Skocz do zawartości
Zapraszamy do udziału w tradycyjnym plebiscycie CMF Awards, edycji 2017! Swój głos można oddać w poniższym dziale do 25.01 do godziny 23:59.
CMF Awards 2017

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.01.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 3 punkty
    Jestem fanem Poirota, którego regularnie czytam, i ten film uznaję za beznadzieję. Blablabla ładne, ale uciążliwie komputerowe krajobrazy, jakaś tam muzyka. Ale to co zrobiono z psychologią postaci Poirota to zgroza. Gilderoy Lockhart najwyraźniej pozazdrościł współczesnym Holmesom akcji i postanowił wymyślić Poirota targanego jakimiś ciemnymi wspomnieniami. Tymczasem prawdziwy Poirot to zaprzeczenie Sherlocka Holmesa, z którego zresztą regularnie się wyśmiewa: "nie ja jestem psem gończym", "ja tu posiedzę i pomyślę", itd. Na pewno nie chodzenie po dachu pociągu i bieganie za złoczyńcą. Równowaga pseudozen to też jakaś groteska, dandys Poirot nigdy w życiu by nie wszedł w łajno drugim butem. Morderca zawsze puka dwa razy i w tym tkwi czar oryginału. Morderca jest wśród nas i musimy go znaleźć, zanim uderzy drugi raz. A tu zamiast napięcia są tanie chwyty akcji i nagle spieszące się wyjaśnianie, które nastąpi właściwie przez jasnowidzenie. Zdecydowanie odradzam.
  2. 2 punkty
    @Brudi gadałem trochę z Bartkiem i narazie najlepiej jakbym ogarnął trochę podstawy, czyli html css javascripta i potem mogę wybrać czy python czy java bo i tu i tu się te podstawy przydadzą (jak zrobiłem orient po językach toto mi chyba pasuje najbardziej i najłatwiej w miarę szybko załapać jakąś robotę, a generalnie to jest cel - pracować w branży). Python wygląda fajniej składniowo i podobno jest bardziej przyszłościowy, ale zanim dojdę do momentu wyboru to jeszcze mam raczej wchuj czasu. Teraz ta stronka co ją wcześniej linkowałem chce, żebym zrobił 'tribute page' jednostronny, ofc zaciąłem się już na pierwszej linijce xd. Ale to podobno tak ma być, że najpierw musi to iść cholernie topornie, żeby potem szło gładziej i Bartek też mówił, że najwięcej i najszybciej nauczę się robiąc projekty. Zajmie mi ta stronka pewnie masę godzin (ten tutek mówi, że 50h i że zawsze to jest kilka dni roboty przynajmniej) i większość czasu będę googlał, ale przycisnę i zrobię. Jak skończę będę mógł z czystym sumieniem trochę ocenić, czy to dla mnie czy na pewno nie. Właśnie chcę uniknąć błądzenia żeby nie marnować czasu na ślepe uliczki, dlatego dopytuje tutaj o rzeczy, w końcu są tu osoby, które ten etap mają już za sobą . Napisałem PW odnośnie tych passów, dzięki :*. @Reaper Generalnie taki jest plan i jakbym mógł od jutra zacząć to możesz mnie zatrudnić , problem jest taki, że próg wejścia jest dość duży i to raczej kwestia miesięcy albo roku zanim będę miał chociaż minimalne szanse na jakiś staż czy coś. Nikt mi raczej nie zapłaci tylko za to, że chcę się uczyć. Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że mogę sobie pozwolić na parę mc zarobków 'stażysty' w okolicach tysionca więc jak już chociaż troszeczkę będę umiał zacznę wysyłać cv dla beki i może ktoś niechcący mnie przyjmie. Ale to niestety bardziej kwestia minimum pół roku niż miesiąca . Generalnie to aż mi się smutno robi jak pomyślę ile czasu zmarnowałem, jakbym zaczął nawet w wakacje to już bym może coś umiał i miał bardziej nakreślony kierunek niż teraz. Chciałbym uniknąć za pół roku tego samego odczucia xd. @Brachu ahahahhaha
