Skocz do zawartości

datguyjoe

Użytkownik
  • Zawartość

    31
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralny

O datguyjoe

  • Tytuł
    Nowy
  1. Wezmę jeszcze to

    archiwum - a) brak czasu, b) w bazie danych nie mam wczytanych reprezentantów kraju dla wszystkich kontynentów, przez co większość drużyn narodowych jest mocno zgwałcona
  2. Wezmę jeszcze to

    Powołania na mecz towarzyski z Czechami: BRAMKARZE: Marcelo Barovero (River, 30, 3/0), Willy Caballero (Malaga, 32, 0/0), Jeronimo Rulli (Estudiantes La Plata, 22, 0/0) OBROŃCY: Federico Fernandez (Inter, 25, 26/4), Emiliano Insua (Atletico, 25, 16/0), Lisandro Lopez (Benfica, 24, 4/0), Mateo Musacchio (BVB, 24, 15/3), Nicolas Otamendi (Valencia, 26, 17/1), Gino Peruzzi (Catania, 22, 17/1), Marcos Rojo (Sporting CP, 17/0), Pablo Zabaleta (Manchester City, 29, 40/0) POMOCNICY: Ever Banega (Valencia, 26, 5/1), Hector Canteros (Santos, 25, 2/0), Angel Di Maria (Real Madryt, 26, 43/8), Fernando Gago (Marseille, 28, 48/0), Erik Lamela (Tottenham, 22, 15/4), Lucas Ocampos (AS Monaco, 20, 0/0), Javier Pastore (PSG, 25, 28/4), Lucas Romero (FC Porto, 20, 10/1) NAPASTNICY: Sergio Aguero (Manchester City, 26, 60/22), Facundo Ferreyra (Szachtar, 23, 2/0), Lionel Messi (FC Barcelona, 27, 97/45), Carlos Tevez (Juventus, 30, 73/25)
  3. Wezmę jeszcze to

    Mistrzem Świata zostali Włosi, po fantastycznym meczu z Francją. W regulaminowym czasie gry padł remis 1:1 (40' Balotelli - 90+1 Ribery), dogrywka nie przyniosła rezultatu i dopiero w karnych, Gianluigi Buffon wykorzystując ostatnią jedenastkę dał swojej drużynie ostatni w karierze reprezentacyjnej tytuł. Turniejową Złotą Piłkę otrzymał Lionel Messi z notą 7.75, królem strzelców został Carlos Tevez z sześcioma trafieniami. Najlepszym młodym zawodnikiem mundialu został Nicolae Stanciu (Rumunia, 21, 3/1). Bramkę mistrzostw zdobył Mario Balotelli w finale przeciwko Francji; wyróżnieni zostali też Oscar Cardozo z Paragwaju za gola przeciwko Chorwacji oraz rumun Alexandru Maxim za trafienie w meczu z Nową Zelandią. Złote Rękawice powędrowały rzecz jasna do Gianluigiego Buffona. Jedenastka turnieju: Buffon (ITA) - Lahm (GER), Jones (ENG), Chiellini (ITA), Baines (ENG) - Nasri (FRA), Gotze (GER), Badelj (CRO), Welbeck (ENG) - Messi (ARG), Tevez (ARG) Na ławce rezerwowych znaleźli się też Erik Lamela oraz Angel Di Maria.
  4. Wezmę jeszcze to

    Nasz mały finał o brązowy medal rozegramy w przeddzień wielkiego finału, w którym Włosi w klasyku zmierzą się z Francją. Co by nie mówić - pierwsza czwórka bez zaskoczeń, chociaż brakuje brak Brazylii, która zakończyła swój udział w Mistrzostwach bardzo szybko. Ustawienie praktycznie to samo, z tą różnicą, że obok Musacchio w środku zagra Fernandez. Pomimo zapowiedzi, jakoby obie drużyny miały wyjść za gardą, zapowiada się ciekawy mecz, pełen radosnego futbolu. W 15. minucie poraz kolejny sędzia dyktuje karnego przeciwko nam - tym razem faulować miał Insua. Do piłki podszedł Ozil i otworzył wynik spotkania. Pięć minut później z rogu zagrywa Di Maria, wysoko wyskakuje Musacchio i pokonuje Neuera. Po bramce przejmujemy inicjatywę. Tak jak w przypadku większości spotkań na mundialu - prowadzimy grę, ale nie możemy wykorzystać naszych okazji. Niemcy do przerwy oddają tylko dwa strzały, my siedemnaście. Na całe szczęście w doliczonym czasie gry znów świetnie wykonujemy róg, tym razem dla odmiany bramkę strzela Fernandez. Po zmianie stron wracamy do swojej gry. W 57. minucie lewą stroną przedziera się Pastore, wpada w pole karne i zamiast uderzać, odnajduje lepiej ustawionego Di Marię, który bez problemu trafia do siatki. Chwilę później na boisku zameldował się w swoim ostatnim kadrowym występie Juan Sebastian Veron, który co ciekawe zaprezentował się najlepiej odkąd powrócił do gry dla Albicelestes. Do końca meczu mogliśmy jeszcze strzelić co najmniej dwie bramki, ale wynik 3:1 utrzymał się i mogliśmy świętować gorzki, brązowy medal mundialu.
  5. Wezmę jeszcze to

