Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Vami

Użytkownik
  • Zawartość

    6328
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    67

Zawartość dodana przez Vami

  1. Kącik prawny

    Pozostaje pytanie o ważność tego.
  2. Max baza, ponad 100 lig z różnych krajów Journeyman Wraz z wyjściem nowej wersji naszej ulubionej gry, postanowiłem tradycyjnie rozpocząć karierę w moim ulubionym od kilku edycji stylu. Minimalne umiejętności, doświadczenie i bezrobocie. Poszukiwanie klubu: czas start! Poszukiwania Mimo że automatycznie złożyłem swoje oferty pracy wszędzie, z góry odrzucałem na początek propozycje rozmów z krajów spoza Europy. Uważam, że zakotwiczenie w Indiach czy RPA oznaczałoby bardzo marne szanse na transfer do Europy. Dlatego też wolałem skupić się na niższych ligach Starego Kontynentu. Jako Polak wiązałem duże nadzieje z posadą w Pogoni Siedlce, jednak ostatecznie klub ten zdecydował się na innego kandydata. Po odbyciu kilkunastu rozmów o pracę, wiadomo było, że czeka mnie wylot na Wyspy Brytyjskie. Ostateczna decyzja miała zapaść pomiędzy dwoma klubami. Pierwszy z nich - FC United - prowadziłem już w wersji 2017, więc bałem się nudy. Druga propozycja brzmiała nieco lepiej - Clyde. Czwarta liga szkocka i duże tradycje - powrót do lat świetności? Czemu nie? Historia Clyde zalożono w 1877 roku, a 14 lat później klub dołączył do Football League - rok po jej starcie. Aż do sezonu 1974/75 moja nowa drużyna grywała głównie na najwyższym poziomie rozgrywek, jedynie okazjonalnie spadając, by za chwilę wrócić. Następnie przyszły ciężkie czasy tułaczki po niższych szczeblach, które trwają aż do dziś. Minęło już 42 lata od dnia, kiedy Clyde rozegrało ostatnie spotkanie w Premier League. W latach swojej świetności The Bully Wee upodobali sobie cyfrę 3: trzykrotnie sięgali po Puchar Szkocji, trzykrotnie przegrali w jego finale, a także trzykrotnie zajnowali trzecie miejsce na najwyższym poziomie ligowym. Cztery razy z kolei Clyde sięgnęło po Puchar Glasgow. Niestety, w historii klubu próżno szukać występów w europejskich pucharach, gdyż pierwsza edycja Pucharu Zdobywców Pucharów odbyła się w sezonie 1960/61, a więc o rok za późno, by tryumfujące w krajowym pucharze w rozgrywkach 1957/58 Clyde w nim wystąpiło. Jak widać, los niezbyt sprzyjał ekipie z Cumbernauld: o rok za późno zgłosili się do ligi, by być jej członkiem-założycielem, a rok za wcześnie wygrali puchar, by wystąpić w Europie. Pora zmierzyć się z tym fatum. Bad boys, bad boys, whatcha gonna do? Ciekawostką jest także fakt, iż jednym z moich podopiecznym jest niejaki David Goodwillie - 28-letni napastnik, który ma na swym koncie 3 występy i 1 bramkę w reprezentacji Szkocji. Do niedawna grał w Plymouth, a w przeszłości strzelał bramki w Premiership - i to zarówno szkockiej, jak i angielskiej! Cóż więc się stało? Goodwillie został oskarżony o gwałt i dwa pobicia. Jego życie pozaboiskowe spowodowało, że kluby nie miały ochoty wiązać się z brytyjskim badboyem kontraktem, aż czwartoligowe Clyde wyciągnęło do niego pomocną dłoń. W sześciu meczach poprzedniego sezonu zdobył cztery bramki, jednak kibice i sponsorzy zaczęli odwracać się od klubu. Mam spory dylemat moralny związany z tym zawodnikiem, natomiast ma on posłuch w szatni i ciężko będzie mi się go pozbyć. Jak gramy? Jeśli chodzi o ustawienie zespołu, w okresie przygotowawczym próbowałem dwóch wariantów: skrajnie ofensywnego 4-2-3-1, przechodzącego w ofensywie w 2-2-6, oraz zachowawczego 4-4-2. Oba właściwie spisywały tak, jak myślałem. Potrafiliśmy rozbić słabszych rywali 6:2 czy 4:1, by przegrać z mocniejszymi 0:3 (ofensywne), a także zamurować bramkę i powalczyć z potężnymi Aberdeen (0:1) czy Dundee United (1:3). Pod koniec tego drugiego spotkania, które było zresztą ostatnim sparingiem, zastosowałem hybrydę obu rozwiązań i byłem zadowolony z tego, co zobaczyłem na boisku. Taktyka opiera się na formacji 4-2-3-1, z mocno wysuniętymi bocznymi obrońcami grającymi jako cofnięci skrzydłowi, solidnym centralnym modułem złożonym z dwóch stoperów oraz środkowych pomocników biegających od pola do pola, a także czwórki graczy ofensywnych: schodzących ze skrzydeł napastników, lisa pola karnego oraz rozgrywającego operującego pomiędzy nimi. Gramy z kontry, krótkimi podaniami, opierając ataki na skrzydłach i wchodzących bocznych obrońcach robiących różnicę. Nie szczędzimy dryblingów, podań prostopadłych i ostrego pressingu, a także boiskowej agresji. Nie posyłamy właściwie górnych piłek. Styl gry jest więc bardzo daleki od czwartoligowych szkockich standardów. Pierwsze starcia i niespodzianki Przed ligą czekał nas jeszcze Puchar Ligi (grupa śmierci z pierwszoligowymi Kilmarnock i St. Mirren oraz trzecioligowymi Stranraer i Airdrieonians), a także pierwsza runda Petrofac Training Cup z młodzieżówką Motherwell. Potraktowałem to jako okazję do sprawdzenia mojego nowego taktycznego pomysłu na żywym organizmie. W końcu liga jest najważniejsza. Wyniki i gra przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Na wyjeździe z pierwszoligowym Kilmarnock prowadziliśmy 2:0, by zremisować 2:2 i wygrać w karnych (Puchar Ligi ma dziwne zasady, polegające na rozgrywaniu serii jedenastek w przypadku remisu, co skutkuje w przyznaniu 2 punktów zwycięzcy i 1 przegranemu), następnie pokonać Stranraer oraz zremisować z kolejnym pierwszoligowcem - St. Mirren - tym razem ulegając im w karnym. Tabela grupy wyglądała tak, że zwycięstwo z Airdrieonians dawało nam drugie miejsce i prawdopodobny awans jako jedna z najlepszych drużyn spośród wiceliderów. Niestety, mimo niesamowitej, emocjonującej walki, zostaliśmy pokonani 1:2. Nie zważając na końcowy wynik, byłem naprawdę dumny z moich chłopaków. W pucharowym spotkaniu z Motherwell U-20 także byliśmy skazywani na porażkę, jednak kontrolowaliśmy cały mecz i pokonaliśmy utalentowaną młodzież z pierwszej ligi. Transfery Nie dysponując żadnym budżetem transferowym, musiałem oprzeć się na zawodnikach bez kontraktu oraz wypożyczeniach. W tym celu nawiązałem współpracę z Aberdeen, które zostało klubem patronackim Clyde. Umowa ta poskutkowała przejściem kongijskiego obrońcy - Harlaina Mbayo - do