałem z 20. metrów chciał zaskoczyć Nowaka. Ten jednak z łatwością obronił ten strzał. W 38. minucie okazało się, że będziemy grać w 10-stkę. Arkadiusz Górka, nasz kapitan powalił na ziemię Drozdowicza. Na koncie miał już zółtą kartkę, przez co otrzymał od sędziego Dreschela czerwoną. W miejsce Tomasiewicza musiał wejść Wieteska i przenieść się na środek obrony. Przed przerwą wyrównała drużyna Niecieczy, Głowacki popisał się finezyjnym strzałem z 16-stki, po podaniu Tarasovsa. Budziłek nawet nie drygnął. Na drugą połowę ruszyliśmy zmotywowani i udowodniliśmy w 58. minucie, że bardziej chcemy wygrać to spotkanie. Szczepański z Bereszyńskim znowu rozegrali fenomenalną akcję na skrzydle. Ten drugi zdołał z niej dośrodkować. Swoje po raz kolejny zrobił Cichocki, który ośmieszył Zalepę po raz drugi i dostawił nogę do podania swojego kolegi! 2:1! Szybko chciała odpowiedzieć drużyna gości, kiedy to Głowacki podał do Pikula na wysunięcie. Piłka jednak trafiła w słupek, a nasz goalkeeper zdołał ją wybić przypadkowo na rzut rożny [podobna sytuacja jak ta: Krzynówek vs Ricardo, tylko wtedy był gol]. Swojego rywala dobiliśmy w 73. minucie, kiedy to Cichocki zaliczył hat-tricka! Strzał Szczepańskiego z rzutu wolnego obił poprzeczkę, a nasz młody napastnik dostawił tylko nogę! 3:1! Trzy punkty zostają w Warszawie. <z 15. kolejką będzie tabela>
  8. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Z Sandecją już w tym sezonie mieliśmy okazję rywalizować. W trzeciej rundzie Pucharu Polski wygraliśmy 2-1, po golu Grzegorza Tomasiewicza i samobójczym trafieniu Marka Kozioła. Reprezentacyjne powołania: Żyro, Rzeźniczak - Polska Nt Duda - Słowacja U-21 Wieteska, Hołownia, Górka, Szczepański - Polska U-21 Dzięcioł, Napora, Wiszorowski, Karbowy, Skorwon - Polska U-19 Polska 1.Liga (13/34) | 14 październik 2015 | 1. Legia - 17.Sandecja 2:0 (Radović 26, Napora 82) Gracz meczu: 7.2 - Łukasz Budziłek (Legia) Budziłek - Bereszyński, Wieteska, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Trąbka - Żyro, Masłowski, Radović - Cichocki Aleksander Waniek doznał urazu rzepki podczas treningu. Uraz ten wyklucza go z gry na dwa tygodnie. W pierwszym składzie doszło do pewnych rotacji. Dziecioła zastąpił Wieteska, Szczepańskiego - Trąbka, Tomasiewicza - Masłowski, a Naporę - Cichocki, wszystkie te zmiany spowodowane są brakami kondycyjnymi. Mecz zaczął się tak naprawdę w 25. minucie, kiedy to nasz kapitan Arkadiusz Górka został przydzielony do wykonania rzutu wolnego. Ten stały fragment wymaga od naszego gracza dośrodkowania, gdyż kąt jest dość ostry. Na całe szczęście w takich sytuacjach idealnie odnajduje się Radović. "polski Serb" uciekł spod krycia obrońców Sandecji i dołożył nogę do podania. Zdezorientowany Kozioł nie był w stanie obronić tego strzału i tak szybko zaczynamy prowadzić w spotkaniu. Na kolejne kluczowe wydarzenia musieliśmy czekać do drugiej połowy. W 60. minucie Cidimar otrzymał daleką piłkę od swojego bramkarza. W takich sytuacjach biegowych brazylijscy piłkarze najczęściej wyglądają lepiej, jednak nie tym razem. Bereszyński szybko poradził sobie z emerytowanym napastnikiem i tak rozpoczęła się kontra naszego zespołu. Piłka jak po sznurku, najpierw trafiła na bok obrony do Hołownii, po czym została