  3. 2 punkty
    Najlepszy Najlepszy to może nie najlepszy (hehe) polski film ostatnich lat, ale produkcja jakiej w rodzimym kinie brakowało od dawna. Historia Jerzego Górskiego to jedna z wielu stworzona tak dobrze pod kino, że scenariusz praktycznie wydaje się zbędny. Mimo wszystko od lat albo nie robiliśmy takich filmów (pomijając militarne historie) albo robiliśmy beznadziejne. Tymczasem Najlepszy to hollywoodzka produkcja pełną gębą. Plejada aktorów co do których nie da się przyczepić (Gierszał będzie wielki), prowadzona przez Kota, Jakubika czy mały, ale jak cholernie dobry epizod Gajosa, dobra scenografia (acz nie tak rzeczywisty PRL jak w Jestem Mordercą) i...uwaga...uwaga... W KOŃCU DOBRY MONTAŻ DŹWIĘKU I DIALOGI JEZUS MARIA W POLSKIM KINIE. Po latach olewania tych aspektów w końcu mamy film gdzie KAŻDY dialog jest zrozumiały i wygląda na to, że Pałkowski i ekipa docenili te tyci tyci robotę jaką wykonują dźwiękowcy w filmie. Oby był to krok do przodu w polskim kinie, bo ile można to olewać?! Najlepszy ma też hollywoodzkie wady. Jest bardzo uproszczony, postacie mają momentami do bólu banalne sceny, jest też parę scen, które są przejaskrawione (końcówka biegu) koszmarnie, ale mimo wszystko ucieszyłem się, że mając na tony tego typu historii do zrealizowania w końcu jakąś robimy dobrze. Amerykanie potrafili od lat i byli z tego dumni, a teraz i my możemy w końcu się chwalić typowo feelgoodową produkcją. Nie jest to idealny film, ale swoją rolę spełnia świetnie.
  4. 1 punkt
    No nie jest to tylko i wyłącznie jego wina. Wpływ na to, że zdobył 0 miała zarówno postawa OL, gry biegowej jak i samego playcallingu, który dostawał. Tam bylo wiele czynników, ale nie zrzucajmy tego na samego Ryana i jakiś jego choke tysiąclecia.
  5. 1 punkt
    Meler zobacz jak LG jest przepychany i traci swojego obrońcę. Jak pocket sie rozpada w mgnieniu oka. Ryan spodziewał sie blitzu, wiec chciał dać sobie czas, żeby podać do któregoś z niekrytych graczy, stad tyle kroków w tył. Ale o-line zawiodła go kompletnie. Owszem, może mógł inaczej postąpić i nie iść tak do tylu, ale nazywanie tego choke tysiąclecia?
  6. 1 punkt
    po skokach polowy stawki w 1 serii trzech Polakow na kolejnych miejscach: 5. Kot, 6. Zyla, 7. Wolny Pilch nie dal rady i przegral w swojej parze, nie wystapi w drugiej serii
  7. 1 punkt
    Jak na razie forma nie jest zła, lecz przydało by się lekko powiększyć tą jedno punktową przewagę, powodzenia.
  8. 1 punkt
    A w Kanadzie Hamilton Tiger-Cats oddali swojego podstawowego QB, Zacha Collarosa, do Roughriders; a to oznacza, że przygotowują się na podpisanie Johnego Manziela. Podobno liga dała zielone światło.
