Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.11.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 3 punkty
    Jak rząd mówi, że obniży jakiś podatek, to znaczy, że wprowadzi trzy inne bokiem, gdy nie będziesz patrzył.
  2. 2 punkty
    Odcinek 19 – jak już zostać basileusem to z przytupem! Nawet bramę piekieł można zamknąć! Cesarz Achai wprowadził prawo królewskich wasali (nie wiem jak przetłumaczyć po ludzku viceroyality :roll:) Naturalnie nie zamierzał nikomu oddać żadnej korony, ale w przyszłości nigdy nic nie wiadomo prawda? Udział Viriona w defensywie przeciwko Jihadowi na Sycylię okazał się bezcenny. 20.01.1064 po prawie 7 latach walk muzułmanie poddają się, a władca Achai osiągnął 52% udziału w wojnie. Basileus Achai nie odpoczywał. Ruszył na wojnę z Zakonem Kalatrawy, tym razem celując w hrabstwo Nikea. Walki trwały ledwie 7 miesięcy i naturalnie Achaja wygrywa. W czasie wojny zmarła jednak cesarzowa Eirene. Zajęty ekonomią, wojną i swym rozwojem u hermeneautyków władca nie szukał nowej żony. Spokoju nie miało Bizancjum. 17.06.1065 Virion ruszył na nich celem zdobycia Theme of Dioclea. A 4 miesiące później na Bizancjum z wielką świętą wojną ruszył khanat Khazaria. Celem były sąsiadujące z Achają tereny królestwa Wallachia. Wojna Achai z Bizancjum trwała rok i naturalnie wygrywa ją basileus Virion. Świętując chwilowy spokój władca znalazł nową żonę. Wybór padł na nisko urodzoną, ale niezwykle utalentowaną Aigidię. Nastały lata pokoju. To aż dziwne w ostatnich czasach. Aż 21.03.1068 ziemia zadrżała. Spore zniszczenia to jednak nic przy tym co odkryli mieszkańcy. Za jedną z farm pojawiła się wielka szczelina, którą uznano za bramy piekieł! Mimo bycia uczonym mężczyzną Virion wiedział, że nie można tego zostawić samemu sobie i zaczął rozważać sposoby na zamknięcie tych piekielnych wrót. Wraz z radą zawężył możliwości do trzech opcji: egzorcyzmy lub złożenie ofiary z owcy lub zasypianie otworu gruzem. Jako uczony, religijny również, ale bez przesady, wybrał ostatni wariant. Uspokojony rok później basileus Virion ruszył na wojnę z kalifem Ghazi Fayizid, sułtanem Syrii i Anatolii. Targany wieloma wojnami sułtan nie miał szans na skuteczną defensywę i w trochę ponad pół roku Achaja powiększyła ponownie swe granice. A dwa miesiące później poganie wygrali swą świętą wojnę z Bizancjum. A więc Achaja doczekała się nowego sąsiada i to bardzo niepokojącego sąsiada. Na początku czerwca 1071 basileus zaczął tworzyć swoje Magnum Opus na temat uniwersalnego leku. Na pewno wiele mógł zaczerpnąć z wydarzenia, które nastapiło dwa miesiące później. Nadworny lekarz nie poradził sobie z leczeniem chorej córki władcy, Anastasii co doprowadziło ją do niepełnosprawności, a tydzień później do zgonu. Władca kazał ściąć lekarza, a w efekcie otrzymał pseudonim. Virion "Son of Lucifer". 28.12.1071 zakończył swe wielkie dzieło i trafiło ono do skarbca rodu Burakodopulos. 16.08.1072 rusza druga krucjata na Andalusię. Obecnie katolicy powinni wygrać, gdyż muzułmanie są targani wewnętrznymi konfliktami, więc papieżowi Caelestinusowi III należy oddać, że wie kiedy ruszyć na wojnę. Sam Virion odpoczywał od wojen, czekając na zakończenie rozejmu z Zakonem Kalatrawy. Gdy tylko do tego doszło ruszył na nich chcąc przejąc hrabstwo Prusa. Zrobił to w 6 miesięcy i 1 tydzień powołując niewielkie siły. Z 24 tysięcy dostępnych zbrojnych ledwie 8 tysięcy uporało się ze słabym sąsiadem. A dwa lata później zmienił się wielki mistrz zakonu i Achaja w 4-miesięcznej wojnie zdobywa hrabstwo Kyzikos. 