Skocz do zawartości
Zapraszamy do udziału w tradycyjnym plebiscycie CMF Awards, edycji 2017! Swój głos można oddać w poniższym dziale do 25.01 do godziny 23:59.
CMF Awards 2017

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją od 12.01.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 12 punktów
    Lubię po podróży zrobić małe podsumowanie, może komuś się przyda, a i ja czasami się cofam, żeby sprawdzić jak to wyglądało Wybraliśmy się na 10 dni do Tajlandii, a dokładnie do miasta Chiang Mai. Ze względu na specyfikę naszego wyjazdu, z 6-miesięcznym dzieckiem, postanowiliśmy nie robić żadnej objazdówki, tylko wynająć mieszkanie na ten cały czas, kręcić się po mieście i zajadać przepyszne żarcie oraz robić jednodniowe wycieczki do okolicznych atrakcji. Podróż 3 osoby dorosłe i 1 niemowlę. Kurs batów tajskich (THB) wynosi ok. 0,10 zł, więc żeby dostać złotówki trzeba odjąć jedno zero. LOT Bilety kosztowały nas 2000 zł na osobę, co jest dość standardową ceną do Tajlandii na ten moment - można kupić taniej, można drożej, ale dużo więcej niż 2k byśmy nie dali. Ceny zaczynają się w promocjach tak od 1500 zł. Trafił nam się lot, który do tej pory uważałem za masakryczny, czyli z 15-godzinną przesiadką. Jednak wykorzystaliśmy to w najlepszy sposób - wynajęliśmy pokój w hotelu Golden Ocean, przespaliśmy się, wykąpaliśmy, poszliśmy na kilkugodzinny spacer po mieście i odświeżeni wróciliśmy na lotnisko na drugi lot. Dużo przyjemniejsza podróż, człowiek nie jest tak wycieńczony jak przy dwóch lotach ciurkiem z kilkugodzinnym czekaniem na lotnisku Istotna informacja - pokój mieliśmy wynajęty od 6 rano do 6 popołudniu, więc teoretycznie wpadało to w dwie doby hotelowe, ale udało się dogadać mailowo, żeby policzyli nas za jedną. Cenę porównałem z booking.com itp i wyszło tyle samo, czyli 350 zł (370 QAR). Hotel blisko wybrzeża, więc było gdzie spacerować, a dodatkowo oferowali darmowy transport na lotnisko i z powrotem, więc tutaj sporo przyoszczędziliśmy. W Chiang Mai duża taksówka kosztowała nas 300 THB. LOKUM Długo myśleliśmy czy wziąć porządny hotel ze śniadaniem i byliśmy już blisko zarezerwowania dwóch pokojów dwuosobowych ze śniadaniami w Woodfield Resort za ok. 3000 zł (150 zł za pokój dwuosobowy na noc), ale jednak stwierdziliśmy, że odległość od głównych atrakcji miasta (Night Market oraz stare miasto, w ramach którego znajdują się wszystkie najbardziej polecane knajpy) była zbyt duża i bylibyśmy uzależnieni od przemieszczania się taksówkami czy tuk-tukami, to postanowiliśmy zerknąć na AirBnB. Tam trafiliśmy na luksusową miejscówkę w Astra Condo, nowym apartamentowcu 500 m od Night Marketu i ok. 1,5 km od starego miasta, w cenie 2700 zł. Basen na dachu, siłownia, sauna sucha i parowa, wysoki standard i dogodna lokalizacja w 100% nas przekonały i jesteśmy bardzo zadowoleni z wyboru. Dwa pokoje z łazienkami, wspólny salon (z TV z wykupionym Netflixem - stąd tyle seriali u mnie ;)) z kuchnią, po jednym klimatyzatorze na każdy pokój. Oczywiście jak na Tajlandię ta cena jest bardzo wysoka, bo można sobie ogarnąć jakieś mieszkanko w lepszej lokalizacji i pewnie za połowę ceny (50 zł za noc, zamiast naszych 90 zł), ale zależało nam na pewności wysokiego standardu ze względu na dziecko, a wszystkie hotele w okolicach starego miasta miały opinie bycia brudnymi, z grzybem na ścianach czy pojawiającymi się robakami. Stąd taka decyzja z naszej strony. JEDZENIE To był nasz priorytet wyjazdowy przed podróżą pozaznaczałem na mapie wszystkie najlepiej oceniane knajpy w Trip Advisorze w kategorii "Cheap Dining" i staraliśmy się jak najwięcej ich odwiedzić. Tutaj znajduje się moja lista knajp w Chiang Mai. Ze swojej strony bardzo polecam Kat's Kitchen i Kanjana, najlepsze żarcie jakie jedliśmy w Tajlandii, szczególnie Kat's dawała prawdziwą tajską ostrość, bo wszędzie indziej łagodzili potrawy pod turystów Pewne miejscówki to też Lemongrass Thai Cuisine i Cooking Love, ale już zdecydowanie bardziej pod turystów i smakowo i cenowo. Jednak najbardziej genialną jedzeniowo miejscówką był mały food market zaraz obok Night Marketu, o którym nigdzie nie wyczytaliśmy, ale przypadkiem trafiliśmy, a tam było wszystko czego tylko turysta szukający lokalnych atrakcji mógł sobie wymarzyć Masa małych stoisk oferujących najróżniejsze żarcie - cały zestaw standardowych dań knajpowych, lokalne kiełbaski, dim sumy, sajgonki, dania z kraba, stoisko z zupami (Khao Soi polecam bardzo mocno!), Pad Thaiem, kurczakiem czy owocami morza na patyku (bardzo typowe dla Tajlandii) czy też robaczki (próbowane, bez szału ), przepiórki w całości grillowane na ruszcie (śmiesznie im głowy telepały ), czy nawet mięso krokodyla, strusia (?) czy jelenia. Spędziliśmy tam kilka wieczornych posiłków, próbując różnych dań i zawsze wychodziliśmy najedzeni i zadowoleni Trzeba tylko pamiętać, że stoiska nie rozstawiają się w weekendy, tylko od poniedziałku do piątku tak od godz. 18-19 do północy albo i dłużej. ATRAKCJE Samo miasto Chiang Mai ma ponad 300 świątyń i każda z nich na pewno jest ciekawa do zobaczenia. No ale jak tak się obejrzy kilka takich "pagód", to tak jakby widziało się już wszystkie. Na pewno w rejonie starego miasta (tego kwadratu otoczonego fosą) są najciekawsze, na pewno warto zapłacić te 40 THB za wejście do Wat Chedi Luang Worawihan, świątyni jeszcze z XV wieku. Pozostałe można sobie przejść przyjemnym spacerkiem w 30-stopniowym upale W trochę dalszej odległości znajduje się Wat Umong, który jest całym pięknym kompleksem ze stawem, zwierzętami i