naszego klubu do końca sezonu. Z Derby County wypożyczyliśmy dziewiętnastoletniego Calluma MacDonalda, który nawet otarł się o młodzieżową reprezentację Szkocji, a spośród wolnych zawodników pozyskaliśmy doświadczonego stopera Steviego Campbella oraz... Dereka Riordana! Tak, tego było snajpera Celticu, trzykrotnego reprezentanta Szkocji, Odkrycie Sezonu 2004/05 w kraju, ostatnio występującego w Edinburgh City. Technika mu została na niezłym poziomie, natomiast przygotowania motorycznego nie ma żadnego. Skład W związku z zaimplementowaniem mojej wizji, od razu było widać, gdzie mamy braki. Właściwie nikt nie potrafi grać jako ultraofensywny boczny obrońca przechodzący w skrzydłowego. Podobnie problematycznymi pozycjami są schodzący skrzydłowi i środkowy napastnik. Niby na wszystkich trzech pozycjach może grać Goodwillie, a na szpicy legendarny Riordan, jednak w sparingach nie błyszczeli. Do grupy trzymającej władzę w Clyde zaliczają się jeszcze Kevin Nicoll i David Gormley. Ten pierwszy to stoper, który w okresie treningowym doznał długotrwałej kontuzji, a drugi z kolei wywalczył sobie dobrą grą miejsce na szpicy ataku. W drugiej linii mamy Davida Millera - specjalistę od stałych fragmentów gry, a w bramce rewelacyjnego Blaira Curriego - wychowanka Glasgow Rangers. Oprócz Riordana, MacDonalda i Goodwilliego, międzynarodowe doświadczenie posiadają boczni obrońcy: Jordan Lowdon (9 U21, ex-Celtic) oraz Kieran Duffie (6 U21, ex-Falkirk). W okresie przygotowawczym bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie także prawoskrzydłowy Mark Burbidge, obdarzony świetnym jak na ten poziom dośrodkowaniem. W Premiership występował również Barry Cuddihy (3 mecze w St. Mirren) - partner Millera na środku pomocy, Jordan Stewart (1 mecz w St. Mirren) - mogący grać zarówno na lewej stronie obrony, jak i pomocy, wypożyczony z Glasgow Rangers Kyle Bradley (1 mecz tamże) - wszechstronny obrońca oraz wypożyczony z Partick Thistle Mark Lamont (1 mecz tamże) - prawoskrzydłowy. W drużynie mam też Polaka - Przemysława Dachnowicza, wychowanka Glasgow Rangers, obecnie jednak przebywającego na wypożyczeniu do Kilsyth. So it begins... Ligę rozpoczynaliśmy od wyjazdu do Berwick. Bukmacherzy typują nas na 6. miejscu. Awansuje mistrz, miejsca 2-4 grają w barażach, a drużynę, która zajmie ostatnie miejsce, czeka baraż o utrzymanie. Pozytyw: mamy największy stadion w lidze!
  3. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    @lad Gorący lipiec w Trondheim Okres po Euro nie był zbyt udany. W przeddzień okna transferowego zagraliśmy sparing z Dinamem Zagrzeb, którym pożegnaliśmy naszych dwóch obrońców - Samela Hamzicia oraz Brage Lunda Hansena. Hamzić sprokurował rzut karny, po którym straciliśmy gola, a Lund Hansen zaliczył poprawny wynik. Wygraliśmy to spotkanie 2:1 po bramkach Storflora i Brorvika. W lidze przerwa nie zrobiła nam za dobrze. Wyjazdowy pojedynek z Haugesund przebiegał pod nasze dyktando, a już po kwadransie - dzięki Toninowi i Kemenesowi - prowadziliśmy 2:0. Niestety, druga połowa to tradycyjne bicie głową w mur - jak to bywa w meczach ze słabszym rywalem. Te wszystkie niewykorzystane akcje obróciły się przeciwko nam, gdy Sunde i Diallo wyrównali stan gry. Haugesund uratował punkt w ostatniej minucie. Mecz z Odds to już w ogóle katastrofa. Fatalny Bergum w obronie i jeszcze gorszy właściwie cały moduł ofensywny. Do przerwy przegrywaliśmy 0:1 i niewiele brakowało do totalnej kompromitacji. Szczątki honoru uratował rezerwowy Zaroury. Dwa remisy z rzędu spowodowały, iż wyprzedził nas Stabaek. Na koniec pierwszej rundy rozgromiliśmy Sarpsborg 3:0, jednak nie zmienia to faktu, iż przystępujemy do rewanżów w roli gończych. Największym wydarzeniem transferowym jest póki co odejście Georgiego Wasiliewa ze Stromsgodset do CSKA Moskwa. Ten zawodnik zaliczył aż 13 trafień i był liderem klasyfikacji strzelców. My również pozbyliśmy się kilku graczy. Poza wspomnianymi Hamziciem i Lundem Hansenem, udało mi się usunąć z listy płac niezgłoszonych obcokrajowców: Aguerda i Licaja, a także leciwego Eggena Hedenstada. Ważnym ogniwem drużyny był Jo Hopen, który - wraz z Aguerdem zresztą - wzmocnił Alanyaspor. Na liście zakupów prawie sami młodzi, obiecujący Norwegowie: Ole Kristian Magnussen - 19-letni stoper, który wystąpił w siedmiu meczach Eliteserien w barwach drużyny lidera - Stabaeku Hakon Perminow - 21-letni pomocnik, również ze Stabaeku, który wystąpił we wszystkich meczach tej ekipy w bieżącym sezonie - z doskonałym skutkiem Jo Frydberg - 21-letni ofensywny pomocnik, wychowanek Molde, raczej zmiennik Oraz jedyny doświadczony zawodnik: Gustav Wikheim - 31-letni ofensywny pomocnik, który przez lata miał pewny plac w duńskim Midtjylland Indywidualnie w pierwszej fazie połowie ligowego sezonu spisywał się Riccardo Tonin, który w 14 spotkaniach ligowych zdobył 12 goli i 5 asyst, a także Edvard Tagseth, autor ośmiu trafień i sześciu asyst. Ładnie wprowadził się do drużyny Tom Brorvik, który obecnie zajmuje miejsce na szpicy, a Tonin przeniósł się na lewe skrzydło. 20-letni napastnik póki co zanotował cztery gole i tyleż samo asyst. Sporo sytuacji stwarza Botond Kemenes, który także jest najlepszym dryblerem w drużynie. W obronie dobrze i równo grają zarówno obaj boczni - Dor Elo i Emil Kalsaas, jak i para stoperów - Wilhelm Alme i Vegard Bergum. Nieźle broni Jari Weckstrom. Jak zauważyliście, w tej laurce brakuje dwójki środkowych pomocników. O ile jeszcze Teun Koopmeiners grał poprawnie - bo trudno powiedzieć, że dobrze - to Ronaldo Lucena zjechał z poziomem bardzo nisko. To właśnie jego ma zastąpić w pierwszym składzie Hakon Perminow, który znakomicie spisywał się w Stabaeku. Euro 2024 wygrała Portugalia, pokonując Francję 2:1 w finale. 39-letni Cristiano Ronaldo nie pojechał, niestety, na zwycięski turniej i zakończył karierę po tym sezonie, mając na koncie... 211 występów w kadrze i 138 goli! Królem strzelców, autorem obu goli w finale i najlepszym piłkarzem został Andre Silva, na co dzień grający w Monaco. Polska, prowadzona przez Czesława Michniewicza, zajęła trzecie miejsce w fazie grupowej i odpadła w 1/8 finału z Holandią.
  4. Kącik prawny

