Skocz do zawartości
Między 26 a 29 lipca w LIPINACH odbędzie się XVIII Zlot CMF. Serdecznie zapraszamy do zgłaszania się!
TEMAT ZLOTOWY

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.05.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 5 punktów
    Zasłużył na odejście z podniesioną głową. Okej, Arsenal jest tam gdzie jest z winy Wengera, który powinien odejść już jakiś czas temu, ale oczekiwania i standardy kibiców związane z tym klubem też są jego zasługą - to on przez te wszystkie lata zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko i zrobił z Arsenalu klub aspirujący albo bardzo bliski światowej czołówki. Chyba zapomnieliście, że poza epizodami George'a Grahama Arsenal nie był jakąś szczególną potęgą, a większość mistrzostw kraju nabili przed II WŚ. Arsene jest ofiarą własnego sukcesu i ambicji, która nie pozwoliła mu zejść ze sceny niepokonanym.
  2. 3 punkty
    Ale jaja - na Eurosporcie zamiast Arsenalu z Atletico włączyli mecz Salzburga z Marsylią. Ok, zawsze mogła być jakaś pomyłka w programie itp., ale pan Strejlau sam przyznał, że dowiedzieli się 15 minut temu że jadnak będą komentować inny mecz.
  3. 2 punkty
    Ja bym powiedział, że jego spuścizna to 9 tytułów z 26 (liczę tylko ligę i Puchar Anglii) zdobytych przez klub w całej jego historii. 1/3 wszystkich sukcesów ponad 100-letniego klubu. Nigdy wcześniej Arsenal nie miał takiego menedżera i na pewno bardzo długo mieć nie będzie. Nawet w ostatnich latach, kiedy w lidze wiodło im się słabo (a tez trzeba pamiętać lata ograniczeń finansowych przez spłacanie nowego stadionu) nadal potrafił dostarczyć trofea. Wiem że Puchar Anglii jest teraz pogardzany, ale to nadal „major honour”, którego wiele klubów nie potrafi zdobyć od kilkunastu albo kilkudziesięciu lat. Dla mnie to bez dwóch zdań Top 3 menedżerów w historii Premier League i Top 10 angielskiej piłki. No i zwyczajnie przykro patrzeć na to, że ktoś tak zasłużony odchodzi w cieniu porażki. To tak jak Brian Clough, który w swoim ostatnim sezonie spuścił Nottingham Forest do drugiej ligi. Nie tak powinny kończyć legendy
  4. 2 punkty
    KOROWÓD Początki w Ligue 2 przypominały mi nieco te z ligi National, i nie chodziło tu na wprost o wyniki, bardziej nawet o samą postawę drużyny. Mimo prowadzenia gry, posiadania piłki a także szerokorozumianego odczucia ‘bycia lepszym’, mieliśmy ogromne problemy z tworzeniem sobie stuprocentowych sytuacji bramkowych. Nasz bilans po 1/3 sezonu w lidze wynosił 5-3-4, ale z każdym kolejnym meczem miałem nieodparte wrażenie, że nasi przeciwnicy coraz to i lepiej radzą sobie z odczytywaniem naszej gry. Właśnie w 12 kolejce zdecydowałem się na pierwsze korekty taktyczne: delikatnie wycofałem linię obrony względem ustawienia z 3 ligi i nakazałem zawodnikom skrócić pole gry. Te 2 polecenia drużynowe zgoła odmieniły naszą postawę, co zaowocowało fantastyczną serią 7-0-1, co z kolei wyniosło nas na w górę tabeli wprost na miejsce numer 5, czyli miejsce barażowe. DZIESIĘĆ WAŻNYCH SŁÓW Styczeń upłynął nam pod znakiem walki. Walki o utrzymanie. Walki o utrzymanie kadry pierwszego zespołu. Olympique Marsylia, Hoffenheim, Anderlecht, Real Sociedad, Mainz, Braga, Rubin Kazań – to te najbardziej znane zespoły, które zarzuciły sieci na naszych piłkarzy. Największe zainteresowanie budził Hakim Guenouche (pisałem o nim na poprzedniej stronie), czyli nasz lewy obrońca, który na poziomie L2 udowadniał swoją wartość świetnymi występami. W jednym rzędzie