Skocz do zawartości
Zapraszamy do udziału w tradycyjnym plebiscycie CMF Awards, edycji 2017! Swój głos można oddać w poniższym dziale do 25.01 do godziny 23:59.
CMF Awards 2017

Vami

Użytkownik
  • Zawartość

    6246
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    65

Zawartość dodana przez Vami

  1. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Pierwsze stracone punkty Po pucharowym tryumfie podejmowaliśmy u siebie Esbjerg - głównego rywala w walce o mistrzostwo NordicBet Ligi. Rywale objęli prowadzenie z rzutu karnego i długo je utrzymywali. Jak na złość, Sorensen sam nie wykorzystał jedenastki i dopiero gol Nielsena w 77. minucie uratował remis. Pierwszy raz w tym sezonie musieliśmy podzielić się punktami. Kolejne dwa ligowe mecze to już jazda na całego - i to na wyjeździe. Zarówno Koge, jak i Federicia, padły po wynikach 3:0. Niestety, kontuzji doznał Nielsen i w kolejnych kilku meczach musiał za niego grać Moreno. W końcu przyszedł czas na pucharowy pojedynek z pierwszoligowym SonderjyskE, który - o dziwo - ubiegał pod naszą dominacją. Rywale nie przekraczali właściwie naszej połowy, jednak zdołali wyrównać stan gry (najpierw na prowadzenie wyprowadził nas Stenderup). W dogrywce zastępujący Nielsena Moreno dał nam awnas. Trzy mecze pucharowe i trzy wygrane dogrywki! W 1/8 finału czeka nas AaB - drużyna zajmująca miejsce na podium w Superlidze. Żarty się skończyły. Kilka dni po SonderjyskE graliśmy z rewelacyjnym beniaminkiem - BK Avarta - jednak skuteczność Gusseva i Christensena pozwoliły nam obronić domowe trzy punkty. Gorzej z celością było w pojedynku z Thisted. Mimo ogromnej przewagi i masakrowania zasieków obronnych rywali, ani Trecarichi, ani rekonwalescent Nielsen, nie potrafili wtoczyć futbolówki do siatki. Tragiczne 0:0 spowodwało, że Esbjerg nas doszedł na dwa punkty. Po pierwszej tercji sezonu zajmowaliśmy nadal pierwsze miejsce. Początek drugiej tercji to renesans formy Trecarichiego i trzy gole Argentyńczyka w dwóch meczach. Po trzynastu kolejkach walczymy z Esbjergiem o lidera. Reszta została w tyle.
  2. Max baza, ponad 100 lig z różnych krajów Journeyman Wraz z wyjściem nowej wersji naszej ulubionej gry, postanowiłem tradycyjnie rozpocząć karierę w moim ulubionym od kilku edycji stylu. Minimalne umiejętności, doświadczenie i bezrobocie. Poszukiwanie klubu: czas start! Poszukiwania Mimo że automatycznie złożyłem swoje oferty pracy wszędzie, z góry odrzucałem na początek propozycje rozmów z krajów spoza Europy. Uważam, że zakotwiczenie w Indiach czy RPA oznaczałoby bardzo marne szanse na transfer do Europy. Dlatego też wolałem skupić się na niższych ligach Starego Kontynentu. Jako Polak wiązałem duże nadzieje z posadą w Pogoni Siedlce, jednak ostatecznie klub ten zdecydował się na innego kandydata. Po odbyciu kilkunastu rozmów o pracę, wiadomo było, że czeka mnie wylot na Wyspy Brytyjskie. Ostateczna decyzja miała zapaść pomiędzy dwoma klubami. Pierwszy z nich - FC United - prowadziłem już w wersji 2017, więc bałem się nudy. Druga propozycja brzmiała nieco lepiej - Clyde. Czwarta liga szkocka i duże tradycje - powrót do lat świetności? Czemu nie? Historia Clyde zalożono w 1877 roku, a 14 lat później klub dołączył do Football League - rok po jej starcie. Aż do sezonu 1974/75 moja nowa drużyna grywała głównie na najwyższym poziomie rozgrywek, jedynie okazjonalnie spadając, by za chwilę wrócić. Następnie przyszły ciężkie czasy tułaczki po niższych szczeblach, które trwają aż do dziś. Minęło już 42 lata od dnia, kiedy Clyde rozegrało ostatnie spotkanie w Premier League. W latach swojej świetności The Bully Wee upodobali sobie cyfrę 3: trzykrotnie sięgali po Puchar Szkocji, trzykrotnie przegrali w jego finale, a także trzykrotnie zajnowali trzecie miejsce na najwyższym poziomie ligowym. Cztery razy z kolei Clyde sięgnęło po Puchar Glasgow. Niestety, w historii klubu próżno szukać występów w europejskich pucharach, gdyż pierwsza edycja Pucharu Zdobywców Pucharów odbyła się w sezonie 1960/61, a więc o rok za późno, by tryumfujące w krajowym pucharze w rozgrywkach 1957/58 Clyde w nim wystąpiło. Jak widać, los niezbyt sprzyjał ekipie z Cumbernauld: o rok za późno zgłosili się do ligi, by być jej członkiem-założycielem, a rok za wcześnie wygrali puchar, by wystąpić w Europie. Pora zmierzyć się z tym fatum. Bad boys, bad boys, whatcha gonna do? Ciekawostką jest także fakt, iż jednym z moich podopiecznym jest niejaki David Goodwillie - 28-letni napastnik, który ma na swym koncie 3 występy i 1 bramkę w reprezentacji Szkocji. Do niedawna grał w Plymouth, a w przeszłości strzelał bramki w Premiership - i to zarówno szkockiej, jak i angielskiej! Cóż więc się stało? Goodwillie został oskarżony o gwałt i dwa pobicia. Jego życie pozaboiskowe spowodowało, że kluby nie miały ochoty wiązać się z brytyjskim badboyem kontraktem, aż czwartoligowe Clyde wyciągnęło do niego pomocną dłoń. W sześciu meczach poprzedniego sezonu zdobył cztery bramki, jednak kibice i sponsorzy zaczęli odwracać się od klubu. Mam spory dylemat moralny związany z tym zawodnikiem, natomiast ma on posłuch w szatni i ciężko będzie mi się go pozbyć. Jak gramy? Jeśli chodzi o ustawienie zespołu, w okresie przygotowawczym próbowałem dwóch wariantów: skrajnie ofensywnego 4-2-3-1, przechodzącego w ofensywie w 2-2-6, oraz zachowawczego 4-4-2. Oba właściwie spisywały tak, jak myślałem. Potrafiliśmy rozbić słabszych rywali 6:2 czy 4:1, by przegrać z mocniejszymi 0:3 (ofensywne), a także zamurować bramkę i powalczyć z potężnymi Aberdeen (0:1) czy Dundee United (1:3). Pod koniec tego drugiego spotkania, które było zresztą ostatnim sparingiem, zastosowałem hybrydę obu rozwiązań i byłem zadowolony z tego, co zobaczyłem na boisku. Taktyka opiera się na formacji 4-2-3-1, z mocno wysuniętymi bocznymi obrońcami grającymi jako cofnięci skrzydłowi, solidnym centralnym modułem złożonym z dwóch stoperów oraz środkowych pomocników biegających od pola do pola, a także czwórki graczy ofensywnych: schodzących ze skrzydeł napastników, lisa pola karnego oraz rozgrywającego operującego pomiędzy nimi. Gramy z kontry, krótkimi podaniami, opierając ataki na skrzydłach i wchodzących bocznych obrońcach robiących różnicę. Nie szczędzimy dryblingów, podań prostopadłych i ostrego pressingu, a także boiskowej agresji. Nie posyłamy właściwie górnych piłek. Styl gry jest więc bardzo daleki od czwartoligowych szkockich standardów. Pierwsze starcia i niespodzianki Przed ligą czekał nas jeszcze Puchar Ligi (grupa śmierci z pierwszoligowymi Kilmarnock i St. Mirren oraz trzecioligowymi Stranraer i Airdrieonians), a także pierwsza runda Petrofac Training Cup z młodzieżówką Motherwell. Potraktowałem to jako okazję do sprawdzenia mojego nowego taktycznego pomysłu na żywym organizmie. W końcu liga jest najważniejsza. Wyniki i gra przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Na wyjeździe z pierwszoligowym Kilmarnock prowadziliśmy 2:0, by zremisować 2:2 i wygrać w karnych (Puchar Ligi ma dziwne zasady, polegające na rozgrywaniu serii jedenastek w przypadku remisu, co skutkuje w przyznaniu 2 punktów zwycięzcy i 1 przegranemu), następnie pokonać Stranraer oraz zremisować z kolejnym pierwszoligowcem - St. Mirren - tym razem ulegając im w karnym. Tabela grupy wyglądała tak, że zwycięstwo z Airdrieonians dawało nam drugie miejsce i prawdopodobny awans jako jedna z najlepszych drużyn spośród wiceliderów. Niestety, mimo niesamowitej, emocjonującej walki, zostaliśmy pokonani 1:2. Nie zważając na końcowy wynik, byłem naprawdę dumny z moich chłopaków. W pucharowym spotkaniu z Motherwell U-20 także byliśmy skazywani na porażkę, jednak kontrolowaliśmy cały mecz i pokonaliśmy utalentowaną młodzież z pierwszej ligi. Transfery Nie dysponując żadnym budżetem transferowym, musiałem oprzeć się na zawodnikach bez kontraktu oraz wypożyczeniach. W tym celu nawiązałem współpracę z Aberdeen, które zostało klubem patronackim Clyde. Umowa ta poskutkowała przejściem kongijskiego obrońcy - Harlaina Mbayo - do naszego klubu do końca sezonu. Z Derby County wypożyczyliśmy dziewiętnastoletniego Calluma MacDonalda, który nawet otarł się o młodzieżową reprezentację Szkocji, a spośród wolnych zawodników pozyskaliśmy doświadczonego stopera Steviego Campbella oraz... Dereka Riordana! Tak, tego było snajpera Celticu, trzykrotnego reprezentanta Szkocji, Odkrycie Sezonu 2004/05 w kraju, ostatnio występującego w Edinburgh City. Technika mu została na niezłym poziomie, natomiast przygotowania motorycznego nie ma żadnego. Skład W związku z zaimplementowaniem mojej