Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.04.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 11 punktów
    Ale już Amica - Lecha
  2. 7 punktów
    Baza średnia, 67 lig z 26 krajów. Ostatnio cały czas szukałem jakichś inspirujących i ciekawych wyzwań w FM, cały czas (jak to często u mnie bywa ) uruchamiałem grę, wczytywałem kilka lig, wybierałem zespół, rozegrałem kilka kolejek i odstawiałem FM "na półkę". Znudziłem się grą dużymi klubami i nie mogłem odnaleźć kolejnego miejsca, które wciągnęłoby mnie na dłużej, więc wzorem uż. @Vami postanowiłem, że gra powinna wybrać za mnie - wczytałem dużo lig, ustawiłem "coaching badges" na 0, minimalne doświadczenie i zacząłem wysyłać CV do klubów z całego świata. Apdejty z kariery będą się pojawiały regularnie (myślę, że rozbiję je na okres przygotowawczy - połowa sezonu - koniec sezonu), natomiast chciałbym w tym temacie skupić się też na tym, jak prowadzę swój zespół z taktycznego punktu widzenia, czasem przeanalizować to jak gra mój zespół i generalnie przedstawić Wam moją wizję gry w FM. Mam nadzieję, że na wszystko to starczy mi cierpliwości, zaangażowania i że będzie to moja ostatnia kariera w tym FM Cel, jaki będzie jej towarzyszył to oczywiście rozwój mojego menedżera, doprowadzenie go na szczyt trenerskiego hall of fame i na zakończenie, poprowadzenie Evertonu do mistrzostwa Anglii i triumfu w Lidze Mistrzów! Jedziemy.
  3. 5 punktów
    Po 50 godzinach udało mi się zakończyć wątek fabularny Subnautiki, postanowiłem zatem napisać kilka słów o tej wg. mnie niezwykłej grze. Zacznijmy od tego czym Subnautica jest, Subnautica to gra z bardzo popularnego, żeby nie powiedzieć wyeksploatowanego już gatunku jakim jest "open world survival". Gier tego typu ostatnimi czasy mieliśmy ogrom, większości nie udało się nawet wyjść ze fazy wczesnego dostępu. I to już jest pierwsza rzecz na której Subnautica się wyróżnia, gra ta była udostępniona jako "alpha" już 4 lata temu ale to właśnie na początku tego roku otrzymaliśmy wersję z numerkiem 1.0. O samej "alphie" za wiele powiedzieć nie mogę, szczerze mówiąc nie śledziłem tego tytułu praktycznie w ogóle, jedyne co mi śmigło gdzieś w jakichś newsach to to że gra przeszła spory upgrade graficzny w pewnym momencie, co przyciągnęło uwagę szerszego grona potencjalnych odbiorców. Tak czy inaczej chyba dobrze się stało że nigdy nie trafiłem na tą grę, bo dzięki temu po zakupie Subnauticy na steamie doznałem ogromnego zaskoczenia czym ta gra jest i co oferuje i w jakiej cenie... No więc właśnie, 90zł za pełen tytuł przy którym możemy spędzić 50...100 a może i więcej godzin to zbrodnia na twórcy gry, tym bardziej zatem czekam na dlc od Unknown Worlds Entertainment co by napchać ich kieszenie moimi pieniędzmi, bo najzwyczajniej na to zasługują. Fabularnie gra na początku niewiele nam mówi(tak jak i zresztą większość gier z tego gatunku), rozbijamy się ogromnym statkiem na pokrytej zdaję się oceanem planecie i jesteśmy pozostawieni sami sobie. Od tego momentu będziemy czas spędzać głownie na eksploracji oraz zbieraniu wszelakich surowców. Bardzo szybko okażę że poza podstawowymi rzeczami jak jedzenie czy woda, potrzebujemy również płetw...maski tlenowej i...No właśnie, nie chcę za dużo mówić jakiego typu rzeczy przyjdzie nam odkryć i wyprodukować, gdyż właśnie odnajdywanie wszelakiego rodzaju narzędzi, elementów bazy itp itd(często jest tak że musimy znaleźć np. 3 fragmenty przedmiotu zanim możemy go wytworzyć) stanowi "core" przyjemności płynącej z obcowania z tą grą, a rzeczy do odkrycia jest naprawdę multum. A i samo środowisko jest bogate w faunę i florę, do tego praktycznie prawie wszystko na planecie można zeskanować i dowiedzieć się z "encyklopedii" czegoś o znalezionej roślinie czy o napotkanym żyjątku. Wpisy te są zresztą świetnie