    Słuchajcie, ja nie znam się na tych etatystycznych formach zatrudnienia, ale wiem, że Forumek się zna, to może ktoś coś podpowie. Otóż moja koleżanka pracuje w firmie, która zmienia właściciela. Cały jej dział zostanie zlikwidowany (księgowość), gdyż nowi właściciele mają zamiar tę usługę zamówić u zewnętrznej firmy. Ma umowę o pracę na czas nieokreślony, 2 lata stażu pracy, więc przysługuje jej - bo nie ma innego wpisanego - miesięczny okres wypowiedzenia. Otrzymała dziś wypowiedzenie treści: Słowem: otrzymuje wypowiedzenie w kwietniu z okresem 1 miesiąca, który mija w... lipcu. Pytanie brzmi: czy to w ogóle legalne? Czy w związku z tym nie powinna po prostu pracować do końca maja? Podobne wypowiedzenia otrzymały inne osoby z działu (łącznie 6, więc nie jest to zwolnienie grupowe), jednak one mają dłuższy staż i mają 3 miesiące okresu wypowiedzenia, więc u nich się to zgadza. Wypowiedzenie otrzymała od szefa poprzedniej spółki - tej, która się zwija.
  5. Duch błękitno-morski

    No proszę. Brawo Pulek. Sezon bez porażki Wszystkie remisy na screenie to 0:0 na wyjeździe. Grasz bardziej zachowawczo poza domem?
  6. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Siła rozpędu Po Ranheim, które miało znakomity początek sezonu, nie został już nawet ślad. Dziś to drużyna broniąca się mozolnie przed spadkiem. Mimo to, ich napastnik - Niklas Castro - zdołał pokonać słabo dysponowanego Weckstroma. Na szczęście lepiej radziła sobie formacja ofensywna Rosenborga. Grający dziś na szpicy Tom Brorvik zaliczył dwa trafienia, a pozostałe zapisali na swoim koncie Tagseth, Zaroury i Storflor. Występujący na skrzydle Tonin tym razem pozostał cichy przez całe spotkanie. Trzy dni później przypomniał sobie, jak należy zachowywać się pod bramką rywali. Trzecia runda Pucharu Norwegii i znakomita postawa włoskiego snajpera ekipy z Lerkendal. Dwa gole wystarczyły, by w pokonanym polu pozostawić Aalesund i oczekiwać na drugoligowy Kristiansund w czwartej rundzie. Jeszcze przed przerwą na Euro gościliśmy na Lerkendal drużynę Lillestrom. Tym razem w roli głównej wystąpił Edvard Tagseth, który zaliczył dwa gole. Trzeciego dołożył Anass Zaroury. Po dwunastu kolejkach mamy dwa punkty przewagi nad Stromsgodset i trzy nad Stabaekiem. Teraz czas na letnią wyprzedaż i debiut w roli selekcjonera reprezentacji Irlandii. Czerwiec to miesiąc, gdy kluby zaczynają pytać o moich najlepszych graczy. W obszarze zainteresowań niezłych europejskich drużyn znaleźli się Brage Lund Hansen, Ronaldo Lucena, Teun Koopmeiners i Edvard Tagseth. Koopmeiners był już jedną nogą w Maccabi Tel Awiw, jednak odrzucił ofertę kontraktu mojego byłego pracodawcy. Izraelczycy zrezygnowali z pomysłu sprowadzenia Holendra i zamiast niego... wyłożyli 3 miliony euro na Lunda Hansensa! Gwiazda norweskiej młodzieżówki założy od nowego sezonu żółto-czarny trykot Maccabi. Wiem, że oddaję Brage w dobre ręce. Jako selekcjoner Irlandii debiutowałem meczem towarzyskim z... Norwegią. Kilka dni wcześniej w jej barwach wystąpił po raz pierwszy nasz obrońca - Vegard Bergum - który przez ostatnie kilka tygodni leczył kontuzję i nawet nie zdążył zagrać meczu w klubie po odbyciu okresu rekonwalescencji. Wypadł jednak całkiem nieźle. Jeszcze lepiej poszło Botondowi Kemenesowi, który w debiucie na Euro został wybrany Piłkarzem Meczu. Po selekcji okazało się, że W kadrze ojczyzny Guinnessa brakuje dryblerów. Tę tajemną umiejętność posiadło zaledwie dwóch graczy: lewy obrońca Tom Field i prawoskrzydłowy Jordan Graham. Reszta raczej nie powinna wdawać się w indywidualne pojedynki. Pozostałe aspekty gry wyglądają nawet znośnie. Najwięcej pracy czeka nas nad morale. W debiucie zremisowaliśmy z Norwegami, a jedynego gola zdobył - po raz pierwszy dla reprezentacji Irlandii - 33-letni pomocnik Conor Hourihane.
  7. Duch błękitno-morski

    Ładnie Ci idzie Oby tak dalej! Więcej odwagi w ataku
  8. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Owocna majówka Przystępowaliśmy do majowych meczów z drugiego miejsca, ustępując pola jedynie Ranheim - beniaminkowi prowadzonemu przez Andre Bergdolmo, byłego stopera Ajaksu. Znakomicie przez cały miesiąc grał przede wszystkim Edvard Tagseth, który jeszcze pół roku temu nie miał u mnie miejsca w składzie. 23-letni ofensywny pomocnik strzelał gole w trzech meczach, a jeszcze czwarte trafienie dołożył w pucharze. To właśnie Tagseth był autorem jedynego gola - strzelonego z rzutu karnego - który dał nam zwycięstwo w Oslo z Valarengą. Na naszym stadionie nie poradziły sobie także ekipy Tromso i Sogndal. Po kontuzjach wrócili Botond Kemenes, Kasper Storflor i Wilhelm Alme. Węgier zresztą pokonał bramkarza Sogndal we wspomnianym tryumfie w Trondheim. Dwa dni po tym meczu mieliśmy za to niespodziewaną wyjazdową potyczkę z Arendal. Wszyscy widzieli tu pewne trzy punkty Rosenborga, jednak to rywale rozpoczęli strzelanie już w pierwszej minucie, kiedy to Weckstrom puścił strzał z rzutu wolnego. Gospodarze poszli za ciosem i zdobyli jeszcze szybkie dwa gole. Po 18 minutach przegrywaliśmy z Arendal 0:3. Rzuciłem wszystkie siły do ataku, nasi zawodnicy bombardowali bramkę, jednak Tagseth i Zaroury zdołali tylko dwukrotnie umieścić piłkę w siatce. Rywale dopięli swego i jeszcze postawili kropkę nad i, wygrywając 4:2. Rozbici mentalnie jechaliśmy do Molde, które jawiło się w tych okolicznościach faworytem. Tu jednak o umiejętnościach strzeleckich przypomniał sobie Riccardo Tonin i po jego dwóch trafieniach wyjechaliśmy z trudnego terenu z kompletem punktów. Dzięki temu, po dziesięciu kolejkach Rosenborg jest liderem Eliteserien. Drugi jest Stromsgodset, a trzeci Stabaek. W Pucharze Norwegii przeszliśmy dwie rundy, pokonując rezerwami 6:1 Tynset oraz 5:1 Finnsnes. W tych spotkaniach znakomicie spisywał się przede wszystkim Yann-Erik de Lanlay. Nasz lewoskrzydłowy numer dwa zdobył cztery gole. Ogłoszono też składy na Euro 2024. Spośród kadry Rosenborga załapał się jedynie Botond Kemenes do reprezentacji Węgier. W związku z turniejem, pomiędzy 9. czerwca, a 7. lipca liga nie będzie grała. Do tego czasu zagramy jeszcze z Ranheim i Lillestrom oraz wystąpimy w meczu trzeciej rundy pucharu.
  9. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Kontuzje, kontuzje, ja wszystkie was całować chcę Inauguracja ligi wypadła pomyślnie. Po dwóch strzałach naszego superstrzelca Tonina pokonaliśmy 2:0 Brann w Bergen. Potem jednak zaczęły się schody. Praktycznie w każdym spotkaniu któryś z podstawowych graczy wypadał z kontuzją. Jest w tym też oczywiście trochę mojej winy, gdyż nakazuję grać zawodnikom ostro i ryzykownie. W każdym razie, mimo pokonania 4:0 Stabaeku w sparingu, przegraliśmy z nimi 0:1 w lidze - i to u siebie. W ogóle lepiej szło nam na wyjazdach. Także w Trondheim zaledwie zremisowaliśmy z Aalesund. Wyjazd do Kristiansandu? Proszę bardzo - 3:1 ze Startem. Kwiecień zamykaliśmy meczem z mistrzem kraju i liderem Eliteserien - Stromsgodset. Pomimo poważnych strat w ludziach, wygraliśmy 4:1, a w roli głównej znów wystąpił Riccardo Tonin. Wynik ten dał nam drugie miejsce na koniec miesiąca. Sensacją jest zaś drużyna, która prowadzi w lidze. Otóż jest to... Ranheim - beniaminek, który dwukrotnie grał na najwyższym poziomie i w obydwu przypadkach spadł z ligi. Lista kontuzjowanych na ten moment wygląda tak: Dennis Johnson - złamana noga Vegard Bergum - pęknięte żebra Jo Hopen - zwichnięte kolano Kasper Storflor - skręcona kostka Jesper Isaksen - kontuzja mięśniowa łydki Botond Kemenes - skręcona kostka Anass Zaroury - zwichnięta kostka Trzech ostatnich już truchta na treningach, ale nadal nie mam zdrowych skrzydłowych. Najlepszymi piłkarzami kwietnia byli Riccardo Tonin, Edvard Tagseth i Dor Elo.
  10. Duch błękitno-morski