    Kolejny mecz w fazie play off, w którym gramy o życie. Tym razem na słynnej Maracanie podejmiemy Francję, która na swojej drodze mierzyła się m.in z gospodarzami, czy Holendrami, a w ćwierćfinale rozgromiła Japonię, kiedy my walczyliśmy na śmierć i życie z Portugalią. W drugim, a właściwie pierwszym półfinale Włochy pokonały dwa do zera Niemcy. W spotkaniu nie wystąpi Ezequiel Garay - oficjalny powód to zawieszenie za kartki, nieoficjalny to słaba dyspozycja. Zastąpi go Gonzalo Rodriguez. Poza tym, bez zmian. Mecz rozpoczyna się od piętnastu minut szachów, potem inicjatywę przejmują Francuzi i to oni groźniej zagrażają naszej bramce. My korzystamy głównie na kontraatakach, zawodzą jednak Messi i Tevez, marnując dogodne okazje. Do szatni schodzimy z wynikiem 0:0. Niestety, w drugiej połowie mecz ma bardzo podobny obraz i w końcu Rodriguezowi puszczają nerwy - powala brutalnie Benzemę w polu karnym w 74. minucie i rzut karny świetnie egzekwuje Gomis. Rzucamy wszystko co mamy, Aguero zmienia fatalnego Teveza, ale i tak nie udaje nam się doprowadzić do wyrównania. Na osłodę został mecz o trzecie miejsce z Niemcami.
  6. Wezmę jeszcze to

    Pojedynek gigantów. Messi kontra Ronaldo. El Classico. Portugalia - Argentyna. O tym, że ze zwycięzcą pary Portugalia - Grecja zagramy w ćwierćfinale, wiedzieliśmy już dawno - liczyliśmy jednak, że Hellas żelazną defensywą poskromią Ronaldo i spółkę. Nie udało się. Kolejny finałowy mecz zagramy już w 1/4. Na dodatek, w półfinale czeka już Francja, która 4:1 rozgromiła Japończyków. Do końca zastanawiamy się nad zestawieniem składu, szczególnie drugiej linii, ale ostatecznie znów wychodzimy bez zmian. Zaczynamy powoli - parę klepek w środku pola, przyśpieszenia i pierwsze plony zbieramy w ósmej minucie. Pepe otrzymuje drugą żółtą kartkę (pierwszą dostał dwie minuty wcześniej) i wypada z boiska! Prowadzimy grę powoli i co rusz nadziewamy się na kontry Portugalii. W końcu Garay nie wytrzymuje ciśnienia i fauluje w polu karnym. Do piłki ustawionej na wapnie podchodzi Ronaldo i otwiera wynik meczu. Rzucamy się do ataku. Szczególnie Messi wykazuje się aktywnością i już w 31. minucie uderza mocno w poprzeczkę bramki Beto, jednak do piłki dopada Tevez i zdobywa piątą bramkę na mundialu. Pięć minut później kolejna kontra Portugalczyków. Custodio odnajduje Ronaldo, a ten po przebiegnięciu kilkunastu metrów pokonuje Romero. Na odpowiedź czekamy zaledwie 240 sekund - Lamela głową przedłuża długą piłkę od Romero, dopada do niej Messi i podcinką trafia do siatki rywala. Chwilę później wychodzimy na prowadzenie. Peruzzi wrzuca z prawej strony, Pastore główkuje w słupek, ale na miejscu jest niezawodny Tevez i pewnie dobija strzał kolegi. Po zmianie stron oczywiście to my prowadzimy grę, ale... no właśnie. W 56. minucie to Musacchio podcina w polu karnym Ronaldo, do piłki podchodzi sam poszkodowany i zamienia jedenastkę na wyrównujące trafienie, kompletując hattricka. Co za mecz! Po wznowieniu szybko z piłką zabiera się Messi, uruchamia Pastore, pomocnik PSG uderza w poprzek pola karnego, gdzie akcję zamyka Lamela i na siłę wbija piłkę do siatki Portugalczyków. W 90. minucie mógł znów wyrównać skrzydłowy Realu, ale na posterunku był Romero. Dowozimy zwycięski wynik do ostatniego gwizdka i dołączamy do najlepszej czwórki mistrzostw!
  7. Wezmę jeszcze to