oczywiście świątynią. Można tutaj nawet przyjechać na medytację i mieszkać przez kilka dni razem z prawdziwymi mnichami. Najbardziej atrakcyjną świątynią jest Wat Phrathat Doi Suthep, duży kompleks kilku świątyń na wzgórzu nad miastem, z którego rozciąga się piękna panorama na Chiang Mai. Najbardziej widowiskowe są schody, których jest ponad 300. Wejście do świątyń kosztuje 30 THB. Ze świątyni można wjechać na sam szczyt góry na punkt widokowy, czy też do wioski ludu Hmong - nic specjalnego, ale całkiem piękna okolica, a ceny na targu nawet lepsze niż w mieście. Kawałek dalej od miasta znajduje się najwyższy szczyt Tajlandii Doi Ithanon, a obok niego dwie świątynie - jedna królowej, a druga króla. Zdjęcia w internecie są piękne, u nas niestety spora mgła była, ale i tak aby mieć taki widok jak na fotach w necie, to trzeba by było zrobić mały trekking (około godziny, o ile się nie mylę), co nie do końca było dla nas komfortowe z maluchem. Same świątynie ładne, na pewno warto zobaczyć, ale najciekawszym momentem było, gdy przeczytałem tabliczkę z ostrzeżeniem, że znajdujemy się na wysokości ponad 2000 m n.p.m. i żeby starsze i chore osoby nie wchodziły po schodach. Po 10 schodach miałem już zadyszkę i ciężko się oddychało, niesamowite doświadczenie, choć dość oczywiste Wracając do miasta można zaliczyć też bardzo ładny wodospad Wachirathan Waterfall. Ach, istotne do zaznaczenia jest, że wstęp do Parku Narodowego Doi Ithanon kosztuje 300 THB od osoby. Najdalsza wycieczka jest do Chiang Rai, ponad 3h drogi samochodem, ale też najpiękniejsze świątynie, poczynając od Wat Rong Khun White Temple, która jest niesamowicie widowiskowa, a wejście kosztuje zaledwie 50 THB. Dalej mamy Rong Suea Then Temple nazywanej potocznie Blue Temple. Dodatkowo nasz kierowca zabrał nas do Baandam Museum, bardzo ciekawy kompleks budynków i różnych eksponatów m.in. skóry węży, krokodyli itp. Ciekawe doświadczenie, zdecydowanie warto zobaczyć, koszt też ok. 40 THB, o ile mnie pamięć nie myli. Chiang Rai jest także punktem wypadowym do tzn. "Golden Triangle", czyli miejsca gdzie spotykają się granice Tajlandii, Birmy i Laosu na rzece Mekong. Okolica ta słynie (słynęła?) jako główne miejsce przemytu narkotykowego, z którym te kraje od wielu lat intensywnie walczą. My już sobie tę atrakcję odpuściliśmy. Inne standardowe wycieczki okolic Chiang Mai są typowo zwierzęce - Chiang Mai Zoo, Night Safari, Tiger Kingdom i Elephant Sanctuary. Wokół wszystkich tych atrakcji krąży sporo kontrowersji - ZOO ma kiepskie warunki i brudno, Safari zorganizowane jest na tak małym terenie, że zwierzęta są tam dosłownie zgniecione, Tiger Kingdom tygrysy są podobno naćpane, żeby nie atakować turystów, a Elephant Sanctuary na szczęście na słoniach się już nie jeździ (zwierzęta się męczyły oraz chorowały na kręgosłup od tych bud na plecach), ale karmione są trzciną cukrową przez co podobno są przecukrzone. My zdecydowaliśmy się pojechać do słoni, gdzie atrakcją miało być karmienie słoni (z ręki trzciną cukrową, później jadły już trawę) oraz kąpiel ze słoniami. Z drugiej atrakcji nic nie wyszło, bo padało i było mało przyjemnie, ale samo spotkanie ze słoniami i możliwość ich nakarmienia była naprawdę mega Trochę pogadaliśmy z przewodnikiem o tej trzcinie cukrowej, który był także współwłaścicielem całego biznesu, i nie wypierał się tego, ale zapewnił, że starają się kontrolować ilość zjadanej trzciny (faktycznie trwało to dosłownie kilka minut) i że zwierzęta są zadbane. Wzbudzał nasze zaufanie. Opcja half-day, która moim zdaniem jest w 100% wystarczająca (ile godzin w końcu chcemy robić zdjęcia słoniom? my i tak mieliśmy jakieś 3h na to) kosztowała ok. 1500 THB od osoby, w cenie transport z hotelu i z powrotem oraz lunch na miejscu. Wycieczka do kupienia w każdym biurze turystycznym na miejscu, jest kilka takich miejsc, ale zakładam, że wszędzie jest podobny standard, ale na wszelki wypadek podaję namiary na naszą wycieczkę - Elephant Dream Valley (na stronie jest 1600 THB, nam przez biuro udało się stargować do 1400 THB). Uff, na ten moment myślę, że tyle wystarczy, mam nadzieję, że komuś się to przyda, bo naprodukowałem się Jakby były jakieś pytania to chętnie odpowiem i najwyżej dopiszę jeszcze tutaj.
  2. 6 punktów
    No i jest decyzja, załapałem się do programu... Nie, nie do Milionerów, ale to też jak los na loterii, bo to program lekowy Pod koniec lutego będę miał pierwszą próbę podania podskórnego leku. Jest to nowocześniejsza metoda leczenia - jak się uda to po jakimś czasie będę się wkłuwał... u siebie w domu, kiedy chcę przez specjalną pompę i igłę np. w brzuchu czy udzie. Obecna metoda daje lepszy efekt wow - po podaniu poziom IGG mam wysoki powiedzmy - skacze mi do 12 (7-16 norma), ale mimo dużej już dawki, po 3 tygodniach mam 4 czy 5. Być może mam też problem z nerkami, dopiero zaczynam diagnozę u nefrologa. Podskórna daje np. ciągły poziom 7-8. Ryzyko jednak jest i to duże. Po pierwsze - moje płytki krwi, mam ich b. mało, często jeszcze spadają, a częstsze i podskórne wkłucia - to tak jakbym się sam bił Grozi wylewami podskórnymi, krwawieniami i innymi takimi rzeczami. A po drugie - nowy lek, a to są dość często uczulające leki, przy obecnej metodzie dożylnej to mój drugi lek - bo przy pierwszym dostałem wstrząsu anafilaktycznego i zaburzenia mowy i ruchu prawostronnego. Trochę się obawiam, ale przecież... kto nie ryzykuje, nie pije szampana Nie powiem sobie przynajmniej nigdy, że nie robiłem wszystkiego co możliwe w walce o wyszarpanie więcej zdrowia.