    Powodzenia Pulek 4-3-3 i posiadanie piłki mi się podoba
  11. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Przeklęta głowa kolektywnej hydry Z prehistorii polskiej sceny... Nacjonalizm to zło, podobnie jak wynikający z ideologi naszości protekcjonizm gospodarczy - także na poziomie kontynentalnym. Zanim jeszcze zostałem libertarianinem, a nawet jeszcze zanim w ogóle wiedziałem co to znaczy, podskórnie czułem, iż limity obcokrajowców w ligach są złe. Już w 2003 roku, czyli półtorej dekady temu, napisałem na ś.p. Lidze Championship Managerów tekst rozprawiający się z supranacjonalizmem Unii Europejskiej, będącym de facto nacjonalizmem à rebours, i wynikającymi z niego limitami graczy spoza UE w ligach krajowych. Tekst ten stał się wówczas przyczyną mojego odejścia z serwisu, gdyż ówczesny redaktor naczelny - Profesor - stwierdził, że w wyniku otrzymanego negatywnego feedbacku użytkowników (w który - nota bene - do dziś nie wierzę) zdecydował się mój tekst usunąć. Przedstawiłem wobec tej sytuacji ultimatum - albo tekst wraca, albo ja odchodzę. Prof postawił na swoim, do czego oczywiście miał pełne prawo, i mojego felietonu nie przywrócił. Ja zaś odszedłem z LCM i dołączyłem do CM Men. Transferowa gehenna Wychodząc z założenia, iż w normalnym świecie nie ma granic i limitów, zacząłem ściągać piłkarzy według jednego klucza: umiejętności. Dziwne, prawda? Dać komuś pracę, dlatego, że ma pożądane przez pracodawcę cechy, a nie sankcjonowany przez rząd paszport... Cóż - pomyliłem się. W niewolniczej Norwegii kadra musi liczyć 25 zawodników, z czego aż 16 musi być piłkarsko ukształtowana w kraju! Mój międzynarodowy zaciąg taniej siły roboczej musiał jak najszybciej znaleźć sobie nowych pracodawców. Tacy ludzie jak Salomon Obama, Troels Lassen Frederiksen, Naif Aguerd, Klajdi Licaj, Luka Racić, Theo Leoni czy Martin Jacko odbili się od biurokratycznej ściany i nie mogli realizować swoich marzeń o grze w Rosenborgu. Tak właśnie działa państwo. Awaryjnie, już w drugiej połowie okresu przygotowawczego, musiałem naściągać marnych Norwegów, którzy wypełnić mieli ich miejsce. Uwierzcie, że w normalnych warunkach wolnego rynku nie śniłbym nawet, aby zapłacić milion euro za Vegarda Berguma ze Stromsgodset... Marokańczyk Naif Aguerd z Wydadu Casablanca kosztował mnie połowę tego. Powtórzę - w normalnych, rynkowych, warunkach, moim zawodnikiem zostałby Aguerd, a ja miałbym pół miliona w kieszeni. Ostatecznie na wzmocnienia Rosenborga wydałem 16,5 miliona euro, a na transferach z klubu zarobiłem 7,75 mln. Z klubem pożegnali się Magnus Stamnestro (Djurgarden), Jo Ingebrigtsen (Heerenveen), Mohamed Tetteh (Elfsborg), Fredrik Knudsen (Groningen), Lars Jendal (Stabaek), Giulio Parodi (Banik Ostrawa) oraz Haji Wright (Minnesota). Sporo zawodników skierowałem także na wypożyczenie. Jak widać, postanowiłem rozbić szatnię, na czele z pozbyciem się kapitana Knudsena. W moich drużynach rządzę ja i moja ekipa. Nowa miotła zaczęła przeprowadzać czystkę. Na miejsce niepotrzebnych mi graczy pozyskałem takich oto ananasów: Dor Elo (Maccabi Tel Awiw) - mój podopieczny z Maccabi ma zapewnić spokój na prawej obronie Pa Konate (Hammarby) - były reprezentant Szwecji ostatnio miał problemy z wywalczeniem miejsca w składzie Hammarby, więc podałem mu pomocną dłoń Riccardo Tonin (Milan) - w ubiegłym sezonie wypożyczony do nas, zdobył 11 bramek, ma być podstawowym napastnikiem Anass Zaroury (Fenerbahce) - szybki drybler mogący grać na obu skrzydłach, w Fenerbahce przez dwa sezony rozegrał... sześć meczów Emil Kalsaas (Stromsgodset) - mistrz Norwegii ze Stromsgodset, będzie zmiennikiem Elo i Konate Botond Kemenes (Zagłębie Lubin) - 21-letni reprezentant Węgier to jeden z największych talentów w kadrze Madziarów, skrzydłowy Zdenek Hubnik (Mlada Boleslav) - wysoki i silny stoper, ma chronić naszą bramkę przy stałych fragmentach Vegard Bergum (Stromsgodset) - mistrz Norwegii ze Stromsgodset, po przyjściu do Rosenborga otrzymał pierwsze powołanie do reprezentacji kraju Yann-Erik De Lanlay (Odds BK) - były reprezentant Norwegii wypożyczony z Odds z powodu zapotrzebowania na krajowych graczy, skrzydłowy Tom Brorvik (Arendal) - 20-letni reprezentant norweskiej młodzieżówki, napastnik Wilhelm Alme (Valerenga) - 22-letni stoper, były reprezentant norweskiej młodzieżówki Jesper Isaksen (Sogndal) - 24-letni ofensywny pomocnik wypożyczony z Sogndal, by zaspokoić limit krajowych graczy Oprócz tego z drużyny B promowałem obiecujących juniorów: Ivar Arnljot Vikvang - 17-letni bramkarz Knut Finstad - 18-letni prawy obrońca, ogromny talent Ole Jorgen Kristiansen - 19-letni defensywny pomocnik, zdobył nawet bramkę w sparingu Sparingi W meczach towarzyskich najlepiej spisywali się Anass Zaroury, Ronaldo Lucena, Edvard Tagseth, Kasper Storflor oraz Botond Kemenes. Zawiedli Zdenek Hubnik i Emil Kalsaas. Podczas trzymiesięcznego okresu przygotowawczego rozegraliśmy 16 spotkań, spośród których wygraliśmy 10, zremisowaliśmy 4 i przegraliśmy 2. Porażki odnieśliśmy z Djurgardens oraz Lokomotiw Moskwa. W pokonanym polu pozostawiliśmy m.in. Midtjylland, Elfsborg, Stabaek, Valerengę czy IFK Goteborg, natomiast zremisować udało się z Mechelen, CSKA Moskwa, Łudogorcem i Dynamem Kijów. Wygraliśmy także turniej pod nazwą Rosenborg Invitational, który zorganizowaliśmy w Trondheim. Naszymi rywalami byli w nim Valerenga, Elfsborg i Djurgardens. Pierwszy mecz ligowy rozegramy w Bergen z Brann. Mistrzostwo albo hańba! Tuż przed wyjazdem jednak dostałem miły prezent. Oto zupełnie niespodziewanie otrzymałem propozycję... poprowadzenia reprezentacji Irlandii! Naszymi rywalami w walce o awans na Mistrzostwa Świata 2026 będą: Hiszpania, Bośnia i Hercegowina, Białoruś oraz Czarnogóra.
  12. Zasady działu Opowiadania ver. 2.0

    Tak chyba miało być.
  13. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Pierwsze koty za płoty A ja nie jestem kotem Leżącym pokotem Pod płotem Drużyna nie umiała dopasować się do moich założeń taktycznych, a ja - pozbawiony możliwości transferów - nie potrafiłem wykrzesać z niej nic ciekawego. Na powitanie zremisowaliśmy z Videotonem w Lidze Europy, co wystarczyło, aby awansować do fazy grupowej. Braga, Dynamo Kijów i Midtjylland to - umówmy się- nie jest jakiś zestaw potęg nie do pokonania. Okazało się, iż jednak w sześciu spotkaniach z europejskimi rywalami zdobyliśmy... jeden punkt. Zremisowaliśmy z najsilniejszą Bragą u siebie. W lidze nie było lepiej. O ile strzelać bramki umieliśmy, zupełnie nie szło nam w defensywie. Wyniki takie jak 5:2 z Tromso, 3:3 z Molde czy 4:5 (!) ze Stabaekiem mówią same za siebie. Porażka z Lillestrom i remis z Aalesundem pokazały realną moc Rosenborga w tym sezonie. Oscylowała ona w granicach piątego miejsca - i na takim zakończyliśmy rozgrywki. Nie zakwalifikowaliśmy się do europejskich pucharów i możemy skupić się na lidze. Normalnie po takiej klęsce zwalnia się trenera, jednak - pomimo wyborów do władz klubu i zmiany warty - nadal pozostaję szkoleniowcem Rosenborga. W Trondheim myślą o przyszłości! Z jasnych punktów należy wymienić fakt, iż nasz 20-letni obrońca - Brage Lund Hansen - został wybrany najlepszym stoperem oraz najlepszym młodym piłkarzem ligi. Napastnik Milanu - Riccardo Tonin - przebywający na wypożyczeniu w naszym klubie, po zdobyciu 11 goli podpisał stałą umowę i od przyszłego sezonu będzie pełnoprawnym zawodnikiem Rosenborga. Po zakończeniu rozgrywek podziękowałem za współpracę kilku bardziej doświadczonym graczom i zakontraktowałem jedenastu (!) nowych graczy. W tej zacnej grupie znalazł się znany mi dobrze z Maccabi Tel Awiw prawy obrońca - Dor Elo.
  14. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Przerwa do 9.04, ale spoiler z gatunku tych smutnych ? Wysłane z mojego VTR-L29 przy użyciu Tapatalka
  15. Piwo to nasze paliwo