    Wychodziłem z podobnego założenia, ale zrobiłem sobie nadzieje wynikiem z Katarem. ____ Trafiliśmy chyba najgorzej jak się dało. Z dwojga złego już wolelibyśmy grać przeciwko rzemieślniczej Anglii, niż wciąż silnej Hiszpanii. Jedyne co napawa nas optymizmem, to sensacyjna porażka La Furia Roja w meczu z Katarem. O dziwo, del Bosque wystawił nasilniejszy skład i wciąż nie mógł pokonać słabeusza. Nie boimy się. Do akcji ponownie wkracza jedenastka, która wygrała nam dwa pierwsze mecze w grupie. Bukmacherzy obstawiają zwycięstwo Hiszpanii, po nudnym, wręcz szachowym meczu - tymczasem jest zupełnie inaczej. Tworzymy widowisko na miarę fazy play-off mundialu. Raz jedna, raz druga strona przeprowadza akcję, jednak w większości wypadków brakuje wykończenia. Z biegiem czasu to my przejmujemy inicjatywę, widać to szczególnie w posiadaniu piłki, kiedy to po trzydziestu minutach 60:40 prowadziła Hiszpania, a już pod koniec pierwszej połowy było tylko 52:48. Czyżby problemy kondycyjne? W doliczonym czasie gry Tevez wywalcza rzut rożny dla naszej drużyny. Rożny wykonuje Di Maria, piłka spada gdzieś pod nogi Lameli, który strzela mocno wprost w Carvajala - na całe szczęście rykoszet leci w światło bramki i Casillas nie ma nic do powiedzenia. W drugiej odsłonie znów kapitalna wymiana ciosów, ale my przynajmniej trafiamy w światło bramki. Już po gwizdku ładną akcję przeprowadził Messi z Pastore, ale pomocnik PSG nie był w stanie pokonać bramkarza Hiszpanii. Na podwyższenie czekamy do 81. minuty. Messi prostopadle wypuszcza Teveza, a ten zmusza do kapitulacji portero Realu. Ta bramka ewidentnie podcina skrzydła obrońcom tytułu i wynik dowozimy już do końca, chociaż mogliśmy zrobić z niego jeszcze trzy, albo i nawet cztery do zera. 01.07.2014, Estadio Serra Dourada, Goiania Frekwencja: 54049 Mistrzostwa Świata, 1/8 finału Argentyna - Hiszpania 2:0 (1:0) 1:0 - Erik Lamela - 45+3 2:0 - Carlos Tevez - 81' Argentyna: S.Romero 6.7 - Peruzzi 6.8 (69' Zabaleta 6.7), Garay 7.3, Musacchio 7.2, Insua 7.4 - Lamela 7.4, Mascherano 6.9, Di Maria 6.9 (62' L.Romero 6.7), Pastore 6.5 (76' Salvio ) - Messi (k) 6.8, Tevez 8.1 Wyniki II. rundy Mistrzostw Świata: Chorwacja - Brazylia 1:0 Holandia - Francja 0:1 Japonia - Kamerun 2:0 Kolumbia - Włochy 1:1k Portugalia - Grecja 2:0 Urugwaj - Niemcy 0:1 Algieria - Anglia 0:1 Argentyna - Hiszpania 2:0 Pary ćwierćfinałowe: Chorwacja - Włochy Francja - Japonia Portugalia - Argentyna Niemcy - Anglia
  8. Wezmę jeszcze to