  3. 4 punkty
    Mechanizm prawicowej propagandy w pigułce: Godzina 6:00, Jacek Piekara wrzuca twitta, od którego zaczyna się dzisiejsza afera: Godzina 8:00, pierwsze prawicowe trolle biorą temat na ruszt: Chwilę później sam autor zamieszania wrzuca swoje pierwsze fantazje dotyczące hipotetycznego dalszego biegu sprawy: Po chwili pierwsi użytkownicy twittera zapędzający się w te jaskinie szaleństwa zaczynają zadawać pytania: ale jak to tak kolosalne kwoty? Jak to pozbawiony prawa do procesu? Ktoś zwraca się do Sądu z zapytaniem o rzeczywisty stan sprawy i otrzymuje informację, iż należności wskazane przez Piekarę są ZNACZNIE niższe, acz na razie bez konkretów (szczegółowe dane są dostępne tylko dla stron). Piekara podaje, że o sprawie dowiedział się od komornika, który po jednym dniu podjął czynności, a sąd nie umiał. Gdy czyta informacje podważające jego wiarygodność, zaczyna się złościć: Po chwili okazało się, że jedyny, który kłamie - albo w najlepszy razie manipuluje - to sam Piekara. Powyżej macie kłamliwe wywody samego zainteresowanego. Poniżej macie stan faktyczny sprawy: Adwokat Doroty Wellman komentuje - Pani Dorota Wellman nie zażądała absolutnie żadnych pieniędzy dla siebie. Zażądała 25 tys. zł na cel społeczny i przeprosin w dwóch nośnych tytułach prasowych - mówi w rozmowie z Gazeta.pl mec. Anna Kruszewska, reprezentująca Dorotę Wellman. - Tweet Jacka Piekary był szeroko komentowany i wykroczył poza ramy samego Twittera. Jego treść była przytaczana przez media, w związku z tym zasięg przeprosin powinien być adekwatny. Tę argumentację podzielił sąd - dodaje. Pisarz musi zapłacić niemal 0,5 miliona złotych? Jacek Piekara wyliczył, że publikacja przeprosin w mediach, poniesienie kosztów sądowych i wsparcie organizacji charytatywnej będzie go kosztować łącznie ok. 470 tys. zł. - Na pewno celem pani Doroty Wellman nie jest finansowe niszczenie Jacka Piekary. Celem było uzyskanie przeprosin i przywrócenie ładu w dyskusji mającej miejsce w przestrzeni publicznej - zapewnia mec. Anna Kruszewska. - Żądaliśmy przede wszystkim przeprosin na Twitterze i usunięcia tweetu. Ani jedno, ani drugie do dnia dzisiejszego nie zostało wykonane. A to nie kosztuje przecież nic - dodaje. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22915409,pisarz-obrazal-dorote-wellman-teraz-robi-z-siebie-ofiare-systemu.html#Czolka3Img A teraz jak było moim zdaniem naprawdę (co mogę przewidzieć z dużym IMO prawdopodobieństwem): Wellman pozywając Piekarę (IMO słusznie, Piekara to znany cham i prostak, trzeba takich tępić) mogła nie znać jego aktualnego adresu. Jeśli się udało coś tam ustalić (przez pracodawcę, zleceniodawców, jakimiś prywatnymi kanałami), to mogło to nie być w pełni wiarygodne - ale jakiś adres podać trzeba. Na szczęście jednak nawet gdyby Wellman podała w pozwie, że Piekara mieszka w Stumilowym Lesie w siódmej dziupli po prawej od nory Puchatka - to Sąd ma dostęp do bazy PESEL, gdzie ustala, czy adres wskazany w pozwie jest zbieżny z meldunkiem i jeśli nie - podejmuje doręczenie też pod adres zameldowania (o ile oczywiście występują problemy z doręczeniem, bo gdyby w Stumilowym Lesie Piekara odebrał przesyłkę, to byłoby wszystko ok). Sąd sobie adres Piekary sprawdził, doręczył przesyłkę, nikt tego nie odebrał, więc na rozprawę Piekara się nie stawił (nie wiedział, ale został skutecznie zawiadomiony - poprzez tzw. fikcję doręczenia). Sąd nie mogąc procedować bez strony przeciwnej zastosował instytucję wyroku zaocznego, uznając za prawdziwe twierdzenia Wellman (bo nikt im nie zaprzeczył), zasądzając to, czego ona chciała (a że roszczenie zdaje się zasadne, to nie mógł miarkować kwot, tylko zasądzić tyle, ile wskazano w pozwie, bo to musi wyglądać na racjonalne). Wellman skierowała sprawę do komornika, a ten poszedł do Piekary, ustalając też prawidłowy jego adres (bo komornik ma narzędzia pozwalające chodzić po sąsiadach i pytać o dłużnika, może pytać ZUS czy US - sąd nie bardzo). I teraz to, co najciekawsze: gdy dowiadujemy się, że sprawa się toczy, a nie wiedzieliśmy o tym (przykładowo bo mamy różne adresy zamieszkania i zameldowania i jesteśmy, tak jak Piekara, zbyt głupi, by odbierać przesyłki z zameldowania i interesować się tym tematem), to przedstawiamy dowody na okoliczność mieszkania gdzie indziej niż meldunek, wnosimy o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od wyroku zaocznego, sąd to przyklepuje (bo łatwo o świadków, jakieś rachunki, umowy najmu, akty notarialne czy cokolwiek dokumentujące mieszkanie gdzie indziej niż w rzeczywistości). Dla przeciętnie rozgarniętej osoby mającej w portfelu parę stówek na prawnika (lub łeb na karku i dostęp do googla nawet...) to pikuś. Dla Piekary powinno być to tym prostsze, że z uwagi na swoją tfurczość zapewne napotkał na swojej drodze niejednego prawnika, z kimś musi też stale współpracować. Tymczasem te jego działania zakończyły się - jak stwierdziła adwokat Wellman, więc wiarygodna (w przeciwieństwie do Piekary) osoba - oddaleniem wniosku o przywrócenie terminu, bo pisarzyna nie przedstawił żadnych dowodów. To przydługi wstęp do konkluzji: Prawicowcy na twitterze (i nie tylko) całą sprawę zainicjowaną przez chamstwo Piekary i zaognioną przez jego życiową nieudolność sprowadzili do zemsty kasty sędziowskiej i pozbawieniu obywatela prawa do sądu. Moi drodzy - codziennie dajecie się tak manipulować w setkach różnych historii dotyczących sądownictwa, przykład Piekary jest o tyle dobry, że z uwagi na duży szum wokół sprawy może służyć jako fajny dowód na wniosek, że ludzie hejtujący sądy z własnych doświadczeń w większości przekraczającej pewnie 99% to osoby, które zostały "pokrzywdzone" tylko i wyłącznie z własnej winy.