przez niego przetransferowana do środka pola. I tak Trąbka odnalazł dobrze ustawionego Masłowskiego, który został jednak szybko sprowadzony w nieczysty sposób przez Łuszkiewicza. Polski pomocnik miał na koncie już żółtą kartkę, przez co sędzia wyrzucił go z boiska. W takiej sytuacji trochę się rozluźniliśmy, przez co swoją okazję powtórnie miał napastnik-obieżyświat Cidimar. Piłkarz z numerem 9 dostał dalekie podanie od Dudzica, które z łatwością ominęło blok defensywny naszej ekipy. Brazylijczyk przyjął piłkę i pognał na bramkę Budziłka. Z sytuacji 1vs1, z tarczą wrócił nasz bramkarz, przerzucając piłkę poza bramkę. Kluczowych sytuacji w tym meczu więcej miała Sandecja. W 67. minucie Sebastian Szczepański posłał piłkę z rzutu rożnego do młodego Piszczka, jednak ten został wyprzedzony przez Trąbkę. W 81. minucie po nieudanym podaniu napastnika Sandecji Budziłek wybił piłkę daleko od bramki. Ta trafiła pod nogi Tomasiewicza, który zastąpił w drugiej połowie Masłowskiego. Nasz ofensywny środkowy pomocnik, dostrzegł na skrzydle Miłosza Szczepańskiego. Ten zdecydował się na dośrodkowanie, które trafiło idealnie na głowę Napory - 2:0! W tym meczu mieliśmy sporo szczęścia, wygramy dzięki temu, że byliśmy skuteczni w kluczowych sytuacjach.
  9. el_eldorador

    Sons of Silas

    Jaramillo jest strasznym kozakiem
  10. el_eldorador

    Sons of Silas

    Brak klasowego napastnika jest strasznie widoczny, masz już kogoś na oku?
  11. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Trenerem Pogoni Siedlce jest Carlos Alos, 40-letni były scout FC Barcelony. Swój debiut na ławce menadżerskiej zaliczył parę dobrych lat temu. W latach 2007-09 szanse dała mu Tortosa (Hiszpańska Liga Primavera C) i od tego czasu tułał się po klubach w różnych rolach. W drużynie Pogoni gra czterech Hiszpanów, a zdecydowanie najlepszym jest Nacho Zabal, 28-letni bramkarz, który został ściągnięty z wolnego transferu. Cały zeszły sezon przesiedział w trybunach w Alcayano (2. Liga B3). Oprócz nich jest jeden Kolumbijczyk - Duvan Castaneda, 24-letni prawy obrońca. Polska 1.Liga (12/34) | 3 październik 2015 | 12. Pogoń Siedlce - 1. Legia 0:0 Gracz meczu: 6.9 - Mateusz Hołownia (Legia) Budziłek - Bereszyński, Dzięcioł, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Szczepański - Żyro, Tomasiewicz, Radović - Napora Henrik Ojamaa doznał kontuzji na treningu, przez co zakończył swoją przygodę w naszym klubie. Rehabilitować będzie się przez 3 miesiące, a zimą opuści nasz klub, przechodząc do AaB. Swój pierwszy mecz w tym miesiącu rozpoczęliśmy od zmasowanych ataków na bramkę rywala. Już w 5. minucie Dziecioł dostrzegł w polu karnym Naporę. Młodego napastnika ubiegł jednak Kolumbijczyk Castaneda, który dobrze zaasekurował środek obrony. Dzięki tej decyzji siedlecki klub poszedł z kontrą. Niescieruk długo mknął z kontrą, aż podał do Dziegielewskiego. Pomocnik Pogoni dostrzegł Ogrodnika na skrzydle i wystawił mu piłkę. Dobrą interwencją w tej sytuacji popisał się Budziłek, który mimo wszystko nie wyszedł bramki, nawet w takiej sytuacji. Dzięki czemu był w stanie obronić strzał skrzydłowego rywali. W 7. minucie doszło do podobnej sytuacji. Radović ze skrzydła wrzucił piłkę w pole karne do Tomasiewicza. Nasz środkowy pomocnik