    Po trzech meczach fazy grupowej bez większych niespodzianek, może za wyjątkiem Grecji, która awansowała z pierwszego miejsca, pokonując Rumunię i Nową Zelandię. Jako, że awans mamy zapewniony, zaczynamy kompletnie odmienionym składem. Z wyjściowej jedenastki na dwa poprzednie mecze zostaje tylko Peruzzi i Pastore. Mecz z Austrią ma być po prostu sprawdzianem dla dublerów i możliwością zaprezentowania się skautom. Wynik otwieramy w 14. minucie. Pastore ogrywa Garicsa i ładnym dośrodkowaniem odnajduje niepilnowanego Aguero, który z łatwością pokonuje Lindera. Do przerwy wynik się nie zmienia, chociaż prowadzimy grę. Najlepsze okazje psuje nasz duet napastników, głównie po dwójkowych akcjach. W drugiej części spotkania sytuacja jest analogiczna. Przeprowadzamy masę akcji, zatrzymujemy Austriaków już na ich połowie, ale głównie za sprawą dyspozycji napastników wynik nie ulega zmianie (o ile ewentualną tremę Pratto jesteśmy w stanie zrozumieć, tak Aguero to rozczarowanie). Dopiero w 90. minucie dobrą akcję przeprowadzają zmiennicy. Di Maria z lewej flanki wrzuca w pole karne, gdzie najlepiej odnajduje się Romero i strzela swojego pierwszego gola w narodowych barwach. W drugim meczu w naszej grupie Algieria rozbija 3:0 Australię i awansuje do następnej fazy. 27.06.2014, Estadio Nacional de Brasilia, Brasilia Frekwencja: 71000 [3/3]Mistrzostwa Świata grupa H [3.]Austria - [1.]Argentyna 0:2 (0:1) 0:1 - Sergio Aguero - 14' 0:2 - Lucas Romero - 90' Argentyna: Carizzo 6.8 - Peruzzi 7.3, Rodriguez 7.5, Fernandez 6.8, Zabaleta 7.0 - Salvio 7.0, Gago 6.8 (82' Veron), Ponzio 6.7 (k) (L. Romero 7.2), Pastore 6.7 (63' Di Maria 6.8) - Pratto 6.7, Aguero 7.3 Ostateczna klasyfikacja po fazie grupowej Mistrzostw Świata w Brazylii GRUPA A: 1. Brazylia - 7 pkt; 2. Francja - 5 pkt; 3. Wybrzeże Kości Słoniowej - 4 pkt; 4. Iran - 0 pkt GRUPA B: 1. Holandia - 9 pkt; 2. Chorwacja - 4 pkt; 3. Paragwaj - 4 pkt; 4. USA - 0 pkt GRUPA C: 1. Kamerun - 9 pkt; 2. Kolumbia - 6 pkt; 3. Jamajka - 3 pkt; 4. Szwajcaria - 0 pkt GRUPA D: 1. Włochy - 7 pkt; 2. Japonia - 4 pkt; 3. Bośnia i Hercegowina - 4 pkt; 4. Ekwador - 1 pkt GRUPA E: 1. Grecja - 7 pkt; 2. Urugwaj - 4 pkt; 3. Rumunia - 3 pkt; 4. Nowa Zelandia - 3 pkt GRUPA F: 1. Niemcy - 9 pkt; 2. Portugalia - 4 pkt; 3. Meksyk - 3 pkt; 4. Zambia - 1 pkt GRUPA G: 1. Anglia - 6 pkt; 2. Hiszpania - 6 pkt; 3. Tunezja - 3 pkt; 4. Katar - 3 pkt GRUPA H: 1. Argentyna - 9 pkt; 2. Algieria - 6 pkt; 3. Austria - 1 pkt; 4. Australia - 1 pkt Pary 1/8 finału Mistrzostw Świata w Brazylii: Chorwacja - Brazylia Holandia - Francja Japonia - Kamerun Kolumbia - Włochy Portugalia - Grecja Urugwaj - Niemcy Algieria - Anglia Argentyna - Hiszpania
  9. Wezmę jeszcze to

