Skocz do zawartości
Do końca czerwca będą trwać wybory do ModTeamu.
ZAPRASZAMY DO GŁOSOWANIA


Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 20.06.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 23 punktów
    Panowie, krótko: mieliście rację pisząc, że można dokonać odprawy mając tylko e-mail i nr rezerwacji. Posypuję głowę popiołem. Próbowałem rano to zrobić, ale cały czas pokazywało mi takie info: Okazało się, że po prostu miałem skopiowaną o jedną cyfrę mniej. Teraz spróbowałem i okazało się, że to Wy mieliście rację, a nie ja. Aczkolwiek nie wszystkie wasze posty były eleganckie, gdyż sugerowały jakieś moje nieczyste intencje, stąd zdenerwowanie. Teraz już wiem, że mieliście rację, a ja jej nie miałem. Przepraszam zatem i jestem bogatszy o tą wiedzę; człowiek uczy się cały czas. Dziękuję. Oczywiście artykuł na MFM usunąłem, za chwilę wrzucę też reklamę http://forumcm.net na boczny pasek.
  2. 23 punktów
    Ja już zgłosiłem sprawę na Policję. Dostałem informacje, ze sprawa zajmie się młodszy aspirant Kubiniok, wiec jakby co kontaktować można się bezpośrednio z nim.
  3. 22 punktów
    Panowie - jeszcze raz potwierdzam, że rację miały te osoby, które od początku twierdziły, że mogę zakupić komuś bilet, a ta osoba może zrobić sobie odprawę na własną rękę znając tylko numer rezerwacji i adres e-mail podany przeze mnie przy zakupie biletu. Dziękuję Wam za zwrócenie na to uwagi, gdyż na portalu MFM zamieściłem ponad trzy tygodnie temu artykuł, gdzie był screen z niezakrytymi numerami rezerwacji: https://myfootballmanager.pl/rozgrywka-mistrzow/1760/rozgrywka-mistrzow-3-nagrody-dla-laureatow-informacje-o-biletach-lotniczych-i-hotelu Nie mając zielonego pojęcia, że takie coś, co mi uświadomiliście jest możliwe, każdy mógł - znając mój e-mail - zmienić np. nazwisko osoby uprawnionej do lotu, odprawić się i bilet zostałby zmarnowany, a także pieniądze... Szczęście w nieszczęściu, że odprawa jest obecnie płatna (bezpłatna staje się 4 dni przed odlotem) i nikt nie zrobił żadnych zmian... Dziękuje Wam jeszcze raz za uświadomienie mnie, aczkolwiek nie ukrywam, że bardzo bolały mnie sugestie, które pojawiły się w trakcie dyskusji, że ja celowo chcę od kogoś dane potrzebne do odprawy, żeby to w jakiś "niecny" sposób wykorzystać. Mam nadzieję, że nikt z Was już tak nie myśli... Oto działania, jakie podjąłem: - wszyscy uczestnicy turnieju finałowego zostali poinformowani przeze mnie, że popełniłem błąd i nie miałem racji. Dałem im wybór - mogą się sami odprawić, lub ja to zrobię za nich. Wybrali tę drugą opcję. - skontaktowałem się z liniami lotniczymi i poinformowałem o całej sytuacji, prosząc o poradę co mogę zrobić. Okazało się, że wystarczy zmienić e-mail w rezerwacji i już nikt nie będzie mógł teraz przy niej manipulować. W związku z tym zmieniłem e-mail w panelu rezerwacji - nie jest już ona powiązana z moim, powszechnie znanym adresem e-mail. Dziękuję Wam jeszcze raz za pomoc, mniejsza już o formę... Edit. Jeżeli ktoś poczuł się jakimkolwiek moim postem urażony, to proszę o wybaczenie. Personalnie przepraszam @Meler, za użycie słowa "burak". Wybacz.
  4. 19 punktów
    Ja robię kupę od 24 lat, czy to czyni mnie legendą przemiany materii?