wizji, od razu było widać, gdzie mamy braki. Właściwie nikt nie potrafi grać jako ultraofensywny boczny obrońca przechodzący w skrzydłowego. Podobnie problematycznymi pozycjami są schodzący skrzydłowi i środkowy napastnik. Niby na wszystkich trzech pozycjach może grać Goodwillie, a na szpicy legendarny Riordan, jednak w sparingach nie błyszczeli. Do grupy trzymającej władzę w Clyde zaliczają się jeszcze Kevin Nicoll i David Gormley. Ten pierwszy to stoper, który w okresie treningowym doznał długotrwałej kontuzji, a drugi z kolei wywalczył sobie dobrą grą miejsce na szpicy ataku. W drugiej linii mamy Davida Millera - specjalistę od stałych fragmentów gry, a w bramce rewelacyjnego Blaira Curriego - wychowanka Glasgow Rangers. Oprócz Riordana, MacDonalda i Goodwilliego, międzynarodowe doświadczenie posiadają boczni obrońcy: Jordan Lowdon (9 U21, ex-Celtic) oraz Kieran Duffie (6 U21, ex-Falkirk). W okresie przygotowawczym bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie także prawoskrzydłowy Mark Burbidge, obdarzony świetnym jak na ten poziom dośrodkowaniem. W Premiership występował również Barry Cuddihy (3 mecze w St. Mirren) - partner Millera na środku pomocy, Jordan Stewart (1 mecz w St. Mirren) - mogący grać zarówno na lewej stronie obrony, jak i pomocy, wypożyczony z Glasgow Rangers Kyle Bradley (1 mecz tamże) - wszechstronny obrońca oraz wypożyczony z Partick Thistle Mark Lamont (1 mecz tamże) - prawoskrzydłowy. W drużynie mam też Polaka - Przemysława Dachnowicza, wychowanka Glasgow Rangers, obecnie jednak przebywającego na wypożyczeniu do Kilsyth. So it begins... Ligę rozpoczynaliśmy od wyjazdu do Berwick. Bukmacherzy typują nas na 6. miejscu. Awansuje mistrz, miejsca 2-4 grają w barażach, a drużynę, która zajmie ostatnie miejsce, czeka baraż o utrzymanie. Pozytyw: mamy największy stadion w lidze!
  3. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Atomowa siła Mecz z Silkeborgiem miał należeć do jednych z najtrudniejszych spośród tych, które mieliśmy rozgrywać na Roskilde Idraetspark. Podeszliśmy do niego więc zachowawczo i nastawiliśmy się na kontrataki. W tych jesteśmy mistrzami, gdyż dwóch czarnoskórych tytanów (Mumin i Koukou) doskonale czyszczą polę, a potem wystarczy oddać piłkę Trecarichiemu lub Akharrazowi, by zrobili resztę. Dokładnie tak się zadziało. Emil Nielsen pobił w końcu rekord strzelecki i dwukrotnie pokonał golkipera rywali, a po bramce dołożyli jeszcze Gussev i Trecarichi. 4:0 z Silkeborgiem to jakiś kosmos, ale tak się właśnie skończyło. Fremad Amager to drużyna potrafiąca pięknie walczyć, co pokazała m.in. w meczu z Nykobing, gdzie z poziomu 0:2 wywalczyli zwycięstwo 3:2. W Roskilde szans jednak wielkich nie mieli. Tym razem bohaterem dnia został - o dziwo - Djiman Koukou - który precyzyjnymi strzałami z półdystansu dwukrotnie zapisał się na liście strzelców. Trzecie trafienie dołożył - oczywiście - Emil Nielsen. W ostatni dzień okna transferowego jechaliśmy na stadion Helsingoru, który zwykle był bastionem, ale w tym sezonie bywa wyjątkowo gościnny. Po doskonałych dwóch akcjach Gusseva już w dwudziestej minucie prowadziliśmy 2:0, jednak koszmarny błąd Słowika (wypuścił piłkę pod nogi Felfela) kosztował nas gola. Po zmianie stron Tshiembe wykorzystał moment przewagi gospodarzy i mieliśmy remis. Gdy już szykowałem drużynę do frontalnego ataku, sędzia podyktował rzut karny, a ten pewnie na bramkę zamienił Eggert Jonsson. Bramka Emila Nielsena (nie darowałby sobie dnia bez gola) ustaliła wynik końcowy na 4:2. Po sześciu kolejkach wciąż zajmujemy pozycję lidera bez straty punktu. Kolejny mecz z Esbjergiem - trzecim ze spadkowiczów - który w tym sezonie stracił tylko... jednego gola, a 5 z 6 spotkań zakończył zwycięstwem. Czy w końcu znajdzie się ktoś mocny na Roskilde? Rozegraliśmy także drugą rundę Pucharu Danii. Po nerwowym meczu z HIK, tym razem mierzyliśmy się z AB - niegdyś solidnym pierwszoligowcem, dziś mocującym się na trzecim froncie z amatorami. Tradycyjnie dałem odpocząć pierwszemu składowi i wyszliśmy następującą jedenastką: Tangvig - Ostergaard, Hermansen, Mumin, Rizvic - Kakeeto - Sorensen, Brimmer - Akharraz, Moesgaard - Moreno. Niesamowicie zawiódł mnie Akharraz, który wyraźnie leni się w meczach ze słabszymi rywalami. Tu także przeszedł obok meczu. W drugiej połowie rywale wyszli na prowadzenie po golu Carlsena i musiałem coś pozmieniać. Na boisko weszli Gussev, Nielsen i Tormey. Moreno przesunąłem na lewe skrzydło, a nasz Emil miał zapewnić szybką bramkę. Okazało się, że ta roszada bardzo podpasowała nikaraguańskiemu zawodnikowi i szybko wyrównał. Do końca meczu jednak bramki nie padły i ponownie musieliśmy grać dogrywkę. Tym razem poszedł frontalny atak. Trójka Moreno - Tormey - Nielsen zniszczyła AB i w doliczonym czasie gry padły jeszcze trzy gole, każdy strzelony przez jednego z nich. Najciekawiej wygląda to w kontekście Tormeya, gdyż zmienił on słabo grającego Akharraza i udowodnił, że w drugiej drużynie jest prawoskrzydłowy, który może w każdej chwili wejść i zagrać w razie potrzeby. Nathan Tormey to reprezentant Irlandii Północnej do lat 21 i wychowanek Arsenalu. W trzeciej rundzie pucharu zmierzymy się z występującym w Superlidze SonderjyskE. Oznacza to koniec występów juniorów. W ostatnim dniu okna transferowego wypożyczyliśmy z FC Kopenhaga Filipa Djukicia, bramkarza reprezentacji Danii U-21. Porsgrunn i Lindberg odeszli na wypożyczenia, a Anier wrócił do Flory Tallinn.
  4. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Tercet egzotyczny Ligę zaczynaliśmy, jak wspominałem, ze Skive na wyjeździe. Wystąpiliśmy w składzie Słowik - Jonsson, Mumin, Stenderup (k), Georgiou - Koukou - Sorensen, Gussev - Akharraz, Trecarichi - Nielsen. Mecz przebiegał pod nasze wyraźne dyktando, w przeciwieństwie do ostatniej porażki z tym rywalem. Gospodarze nie mogli poradzić sobie przede wszystkim z niesamowitą ofensywną trójką Roskilde złożoną z Argentyńczyka i dwóch Duńczyków - z tym że jednego w połowie marokańskiego. Para Akharraz - Trecarichi zrobiła młynek z bocznych obrońców Skive. Obaj zdobyli po bramce, a Christensen, który wszedł z ławki, przypieczętował nasze trzybramkowe zwycięstwo. Dobry początek. Druga kolejka to pierwsza potyczka na naszym niezbyt pięknym stadioniku. Goście - Nykobing - zaczęli świetnie, od prowadzenia 2:0 z Fremad Amager, ale później przegrali 2:3. Ich napastnik - Joachim Wagner - autor dwóch goli w pierwszej kolejce, także w potyczce przeciwko naszym asom dawał się we znaki. Zdobył nawet asystę, a poźniej jeszcze bramkę, nim zniesiony został na noszach z poważną kontuzją. Nie był to jednak mecz dla Nykobing dobry. Ogółem zdobyliśmy... siedem bramek, tyle że Nielsen dwukrotnie znajdował się na spalonym. Znów w rolach głównych wystąpili obaj skrzydłowi, a do tego nasz wspomniany legendarny snajper, który polował na rekord klubu w liczbie bramek ligowych. Hat-trick Akharraza jednak dał mu nieco zbyt dużo pewności siebie, co dało o sobie znać w kolejnym spotkaniu. Tym razem jechaliśmy na stadion Lyngby, by mierzyć się ze spadkowiczem, w którego kadrze nie brakuje byłych reprezentantów kraju, a ogólny poziom sportowy rywali znacznie przewyższa naszą skromną ekipę. Na korzyść Roskilde działało zniszczone morale Lyngby, wynikające z porażek w obu meczach na inaugurację sezonu. Emil Nielsen dał nam prowadzenie, a potem poszło już z górki. Pomimo optycznej przewagi gospodarzy, skuteczne kontry Gusseva i znów Nielsena wyprowadziły nas na trzybramkowe prowadzenie. Gdy Lyngby obudziło się, nie starczyło im czasu na wyrównanie. 3:2 i kolejne zwycięstwo. Chwilę później jechaliśmy do trzecioligowego HIK na mecz pucharowy. Chcąc oszczędzać pierwszy skład na arcyważny pojedynek z Silkeborgiem, w pierwszym składzie pozostali jedynie Jakub Słowik, Abdul Mumin, Maksim Gussev oraz Osama Akharraz. Resztę jedenastki uzupełnili rezerwowi. Spotkanie toczyło się według planu, jednak brakowało wykończenia. Dopiero w trzeciej ćwiartce czasu gry Porsgrenn dał nam prowadzenie, jednak bardzo szybko je straciliśmy. Efekt? Dogrywka! Tam sensacyjnie HIK zdobywa bramkę na 2:1 i jest o włos od kompromitacji. Wówczas Akharraz przypomina sobie, jak należy grać i doskonale wypuszcza Kakeeto, który daje wyrównanie. Na trzy minuty przed końcem ponownie Osama próbuje, jednak po jego podaniu kolega trafia w słupek. Dopiero w kolejnej akcji Anier wypuszcza naszego prawoskrzydłowego i Osama Akharraz zapewnia Roskilde awans po wymęczonym 3:2 po dogrywce. Przed przyjazdem Silkeborga trzeba porządnie odpocząć, by nie stracić pozycji lidera!