08.12.1077 kończy się krucjata na Andalusię. Tym razem sukcesem, a zdobyte tereny otrzymuje królestwo Anglii. Nie tylko basileus prowadził ekspansywną politykę. Jeden z wasali samodzielnie pokonał małe królestwo Chorwacji odbierając im hrabstwo Krizevci. 31.07.1080 Virion ruszył na najtrudniejszą zapewne wojnę w swej karierze cesarza. Celem tereny królestwa Wallachia, a więc rywalem w wojnie byli poganie z khanatu Khazaria. I jak to bywa z poganami z powietrza pojawiło się w sąsiedztwie z Achają 12 tysięcy zbrojnych. Potęga militarna Achai to jednak obecnie trzecia siła na świecie więc po roku imperium dorobiło się nowego księstwa, składającego sie z trzech hrabstw. Dwa miesiące później ginie niestety Isaias "the Dragon". 37-letni następca tronu imperium był świetnym materiałem na władcę, dorównującym ojcu. Kolejnym następcą tronu był 18-letni syn zmarłego duxa Alexander. Ten zmarł 3 lata później przez ciężką grypę. Problemem okazał się kolejny następca. To jego ledwie 2-letni syn, a basileus już najmłodszy nie był. Nie chcąc ryzykowac regencji postanowił zamordować swego praprawnuka. Intryga została wykonana w ledwie 4 miesiące i nowym następcą był 16-letni wnuk cesarza, Himerios. To drugi syn Isaiasa. 11.10.1084 Achaja ruszyła na kalifa Ghazi drugi raz. Tym razem celem była Thracesia. Walki zostały zakończone w półtora roku. 20.04.1086 basileus Virion wprowadził imperialną administrację i zakaz prowadzenia wojen między wasalami cesarstwa. Jakby na potwierdzenie tego kalif Ghazi przegrał 5-letnią wojnę z księciem Isidoriosem. Znowu nastało parę lat pokoju. Do 05.01.1089. Virion postanowił ruszyć do Afryki na świętą wojnę z badshahem Abdullah "The Purifer" Muzaffaradin, władcą imperium Arabii. Celem była Cyrenaica. Do północnej Afryki przetransportowane zostało ponad 31 tysięcy zbrojnych. W czasie wojny doszło do dwóch ogromnych bitew. Pierwsza to 15 tysięcy Greków przeciwko 18 tysiącom Arabów. Z trudem wojska prowadzone przez Viriona i jego dwóch synów utrzymały grunt i przetrwały rzeź, w której zginęło 4 tysiące wojowników Achai i dwa razy tyle Arabów. Druga bitwa to starcie armii prostatora, liczącej 12 tysięcy z 16 tysiącami Arabów. Tutaj również Grecy wygrali, ale ledwo ledwo. 5 tysięcy strat po stronie cesarskich i 7,5 tysiąca po stronie Arabów. Virion zmobilizował nawet 12 tysięcy najemników, którzy gonili po terenach imperium Arabii i wyrzynali wrogów, aż trafili w sidła armii liczącej 25 tysięcy zbrojnych. Banda najemników została zmiażdżona i kilka miesięcy uciekała. Z 12 tysięcy zbrojnych przeżyło ledwie 4 tysiące. Ale to wystarczyło, w tym czasie siły Achai zrobiły co miały i 24.09.1042 imperium Achai pierwszy raz zajęło ziemie w Afryce północnej. W czasie walk zmarła cesarzowa Aigidia. Dała władcy trochę dzieci, a nową wybranką zbliżającego się do 70tki władcy została Dorothea. Rok po wojnie Achaja jeszcze nie ruszyła na nikogo, ale mając sporo złota w skarbcu Virion już wiedział, co będzie jego celem.