  5. 17 punktów
    Uwaga, to moja zawodowa opinia odnośnie podstaw prawnych do kierowania jakichkolwiek roszczeń w zaistniałej sytuacji wobec Melera:
  6. 15 punktów
    Lubię po podróży zrobić małe podsumowanie, może komuś się przyda, a i ja czasami się cofam, żeby sprawdzić jak to wyglądało Wybraliśmy się na 10 dni do Tajlandii, a dokładnie do miasta Chiang Mai. Ze względu na specyfikę naszego wyjazdu, z 6-miesięcznym dzieckiem, postanowiliśmy nie robić żadnej objazdówki, tylko wynająć mieszkanie na ten cały czas, kręcić się po mieście i zajadać przepyszne żarcie oraz robić jednodniowe wycieczki do okolicznych atrakcji. Podróż 3 osoby dorosłe i 1 niemowlę. Kurs batów tajskich (THB) wynosi ok. 0,10 zł, więc żeby dostać złotówki trzeba odjąć jedno zero. LOT Bilety kosztowały nas 2000 zł na osobę, co jest dość standardową ceną do Tajlandii na ten moment - można kupić taniej, można drożej, ale dużo więcej niż 2k byśmy nie dali. Ceny zaczynają się w promocjach tak od 1500 zł. Trafił nam się lot, który do tej pory uważałem za masakryczny, czyli z 15-godzinną przesiadką w Katarze, a dokładnie w Doha. Jednak wykorzystaliśmy to w najlepszy sposób - wynajęliśmy pokój w hotelu Golden Ocean, przespaliśmy się, wykąpaliśmy, poszliśmy na kilkugodzinny spacer po mieście i odświeżeni wróciliśmy na lotnisko na drugi lot. Dużo przyjemniejsza podróż, człowiek nie jest tak wycieńczony jak przy dwóch lotach ciurkiem z kilkugodzinnym czekaniem na lotnisku Istotna informacja - pokój mieliśmy wynajęty od 6 rano do 6 popołudniu, więc teoretycznie wpadało to w dwie doby hotelowe, ale udało się dogadać mailowo, żeby policzyli nas za jedną. Cenę porównałem z booking.com itp i wyszło tyle samo, czyli 350 zł (370 QAR). Hotel blisko wybrzeża, więc było gdzie spacerować, a dodatkowo oferowali darmowy transport na lotnisko i z powrotem, więc tutaj sporo przyoszczędziliśmy. W Chiang Mai duża taksówka kosztowała nas 300 THB. LOKUM Długo myśleliśmy czy wziąć porządny hotel ze śniadaniem i byliśmy już blisko zarezerwowania dwóch pokojów dwuosobowych ze śniadaniami w Woodfield Resort za ok. 3000 zł (150 zł za pokój dwuosobowy na noc), ale jednak stwierdziliśmy, że odległość od głównych atrakcji miasta (Night Market oraz stare miasto, w ramach którego znajdują się wszystkie najbardziej polecane knajpy) była zbyt duża i bylibyśmy uzależnieni od przemieszczania się taksówkami czy tuk-tukami, to postanowiliśmy zerknąć na AirBnB. Tam trafiliśmy na luksusową miejscówkę w Astra Condo, nowym apartamentowcu 500 m od Night Marketu i ok. 1,5 km od starego miasta, w cenie 2700 zł. Basen na dachu, siłownia, sauna sucha i parowa, wysoki standard i dogodna lokalizacja w 100% nas przekonały i jesteśmy bardzo zadowoleni z wyboru. Dwa pokoje z łazienkami, wspólny salon (z TV z wykupionym Netflixem - stąd tyle seriali u mnie ;)) z kuchnią, po jednym klimatyzatorze na każdy pokój. Oczywiście jak na Tajlandię ta cena jest bardzo wysoka, bo można sobie ogarnąć jakieś mieszkanko w lepszej lokalizacji i pewnie za połowę ceny (50 zł za noc, zamiast naszych 90 zł), ale zależało nam na pewności wysokiego standardu ze względu na dziecko, a wszystkie hotele w okolicach starego miasta miały opinie bycia brudnymi, z grzybem na ścianach czy pojawiającymi się robakami. Stąd taka decyzja z naszej strony. JEDZENIE To był nasz priorytet wyjazdowy przed podróżą pozaznaczałem na mapie wszystkie najlepiej oceniane knajpy w Trip Advisorze w kategorii "Cheap Dining" i staraliśmy się jak najwięcej ich odwiedzić. Tutaj znajduje się moja lista knajp w Chiang Mai. Ze swojej strony bardzo polecam Kat's Kitchen i Kanjana, najlepsze żarcie jakie