Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Chomik

Użytkownik
  • Zawartość

    1457
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Chomik w dniu 14 Czerwiec 2015

Użytkownicy przyznają Chomik punkty reputacji!

Reputacja

-97 Lubi gadać bzdury

O Chomik

  • Tytuł
    Debiutant Roku 2013
  • Urodziny 06.10.1999

Informacje

  • Wersja
    FM 2012
  • Skąd
    wwa
  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

5484 wyświetleń profilu
  1. Spowiedź

    Piewsze tygodnie na obczyźnie były dla Piotrka tymi z kategorii chuj wie co się dzieje. Niby trochę szprechał po niemiecku i angielsku, ale odnalezienie się we Francji sprawiało mu więcej problemów niż mogło się wydawać. Po zaaklimatyzowaniu się w nowym otoczeniu Polak udał się do ""agence pour l'emploi", czyli po prostu tamtejszego odpowiednika klasycznego dżob senter. Jednak umysłowa obstrukcja była jedynym, czego Piotrek tam doświadczył, spędzając po kilka godzin dziennie wertując bardziej lub mniej atrakcyjne oferty zatrudnienia. W końcu po tygodniu odrzucania przeróżnych ofert pracy nasz Kalinowski został dumnym operatorem dźwigu portowego, zarabiając przy tym jakieś 800 euro na rękę. Niestety po odliczeniu ubezpieczenia, podatków, opłaty za mieszkanie i tym podobnych pierdół zrozpaczonemu Polakowi w kieszeni została niecała połowa wcześniej wspomnianej kwoty, co zresztą skwitował swojskim "kurwa mać". Życie boleśnie weryfikowało ambitne zapędy młodych ludzi, którzy chcieli posmakować choć trochę lepszego jutra. Na własnej skórze przekonał się o tym i Piotrek, który mimo swoich skłonności do przesadnych wręcz oszczędności, nie był w stanie wyrobić za 800 euro miesięcznie. Dodatkowe źródło zarobku także nie wchodziło w grę, gdyż praca w dokach zajmowała lwią część doby, a także gros sił naszego bohatera. Na początku Polak próbował sobie jakoś tłumaczyć te wszystkie niepowodzenia, ale gdy po półtora miesiąca pracy został bez grosza na życie to nie wytrzymał, powiedział (byłemu już) bossowi co myśli o cnocie jego matki i piedolnął za sobą drzwiami zostawiając wakata na zacnej pozycji kierownika dźwigu w nadmorskim porcie. Ot, kolejny przypadek człowieka, którego połknęło, przeżuło i wysrało życie. Tak to wyglądało, bo w tamtym momencie z tryskającego optymizmem młodego człowieka zostało jedynie wspomnienie, a wieczny uśmiech zastąpiło ciągłe zmęczenie i nostalgia. Wielokrotnie Kalinowski rozmyślał nad powrotem do ojczyzny, jednak porywczy i dumny charakter mu na to nie pozwalał. Syn marnotrawny? To nie ta książka. Nie było już nic do stracenia, więc Piotrek z dobrą myślą i ostatnimi pieniędzmi udał się do jednego z wielu punktów bukmacherskich w Caen...
  2. Highway to heaven

