Skocz do zawartości
Rozpoczynamy kolejny cykl wyborczy. Można już nominować użytkowników, którzy powinni znaleźć się w XIV kadencji ModTeamu.
TEMAT Z NOMINACJAMI

z0nk

Przyjaciel CMF
  • Zawartość

    2907
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Ostatnia wygrana z0nk w dniu 25 Listopad

Użytkownicy przyznają z0nk punkty reputacji!

Reputacja

800 Bardzo lubiany

O z0nk

  • Tytuł
    Kapitan drużyny

Informacje

  • Wersja
    FM 2016
  • Klub w FM
    Leeds United
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    to i tamto ;)

Kontakt

  • Website URL
    https://www.goodreads.com/user/show/78806728-z0nky

Ostatnie wizyty

3921 wyświetleń profilu
  1. z0nk

    Highway to heaven

    Wrzesień 2027 TABELA LIGOWA Puchar Anglii: nierozpoczęty Capital One Cup: 4. runda, vs Brighton Liga Mistrzów: faza grupowa, lider po dwóch kolejkach Końcówka miesiąca może wskazywać na odbicie się od dna, ale na 9 punktów, w lidze zdobywamy ledwie 3, w LM 4 na 6. No, ale unikam zwolnienia (póki co). Najlepszy strzelec: Mateusz Czerwiec (3) Najwięcej asyst: Sergi Canos (3) Najwyższa ocena: Manuel Locatelli (7.54) Bilans Leeds: 3-1-2, 8-7 - Eliminacje Mistrzostw Europy 2028: faza grupowa, lider Bilans Polski: 2-0-0, 4-2 Ranking FIFA: 22. (+13) FIFA: 1. (-) Japonia [1 505], 2. (+1) Brazylia [1 319], 3. (+2) Holandia [1 274], ... 22. (+13) Polska [883] Inne ligi: Hiszpania: FC Barcelona (16), Atletico (16), R. Madryt (14) Polska: Lech Pń (27), Hutnik Kraków (27), Lechia (21) - Lech i Hutnik niepokonani jeszcze (9W) Francja: PSG (22), AS Monaco (22), FC Nantes (18) Niemcy: Schalke (17), BMG (16), Wolfsburg (16) Włochy: Juventus (16), AC Milan (16), Lazio (16) Portugalia: SLB (18), Braga (18), Sporting (15) Rosja: Zenit (24), Krasnodar (20), CSKA Moskwa (19) - Zenit bez porażki (7W, 3R) Holandia: Ajax (19), FC Groningen (19), ADO (18) Championship: West Brom (22), Norwich (20), Leyton Orient (18)
  2. z0nk