ofensywny został jednak wzięty w kleszcze i piłka została wybita przez Juanma. Duet Dziegielewski i Ogrodnik znowu chciał sprawić, żeby obrona naszego zespołu musiała szybko wrócić do ustawienia. Na całe szczęście tym razem, skrzydłowy siedleckiego klubu nie doszedł do piłki. Swoją sytuację miał też najlepszy strzelec naszego zespołu. Dośrodkowanie Bereszyńskiego dobrze przyjął Napora, wystawiając tym samym piłkę Michałowi. Żyro z pierwszej piłki postanowił zaskoczyć bramkarza gospodarzy, jednak piłka delikatnie minęła bramkę. Trzy minuty później z klepki zagrali Tomasiewicz z Hołownią. Dośrodkowanie tego drugiego na Naporę niestety nie dotarło do adresata i tym razem Savall przeciął to podanie. W 27. minucie Hiszpanin zrobił to samo, jednak chwilę po tym podał do Dybca. Obrońca Pogoni stracił piłkę po pressingu naszego napastnika, jednak szybko naprawił swój błąd, doganiając 17-latka. Dybiec wtedy z łatwością odebrał mu piłkę, jednak tym razem pressing Żyry sprawił, że powtórnie ją stracił. Nasz skrzydłowy oddał strzał, jednak znowu chybił, nie trafiając nawet w bramkę. W 60. minucie krótkim podaniem Tomasiewicz stworzył szanse Żyrze. Jak się później okazało, Michał był na spalonym, przez co gol Napory nie został uznany. 23-letni zawodnik naszego klubu po otrzymaniu piłki dostrzegł wspomnianego Mikołaja i podał mu piłkę. Postanowił z pierwszej piłki zaskoczyć Zabala, nie dając mu żadnych szans na interwencję. Sędzia jednak od razu zagwizdał i piłkę od bramki wyprowadzała Pogoń Siedlce. 70. minuta została, zapamiętana dzięki strzałowi Szczepańskiego z rzutu wolnego. Nasz środkowy pomocnik posłał rotacyjną piłkę z 25. metrów i ta po kolei odbiła się od paru głów. Zaskoczony bramkarz rywali zdążył trącić piłkę, jednak zrobił to nieudolnie, wyrzucając ją przed siebie. Niestety dobitka naszego jedynego napastnika w formacji była, jeszcze gorszą decyzją, niż obrona bramkarza, gdyż dała mu szanse na interwencje. Napora strzelił idealnie w miejsce, w którym leżał Hiszpanin, przez co z łatwością on to obronił. W 75. minucie Waniek, który wszedł za Tomasiewicza, zmarnował okazję dla naszego zespołu. Można by rzec, że sytuacja ta była piłką meczową, gdyż była naszą najlepszą okazją na bramkę. Napora po raz kolejny chciał asystować i w polu karnym oddał piłkę do lepiej ustawionego kolegi. Nasz ofensywny środkowy pomocnik popełnił jednak błąd, gdyż za długo się zastanawiał i Ratajczak wybił mu piłkę z nogi.
  12. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Legia (<---> sezon 2015) Bilans: 6 M - 5 W - 1 D - 14-2 Polska 1. Liga: 1. [+4 pkt], 28 pkt, 27-4 Najlepszy strzelec 1. Ligi Polskiej: Michał Żyro [7 frafień - Legia Warszawa] Puchar Polski: piąta runda, vs Siarka - 28 październik Najlepszy strzelec Pucharu Polski: Paweł Sekowski, Daniel Kraśka [4 trafienia - Olimpia Grudziądz, Znicz Pruszków], -. Grzegorz Tomasiewicz [1 trafienie - Legia] Finanse: € 9,683,148 (- € 264,870) Budżet transferowy: € 5,250,000 Budżet płac: € 1,729,800 (+ € 158 500, max. € 5,634,900) Transfery; wrzesień 2015 Polska (<---> top3) Michał Pazdan [POL, 11/0Nt, 28, O Ś, DP] - (Jagiellonia <---> Slovan) -> 400 tysięcy euro Rafał Murawski [POL, 48/0Nt, 33, DP, P Ś] - (Pogoń <---> St.Johnstone) -> 36,5 tysiąca euro Martin Pribula [SVK, 29, OP L, N Ś] - (Limanova <---> Trnawa) -> 3,8 tysiąca euro Świat (<---> top 3) Moussa Sissoko [FRA, 21/1Nt, 26, P Ś, OP PŚ] - (Newcastle <---> Liverpool) -> 14,5 miliona euro Joel Matip [CMR, 35/3Nt, 24, O Ś] - (Schalke <---> Liverpool) -> 7,75 miliona euro Jonjo Shelvey [ENG, 1/0Nt, 23, P Ś] (Swansea <---> Newcastle) -> 7,25 miliona euro Anglia - Chelsea (+3) Brazylia - Chorwacja - Hajduk (+8) Francja - PSG (+3) Grecja - Olympiakos (+0) Hiszpania - Atletico (+2) Holandia - Ajax (+0) Korea Południowa - Meksyk - Chivas (+1) Niemcy - Polska - Lech (+5) Portugalia - Belenenses (+2) Rosja - Tieriek (+3) Ukraina - Dynamo Kijow (+6) Włochy - Roma (+2) Polska - reprezentacja (42 +23, Adam Nawałka, Polska - Irlandia 3:1, Błaszczykowski 20, 32, 48, Polska - Szkocja 1:1, Lewandowski 21 - Eliminacje ME, 2. miejsce - 15 pkt) Polska - europejskie puchary: ---
  13. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Wprowadzenie: W dzisiejszym dniu nasze studio odwiedził piłkarz, ale nie byle jaki! 20-letni, młodzieżowy reprezentant Brazylii, w którym płynie polska krew. Zawodnik Palmeiras, wszechstronny gracz ofensywny, mogący grać jako napastnik, skrzydłowy czy też ofensywny pomocnik. Jeżeli jeszcze nikt wam nie przychodzi do głowy, to powitajmy: Ricardo Nowaka! Zygmunt Gejzer: Jak to się stało, że zostałeś kibicem Legii Warszawa? Ricardo Nowak (piłkarz Palmeiras): Mój dziadek jest Polakiem i kibicem Legii, od małego zabierał mnie do Polski i główną atrakcją były mecze jego ukochanej drużyny. Bardzo dużo opowiadał mi o jej historii, pokazywał legendarne spotkania z największymi klubami na świecie i zaraził mnie miłością do niej. Przerwy w rozgrywkach zawsze spędzam w Warszawie, to jest mój drugi dom. W Brazylii nie emitują polskiej ligi, ale w obecnych czasach wszystko się dzieje w internecie, dostępne są mecze, skróty i newsy, więc zawsze jestem na bieżąco. Czy więc można powiedzieć, że jesteś Polakiem? I jaki udział w tym miał twój dziadek? Ricardo Nowak: Czuję się Polakiem i jestem mocno związany z tym krajem. Już jako dzieciak miałem polskie dokumenty, które pomagały mi w swobodnym podróżowaniu. Mój ociec urodził się w Brazylii, ale dziadek uczył go polskiego, ze mną było tak samo. Dzisiaj tym językiem posługuję się równie dobrze, co portugalskim. Czy jakby Adam Nawałka zadzwonił do Ciebie dzisiaj i powiedział: Ricardo, chciałbym, żebyś zadebiutował w reprezentacji Polski, to czy zdecydowałbyś się odpowiedzieć mu twierdząco? Ricardo Nowak: Wiele razy rozmawiałem z rodziną na ten temat, jest to marzenie mojego dziadka, które chciałbym spełnić. Na ten moment nikt z Polski się ze mną nie kontaktował, zagrałem za to kilka spotkań w juniorskich kadrach w Brazylii. Wiem, że kibice sceptycznie podchodzą do piłkarzy z podwójnym obywatelstwem i trenerzy mogą się bać takich powołań, ale osobiście bardzo bym chciał grać z orzełkiem na piersi. Wracając do Legii, to czy w twojej karierze, na poziomie juniorskim czy seniorskim, miałeś do czynienia z trenerami, którzy mieli podobne doświadczenie co Jan Ibrahimović? Ricardo Nowak: Jeżeli chodzi o trenerów, to nie spotkałem się z taką sytuacją, ale w Palmeiras mamy analityka, który przez wiele lat grał w Football Managera, jeszcze zanim pracował w piłce. Jest