  5. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Przygotowania do szturmu Przed nadchodzącym sezonem postanowiłem zbudować drużynę gotową powalczyć o awans. Oczywiście w mediach i rozmowach z graczami byłem dość ostrożny i prognozowałem górną połówkę tabeli, ale gdzieś w głowie rodził mi się szalony plan włączenia się do ścisłej czołówki. Zespół - poza graczami wypożyczonymi - opuścił jedynie Kyle McClean z rezerw, Morten Bodker wypożyczony do Rishoj i dotychczasowy kapitan - Nicklas Halse - który pogra w Hvidovre. Nie było dla niego miejsca w nowym Roskilde. Lista zakupów prezentuje się o wiele bardziej okazale: Trevor Elhi - reprezentant Estonii, lewy obrońca, szybki i obdarzony dobrym odbiorem Kenyi Adachi - reprezentant Japonii (wicemistrz Azji), także lewy obrońca, bardzo dobry fizycznie. Niestety, po trzech meczach towarzyskich zerwał mięsień i wypadł z gry na kilka miesięcy Lucas Trecarichi - jeden z wielu następców Maradony sprzed lat. Zbierał szlify w Sewilli i z tamtego czasu pozostała mu świetna technika, błyskotliwość i strzał. Kibice już mówią o nim >Messi z Roskilde< Eggert Jonsson - dwudziestokrotny reprezentant Islandii, wszechstronny obrońca, świetny fizycznie. Zdobywca i finalista Pucharu Danii, dwukrotny brązowy medalista szkockiej Premiership Osama Akharraz - najlepszy gracz sparingów, wszechstronny pomocnik, skrzydłowy, szybki, ze świetną techniką, podaniem i dośrodkowaniem, wybrany w zeszłym sezonie do jedenastki sezonu autor 12 asyst w barwach Helsingoru Asger Bust Sorensen - defensywny pomocnik, tytan pracy, bez słabych punktów poza dryblingiem, świetny w sparingach Djiman Koukou - wicekapitan reprezentacji Beninu, lata gry we francuskiej Ligue 2, defensywny pomocnik o żelaznych płucach i sile jak tur Sparingi ustaliłem w ten sposób, iż najpierw pojechaliśmy pobawić się piłką z amatorami w Niemczech, następnie gościliśmy u siebie dwie bardzo mocne ekipy, a na koniec rozstrzelać mieliśmy lokalnych bawigrajków. Ostatecznie Słowik puścił bramki tylko z Norymbergą i Royalem Antwerp (plus samobój Trecarichiego z Anklam), a napastnicy nie zawiedli w spotkaniach ze słabeuszami. Bilans tych ośmiu spotkań to sześć zwycięstw i dwie porażki oraz bilans bramkowy 21-4. Najlepszym strzelcem sparingów został Emil Nielsen (5), a asystentem Akharraz (4). Również Osama stworzył najwięcej szans podbramkowych (14), aż dwukrotnie więcej od drugiego pod tym względem Trecarichiego. W obronie z kolei rządził i dzielił Abdul Mumin. Pierwszy mecz zagramy na wyjeździe ze Skive. Ostatnim razem przegraliśmy 0:3...
  6. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Ku lepszemu! Oj zapędziłem się z tą pochwałą Moreno. Jaime miał atomowy start. W trzech meczach strzelił trzy gole i obwołano go gwiazdą ligi. A co, jeśli powiem Wam, że do końca sezonu zdobył tylko jeszcze jedną bramkę? Niestety - mimo mnóstwa okazji, jego celność nie przekraczała 40%, a młody Nikaraguańczyk szczególnie upodobał sobie słupki i poprzeczki. W ostatniej tercji sezonu graliśmy sześć meczów u siebie i pięć na wyjeździe. Czołówkę podejmowaliśmy w Roskilde, poza jedną podróżą do Vejle. Zaczęliśmy od mocnego uderzenia z ostatnim w tabeli Marienlystem, który pokonaliśmy 3:1 po bramkach Christensena, Nielsena i Moreno. Kolejny pojedynek to wizyta wielkiego Viborga, fatalna dyspozycja Christensena i spowodowana nią niesamowita zmiana Lindberga. Nasz wszechstronny napastnik przełamał nudę tego spotkania i dwukrotnie zapisał się na liście strzelców. Cenne zwycięstwo dawało sporo nadziei przed wyjazdem do Skive - drużyny raczej średniawej. Niestety, tamtejszy teren zupełnie nam nie podszedł i zanotowaliśmy najgorszy występ w całej mojej krótkiej przygodzie w Roskilde - 0:3. Po bramkach Holma i Christensena udało się pokonać Nykobing, a następnie znów przegraliśmy na wyjeździe - z Fremad Amager - drużyną, z którą walczyliśmy o kolejność miejsc w środku tabeli. Jak się okazało, ekipa ta zaliczyła świetną końcówkę i niewiele zabrakło, a awansowaliby do baraży. Trzy mecze z rzędu po tej porażce to pojedynki z absolutnie ścisłą czołówką: Vendsyssel, Helsingor i Vejle - wszyscy (poza wspomnianym wcześniej Viborgiem) uczestnicy dramatycznej walki o jedno miejsce premiowane bezpośrednim awansem i dwie barażowe szanse. Mecz z Vendsyssel to najbardziej szczęśliwe i romantyczne zwycięstwo, jakie kiedykolwiek wywalczyliśmy. Do przerwy remisowaliśmy bezbramkowo, lecz w 64. minucie rywale pokonali Słowika. Na domiar złego, drugą żółtą kartką ukarany został Holm i musieliśmy grać w dziesiątkę. W ogóle w tym meczu nie miałem do dyspozycji kontuzjowanego Moreno, a zastępujacy go Anier był zupełnie niewidoczny. Chwilę później tracimy drugiego gola, jednak niespodziewanie Emil Nielsen strzela kontaktową bramkę na kwadrans przed końcem meczu. Przegrywamy 1:2 z liderem, gramy w dziesiątkę i mamy 15 minut. Co robi szalony trener z Polski? Ano stawia wszystko na jedną kartę, każe atakować, a w doliczonym czasie gry (92. i 93. minuta) Emil Nielsen dwukrotnie trafia do siatki. 3:2 i niezapomniane miny upokorzonych rywali. Na tej fali przejechaliśmy się też po Helsingorze (3:1) i pełni nadziei jechaliśmy do Vejle. Mecz był niesamowicie ciekawy i wyrównany, a Emil Nielsen (znowu!) dał nam prowadzenie w 55. minucie. Niestety, 22-letni Brazylijczyk Erick, sprowadzony z Gremio, zdołał dwukrotnie pokonać Słowika i wydrzeć trzy punkty z naszych rąk. Fredericia miała być łatwym kąskiem, jednak coś nie pasuje nam ten zespół i zaledwie zremisowaliśmy. Middelfart, z zapewnionym spadkiem, bronił się całą drużyną, oddawaliśmy dziesiątki strzałów, ale jedynego gola zdobył Nielsen na początku meczu. Forma wyraźnie spadła. W tych nastrojach jechaliśmy do Koge, z którym walczyliśmy o szóste miejsce. Remis dawał prymat rywalom. My musieliśmy wygrać. I to był ten mecz, w którym obudził się zazwyczaj mało zdeterminowany Maksim Gussev. Niesamowite dwie bramki, doskonałe podania, do tego jeszcze główka Mumina po rzucie rożnym i końcowe 3:1. Kończymy sezon na szóstym miejscu, z 49 punktami - o 2 więcej niż mój poprzednik rok temu. Co ciekawe, wygrywamy trzecią tercję sezonu! Emil Nielsen zostaje królem strzelców i najlepszym piłkarzem ligi i - niestety - zaczynają się po niego ustawiać w kolejce mocniejsze kluby: Silkeborg, Cambuur, Randers i Sint-Truidense. Ciężko będzie zatrzymać naszego wychowanka. W przyszłym sezonie chcę powalczyć o awans, jednak priorytetem będzie zastrzymanie Nielsena...