    Cień wielkiej trybuny

    Ło panie, żeś odkopał!
  3. z0nk

    Highway to heaven

    Niby uratowałem jeszcze swoją posadę, ale nadal nie była ona pewna, abym mógł odetchnąć. Nie ma co się dziwić, że wyprawa do Lizbony nie była tym o czym marzyłem. Mistrz Portugalii po wtopie z mistrzem Grecji chce na pewno bardzo się odciąć. No i od początku to zawodnicy SLB przejęli inicjatywę. W obronie jednak byliśmy o dziwo bardzo pewni. Bocquet (OŚ) i Hara (OŚ) grali jak profesorzy, a wspierający ich na bokach Dickgießer (OL) i Leskela (OP) z każdą minutą zyskiwali spokój gry. Po 20 minutach już byli solidnym wzmocnieniem naszych skrzydłowych, ale Sergi Canos (PP) i Carl Young (PL) cieniowali i nie radzili sobie z rywalami. No i to nijakość Carla sprawiła, że Dunga (OP) dopadł do piłki, posłał ją do Avramidesa (OPP), a ten wrzucił ją w pole karne. Tu powinien ją bez problemu wygarnąć Hara, ale skiksował i wystawił futbolówkę Emilio Palavecino (OPL). Ten wykorzystał prezent i wpakował piłkę do siatki obok bezradnego Le Coza (BR). Od tej chwili gra Hary pikowała w dół. Pojawiały się kolejne błędy, niecelne podania i wręcz panika. Bocquet i Le Coz nadrabiali, ale to nie wróżyło nam niczego dobrego. Co gorsza przez całą pierwszą połowę nie oddaliśmy celnego strzału i to na 6 prób. A gospodarze strzelali 3 razy i zawsze w światło bramki. Druga odsłona zaczęła się tragicznie. Hara wystawił wręcz piłkę Simeone (NŚ) i tylko desperacka interwencja Leskeli uratowała nas przed stratą drugiego gola. Momentalnie posłałem Japończyka na ławkę i wpuściłem Krejcika (OŚ). Powinienem był to zrobić 5 minut temu! Ogólnie zmiany były naszym atutem. Kolejny boisko opuścił kompletnie nieradzący sobie z wysokim pressingiem Ben Williams (PŚ). Zmieniający go Nick Gormley (PŚ) grał mniej ryzykownie, ale dał nam spokój i pozwolił Locatelliemu (PŚ) robić swoje. A po chwili na ławkę posłałem Carla Younga i zmieniający go Astrit Neziri (PL) rozruszał skrzydła. Oba, gdyż przecież zamieniał się stroną z przeciętnym tego wieczoru Canosem. I to właśnie Neziri był tym, który nas uratował. 86. minuta, Locatelli zagrywa prostopadłą piłkę do Fiebera (NŚ). Słowak momentalnie miał obok siebie obu stoperów gospodarzy, ale odegrał w bok do Neziriego. Ten oddał strzał, który był naszym PIERWSZYM strzałem w światło bramki. I to tak skutecznym, że Rajkovic (BR) nie miał szans na interwencję. Remisujemy 1-1, ale to drugi mecz Ligi Mistrzów z rzędu, gdy oddajemy ledwie 1 celny strzał. Tym razem mieliśmy 12 prób, a były one dziełem: Villalby (OPŚ) 5 razy, Williamsa (PŚ) 2 razy, Canosa (PP) 2 razy, Fiebera (NŚ) 2 razy i Neziriego 1 raz. Co gorsza ledwie 1 raz była tam próba z dystansu. W drugim meczu mistrz Grecji już nikogo nie zaskoczył: [3] AS Monaco 3-0 Olympiakos [1] B. Silva (k.36, 82), B. Maslakovic (90+1) | 1. | Leeds Utd | 2 | 1 | 1 | 0 | +1 | 4 | | 2. | AS Monaco | 2 | 1 | 0 | 1 | +2 | 3 | | 3. | Olympiakos| 2 | 1 | 0 | 1 | -2 | 3 | | 4. | SLB | 2 | 0 | 1 | 1 | -1 | 1 | No i Polacy. Zaczynamy od mistrza Polski, który teraz zawodzi z wicemistrzem Niemiec. [1] Hutnik Kraków 0-0 BMG [3] [4] Ajax 4-2 FC Basel [2] | 1. | Ajax | 2 | 1 | 1 | 0 | +2 | 4 | | 2. | Hutnik | 2 | 0 | 2 | 0 | 0 | 2 | | 3. | BMG | 2 | 0 | 2 | 0 | 0 | 2 | | 4. | Basel | 2 | 0 | 1 | 1 | -2 | 1 | Za to wynik wicemistrza Polski teraz możemy uznać za dobry, chociaż po cichu liczyłem, że wygrają z brązowym medalistą Bundesligi. [2] Lechia Gdańsk 0-0 Leverkusen [4] [1] Chelsea Londyn 4-0 Dinamo Zagrzeb [3] | 1. | Chelsea | 2 | 2 | 0 | 0 | +5 | 6 | | 2. | Lechia | 2 | 0 | 2 | 0 | 0 | 2 | | 3. | Leverkusen| 2 | 0 | 1 | 1 | -1 | 1 | | 4. | Dinamo | 2 | 0 | 1 | 1 | -4 | 1 | W Lidze Europy wygląda to lepiej. 3. polska drużyna wbrew wynikowi łatwo radzi sobie z wicemistrzem Czech. [4] Lech Poznań 2-1 Sparta Praga [3] T. Werner (2), B. Mahsas (40) - U. Sadiq (78) [3] Rostów 0-3 Napoli [1] | 1. | Napoli | 2 | 2 | 0 | 0 | +5 | 6 | | 2. | Lech | 2 | 1 | 0 | 1 | -1 | 3 | | 3. | Rostów | 2 | 1 | 0 | 1 | -2 | 3 | | 4. | Sparta | 2 | 0 | 0 | 2 | -2 | 0 | I niestety ekipa z Płocka nie zdołała sprawić niespodzianki na terenie 3. klubu Ukrainy. [4] Dnipro 3-0 Wisła Płock [3] H. Azulay (49), Ademilson (71, 74) [2] AEK 1-2 Hoffenheim [1] | 1. | Hoffenheim| 2 | 2 | 0 | 0 | +4 | 6 | | 2. | Dnipro | 2 | 1 | 0 | 1 | 0 | 3 | | 3. | AEK | 2 | 0 | 1 | 1 | -1 | 1 | | 4. | Wisła | 2 | 0 | 1 | 1 | -3 | 1 |
  4. z0nk