  9. 1 punkt
    Tomasz Pilch - Stephan Leyhe Jakub Wolny - Peter Prevc Maciej Kot - Noriaki Kasai Stefan Hula - Florian Altenburger Piotr Żyła - Karl Geiger Dawid Kubacki - Jarkko Maeaettae Kamil Stoch - Markus Schiffner
  10. 1 punkt
    A może by tak wszystko rzucić i wyjechać gdzieś daleko, gdzie sława i pieniądze są nieważne? Gdzie połów łososi, walka z niedźwiedziami, jazda reniferem, kuter rybacki to najważniejsze rzeczy? Czasami coraz częściej przytłacza mnie ten cały świat fajerwerków finansowych. Nigdy nie byłem rekinem. W każdym wywiadzie powtarzam skąd pochodzę, skąd przybyłem, pamiętam o rodzinie, bliskich, nie szargam opinii byłego pracodawcy, a konstruując kontrakty staram się dać ze swoich możliwości jak najwięcej. W Mallorce niebawem trzeci sezon. Trzeba znowu udowadniać wszem i wobec, że jesteśmy lepsi, mocniejsi, zdobywać najwyższe trofea bo przecież tego się ode mnie oczekuje. Ale ten świat ma drugą stronę medalu. Żrę tabletki na uspokojenie, sraczkę, zatwardzenie i telepawkę dłoni całymi zgrzewkami. Już nie pijam kawy, energetyków, bo po medykamentach mam podwyższone ciśnienie. Występy przed kamerą są dla mnie tak każda zmiana na taśmie w fabryce. Idę, odwalam swoje i wraca do domu. Jednak do pustego domu, gdzie powinna być jakaś ona, która czeka, oczekuje, wypatruje i tęskni. A taka ona została już dawno pochowana. Czasami tylko przyjeżdżam na jej grób, zapalam świeczkę, a później nostalgia z melancholią kładą się do szuflady, zamykam je na klucz, połykam go i trawię. Ludzie myślą, że gwiazdy estrady, sportu i czegoś tam co daje fejm, to szczęśliwi bogacze, bo mają więcej niż większość. Osiągają tyle ile całe klany rodzin Kowalskich, Smithów, Stancu, McKenzie i Furerów nie osiągną razem wzięci. Jednakże każdy patrzy przez swój pryzmat, a każdy pryzmat przepuszcza inny obraz. To nie jest uniwersalizm. W Polsce czułem się dobrze. Póki rodzice żyją mam tu do czego wracać. Mój pokój zawsze pachnie tak samo : pełno w nim książek, wspomnień i czaru przemijania. To moja oaza bez palm, za to z wiecznym wodopojem dobrobytu. Nurzam się w otchłani uciekającego czasu, stopy ciskam na za twarde oparcie łóżka, głowę układam pod zwiniętą na dwa razy poduszkę. Książka, laptop, kawa, szumiący stary pecet ze zdezelowanym wiatrakiem za moimi plecami piszczy, że Windows potrzebuje aktualizacji jak silnik HEMI LPG. Ale to wszystko jest moje : nikt mi tego nie odbierze. No, może Al od Heizmera, ale na niego jeszcze nie pora. Niech wypierdala. Bycie na piedestale z mikrofonem w dupie to nic fajnego na dłuższą metę. Nie zrozumie tego ktoś, kto o tym marzy, ale gdy głodny się naje, a nadal go karmią, nawet trufle z kawiorem stają się penisem w dupie hetero. Coraz częściej broczę krwią pospólstwa. Mam wahania temperatury, depresje, lęki. Zasypiam przy zapalonym świetle, ale w nocy je gaszę bo szkoda mi na rachunki. A stać mnie na opłacenie prądu całej dzielnicy i dzielnicy obok. Mam wszystko czego pragnę, więc nie pragnę zbyt wiele, bo gaszę pragnienia jednym pstryknięciem palca. To nie szczęście. To nie trafny los, nie urodziłem się w tym dniu o którym mówią plemiona, nie jestem wybrańcem, nie przyniósł mnie kosmita, nie spadłem z nieba, ani nie wyjęli mnie z Nilu. Jestem taki sam jak wy : zwykły, szary, normalny, z takimi samymi problemami. Tylko, że was trapią te egzystencjalno-materialne. Mnie zaś wyłącznie egzystencjalne. W Holandii istnieje takie L4, na które Holendrzy idą gdy są wypaleni zawodowo. To zwolnienie trwa od kilku miesięcy do nawet roku. W międzyczasie pieniądze