    Przed nami drugi mecz w fazie grupowej zagrała Australia z Austrią. Bezbramkowy remis strasznie krzywdzi Austriaków, którzy przeważali przez cały mecz i nie mogli zamienić szans na bramki. Wychodzimy bez zmian w składzie i chyba konsekwencja po prostu się opłaca. W trzeciej minucie wyprowadzamy kontrę, Tevez zagrywa kąśliwie za obrońców do nadbiegającego Messiego, a ten mocnym strzałem z powietrza otwiera wynik meczu. Dalej prowadzimy grę po swojemu - Algierczycy rzadko pojawiają się na naszej połowie, a my tworzymy sobie masę sytuacji, czego najlepszym dowodem jest statystyka strzałów, w której prowadzimy aż 17-5. Prowadzenie podwyższamy jednak dopiero po przerwie. Lamela wpada z piłką w pole karne, jednak zamiast samemu szukać szczęścia wystawia lepiej ustawionemu Messiemu. W 75. minucie Crack Barcelony kompletuje hattricka. Tym razem celną wrzutką na piąty metr popisuje się Insua, a La Pulga po prostu dostawia nogę, pozostawiając bez szans M'Bohliego. W 84. minucie to właśnie boczny obrońca Atletico głupio fauluje rywala i ogląda drugi żółty kartonik, który eliminuje go z gry w kolejnym meczu. Szkoda. Chwilę potem żółtą kartkę otrzymał też Mascherano, ale dla odmiany to było drugie upomnienie w drugim meczu i również będzie pauzował w ostatniej kolejce fazy grupowej.
  10. Wezmę jeszcze to

    Mecz inauguracyjny pomiędzy Francją, a Brazylią zakończył się remisem, chociaż z przebiegu meczu to gospodarze bardziej zasługiwali na komplet punktów, czego najlepiej dowodzi bramka, którą Gomis zdobył w doliczonym czasie gry. Dla nas mundial rozpoczyna się dokładnie pięć dni później. Do meczu z Australią podchodzimy w dobrych nastrojach, podbudowani niedawną serią zwycięstw. Na całe szczęście kontuzje omijają nas szerokim łukiem i możemy wyjść identycznym ustawieniem, jak na Nową Zelandię. Już od początku widać, że jesteśmy głodni gry - dużo ruchu w ataku, mnóstwo niekonwencjonalnych zagrań i stałe fragmenty gry. Na bramkę czekaliśmy do 26. minuty. Tevez otrzymuje piłkę od Pastore, od razu wypuszcza podaniem Messiego, a nasz lider nie myli się w sytuacji sam na sam. Po wznowieniu bardzo szybko odbieramy Australijczykom piłkę, Mascherano zagrywa prostopadle do Peruzziego, a ten bije piłkę mocno w kierunku nadbiegającego Teveza, jednak dośrodkowanie niefortunnie paruje bramkarz Kangurów i nasz boczny obrońca wpisuje się na listę strzelców. W 30. minucie pierwsza akcja "gości" - Oar dogrywa do Cahilla, ten mija Musacchio, wpada w pole karne i na całe szczęście trafia w słupek. Od razu wyprowadzamy kontraatak - Di Maria zagrywa do Pastore, ten dobiega do linii końcowej i wrzuca na głowę Teveza, który pokonuje Ryana. Po wznowieniu wpada bramka dla Australii. Cahill podaje do Oara, ten prostopadle do McDonalda i Romero musi skapitulować. Po przerwie dalej atakujemy. W 57. minucie po nużącej akcji w środku pola na strzał z dystansu decyduje się napastnik Juventusu i piękną bombą podwyższa wynik meczu. Zanim zdążyliśmy przeprowadzić zmiany fatalnie zachował się Herd, ostrym faulem powalając Messiego - arbiter Clos Gomes bez wahania sięgnął po czerwony kartonik i do końca spotkania graliśmy z przewagą. 65. minuta, piłkę z boku zagrywa Salvio, w zamieszaniu najlepiej odnajduje się Tevez i kompletuje hattricka. Wynik utrzymuje się do końca meczu i pewnie zapisujemy trzy punkty na swoje konto. W drugim meczu w naszej grupie Algieria niespodziewanie ogrywa Austrię 2:1.
  11. Wezmę jeszcze to