  7. Muzyka

    Kochani, to jest to! JUDAS PRIEST powraca z genialnym numerem, z zajebistymi gitarami, melodią i mocą przywodzącą na myśl złote lata 80-te. Wow! Wysłane z mojego VTR-L29 przy użyciu Tapatalka
  8. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Przedstawienie składu Korzystając z okazji, postanowiłem nieco opowiedzieć o podopiecznych, jakich zgłosiłem do rozgrywek w NordicBet Lidze. Bramkarze 1. Frederik Schram - były młodzieżowy reprezentant Wysp Owczych, prawie dwumetrowy kolos niepokonany w powietrzu, silny jak tur, w ostatnich dwóch sezonach podstawowych bramkarz Roskilde, faworyt poprzedniego szkoleniowca, gra za darmo 15. Jakub Słowik - nie trzeba przedstawiać, niegdyś nadzieja Jagiellonii, jednokrotny nieoficjalny reprezentant Polski, nastęnie pograł trochę w Pogoni, niechciany w Śląsku, trafił do nas. Wysoki, obdarzony świetnym refleksem i dobrze wyprowadzający piłkę rękami, u mnie podstawowy gollkiper 30. Frederik Vang Larsen - wychowanek wielkiego FC Kopenhaga, dawno, dawno temu, ten 29-letn golkiper zagrał w duńskiej młodzieżówce, obecnie gra u nas za darmo, obdarzony bardzo dobrym refleksem, potrafi instynktownie wyjść do piłki, w klubie od ośmiu lat, od czterech rezerwowy 32. Daniel Tangvig - nasz wychowanek, 16-latek, świetny w piąstkowaniu i chwytaniu piłki, duży talent James Talbot - wychowanek Sunderlandu, reprezentant Irlandii U-21, bardzo odważny i zwinny, spory talent, gra za darmo Rudolfs Soloha - reprezentant Łotwy U-21, obdarzony świetnym refleksem i potrafiący dobrze grać w powietrzu, gra za darmo Obrońcy 2. Daniel Stenderup - podobnie jak Vang Larsen, dawno, dawno temu zagrał w młodzieżówce, podstawowy stoper, świetny kryjący, dobry w powietrzu, silny, agresywny, odważny, umiejący się ustawić i grać zespołowo - jedyne, czego mu brakuje, to szybkość i podanie, ale gdyby je miał, występowałby nie w Roskilde, a w Brondby, którego jest wychowankiem, i gdzie rozegrał 76 spotkań na najwyższym poziomie ligowym w Danii 3. Sebastian Lohse - 16-letni wychowanek, dość mierny, zagrał trzy mecze z ławki z musu, gra za darmo 12. Jacob Ostergaard - prawy obrońca, 17-latek wypożyczony z Hobro, dobre przyspieszenie, ustawianie się, świetna gra drużynowa, póki co pierwszy skład, ale nie jest jakimś pewnym ogniwem 14. Sebastian Nielsen - 18-latek wypożyczony z Midtjylland, bardzo dobry fizycznie, ofensywnie nastawiony lewy obrońca, pierwszy skład, jednak jego występy pozostawiają wiele do życzenia 19. Anthony Georgiou - 22-letni jednokrotny reprezentant Cypru, niegdyś w szerokiej kadrze Tottenhamu, niesamowicie wszechstronny, może grać na całej długości boiska po lewej stronie, a nawet jako napastnik, technicznie - drewno, ale szybki, bardzo szybki - jeździec bez głowy 20. Jewgienij Łeszko - 22-letni były młodzieżowy reprezentant Białorusi, analogicznie do Georgiou - szybki, ale słaby technicznie, do tego mający jednak głowę na karku, może grać po obu stronach obrony 28. Simon Christoffersen - stoper, 19-latek, wychowanek, podobno ma duży talent, ale póki co tego nie pokazuje 34. Abdul Mumin - silny, wysoki i szybki, nieco drewniany, ale to w końcu środkowy obrońca, młodzieżowy reprezentant Ghany, niechciany w Nordsjaelland 39. Andreas Holm - trzydziestoletni obrońca, który przyszedł przed tym sezonem za darmo z pierwszoligowego Helsingoru i gra u nas za darmo, z racji swojej niesamowitej szybkości, może grać także po prawej stronie, pierwszy skład Soren Nygard - 20-letni lewy obrońca, 9 meczów w trzeciej lidze, dobre przyspieszenie i odbiór, rezerwy Flemming Christensen - 16-letni wychowanek, prawy obronca, zero szybkości, zero talentu, ale w dwóch meczach trzeciej drużyny zaliczył trzy asysty, ślepej kurze ziarno... Pomocnicy 6. Nicklas Halse - 21 lat, a już kapitan, mentalna opoka, choć fizycznie i technicznie zupełnie nijaki, gra jako defensywny pomocnik i ma zapewniać spokój między liniami. Póki co daje radę, mimo oczywistych ograniczeń spowodowanych brakiem umiejętności 7. Mikkel Nohr Christensen - mierzący zaledwie 161 cm wzrostu urodzony rozgrywający, obdarzony świetną techniką, przyjęciem, szybkością, zwinnością, nienagannym dryblingiem i kreatywnością. Zaryzykowalem i dałem mu nietypowe zadanie bycia prawoskrzydłowym wchodzącym do środka. Póki co wywiązuje się z tych instrukcji bez zarzutu. 8. Johannes Ritter - zmiennik Christensena, jeździec bez głowy, szybki, zdeterminowany, całkiem przyzwoity drybler z dobrym dośrodkowaniem i techniką 9. Mathias Gehrt - 26-latek, który niegdyś pięciokrotnie reprezentował Danię na poziomie młodzieżowym, świetny technicznie drybler o doskonałym przyjęciu i precyzyjnym podaniu, dodatkowo posiadający niezłe przyspieszenie, niegdyś uznawany za spory talent, zaliczył sporo meczów w Brondby oraz w ADO Den Haag. Jego największą wadą jest jednak psychika. 13. Marcus Porsgrunn - 18-letni defensywny pomocnik, wychowanek FC Kopenhaga, duży talent 16. Maksim Gussev - gdy zaledwie 24-letni etatowy reprezentant Estonii, dwukrotny mistrz kraju z Florą Tallinn, przychodzi za darmo do klubu z drugiej ligi duńskiej, coś musi być nie tak - w przypadku Gusseva jest to jego głowa - przypadek beznadziejny, podobnie jak Gehrt. Poza tym ma wszystko - szybkość, siłę, drybling, strzał... Gdyby tylko mu się chciało, tak, jak mu się nie chce... 21. Robert Kakeeto - 23-letni reprezentant Ugandy, wypożyczony z Aalborga, szybki, pracowity i dobry technicznie, obdarzony dobrym odbiorem, pewny plac 27. Robert Larsen - 23-letni wysoki pomocnik o dobrej technice i warunkach fizycznych, obdarzony solidnym strzałem z dystansu i podaniem, brakuje mu jednak polotu i determinacji, wychowanek, prawie 100 meczów dla Roskilde 36. Jonathan Bredal - 16-letni wychowanek, dość szybki i mający dobre przyjęcie oraz technikę, może coś z niego wyrośnie Sebastian Lodahl - 20-letni szybki skrzydłowy o świetnym przyjęciu i dośrodkowaniu, niezły drybler, poza tym nie umie nic Kim Blink - 21-letni ofensywny pomocnik, wynalazek trenera młodzieży, obunożny, pracowity, średnie podanie i szybkość, bez szans na grę Thomas Lodberg - 20-letni pomocnik, szybki, z niezłym odbiorem Andreas Lauridsen - 19-letni wszechstronny pomocnik, szybki i zwinny, drewno Jake Brimmer - 20-letni młodzieżowy reprezentant Malty, specjalista od rzutów wolnych, dobnre przyjęcie, niezłe przyspieszenie i przyjęcie, ultymatywny tchórz, wychowanek Liverpoolu Shea Gordon - 20-letni młodzieżowy reprezentant Irlandii Północnej, bez numeru, ale członek pierwszego zespołu, solidny mentalnie, niezły strzał z dystansu, technika, odbiór, cechy fizyczne, 5 meczów w SPL dla Motherwell Kyle McClean - 20-letni kolega Gordona z reprezentacji, dość szybki i niezły technicznie, brak mu odwagi, ale poza tym nie ma większych wad, wszechstronnnie uzdolniony Michael Bergendorff - 16-letni wychowanek, lewoskrzydłowy, dość pracowity i błyskotliwy, ale drewniany i bez odrobiny talentu Napastnicy 10. Kristian Lindberg - 25-lenti wszechstronny napastnik, mogący grać na środku i obu skrzydłach, szybki, pracowity, dobrze wykonujący stałe fragmenty, posiadający dobre uderzenie z bliska i z daleka, odpowiednią technikę, spryt i umiejętność gry bez piłki, niegdyś reprezentant duńskiej młodzieżówki 11. Jaime Moreno - 23-letni reprezentant Nikaragui, 3 mecze i 1 bramka dla Malagi w La Lidze, świetny fizycznie i mentalnie, dobre przyjęcie, technika, wykańczanie akcji i gra głową, gdyby umiał wychodzić w uliczkę, byłby napastnikiem kompletnym, przewyższa tę ligę o głowę 17. Hannes Anier - 26-letni reprezentant Estonii, szybki drybler o dobrym wykończeniu akcji, absolutne zero w defensywie, kiepska koncentracja, gdyby nie Moreno, grałby w pierwszym składzie 18. Emil Nielsen - 25-letni wychowanek, już legenda klubu, wypożyczany do Rosenborga i AGF, atomowa szybkość, doskonały bez piłki, pracowity, opanowany, z dobrym przyjęciem, dryblingiem i wykończeniem, pewny plac na lewym skrzydle, wszechstronny 33. Morten Bodker - 17-letni wychowanek, bardzo szybki, dobrze grający bez piłki, pracowity, obdarzony dobrym wykończeniem 37. Nicolaj Morck - 16-letni wychowanek, miejscowy Peter Crouch, 197 cm / 78 kg, dobre wykończenie akcji Oliver Enevoldsen - 20-letni napastnik o niezłych atrybutach fizycznych, potrafiący dobrze grać bez piłki, technicznie - drewno Frederik Jorgensen - 20-letni wszechstronny napastnik o niezłej szybkości i przyjęciu, głowę zostawił w przedszkolu Mikkel Agger - 16-letni wychowanek, archetyp drewna, samą determinacją raczej nic nie wskóra Pozostali zawodnicy albo nie zostali zgłoszeni, albo mają mniej niż 16 lat i grać nie mogą. Juniorzy w wieku 16-21 lat zgłoszenia nie potrzebują, więc zostali uwzględnieni w powyższym spisie.