z Hakimem mógł stanąć Louis Carnot a także Mahamadou Dembele – szczególnie ten drugi budził ogromne zainteresowanie skautów, co w połączeniu z jego pomrukiwaniem o chęci sprawdzenia się w lepszej lidze (po ledwie jednym półroczu spędzonym u nas!) tworzyło mieszankę wybuchową. Moja rozmowa z prezesem Volpem trwała… nie, może inaczej. Moich rozmów z prezesem Volpem była niezliczona ilość. Każdą naradę prowokowała kolejna z ofert wpływająca za jednego z naszych piłkarzy. Na stole oferenci kładli po 2, a nawet 3 miliony euro. W mojej opinii te kwoty mogły być wielokrotnie wyższe już za pół roku, gdyby udało nam się awansować do Ligue 1. No właśnie, żeby to wszystko się ułożyło, musiał zadziałać odpowiedni ciąg przyczynowo skutkowy, czyli: odrzucenie ofert za naszych najlepszych piłkarzy -> utrzymanie kadry -> awans do ekstraklasy francuskiej Jakoś w okolicy 10 stycznia, po kolejnej już odrzuconej ofercie za jednego z naszych piłkarzy, jasno określiliśmy z szefostwem klubu – i zostało to przedstawione piłkarzom –, że w zimowym okienku transferowym nikt z klubu się nie rusza. Mahamadou Dembele przyszedł nawet do mniej w tej sprawie na rozmowę, był gotów na darcie szat, lecz w finale spotkaliśmy się gdzieś po środku; obiecałem naszemu środkowemu obrońcy, że w lecie – bez względu na nasz wynik sportowy – pozwolę mu na opuszczenie klubu. Nasz dwudziestoletni obrońca przystał na takie rozwiązanie, lecz mi zapaliła się lampka ostrzegawcza na kolejne transfery. Otóż w momencie, gdy podpisywaliśmy Dembele z RB Salzburg, jeden z naszych skautów raportował, że ten piłkarz może nie wpasować się w naszą drużynę, która jest stworzona raczej z graczy zdeterminowanych i lojalnych. Cóż, same okoliczności odejścia Dembele z Salzburga były wymowne: otóż nieokiełznany piłkarz skłócił się z ówczesnym menadżerem klubu, przez co wylądował na liście transferowej. Przeszło 4 miliony euro, które docelowo mieliśmy zapłacić Salzburgowi (1,7 miliona płatne od razu, kolejne dwie transze po 800 000 € każda płatna co rok + 20% kolejnego transferu dla Salzburga), było i tak niezwykle atrakcyjną ofertą. Już wtedy powinno wzbudzić to moją uwagę, niestety tak się nie stało, a jak widać, historia lubi się powtarzać. Wracając do kwestii zimowego okienka – nasz Prezes wytrzymał ciśnienie, księgowa chodziła naburmuszona jeszcze do połowy lutego, lecz koniec końców nikt z naszego zespołu nie odszedł. Podobnie było w drugą stronę, albowiem ze wszystkimi transferami do klubu zdecydowaliśmy się poczekać do lata. SZALONA LOKOMOTYWA W którym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że to może być TEN sezon? Myślę, że były to okolice końca lutego, kiedy po zwycięstwie nad Ajaccio usiedliśmy na fotelu lidera z 4 punktową przewagą nad drugim w tabeli Strasbourgiem (spadkowiczem z L1). Po styczniowym zamieszaniu z transferami już nie było śladu, niemalże cała czołówka tabeli grała mocno w kratkę, natomiast my krok po kroku wspięliśmy się na pierwsze miejsce. Gdy na konferencji pomeczowej jeden z dziennikarzy zapytał mnie, o co my tak naprawdę gramy w tym sezonie, odpowiedziałem zgodnie z tym, co podpowiadało mi sumienie: że o zwycięstwo w lidze. Nie o awans, nie o baraże, nie o czołówkę, tylko o WYGRANIE tej ligi. Dzień po wspominanej konferencji prasowej był zaplanowany trening uzupełniający dla rezerwowych piłkarzy a także dla tych, którzy czuli potrzebę popracowania w klubie z trenerem indywidualnym. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po kolei do klubu zaczęli zjeżdżać się wszyscy piłkarze z kadry pierwszego zespołu. Kapitan Jean-Pascal Fontaine przekazał mi w przerwie na treningu, że chłopcy z zespołu są zjednoczeni wraz ze mną i resztą sztabu szkoleniowego w sprawie osiągnięcia celu, który tak naprawdę po raz pierwszy wyartykułowałem podczas publicznego wystąpienia. Nasza bezkompromisowa gra prowadziła do tego, że albo pewnie wygrywaliśmy swoje mecze, albo schodziliśmy z boiska bez choćby punktu. Ledwie 1 remis w drugiej części sezonu był oznaką braku kalkulacji, a być może także po trochu problemem z odwróceniem losów spotkania. O ile bowiem w przypadku uzyskania prowadzenia ZAWSZE w tym sezonie potrafiliśmy dowieźć je do końca, o tyle w przypadku utraty bramki jako pierwsi, często nie potrafiliśmy się zebrać w sobie i postawić przeciwnikowi. W cały sezonie 2019/2020 dzieliliśmy się punktami z rywalami ledwie 5 razy, notując przy tym aż 23 zwycięstwa. Ostateczny wynik mógł być tylko jeden:
  5. 1 punkt
    Co myslicie o nowej plycie Synow, Sen? Szczerze mowiac nie przepadam za takim eksperymentalnym, brudnym, industrialnym i nieprzyjemnym w odbiorze rapem, ale za kazdym kolejnym przesluchaniem ten album podobal mi sie coraz bardziej. Bity 1988 sa ciekawe i naprawde roznorodne, maniera wokalna,off-beatowy flow Piernikowskiego i dziesiatki rymow czestochowskich (to zdecydowanie celowy i swiadomy zabieg) to zupelnie nie jest moja bajka, ale tutaj sie broni. W zasadzie to Sen jest raczej post-rapowym pastiszem, ktory rozprawia sie z tradycja oldskulowego rapu z Polski, czyli grup skladajacych sie z sepleniacych dresiarzy typu Molesta czy Paktofonika (ta tradycja trzyma sie w kraju nadal zaskakujaco dobrze). Postawa Synow na tej plycie w stosunku do polskiego rapu jest nawet protekcjonalna. Nie zeby mi to przeszkadzalo, ale mozna bylo slyszec glosy niezadowolenia rapowych purystow, ze absolwent ASP kpi sobie z manier wokalnych niezbyt uzdolnionych pionierow polskiego rapu. Na plycie podoba mi sie nastroj lepkiej, ciemnej i industrialnej Warszawy. Propsy za sporo ciekawych gier slownych i duzej hiphopowej "intertekstualnosci" dla Piernikowskiego. Podobno na zywo tez zupelnie niezle daja sobie rade. Nie jest to rap dla poczatkujacych, ale jak ktos jest znudzony jakimis newschoolowymi trapami i autotunem albo lubi industrialny rap to polecam. Na pewno jest to powiew swiezosci w polskiej rapgrze. Aha, no i propsy za P-O-T-E-Z-N-Y pancz na wiadomo_kogo: To nie deszcz To gowno na betonie Link tutaj:
  6. 1 punkt
    Na Eurosporcie xd Na drugą połowę włączyli
  7. 1 punkt
    Jakby kogoś ominęło https://streamable.com/ctai4
  8. 1 punkt
    Zidane jest wielkim trenerem. Nie ze względu na umiejętności taktyczne, nosa do zmian, ale z tego powodu, że potrafił stworzyć z tylu indywidualności zespół. W obu ćwierćfinałach z Juve Real był zespołem słabszym, ale wygrał, bo tworzył zespół bardziej niż Juve. Bo piłkarze umierali za siebie nawzajem na murawie. W obu półfinałach również. Dali z płuc i z wątroby i ten zwycięski remis wyszarpali, mimo że Bayern był lepszy piłkarsko. Oby Zizou został w Madrycie jak najdłużej.
  9. 1 punkt
    Lewica, której Razemki odebrały głosy i pozbawiły reprezentacji w Sejmie .
  10. -1 punktów
    Do trzech razy sztuka z karnymi. To przykre, że w finale zagrają dwie drużyny przepchnięte przez sędziów.
  11. -1 punktów
    Bayernu nie żałowałem, bo się okazało że to nie drużyna: ale Romy szkoda...
×