  3. 2 punkty
    Trzecia część Stormlight Archive zameldowała się właśnie na kundlu, czas odwołać zajęcia
  4. 2 punkty
    Załączam mini wideo recenzję FMa własnego autorstwa
  5. 2 punkty
    Przenieśli kadrę do TVP i od razu efekt. Dwa mecze, oba chujowe i zero goli
  6. 1 punkt
    By po jego śmierci jego trialistyczna monarchia się nie rozpadła, Drslaw zaczął działać na dwóch frontach jednocześnie. Jednym z nich było marzenie o cesarskiej koronie, drugim: zmiana prawa dziedziczenia tak, by trzy korony odziedziczone zostały przez jednego człowieka. Do realizacji planu cesarskiego potrzebne było ogromne ilości prestiżu, Czechy zaczęły więc teraz wydawać ogromne ilości monet na imprezy typu public relations. Targi, jarmarki, bankiety... niemal co roku Praga rozbrzmiewała gwarem rozbawionych gości. W 930 roku odbył się tam też Wielki Turniej Rycerski... Ponieważ przyrost chwały był niezadowalający, Drslaw zaczął rozglądać się za kolejnymi okazjami do szybkich, zwycięskich wojen. Nie było ich wiele, gdyż sąsiedzi zazwyczaj byli co najmniej tak samo silni jak Czechy (Bawaria, Wielkopolska, Kujawy, Awaria) lub nawet silniejsi (Litwa). Ostatecznie w 934 roku zaatakował niezależne od niedawna hrabstwo Lubeki. Nie miał innego pretekstu niż trybutarny, ale lepszy rydz... W trakcie tej łatwej (i zwycięskiej) wojny pojawiły się jednak kłopoty: Drslaw zaatakowany został przez jednego z awarskich wasalów, wodza Górnej Bawarii Kutana Zdobywcę, połowieckiego awanturnika który niedługo przedtem zdołał odebrać trzy austriackie prowincje dotychczasowym możnowładcom. Kutan miał do dyspozycji prawie 7000 wojowników... ale na szczęście Czechy już od jakiegoś czasu dominowały technologicznie nad większością swych sąsiadów. Duże ilości ciężkiej piechoty niemal zawsze radziły sobie z przewagą liczebną piechoty lekkiej, tak było i tym razem. Oczywiście, król osobiście dowodził czeskimi oddziałami szukając chwały... i stracił przy tym jedną dłoń. Drslaw Jednoręki przy okazji złapał zapalenie płuc, a jego niekompetentny medyk chciał je leczyć opowiadaniem dowcipów a potem... wycięciem części skóry twarzy. Król stanął u progu śmierci. Poraniony i oszpecony przetrwał. Po kilku nerwowych miesiącach Drslaw doszedł do siebie i dokończył zwycięsko obie wojny. Przy okazji uzurpował sobie też Księstwo Morawskie. Prestiż dobił do poziomu 3325 punktów, o wiele za mało... Plan ze zmianą prawa dziedziczenia też był trudny do wykonania. Zgodzić się na to musiało całe liczne dość grono wasali... a były wśród nich dwie czarne owce które z różnych powodów nie darzyły króla sympatią. Jedną z nich był Wratysław, przywódca Republiki Werle, który choćby z uwagi na nieprzystawalność ustrojową uparcie nie chciał polubić Jednorękiego. Działania kanclerza wręcz pogorszyły sprawę... Wtedy Drslaw wykorzystał swoje zainteresowania naukowe. Zaprosił Wratysława na wspólne... oglądanie gwiazd. Majestat sfer niebieskich zadziałał: pan na Werle zaprzyjaźnił się wreszcie z monarchą i wyszedł z opozycji. Trudniejsza sprawa była z drugim opozycjonistą. Był nim nie kto inny jak Hanus II Palownik, książę Meklemburgii. Hanus ciągle gnił w lochu i zniecierpliwiony król przesunął go w końcu do ciemnicy, by skrócić linię jego żywota. Bezskutecznie. Przemyślidzki psychopata przekroczył sześćdziesiątkę, ale na tamten świat nadal się nie wybierał. Ostatecznie więc w 936 roku czując do siebie samego wstręt Drslaw wypuścił Palownika, obdarował go pieniężnie i nawet mianował go seneszalem królestwa. Podziałało. W 936 roku Czechy, Pomorze i Wielkie Morawy stały się monarchiami elekcyjnymi.