spisane i stanowią kolejną cegiełkę w budowaniu świata oraz fabuły, co oczywiście pcha w kierunku jedynego sposobu na odkrycie pełnej tajemnicy planety, czyli ciągłej eksploracji poprzez zaglądanie do każdej jaskini czy też pod każdy kawałek mchu. A poza tymi wpisami, dochodzą jeszcze znalezione PDA innych rozbitków oraz znów KAPITALNIE nagrane audio logi, które niesamowicie wręcz budują atmosferę. A skoro jesteśmy przy tym temacie, to ta gra ma tego tony! Nie dość że czarne otchłanie głębin rozświetlone gdzieniegdzie różnego rodzaju florą same w sobie są mega klimatyczne to do tego jeszcze dochodzi muzyka oraz PRZYTŁACZAJĄCE dźwięki ambientowe. Dodajmy jeszcze do tego dreszczyk odkrywania tego czegoś kompletnie nowego czego nie widzieliśmy w innych rejonach oceanu, a to wszystko robimy wśród bardzo wąskich tuneli sieci jaskiń z których bardzo często ciężko wrócić na powierzchnie. A przecież nie można jeszcze zapomnieć o zagrożeniu płynącym(dosłownie) z strony stworzeń, które na tej planecie występują. To wszystko sprawia że osoby o słabszych nerwach będą zmuszone po prostu od czasu do czasu odpocząć od gry z nadmiaru "wrażeń" :). Graficznie Subnautica stoi na dobrym poziomie i również dokłada swoje trzy grosze do budowania fabuły oraz nastroju towarzyszącego nam wszędzie. Ruiny statku którymi się rozbiliśmy, jaskinie pokryte ogromnymi grzybami czy też po prostu błękitny ocean pełen flory oraz wszelakich rybek to dosłownie ułamek tego co możemy znaleźć w Subnautice a jako że rejony są bardzo unikatowe i różne od siebie to też czujemy się naprawdę zachęceni do sięgnięcia jeszcze głębiej w jakiejś jaskini, albo jeszcze dalej od naszej bazy co grozi nam tym że np. nie starczy nam jedzenia i wody na drogę powrotną. Fabułę udało mi się zamknąć w 50 godzin, kompletnie się nie śpiesząc i maksymalnie skupiając się na rozwijaniu tylko jednej bazy, ah tak..Zapomniałem jeszcze wspomnieć o elemencie budowania swojej własnej bazy wypadowej w której możemy stawiać wszelakiego rodzaju pierdoły jak krzesła czy wazony ale również kilka naprawdę pożytecznych machin, które pomogą nam później w odpowiednim zaplanowaniu ekspedycji do rejonów, które gdzieś przy okazji dojrzeliśmy ale baliśmy się w nie zapuścić nieprzygotowanym. Po ugraniu wspomnianych 50 godzin, zdecydowanie nie zamierzam jeszcze usuwać gry jako że nie jestem w 100% pewien że odkryłem wszystko, sporym wyzwaniem również potrafi być budowanie baz na większych głębokościach(ciśnienie, temperatura, drapieżniki...to wszystko nie pomaga w spokojnym budowaniu swojego nowego gniazdka). Powoli też dochodzą słuchy o DLC, które będzie miało swoją oddzielną fabułę oraz nowy rejon na mapie, po tym co przeżyłem z tą grą, nawet przez chwile nie wątpię że będzie to DLC z rodzaju tych, na które zdecydowanie warto wydać dodatkową kasę. Powoli podsumowując, wg. mnie Subnautica to doświadczenie unikatowe, coś czego dawno nie udało się nikomu uzyskać w tym już bardzo wyeksploatowanym gatunku gier. Wiem że sama formuła czyli survival+mini minecraft często odrzuca graczy, ale jeżeli mam komuś polecić Subnautice to na pewno wszystkim fanom hard science fiction oraz fanom swobodnej eksploracji. Za naprawdę małą kwotę dostałem grę, do której potrafiłem wrócić nawet po 2 tygodniowym rozbracie spowodowanym innymi obowiązkami. I powrót ten zawsze wyglądał tak samo, dosłownie tonąłem w tej grze do momentu w którym ktoś mnie siłą z tego świata nie zabrał :). Wow i jeszcze raz wow...Ogromne zaskoczenie, poważny kandydat na grę roku...Chociaż w moim rankingu najlepszych gier ever też wskoczyła na bardzo wysokie miejsce.
  4. 4 punkty
    Ja się przyczepię niemerytorycznie Jeśli tytuł jest angielski, i czyta się go [Subnautika], to polska odmiana to "wątek fabularny Subnautiki". Analogicznie do Metallica - Metalliki.