    Będę.
  16. Piwo to nasze paliwo

    JUTRO I POJUTRZE (23.03 i 24.03) SILESIA BEER FEST IV Gdzie: Katowice, Szyb Wilson, ul. Oswobodzenia 1 Wejściówka: 5 PLN Można przyjść, napić się dobrego piwa z polskich kraftowych browarów i inicjatyw kontraktowych, a także spróbować zagranicznych sztosów na stoisku Browariatu. Będziemy też my, czyli Browar Golem. Jak ktoś chce zbić piątkę, to zapraszam w sobotę, bo w piątek będę tylko do ok. 19. Potem idę na pożegnalny koncert TSA Do zobaczenia
  17. Promocje gier

    Wziałęm
  18. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Przedłużone wakacje Gdy odchodziłem z Maccabi 1 czerwca 2023 roku, myślałem że nowe zatrudnienie znajdę już tuż, tuż. Tymczasem dni mijały, a odpowiedzi na wysłane CV nie nadchodziły. Gdy ktoś się zgłaszał, był to klub albo spoza Europy, albo dużo gorszy, niż mój ostatni pracodawca. A przecież podczas pobytu w Izraelu zrobiłem najwyższą licencję trenerską - UEFA Pro - oraz wygrałem pięć różnych trofeów i doszedłem do najlepszej ósemki Ligi Europy. To chyba ciut więcej, niż trzeba, aby zostać nowym trenerem choćby beniaminków ligi fińskiej, szwedzkiej czy drużyny broniącej się przed spadkiem z chilijskiej ekstraklasy. Gdy zignorowały mnie Juventus, Lazio, Barcelona, Real, Liverpool i Bayern - powiedziałem sobie: OK, jestem jeszcze za słaby na taki krok. Gdy jednak Górnik Zabrze, który właśnie spadł z ligi, wolał zatrudnić Kamila Kuzerę... coś we mnie pękło. Mogłem od zaraz objąć stery Incheon w Korei, trzech klubów na Białorusi czy Hapoelu Hajfa, jednak to nie było to, czego szukałem. Najlepszą propozycję otrzymałem z Houston Dynamo, gdzie miałem zarabiać 465 tysięcy euro rocznie. Spojrzałem jednak na zarobki trenerów MLS i zobaczyłem, że większość otrzymuje około 800 tys. uposażenia. Negocjowałem więc pensję i w efekcie rozmowy zostały zerwane. Kolejne tygodnie szukałem klubu. Jeździłem na rozmowy do przeróżnych dzikich krajów, a sam przestałem mieć jakąkolwiek nadzieję na drużynę z mocnej ligi. Stwierdziłem, że może być nawet to Chile, Kolumbia, Urugwaj czy nawet Australia, o ile będą dobrze płacić. Kusiła bardzo oferta Mariehamn - jedynej profesjonalnej drużyny z Wysp Alandzkich. To chyba jednak jeszcze za wczesny etap kariery, by podejmować takie wyzwania. Wciąż głodny jestem trofeów! Najgorzej, że skończyło się już letnie okno transferowe, przez którego czas nie znalazłem zatrudnienia. To już trzy miesiące bez kontaktu z piłką... W końcu, w tym właśnie dniu, 31 sierpnia 2023 roku, podpisałem ponad dwuletni kontrakt. 38-letni były selekcjoner reprezentacji Japonii, zwolniony po nieudanym Pucharze Azji, Mistrz i zdobywca Pucharu Izraela z Maccabi Tel-Awiw - Artur Karpiński - został nowym trenerem Rosenborga Trondheim! - głosiły magazyny sportowe w całej Norwegii. Będę zarabiał tu 315 tysięcy euro rocznie, co czyni mnie najlepiej opłacanym trenerem Eliteserien. Zadanie przede mną jednak strasznie trudne - tabela bowiem wygląda tak: Zarząd chce minimum europejskich pucharów. Kibice, rzecz jasna, też. Bronimy mistrzostwa, choć to wydaje się w obecnych okolicznościach wysoce nierealne. Klubu chyba przedstawiać nie trzeba. Do tej pory Rosenborg zgromadził rekordową liczbę 25 mistrzostw krajowych, a poza tym słynie z rewelacyjnej szkółki piłkarskiej. Zarząd oczekuje, iż oprę skład na wychowankach oraz młodych sprowadzonych talentach, a także liczy na finezyjną, ofensywną grę. Oprócz kiepskiego szóstego miejsca w lidze, Rosenborg wciąż gra w europejskich pucharach. Po porażce ze Spartą Praga w eliminacjach do Ligi Mistrzów, moi podopieczni wyeliminowali z Ligi Europy Slovan Bratysława oraz wygrali pierwszy mecz z węgierskim Videotonem. To właśnie w dzień rewanżu na Sostoi Stadion objąłem drużynę. Kogo mam do dyspozycji? Wśród bramkarzy prym wiedzie 21-letni reprezentant Finlandii - Jari Weckstrom - sprowadzony z HJK Helsinki. Zmiennikiem Fina jest 24-letni Lars Jendal. W odwodzie pozostaje jeszcze czterech golkiperów, spóśród których jeden ma duży, a dwóch niezły talent. Największą bolączką jest brak prawych obrońców. Jedyny zawodnik pierwszego składu, jaki może grać na tej pozycji, to 22-letni reprezentant Ghany - Mohamed Tetteh. Niestety, jest to typowy przecinak, który nie potrafi zbyt wiele w ofensywie. Tęsknię za Gino Peruzzim... Zmiennikiem Tetteha był dotychczas 32-letni Vegar Eggen Hedenstad, który dla odmiany potrafi zagrać do przodu, jednak z racji wieku bardzo podupadł motorycznie. 17-letni Knut Finstad podobno rokuje znakomicie, jednak poza szybkością nie prezentuje sobą póki co niczego. Jego odpowiednikiem po lewej stronie jest 21-letni Trym Nakkim. Wniosek nasuwa się następujący: w Rosenborgu bez wzmocnień nie da się grać czwórką obrońców w linii. Stawkę defensorów dopełnia duet lewonożnych stoperów: 20-letni Brage Lund Hansen oraz lider drużyny - kapitan Fredrik Knudsen. Do tego zostaje jeszcze Giulio Parodi. Umiejętności zgodne z nazwiskiem. Defensywa wyje do księżyca i prosi o transfery. Te jednak będą dopiero możliwe po sezonie. W klubie znajduje się też aż czterech defensywnych pomocników. Pierwszy z nich - Holender Teun Koopmeiners - ma nawet zadatki na rasowego mezzalę. W podobnym stylu prezentuje się Ronaldo Lucena, reprezentant Wenezueli, który zyskał w Trondheim przydomek Pirlo. Poza tym w odwodzie jest najlepiej wyszkolony technicznie Norweg, jakiego widziałem, mierzący niespełna 160 cm wzrostu Edvard Tagseth oraz były reprezentant bułgarskiej młodzieżówki - Stanisław Simeonow. Jest to też jedyny gracz środka pola, który umie odbierać piłkę. Wśród bardziej ofensywnych piłkarzy do dyspozycji mam wychowanka - 21-letniego Jo Hopena - bardzo szybkiego i świetnego technicznie, a także grającego tu od ośmiu lat wszechstronnego Magnusa Stamnestro - typową zapchajdziurę, oraz... syna legendarnego Paolo Maldiniego - Daniela. Ten szybki, kreatywny rozgrywający, przebywa na wypożyczeniu z Milanu. Przechodzimy więc do skrzydłowych. Po prawej stronie czai się 21-letni Jo Ingebrigtsen - wychowanek, którego można scharakteryzować klasycznym stwierdzeniem: jeździec bez głowy. Do tego jeszcze gorszy Kasper Storflor i legendarny, grający tu od prawie dwóch dekad, Pal Andre Helland. 