  4. 3 punkty
    Najfajniejsze jest to, że zarazem prawa strona zachwyca się reformami Ziobry, z których jedna rozszerza zakres wydawania wyroków zaocznych.
  5. 3 punkty
    A w czym Apple mógłby być lepszy? Pomijam już, że taka reakcja przekonuje mnie, że apple to sprzęt dla osób, do których nie chciałbym być zaliczany.
  6. 3 punkty
    Brice Dja Djedje (Watford) => Lens (loan) Boukary Drame (Atalanta) => SPAL Moussa Sow (Shabab Al-Ahli) => Bursaspor Georges Mandjeck (Sparta Praga) => Metz (loan) Arda Turan (Barcelona) => Basaksehir (loan) Ezequiel Barco (Independiente) => Atlanta United Alex Pritchard (Norwich) => Huddersfield Fousseni Diabate (Ajaccio) => Leicester Yerry Mina (Palmeiras) => Barcelona Francis Coquelin (Arsenal) => Valencia James Wilson (Man Utd) => Sheff Utd (loan) Giles Barnes (Orlando City) => Club Leon Moritz Bauer (Rubin) => Stoke Georges Kevin N'Koudou (Tottenham) => Burnley (loan)
  7. 3 punkty
  8. 3 punkty
    Skończyłem 4. sezon Peaky Blinders i uważam, że był świetny. Powrót do prostego, dobrego klimatu i odejście od tych zawiłości, w których ja osobiście się gubiłem w trzecim sezonie. Jak zawsze świetne zwroty akcji i ten brudny klimat robotniczej Anglii XX wieku... love it.
  9. 2 punkty
    Główne DLC: Monks&Mystic, Horse Lord, Conclave, The Old Gods, Charlemange, Legacy of Rome, Customization Pack, The Reaper`s Due. Tryb: Ironman Sędziwój Leszczyc (769 - ?) Wódz Sieradza (769 - ) Mapa - początek Pierwsze zapisy dotyczące rodu Leszczyców pojawiają się od dnia 01.01.767 roku i wymieniają pierwszego członka rodu, Wodza Sieradzan, Sędzieja Leszczyca. Pieczętują się herbem złoty smok na biało-czerwonym polu. Na ziemi sieradzko-łęczyckiej znajduje się jeden większy gród - Sieradz. Wódz powoli rozbudowuje swoją posiadłość, zaczynając od placu targowego, następną budowlą będzie ogrodzenie grodu drewnianą palisadą. Sędziwój dopiero w wieku 39 lat zostaje ojcem, rodzi mu się syn Gerward Leszczyc. Jest to syn z drugiej żony, serbki Bilijan. Poprzednia żona, Gunndhir ze Skary (Szwecja) zmarła w wielu lat 22. Wódz Sędziwój toczy kilkuletnią walkę, przerywaną rozejmem z Wodzem Kujaw - Witoszem. Niestety wiąże się to z czasowym brakiem gotówki, pomimo zarobienia dużych pieniędzy na handlu z Dożą Wenecji. Nadworym lekarzem zostaje Ali, sunnita. Usiłował nawrócić Sędziwoja, lecz ten jest nieugiętym wyznawcą Peruna. Prorytety się zmieniły i zostaje wybudowana lepsza osada targowa a Gierołt, Zarządca Majątku, odnajduje zaginiony artefatk. Wodzowi rodzi się córka Dębina. Sędziwój rusza swatać i tak, narzeczoną Gerwarda zostaje Kunhuta rodu Przemyślidów, najmłodsza córka Wielkiego Wodza Czech Vojena, natomiast narzeczonym rocznej córki, zostaje młodszy syn Wodza Wielkopolan, Dobiesława, Mieszko.
  10. 2 punkty
    Odcinek 27 – Gdy świat drży przed wcieleniem zła Na start taki oto komunikat. Oczywiście był to efekt wcześniejszej przynależności do kultu Lucyfera. Na trzy miesiące w Achai zapanował pokój. Uzyskanie trybutu od samego Papieża robiło wrażenie na wasalach. Nie wszystkich jednak. Marny szlachetka, hrabia Hektorios ze Strymon zdecydował się na bunt. Ridżos nie zaangażował w konflikt wielu sił więc trwał on rok i dwa miesiące, ale ostatecznie naturalnie wasal cesarza przegrał. Stracił on swe ziemie i trafił do ciemnicy, a Strymon wróciło do rodziny Burakodopulosów. Pokój ponownie trwał trzy miesiące. Siły basileusa przegrupowały się i władca Achai tym razem wykorzystał roszczenia de jure o Ikonion i ruszył na wojnę z Bizancjum. Tu znowu wtrąciła się Lombardia, będąca suwerenem imperium. Ich wspólne siły wytrzymały ledwie trochę ponad pół roku, a armia dowodzona osobiście przez Ridżosa, który w każdej bitwie stał w pierwszej linii i wyrzynał ludzi nim rolnik siecze swą kosą pszenicę przetoczyła się przez oddziały wrogów niczym walec. Świat zaczął formować pakty defensywne przeciwko Achai widząc jak ich potęga dalej rośnie. Tylko Francuzi wydawali się niewzruszeni. Spokój potrwał prawie rok. 09.04.1175 Ridżos ruszył wystosowując roszczenia de jure o Armenię Mniejszą. Jego wrogiem w tym konflikcie był katolicki sułtan Ibrahim Lwie Serce z Jeruzalem. Konflikt nie był wyzwaniem dla Achajczyków, gdyż większość sił królestwa Jerozolimy znajdowała się w... Anglii, gdzie wybuchła wojna domowa oraz wojna z Imperium Francji. Warto pamiętać, że poza krótkim epizodem, gdy Burakodopulosi wcisnęli Anglikom swoją królową Jerozolima należała do nich. Ostatnia wojna domowa znowu ich oderwała od tego państwa. Będąc suwerenem papieża Ridżos otrzymał intrygującą propozycję. Papież Clemens III zaprosił imperium Achai na krucjatę na Jerozolimę (Achaja to kraj wyznający ortodoksję przp. aut.), która wróciła w ręce Muzułman (Ibrahim Lwie Serce dalej był zbyt skupiony na Wielkiej Brytanii i stracił święte miasto więc poprosił o pomoc głowę religii katolickiej. Ridżos zgodził się dołączyć do walk, ale gdy tylko zrozumiał, że nawet jeżeli uzyska największy wpływ na wojnę, to Jerozolima i tak wróci do Ibrahima. Brał więc udział w wojnie tylko oficjalnie. Nawet jeden żołnierz Achai nie podniósł miecza w tej sprawie. 