    Highway to heaven

    Mogłem odetchnąć na chwilę i skupić się na powołaniach Polski na sparing z Grecją i mecz eliminacyjny z Łotwą. BRAMKARZE: Tutaj bez niespodzianek. Cała trójka prezentuje naprawdę dobrą formę w klubach. Migdał wybitnie przedstawił się w Lidze Europy, Kucz może i sporo bramek stracił już, ale jego klub do wielkich nie należy, a PSG znowu jest w czubie Ligue 1. STOPERZY: Jedna zmiana. Kolegę klubowego, czyli Ernesta Dzieciola wygryzł będący w solidnej formie Bielik, który wygryzł go też ze składu w klubie. Cieszy mnie forma Bondarenko, który w LE prezentuje się niesamowicie. BOCZNI OBROŃCY: Prawdę mówiąc tutaj wygląda to kiepsko. Duet z Niemiec gra w pierwszym składzie, ale prezentują się biednie. No dobra Kazimierczuk w Europie póki co jest niesamowity, a w lidze przeciętny. Filipkowski zagrał ledwie w 3 meczach na 12, ale cięzko o alternatywę dla niego. Jedynie Kucyniak gra regularnie i na wysokim poziomie. ROZGRYWAJĄCY: Zmniejszyłem liczbę pomocników do 4, rezygnując z Kanacha, który ma obecnie słabą formę. Reszta prezentuje za to wysoką formę i powołałem ich bez wahania. SKRZYDŁOWI: Tutaj też bez zmian, ale cała ta ekipa prezentuje się naprawdę dobrze. NAPASTNICY: Cała czwórka prezentuje się solidnie. Liderem jest Milik w 13 spotkaniach zaliczył 7 trafień i 2 asysty. Za nim plasuje się Witoń z 4 golami w 5 meczach. Tyle samo spotkań, ale jedno trafienie mniej ma Gordziejewski, a najmniej skuteczny jest Czerwiec z 3 bramkami w 7 meczach.
  5. z0nk