    Nie tylko on Ładnie lecisz, będzie finał jak nic
  3. Spowiedź

    Na warszawskie Okęcie jak zwykle waliły tłumy chętnych do odseparowania się od szarego świata podróżnych. Jedni dopiero przylatywali, drudzy wręcz przeciwnie, więc spore natężenie ruchu było nieustające. Piotrek przeciskał się przez prącą we wszystkie kierunki naraz masę ludzką, kurczowo trzymając w ręku skórzaną torbę podróżną. Jego rodzina nigdy nie należała do bogatych, więc nastolatek na wszystko musiał zarabiać sam. Na same bilety lotnicze oszczędzał cztery miesiące, ale w końcu dopiął swego. Uzbrojony w wydrukowane na szkolnym komputerze bilety, wysłużoną po ojcu wiatrówkę i dwieście euro w gotówce gotów był stawić czoła nieznanemu dotąd doświadczeniu, jakim bez wątpienia była samotna podróż na drugi zakątek Europy. "Cholera, ale będzie przygoda!" pomyślał Piotrek ładując swoją torbę na półkę znajdującą się ponad głowami pasażerów. No bo życie tam to nie to co życie tutaj. Tam to popracujesz dwa tygodnie na magazynie i już jesteś ustawiony na najbliższy miesiąc, a i trochę zawsze można odłożyć na czarną godzinę. A w Polsce? Tutaj to z pensji magazyniera wystarczy Ci może na tydzień życia. No dobra, góra dwa. Bo wiecie jak to jest, jak państwo rucha obywateli na lewo i prawo. Z jednej strony zmniejszony wiek emerytalny i reforma szkolnictwa, a z drugiej wyższy VAT i akcyza. A na koniec i tak więcej pięniędzy ubywa, niż przybywa. I jak tu się nie wkurwiać? Piotrek miał w głowie plan. Popracuje sobie parę miesięcy na obczyźnie, a potem wróci i otworzy w rodzimym mieście fabrykę! Albo i dwie, bo kto bogatemu zabroni. Był już taki jeden, co wołali go Grzesiek. I ten Grzesiek też wyjechał, tylko że na studia. Zarządzanie i marketing. A jak po trzech latach wrócił z papierkiem, to z miejsca wziął kredyty, wykupił kilka hektarów okolicznych lasów, wybudował duży dom, a resztę obrócił w nieruchomości. Pech jednak chciał, że ten Grzesiek miał wspólnika, Krzyśka. I ten Krzysiek pod nieobecność partnera przepisał całą spółkę na niego i ulotnił się z większością pieniędzy. A Grzesiek? Jak się dowiedział to wpadł w alkoholizm, zaczął grać w kasynie i ogólnie stoczył się niemiłosiernie. Z dosyć bogatego dwudziestokilkulatka stał się zwykłym szarym człowiekiem z brakiem perspektyw na dalsze życie. Co prawda pozbierał się po tamtej akcji i pracuje na dwie zmiany w Służbie Oczyszczania Miasta i na czarno w warsztacie ojca, ale nadal wisi nad nim prawie milion złotych niespłaconego kredytu. Piotrek jednak kochał zarabiać pieniądze, ale niezbyt podobało mu się wydawanie ich, więc był pewny że losu Grześka nie podzieli. Przynajmniej połowicznie. Z rozmyślań wyrwały go turbulencje lądującego właśnie samolotu. Oczom naszego bohatera ukazały się odbijające się w słońcu ceglane dachy uniwersyteckiego miasteczka. "Viva la Polonia!" pomyślał Piotrek Kalinowski i trzymając w ręku swoją skórzaną torbę podróżną ruszył w stronę podstawionego biało-żółtego autobusu, który miał go dowieść do lotniskowej hali przylotów. FM 12.2.2 Baza danych: niestandardowa Ligi: większość europejskich Zasady: własne
  4. Zasady działu Opowiadania ver. 2.0