11.06.1177 założone zostaje królestwo Włoch, a jego władcą, tytularnie tyranem, zostaje syn cesarza Achai - Eustratios. Krucjata na Jerozolimię trwała 7 miesięcy! Siły Papieskie i głównie włoskie zdewastowały wyznawców muzułmanizmu. A 8 miesięcy po oddaniu władzy swemu synowi zupełnym przypadkiem zmarła cesarzowa Desiderata Uzurpatorka. Oficjalna wieść niesie, że żona Ridżosa zakrztusiła się tragicznie winem podczas wieczerzy w cztery oczy ze swym ukochanym małżonkiem. Jakby na potwierdzenie tego patriarcha Eustratios zgodził się na "prośbę" cesarza Achai znieść ekskomunikę. W końcu dołączył on oficjalnie do krucjaty przeciw niewiernym prawda? A tydzień później, dokładnie 09.03.1178: Zadowolony z siebie władca zaczął tworzyć swe magnum opus. Jako dowód męstwa odbił też Mezopotamię z rąk muzułman. Myliłby się jednak ktoś, gdyby uznał, że bystra Chinka zauroczyła syna Szatana. Dawno nie został ojcem to prawda, ale jedna z jego kochanek dała mu córkę Brooke. Niewiele później inna kochanka urodziła mu syna, ale że nie była nikim znaczącym, a mały nie miał genów ojca, Ridżos nie przyznał się do bękarta. Uczcił to kończąc swe magnum opus. Fang Qiuniang miała jednak jakiś wpływ na małżonka, gdyż ten z początkiem roku 1180 zaczął sekretnie wyznawać Taoizm. Oznaczało to, że zbliżał się kres jego przywództwa bractwu hermeneutycznego. Ridżos cały czas jednak nie mógł ruszyć na Bizancjum. Bardzo silne sojusze chrześcijan i obie ich frakcje defensywne uniemożliwiały wojnę z nimi, zwłaszcza że od kilku lat frakcje w Achai wykazywały sporą aktywność. 10.06.1180 zmienił się władca królestwa Afryki. Ridżos od razu to wykorzystał i dzień później wypowiedział wojnę państwu, które opuściło pakt defensywny. Wymówką były roszczenia de jure o Calabrię. Walki trwały osiem miesięcy i pewnie wygrali je Grecy. 24.12.1181 na świat przyszła pierwsza córka Ridżosa i Qiuniang. Otrzymała ona imię pierwszej żony władcy - Arda. Niestety władca chciał przelewać więcej krwi, a teraz już naprawdę był zablokowany w kierunku zachodnim i wschodnim. Spojrzał więc na południe. Muzułmanie nie mieli żadnego paktu, a od dawna rozważał rozpoczęcie kompletowania Egiptu. Wypowiedział więc 04.12.1182 świętą wojnę kalifowi Muhammadowi II Złemu, władającego kalifatem Mahmudid (Imperium Arabii). Celem było księstwo Damietta znajdujące się na trasie jedwabnego szlaku. Wojna nie miała wielkiego tempa, ale doszło do dwóch wielkich starć. Siły oblegające Kair (13 tysięcy zbrojnych) zaatakowało 20 tysięcy Arabów. Armią dowodzili prostrator oraz jeden z synów basileusa. Zginęło 6 tysięcy Greków i 9 tysięcy Arabów, ale najważniejsze, że to Achaja wygrała to starcie. Druga armia, pod sztandarem samego cesarza, licząca sobie 21 tysięcy zbrojnych nie mogła wesprzeć drugiej armii. Zwarła się w starciu z 20 tysiącami muzułman. I tutaj nastąpiła rzeźnia. Achajczycy stracili ledwie 2100 zbrojnych, a wrogowie prawie połowę swych sił! Kalif momentalnie poddał się oddając bogate tereny Achai. Pojawił się jednak jeden problem. Cały świat zaczął się bać syna tajemniczego Sławka: Frakcje zaczęły się burzyć jeszcze bardziej i dwie osiągnęły 110% sił. Pomóc cesarzowi chciał kupiec, wydawałoby się bogaty. Za opłatą 700 drachm miał zwiększyć przychody z handlu w prowincji Manupura, którą niedawno Ridżos podbił i zostawił pod swoim berłem. W przeciągu 50 lat mogłoby to dać jakiś zysk, ale pech sprawił, że władca dawno nie jadł niczego tak specjalnego jak to: A tak wygląda świat: ***** A teraz poza fabułą. Tracę ochotę do gry. Powodem nie jest kolosalność mojego tworu. Jestem z niego dumny, ale jak widać na screenie co do paktów defensywnych. Zapomniałem tego gówna wyłączyć i teraz cierpię. Prawdopodobnie jestem w stanie bić muzułman, ale to nie jest kierunek, w którym chcę iść. Moim celem jest zachód! Wojnę 1 na 1 z Francją wygrałbym bez problemu, ale gdy dołączyłaby do tego Italia, Afryka i Armenia zapewne dostałbym łomot. Poza tym to one way ticket, gdyż góra dwie wojny zajęłoby osiągnięcie 100% i wojny z całym światem. A to mnie po prostu nie bawi. Przyznam więc, że rozważam podsumowanie i przejście do innej rozgrywki.
  11. 2 punkty
    Gotowi na wszystko. Exterminator Po fali dosyć dobrych opinii i zachęty znajomych wybrałem się pierwszy raz od dawna na polską komedię, z lekkim akcentem, romantyczną iiii wyszedłem pozytywnie zaskoczony. Na wstępie zaznaczę, że film ma parę niemałych wad, ale jest tak solidnie zrobiony, że w trakcie oglądania ciężko je dostrzec. Na pewno jest to film za długi, wątek romantyczny jest zrobiony od dupy strony, a sama rola narzeczonej bohatera głównego jest zagrana i rozpisana nędznie. Nie zmienia to faktu, że film ma świetną chemię cały czas widoczną między czwórką bohaterów, naprawdę niezłe żarty, często zahaczające o humor absurdalny, jest dobrze zagrany (głównie Lubos oraz cały zespół tytułowy, świetna mimika często wykorzystywana w żartach) i ma naprawdę ładne zdjęcia i kadry. Do tego w końcu polscy twórcy dorośli do zadbania o warstwę dźwiękową bo to kolejny polski film jaki oglądam, w którym w końcu da się zrozumieć dialogi. Jest naprawdę nieźle i zabawnie. Naturalnie film nie dorasta do wielu komedii zagranicznych jakie możemy zobaczyć w hurtowej liczbie na ekranach, ale jest to mocny krok naprzód. Równie dobre recenzje zbiera Atak Paniki więc też zamierzam się wybrać.