    Anglia: Pierwsza trójka: 1. Chelsea; 2. Manchester City; 3. Manchester United Spadek: 18. Sunderland; 19. Stoke; 20. Crystal Palace Awans: Cardiff, Charlton, Fulham Najlepszy strzelec: Wilfred Bony (Swansea) - 20 Najwięcej asyst: Hatem Ben Arfa (Newcastle) - 15 Najwyższa średnia ocen: Oscar (Chelsea) - 7.88 Argentyna: Pierwsza trójka: 1. San Lorenzo; 2. River; 3. Argentinos Spadek: 18. Godoy Cruz; 19. Rosario Central; 20. Quilmes Awans: Independiente, Sarmiento (J), Union Najlepszy strzelec: Nicolas Blandi (San Lorenzo) - 22 Najwięcej asyst: Osmar Ferreyra (River) - 15 Najwyższa średnia ocen: Gianmarco Gambetta (Argentinos) - 7.57 Brazylia: Pierwsza trójka: 1. Atletico Mineiro; 2. Fluminense; 3. Internacional Spadek: 17. Criciuma; 18. Ponte Preta; 19. Nautico; 20. Portuguesa Awans: Ceara, Figueirense, Sport, Palmeiras Najlepszy strzelec: Fred (Fluminense) - 20 Najwięcej asyst: Ze Roberto (Gremio) - 14 Najwyższa średnia ocen: Fred (Fluminense) - 7.41 Francja: Pierwsza trójka: 1. PSG; 2. AS Monaco; 3. Marseille Spadek: 18. Nice; 19. Metz; 20. Nantes Awans: Dijon, Guingamp, Sochaux Najlepszy strzelec: Zlatan Ibrahimovic (PSG) - 24 Najwięcej asyst: Abdou Traore (Evian) - 11 Najwyższa średnia ocen: Zlatan Ibrahimovic (PSG) - 7.68 Hiszpania: Pierwsza trójka: 1. Real Madryt; 2. FC Barcelona; 3. Atletico Madryt Spadek: 18. Deportivo La Coruna; 19. Murcia; 20. Eibar Awans: Osasuna, Real Betis, Zaragoza Najlepszy strzelec: Lionel Messi (FC Barcelona) - 30 Najwięcej asyst: Xavi (FC Barcelona) - 14 Najwyższa średnia ocen: Lionel Messi (FC Barcelona) - 8.22 Holandia: Pierwsza trójka: 1. FC Utrecht; 2. Vitesse; 3. PSV Spadek: 16. Excelsior, 18. FC Dordrecht Awans: De Graafschap, Volendam Najlepszy strzelec: Jacob Mulenga (FC Utrecht) - 23 Najwięcej asyst: Mateusz Klich (PFC Zwolle) - 11 Najwyższa średnia ocen: Oscar Hiljemark (PSV) - 7.49 Meksyk: Pierwsza trójka: 1. Leon; 2. America (MEX); 3.Xolos Tijuana, Cruz Azul Spadek: 12. Veracruz Awans: Lobos BUAP Najlepszy strzelec: Hector Mancilla (Morelia) - 21 Najwięcej asyst: Carlos Alberto Pena (Leon) - 14 Najwyższa średnia ocen: Carlos Alberto Pena (Leon) - 7.41 Niemcy: Pierwsza trójka: 1. FC Bayern; 2. BVB; 3. Leverkusen Spadek: 17. Mainz; 18. Paderborn Awans: Furth, Nurnberg Najlepszy strzelec: Stefan Kiessling (Leverkusen) - 19 Najwięcej asyst: Ilkay Gundogan (BVB) - 11 Najwyższa średnia ocen: Franck Ribery (FC Bayern) - 7.56 Polska Pierwsza trójka: 1. Legia; 2. Lech; 3. Górnik Zabrze Spadek: 7. (14.) Podbeskidzie, 8. (16.) Piast Gliwice Awans: Dolcan Ząbki, Nieciecza Najlepszy strzelec: Marek Saganowski (Legia) - 15 Najwięcej asyst: Dayton Claasen (Lech) - 10 Najwyższa średnia ocen: Miroslav Radovic (Legia) - 7.52 Ukraina: Pierwsza trójka: 1. Szachtar; 2. Dynamo Kijów; 3. Metalist Spadek: 17. Aleksandria, 18. Olimpik Donieck Awans: Arsenał Kijów, Tawrija Najlepszy strzelec: Facudo Ferreyra (Szachtar) - 16 Najwięcej asyst: Bernard (Szachtar) - 12 Najwyższa średnia ocen: Bernard (Szachtar) - 7.44 USA: Pierwsza trójka: 1. LA Galaxy; 2. Toronto FC; 3. Seattle Sounders, Montreal Impact Najlepszy strzelec: Robbie Keane (LA Galaxy) - 22 Najwięcej asyst: Ned Grabavoy (Real Salt Lake) - 12 Najwyższa średnia ocen: Tim Cahill (NY Red Bulls) - 7.34 Włochy: Pierwsza trójka: 1. Juventus; 2. Roma; 3. AC Milan Spadek: 18. Verona; 19. Empoli; 20. Latina Awans: Bologna, Brescia, Catania Najlepszy strzelec: Mario Gomez (Fiorentina) - 24 Najwięcej asyst: Senad Lulic (Lazio) - 13 Najwyższa średnia ocen: Marek Hamsik (Napoli) - 7.64 Liga Mistrzów: FC Barcelona - Real Madryt 1:0 Liga Europejska: Manchester City - Napoli 2:2; 3:1 pk Copa Libertadores: Velez - Corinthians 3:5
  12. Wezmę jeszcze to