    Temat-rzeka wałkowany tutaj seki razy
  5. Highway to heaven

    Grupa do wyjścia na spokojnie
  6. Spowiedź

    Piotrek od niepamiętnych czasów nie znosił sportu. A szczególnie piłki kopanej. Uganianie się za unowocześnioną wersją świńskiego jelita nie było dla niego. Uwielbiał za to pieniądze, a szczególnie je zarabiać. Łatwo zarabiać. Z wydawaniem było nieco gorzej, ale o tym kiedy indziej. Pech jednak chciał, że fajnej pracy jednak nie było, a i chęci do jej poszukania też niezbyt się pojawiały. Wiecie jak to jest, jak człowiekowi się nic nie chce i leży dupą do góry zamiast ruszyć się z domu. Czystym zbiegiem okoliczności było otworzenie w rodzimych Kozienicach pierwszego w okolicy punktu STS, co spowodowało masową erekcję mężczyzn w przedziale wiekowym 14-99 lat, którzy cyklicznie w piątek przed każdym weekendem tworzyli kilometrowe kolejki byleby tylko postawić na zwycięstwo swojej ulubionej drużyny. Ba, czasem żony piłkarskich biznesmanów zajmowały miejsca już w czwartki popołudniu! Nasz bohater początkowo nie podzielał zainteresowania tym tematem, ale gdy Józek, syn siąsiadów, wygrał ponad 250 złotych obstawiając głupie mecze to stwierdził, że i on nie może przepuścić takiej okazji na łatwą kase. Co prawda Piotrek nie znał się na tym kompletnie, ale z biegiem czasu zaczął nie tylko śledzić polskie rozgrywki, ale także i inne europejskie ligi. O, i nawet raz Puchar UEFA obstawił! Oczywiście wszystko w myśl łatwego zarobku, bo dalej wizja uganiania się za zwierzęcymi wnętrznościami sprawiała, że jego żołądek miotał się jak Żyd po pustym sklepie. A że szło mu nienajgorzej, to za hajs, na który ojebał buka, kupił sobie nowego smartfona, co by mu wygodniej było obstawiać dalej te mecze. Był w tym tak dobry, że kilku jego znajomych ze szkoły płaciło mu za typowanie spotkań. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, gdyż punkt STS-u wkrótce zbankrutował ( przy czym niemały udział w tym miał nasz bohater, zresztą raz doszło nawet do tego, że pani Jadzia, która w tym punkcie obsługiwała, na sam jego widok wywiesiła tabliczkę "zamknięte"), a Piotrek był w czarnej dupie. Czasem przy okazji wycieczki do innego miasta stawiał jakieś pewniaczki, ale to już nie było to samo. Jego stały dopływ gotówki właśne przestał istnieć, ale jak to śpiewała pewna polska gwiazda muzyki nowoczesnej nic nie mogło przecież wiecznie trwać. Nie widząc dla siebie przyszłości w tym kraju Piotrek, w myśl dewizy "follow the money", zdecydował się poszukać szczęścia na obczyźnie. Wóz albo przewóz.
  7. Milczenie II

    @Feanor całkiem przyjemny jak na swój wiek, będą z niego ludzie Już zresztą są
  8. Milczenie II

    Spóźnione gratki za LM Pokaż no tego Henrichsa, czy serio warty aż 73 bańki?
  9. Spowiedź

    Tik-tak. Tik-tak. Tik-tak. "Do końca pozostało 8 minut, proszę powoli przenosić odpowiedzi na kartę odpowiedzi." Tik-tak. Tik-tak. Tik-tak. Czas pędził nieubłaganie. Kolejne minuty egzaminu upływały co raz szybciej. Za szybko dla 53 uczniów Liceum Ogólnokształcącego w Kozienicach, którzy przystępowali w tym roku do egzaminu maturalnego z rozszerzonej geografii. Piotrek nerwowo obgryzał swój pomarańczowy długopis. Spojrzał w lewo. Dostrzegł wzrok Karola, który tylko przelotnie się uśmiechnął i wrócił do swojego arkusza. "Po chuj mi wiedzieć ile węgla rocznie produkuje się w Ugandzie?" Piotrek z rezygnacją pokręcił głową i zamknął niewypełniony do końca arkusz. Chwilę potem egzamin dobiegł końca. Maturzysta z ulgą po raz ostatni w życiu opuścił budynek swojej szkoły średniej. A przynajmniej taką miał nadzieję. Ksawery już na niego czekał. Stał oparty o swoje BMW E6 w dieslu. W ręku trzymał niedopalonego Chesterfielda. - I jak poszło? - Jak kurwie w deszcz. Jedziemy? - Pytasz dzika czy sra w lesie. Ksawery wyrzucił niedopałek papierosa w kałużę i wsiadł na miejsce kierowcy. Droga nie należała do najprzyjemniejszych, ale przynajmniej było krótko. Po kilkunastu minutach dojechali do celu. Oczom dwójki przyjaciół ukazało się Jezioro Kozienickie, które jak zawsze pod koniec maja tętniło życiem. Piotrek wyjął z bagażnika czteropak taniego koncernowego piwa kupiony po drodzę i usiadł obok Ksawerego, który właśnie odpalał kolejnego mentolowego Chesterfielda. - Chcesz jednego? - powiedział Ksawery częstując przyjaciela papierosem. - Dzięki, nie palę. - Nie to nie. Nie wiesz co tracisz. Piotrek odpalił browara, podobnie jak Ksawery. Przyjaciele w ciszy podziwiali uroki polskiego jeziora i raczyli się smakiem taniego piwa. Ksawery odpalił kolejnego papierosa. - I co teraz będzie? - Nico. Czekamy na wyniki, a potem wiśta wio. - Kiedy lecisz? - Za dwa tygodnie. Kurwa. - Piotrek spojrzał na powiadomienie, które właśnie wyskoczyło mu na ekranie telefonu. "Arsenal 0:1 Stoke". - Jebany Arsenal. Znowu w dupe. - Ile? - Na razie jeden, ale może odrobią. To w końcu Arsenal. - No może tak. To co będziesz tam robił? - W sumie to nie wiem. Chciałem jakieś studia skończyć, bo wiesz - u nas z dobymi studiami ciężko. - A jak Ci się nie uda to co zrobisz? Wrócisz tu i skończysz jak on - to mówiąc Ksawery wskazał na członka brygady robotniczej, który siedział nieco dalej i raczył się setką Żubrówki. Bez popity. Piotrek zobaczył siebie. Miał niebieskie ogrodniczki. I kask. W rękach trzymał dwie cegły. "Kalinowski, kurwa, pracuj, a nie stoisz jak pizda" - krzyknął majster. Położył cegłę na jedną z niedokończonych ścian. Później drugą. I dalej stał jak... pizda. Maturzysta niczym muchę odgonił od siebie ponure wizje przyszłości i podrapał się za uchem. - E tam, gadanie. Podobno popracujesz tam tydzień, a kasy starcza na życie przez dwa miesiące. - Mhm. I jeszcze laski same wskakują ci do łóżka. Weź ty zejdź czasami na ziemię.
  10. Nordic Football