  12. 2 punkty
    Za dużo eliksirów było pite chyba
  13. 2 punkty
    przez chwilę myślałem, że to tabela bo City na górze a Arsen4l klasycznie ;DDD
  14. 2 punkty
    Rozumiałbym, ale w przypadku Sancheza w formie z poprzedniego sezonu (a mam przekonanie, że obecna wynika z braku transferu latem i kryzysu Arsenalu) mamy do czynienia z graczem, który obok DDG i Pogby jest jednak graczem z poziomu wyżej niż reszta drużyny. Sanchez w formie obok tej dwójki to piłkarz który wskakuje w prawie każdą ekipę z topu i ma pewne miejsce w kadrze. W takim wypadku nie uważam, że może być zaburzona hierarchia i na pewno gracze, którzy nie będą warci kasy rzędu 300k jej nie otrzymają. Zresztą, tego typu dyskusja się przejawia przy każdym transferze z wysoką tygodniówką i jasne, powoduje to powolny wzrost tygodniówek pozostałych, ale komu to zaszkodziło do tej pory? A na pewno nie ekipom z poziomu United.
  15. 2 punkty
    Dobra passa serialowa trwa Kolejna produkcja do obejrzenia w jeden wieczór - Atypical (8 odcinków po 30 min). Główny bohater to nastolatek zdiagnozowany jako autystyczny, a dokładniej to, dodam od siebie, z Aspergerem. Tym z większą ciekawością oglądałem ten serial, ponieważ syn mojego kuzyna ma Aspergera i jego mama mocno chwaliła ten serial, że dobrze pokazuje tę chorobę. Jak ktoś nie słyszał o niej, to polecam zerknąć choćby na wikipedię, ciekawe jest to ile znanych osób było aspergerowcami, a często nawet o tym nie wiedzieli i musieli z tym jakoś żyć. Świetne relacje rodzinne, oczywiście postać matki mogłaby być trochę mniej irytująca, ale z drugiej strony gdy podejdzie się do niej z dużą dozą empatii, to można zrozumieć jej zachowania. Fajna rodzina, bardzo przypominała mi właśnie moje kuzynostwo, gdzie nawet podobnie działają braterskie relacje, gdzie młodszy syn pomaga temu z Asperegerem w różnych sytuacjach i zawsze wstawia się za nim. Polecam! A po obejrzeniu Atypical i The End of the Fucking World uważam, że 13 Reasons Why też powinno było mieć odcinki 30-minutowe i zdecydowanie lepiej by się wspominało ten serial
  16. 2 punkty
    Czy aby nie czas na żądanie eksterytorialnego korytarza przez Austrazję?
  17. 2 punkty
    Ademar II marzył o inwazji na wyspy brytyjskie. To marzenie okazało się być niespełnialne: pomimo heroicznych wysiłków, jego skrybom nie udało się stworzyć jakiegoś logicznego dokumentu uzasadniającego inkorporację Anglii czy innej Szkocji. Ostatecznie więc cesarz ograniczył się do małych wojen z Brytanią, w których wypchnięto synów Albionu z Ołomuńca i Opola. Po śmierci Bony II, Ademar wziął sobie drugą żonę. Tym razem jego wybranką była hrabianka Forez Aurengarde. Motywy imperatora były oczywiste: akwitańskie Forez graniczyło z lechickimi włościami w Andegawenii, więc małżeństwo to rokowało bezkrwawym nabytkiem terytorialnym. Poza tym, sędziwy już władca spłodził z nią kolejnego, piątego już syna (Ademara). Forez było teraz jedynym sojusznikiem Hradczan, gdyż Austrazja zdecydowała się zerwać wieloletni alians... W 1122 roku Ademar Sprawiedliwy ruszył na ostatnią już w swoim życiu wojnę. Ofiarą była tym razem Francja... a raczej pięcioprowincyjny kadłubek, który nosił tę nazwę. Na kilka dni przed końcem tej wojny najwybitniejszy Przemyślida w historii zmarł, zostawiając po sobie trzecie co do wielkości imperium na świecie. Pół wieku chwały. LITOLD ŚWIĘTY Cesarz Wielkiej Lechii 1123- Król Andaluzji 1123 Król Polski 1098-1123 Król Pomorza 1123- Król Portugalii 1123- Król Bretonii 1101-1123 Król Czech 1123- Król Wielkich Moraw 1123- Król Nawarry 1127- Król Leon 1130- Książę Czech 1123- Książę Austrii 1123- Książę Małopolski 1101-1123 Książę Toledo 1123- Książę Witebska 1123 Książę Pomeralii 1119-1127 Książę Andegawenii 1123 Książę Śląska 1123-
  18. 2 punkty
    Zainstalowałem appke na telefon, może tu nie będzie się jebać
  19. 2 punkty
  20. 2 punkty
    Dobra, nie mogłem się powstrzymać:
  21. 2 punkty
  22. 2 punkty
  23. 2 punkty
  24. 2 punkty
    Pamiętaj też, że chcesz loyalistów. Przy wyborze rady najeżdżając na przewidywane zachowania kandydata masz też informacje co wpływa na wybór. Lojalny chyba musi lubić władcę i bonus dodaje trusting i chyba kind. Co do lekarzy nie zdziw się jak grypę będą leczyć odcięciem ręki mając dlc jade dragon (zapewne kiedyś kupisz :P) możesz uzyskać od cesarza lekarza, a oni zawsze są świetni (chociaż też lubią co nieco uciąć człowiekowi)
  25. 2 punkty
    Jest firstajlowy kącik do dyskusji o awardsach, poszedł raport do MT. Sygnatura roku to jest legendarna kategoria i nie można wyłamywać się nagle z tradycji i się jej pozbywać.