  7. 1 punkt
    https://imgur.com/a/crXwk Wyjdź na prowadzenie 4:1 Wprowadź rezerwowego bramkarza bez występów w I składzie Bądź spokojny, bo przecież zostało zaledwie 15 minut, niech sobie chłopak pogra Przegraj 4:5
  8. 1 punkt
  9. 1 punkt
  10. 1 punkt
    5.07.2015 Po dłuższej przerwie wracamy na ligowe murawy, by rozegrać spotkanie z Sandefjord. Tak jak już wspominałem, udało nam się ostatnio awansować na czwartą pozycję i jesteśmy z tego dumni. Mamy jednak sporą stratę punktową do wyprzedzających nas rywali i żeby ją zniwelować, musimy utrzymać wysoką formę. Ten mecz był wisienką na torcie! Jeżeli ktoś miał ochotę zobaczyć w trakcie dziewięćdziesięciu minut grad bramek, kontuzje, kartki, rzut karny, aż czterdzieści dwa strzały i prawdziwą, piłkarską ucztę, musiał po prostu być na stadionie, bądź przed telewizorami. O tym, że w ofensywie idzie nam zacnie, już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Strzelamy dzisiaj aż sześć goli, a niesamowitym wyczynem popisał się młodziutki Lorentzen. Może zajęło mu to łącznie ponad pięćdziesiąt minut, ale śmiało można mówić, że włączył mu się Lewandowski. Pięć goli w spotkaniu ligowym to jest niesamowity wyczyn. Co ciekawe, do ostatniej sekundy drżeliśmy o wynik, bowiem to, co wyprawiała nasza defensywa, woła o pomstę do nieba. Tak łatwo traconych bramek sobie w naszym wykonaniu nie przypominam. Praktycznie każda akcja gości pod naszym polem karnym powodowała palpitacje serca. Bramkarz w większości przypadków by bezradny. Wyobrażacie sobie to, że puszczając pięć goli osiągnął ocenę "6.8"? Widowisko pełną gębą, które finalnie dało nam kolejny komplet punktów. Na takie wieczory warto czekać! Dodatkowo, w trakcie tej kariery pierwszy piłkarz naszej ekipy osiągnął notę marzeń! J. Lehtovaara, S.H. Nilsen, J. Groner, E. Hanstveit, R. Kristiansen, K. Barmen, F. Haugen, M. Sema, E. Huseklepp (69' K. Skaanes), P. Strypet (45' S. Lie Skalevik), H. Lorentzen Ekstraklasa [14/30] stadion: Brann w Bergen, 12411 widzów [4] Brann - [8] Sandefjord 6:5 [Fredrik Haugen 5'(k), Hakon Lorentzen 8' 41' 45' 52' 61' - Cheikhou Dieng 18' 59', Kjell Rune Sellin 29' 63' 66'] mom: Hakon Lorentzen "10.0"
  11. 1 punkt
    Koszyki do euro nie są powiązane z rankingiem. Tam się liczą tylko występy w eliminacjach i na mistrzostwach.
  12. 1 punkt
  13. 1 punkt
    Lucifer trzyma jeszcze poziom przez fajną chemię aktorów, choć zagadki kryminalne są na poziomie intryg rozwiązywanych w Scooby Doo. WD odpuściłem sobie gdzieś w okolicach końcówki 5 sezonu. To straszne jak nudny stał się ten serial. W pewnym momencie już ten schemat stał się tak powtarzalny - 2 odcinki drogi z kilkoma minutami absurdalnej walki z zombiakami przecinane pseudomoralnymi dylematami - 2 odcinki poznawania nowych postaci - później trochę rozpierduchy rodem z filmów klasy B i znów ruszamy w drogę.
  14. 1 punkt
    Oglądałeś go ze swoją matką?
  15. 1 punkt
    Na początku TBBT było świeże i świetnie trafiło w gwałtownie rosnącą niszę 'nerdowatości', więc zupełnie rozumiem jego popularność. A cała reszta to granie na uzależnieniu bezradnych widzów . Ciekaw jestem czy to brak kreatywności bądź odwagi twórców seriali, czy po prostu producenci mówią, że sory winetu to sie sprzedaje to to będziemy kręcić.