to na pewno dobre przetarcie, umie on momentalnie wychwycić błędy rywala, świetnie zna się na taktyce, a jego analizy często są trafne i pomagają wygrywać nam mecze. Myślę, że z Ibrahimoviciem jest podobnie, dzięki doświadczeniu wyniesionemu z gry komputerowej, potrafi on spojrzeć na grę zespołu z trochę innej perspektywy, co na pewno jest pomocne. Jak oceniasz Jana Ibrahimovicia na stanowisku trenera Legii Warszawa? Ricardo Nowak: Mój dziadek podchodził sceptycznie do jego kandydatury, ale wyniki go bronią, świetnie sobie radzi i udowadnia, że umie prowadzić zespół. Trzeba pamiętać o okolicznościach jego zatrudnienia, przyszedł w trudnym momencie i musiał posprzątać po swoim poprzedniku. Do drużyny wchodzą młodzi, których klub chce promować i opierać na nich siłę zespołu. Tutaj w Brazylii jest podobnie, oprócz mnie jest jeszcze kilku młodszych graczy w pierwszej jedenastce. Najważniejsze jest znalezienie odpowiedniego balansu, sami młodzi mogą sobie nie poradzić w najbardziej stresujących momentach. W Legii pozostało kilku doświadczonych piłkarzy, Radovic często wchodzi z ławki i daje impuls w ataku, jest bardzo solidny Lewczuk w obronie i oczywiście Malarz, który potrafi wstrząsnąć szatnią. Jeżeli miałbyś powróżyć z fusów, to na ile procent oceniasz szanse Legii Warszawa na zwycięstwo w Pucharze Polski? Ricardo Nowak: Legia zawsze walczy o najwyższe cele, nawet ten spadek do 1. Ligi nie jest w stanie tego zmienić. Puchar Polski jest jedyną szansą na europejskie puchary w przyszłym sezonie, więc Ibrahimovic raczej tego nie odpuści. Serce mi podpowiada, że sięgniemy po to trofeum na 100%, ale biorąc pod uwagę męczarnie w poprzednich rundach i trudniejszą drabinkę, to powiem 60%. Nadal pozostaję optymistą. Kogo z Legii Warszawa najbardziej szanujesz, a kto twoim zdaniem z piłkarzy jest obecnie najlepszym zawodnikiem? Ricardo Nowak: Jeszcze kilka lat temu w Legii grał Roger, który był moim idolem i zawsze chciałem grać jak on. Obecnie najbardziej podoba mi się gra Żyry, który wygląda bardzo dobrze i ciągnie zespół. Bardzo szanuję Radovicia, który ma wyższe umiejętności od wielu młodszych kolegów, ale zgodził się na bycie jokerem i pomaga im wrócić do Ekstraklasy. Od nich również staram się coś podpatrzeć, bo grają na podobnej pozycji, co ja w Palmeiras. Jak uważasz, czy piłkarzowi brazylijskiemu, jest łatwiej osiągnąć sukces w polskiej lidze czy brazylijskiej? Ricardo Nowak: Te obie ligi bardzo się od siebie różnią, w Brazylii najważniejsze jest strzelanie bramek, tam drużyny idą na wymianę ciosów, aby dać kibicom dużo emocji. W Ekstraklasie, a zwłaszcza w 1. Lidze, najważniejsze jest uniknięcie porażki za wszelką cenę. Gra się bardzo agresywnie, na granicy faulu, a najważniejsze są cechy fizyczne szybkość, czy siła. Dla techników nie ma tam za bardzo miejsca. Osobiście wolałbym występować w lidze brazylijskiej, gdzie ma się dużo przestrzeni i można bawić się grą, ale Legia to mój wymarzony klub i chciałbym kiedyś się w nim znaleźć.  --- W rolę Ricardo Nowaka wcielił się @GrandOne , dzięki! W rolę Zygmunta Gejzera @el_eldorador
  14. el_eldorador

    Sons of Silas

    W przypadku dalszej tak fatalnej formy dasz radę się utrzymać na stanowisku, czy już wołają, że lepiej byłoby gdybyś ustąpił?