    Highway to heaven

    W szatni wyjątkowo atmosfera była ciężka. To się normalnie nie zdarza przed zwykłym meczem ligowym, ale zawodnicy, jak i kazdy kibic Leeds United, wiedzieli że dziś ważyć się miała moja posada. To dla mnie nowa sytuacja, ale nie przejmowałem się zbytnio. Zdarzają się przecież historie "from Hero to Zero". A może to odwrotnie? Zawitał u nas mający jeszcze większy dołek niż my zespół AFC Bournemouth. Goście zgodnie z przewidywaniami postawili na defensywną formację. To pozwoliło nam przejąć inicjatywę od pierwszej minuty i tylko wystawiać się na sporadyczne kontry. Do 20. minuty w strzałach mieliśmy 6-2, w celnych 3-2. Ale to goście byli groźniejsi, a my jacyś tacy... nijacy. Wiarę w nas przywrócił mi Bruno Morais (PP) i Carl Young (PL). Ten pierwszy ruszył rajdem prawą flanką, minął Matosa (OL) i zagrał piłkę wzdłuż pola karnego. Prawie na sam jego skraj, gdzie nabiegł na futbolówkę Young i potężną petardą pod poprzeczkę dał nam prowadzenie! Trybuny najpierw zamilkły, aby po chwili ryknąć radośnie. Ten moment dylematu, gdy nie wiesz, czy cieszyć się, że twoi ulubieńcy prowadzą czy smucić, że manager może się uratować. Do przerwy wiele się nie działo, gra dalej była chaotyczna z naszą nieznaczną przewagą. Za to po wznowieniu gry zagapił się Sundstrom (OL). Bishaw (OPP) wpadł w pole karne, stanął sam na sam z Le Cozem (BR) i uderzył. Tuż nad poprzeczką. I jak się miało okazać, to była najlepsza okazja gości. A my wynik ustaliliśmy w 74. minucie. Tym razem to Young odegrał na 5. metr do Moraisa i młody Luksemburczyk sprawił, że z ulgą usiadłem na ławce.
  6. z0nk

    Highway to heaven

    Zakładając, że nie wylecę? zapewne dostanie jeszcze szansę, ale jak powtórzy ten wyczyn, to będzie dość krótka przygoda z Leeds tego pana ^^
  7. z0nk

    Highway to heaven

    Zwykle tak, ale ja uważam, że każdy może mieć gorszy dzień. Ponadto już za późno na sprowadzenie innego bramkarza nr 2
  8. z0nk