  5. 1 punkt
  6. 1 punkt
    Zamontowalem dzisiaj Netisa i wyniki wyglądają następująco: na starej karcie sieciowej wychodziło dzisiaj około 35mbs, na nowej 3g około 80mbs a 5g 90mbs Wychodzi więc na to, że nie muszę się bawić repeaterem a wina leżała po stronie karty sieciowej.
  7. 1 punkt
    W życiu nie byłem w Rosji! @Fenomen na ten moment Revolut oferuje bezpłatne transakcje kartą na 20kPLN/miech i wypłaty z bankomatu na 800PLN/miech. W przypadku mniej popularnych walut (rubel, PLN) należy pamiętać, że kurs wymiany w weekend jest zaniżany o 0,5-1,5% żeby nie stracili na rozliczniach (Twoje transakcje rozliczają w danej chwili, a sami rozliczają się w poniedziałek rano po kursie otwarcia rynku i nie chcą stracić na wachaniach w trakcie weekendu). Ostatnio ktoś w pracy wspominał, że teraz pierwsze kilka wpłat na Revoluta było z jakąś tam dodatkową weryfikacją, więc radzę spróbować kilka razy przelać hajsy przed wyjazdem, ot na wszelki wypadek. Ogólnie zdania nie zmieniłem, Revolut jest zajebisty i szczerze polecam
  8. 1 punkt
    @Wujek Przecinak łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu, niech żyje nam! Te życzenia nagrywałem ja, Maciek, który nie jest kibicem Polonii, ale kibicuje wynikom osiąganym przez naszego prezesa/trenera. Za chwilę ja zacznę nawiązywać do osiąganych tu wyników. Tzn. mam taką nadzieję
  9. 1 punkt
    Po roku nieodpalania FMa, wersja 17 wskoczyła na dysk. Jakoś mnie chyba naszła ochota na pogrania.
  10. 1 punkt
    To ja zrobię wykopalisko, o którym wspominałem w Maryni, i opiszę to w bardziej tradycyjny sposób Al-Qadim: The Genie's Course (1994) Kupiłem tę grę niedawno na gogu, ponieważ zaintrygowały mnie screeny. To jeden z moich ulubionych stylów graficznych w starych grach, w dodatku wydawcą był SSI, więc wziąłem w ciemno. W grze wcielamy się w rolę jednego z synów familii Al-Hazrad. Właśnie kończymy nasze szkolenie na "Korsarza" (tak to jest nazywane w grze, ot kilkuletni trening pod okiem mędrca, który stanowi przejście do bycia mężczyzną. Dzięki temu naszemu bohaterowi nieobcy jest fechtunek i podstawy magii) i wracamy do rodzinnego miasta, w którym trwają przygotowania do zaślubin naszego bohatera z córką Kalifa, a nasza familia jest bliska zakończenia wieloletniego konfliktu z inną familią w mieście. Niestety dochodzi do nieszczęśliwego wypadku. Jeden z dżinów (którzy są integralną częścią świata) atakuje i zatapia statek familii-rywali, którym płynął także Kalif i jego córka. Młódka znika, Kalif uchodzi ledwo z życiem, a pozostali świadkowie tragedii opowiadają, że za atakiem stał dżin będący sługą... naszej familii (co możniejsze rody w świecie gry mają dżiny na swoich usługach). Naszym zadaniem jest wyjaśnienie tajemnicy ataku, oczyszczenie familii z zarzutów zdrady i uratowanie przyszłej żony . Tak na szybko prezentuje się fabuła. Tu i ówdzie można przeczytać, że gra jest określana jako action-rpg. Trochę jest to nadużycie. Ok, do stworzenia świata gry został wykorzystany setting znany z D&D, ale to niemal wszystko, co można podpiąć pod CRPG . Nasz bohater ma własne statystki typowe dla D&D, ale są one predefiniowane i nie mają kompletnego znaczenia (po prostu wyświetlają się w oknie opisu postaci). W teorii zdobywamy punkty doświadczenia, które pozwalają awansować nam na kolejny poziom, ale przekłada się to jedynie na możliwość rozwoju umiejętności walki mieczem (o tym za chwilę) i większy pasek zdrowia. Oprócz tego do elementów rpg-owych można chyba jeszcze zaliczyć ekwipunek i zbierane potiony oraz kilka przedmiotów, które wpływają na naszą skuteczność obrony i ataku (np. miecz +3 lub pierścień dodający obronę +2). Czy ma to duży wpływ na rozgrywkę, nie mam pojęcia. Samej grze najbliżej do action-adventure. Chodzimy po danej