Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Pulek

Przyjaciel CMF
  • Zawartość

    2031
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Ostatnia wygrana Pulek w dniu 11 Marzec

Użytkownicy przyznają Pulek punkty reputacji!

Reputacja

1664 Bardzo lubiany

O Pulek

  • Tytuł
    Jacek Bednarz
  • Urodziny 22.11.1987

Informacje

  • Wersja
    FM 2016
  • Klub w FM
    RC Strasbourg
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    Można tu zostawić puste pole?
  1. Wiosenny livescore piłkarski

    ale wypierdoliłem do góry, prawie żyrandol zbiłem brawo NAPOLI !!!
  2. Wiosenny livescore piłkarski

    0:0 HT. Dawać Milika i Zielińskiego
  3. Wiosenny livescore piłkarski

    jak ja bym chciał Napoli...
  4. Wiosenny livescore piłkarski

    no właśnie jak dla mnie to był faul, ale był też nurek więc w sumie drugiej kartki być chyba nie powinno
  5. Wiosenny livescore piłkarski

    zasłużona kartka, ale mam trochę mieszane odczucia
  6. Wiosenny livescore piłkarski

    możecie robić screeny - mam nadzieję, że Legia przegra dzisiejsze spotkanie nic tak dobrze nie zrobi temu klubowi, jak brak Mistrzostwa Polski
  7. Wiosenny livescore piłkarski

    ale biedny ten mecz Jagi z Koroną
  8. Wiosenny livescore piłkarski

    no tak, proste. dziękuję
  9. Wiosenny livescore piłkarski

    nie kumam jakie warunki muszą zostać spełnione, żeby 4 miejsce w lidze dawało grę w europejskich pucharach?
  10. Duch błękitno-morski

    Przygotowania do sezonu 2018/2019 rozpoczęliśmy od terroru jednego z naszych piłkarzy, w postaci żądania transferu. 19 letni Loic Bade, który był wyróżniającym się zawodnikiem w poprzednim sezonie, od razu po powrocie z urlopu zakomunikował wszem i wobec, że jego życzeniem jest odejście z Le Havre do lepszego zespołu. Tu i teraz. Natychmiast. Jeszcze w poprzednim sezonie jasno wytyczyłem granicę takich zachowań – jeśli jakikolwiek piłkarz przyszedł do mnie z prośbą o transfer, to z miejsca ją akceptowałem i życzyłem powodzenia w dalszej karierze. Ale to był zeszły sezon. Po awansie wartość piłkarzy nieco skoczyła, natomiast wspólnie z zarządem ustaliliśmy, że nasz cel piłkarski na zbliżający się sezon to środek tabeli, a przy dobrych wiatrach możemy się zakręcić wokół 3 miejsca, dającego prawo do gry w barażach. Jako że już 2. lipca spotkaliśmy się prośbą o transfer ze strony naszego zawodnika, to trzeba było rozegrać to mądrze; dokładnie tak, aby ewentualni kolejni chętni wiedzieli, czego się spodziewać. Do przypadku Loica Bade postanowiłem wobec tego zatrudnić… naszego kapitana, Jean-Pascala Fontainea. Chwila rozmowy z przywódcą szatni utwierdziła mnie w przekonaniu, że to on, jako wychowanek klubu grający w nim od 10 lat może przemówić do rozsądku naszemu środkowemu obrońcy. Jak się okazało, nasz kapitan perfekcyjnie rozbroił bombę w postaci Bade, który po rozmowie ze starszym kolegą stwierdził, że to rzeczywiście nie jest najlepszy czas na transfer. *** Już po zakończeniu sezonu wytypowaliśmy sobie wraz ze sztabem szkoleniowym listę pozycji do obsadzenia na przyszły sezon. Wszędzie tam, gdzie mieliśmy wątpliwość odnośnie przydatności naszego zawodnika do gry, decydowaliśmy się na danie takiemu piłkarzowi szansy pokazania się z lepszej strony. Proces ten trwał przez pierwszy miesiąc przygotowań, no i w zasadzie większość z zawodników przeszła go pozytywnie. Większość, ale nie Loic Bade. Nasz młody obrońca, mimo rozmowy wychowawczej z kapitanem, uśmiechu na buzi, dobrej postawy na treningach i szerokorozumianego wysokiego morale, grał w meczach sparingowych… katastrofalnie. W 4 spotkaniach towarzyskich zagrał prawie 300 minut, i naprawdę czułem, że każda kolejna jego minuta w barwach Le Havre nie za wiele tutaj zmieni. Tym oto sposobem, gdy pod koniec lipca wpłynęła do nas oferta na Loica z Genku, nie wahałem się długo; Belgowie sami z siebie wpisali do oferty klauzulę 30% wartości kolejnego transferu na nasze przeznaczenie, natomiast sam transfer wycenili na równe 2 miliony euro, co było dla klubu naprawdę dobrą ofertą. Tak oto 2 sierpnia 2019 roku – po raz pierwszy za mojej kadencji – zadziałała marka Le Havre z hasłem przewodnim: WYCHOWAĆ -> UKSZTAŁTOWAĆ -> SPRZEDAĆ
  11. Milczenie II

    ale wiesz, że nie możesz położyć tematu Mistrzostwa? nie ma takiej opcji!
  12. Duch błękitno-morski