jedliśmy w Tajlandii, szczególnie Kat's dawała prawdziwą tajską ostrość, bo wszędzie indziej łagodzili potrawy pod turystów Pewne miejscówki to też Lemongrass Thai Cuisine i Cooking Love, ale już zdecydowanie bardziej pod turystów i smakowo i cenowo. Jednak najbardziej genialną jedzeniowo miejscówką był mały food market zaraz obok Night Marketu, o którym nigdzie nie wyczytaliśmy, ale przypadkiem trafiliśmy, a tam było wszystko czego tylko turysta szukający lokalnych atrakcji mógł sobie wymarzyć Masa małych stoisk oferujących najróżniejsze żarcie - cały zestaw standardowych dań knajpowych, lokalne kiełbaski, dim sumy, sajgonki, dania z kraba, stoisko z zupami (Khao Soi polecam bardzo mocno!), Pad Thaiem, kurczakiem czy owocami morza na patyku (bardzo typowe dla Tajlandii) czy też robaczki (próbowane, bez szału ), przepiórki w całości grillowane na ruszcie (śmiesznie im głowy telepały ), czy nawet mięso krokodyla, strusia (?) czy jelenia. Spędziliśmy tam kilka wieczornych posiłków, próbując różnych dań i zawsze wychodziliśmy najedzeni i zadowoleni Trzeba tylko pamiętać, że stoiska nie rozstawiają się w weekendy, tylko od poniedziałku do piątku tak od godz. 18-19 do północy albo i dłużej. ATRAKCJE Samo miasto Chiang Mai ma ponad 300 świątyń i każda z nich na pewno jest ciekawa do zobaczenia. No ale jak tak się obejrzy kilka takich "pagód", to tak jakby widziało się już wszystkie. Na pewno w rejonie starego miasta (tego kwadratu otoczonego fosą) są najciekawsze, na pewno warto zapłacić te 40 THB za wejście do Wat Chedi Luang Worawihan, świątyni jeszcze z XV wieku. Pozostałe można sobie przejść przyjemnym spacerkiem w 30-stopniowym upale W trochę dalszej odległości znajduje się Wat Umong, który jest całym pięknym kompleksem ze stawem, zwierzętami i oczywiście świątynią. Można tutaj nawet przyjechać na medytację i mieszkać przez kilka dni razem z prawdziwymi mnichami. Najbardziej atrakcyjną świątynią jest Wat Phrathat Doi Suthep, duży kompleks kilku świątyń na wzgórzu nad miastem, z którego rozciąga się piękna panorama na Chiang Mai. Najbardziej widowiskowe są schody, których jest ponad 300. Wejście do świątyń kosztuje 30 THB. Ze świątyni można wjechać na sam szczyt góry na punkt widokowy, czy też do wioski ludu Hmong - nic specjalnego, ale całkiem piękna okolica, a ceny na targu nawet lepsze niż w mieście. Kawałek dalej od miasta znajduje się najwyższy szczyt Tajlandii Doi Ithanon, a obok niego dwie świątynie - jedna królowej, a druga króla. Zdjęcia w internecie są piękne, u nas niestety spora mgła była, ale i tak aby mieć taki widok jak na fotach w necie, to trzeba by było zrobić mały trekking (około godziny, o ile się nie mylę), co nie do końca było dla nas komfortowe z maluchem. Same świątynie ładne, na pewno warto zobaczyć, ale najciekawszym momentem było, gdy przeczytałem tabliczkę z ostrzeżeniem, że znajdujemy się na wysokości ponad 2000 m n.p.m. i żeby starsze i chore osoby nie wchodziły po schodach. Po 10 schodach miałem już zadyszkę i ciężko się oddychało, niesamowite doświadczenie, choć dość oczywiste Wracając do miasta można zaliczyć też bardzo ładny wodospad Wachirathan Waterfall. Ach, istotne do zaznaczenia jest, że wstęp do Parku Narodowego Doi Ithanon kosztuje 300 THB od osoby. Najdalsza wycieczka jest do Chiang Rai, ponad 3h drogi samochodem, ale też najpiękniejsze świątynie, poczynając od Wat Rong Khun White Temple, która jest niesamowicie widowiskowa, a wejście kosztuje zaledwie 50 THB. Dalej mamy Rong Suea Then Temple nazywanej potocznie Blue Temple. Dodatkowo nasz kierowca zabrał nas do Baandam Museum, bardzo ciekawy kompleks budynków i różnych eksponatów