    Ostatni sprawdzian graliśmy na jedenaście dni przed pierwszym meczem w Mistrzostwach Świata. Rywal - Nowa Zelandia, miał być odpowiednikiem naszego pierwszego, grupowego przeciwnika - Australii. Skład, który wybiegł na murawę to, o ile kontuzje nie zaatakują (tfu!), wyjściowa jedenastka na inaugurację. Wynik meczu otwieramy już w 49. sekundzie meczu! Z rożnego zagrywa Di Maria, Mascherano uderza piłkę w kierunku bramki, a Adam Young niefortunnie wbija ją do środka, wyręczając naszego pomocnika. W szesnastej minucie na lewym skrzydle ponownie odnajduje się skrzydłowy Realu, zagrywa w pole karne do Messiego, a ten sprytnym strzałem spomiędzy dwóch obrońców trafia do siatki. W 34. minucie atakujemy prawą stroną, na dośrodkowanie decyduje się Peruzzi i odnajduje w polu karnym niepilnowanego Cracka z Barcelony, który na raty pokonuje Gleesona. W drugiej połowie nie dzieje się nic - poza środkowymi pomocnikami, zmiennicy zdecydowanie zawiedli.
  13. Wezmę jeszcze to

    W przedostatnim meczu zmierzymy się z Demokratyczną Republiką Kongo. Ustawienie 4-4-2, które przyniosło poprawę w grze w meczu ze Szwajcarią uznaliśmy za najbardziej odpowiednie i to właśnie nim wyjdziemy na drużynę z Afryki. W wyjściowym składzie m.in powracający po kontuzji Sergio Aguero. Wynik otworzyliśmy bardzo szybko, bo w siódmej minucie. Młodziutki Romero gra fantastycznie za plecy obrońców do zbiegającego Pastore, a ten bez zastanowienia strzela mocno pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez... Mandandę. Kolejnego gola mogliśmy zdobyć minutę później - Insua próbował dośrodkować, jednak piłka prawdopodobnie zeszła mu z lewej nogi i z ogromną siłą uderzyła w słupek bramki Kongo. W 22. minucie podwyższamy na 2:0. Akcję w środku pola przyśpieszył Aguero, podając do Pratto, a wybrany niedawno najlepszym piłkarzem sezonu w lidze argentyńskiej napastnik wreszcie strzela swojego pierwszego gola w narodowych barwach. Dziesięć minut później jest już 3:0. W środku pola świetnie rozegrali Romero z Ponzio i to właśnie ten drugi znalazł wybiegającego na wolne pole Lamelę, który mocnym strzałem zdobył bramkę. Po przerwie bardzo uaktywnił się Messi. Zaczął jednak od fatalnego pudła w stylu główki Rooneya z meczu z Urugwajem - po dograniu Lameli huknął głową w poprzeczkę, będąc praktycznie niepilnowanym. Zrehabilitował się już trzy minuty później - otrzymawszy piłkę od Lameli podciągnął ją na szesnasty metr, a potem uruchomił świetnym podaniem Pratto, który strzelił swojego drugiego gola. 75. minuta to gol dla Kongo - rzut rożny, masa nieporozumień w naszych szeregach obronnych i drogę do bramki Barovero znajduje Tisserand. Do końca meczu brylował już tylko Pratto, któremu bardzo zależało na hattricku, ale świetnie spisywał się Mandanda i nie pozwolił naszemu napastnikowi powiększyć dorobku. Mecz zakończył się rezultatem 4:1.
  14. Wezmę jeszcze to