    Highway to heaven

    Inauguracja Capital One Cup była mi kompletnie nie w smak. Zawracanie głowy i jak na złość nie wylosowaliśmy nikogo z niższej ligi, tylko 7. ekipę poprzedniego sezonu Premier League. Obecnie Sheffield United zamyka stawkę, ale nadal to nie jest ekipa, z którą wyjdziemy jak na trening. I o ile zarząd nie był bardzo zainteresowany tym turniejem, gdyż wymagano ode mnie tylko ćwierćfinału, to odpadnięcie w pierwszej rundzie mogłoby przyspieszyć #wyndrowiczout. Przed spotkaniem podszedł do mnie bramkarz Marek Przyborowski. - Trenerze na pewno to ja powinienem dzisiaj bronić? Twoja posada wisi na włosku i wystawianie mnie, kiedy Georges ma naprawdę dobrą formę brzmi jak prowokacja. - No co ty? Chyba nie przyszedłeś tu tylko kuponów na ławce odcinać nie? Jesteś bramkarzem pierwszej drużyny i jako rezerwowy dostajesz u mnie wszystkie krajowe puchary, bez względu na rundę czy problemy w lidze. No i nie kupiłbym ciebie, gdybym nie wierzył, że jesteś w stanie sobie poradzić tu. Zatem nie zajmuj sobie głowy pierdołami tylko szykuj się na debiut. Ta rozmowa sprawiła, że miałem paskudne przeczucia. Oj bardzo paskudne. Pierwsze minuty minęły jednak leniwie. Czeski duet stoperów bez problemów zatrzymywał ataki gospodarzy, a my sami odbijaliśmy się od Christopoulosa (BR). Serce mi zabiło mocniej w 12. minucie. Głębokie dośrodkowanie w pole karne, Przyborowski (BR) wychodzi do piłki i... mija się z nią. Ta spada na głowę Dhladhli (NŚ), którego heroicznie zablokował Tomas Kalas (OŚ). Spojrzałem z niepokojem w stronę Jeong-Ho, a ten wzruszył ramionami. 19. minuta, lekki strzał, który może obronić nawet dziecko z podstawówki sprawił, że Przyborowski sparował go na słupek. Dobitkę blokuje Krejcik (OŚ). Robi to tak świetnie, że piłka spada pod nogami Bena Williamsa (PŚ). Ten gna z piłką w stronę pola karnego i zagrywa po chwili podanie na dobieg do Neziriego (PL). Albańczyk rozpędzony niczym bolid Kubicy nie bawił się w technikę. Uderzył najmocniej jak potrafił i petarda z 10 metrów daje nam prowadzenie! Czy to uspokoiło grę? Tak średnio bym powiedział, gdyż gospodarze atakowali dalej widząc, że nasz bramkarz ewidentnie ma nogi z waty. W 27. minucie rzut rożny i lekką wrzutkę zamiast łapać, to wypiąstkował. Prosto w twarz Dhladhli. Ten może i został na chwilę znokautowany, ale piłka odbiła się do siatki. 1-1, a ja siedziałem w szoku. Rzuciłem tylko do Le Coza "rozgrzewaj się" i zastanawiałem się co robić. W kolejnych 12 minutach uratował nas dwukrotnie Krejcik wybijając piłkę z linii bramkowej i wygrywając pojedynek główkowy, gdy Przyborowski znowu minął się z piłką. A tuż przed przerwą Neziri podbiegł pod linię końcową z futbolówką i wrzucił ją kąśliwie na 5. metr. Tam błąd popełnił Pjetri (OŚ) i zaskoczył świetnie dysponowanego bramkarza. Postanowiłem zaryzykować i nie zdejmować jednak Przyborowskiego. Albo się przełamie, albo to będzie jego jedyny mecz. Chciałem chociaż jedną dobrą interwencję do cholery! W sumie udało nam się przejąć kontrolę nad murawą, gospodarze mieli problem z dojściem do okazji strzeleckiej. Do 68. minuty. Przyborowski podał piłkę Musondzie (OPŚ). Tak rywalowi. Jęknąłem, ale na szczęście zawodnik gospodarzy spanikował bo odegrał ją do Dhladhli, który wpakował ja do siatki, ale był na pozycji spalonej. Uff. W 87. minucie powinniśmy ustalić wynik spotkania, gdy Pjetri sfaulował w jedenastce Neziriego, ale sam poszkodowany tragicznie wykonał rzut karny. W końcu sędzia odgwizdał koniec, ale to była jedna z naszych brzydszych wygranych. I nie wiem co zrobić z Przyborowskim, którego nota to 5.3, a ja uważam, że jest o wiele za wysoka. Zmieniony w przerwie Williams zdiagnozowany został stłuczeniem głowy i będzie pauzować niecały tydzień. A przed nami mecz o wszystko z AFC Bournemouth, numerem 6 poprzedniego sezonu, obecnie kompletnie bez formy.
  9. z0nk

    Prezenty na wszelakie okazje

    Hmmm przyznam, że póki co dwa pomysły Makka i ten Micha brzmią świetnie. W życiu bym na nie nie wpadł. Pozostaje w sumie wybadać delikatnie co będzie najlepsze
  10. z0nk

    Prezenty na wszelakie okazje

    Ej Ty się śmiejesz... ale biorę to pod uwagę!
  11. z0nk

    Prezenty na wszelakie okazje

    Rozważałem to, ale już ma
  12. z0nk

    Prezenty na wszelakie okazje

    Jakieś pomysły dla kogoś, kto wkręcił się w mini ogrodnictwo. Mieszka w bloku więc to kwestia roślin doniczkowych, ale może jest coś nieoczywistego, na co betonowy człowiek jak ja nie wpadnie?
  13. z0nk