    @Makk, eee, no nie takiego bubla znowu po prostu zrobiliśmy to, co do nas należało @Vami, nic z tych rzeczy! Może to brzmi mało wiarygodnie, ale jako zespół tworzymy sobie mało sytuacji 100 procentowych w meczach ze zdecydowanie słabszymi przeciwnikami tak naprawdę wciąż wprowadzam korekty do taktyki, aby nieco bardziej 'rozruszać' naszą kreatywność w ofensywie, tylko tak, aby nie ucierpiała na tym nasza gra defensywna no i dzięki za dobre słowo!
  13. Duch błękitno-morski

    To jeszcze podsumowanie na zdjęciach, może wyczytacie z tego coś, co Was zainteresuje *** Tabela po 34 kolejkach prezentuje się hmm... okazale. Druga runda w zdecydowanie lepszym wykonaniu niż pierwsza (tylko 4 remisy na wiosnę w porównaniu z 8 na jesień), i utrzymany sezon bez porażki. *** Mistrzowski sezon kończyliśmy meczem z wiceliderem na wyjeździe, który pewnie wygraliśmy (choć wynik minimalistyczny). Buduje to we mnie pewność, że kolejny sezon w L2 będzie OK! *** Podsumowanie sezonu. Szczególnie cieszy pozytywna informacja o pilnowaniu budżetu na wynagrodzenia, bo rzeczywiście włożyłem w to sporo pracy, aby zejść w ciągu roku o 200 000€/miesiąc na pensji. Oddzielny akapit dla Jean-Pascala Fontainea, który był absolutną gwiazdą Le Havre. Nota 7.51 i celność podań na poziomie 90% - w przypadku, gdy próbował on wielu otwierających podań - to naprawdę doskonały wynik. Jestem dumny!
  14. Duch błękitno-morski