m.in. skóry węży, krokodyli itp. Ciekawe doświadczenie, zdecydowanie warto zobaczyć, koszt też ok. 40 THB, o ile mnie pamięć nie myli. Chiang Rai jest także punktem wypadowym do tzn. "Golden Triangle", czyli miejsca gdzie spotykają się granice Tajlandii, Birmy i Laosu na rzece Mekong. Okolica ta słynie (słynęła?) jako główne miejsce przemytu narkotykowego, z którym te kraje od wielu lat intensywnie walczą. My już sobie tę atrakcję odpuściliśmy. Inne standardowe wycieczki okolic Chiang Mai są typowo zwierzęce - Chiang Mai Zoo, Night Safari, Tiger Kingdom i Elephant Sanctuary. Wokół wszystkich tych atrakcji krąży sporo kontrowersji - ZOO ma kiepskie warunki i brudno, Safari zorganizowane jest na tak małym terenie, że zwierzęta są tam dosłownie zgniecione, Tiger Kingdom tygrysy są podobno naćpane, żeby nie atakować turystów, a Elephant Sanctuary na szczęście na słoniach się już nie jeździ (zwierzęta się męczyły oraz chorowały na kręgosłup od tych bud na plecach), ale karmione są trzciną cukrową przez co podobno są przecukrzone. My zdecydowaliśmy się pojechać do słoni, gdzie atrakcją miało być karmienie słoni (z ręki trzciną cukrową, później jadły już trawę) oraz kąpiel ze słoniami. Z drugiej atrakcji nic nie wyszło, bo padało i było mało przyjemnie, ale samo spotkanie ze słoniami i możliwość ich nakarmienia była naprawdę mega Trochę pogadaliśmy z przewodnikiem o tej trzcinie cukrowej, który był także współwłaścicielem całego biznesu, i nie wypierał się tego, ale zapewnił, że starają się kontrolować ilość zjadanej trzciny (faktycznie trwało to dosłownie kilka minut) i że zwierzęta są zadbane. Wzbudzał nasze zaufanie. Opcja half-day, która moim zdaniem jest w 100% wystarczająca (ile godzin w końcu chcemy robić zdjęcia słoniom? my i tak mieliśmy jakieś 3h na to) kosztowała ok. 1500 THB od osoby, w cenie transport z hotelu i z powrotem oraz lunch na miejscu. Wycieczka do kupienia w każdym biurze turystycznym na miejscu, jest kilka takich miejsc, ale zakładam, że wszędzie jest podobny standard, ale na wszelki wypadek podaję namiary na naszą wycieczkę - Elephant Dream Valley (na stronie jest 1600 THB, nam przez biuro udało się stargować do 1400 THB). Uff, na ten moment myślę, że tyle wystarczy, mam nadzieję, że komuś się to przyda, bo naprodukowałem się Jakby były jakieś pytania to chętnie odpowiem i najwyżej dopiszę jeszcze tutaj.
  7. 14 punktów
    Nie interesuje mnie - jak już kilka razy pisałem - co Mahdi zamierza zrobić z danymi które otrzymał. Sam fakt, że WYMUSIŁ ICH PODANIE i je przechowuje jest co najmniej wątpliwy moralnie, jeśli nie prawnie. Co do kryształowości Mahdiego - nie będę się wypowiadał. Co do mojej anonimowości - Artur Melerowicz, Bytom, Polska. TheKerimek zna mnie osobiście. Jak chcesz, to podam adres na PW bo już nie przesadzajmy. Mahdi i ty jesteście bardziej anonimowi w tym temacie ode mnie, a to dlatego że jak obaj nie wiedzieliście co to manager, ja byłem LEGENDĄ TEJ SCENY ;). Średnio mnie interesują uczucia Mahdiego No i jedyną osobą która tu kogoś obraziła jest Mahdi piszący do mnie per burak
  8. 14 punktów
    Nominuje siebie aby skruszyć ten zatwardziały beton
  9. 13 punktów
  10. 12 punktów
    Odpuść mordo. Trochę sie namachales szabelka no i nie miałeś racji. Nie masz jaj się do tego przyznać to chociaż odpuść. Tak btw to jeżeli Mahdi jest Twoim współpracownikiem/szefem a nie rodzina czy jakąś, może odrobinę patologiczną, formą przyjaciela to wydajesz się mieć strasznie chorą relację z nim. Mi by z zazenowania prędzej zęby zezgrzytaly się na wiór niż bym napisał takie, niemal religijne, wiersze umiłowania. Creepy wchuj jak dla mnie.