  16. 1 punkt
    TBBT rzecz jasna obniżyło poziom, ale jak na taką liczbę sezonów to trzymają się bardzo przyzwoicie.
  17. 1 punkt
    Z serialami, które z czasem stają się chujowe problem jest taki, że jak już się wciągnąłeś to ciężko nagle po prostu zarzucić oglądanie, po coś te tanie cliffhangery na końcach odcinków i sezonów są robione . No i jak poświęciłeś sporo czasu na oglądanie czegoś to poza jakąś tam więzią emocjonalną jest sentyment... każdy nałogowiec wie, jak łatwo o wymówki i jak ciężko rzucić. Więc zostaje słusznie obrażać serial w internecie, by przestrzec innych przed zaangażowaniem się w niego. Ja mogę się pochwalić, że udało mi się (już jakiś czas temu) rzucić Suits, który jest podręcznikowym przykładem żenującej taniej kupy grającej na emocjach powtarzającej każdy gówniany schemat z dużą łyżką chujowych zwrotów akcji i właśnie cliffhangerów. Ale i tak jeszcze chyba ze dwa sezony oglądałem mając świadomość, że to co oglądam to jest nie więcej niż 2/10 i w sumie nie wiem czemu ja to jeszcze włączam. Fajnie czasem pokarmić żeżuncję, ale chodziło o coś innego, trzeba było w końcu wyrwać chwasta i jestem dumny, że mi się udało. beeres, nie bój się powiedzieć dość, wyjeb TWD ze swojej łoczlisty i pamiętaj - we are not victims, we are survivors.
  18. 1 punkt
    O ile z Simeone w Evertonie się śmiałem, tak zatrudnienie bezrobotnego obecnie Tuchela nie brzmi dla mnie jakoś nierealistycznie.
  19. 1 punkt
    Środek pomocy: Sivert Heltne Nilsen (23l. / Norwegia / 77 tys €) - [20 m - 4 br - 1 as - 1 mom - 6 żk - 0 czk - 6,99 śr] Fredrik Haugen (22l. / Norwegia / 350 tys €) - [26 m - 8 br - 2 as - 4 mom - 2 żk - 0 czk - 7,18 śr] Aksel Berget Skjolsvik (27l. / Norwegia / 190 tys €) - [21 m - 2 br - 3 as - 0 mom - 5 żk - 0 czk - 6,77 śr] Rune Mo (20l. / Norwegia / 0 €) - [9 m - 2 br - 2 as - 1 mom - 2 żk - 0 czk - 6,96 śr] Kristoffer Barmen (21l. / Norwegia / 325 tys €) - [28 m - 6 br - 3 as - 3 mom - 3 żk - 0 czk - 7,19 śr] Na środku pomocy z reguły było miejsce dla dwóch zawodników. Z początku sezonu graliśmy jeszcze na trzeciego środkowego, wysuniętego pomocnika, ale ten pomysł się nie przyjął. Prawdę mówiąc, nie mam się tu do kogo przyczepić. Barmen, Haugen, Nilsen zagrali bardzo dobry sezon, głównie wychodząc na przemian w pierwszym składzie. Skjolsvik rzucany był po pozycjach jako rezerowowy, stąd duża liczba występów, ale w większości z ławki. Natomiast wypożyczony Mo zrobił swoje, ale niestety się z nim pożegnamy. Na drugą ligę wystarczyło, ale jak to będzie za rok? Ewentualnie jeszcze jeden piłkarz by się przydał. Skrzydła: Kristoffer Larsen (22l. / Norwegia / 240 tys €) - [30 m - 4 br - 10 as - 1 mom - 1 żk - 0 czk - 7,03 śr] Erik Huseklepp (30l. / Norwegia / 34/7A / 245 tys €) - [27 m - 11 br - 11 as - 4 mom - 0 żk - 0 czk - 7,55 śr] Kasper Skaanes (19l. / Norwegia / 63 tys €) - [8 m - 1 br - 0 as - 0 mom - 0 żk - 0 czk - 6,80 śr] Teoretycznie trzech, a praktycznie przynajmniej pięciu, bowiem są jeszcze Vindheim i Skjolsvik. W każdym razie dwóch podstawowych, którzy grali prawie w każdym meczu od pierwszej