  15. el_eldorador

    Polskie piekiełko

    Po maratonie meczów, w końcu mogliśmy odpocząć (siedmiodniowa przerwa od poprzedniego). Spotkanie w 11. kolejce rozegramy u siebie z Flotą. Wyspiarze w tym sezonie grają powyżej oczekiwań, czym wysyłają kolejnych bukmacherów na bruk. Polska 1.Liga (11/34) | 26 września 2015 | 1. Legia - 6. Flota 6:1 (Radović 17, Żyro 33, 79, Napora 45+1, Tomasiewicz 66, 90 - Nwaogu 64) Gracz meczu: 9.5 - Michał Żyro (Legia) Budziłek - Bereszyński, Dzięcioł, Górka, Hołownia - Kalinkowski, Szczepański - Żyro, Waniek, Radović - Napora Mecz rozpoczął się od kopnięcia piłki przez Naporę, ten młody zawodnik zyskuje naprawdę wiele na tym, że postawiłem na niego, dlatego obawiam się, czy uda mi się go zatrzymać na dłużej. Pierwsza kluczowa sytuacja miała miejsce w 16. minucie, kiedy to Szczepański postanowił, zabrać się za rozgrywanie w środku pola. Miłosz dostrzegł na skrzydle Radovicia, który zachował się wręcz perfekcyjnie, uciekając z krycia Janusińskiego. Gol był formalnością, gdyż Sapela wyszedł z bramki, a "polski Serb" władował piłkę pod poprzeczką. Kolejna akcja miała miejsce w 33. minucie. Waniek wziął na siebie dwóch zawodników, po czym podał do Napory. Młody zawodnik Legii zauważył Żyrę, jednak ten szybko został wzięty w kleszcze. Piłka po chwili wróciła do niego w kluczowym momencie, kiedy to Szczepański rozegrał wraz z Wańkiem piłkę na skrzydło. Tam stał już strzelec pierwszej bramki, który rozejrzał się i dostrzegł będącego w polu karnym Michała Żyrę. Nasz skrzydłowy po raz kolejny doszedł do sytuacji, jednak większa zasługa w tym obrońców Floty, którzy mieli kompletnie gdzieś konsekwencje swojej bezczynności. Dzięki czemu na tablicy widniał wynik 2:0. Na deser przed przerwą mieliśmy jeszcze jedną akcję. Kalinowski rozegrał piłkę do Wańka. Ofensywny środkowy pomocnik znalazł w polu karnym dobrze ustawionego Naporę. Napastnik naszego zespołu po raz kolejny pokazał się, dzięki czemu chwilę później wygrywaliśmy 3:0 i z takim wynikiem wyszliśmy na drugą połowę. Drugie 45-minut było festiwalem jednego piłkarza. Na boisko wszedł Grzegorz Tomasiewicz, który był szalenie zmotywowany, po tym, jak postanowiłem posadzić go na ławce. Jednak przed tym goście strzelili bramkę, Opałacz dostał olśnienia na lewej flance i dośrodkował piłkę do Nwaogu. Napastnik Floty w takich sytuacjach się nie myli, dzięki czemu Flota zmniejszyła skale przegranej do jednej bramki. Z rywali postanowił sobie jednak zadrwić wyżej wspomniany zawodnik naszej drużyny. Po postawieniu piłki na środku pola i podaniu ze strony Trąbki popularny "Grzesiu" pobiegł około 20 metrów, totalnie ośmieszając przy tym Lisowskiego, a później Brudę, który postanowił go zaasekurować. Oprócz tego postanowił jeszcze z 25. metrów zaryzykować strzałem z daleka, który okazał się strzałem w 10. Sapela zasłonięty przez swoich kolegów z drużyny skapitulował. W 79. minucie Bereszyński wybił piłkę z autu do Trąbki. Środkowy pomocnik rozejrzał się i zauważył, że Bartosz ucieka Kwiatkowskiemu na skrzydle i podał mu na wysunięcie piłkę. Nasz prawy obrońca dostrzegł Żyrę, będącego bez krycia, gdyż Opalacz musiał asekurować swojego kolegę. Przy takiej sytuacji "Bereś" długo się nie zastanawiał i dośrodkował do swojego kolegi. Michał Żyro z łatwością przekierował piłkę główka na długi słupek i bramkarz gości znowu nie miał nic do powiedzenia. Szanse cztery minuty później miał Napora. Nasz napastnik otrzymał daleką piłkę od Dzięcioła, jednak źle ją przyjął, przez co z akcji nici. W 90. minucie gola dołożył jeszcze Tomasiewicz, który wykorzystał fenomenalne dośrodkowanie Bereszyńskiego, który wraca powoli do formy. Grzesiu, jednak swoje zrobił, uciekając z krycia Niewiady. W tabeli nadal cztery punkty traci do nas Wisła Płock. Nasza odległość do trzeciego Widzewa i czwartej Zawiszy to już osiem punktów. Zadziwia drużyna Wigier Suwałki, która obecnie jest na 5. miejscu w tabeli. Na króla strzelców zamierza Michał Żyro, który obecnie ma na swoim koncie aż 7. bramek. Drudzy są: Dawid Dziegielewski z Pogoni Siedlce i Mikołaj Napora z sześcioma. Klasyfikacją średnich oceń, totalnie zawładnął Michał Żyro - 7.97, którego ocena jest totalnie nie do przeskoczenia dla innych zawodników z 1. ligi.
×