    Mecz ze Szwajcarią w obecnych warunkach kondycyjnych będzie bardzo, bardzo trudny. Wracamy do ustawienia 4-2-3-1 i eksperymentalnie zagramy z przodu zupełnie abstrakcyjną czwórką piłkarzy. Co ciekawe, pierwsi zaatakowali Szwajcarzy i opłaciło im się to. W dwudziestej drugiej minucie rajd lewą stroną przeprowadza Shaqiri, wrzuca do Drmicia, a ten w pojedynku główkowym przeskakuje Musacchio i ładuje futbolówkę do bramki Albicelestes. Zimny prysznic dobrze na nas podziałał, bo od razu rzuciliśmy się do szaleńczych ataków, ale ciągle brakowało skuteczności. Dopiero w 42 minucie oddaliśmy pierwszy celny strzał na bramkę Benaglio, na całe szczęście - była to bramka wyrównująca. Tevez wykorzystał podanie Lameli i w sytuacji sam na sam nie pomylił się. Po przerwie przeszliśmy na grę dwoma napastnikami. Na rezultaty trzeba było czekać aż do 76. minuty, ale trzeba powiedzieć, że w drugiej części spotkania Szwajcarzy nie istnieli - zamknięci na własnej połowie nie radzili sobie z szarżami Messiego i Lameli. Bramkę na 2:1 strzelił ponownie Tevez, tym razem wykorzystując podanie Insuy. Do końca meczu rezultat nie zmienia się.
  15. Wezmę jeszcze to

    Niestety ostateczny skład reprezentacji mieliśmy podać przed meczami sparingowymi, co trochę pokrzyżowało moje plany przetestowania kilku zawodników. Z kadrą pożegnali się: Fabricio Coloccini, Nicolas Otamendi (kontuzja), Martin Demichelis, Enzo Perez, Ever Banega, Nicolas Gaitan i Javier Saviola. Już kolejnego dnia wybiegliśmy na murawę w meczu Papuą-Nowa Gwinea. Mecz miał być absolutnym rozprostowaniem kości przed nadchodzącymi zmaganiami i z tego względu zdecydowaliśmy się na sprawdzone, ofensywne 3-6-1. Bukmacherzy za dolara postawionego na gospodarzy płacili ich aż pięćdziesiąt, dlatego nie powinien dziwić obraz, który stworzyliśmy na boisku. Naszą dominację wykorzystaliśmy już w dziewiątej minucie. Salvio mija z łatwością obrońcę, wrzuca nieprzyjemną dla obrońców piłkę na głowę Teveza, a ten z łatwością pakuje ją do bramki. Atakujemy dalej - swoich szans próbują Di Maria (kilka kapitalnych uderzeń z dystansu), Romero, czy Pastore, ale w końcu to Tevez ponownie znajduje drogę do siatki, strzeżonej przez świetnie dysponowanego Lepaniego, po pięknym podaniu Verona. W przerwie parę zmian, wymuszonych głównie względami kondycyjnymi i wracamy do akcji. W 63. minucie rzut rożny bije Di Maria, odnajduje wrzutką Musacchio, a ten główkuje obok bezradnego bramkarza gospodarzy. Dziesięć minut później na moment zamieniamy się w Barcelonę z pierwszego sezonu Guardioli - kilka szybkich podań na jeden kontakt, ostatecznie Pratto znajduje wbiegającego w pole karne Salvio, a ten zdobywa swoją pierwszą bramkę dla Albicelestes. Wynik do końca meczu nie zmienia się i w dobrych nastrojach lecimy do Szwajcarii na kolejny sparing. 26.05.2014, Sir Hubert Murray Stadium, Port Morresby Frekwencja: 12,023 Mecz towarzyski Papua-Nowa Gwinea - Argentyna 0:4 (0:2) 0:1 - Carlos Tevez - 9' 0:2 - Carlos Tevez - 35' 0:3 - Mateo Musacchio - 63' 0:4 - Eduardo Salvio - 73' Argentyna: Barovero 6.8 (46' Carrizo 6.8) - Garay 7.8, Rodriguez 7.7, Fernandez 6.8 (46' Musacchio 7.4) - Mascherano(k) 7.4, L.Romero 7.4, Veron 6.9 (46' Ponzio 6.7) - Salvio 8.5 (81' Peruzzi), Di Maria 8.3, Pastore 6.8 (46' Lamela 6.8) - Tevez 8.7 (46' Pratto 7.0)
×