minuty, spisało się rewelacyjnie. Larsen dodatkowo dostał miano największego pechowca, bo to, ile on obił w tym sezonie poprzeczek, to nawet chyba sam nie był w stanie zliczyć. Natomiast Huseklepp to klasa sama w sobie, która wykręciła świetne statystyki, jak na skrzydłowego. Skaanes natomiast nie dostawał zbyt wiele minut, ale też nie pokazywał się z tak dobrej strony, jak w sparingach przedsezonowych. To oznacza, że pewnie może sobie nie poradzić w przyszłym roku w elicie norweskiej piłki nożnej. Atak: Azar Karadas (33l. / Norwegia / 10/1A / 115 tys €) - [26 m - 12 br - 6 as - 2 mom - 0 żk - 0 czk - 7,05 śr] Kastriot Kastrati (21l. / Finlandia / 9/2u-21 / 46,5 tys €) - [15 m - 3 br - 1 as - 0 mom - 0 żk - 0 czk - 6,86 śr] Steffen Lie Skalevik (21l. / Norwegia / 85 tys €) - [32 m - 13 br - 12 as - 3 mom - 2 żk - 0 czk - 7,03 śr] Hakon Lorentzen (17l. / Norwegia / 190 tys €) - [21 m - 4 br - 1 as - 2 mom - 0 żk - 0 czk - 6,75 śr] Zacznijmy od Karadasa, którego za cholerę nie widziałem przed sezonem w linii ataku. No i jak się okazało, do samego końca walczył o tytuł najlepszego strzelca w drużynie i gdyby nie kontuzja w ostatnich kolejkach, to pewnie by dzierżył tą nagrodę. Kastrati z początku był dobry, ale jak już się zatrzymał w kolekcjonowaniu bramek, to na dobre. Skalevik wręcz odwrotnie, bowiem im później w sezon, tym był bardziej wartościowy dla ekipy. Natomiast Lorentzen, to wciąż jeszcze szczeniak, który dostawał szansę, niektóre wykorzystał, ale to wciąż wielki talent i materiał na super snajpera. Wiem, że będziemy musieli poszukać kogoś lepszego, bo chyba nie wszyscy dotrwają do kolejnego sezonu.
  20. 1 punkt
    Impreza mistrzowska trwała do samego rana. Zawodnicy mieli sporo wolnego, więc nawet nie miałem zamiaru patrzyć i zwracać uwagi na to co robią, gdzie i z kim, oraz w jakim są stanie. To oni zasłużyli na tytuł mistrza 1. divisjon i to oni mają czerpać z tego korzyści. Był catering, były alkohole, petardy, flary, rodziny, po prostu wszystko, co tylko pozwoliło czuć się nam komfortowo. Takie wiczory lubię, bo wiem, że też sam się do tego przyczyniłem... Następnego dnia zarząd Brann ogłosił plany na zamontowanie 600 krzesełek! Jest to dobra informacja, bo choć mamy spory stadion, każde miejsce się przyda, bo przecież gdzieś tam z tyłu głowy pojawiają się plany na Europejskie Puchary! Pierwszy sezon, debiutancki sezon w tej karierze dobiegł końca. Mając chłodną głowę należy go podsumować oraz przyjżeć się pracy poszczególnych zawodników, by jak najlepiej rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu, tym razem już wśród elity. Patrząc na ubiegłe już rozgrywki, wykonaliśmy swoje zadanie w stu procentach. Przed niespełna rokiem dostaliśmy wytyczne, że oczekuje się od nas zwycięstwa w lidze. Mimo tego iż teoretycznie byliśmy murowanym faworytem, wcale nie przyszło nam to łatwo. Oczywiście, zwycięstwo w dwudziestu jeden z trzydziestu spotkań dało sporo punktów, ale konkurencja nie spała. Do samego końca w walce o końcowy tryumf walczyły cztery ekipy, ale tylko my i Fredrikstad, możemy już spać spokojnie. Przed innymi