  11. 12 punktów
    ciesz się, że nie reagujemy na takie używanie spacji i znaków przestankowych
  12. 11 punktów
    Ostatnio na forum był omawiany temat kapci po domu, jak dobre trzeba mieć by się nie wypierdolić na takiej ilości wazeliny?
  13. 11 punktów
    W końcu ruszyłem dupę i odpaliłem mój projekt ostrych sosów. Do każdego bazą była przesmażona cebula z czosnkiem, sól oraz ocet z białego wina. Dodatki się różnią: Mango Vampire: habanero, mango, marchew, pomidory, dark muscovado, imbir, gorczyca, miód Smoked Inferno: habanero, pomidor, marchew, dark muscovado, śliwki suszone, wędzona papryka Little Devil: jalapeno, eukaliptus, zest limonki, sok z limonki, dark muscovado Sweet Death: habanero, domowy żytni imperialny milk stout z kawą, dark muscovado, miód, suszone śliwki, cynamon Sosy gotowały się ponad pół godziny, następnie zostały zblendowane (niestety mój blender nie ze wszystkim sobie poradził, więc są kawałki marchwi i śliwek gdzieniegdzie). Ogółem poszło 9 papryczek habanero i 5 jalapeno, 4 marchwie, 3 cebule, pół główki czosnku, 500 ml octu winnego, 2 owoce mango, 250 g śliwek suszonych, 2 limonki, 300 ml piwa, odrobina przypraw i eukaliptusa oraz kilka łyżek miodu i ciemnego cukru. Szykuje się, he he, ostra zabawa
  14. 10 punktów
    No ja się już prawie odprawiłem na ten lot jmk, także ogarnij się i usuń te numery rezerwacji ze strony. Ludzie, człowiekowi który tak podchodzi do spraw bezpieczeństwa wysłaliście swoje skany dowodów...
  15. 9 punktów
    Bilety w RyanAir są przypisane do konta ALE Jeśli podasz komuś numer JEGO rezerwacji (JEGo czyli na jego imię i nazwisko, które podałeś przy zakupie) i mail, na który tę rezerwację zrobiłeś (czyli mail przypisany do Twojego konta), to taka osoba może odprawić się samodzielnie. WIĘC Bilety zostają nadal przypisane do Twojego konta (Ty jesteś "kupującym"), ale odprawić się może każdy, komu udostępnisz te dwie drobne dane (tzn. "użytkownik" biletu) PO CO TAK? Wyobraź sobie, że firma wysyła swoich pracowników w delegację. Myślisz, że zbierają od każdego dane dowodów? A skąd mogą wiedzieć, czy ta osoba nie chce lecieć z paszportem? No więc pani recepcjonistka ma konto w RyanAir, jest "kupującą" i na swoje konto kupuje 5 biletów. Następnie każdemu pracownikowi wysyła numer rezerwacji i ten e-mail, aby mógł sam się odprawić, podając dane do dokumentu, z którego zamierza korzystać. "Użytkownik" sam się odprawia, sam drukuje sobie bilet i sam jedzie na lotnisko.
  16. 9 punktów
    W żadnym z zaraportowanych przez Ciebie dwóch bodajże postów nie znaleźliśmy nic obraźliwego ani obelżywego, z kolei kryterium ewentualnej "bzdurności" posta nigdy nie podlegało tu moderacji. Eot
  17. 9 punktów
    Już jeden taki był, David Cameron się nazywał...