  9. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Nowa koncepcja W Roskilde na początku chciałem grać 4-4-2, jak w Hranicie, jednak ostatecznie uznałem, że spróbujemy czegoś nowego. Wynikło to z faktu, iż w drużynie jest multum świetnych środkowych pomocników i szkoda byłoby rezygnować z wielu z nich. Co więcej, w przeciwieństwie do białoruskiego zaplecza, w Danii można sprowadzać obcokrajowców, co otworzyło drzwi mojego gabinetu wielu agentom, którzy proponowali mi ciekawych zawodników. Okno transferowe nigdy nie było tak fascynujące! Postanowiłem także pozwolić trenerowi rezerw samemu dokonywać transferów do drużyny B i - trzeba przyznać - sprowadził kilku ciekawych młodzieżowców. Sparingi rozegraliśmy z kilkoma drużynami z Danii, wybraliśmy się także do Szwecji, a następnie gościliśmy w Roskilde BATE Borysów i rezerwy Bayernu, w których wystąpił nawet powracający po kontuzji Arjen Robben. Wyniki nie miały takiego znaczenia, jak wypracowanie sposobu gry i ustawienia. Ostatecznie padło na 4-1-2-2-1, z defensywnym pomocnikiem i dwoma wchodzącymi napastnikami ze skrzydła. Do drużyny sprowadziłem m.in. byłego reprezentanta Polski z nieoficjalnego spotkania z Rumunią - Jakuba Słowika, a także kadrowiczów Estonii (Hannes Anier i Maksim Gussev), Ugandy (wypożyczony Robert Kakeeto), Cypru (Anthony Georgiou, ex-Tottenham) czy Nikaragui (Jaime Moreno). Pierwszy poważny mecz to domowa potyczka z Koge, które zajmowało wysokie, piąte miejsce, i walczyło o wyższe lokaty. Zaczęło się niemrawo, jednak rywale zdołali pokonać Słowika. Dopiero w drugiej połowie zawodnicy Roskilde obudzili się. Jaime Moreno złapał taki wiatr w żagle, że mógł strzelić z pięć bramek, ale wobec nieskuteczności zakończył na jednej. Dwie dorzucił Nielsen i jedną Ritter, co dało nam zwycięstwo 4:1. Zasłużone, pomimo że dwa gole zdobyliśmy w doliczonym czasie. O wiele gorzej poszło nam z Fredericią, z którą wcześniej zremisowaliśmy w sparingu 2:2. Tym razem trzy dni przerwy dały się we znaki i ulegliśmy rywalom 1:3. Jedynego gola znów zdobył Moreno, tym razem z rzutu karnego. Po kolejnych czterech dniach znów musieliśmy udać się na wyjazd, tym razem do Middelfart. To drużyna okupująca strefę spadkową. Tu już nie było przebacz. Nielsen i Moreno zrobili z obrony przeciwników kołowrotek, a po rzucie rożnym jeszcze Holm dorzucił gola strzelonego głową. 4:1 i sześć punktów w trzech meczach. Początek nienajgorszy, ale mógł być lepszy. Przed nami teraz mecz z ostatnim Marienlystem, więc jest szansa na kolejne zwycięstwo. Załączam profile moich dwóch gwiazd
  10. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Nowe wyzwanie Zarząd Hranitu wielokrotnie zapraszał mnie na rozmowy, lecz - pomimo całej mojej sympatii do tego klubu i jego zawodników - nie zdołał przekonać mnie do podpisania nowej umowy. Przypomnę, iż według wygasającego kontraktu zarabiałem 35000 euro rocznie, a ich nowa propozycja obniżała moje zarobki do 32500. Wiedząc, iż w przeciągu miesiąca będę musiał znaleźć sobie nowego pracodawcę, rozpocząłem wysyłanie CV do klubów poszukujących menedżera. Warunki, które sobie narzuciłem, zakładały, iż nie zejdę poniżej drugiej ligi. Odpadła także Republika Południowej Afryki. Co ciekawe, wolnych posad było multum, a ostatecznie wziąłem udział w około dziesięciu rozmowach o pracę. Były to przeróżne kluby z Islandii, Finlandii, Słowenii, Słowacji czy nawet Białorusi, bo była też opcja pozostania w kraju. Ofertę złożył mi Horodziej - drużyna, która właśnie spadła z Wyższej Lihi, jednak zaproponowali mi zarobki na poziomie 22500 euro, co automatycznie zdyskwalifikowało moje przenosiny do rywala Hranitu. W końcu, w połowie grudnia, przyszła solidna opcja przenosin do Danii. Drugoligowe Roskilde zaoferowało mi 31500, jednak po negocjacjach przystali na 39000. Odłożyłem ostateczną decyzję o tydzień, by jeszcze poczekać na inne ewentualności. Rozmawiałem ze słowacką Senicą, jednak minęło siedem dni i nie otrzymałem konkretnej propozycji. W kolejnych rozmowach z Roskilde podwyższyłem jeszcze poprzeczkę płacową i ustaliliśmy moje zarobki na poziomie okrągłych 40000 euro rocznie. Jest to dla mnie też awans sportowy, gdyż reputacja Hranitu wynosiła jedną gwiazdkę, a Roskilde - dwie. Tak więc awans o dwa poziomy. Niestety, Duńczycy to klub półprofesjonalny, w przeciwieństwie do moich białoruskich byłych pracodawców. Także stadion w Roskilde wygląda dość tradycyjnie w porównaniu do ładnego obiektu w Łunieńcu - pomimo, iż jest dwukrotnie większy (6000 miejsc, ale tylko 512 siedzących). Sporo do życzenia pozostawia również baza treningowa i obiekty młodzieżowe. W Roskilde raczej nie zakotwiczę na długo, a potraktuję ten klub jako trampolinę do dalszego awansu. Nie wiem jeszcze, co z moją kolejną licencją trenerską, gdyż za kilka dni powinienem otrzymać Krajową A, a w przypadku zmiany klubu w trakcie kursu może być różnie. Druga liga duńska jest obecnie po 19 kolejkach, a Roskilde zajmuje dziewiąte miejsce na dwanaście ekip. Mam zająć miejsce w środku tabeli i tak to właśnie widzę. Strata do trzeciego, barażowego miejsca, jest zbyt duża, a przewaga nad strefą spadkową wynosi sześć punktów. W kadrze mam pięciu byłych reprezentantów młodzieżowych - czterech Duńczyków i jednego Islandczyka. Najlepszym strzelcem jest Emil Nielsen - wychowanek drużyny. Obecnie trwa przerwa zimowa, a najbliższy mecz ligowy rozegramy za 78 dni. Jest czas na przetasowanie składu, wypracowanie koncepcji i dopasowanie zawodników do niej. No cóż - misja Roskilde rozpoczęta! Tymczasem czas usiąść do wigilijnego stołu...
  11. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    To stadion BATE Borysów - tło ligi Walka do końca Mecz z liderem z Osipowicz zaczął się tragicznie. Już po dziewięciu minutach przegrywaliśmy 0:2. Na szczęście Kirilenko przypomniał sobie, jak zdobywa się gole, i w doliczonym czasie obu połów (sic!) zdobył bramki, które uratowały nam remis. O wiele gorzej wyglądało spotkanie ze Smolewiczami. Tu z kolei po strzałach Szczerbakowa i Kirilenki prowadziliśmy 2:0, a w przeciągu pięciu minut straciliśmy dwa gole w drugiej połowie i też zaledwie zremisowaliśmy. Trzecie spotkanie z serii - w Baranowiczach - przebiegało pod dyktando rywali. Znów dwa gole do tyłu i jedynie skromna odpowiedź Szczerbakowa. Przed ostatnią kolejką tylko jeden scenariusz dawał nam awans: - nasze zwycięstwo z Chimikiem Swietłahorsk PLUS - remis pomiędzy Dnieprem Mohylew i Baranowiczami ... w przeciwnym wypadku awansował zwycięzca tego drugiego meczu. Pojedynek z Chimikiem to prawdziwy horror na Polesiu. W piątej minucie tracimy gola po strzale Judyckiego, ale świetnie dysponowani skrzydłowi przeprowadzają dwie zabójcze kontry, po których Nachimow dwukrotnie pokonuje golkipera rywali. Jeszcze przed przerwą Jachnik wyrównuje z karnego, ale przed samym gwizdkiem Swirichin po rzucie rożnym podwyższa na 3:2. W drugiej połowie idziemy wet za wet, ale piłka odbija się od Miedwiediewa i wpada do własnej bramki. Zwycięstwo w 88. minucie ratuje powracający po kontuzji Cieślukiewicz, ale to i tak nie ma znaczenia. Dniepr rozgramia Baranowicze 3:0 i jednym punktem przegrywamy awans. Zdobyliśmy najwięcej bramek w lidze, a Szczerbakow został Królem Strzelców. Truchow, Szczerbakow i Kirilenko wybrani zostali do Jedenastki Sezonu. Nie podjąłem jeszcze decyzji odnośnie do mojej przyszłości...