wpływają na ich konto, a oni relaksując się w zaciszu czyjegoś domu mają czas na rozkminę - czy aby na pewno wracać do zawodu? Jeśli podejmą decyzję, że spróbują, zakład pracy pozwala im raz w tygodniu, czy dwa razy na miesiąc przyjechać do pracy, cały dzień pracować normalnie, po czym kontynuować owe L4. Ma to na celu przysposobienie umysłu i ciała do dawnych obowiązków. Może i ja czegoś podobnego potrzebuję? Demynszit, mam cztery dychy na karku, ukończone kilka fakultetów, a nie sprawia mi radości zdobywanie kolejnych pucharów. Czuję się czasami tak jak Leo Messi w dawnych latach, gdy grał przeciętnie, gdy byli lepsi, ale to on dostawał nagrody. Czuję się po troszę jak Rijkard za czasów Barcelony - on był słaby, to piłkarze byli genialni. Przecież każdy wygra wszystko mając w ekipie : Saviolę, Ronaldinho, Thurama, Eto'o, Giuly, Zambrotta, Gudjohnsen, Puyol, Belletti, Deco. O mój Boże, zawsze rozpływam się nad tamtymi czasami. To były lata świetności świetnych piłkarzy, a nie cyferki jakimi dzisiaj obarcza się młodych, niedoświadczonych, perspektywicznych. Pamiętacie za ile przeszedł Ronaldinho z PSG do Barcelony? 32 miliony euro. Dzisiaj tyle płacę w Mallorce za chłopca do podawania piłek. Benzema do Realu z Lyonu? 35 milionów. Drogba do Chelsea z Marsylii? 35,8 miliona. Owszem, transfer Zidane z Juventusu do Realu opiewający na 75 milionów euro w 2002 roku to była hekatomba, ale i ewenement, bo z kolei taki Buffon, który do dziś wisi w moim pokoju na plakacie kosztował zaledwie 54 miliony przechodząc z Parmy do Turynu. W 2003 roku Real zapłacił Interowi Mediolan ledwie 45 milionów euro za Ronaldo, a ja w zeszłym roku zapłaciłem tyle za syna Juana Maty, który jest po prostu dobrym grajkiem. Ten świat zmierza do hiperinflacji, a pieniądze mają już dawno mniejsze znaczenie niźli życie ludzkie. Więc, może by tak spakować się, rozwiązać kontrakt, życzyć De Angelisowi wszystkiego dobrego i osiąść gdzieś hen, het w zadupiu wielkim? I poszukać swojej Meg, ale nie czarnoskórej, a białej, podobnej, bez zamiłowań do szamanizmu, jedzenia robaków i latania na dywanie? Może by tak normalnie, od randki zacząć, a nie od dupy strony? Demynszit, a może by tak wrócić na Wyspy Brytyjskie? Do mojego Weston Super Mare? Kupić te miejsca w których się mój świat sportu rozpoczął? Wybudować nowy dom, ogrodzić się karabinierami i innymi el morderco i żyć jak król, trenować jeden klub i zostać Alexem Fergusonem? Po co mi ta Hiszpania? To nie mój świat. Za gorąco, za tłoczno, za pedalsko, za za za za za. - Pawle, posprzątałeś w pokoju ? Bo widzę, że buty zakładasz, a ja odkurzałam wczoraj wieczorem! - mama zawsze pomoże wrócić do rzeczywistości, gdy chcesz zdobywać świat. Zdobywaj, ale najpierw poukładaj swoje życie w swoim pokoju.
  11. 1 punkt
    Archiwum meczow pilkarskich z calego swiata od 1992 roku. Wiadomo, ze nie ma tu jeszcze wszystkiego, ale serwis jest caly czas aktualizowany. Mozna ogladac cale mecze, jak i tylko wybrane bramki. Skarbnica wiedzy i argumentow http://footballia.net/
  12. 1 punkt
    Przede wszystkim to określ co dokładnie chcesz osiągnąć i jaką ścieżką iść. Weby są fajne, ale maja miliard ścieżek i łatwo się pogubić. Ja "straciłem" dobry rok na odbijaniu się od poszczególnych frameworków, słuchaniu innych itp. itd. Mam kilka kursów na udemy (nawet kupionych ) odezwij sie to podeślę Ci passy do konta Weź się za prawdziwe programowanie a nie gówna które potrzebują 542542524 tysięcy zależności
  13. -1 punktów
    Wiesz co SZU, powinniście się wstydzić. Przegraliście z cienkim MU.
×