  26. 2 punkty
    Obecnie rytm życia Ademara Sprawiedliwego wyznaczać zaczęły wojny. W latach 1088-90 doszło do poważnego buntu, tak zwanej II Rebelii Lechickiej. Na jej czele stał kasztelan Bolonii Strachkwas z rodu Hrabisiców. Rodzina robiła karierę już od kilkudziesięciu lat, silna krwią Przemyślidów w swych żyłach: pradziadem Strachkwasa był Tobiasz, bękart Tobiasza Sprawiedliwego, kasztelana gnieźnieńskiego z drugiej połowy X wieku. Strachkwas uwierzył, że dzięki tej domieszce może być graczem w polityce cesarstwa i rzucił hasło wprowadzenia gavelkindu w bretońskim komponencie Wielkiej Lechii. Gavelkind, to słowo nadal wywoływało zamęt w niektórych głowach i rebelia okazała się groźna. Niestety dla Strachkwasa jego główny sojusznik, książę Bretanii Markwart, nie potrafił przebić się ze swymi oddziałami przez terytorium Austrazji, która nadal była sojuszniczką Ademara. W efekcie wszyscy buntownicy wylądowali w lochu. W 1092 roku Wielka Lechia rzuciła wyzwanie Brytanii. Ta pierwsza w historii wojna dwóch cesarstw prowadzona była o Małopolskę, którą od dłuższego już czasu dzierżyli w swych rękach władcy Albionu. Cesarzowa Leofgifu miała kłopoty z buntem wewnętrznym które Ademar II zamierzał wykorzystać. Sytuacja szybko się skomplikowała: romuvański zakon Wojowników Perunasa ogłosił świętą wojnę przeciw Lechii której celem było odbicie prowincji litewskich. Poganie nie mieli jednak szczęścia. Powstali niedawno Krzyżacy szukali zajęcia, więc zaciągnęli się na przemyślidzką służbę. W efekcie Wojownicy Perunasa jeszcze w tym samym roku zdecydowali, że wojna z Lechią przestała im pasować do doktryny i cesarstwo mogło skupić się na Brytyjczykach. Ci złamani zostali rok później. Pokój nie trwał długo. W 1097 roku papież Marcin IV ogłosił początek III krucjaty. Tym razem jej celem była Andaluzja zajęta przez sułtanat Jahaffidów. Ademar nie zastanawiał się długo. Już od czasów Wratysława Uzurpatora Przemyślidzi mieli swoje przyczółki na Półwyspie Iberyjskim, po kilku stratach pod koniec XI wieku została z tego Viscaya, teraz więc monarcha z Hradczan zdecydowany był na kontruderzenie. Siły lechickie wspierane przez zakonników Calatrava i Krzyżaków (łącznie prawie 30000 mieczy) przemaszerowały w masywnej pielgrzymce przez całą Europę i spadły na niespodziewających się takiego pokazu siły Saracenów. Rok później Wielka Lechia wyglądała tak:
  27. 2 punkty
    Dokładnie o to chodzi. Nie chciałem, żeby trzeba było ślęczeć nad milionem statystyk i rozkminać punktację, bo np. z tego względu nie przyjęła się liga basebollowa. Chciałem, żeby to była gra dla zabawy, oczywiście co roku staramy się balansować ligę, więc każdy pomysł jest warty rozważenia. Jeśli chodzi o dodanie kolejnego RB, to jestem na nie. Spokojnie można to zapełnić flexem.
  28. 2 punkty
  29. 2 punkty
    Powód, o ile dobrze pamiętam początki ligi jest taki, że tak jest w realu, a chcieliśmy uniknąć tego, żeby to była liga analityków, a bardziej liga fanów futbolu, którzy swoje drużyny traktują jak prawdziwe drużyny NFL i mają 5 WR i 2 RB
  30. 2 punkty
  31. 1 punkt
    W żadnym wypadku. lot: 2 000 zł hotel w Katarze: 100 zł lokum w Tajlandii: 900 zł wydatki na miejscu: 2 000 zł (ok. 500 zł same wycieczki) SUMA: 5 000 zł na osobę, czyli 10 000 zł za siebie i żonę Wydatki na miejscu raczej mniej niż 2000 zł, tak szacuję mniej więcej. A żyliśmy na bogato, nic sobie nie żałowaliśmy, kupa prezentów, codziennie kilka piwek, które były dość drogie - w sklepie po 5 zł, w knajpach po 8 zł, co przy cenach dań za 6-12 zł to jednak sporo Oczywiście nie chodziliśmy po drogich knajpach, bo IMHO to mija się z celem, chcieliśmy zaznać najprawdziwszych dań tajskich, a cała średnia półka to gówno pod turystów, w mojej ocenie.
  32. 1 punkt
    Messi czy Neymar może nie, ale nie oszukujmy się: jeden i drugi dostałby pół miliona+, więc wszystko jest na swoim miejscu a w Premier lepszych od Sancheza za wielu nie ma.
  33. 1 punkt
    Obejrzałem "Gwiezdne wojny; Ostatni Jedi" i jestem zadowolony, nawet bardzo. Nie jestem jakimś fanem serii, w filmach bardziej interesują mnie ludzie niż wybuchy więc pod tym względem Ostatni Jedi jest chyba najlepszą częścią. Najlepiej zagraną postacią stał się Look Skywalker (ponoć Hamill nie był zadowolony z tego co zrobiono z jego postacią ale zagrał świetnie, szczególnie gdy, tak jak ja, nie uważało się go do tej pory za jakiegoś dobrego aktora). Bardzo dobrze poprowadzone wątki Rei i Kylo. A ponieważ byłem na wersji dubbingowanej (z córką) to mimo wszystko pochwalę polskie głosy, szczególnie Eryka Lubosa wcielającego się w Benicio del Toro. Solidne kino rozrywkowe, trochę rozwleczone ale nie nużące.
  34. 1 punkt
  35. 1 punkt
    http://www.bbc.com/sport/football/42704214?ns_mchannel=social&ns_campaign=bbc_match_of_the_day&ns_source=facebook&ns_linkname=sport @lad jarasz się ?
  36. 1 punkt
    Trudno errory zawsze się robi w życiu
  37. 1 punkt
    @ prosil, prosił i wyprosil Kolejka numer 13 za nami, dla niektórych szczęśliwa dla innych pechowa. Nie brakowało emocji na pewno. Wrocław Imps – Wrocław Bubbels 4-5 Choćbym stawał na głowie, nie dało się tego wygrać. Rywale w połowie tygodnia chyba zażyli kulki mocy i zaczęli wykręcać statystyki, który doścignąć nie mogłem. Nie wiem, czy tacy gracze jak Theis, Anderson czy Al. Jefferson powtórzą mecze z 2 stealami. Jak stwierdziłem, że idę jednak w FG% (i udało mi się to nawet na chwilę obrócić), załatwił mnie Wiggins swoim 8/11 w ostatnim meczu. Gratuluje Bubblowi, choć obstawiam, że drugiego takiego meczu w sezonie nie powtórzy. Suwałki Rednecks - Łodź Dossers 2-7 Bardzo dobry mecz Dosserów, ale Suwałki raczej mu w wygranej nie przeszkadzały, biernie przypatrując się waiverom i free agentom Azja Basketball – Rzeszów Thunder 2-7 Kalka meczu powyżej. Zaangażowany Rzeszów vs bierna Azja. Wynik pojedynku mógł być tylko jeden. W zasadzie by-week dla mistrzów. Bytom Pirates – Warszawa Blackhawks 5-4 Pomimo urazów i działania sił nadprzyrodzonych, które same zmieniały skład w Bytomiu, Piraci wyszarpują wygraną. Ale było na mega styku. Finalne różnice 0,001% (!!) zarówno w FG jak i FT to kwestia jednego celnego/niecelnego rzutu. BolesławiecWildboars – Płock Tigers 6-3 Bolesławiec powoli wraca na dobre tory. Ale czy spóźniony finisz da play-offy? Brawa dla Płocka za walkę do samego końca., o to w tej zabawie chodzi. Pabianice Hussites – Dąbrowa Lions 6-2 Wynik nie do końca oddaje emocje. Dąbrowa zaszturmował rynek FA wydając cały budżet na waiverów i finalnie było blisko. 1 rebs, 1 steal, 1 blok więcej i wygrana pojechałaby w drugim kierunku. Chyba Lions zostawili wygraną poza kadrą, nie wstawiając Brooka Lopeza przez kilka dni. Warszawa Wombats – Wrocław Mad Dogs 7-2 Nie ma bata na Wombata! Mad Dogs było na straconej pozycji już przez sam terminarz, ale cyferki wykręcana przez Wombaty były imponujące. W takiej formie nikt by ich w tym tygodniu nie pokonał. Tabela walka o PO będzie pasjonująca do końca. Przypominam, że o pozycji w tabeli decyduje ilość spotkań od ostatniej porażki.