  12. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Chętnie powalczę o awans, ale... no cóż... A pucharu szkoda, jednak jako drugoligowiec i tak było nieźle - pokonaliśmy pierwszoligowy Witebsk. Próba wypracowania pozycji do decydującego ataku Najbliższe mecze miały pomóc nam wyrobić sobie dorobek punktowy na tyle okazały, by nie martwić się zbytnio o kończące sezon trudne spotkania. Jak na ironię, pierwsza próba to pojedynek z teoretycznie najlepszą drużyną ligi - Dnieprem Mohylew - będącą jednak w fatalnej dyspozycji. Na Polesiu raczej nie bierzemy jeńców, jednak bez dwóch podstawowych obrońców było ciężko. Spotkanie toczyło się w dość wyrównanym rytmie, a goście zdołali nawet po przerwie pokonać dobrze dysponowanego Chutkę. Sędzia nie uznał jednak gola i wówczas otworzyła się psychologiczna szansa na przechylenie szali zwycięstwa. Tu - oczywiście - niezawodny okazał się Kirilenko, który wykorzystał świetne podania Szczerbakowa i Cieślukiewicza. Dniepr pokonany 2:0! Przed kolejnym spotkaniem mieliśmy przerwę reprezentacyjną, w której wzięło udział czterech graczy Hranitu. Sień, Safi i Kapow wystąpili w kadrze U-19, a Kirilenko zagrał w reprezentacji U-21. Żaden z nich nie strzelił gola. Odświeżeni gościliśmy na naszym stadionie Chwałę Pińsk - kolejnego całkiem groźnego rywala będącego w kiepskiej formie. Dobrymi wiadomościami zaskoczył mnie klubowy lekarz, powiadamiajac o tym, iż Swirichin i Hajdukiewicz już trenują z lekkim obciążeniem. Przypomnę, że ten pierwszy złamał nogę jeszcze przed rozpoczęciem ligowego sezonu, a był najlepszym stoperem w sparingach. Chwałę pokonaliśmy 1:0 po samobójczym trafieniu rywali. Mecz przebiegał pod nasze dyktando, jednak ani Kirilenko, ani Szczerbakow, ani nawet zmiennicy w osobach Sienia i Kapowa, nie potrafili pokonać golkipera gości. Po zdobyciu sześciu punktów u siebie trzeba było podjąć poważniejsze wyzwanie, czyli pojechać do stolicy, by zmierzyć się z Łuczą Mińsk. Niestety, drugi mecz z rzędu zawiedli napastnicy, marnując wiele stuprocentowych sytuacji. Na wysokości zadania stanął Cieślukiewicz, jednak w ostatniej minucie wyrównał Zujewicz. Jeszcze jedną szansę na zwycięstwo Hranitu zmarnował weteran Truchow, który nie wykorzystał rzutu karnego. Pomimo remisu, awansowaliśmy na... pozycję lidera, gdyż Osipowicze przegrały swoje spotkanie z Biełszyną! Przełamanie Kirilenki i Szczerbakowa miało nastąpić w następnym meczu, kiedy to graliśmy na wyjeździe z Uzdą - zdecydowanie najgorszą drużyną w lidze. Niestety, Cieślukiewicz naciągnął sobie mięsień i przez trzy tygodnie będziemy musieli radzić sobie bez niego. Zastąpi go Jemielianow, co wiąże się ze zmianą taktyki. Cieślukiewicz grał schodzącego do środka skrzydłowego, a Jemielianow to bardziej tradycyjny, przylegający do bocznej linii, typ gracza. Ciekawie robi się też na linii zarząd Hranitu - ja, gdyż kończy mi się umowa, a oferta przedłużenia kontraktu zawiera... obniżkę wynagrodzenia z 35 na 32,5 tysiąca euro rocznie. Nie mogę na to przystać. Jeśli Hranit nie da mi podwyżki, będę musiał poszukać sobie nowego klubu. Na mecz z Uzdą do składu wrócił po kontuzji Hajdukiewicz. Już w 18. minucie Łobanowski otrzymał czerwoną kartkę i rywale grali w dziesiątkę. Niestety, wciąż nasi napastnicy nie mogli przełamać klątwy nieskuteczności. Po zmianie stron zarządziłem bardziej ofensywną grę i po jednej z brawurowych akcji Jemielianowa lewym skrzydłem, do dośrodkowania nie doszedł Kirilenko, gdyż padł powalony przez rywala. Prowadzenie z jedenastki zapewnił nam Truchow. Jako, że był to jedyny gol w tym meczu, byłem mocno niepocieszony. Postanowiłem skrytykować obu napastników za ich formę w ostatnich spotkaniach. O ile Szczerbakow przyjął krytykę na klatę, to Kirilenko udawał, że nic się nie stało. Przed decydującą, trudną końcowką, w której zmierzymy się z czterema ciężkimi rywalami, pozostały nam jeszcze domowe potyczki z Kobryniem i Lokomotiwem Homel - które powinniśmy wygrać. Kobryń zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, lecz mimo to gra trójką napastników. A może właśnie dlatego jest tak nisko? Przed pojedynkiem na Polesiu wygrałem nagrodę dla najlepszego menedżera miesiąca, drugi raz w tym roku. Z Kobryniem nie wystąpił Miedwiediew, który najbliższy mecz rozegra dopiera za około trzy tygodnie. Zastąpił go Bieriezun, o którego występy domagał się od dawna trener Witebska, skąd jest wypożyczony. Już w pierwszej minucie w słupek trafił Szczerbakow. Druga próba naszego napastnika miała miejsce dziesięć minut później, kiedy to otrzymał świetne podanie od Bieriezuna. Tym razem wykończył to bezbłędnie. Rywale nie dawali za wygraną. Tatarczenko pięknym strzałem zza pola karnego pokonał Chutkę, a po chwili Kozeł podwyższył na 2:1! Po zmianie stron świetne dośrodkowanie Jemielianowa na wyrównującego gola zamienił Szczerbakow. Wynik nie uległ zmianie do końca. Znów tragiczny wstęp zanotował Kirilenko... Przed meczem z Lokomotiwem spadliśmy z pozycji lidera, a na przemyślenia mieliśmy kolejne dwa tygodnie, spowodowane przerwą reprezentacyjną. Rozmowa motywacyjna z Kirilenką znów nic nie dała. Chyba ta relacja się już wypaliła, a siedemnastoletni drugi najlepszy strzelec ligi myślami jest zupełnie gdzie indziej. Co więcej, Kirilenko stracił też motywację do gry na poziomie międzynarodowym. Jego występ przeciw greckiej młodzieżówce okazał się prawdziwą katastrofą, a nawet w drugim pojedynku z Kosowem nie potrafił pokonać bramkarza rywali. Morale w drużynie psuje też konflikt Miedwiediewa i Kwencera, którzy mieli ze sobą współpracować, a relacja ta nie okazała się zbyt owocna. Tacy rozbici mentalnie podejmowaliśmy czternasty w tabeli Lokomotiw Homel. Jakby tego było mało, poważnej kontuzji kręgosłupa doznał nasz mózg drugiej linii - Truchow - dla którego uraz ten oznacza koniec kariery. Igor wystąpił łącznie w 23 spotkaniach, w których strzelił 4 gole (wszystkie z karnych) oraz zanotował dwie asysty. Trzykrotnie wybierany był Piłkarzem Meczu. Natychmiast podsunąłem mu pod nos nowy kontrakt - tym razem w roli asystenta trenera drużyny U-19. Umowę z Hranitem podpisał też 25-letni pomocnik Maksim Szyło z Chwały Pińsk, który dołączy do nas w przyszłym sezonie. Wskutek tych wszystkich zawirowań, zdecydowałem się wystawić w obronie rekonwalescenta Swirichina (bez meczu) oraz 17-letniego Wojciechowicza, który ma wraz z Bieriezunem stworzyć solidny środek pola. Tym samym zrezygnowałem z tradycyjnego rozgrywającego. Do składu powrócił także Cieślukiewicz. O ile duet środkowy pomocników zagrał dobrze, to atak jak zwykle ostatnio zawiódł. Szczerbakow trafił w poprzeczkę, a Kirilenko nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji. Na domiar złego jedna z akcji rywali zakończyła się bramką. Przegrywamy z dużo słabszym zespołem 0:1, mimo przewagi. Powracają najgorsze demony z czasów Clyde... Przed decydującymi czterema meczami z bardzo ciężkimi rywalami znajdujemy się na drugim miejscu z zaledwie jednym punktem przewagi nad Dnieprem. Postanowiłem zwołać zebranie drużyny i przemówić piłkarzom do rozsądku, jednak ci twierdzą iż... jesteśmy w dobrej formie, a moja krytyka jest nieuzasadniona!