lokacji, rozmawiamy z jakimiś NPC (są kwestie dialogowe do wyboru, ale nie ma jakichś wyborów wpływających na grę, raczej są to kwestie "stylistyczne", czy chcemy być sztywnym bubkiem z wysokiego rodu czy ziomkiem z podwórka ), odbieramy od nich quest, rozwiązujemy go, dostajemy wskazówkę co robić dalej, udajemy się tam, kolejny quest itd. itp. Sama rozgrywka to głównie elementy zagadkowo-puzzlowo-labiryntowe (a to odpowiedni układ dźwigni, a to umiejętne poruszanie się po zaczarowanych podłogach), które nie są skomplikowane, lub walka. Ta jest prosta do bólu. Aby zaatakować, napierniczamy klawisz Ctrl . Nasz bohater ma tylko swój sejmitar, którego będziemy używać do końca gry. Urozmaicenie w walce polega na tym, że po awansie na wyższy poziom możemy wybrać się do mistrza walki, który nauczy nas nowych technik (z podstawową łącznie trzy). Różnią się one tym, że należy dłużej przytrzymać klawisz ctrl, aby wykonać potężniejszy atak. W grze jest także kilka fragmentów skradankowych. Oprócz walki bronią białą możemy się posługiwać podstawami magii. Dysponujemy słabym czarem ofensywnym pod postacią małego pocisku kierowanego w stronę wroga (możemy go używać w nieskończoność). Wraz z rozwojem przygody będziemy znajdować ograniczoną liczbę innych czarów ofensywnych. Prawdę powiedziawszy zupełnie można się bez nich obyć. Albo inaczej - nie warto ich chomikować, bo potem się okaże, że 3/4 w ogóle nie użyliście. Osobiście z innych czarów niż podstawowy skorzystałem dopiero pod sam koniec gry. Podobnie jest z potionami. Tutaj regularnie używa się tylko napojów leczących, napitki ochronne przed żywiołami nie bardzo wiem, kiedy można wykorzystać, a z kolei chwilowa nieśmiertelność czy zwiększona siła doskonale sprawdzą się w finałowej i tak już dość niewymagającej walce. Wspominałem już o grafice - jest urocza, te małe rysowane światy i postacie są cudowne i bardzo charakterystyczne. Zakochałem się z miejsca i miłość nie wyczerpała się do końca gry. Znakomity jest także soundtrack w mocno orientalnych klimatach, świetnie buduje nastrój gry. Moje wrażenia z gry - choć liczyłem na więcej RPG - i tak są mega pozytywne. Bawiłem się bardzo dobrze, zagadki i puzzle nie są skomplikowane. Choć gra się liniowo, to nie jest nudno. Nie ma momentów, że nie wiemy, co robić. Generalnie gra nie jest trudna, może poza początkiem, ponieważ podstawowy atak sejmitarem jest tak beznadziejny, że łatwo się zrazić do reszty gry... (a tak się składa, że w początkowej fazie czekają na nas dwa dość wymagające "batalistyczne" obszary gry). Historia toczy się dobrze przez jakieś 3/4 gry, siada dopiero pod koniec, ale wtedy już z rozpędu możemy zakończyć rozgrywkę. Dialogi są dobrze napisane, postacie charakterystyczne i zapadające w pamięć. Jeśli miałbym przywołać w ramach podobieństwa i skojarzeń inne gry, byłyby to Little Big Adventure i Legend of Zelda. Myślę, że miłośnicy obydwu tytułów (szczególnie tego pierwszego) odnajdą się tutaj doskonale. Mnie przejście całej gry na poziomie średnim zajęło 11 godzin. W żadnym razie nie uważam tego za czas stracony. Macie ochotę na niezobowiązującą i w miarę wciągającą przyjemną rozgrywkę z ładną grafiką i ciekawym arabsko-orientalnym sztafażem? Jak najbardziej możecie wypróbować Al-Qadim: The Genie's Course
  11. 0 punktów
  12. -1 punktów
    Pytanie od partnerki: Czy znacie/polecacie jakiekolwiek sensowne drony do zabawy dla dziecka w wieku komunijnym w cenie paru stówek, czy cokolwiek przydatnego do użytku kosztuje miliony monet i powinna zmienić przedmiot poszukiwań? Komentarze rodem z dyskusji o autach/pasty o chodzeniu po bułki typu "jak dron dla dziecka w wieku do 10 lat, to tylko z silnikiem ferrari, ostatnio kosztuje jedynie 150.000 zł, nic tańszego dla dziecka nie ma sensu" niemile widziane.
×