  18. 9 punktów
    Aha, czyli nie chodzę na mecze = nie kibicuję drużynie? A to przepraszam bardzo, nie wiedziałem :lol2: Mądrzy ludzie tworzą coś takiego jak słownik, który pewnie różni się od definicji tworzonych przez twoich kumpli "spod szala", ale kibicowanie według nich brzmi tak: kibicować 1. «przyglądać się rozgrywkom sportowym i dopingować tych uczestników, z którymi się sympatyzuje» 2. «przyglądać się pewnym wydarzeniom lub wspierać czyjeś działania» więc przykro mi, ale czuję się tak samo pełnoprawnym kibicem jak Ty i będę wypowiadał się w tym temacie A Twój post dokładnie podkreślił jak wygląda ta patologia, o której mówiłem, więc dzięki! A do cieszenia się ze sportu nawet nie muszę się odnosić, bo chyba każdy na forum wie, że mocno odczuwam wszystkie mecze moich drużyn i cieszę się tym sportem każdego dnia Co do "nam daj żyć jak chcemy" - bardzo bym chciał, ale troglodyci nazywający się kibicami niszczą ten sport choćby przez dawanie z liścia piłkarzom, czy wpieprzanie się do szatni. I nie godzę się na to, bo to jest znów ta patologia.
  19. 8 punktów
    Dziękujemy za Twoje apele i zgłoszenia, do pełnego przedyskutowania, podsumowania i osądzenia sprawy MT potrzebuje tylko odpowiedzi na jedno pytanie: Rozumiemy, że barti nie może się odprawić za jmk, bo nie ma jego danych z dowodu. Rozumiemy też, że nie zrobi tego Repear i Meler, bo również tych danych nie mają. Czy jest możliwy scenariusz, w którym Ty też nie możesz odprawić jmk bo nie masz jego danych z dowodu (hipotetycznie, bo teraz wiemy, że je masz), ale jmk może się sam odprawić, bo ma swój dowód osobisty? Czy jest teoretycznie możliwe, że po prostu nie wiedziałeś (bez żadnych złych intencji), że tak można? Odnoszę wrażenie, że cała ta draka wynikła z Twojej niewiedzy i niedopatrzenia, ale może możesz mi pomóc i wyjaśnić o co chodzi. No bo zrzuty ekranu jasno udowadniają, że odprawić może się każdy - musi tylko mieć dowód, żadne konto nie ma nic do rzeczy.
  20. 8 punktów
    Gdy nawet przez 24h nie potrafisz dotrzymać obietnicy nie publikowania więcej wpisów na forum
  21. 8 punktów
    Bardzo fajna grupa. Jak MS to właśnie grać z możliwie duża egzotyka, z którą na co dzień nie gramy. Mi się podoba
  22. 8 punktów
    Trener, którego nie chciała Jagiellonia będzie prowadził Milan, a to czasy nastały
  23. 8 punktów
    Dodałem prostą wtyczkę do forumka - w prawym dolnym rogu przy scrollowaniu pojawia się strzałka pozwalająca przewinąć stronę do góry.
  24. 8 punktów
    Operacja zakończona. Odpowiadając na pytanie, o co biegało - obecny serwer nieco niedomagał, teraz baza wylądowała na nowych dyskach SSD, więc powinno być stabilniej. Ponadto forum zaktualizowano do najnowszej dostępnej wersji skryptu.
  25. 8 punktów
    Wszystko rozbija się o to, że grupy kibolskie zrobiły z kibicowania patologię. To jest sport, więc na boisku grają dwie drużyny i zdarza się tak, że jedna przegrywa. Na trybunach są kibice i dopingują swoją drużynę. Jeśli przegra, to zawodnicy z trenerem zastanawiają się co zrobić, żeby następnym razem wygrać, a kibice smutni, bo ich drużyna przegrała, wracają do domu i codziennego życia. Tyle w temacie, sport to jest rozrywka, samo oglądanie sportu to rozrywka, nic więcej. Cała otoczka jaka się wytworzyła wokół tego wyewoluowała w jakąś patologię, gdzie ludzie z kibicowania robią "styl życia" Tak samo dobrze, można zacząć odpalać race na obradach sejmu, gdy przemawia polityk z naszej ulubionej partii Albo nie wiem, fani Brada Pitta powinni jechać do niego pod dom i mu wpierdolić jak słabo zagra w jakimś filmie? Cieszmy się sportem, rozgrywkami, statystykami, a ignorujmy tę całą patologię, która się rodzi wokół tego. Bo tworzona jest przez ćwierćinteligentne jednostki, które nadal wierzą w prawo dżungli i że trzeba napinać muskuły, żeby pokazać swoją siłę. A gdy porażki odbierają im prestiż, to muszą jeszcze mocniej te muskuły prężyć, by go odzyskać i stąd rodzą się takie sytuacje.
×