  38. 1 punkt
    Ten jeden, jedyny raz wolę myśleć, że to napastnicy byli tacy szybcy a strzały tak mocne...
  39. 1 punkt
    Ja pierdzielę, mam nadzieję, że Salah nie ma jakiejś klauzuli sumy wykupu.
  40. 1 punkt
  41. 1 punkt
    Ja rozumiem, że PC MUSI wygrać derby... ale powinny być granice... https://zapodaj.net/099e3ab898871.png.html
  42. 1 punkt
    Kontekst: Man_iac w temacie oskarżeń o molestowanie: i cytat właściwy, me_who:
  43. 1 punkt
    Hajd jako forumowy mistrz ciętej riposty przywołujący Mahdiego do porządku http://forumcm.net/index.php?/topic/8351-iii-mistrzostwa-polski-wirtualnych-menedżerów-rozgrywka-mistrzów-rozpoczęte/&do=findComment&comment=1936146
  44. 1 punkt
    Od siedmiu meczów moja Japonia nie straciła bramki
  45. 1 punkt
  46. 1 punkt
    z0nk - wchodzę i od razu wiem kto pisał
  47. 1 punkt
  48. 1 punkt
    Panowie - jeszcze raz potwierdzam, że rację miały te osoby, które od początku twierdziły, że mogę zakupić komuś bilet, a ta osoba może zrobić sobie odprawę na własną rękę znając tylko numer rezerwacji i adres e-mail podany przeze mnie przy zakupie biletu. Dziękuję Wam za zwrócenie na to uwagi, gdyż na portalu MFM zamieściłem ponad trzy tygodnie temu artykuł, gdzie był screen z niezakrytymi numerami rezerwacji: https://myfootballmanager.pl/rozgrywka-mistrzow/1760/rozgrywka-mistrzow-3-nagrody-dla-laureatow-informacje-o-biletach-lotniczych-i-hotelu Nie mając zielonego pojęcia, że takie coś, co mi uświadomiliście jest możliwe, każdy mógł - znając mój e-mail - zmienić np. nazwisko osoby uprawnionej do lotu, odprawić się i bilet zostałby zmarnowany, a także pieniądze... Szczęście w nieszczęściu, że odprawa jest obecnie płatna (bezpłatna staje się 4 dni przed odlotem) i nikt nie zrobił żadnych zmian... Dziękuje Wam jeszcze raz za uświadomienie mnie, aczkolwiek nie ukrywam, że bardzo bolały mnie sugestie, które pojawiły się w trakcie dyskusji, że ja celowo chcę od kogoś dane potrzebne do odprawy, żeby to w jakiś "niecny" sposób wykorzystać. Mam nadzieję, że nikt z Was już tak nie myśli... Oto działania, jakie podjąłem: - wszyscy uczestnicy turnieju finałowego zostali poinformowani przeze mnie, że popełniłem błąd i nie miałem racji. Dałem im wybór - mogą się sami odprawić, lub ja to zrobię za nich. Wybrali tę drugą opcję. - skontaktowałem się z liniami lotniczymi i poinformowałem o całej sytuacji, prosząc o poradę co mogę zrobić. Okazało się, że wystarczy zmienić e-mail w rezerwacji i już nikt nie będzie mógł teraz przy niej manipulować. W związku z tym zmieniłem e-mail w panelu rezerwacji - nie jest już ona powiązana z moim, powszechnie znanym adresem e-mail. Dziękuję Wam jeszcze raz za pomoc, mniejsza już o formę... Edit. Jeżeli ktoś poczuł się jakimkolwiek moim postem urażony, to proszę o wybaczenie. Personalnie przepraszam @Meler, za użycie słowa "burak". Wybacz.
  49. 1 punkt
    SW Last Jedi Jestem ogromnym fanem, nawet fanatykiem Gwiezdnych Wojen. Na każdą część zawsze czekałem/czekam ze zniecierpliwieniem. Niestety, ogólnie rzecz biorąc „Last Jedi” ssie. Poszedłem bez żadnych oczekiwań, założeń, wnikania. Widziałem raptem jeden trailer. Byłem nastawiony na dobrą zabawę jak przy każdej produkcji pod znakiem SW. I zawiodłem się srogo. Zresztą, taką pierwszą opinią wystawiła zaraz po wyjściu z kina moja córka. Wydaje mi się, że jak dwoje ogromnych fanów marki wychodzi po seansie ze zgodną opinią, że było strasznie cienko, to coś znaczy. Znaczy źle. Wiadomo, jaką opinię ma np. „Mroczne Widmo”, ale jakby tak popatrzeć to była to część znacznie lepsza od „LJ”. Pamiętało się kilka rzeczy, w najnowszej części jest za dużo wszystkiego, mało co, albo prawie nic, zapada w pamięć. Były momenty, ale jak na 2 i pół godziny seansu to trochę mało. Czuję się mocno rozczarowany. Słabe jest to, że nie bardzo wiem, na kogo zrzucić winę za to wszystko. Na reżysera raczej nie. Na studio? Też chyba nie bardzo. Chyba na scenarzystę. [A resztę wezmę w spoiler, żeby co komuś nie psuć.] Jeszcze długo bym mógł się rozwodzić nad tą produkcją, ale już nie ma sensu. Wypisałem kilka rzeczy, które zadecydowały na mojej opinii o filmie „Last Jedi”.
  50. 1 punkt
×