    Highway to heaven

    @Lucifer Morningstar;] tak się stało. I zirytowało mnie to *** Dzień po spotkaniu ze Stoke City zostałem "zaproszony" na spotkanie z prezesem Jamesem Broughtonem. Jak zwykle na spotkanie z górą zaprosiłem mojego asystenta. Hong Jeong-Ho już się do tego przyzwyczaił, zarząd na pewno mniej, ale to jak zwykle mnie nie obchodziło. Gabinet nie zmienił się za bardzo przez ostatnie 3,5 roku. Doszły do gabloty ze zdjęciami z lat triumfów Leeds dwa nowe. Dumnie prezentowały się na tle starych, czarno-białych ujęć. Pierwsze to zdjęcie naszej ekipy przed ostatnim meczem w sezonie 2024/25 z podpisem "mistrz Sky Bet Championship", a drugie to fotka, na której Manuel Locatelli wznosił puchar Capital One Cup. Nasze pierwsze i jak na razie jedyne ogólnokrajowe trofeum w "erze Wyndrowicza". Po chwili zauważyłem jeszcze zdjęcie naszego składu z poprzedniego sezonu z podpisem "brązowy medal Premier League". Działacze klubu mieli mniejszość w prawach do klubu, zatem osobą decyzyjną był prezes Broughton. Dotychczas współpraca układała się świetnie. Nigdy nie ingerował w moje decyzje, nawet gdy odrzucałem oferty warte 80 mln za Carla Young czy Vladimira Fiebera. Taka była nasza umowa i jej dotrzymał. Teraz siedział bardzo spięty, bardziej niż przy mojej pierwszej wizycie tutaj, gdy przyjmował moją ofertę prowadzenia klubu. Oczywistym był powód tego spotkania. - Witam panów. Nie ukrywam, że wolałbym, aby to spotkanie odbyło się w cztery oczy, nie jest to bowiem typowe posiedzenie posezonowe czy strategiczne. - Ma jednak znaczenie dla kierunku, którym podąży klub, zatem zmuszony jestem nalegać, aby Hong pozostał z nami. Nie było to w smak prezesowi, ale nie oponował. Wskazał nam fotele przy biurku. Gabinet nie zmienił się za bardzo, ale jednak samo wyposażenie poszło o przynajmniej klasę wyżej. Nie mogłem się nadziwić jak można sprawić, że fotel jest tak wygodny. W pewnym sensie moje dupsko obecnie było w raju, chociaż za chwilę chyba miałem otrzymać w nie kopniaka. - Na pewno wie pan dlaczego się tu spotykamy. Nasza passa jest obecnie.. słaba. Nie. Jak na brązowego medalistę jest tragiczna. - Przez chwilę Broughton warzył słowa. - Długo dyskutowaliśmy z zarządem i jestem zmuszony zgodzić się z nimi. Nie możemy sobie na tym etapie pozwolić na odwrócenie się od nas kibiców. I potrzebujemy wyników, potwierdzenia naszej siły. Jeżeli odniesiemy piątą ligową porażkę z rzędu, będziemy zmuszeni pana zwolnić. Spodziewałem się czegoś w ten deseń, obiecywałem sobie zachowanie spokoju. Ale w tej chwili jednak szlag mnie trafił i tak. - To jakaś kpina. Trzy lata wypruwam sobie żyły, wyprowadzam nas z przeciętności Champinship do czołówki Premier League, ba Europy i przy pierwszym kryzysie, który nawet nie jest jeszcze tak poważny, trwa miesiąc i niczego nie przekreśla, chcecie odciąć mnie? Tak ma wyglądać wasze zaufanie?! Jeong-Ho pobladł. Znał mnie na tyle, że pewnie spodziewał się, że eksploduję i dlatego siedział cały czas spięty jak przed wizytą u wyjątkowo sadystycznego dentysty. Prezes przyjął z kolei moją tyradę spokojnie. - Nikt nie neguje pana sukcesów, mister Wyndrowicz. Wręcz przeciwnie, ja oraz nasi fani jesteśmy za nie dozgonnie wdzięczni. Bez pana, nie byłoby nas tu, nie mielibyśmy dylematu co zrobić po paru porażkach z rzędu w Premier League z przeciętniakami, bo marzylibyśmy o grze z nimi chociaż i nie dostaniu łomotu. Ale jednak jesteśmy tu. Żyje się teraźniejszością. Nie zgadzam się z transparentami czy akcją na twitterze #wyndrowiczout. Nie wierzę, że to wypalenie i że Premier League to za dużo. Ale inwestorzy zaczynają się odwracać od... - Inwestorzy? - Parsknąłem. - A gdzie ta miłość do klubu, o której tak pan zapewniał gdy tu przyszedłem? Wie pan gdzie znajdą się inwestorzy, jeżeli odetniecie mnie po drobnej zadyszce i malutkim kryzysie? Wszędzie, ale nie tu. Nie mamy kadry, z którą wielcy trenerzy osiągną to co ja. To jeszcze młoda, kształtująca się grupa i ostrzegam. Zwolnienie mnie zrzuci was maksymalnie do przeciętności. Z tymi słowami wstałem i wyszedłem. Dyplomacja nigdy nie była moją mocną stroną i wiedziałem, że albo zacznę wygrywać, albo najdalej za dwa spotkania będę szukać pracy.
  14. z0nk