    Brawo za finał LE bo to znakomity wynik, ale i drabinka ładnie podpasowała patrząc choćby na Arsenal. To co, w następnym sezonie jakiś półfinał LM?
  11. Wikingowie!

    Okres przygotowawczy w Thisted FC był niezwykle krótki, albowiem trwał zaledwie dwa tygodnie z małym hakiem. Rozegranie czterech meczów w tak krótkim okresie czasowym pozwoliło mi wyłapać braki kadrowe, a zawodnikom wdrożyć się w rytm meczowy, który nie będzie ich opuszczał przez następne kilka miesięcy. Pierwszy mecz kontrolny, który był zarazem moim nieoficjalnym debiutem w roli szkoleniowca duńskiej ekipy, był rozgrywany z ekipą Tuse IF, która delikatnie mówiąc odstawała poziomem nawet od nas. Wynik 4:1 jak najbardziej oddawał przebieg tego spotkania, a dubletem popisał się Mikkel Agger. W drugim meczu wynik był jeszcze bardziej okazały, a dwa gole przeciwko Frederikshavn zdobył Ronni Iversen. Przedostatnie spotkanie było już nieco bardziej zacięte, gdyż zespół Oure FA mimo wyraźnej różnicy klas postawił się TFC. Jednak i to nie wystarczyło, a gole Aggera i Andersona dały nam trzecią wygraną w trzecim kolejnym meczu sparingowym. Ostatnim rywalem w meczach o nic była amatorska drużyna Ringkobing IF, która tak jak ich poprzednicy postawiła zdecydowany opór naszym napastnikom, co tak jak w przypadku Oure nie wystarczyło. Dwa trafienia od naszych snajperów przedzielone główką Rokkedala sprawiły, że do sezonu zasadniczego przystępujemy po komplecie zwycięstw w meczach sparingowych. ***** Mimo dobrych wyników w grach kontrolnych wiadome było, że potrzebujemy nie tyle wzmocnień, co uzupełnień kadry pierwszego zespołu. Kasy w budżecie nie było za wiele, także w każdym z przypadków decydowały drobne czynniki, które skłoniły niżej wymienionych graczy do przeniesienia się do Thisted. Od razu po przeglądzie kadry wiedziałem, że mimo wypożyczenia Mikaela Andersona będziemy potrzebować dalszych wzmocnień ofensywy, co dało mi mniej więcej jasny kierunek poszukiwań. Na szczęście po zatrudnieniu paru scoutów praca ta stała się dużo łatwiejsza, a i negocjacje z 19-letnim Jonasem Hansenem nie należały do jakiś skomplikowanych i tak oto 16 lipca młody Duńczyk zamienił Marienlyst na Thisted za okrągłe zero euro, ale kontrakt amatorski nie pozwala mi wiązać zbyt dużej przyszłości z tym nabytkiem. Zupełnie inaczej sprawa wyglądała z wychowankiem FC Midtjylland, Sigurdem Schondorfem, który to po opuszczeniu swojego macierzystego klubu nie robił zbyt dużych problemów i związał się z nami kontraktem półprofesjonalnym, a więc najpewniejszą umową na jaką tylko było nas stać. Podobnie rzecz miała się z Jacobem Torpem, a więc eks-graczem Aarhus, który może grać na całej lewej stronie, co daje mi naprawdę sporę pole manewru na tej stronie boiska. Po tych ruchach kadrowych z niepokojem oczekiwałem na start rozgrywek ligowych, ale zanim to, to czekał nas jeszcze mecz 1. rundy Pucharu Danii z grającym ligę wyżej Velje Boldklub. Panie i Panowie - maszyna ruszyła!
  12. Wikingowie!