  13. Pożegnajmy zmarłych

    http://www.soccer-db.info/index.php?option=com_joomsport&task=view_match&id=37605 Zapomniany mecz, w którym zdobył gola przeciw Polakom w barwach Canarinhos. Niestety, nieuznawany za oficjalny.
  14. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Czas przetasowań Pucharowa potyczka z Witebskiem - drużyną z Wyższej Lihi - potoczyła się dość niespodziewanie. Na Polesiu oczekiwaliśmy srogiego wyzwania, tymczasem Kirilenko zaliczył hat-tricka, a po jednym trafieniu dołożyli Jemielianow i Sień. 5:2 z o wiele mocniejszym (teoretycznie) rywalem musiało nastrajać pozytywnie. Na własnym stadionie jednak mało kto próbuje w ogóle z nami grać w piłkę. Biełszyna przegrała 1:3, a Zorka 2:4. Gorzej wiodło się nam na wyjeździe, gdzie ulegliśmy Orszy i Naftanowi po 1:2. Dopiero pojedynek z Lidą zakończył się naszym jednobramkowym zwycięstwem. Kryzys przechodzi Dniepr Mohylew, zaś świetną formę złapały drużyny Orszy, Chimika, Osipowicz i Baranowicz. W efekcie po 20 kolejkach aż sześć czołowych drużyn dzielą zaledwie dwa punkty. Sezon wkracza w decydującą fazę, a w ostatniej tercji czekają nas ciężkie spotkania. Na początek podejmiemy u siebie Dniepr, a rozgrywki zakończymy pojedynkiem z Chimikiem - również na Polesiu. Dwa najcięższe wyjazdy to potyczki z Osipowiczami i Baranowiczami na przełomie października i listopada. Do drużyny świetnie wprowadził się Michaił Szczerbakow, który po przyjściu z Osipowicz w debiucie zdobyl bramkę, w kolejnym meczu asystę, a w następnym dorzucił jeszcze dwa gole. Również Diechtiar, po wyleczeniu kontuzji, rozegrał dwa bardzo dobre mecze - i to po obu stronach obrony. Musimy sobie - niestety - radzić bez kontuzjowanego Hajdukiewicza, naszego świetnego prawego obrońcy, który złamał obojczyk i do gry wróci najwcześniej w październiku. Sierpień zakończyliśmy spotkaniem trzeciej rundy Pucharu Białorusi, w którym to mierzyliśmy się ze Sławiją Mozyrz - aktualnie dziesiątą drużyną Wyższej Lihi. Teoretycznie jest to przeciwnik słabszy, niż pozostawiony przez nas w pokonanym polu Witebsk, ale zawsze spotkanie z wymagającym rywalem kosztuje mnie trochę nerwów. Zwłaszcza, że w takim meczu przydałby się kontuzjowany Hajdukiewicz. Mecz toczył się w ospałym tempie, aż do doliczonego czasu pierwszej połowy. Sławija ruszyła na bramkę Chutki, jednak kontra w wykonaniu Hranitu była zabójcza. Wymiana kilkunastu podań zakończyła się bramką Kirilenki. Co więcej, po wznowieniu natychmiast odzyskaliśmy piłkę, Diechtiar wypuścił Miedwiediewa, a ten podwyższył na 2:0 jeszcze przed przerwą! Podwójne uderzenie w doliczonym czasie gry zniszczyło morale Sławiji. Niestety, dobrą drużynę poznaje się po tym, jak potrafi się podnieść po takim ciosie. Digbeu i Azerskij zdołali pokonać Chutkę i mecz zakończył się remisem 2:2. O awansie do ćwierćfinału decydowała dogrywka, w której Loktionow ustalił wynik meczu. Mimo świetnego początku, odpadliśmy przegrywając 2:3 po horrorze na Polesiu. Wypożyczony do nas bramkarz Chutko podpisał z Hranitem stałą umowę, zaś legendarny weteran, 42-letni Truchow, oznajmił, iż ostatecznie kończy karierę po tym sezonie. Szkoda, bo wprowadza w środku pola spokój i profesorską finezję.
  15. Poznanskie spotkania przy kawie ;)

    Ale gdzie konkretnie? O ktorej? W sensie na wylotowke z Poznania czy przy granicy? Jak w granicach 11-14 na wylotowke z Poznania, to numer masz, dzwon.
  16. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Worek z bramkami na koniec rundy Końcówka pierwszej fazy sezonu 2018 to cztery trudne mecze ligowe. Smolewicze, Baranowicze, Osipowicze i Chimik Swietłahorsk to drużyny spokojnie aspirujące do czołówki tabeli. W spotkaniu z pierwszą z nich niespodziewanie dzień konia miał Cieślukiewicz, który już po 19 minutach miał na koncie dwa gole. Na nic się to jednak zdało, gdyż reszta drużyny nie nadążała za naszym lewoskrzydłowym. Ostatecznie rywale dogonili nas i wywalczyliśmy jeden punkt na trudnym terenie. Osipowicze z kolei, z genialnym Szczerbakowem - już zakontraktowanym do Hranitu, wyglądały jak banda amatorów podczas wizyty na Polesiu. Kirilenko zrobił z postrachu bramkarzy wiatrak, a wynik 4:1 dla nas był najniższym wymiarem kary. Tak to jest, gdy rywal się nazbyt otwiera w meczu z wielkim Hranitem. Prawdziwa kanonada miała jednak miejsce dopiero, gdy na Polesiu zameldował się zespół Baranowicz. Krasij szybko dał nam prowadzenie celnym uderzeniem głową, a jeszcze przed przerwą moi podopieczni zaaplikowali trzy kolejne gole. 4:0 do przerwy i ból głowy... co tu powiedzieć, by nie spasowali? Rywale rzucili się do furiackiego ataku, zdobyli trzy bramki, ale wynik meczu ustalił Hajdukiewicz, pewnie egzekwując rzut karny. 5:3 to nowy rekord liczby bramek w meczu oraz jedenaste spotkanie z rzędu bez porażki. Kończący rundę pojedynek z Chimikiem był prawdziwym spektaklem. Kibice w Swietłahorsku oglądali aż... 33 strzały na bramkę! Niestety, napastnicy obu drużyn zapomnieli o wizycie u okulisty, co w efekcie poskutkowało bardzo niespodziewanym bezbramkowym remisem. Pierwszą połowę sezonu kończymy na sensacyjnej pozycji wicelidera! Drużynę Hranitu opuścił Iwan Susza, który został nowym zawodnikiem Spartaku Nałczyk. Do czasu przyjścia Diechtiara jego miejsce na lewej obronie zajął relegowany wcześniej do rezerw Filip Poljakow. Mistrzostwa Świata w Rosji wygrała Hiszpania, pokonując w finale Niemców. Trzecie miejsce przypadło Argentynie, a czwarte Kolumbii. Królem Strzelcow został niespodziewanie Austriak Guido Burgstaller, zdobywca pięciu bramek. Polska nie awansowała na Mundial.
  17. [FM 2018] Błędy w tłumaczeniu

    Profesor, czy tłumaczysz też odznaki na Steamie? Od paru wersji już występuje tam tekst pod rząd (np. Twoja drużyna nie przegrała 10 meczów pod rząd). Zawsze zapominam o tym napisać. Pod rząd, jak wiesz, to rusycyzm, więc jeśli masz na to wpływ, to przy najbliższej okazji popraw te linijki na z rzędu
  18. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Zobaczymy @Pulek. Krok po kroku
  19. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Rozstrzelanie przed Mundialem Jak wiadomo, na przełomie czerwca i lipca w Rosji odbywają się Mistrzostwa Świata, a więc czas, w którym futbolowy świat na moment przestaje. My do tej pauzy mieliśmy jeszcze do rozegrania trzy spotkania ze słabeuszami - wszystkie na wyjeździe. Na pierwszy ogień poszedł Kobryń, który przez cały sezon zdobył... jeden punkt. Bezlitosny Kirilenko zaliczył hat-tricka i odesłał amatorów z powrotem do szkoły. Drugi wyjazd to pojedynek z Lokomotiwem Homel. Tu było już nieco gorzej. Dominowaliśmy, ale ani Kirilenko, ani Sień, nie potrafili pokonać bramkarza rywali. Bezbramkowy remis to nie to, co sobie założyliśmy przed tym spotkaniem. Po jedenastu kolejkach zajmujemy więc czwarte miejsce. Hranitowi pozostały wyjazdowe spotkania ze Smolewiczami i Chimikiem Swietłahorsk oraz domowe potyczki z Baranowiczami oraz Osipowiczami. Ostatnie spotkanie przed Mundialem to pierwsza runda Pucharu Białorusi z trzecioligowym FK Bereza-2010. Tu znów pierwsze skrzypce grał Kirił Kirilenko, który dwukrotnie trafił do siatki, oraz Cieślukiewicz - autor trzeciego gola. Rywale raz pokonali Chutkę, ale sędzia nie uznał bramki z powodu faulu. Także Kirilenko miał szansę powiększyć swój dorobek, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Co ciekawe, udało się nam dokonać dwóch transferów. Jako że borykamy się z problemem obsadzenia lewej strony obrony, kontrakt z Hranitem podisał Denis Diechtiar. Hitem okienka, które otwiera się w sierpniu, będzie jednak przejście Michiła Szczerbakowa z Osipowicz - najlepszego strzelca ligi, autora trzynastu goli w ośmiu meczach!