33-letni były reprezentant Norwegii może grać na każdej ofensywnej pozycji. Na skrzydło brakuje mu już co prawda szybkości, ale może sprawdzę go na środku. Po lewej stronie występować może prawonożny Dennis Johnsen, który niegdyś grał w Ajaksie, obiecujący reprezentant Islandii Throstur Halsson oraz marny wychowanek - Eirik Johansen. W ataku jedynym piłkarzem, którego karta należy do nas, jest 25-letni Haji Wright - blisko dwumetrowy były reprezentant USA. Poza tym jest jeszcze wypożyczony z Milanu drybler Riccardo Tonin i Jorgen Lindberg z FC Kopenhagi, który już drugi sezon zbiera szlify na Lerkendal. W drugiej drużynie roi się od talentów, ale póki co musimy jakoś ogarnąć pierwszy skład... Zupełnie nie pasuje mi ta kadra do mojej wizji. Jest szalenie schematyczna i mało płynna, zwłaszcza w destrukcji... Piłkę potrafią odbierać tylko obrońcy! Szykuje się nie lada wyzwanie.
  19. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Z piekła do nieba i z powrotem Po udanym dwumeczu z PSV wróciliśmy do ligowej rzeczywistości. Najpierw przegraliśmy z Bene Jehuda 2:4, a potem dostaliśmy lanie od Maccabi Hajfa 0:4! Jakby tego było mało, Maccabi Petach-Tikwa rozbiło nas...0:5! Zdziesiątkowani, bez praktycznie wszystkich ofensywnych zawodników pierwszego składu (Danan też wypadł na 1,5 miesiąca), próbowaliśmy stoczyć nierówną walkę z FC Porto. Na Bloomfield jedynego gola dla Maccabi w ćwierćfinale Ligi Europy zdobył z rzutu karnego Omer Danino. Rywale strzelili trzy. W rewanżu, w Porto, przegraliśmy 0:2. Porto w półfinale pokonało sensacyjnie spisującą się Spartę Praga, a w finale pokonało Bayern, w efekcie tryumfując w rozgrywkach. Odpaść ze zdobywcami pucharu nie wstyd... Tymczasem dwa pozostałe mecze fazy mistrzowskiej to 4 punkty dla Maccabi: remis z Beer Szewą i wygrana z Hapoelem Tel Awiw. W tym momencie, może nieco przedwcześnie, ale powracali rekonwalescenci: Atzili, Micha, Khlaila, Danan... Znów miałem kim grać! Na początek ulegliśmy jednak, głównie wskutek kiepskiego morale, 2:3 Bene Jehuda. Następnie rewanż z Maccabi Hajfa dał nam nieco radości. Mimo tego, iż przegrywaliśmy 0:2, gole Atziliego i Danana zapewniły nam remis. Ten wynik rozpoczął fatalną passę naszych rywali, którzy zanotowali trzy porażki. Mimo to, strata była zbyt duża. Ostatecznie, mimo pokonania Hapoelu Beer Szewa, Hapoelu Tel Awiw oraz Maccabi Petach Tikwa, zajęliśmy drugie miejsce z pięciopunktową stratą do drużyny z Hajfy. Na osłodę, pokonaliśmy ich w półfinale Pucharu Izraela, a następnie zdobyliśmy to trofeum rozgramiając Maccabi Ahi Nazaret 3:0 w finale. Pomimo braku mistrzostwa, kibice byli umiarkowanie zadowoleni, gdyż zdobyliśmy w tym sezonie dwa puchary i awansowaliśmy do ćwierćfinału Ligi Europy. Sezon okupiliśmy kontuzjami, a zimowe transfery okazały się chybione. Szefostwo klubu czterokrotnie (do końca maja) podchodziło do prób przedstawienia mi nowego kontraktu (obecny wygasa po bieżącym sezonie). Ja jednak mam dość Maccabi. Czas na zmianę. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że Yaniv Danan i Dor Micha byli najlepszymi piłkarzami minionego sezonu. Królem strzelców Ligat Winner został Sahar Brami, nasz zawodnik na wypożyczeniu do Beer Szewy. Danan cieszył się natomiast z pozycji wicekróla strzelców Ligi Europy, ustępując jedynie Lincolnowi z tryumfującego Porto. Na plus w Maccabi zaprezentowali się także Jovan Vlalukin, Rotem Teper, Dor Elo, Omer Atzili, Ameer Khlaila, Serhij Polityło, Omer Danino, Dan Glazer, Sebastian Garcia oraz Iago. Najgorszymi zakałami całego Tel-Awiwu ogłoszono zaś: Nicka Blackmana, Tala Ben-Haima, Ediego Gotliva, Seana Goldberga oraz - przede wszystkim - nabytego zimą Nishana Burkarta, który w 20 meczach zdobył 1 bramkę i 1 asystę! Co więcej, był to gol w debiucie! Absolutne dno! Yaniv Danan, dla odmiany, we wszystkich rozgrywkach zgromadził aż 41 goli. Dokąd poniosą mnie menedżerskie losy? Okaże się niebawem...
  20. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Puchar Azji Grupa D: Japonia - Liban 6:1 (Nakajima 2 /1 k./, Shibasaki, Nasseraddine (sam.), Suzuki, Muto) Już w drugiej minucie meczu akcję prawym skrzydłem wykończył świetnym strzałem Shoya Nakajima. Przez cały mecz utrzymywaliśmy miażdżącą przewagę, udokumentowaną golem Shibasakiego jeszcze przed przerwą. Druga połowa rozpoczęła się od rzucenia wszystkiego na jedną szalę ze strony Libanu. Pierwsze dwa ataki udało się nam zatrzymać, jednak Saad w końcu pokonał Kamadę. To tylko rozsierdziło Latających Samurajów, którzy na podrygi libańskiego umarlaka odpowiedzieli czterema bramkami. W sumie to jedną Libańczycy strzelili sobie nawet sami. Nakajima - autora dwóch bramek i asysty - niestety doznał urazu i nie zagra przez kilka dni. Japonia - Jordania 0:1 Mecz zaczął się od czerwonej kartki Okudy, który zastępował zmęczonego Sakaiego. Musiałem więc dokonać zmiany i wpuścić pierwotnego lewego obrońcę, kosztem Kagawy. Grający w przewadze rywale poczynali sobie nadzwyczaj dobrze i do przerwy wynik był remisowy. W drugiej połowie próbowaliśmy wielokrotnie pokonać bramkarza Al-Zubiego, jednak nasze wysiłki okazały się daremne. Tragicznie zagrał szczególnie Minamino, zupełnie zagubiony pod jordańskim polem karnym. Jakby tego było mało, Khader strzelił gola i przegraliśmy sensacyjnie 0:1. Japonia - Syria 2:2 (Miyaichi, Shibasaki) W obliczu kartkowej pauzy Okudy, musiał znów wystąpić zmęczony Sakai. Wytrzymał 45 minut, zmieniłem go na drugiego Sakaiego, a ten... po 14 minutach zszedł z kontuzją. Problem leżał też w mentalności, gdyż cały skład był jakiś niemrawy, a do tego mieliśmy mnóstwo niewykorzystanych sytuacji. Syria z kolei wykorzystała wszystko, co miała. Syria też zaczęła i skończyła. Z 0:1 wyprowadziliśmy na 2:1, jednak w 96. minucie (!) rywale doprowadzili do remisu. Awansowaliśmy tylko dzięki zwycięstwu Libanu nad Jordanią. W przeciwnym wypadku, odpadlibyśmy już na etapie grupowym... 