    Ostatni radziecki żołnierz opuszcza Afganistan, Bush zostaje prezydentem USA, Okrągły Stół, kara śmierci dla Salmana Rushdiego, miażdżące zwycięstwo opozycji w wyborach 4 czerwca, czołgi miażdżące opozycję na placu Tiananmen, kibice miażdżący się nawzajem na stadionie w Sheffield, Mazowiecki pierwszym niekomunistycznym szefem rządu w krajach bloku wschodniego, upadek berlińskiego muru, rozstrzelanie Ceausescu, Havel prezydentem wolnej Czechosłowacji. Ilość przełomowych wydarzeń w 1989 roku przyprawia o zawrót głowy. Ale to, co najbardziej poruszyło mieszkańców Thisted, a więc małego miasteczka na półwyspie Jutlandzkim, było powstanie Thisted Fodbold Club. Przez przeszło dwie i pół dekady klub ten nie odnosił większych sukcesów, a status solidnego trzecioligowego średniaka to wszystko, na co stać było zawodników TFC. Jednak po zmianie zarządu nastąpiła także zmiana trenera, a młody i ambitny szkoleniowiec polskiego pochodzenia ma wprowadzić Thisted FC na salony duńskiego futbolu. ***** Media typowały nas na pierwsze miejsce w tabeli, ale ja miałem co do tego pewne wątpliwości. Stąd też szybko w ruch poszedł telefon i z miejsca w Thisted stawili się dwaj nowi gracze. Jak to zwykle bywa w niższych ligach pieniędzy zbytnio nie było, więc trzeba się było ratować wypożyczeniami. Na szczęście FC Midtjylland nie okazało się klubem partnerskim tylko z nazwy, więc w celu uzupełnienia naszej kadry skorzystaliśmy z usług ich dwóch młodych graczy. Pierwszym z nich jest Oliver Ottesen, który ma zwiększyć rywalizację na pozycji bramkarza, a kto wie - może w przyszłym sezonie zakupimy go na stałe. Drugim wypożyczonym zawodnikiem jest Mikael Anderson, mający za zadanie zwiększyć u nas rywalizację w ofensywie, albowiem 18-latek jest w stanie grać na praktycznie każdej pozycji w ataku. Oprócz nich na papierze z naszej kadry wyróżniają się na pewno środkowy obrońca wypożyczony z Aalborga Morten Rokkedal, środkowy pomocnik Jeff Mensah mający dyrygować naszą drugą linią, a także napastnik z ekstraklasową przeszłością, Mikkel Agger. Cała drużyna prezentuje się następująco: screen. W następnym poście omówienie sparingów, a także dalszych prawdopodobnych wzmocnień zespołu! Football Manager 2017, Thisted Fodbold Club
  13. Hej Legia goool!