  20. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Odrodzenie Hranitu Już dwa poprzednie spotkania pokazały, iż początkowa zadyszka naszej drużyny mogła być jedynie wypadkiem przy pracy. Przed nami jednak rysowała się perspektywa wyjazdu do Mohylewa, na mecz z liderującym Dnieprem. Co ciekawe, spotkanie miało niezwykle wyrównany charakter, i dopiero rezerwowy Ilija Sień w 67. minucie pokonał golkipera gospodarzy. Ucieszeni wizją zwycięstwa w tak ważnym meczu, zaczęliśmy grać bardziej zachowawczo, jednak ostra defensywa zakończyła sie faulem w polu karnym, który rywale zamienili na wyrównująca bramkę. Na szczęście Dniepr też potrafi faulować, co wykorzystał Hajdukiewicz, dając nam bardzo ważne trzy punkty, precyzyjnie uderzając piłkę z jedenastu metrów. Kilka dni później na Polesie przyjechała Łucz Mińsk - drużyna zajmująca czwarte miejsce. Po bramkach Kirilenki i Miedwiediewa zostaliśmy zepchnięci do defensywy, ale rywale potrafili tylko zdobyć się na strzelenie bramki honorowej. Aby powiększyć serię do ładnej półokrągłej liczby pięciu zwycięstw z rzędu, musieliśmy pokonać u siebie Uzdę. Przed meczem z lekkimi kontuzjami wypadli Kapow i Sień, a już w spotkaniu z Dnieprem poważnego urazu doznał nasz rozgrywający Truchow. Weterana środka pola zastąpił godnie 17-letni Wojciechowicz (asysta z Łuczą). Uzda przed meczem z nami zajmowała przedostatnie miejsce, z zaledwie jednym zwycięstwem i dwoma remisami. Zgodnie z przewidywaniami, dominowaliśmy całe spotkanie, a Kirilenko mógł zanotować hat-tricka już w pierwszej połowie, ale nie wykorzystał karnego. Godna zapamiętania była asysta Hajdukiewicza, który posłał długą piłkę spod własnego pola karnego tuz pod nogi Kirilenki, który zamienił to świetne podanie na gola. Zwycięstwo 3:1 pozwoliło nam awansować na czwarte miejsce w tabeli. Przed nami teraz dwa wyjazdowe mecze z ekipami z dołu tabeli. Ciekawostka: Mistrzem Polski został... Bruk-Bet Nieciecza. Gdyby Legia wygrała w Poznaniu w przedostatniej kolejce, to ona zdobyłaby tytuł. Spadły Arka i Górnik. Z I Ligi awans wypracowały Stal Mielec i Chojniczanka. Trener Niecieczy, Maciej Bartoszek, od nowego sezonu pracował będzie w Lechu Poznań.
  21. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Raz na wozie, raz pod wozem Inauguracja sezonu na Polesiu wypadła na mecz z Orszą. Kontuzjowanego Swirichina zastapił Kwencer i przystąpiliśmy do gry. Od początku dominowaliśmy w każdym aspekcie, jednak brakowało koncentracji i skuteczności. Jedynego gola zdobył Nachimow po ładnej zespołowej akcji. Niestety, na pieć minut przed końcem rywale wyrównali i straciliśmy dwa punkty. Szkoda, bo przed nami były dwa arcytrudne pojedynki: z Biełszyną Bobrujsk oraz Naftanem Nowopołock. Biełszyna, wyposażona w żądło w postaci znanego ze sparingowej potyczki Bazieja, stwarzała dużo problemów, jednak w końcu sama się podłożyła, faulując w polu karnym naszego Kirilenkę. Doświadczony Truchow takich szans nie marnuje. Poza tym jednym incydentem, trzeba powiedzieć - mecz wiał nudą. Po zmianie stron gospodarze w końcu zaczęli grać tak, jak potraifą najlepiej i Baziej zdobył gola, a także wypracował rzut rożny, po którym padła bramka. Dalej już było z górki dla rywali. Gdy Hołowczik przestrzelił z metra na pustą bramkę, wróciły wszystkie złe wspomnienia ze Szkocji. Drużyna była w mentalnej rozsypce i nic nikomu nie wychodziło. Żenada. 1:3. Kwiecień kończyliśmy pojedynek ze spadkowiczem - Naftanem, który zanotował jednak słaby start. Pomimo stworzenia kilku groźnych akcji, jak zwykle brakowało koncentracji przy wykończeniu. Ani Truchow, ani Kirilenko nie mogli przemóc strzeleckiej niemocy. W końcówce jeszcze czerwoną kartkę otrzymał pomocnik rywali, jednak nie zmieniło to wyniku. Trzeci mecz i drugi remis. Wciąż czekamy na zwycięstwo. Okazja na to była w konfrontacji z Lidą - drużyną, która jeszcze nie przegrała, a ponadto pokonała Biełszynę, remisując z Naftanem na wyjeździe. Zadanie - jak widać - nie należało do łatwych. Już w 9. minucie zmarnowaliśmy szansę po strzale w słupek - czyli tradycji niecelności stało się za dość. Rywale wykorzystali naszą niemoc i objęli prowadzenie. Każda kolejna akcja Hranitu kończyła się zmarnowaą szansą. Wszystko wygląda tak, jak w Clyde. Bez sensu. Prawdziwy horror przeżyliśmy w meczu z FK Zorka-BDU, gdzie przegrywaliśmy 0:1, 1:2, straciliśmy prowadzenie 3:2 na 3:3 i dopiero w końcówce Miedwiedeu dał nam zwycięskiego gola. Hat-tricka zaliczył Kirilenko. To pierwsza wygrana Hranitu w lidze w tym sezonie. W przeciwieństwie do większości rywali (4-1-3-2), Chwała Pińsk grała nastawionym na kontrataki 4-1-2-2-1. To ustawienie przyniosło gospodarzom kolejnego meczu drugie miejsce w tabeli. Ku zaskoczeniu wszystkich, ze mną na czele, mecz był nadzwyczaj wyrównany, a poziom profesorski zaprezentował nasz stoper - Aliaksandr Krasij. Wychowanek Witebska dokonał siedmiu kluczowych interwencji i całkowicie wyeliminował z gry napastników Chwały. Jedynego gola zdobył Igor Truchow, zamieniając jedenastkę na bramkę. Drugie zwycięstwo stało się faktem. Hranit awansował na dziesiąte miejsce. Czeka nas teraz dwutygodniowa przerwa i arcytrudny wyjazd do lidera i spadkowicza - Dniepru Mohylew.
  22. Polityka wewnętrzna

    Nowy Jork to nie jest przyklad wolnego miasta. Bardziej patrz na Teksas, Arizone, te klimaty. Wysłane z mojego VTR-L29 przy użyciu Tapatalka
  23. Polityka wewnętrzna

    Nie w USA, nie w wolnych stanach. A zdechla lewacka Europa właśnie m in. przez mentalność kolektywna jest zdechla. Wysłane z mojego VTR-L29 przy użyciu Tapatalka
  24. Polityka wewnętrzna

    Miasto Jest Nasze to nie "mieszkańcy", a terroryści. Pozdrawiam. Wysłane z mojego VTR-L29 przy użyciu Tapatalka
  25. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Ukraińskie remedium na brak skuteczności i niemieckie gradobicie Narzekałem ostatnio, że piłkarze przestali strzelać, jednak na Białorusi jakoś wygląda to lepiej, niż w Szkocji. Ukraińskie tournee potwierdziło zresztą dobre nowiny. W spotkaniach z tamtejszymi amatorami ustrzeliliśmy 18 bramek, nie tracąc żadnej. W świetnej formie był Siarhiej Hołowczik, który zawiódł totalnie w spotkaniu z Szachcjorem Salihorsk pod koniec pierwszego etapu przygotowań. Jakby rzekł Tomasz Hajto - truskawką na torcie - był finałowy turniej o Puchar Hranitu, rozgrywany u nas na Polesiu. Obsada to drużyny rezerw Legii, Bayernu oraz Borussii Dortmund. W półfinałach zmierzyli się ze sobą Niemcy, oraz my z Mistrzem Polski. Już po kilku sekundach świetną akcję przeprowadził Hołowczik i dał nam prowadzenie. Nachimow i Kirilenko podwyższyli jeszcze przed przerwą i rywale, z Radoviciem, Nishim, Wełnickim czy Szumskim w składzie, byli bezradni. Po zmianie stron role się odwróciły i Legia dwukrotnie zapisała się w protokole strzelców, jednak nie wystarczyło to, by odrobić straty. Hranit awansował do finału, gdzie miał zmierzyć się z monachijskim Bayernem. Niestety, w meczu z Legią Jahor Swirichin złamał sobie nogę i nasz środkowy obrońca cały sezon ma z głowy. Finał oglądał ze szpitalnego łóżka, a jego miejsce zajał Maksym Kwencer. Nie mogliśmy także skorzystać z pomowcy drugiego ze stoperów - Krasija. 250 osób oglądało bohaterską warkę Hranitu z młodymi talentami z Monachium. Zaledwie czternastoletni(!) Johann Lense zdobył hat-tricka, Franck Evina dołożył jeszcze dwa trafienia. Nie był to jednak mecz jednostronny. Toczyliśmy wyrównany bój, a na bramki rywali odpowiedzieli Truchow, Kwencer i rezerwowy Mułkiewicz. 3:5 w finale z rezerwami Bayernu to nie wstyd. Chyba jesteśmy gotowi na ligę. Media prognozują szóste miejsce. Jak będzie w rzeczywistości? Ach, zapomniałem - muszę jeszcze wypożyczyć ze dwóch obrońców, bo coś się poskładali nasi stoperzy.
×