1/8 finału: Japonia - ZEA 1:1 k. 2:4 (Minamoto) Znów ci panowie Sakai... Jeden jest kontuzjowany, więc nie grał. Drugi - otrzymał czerwoną kartkę i znów musieliśmy radzić sobie w dziesiątkę. Mimo to, udało się nam zdobyć bramkę. Niestety - sędzia trafienia Minamino nie uznał! Zdziesiątkowana Japonia broniła się i kontrowała rozpędzone Emiraty, jednak spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze - Minamino wykorzystał podanie Kagawy i zdobył prawidłowego gola w dogrywce. Tuż przed zmianą stron w dogrywce w roli głównej znów Minamono - tym razem negatywnie. Po jego faulu sędzia dyktuje rzut karny, jednak pewnie broni go Kamada. W 112. minucie Al-Fardan wyrównał i mieliśmy remis, który doprowadził nas do rzutów karnych. Rywale wykonywali je bezbłędnie, a Nakajima i Kobayashi nie wykorzystali swoich szans. Odpadamy i wracamy z wstydem do domu! Po nieudanym turnieju straciłem posadę selekcjonera kadry Japonii, co nikogo nie może dziwić. Transfery Oprócz wspomnianych wcześniej Solomona i Witsela, klub opuścił legendarny Gino Peruzzi (AZ Alkmaar), a także Idan Cohen (Willem II) oraz Yarden Krishtul (Zalaegerszeg). Na sam koniec zimowego okna Rubin Kazań wyłożył prawie pięć milionów za Edena Kartseva. Takiej ofery nie mogłem odrzucić. Do Maccabi dołączyli Nishan Burkart - szwajcarski napastnik z Burnley, niegdyś terminujący w Manchesterze United, rezerwowy bramkarz Marco Wolff z Bene Sachnin, młody lewoskrzydłowy Eden Ben-Luu z Hapoelu Hajfa i - przede wszystkim - gwiazda meksykańskiego Queretaro - ofensywny pomocnik Sebastian Garcia. Ten ostatni póki co jest jedynym, który pokazuje, że warto było go ściągnąć. Najgorszy okres Maccabi Niestety, końcówka zasadniczej fazy sezonu ligowego zbiegła się w czasie z dwoma kryzysami: formy i kontuzji. Swoje dołożyły też transfery z klubu i duże osłabienie drużyny z nimi związane. Sprowadzeni zastępcy niestety nie spisywali się tak, jak powinni. Efekt był taki, iż w siedmiu meczach z rzędu (licząc wszystkie rozgrywki) nie odnieśliśmy... żadnego zwycięstwa! Burkart w debiucie zdobył gola z Bene Sachnin, odchodzący z klubu Kartsev pokonał bramkarza Beitaru, a następnie jeszcze udało się nam wygrać z Bene Jechuda i Hapoelem Kfar Saba. Później przyszła gehenna. 1:2 z Maccabi Hajfa, 2:2 z Petach Tikwa, 2:3 z Hapoelem Tel Awiw oraz sensacyjne 3:3 z FC Aszdod. Efekt tego był taki, iż spadliśmy na drugie miejsce i w fazie mistrzowskiej będziemy musieli gonić Hajfę! W międzyczasie wyeliminowaliśmy Hapoel Hajfa z Pucharu Izraela (2:0 i 1:2), jednak ta bramka w rewanżu padła dopiero w dogrywce i to z rzutu karnego! Te z kolei nas ostatnio ciągle prześladują, a konkretnie to nie ma kto ich wykonywać. Ciężkiej kontuzji doznał bowiem Dor Micha i nie zagra do końca sezonu. W wyniku tego, grać musi często Ben-Haim albo - broń Panie Boże - Blackman. Karne wykonują na przemian Danino, Danan, Glazer i Ben-Haim, co nie zawsze im wychodzi. Na osłodę natomiast wygraliśmy z Maccabi Hajfa 3:1 w finale Pucharu Ligi i dołożyliśmy to trofeum do kolekcji. No ale tam jeszcze grał Micha - i strzelił karnego. Europa milsza niż Izrael W Lidze Europy spisywaliśmy się z kolei o wiele lepiej, niż ktokolwiek przypuszczał. Po sensacyjnym wygraniu grupy i awansu do 1/16 finału, trafiliśmy na Borussię Monchengladbach. Faworyzowani Niemcy na własnym stadionie otrzymali w prezencie od Rotema Tepera i Yaniva Danana trzy bramki, sami odpowiadając jedną. W rewanżu przegraliśmy 2:3, a oba gole zdobył Danan z... rzutów karnych. W ten sposób udaliśmy się na losowanie 1/8 finału, a tam magiczne kuleczki wskazały nam PSV Eindhoven za rywala. Zaczynaliśmy znów na wyjeździe, lecz tym razem Holendrzy atakowali niemiłosiernie od pierwszej minuty. Zaczęliśmy się bronić, straciliśmy dwa gole, ale jeszcze Danan zdołał dać nam odrobinę nadziei na przewagę goli strzelonych na wyjeździe, gdyż pokonał bramkarza i mecz zakończył się wynikiem 1:2. W rewanżu to my nie dawaliśmy PSV dojść do głosu, zdominowaliśmy mecz, a już w pierwszej minucie Teper dał nam prowadzenie. Ben-Haim podwyższył na 2:0, jednak rywale zdobyli gola na 2:1, co oznaczało dogrywkę. Zanim jednak do niej doszło, Omer Danino nie wykorzystał rzutu karnego. Co więcej, na dwie minuty przed końcem dodatkowych 30 minut gry uczynił to ponownie! Dogrywka nie przyniosła rezultatu i - rzecz jasna - znowu przystąpiliśmy do serii jedenastek. Postanowiłem nie zdejmować z Danino presji psychicznej i dać szansę na wyrównanie słynnego rekordu Martina Palermo (3 niewykorzystane karne w jednym meczu). Nasz obrońca udźwignął jednak ciężar odpowiedzialności i pokonał Fernandesa. Trafiali także Ben-Haim, Danan, Teper i Vlalukin, a strzał Garcii zatrzymał bramkarz. Lepszy w tę zabawę okazał się jednak Grega Sorcan, który wyciągnął dwie jedenastki PSV. Po szalonym dwumeczu, pełnym dramaturgii i zawałów serca kibiców obu drużyn, awansowaliśmy do ćwierćfinału, gdzie rywalem Maccabi będzie FC Porto.
  21. Zgłosiłem się, ale trzeba było nagrać filmik promocyjny z 24-godzinnym deadlinem i olałem sprawę.
  22. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    Oshima niestety nie jest dostępny, gdyż nie ma w bazie piłkarzy, którzy byli zawodnikami J-League na początku gry. Jak najbardziej mogę powoływać zawodników z J-League, gdyż kluby kupują graczy z Europy oraz tworzą młodzież
  23. Reprezentacja Polski