są jeszcze baraże, gdzie spośród czterech ekip, awans wywalczy tylko jedna. To zawsze ryzyko, tym bardziej, że na koniec rozgrywek zawodnicy odczuwają już spore zmęczenie. Tak czy siak, wracając do nas, to możemy być umiarkowanie zadowoleni z naszej gry. Nie spisywaliśmy się rewelacyjnie, a momentami graliśmy wręcz fatalnie. Zanotowaliśmy pięć remisów i cztery porażki, których można było uniknąć. Musimy wyciągnąć wnioski z głupich wpadek, bowiem za rok, takie będą nas kosztować dużo więcej. Owszem, moglibyśmy zaślepić się mistrzostwem i bardzo dobrym występem w Pucharze Norwegii, ale to nie o to chodzi. Wolę zimnym, krytycznym okiem spojrzeć na zespół, niż pływać w oceanie pochwał. Tym bardziej, że mimo zwycięstwa, figurujemy w bardzo małej ilości statystyk, jako ekipa wiodąca. Tyczy się to również poszczególnych zawodników, na których analizę przyjdzie jeszcze czas. Tak więc z ligi jestem zadowolony, ale nie będę skakał. Natomiast płynnie przechodząc do krajowego pucharu, tu sprawa nieco się komplikuje. Z jednej strony, jako drugoligowiec doszliśmy do półfinału, gdzie po zaciętym boju przegraliśmy z Rosenborgiem. Natomiast prawda jest taka, że przegraliśmy trochę na własne życzenie. Rywal tego dnia był do pokonania, a wtedy mielibyśmy autostradę do wygranej. Sami zgotowaliśmy sobie ten los, że będąc blisko wielkich pieniędzy, nie zagramy w tym sezonie jeszcze w Europejskich Pucharach, gdzie była przepustka przez wygraną. No cóż, jest nad czym pracować!
  21. 1 punkt
    To jedziesz Wikingów. Przywróć Północy chwałę! Coś ze Szwecji lub Norwegii. Kto jest ZA- popiera mnie plusikiem
  22. 0 punktów
    24.05.2015 O tym, że nasza forma jest daleko od ideału przekonaliśmy już w kolejnym spotkaniu, w którym rywalem było mocne Odd. Ich trzecia lokata o czymś świadczy, a o czym, to pokazała wysoka porażka. Byliśmy tylko tłem, któremu raz udało się odbić pałeczkę. Coś mi się wydaję, że zespół znów wraca do popełnianych błędów, które już widzieliśmy na początku tego sezonu... J. Lehtovaara, A. Iqbal, S. Carlsen, E. Hanstveit, R. Kristiansen, K. Barmen (47' S.H. Nilsen), A.B. Skjolsvik (84' F. Haugen), K. Larsen (45' M. Sema), E. Huseklepp, S. Lie Skalevik, A. Kangaskolkka Ekstraklasa [11/30] stadion: Skagerak Arena w Skien, 7160 widzów [3] Odd - [6] Brann 4:1 [Ole Jorgen Halvorsen 1' 35', Espen Ruud 63'(k), Mathias Fredriksen 66' - Steffen Lie Skalevik 23'] mom: Ole Jorgen Halvorsen "9.5"
  23. -1 punktów
    TBBT to tak nieśmieszne gówno, że fenomen tego serialu jest dla mnie niezgłębioną zagadką. Sam (jak każdy) mam na koncie sporo serialowych guilty pleasures (HIMYM, Gotowe na wszystko, końcowe sezony Dextera czy Boston Legal), ale TBBT jest do tego stopnia słabe, że nie rozumiem ludzi, którzy się tym jarają :-k.
  24. -1 punktów
    Włosi ze wszech miar pracują na kompromitację, ale IMO tej kadrze lepiej zrobi sprawiedliwe odpadnięcie niż po takich śmiesznych karnych, jakie tu zmyślacie. Selekcjoner IMO powinien był polecieć już po fazie grupowej, ale dali mu jeszcze jedną szansę. Jak nie da Insigne, to się doszczętnie skompromituje.
×