    MARZEC 2025: Ekstraklasa [23-26]: Marzec w Ekstraklasie rozpoczęliśmy od kolejnego jednobramkowego zwycięstwa, tym razem na wyjeździe z Arką. W 24. kolejce gier pojechaliśmy do Krakowa, gdzie Wisła była bardzo gościnna i nawet wyręczyła nas w strzeleniu jednego gola. Później jednak coś odpaliło i Zagłębie Lubin dostało aż cztery gole, a hat-tricka wklepał im Jose Carlos. W ostatnim marcowym pojedynku gościliśmy w Warszawie Cracovie, która chciała nas postraszyć. I postraszyła! Po kapitalnej pierwszej połówce w drugiej coś siadło i w doliczonym czasie gry zrobiło się gorąco, ale na nasze szczęście Pasom nie udało się doprowadzić do wyrównania. 05/03: [5] Arka Gdynia 0:1 Legia Warszawa [1] (V. Camacho 48') 08/03: [10] Wisła Kraków 0:2 Legia Warszawa [1] (K. Świderski 73', sam. 90+2') 14/03: [1] Legia Warszawa 4:0 Zagłębie Lubin [13] (J. Carlos 20', 22', 76', S. Coria 37') 22/03: [1] Legia Warszawa 3:2 Cracovia [3] (J. Carlos 22', sam. 39', S. Szymański 41' kar. - G. Jaroch 74', M. Kukiełka 90+1') ***** 1/8 Finału Ligi Mistrzów: Mimo porażki 2:3 w pierwszym meczu w Anglii mieliśmy sporą szansę na awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Wystarczyło tylko wbić Manchesterowi United jednego gola przed własną publicznością, co robiliśmy już nie raz. Tak też stało się 19 marca 2025 roku, gdy Czerwone Diabły po raz kolejny w swej historii zawitały do Warszawy. I po raz kolejny ta wizyta nie była udana, albowiem mój zespół znowu pokazał klasę i wybił Anglikom z głowy myśli o wygraniu tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. W 1/4 finału trafiliśmy na Paris Saint-Germain. Brzmi znajomo? To polecam sprawdzić drabinkę z zeszłego sezonu ;) 19/03: Legia Warszawa 2:0 Manchester United (S. Szymański 20' kar., J. Carlos 31')
  14. Ten świat taki kolorowy...

    Ło Panie jaki wyniczek ładny :o Ale z Niemcami chyba już nie pójdzie tak łatwo :>
  15. Hej Legia goool!

    LUTY 2025: Ekstraklasa [19-22]: Przerwa zimowa od rozgrywek ligowych wcale nie sprawiła, że nasza forma w jakikolwiek sposób uległa poprawie. Już w pierwszym pojedynku z Pogonią mieliśmy spore problemy ze sforsowaniem defensywy gości, ale tutaj akurat pomógł nam przypadkowy rzut karny. Inaczej było w następnych spotkaniach, albowiem wszystkie wygraliśmy po 1:0. Szczególnie warte uwagi jest to ze Stalą Mielec, w którym od 30. minuty graliśmy w osłabieniu po czerwonej kartce dla Stolarskiego i od straty punktów uratował nas jedynie piękny gol z rzutu wolnego Sebastiana Szymańskiego. 15/02: [1] Legia Warszawa 2:0 Pogoń Szczecin [6] (P. Stolarski 89' kar., P. Kapuściński 90+1') 19/02: [7] Wisła Płock 0:1 Legia Warszawa [1] (J. Carlos 22') 22/02: [14] Piast Gliwice 0:1 Legia Warszawa [1] (S. Coria 72') 28/02: [1] Legia Warszawa 1:0 Stal Mielec [10] (S. Szymański 52') ***** 1/8 Finału Ligi Mistrzów: W pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów pojechaliśmy na Old Trafford, by po prostu przywieść jak najlepszy rezultat. Ostatecznie przegraliśmy, ale wstydu w Manchesterze nie przynieśliśmy. Dwukrotnie nawet udawało nam się objąć prowadzenie, ale za każdym razem United potrafiło odpowiedzieć, aż w końcu Diogo Jota zadał decydujący cios i w rewanżu potrzebujemy sporo szczęścia, by awansować do ćwierćfinału. 25/02: Manchester United 3:2 Legia Warszawa (B. Bogers 29', 64', D. Jota 54' - S. Coria 11', B. Hildmann 48')
×