    Taras w kadrze Super
  24. [FM 2018] Journeyman, jak co roku :)

    11.01.2023 Porażka bukmacherów Stawmy czoło faktom - grupa z drużynami z Włoch, Holandii i Rosji nie rokowała zbyt dobrze. Zarówno finansowo, jak i sportowo, wyglądaliśmy dużo gorzej od rywali. Na dzień dobry przegraliśmy 0:2 z Sassuolo, a następnie 2:3 z Feyenoordem - co nie było wcale złym wynikiem. Trzecia kolejka to szczęśliwy remis w Sankt Petersburgu, który podsunął mi pewien pomysł. Skoro i tak jesteśmy skazani na pożarcie - to dlaczego by nie zaskoczyć wszystkich frontalnym atakiem? W Izraelu Zenit postawiliśmy pod ścianą i rozstrzelaliśmy. Danan do spółki z Solomonem nie pozostawili gościom cienia wątpliwości, kto jest lepszy w tej grupie. Kolejny mecz - w Reggio Emilia - to już popis Yaniva Danana, któremu rewelacyjnie partnerowali Atzili i Micha. Sorcan - mimo, że puścił dwa gole - bronił jak w transie. Ostatecznie pokonaliśmy Włochów na wyjeździe aż 5:2 i zwycięstwo z Feyenoordem dawało nam sensacyjny awans. Na Bloomfield strzelanie zaczął Ameer Khlaila już w trzeciej minucie, a gdy po przerwie podwyższył rezerwowy Idan Cohen, cały Izrael uwierzył, że stać nas na wyjście z grupy. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1. Co więcej, Sassuolo przegrało, więc... wygraliśmy grupę G i pewnie weszliśmy do 1/16 finału. Tam czeka nas nieziemsko trudna przeprawa z Borussią Monchengladbach. Puchar Ligi Tu raczej obyło się bez niespodzianek, może poza ciężkim pojedynkiem ćwierćfinałowym z Hapoelem Ra`ananna, kiedy to straciliśmy gola cztery minuty po regulaminowym czasie gry. Rozstrzygnięcie zapadło dopiero w rzutach karnych, kiedy to pokonaliśmy rywali i awansowaliśmy do półfinału, gdzie spotkaliśmy się z Bene Jehuda i wygraliśmy 4:0. Przed nami styczniowy finał z Maccabi Hajfa. Puchar Izraela Do rozgrywek przystąpiliśmy w ósmej rundzie, gdzie łatwo pokonaliśmy Hapoel Reszon Le-Cijjon 4:1. Najlepsze dopiero przed nami. Ligat Winner Zaczęło się niespodziewanie źle, gdyż nie udało się nam wygrać z Kirjat Szemona. Remis 3:3 nie podłamał jednak piłkarzy Maccabi, którzy wygrali sześć kolejnych spotkań, tracąc tylko jedną bramkę. Niestety, w tradycyjnym pojedynku na górze tabeli, po raz drugi w tym sezonie ulegliśmy Maccabi Hajfa. Zremisowaliśmy także derbowy pojedynek z Hapoelem Tel Awiw oraz - dość szczęśliwie - z Bene Jehuda. Pozostałe spotkania wygraliśmy dość komfortowo, wliczając to rozgromienie 6:1 Riszonu Le-Cijjon, 4:1 Hapoelu Beer Szewa czy też dwukrotny tryumf nad Hapoelem Hajfa. Po osiemnastu kolejkach zajmujemy pierwsze miejsce z dwupunktową przewagą nad Maccabi Hajfa oraz passą dziesięciu spotkań bez porażki z rzędu. Taktyka - zmiany Gdzieś w trakcie sezonu postanowiłem nieco podrasować dotychczasowy styl gry. Wykorzystałem do tego sparingi reprezentacji Japonii, a później przeniosłem to na grunt klubowy, poczynając od konfrontacji z Zenitem w Lidze Europy. Mianowicie zrezygnowałem z defensywnego pomocnika, którego przesunąłem na pozycję pomiędzy dwoma schodzącymi skrzydłowymi i i napastnikiem. Wymarzone miejsce na boisku dla typowego trequartisty - albo - Shinjiego Kagawy! Tak. Właśnie ten zawodnik został przeze mnie namówiony do powrotu do kadry i - pomimo zaawansowanego wieku - w pierwszym meczu pod moją wodzą został wybrany najlepszym piłkarzem meczu. W Maccabi tę rolę pełni najczęściej Ameer Khlaila, gdy na skrzydłach partnerują mu Micha i Teper, jednak to Micha jest trequartistą, a Khlaili ofensywnym pomocnikiem. Wszystko dopasowane jest do indywidualnych umiejętności. Dzięki temu zauważyłem dużo większą liczbę akcji podbramkowych w wykonaniu naszych piłkarzy. Mimo większych luk w defensywie, wychodzi i tak na naszą korzyść. Czasami bywa, że gramy de facto... ośmioma ofensywnymi zawodnikami (ofensywni boczni obrońcy, dwaj mezzale i wspomniana wcześniej czwórka z przodu). Dzięki temu stwarzamy ponad 20 akcji podbramkowych, nawet z tak renomowanymi rywalami, jak Sassuolo czy Feyenoord. Indywidualnie Najlepsze liczby w tym sezonie wykręcają - bez niespodzianek - Yaniv Danan, Erez Solomon, Dor Micha, Ameer Khlaila i Omer Atzili. W obronie do miana lidera dorósł w końcu Jovan Vlalukin, stając się czołowym stoperem całej ligi, a po bokach świetnie wspierają go niezawodny Peruzzi oraz nowy nabytek - Dor Elo. Przyjście byłego obrońcy Beer Szewy wymusiło na mnie przesunięcie Peruzziego na lewą stronę. Co więcej, jego odejście w obecnym okienku transferowym jest raczej przesądzone. To ostatni dzwonek, by zarobić na tym 30-letnim legendarnym ofensywnym obrońcy. Znakomicie na lewym skrzydle radzi sobie Rotem Teper, który powrócił przed obecnym sezonem z wypożyczenia do Maccabi Hajfa. Skład uzupełniają Polityło (gdy jest zdrowy), Iago, Danino, Glazer i Kartsev. W bramce znakomicie spisuje się Sorcan, który wyciągnął wiele niemożliwych piłek. Przeciętnie grają Baruchian, Ben-Hanaya, Arad, Blackman i Cohen, natomiast dużo poniżej oczekiwań - Goldberg, Gotlivi - niestety - Ben-Haim. Właściwie powinienem umieścić w tej ostatniej grupie także Blackmana, bo o ile mocno średnie występy młodzieży można usprawiedliwiać i prognozować rozwój, tak w przypadku Nicka to raczej stały zjazd po równi pochyłej. Obaj byli reprezentanci - Blackman i Ben-Haim - powinni zacząć myśleć o zakończeniu kariery. Transfery W zimowym okienku transferowym póki co ruch odbywa się tylko w jedną stronę, mianowicie - z klubu. Największą bombą okazał się zakup Ereza Solomona przez West Ham United za 7,75 mln. euro. Jest to najwyższy w historii klubu transfer. Nasz nastoletni supertalent wyrósł już z Ligat Winner i spróbuje szczęścia w Premiership. Jestem pewien, iż West Ham to jedynie przystanek dla Ereza i wkrótce zobaczymy go w o wiele większym klubie. Z Maccabi pożegnał się także Axel Witsel, który nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Od stycznia broni barw Caen. Gino Peruzzi najprawdopodobniej odejdzie do AZ Alkmaar. Tym samym będziemy mieli dwa wolne miejsca dla obcokrajowców i potrzebę pilnego sprowadzenia środkowego pomocnika wysokiej klasy. Przecież nie zostaniemy z Glazerem i Kartsevem na środku pola... *** Japonia - przygotowania Kibice i zarząd Nihon Sakkā Kyōkai (dalej: NSK - odpowiednik PZPN) muszą naprawdę mieć cierpliwość aniołów. Pod moją wodzą Japonia spadła bowiem na najniższe w historii miejsce w rankingu FIFA - siedemdziesiąte dziewiąte. To jednak wszystko jest etap budowy Latających Samurajów, a uwieńczeniem tych poświęceń ma być styczniowy Puchar Azji. Na inaugurację przegraliśmy z Wenezuelą. Pokonały nas także Paragwaj i... Polska. Z drugiej strony zanotowaliśmy kilka ciekawych wyników, jak pogromy Jemenu (7:2), Omanu (4:0), czy... Australii (4:0 na wyjeździe!). Z Kangurami spotkaliśmy się zresztą dwukrotnie. Na Saitama Stadium padł remis 2:2. Zremisowaliśmy także z Panamą. Przed wspomnianym Pucharem Azji, rozgrywanym w Chinach, spotkaliśmy się jeszcze towarzysko z Arabią Saudyjską (4:0) i Irakiem (2:0 - drugi skład). Rywalem Japonii w grupie będą Liban, Jordania i Syria. Nie przyjmuję innego wyniku, niż złoty medal. Japonia ostati raz tryumfowała w najważniejszych kontynentalnych rozgrywkach w 2011 roku, czyli 12 lat temu. Trofeum broni Uzbekistan. Japonia - kadra na AFC Asian Cup China 2023 Kadra na Puchar Azji to przede wszystkim dwa wielkie powroty: Shinji Kagawa oraz Hiroki Sakai, którzy zakończyli kariery reprezentacyjne po nieudanych Mistrzostwach Świata. Udało mi się namówić obu weteranów na jeszcze jedną próbę sięgnięcia po złoto na kontynencie. Jak widać, w Japonii panuje duża uniwersalność jeśli chodzi o pozycję, dzięki czemu mam komfort wyboru i właściwie brak strachu o kontuzje. Jeśli o tych mowa, to wyeliminowały z turnieju skrzydłowego Augsburga - Tatsuyę Ito. Zrezygnować musiałem także z prawoskrzydłowego Ingolstadt - Takahiro Sekine - oraz napastnika Lorient - Takumy Asano. Te dwie absencje wynikają jednak z ich przyczyn sportowych. Podobnie ma się sprawa Nikkiego Havenaara z austriackiego SV Horn. W okresie przygotowawczym najlepiej spisywali się Takashi Usami, Yuki Kobayashi, Ryo Miyaichi, Gaku Shibasaki oraz Yuki Katano. O wiele więcej oczekiwałem od Shunsuke Okudy, zaś Yuya Osako, Ryota Morioka i Tsukasa Shiotani poprawili się względem tragicznego początku kariery pod moją batutą. Przed nami raczej łatwa faza grupowa, a potem ciężka walka o medale. Na mecz z Libanem - o ile po drodze nie wpadnie żadna kontuzja - desygnuję następujący skład: GK - Yoshiaki Kamada DR - Hiroki Sakai DC - Daisuke Suzuki DC - Yuki Katano DL - Gotoku Sakai (c) MC - Gaku Shibasaki Mc - Ryota Morioka AMR - Takumi Minamino AMC - Shinji Kagawa AML - Shoya Nakajima ST - Takashi Usami
  25. XVIII Zlot CMF - Lipiny 2018

    Hajd nie może otrzymywać wiadomości. Biorę pokera. Nikt nic nie pisał, więc deklaruję.
×