    Highway to heaven

    Mecz z Monaco nie uspokoił mnie w pełni, ale był światełkiem w tunelu. Wizyta Stoke na naszym obiekcie miała być z kolei sygnałem do rozpędzenia się. Wiele nie mogę powiedzieć o tym meczu. Pierwsze 45 minut to katorga dla każdego widza. Nuda, powolna gra i masa niecelnych podań o sytuacjach podbramkowych w ogóle nie mówiąc, bo żadnych nie było. W drugiej odsłonie gra ruszyła. 52. minuta, Manuel Locatelli (PŚ) wypuszcza Carla Younga (PL), a ten mija dwóch rywali i zagrywa piłkę w pole karne. Do niej najwyżej wyskakuje Mateusz Czerwiec (NP) i prowadzimy! To był moment, gdy obudził się Amerykanin Mateusz Hewitt (OŚ). Nagle stał się zaporą nie do przejścia, a natchniony jego postawą Seo Ji-Ho (OŚ) był nawet jeszcze lepszy w odbiorze. Nie umieliśmy oddać strzału. W 65. minucie goście wywalczyli rzut wolny. Piłkę wrzucił w pole karne Patrik Cizek (PŚ), Hewitt znowu wyskoczył najwyżej, zgrał do Maldonado (NŚ), a ten mocnym strzałem nie pozostawił Le Cozowi (BR) złudzeń. 1-1. Dalej mamy respekt w lidze, gdyż ekipa przyjezdna z formacji 4-2-3-1 przeszła do 5-1-3-1 z DP i bez napastnika. Pełna obrona wyniku. Co gorsza skuteczna, bo dalej odbijaliśmy się od nich, niczym logiczne argumenty od płaskoziemców. A sporadyczne kontry Stoke były paskudnie groźne. Na tyle, że w 72. minucie wywalczyli rzut rożny. Hamazaoui (PP) wrzucił piłkę do Hewitta, a ten mocnym uderzeniem strzelił gola na 2-1 ustalając wynik spotkania i doprowadzając mnie do rozpaczy. Przegrywamy w stylu gównianym i nic więcej nie mogę powiedzieć. Stadion pożegnał nas gromkim "Wyndrowicz out".
  15. z0nk

    Cień wielkiej trybuny

    Oj czasem chciałbym być jak Mourinho i wręcz móc zrzucać winę na sędziego, nawet kiedy wiem, że to nie jego wina Generalnie mam wrażenie, że to ma być jakieś zaprogramowane utrudnienie. Nieraz mam mecze, gdzie w 30 min rywal fauluje 10 razy, moi zawodnicy 2-3, ale te 2-3 żółte kartki trafiają tylko do mnie. Ba zdarza się, że ktoś z moich po faulu dostaje krzyżyk i gra poobijany, ale dalej to moi zgarniają kartki. Jak mnie to wk.... ;] I mam wrażenie, że twoja drużyna idealnie dopasowuje się do poziomu rywala. Grasz z liderem - grają jak na lidera przystało. Grasz z cieniasem - grają jak oni i dostają w dupę. Jest to swego rodzaju sztuka i uważam, że nie możesz rezygnować z klubu, bo trzeba to poddać dalszym badaniom!
×