    Widok z sali prasowej rozprzestrzeniał się na zieloną, choć nieco już zmarnowaną murawę Stade Océane. Stadionowe jupitery świeciły z obniżoną mocą, tylko na tyle potrzebną, by greenkeperzy mogli zakończyć swoją pracę związaną z pielęgnacją trawy. Ostatni mecz sezonu rozgrywany był co prawda na wyjeździe, lecz decyzją szefostwa oficjalne zakończenie sezonu odbyło się tu, w Hawrze; po prawie 3 godzinnej drodze z Lawal, nieco po godzinie 21, rozpoczęło się spotkanie z kibicami na płycie boiskowej stadionu. Wraz z moim asystentem, Lilianem Nalisem, około północy opróżnialiśmy kolejną butelkę Cépage Arbane, siedząc na obrotowych krzesłach zapożyczonych od Lucie, naszej klubowej rzecznik prasowej. Ledwo dochodzące światło z korytarza sprzyjało rozmowie dwóch, nieco już zmęczonych dniem przyjaciół. - Jak z nauką języka u Twojej żony, mec? – zapytał Lilian, wwiercając we mnie swój wzrok. Tylko skrzywiłem nieco brwi na znak protestu, żeby nie zaczynać tego tematu. - Podczas naszej ostatniej wspólnej kolacji wydawało mi się, że już się poddała – roześmiał się blondwłosy mężczyzna. - Po prostu daj spokój – odpowiedziałem. – Nie każdy ma taki talent do języków jak Ty. - Swoją drogą… fascynujące jest to, że potrafiłeś zmusić wszystkich w klubie do rozmawiania po francusku, a z własną żoną masz tyle problemów – Lilian się wyszczerzył i miałem wrażenie, że biel jego zębów jakby rozjaśniła otoczenie. To pewnie bąbelki. Rzeczywiście, już po kilku dniach spędzonych w klubie dotarło do mnie to, że przechadzając się po klubowych korytarzach standardowym widokiem była rozmawiająca w różnych językach dwójka osób z jednym tłumaczem pośrodku. Istna wieża Babel. Szybka rozmowa z Prezesem Vincentem Volpem – ekhm, Amerykaninem – pozwoliła na znalezienie funduszy na zajęcia dodatkowe dla pracowników klubu. Łącznie naliczyłem 11 zawodników pierwszego zespołu, którzy spotykali się dwa lub trzy razy tygodniowo na wspólnej nauce języka francuskiego. Doliczając do tego 2 pracowników sztabu szkoleniowego, i kolejne kilka osób w klubie z pionu sportowego wychodziła naprawdę pokaźna grupka uczniaków . Lilian wyrwał mnie z zamyślenia lekkim szturchnięciem. - Co z Rafikiem? Miałeś z nim rozmawiać. - Wiem – odparłem. – Wiem o tym, ale jeszcze nie podjąłem żadnych wiążących decyzji. A co Ty o nim myślisz? - Lubię tego chłopaka. Mam słabość do jego umiejętności, do techniki. Może przytłoczyło go to, że tak dużo od niego wymagasz? Zacząłem się nad tym zastanawiać. Rafik Guitane drugie półrocze miał na pewno lepsze niż pierwsze, choć prawda jest też taka, że zaczął grać w meczach nieco mniejszego kalibru, a wszystko to przez transfer, którego dokonałem w przerwie zimowej sezonu. Louis Carnot, który zajął miejsce Guitane’a w pierwszym składzie Le Havre, to ledwie 18 letni urodzony mezzala. Jak tylko zespół skautów wypatrzył Carnota, zdecydowałem się pojechać obejrzeć go na własne oczy w barwach drużyny rezerw Guingamp. Co to był za mecz… Zwinny francuz grał pierwsze skrzypce pośród starszych kolegów, a jego rozrywające obronę przeciwnika podania zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Po przyjściu do naszego klubu z miejsca zaczął się odpłacać dobrą grą, choć tak naprawdę jego top powinien przypaść na nadchodzący sezon. Prawie 900 tysięcy euro, które zdecydowałem się zapłacić za tego chłopaka miało nam się zwrócić w ciągu najbliższych lat. - Naprawdę sam nie wiem. Widzę po innych chłopakach, że patrzą na niego przez pryzmat pensji, którą otrzymuje. Może tego nie dźwignął? Mam ochotę zostawić go u nas wypożyczeniu przez jeszcze jeden sezon. - Kwestia taktyki? – nie dawał spokoju Nalis. - Że nie odnajduje się w 4-3-3? Cała drużyna sobie radzi, a on jeden nie? – pokręciłem głową na znak, że się z tym nie zgadzam. – Od momentu, gdy Louis wszedł za niego do jedenastki, nasza gra zaczęła wreszcie wyglądać tak, jak powinna. Bilans bramkowy plus 44 z czegoś się przecież wziął? To w sumie prosta sprawa jest: tu podaj, tam strzel… – byłem gotów pokazać mojemu przyjacielowi o co mi chodzi, ale siła grawitacji w połączeniu z szampanem wybiły mi ten pomysł z głowy, więc tylko zakręciłem się wokół krzesełka by na nim efektownie z powrotem wylądować. Nasza rozmowa ciągnęła się niemal do wschodu słońca, kiedy to zgodnie stwierdziliśmy, że myśli to jedno, a aparat mowy drugie. Jednego byłem niemal pewien – to, co przez ten rok zrobiliśmy dla Le Havre, to ledwie mały krok w kierunku realizacji naszych planów. Potrzeba jeszcze więcej pracy, uporu, ale też nieco szczęścia. Nad tym wszystkim będziemy jednak debatowali jutro, gdy szampan opuści nasze głowy, a krzesła pożyczone od Lucie wrócą na swoje miejsce. *** > awans do Ligue 2 - to cel nadrzędny, niepodlegający żadnej dyskusji / done > obniżenie budżetu płacowego do okolic 500 tysięcy € miesięcznie (w tej chwili ponad 700 tysięcy €) / udało się poprzez sprzedaż piłkarzy-maruderów > zbudowanie kadry francuskojęzycznej / success! Wszyscy z kadry pierwszego zespołu porozumiewają się w języku francuskim > wprowadzenie 2/3 najzdolniejszych juniorów do pierwszej drużyny / porażka, ledwie jeden Loic Bade grał w pierwszym składzie jako młody wychowanek > poprawienie atmosfery w szatni / w rachunku końcowym jednak plus, choć nie obyło się bez niesnasek: choćby kwestia odejścia kilku podstawowych piłkarzy wywołała lekki niepokój wśród reszty > zaimplementowanie ustawienia 4-3-3 / jest dobrze, choć to jeszcze nie koniec modyfikacji > zbudować styl drużyny, bazujący na prowadzeniu gry, posiadaniu piłki, z wykorzystaniem elementu zaskoczenia w postaci szybkich przejść z obrony do ataku / j.w > wykreować ofensywną gwiazdę drużyny / totalna porażka; najlepszy strzelec drużyny (wypożyczony z Nantes) napastnik, Elie Youan, strzelił we wszystkich rozgrywkach… 9 goli. Brakowało nam siły rażenia, zdecydowanie
  15. Wiosenny livescore piłkarski

    raczej nie, może w sytuacji na 2:2 trochę, bo nie dał rady przeciąć piłki
×