Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 19.12.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 9 punktów
    Jeśli sprawa zakończy się na obecnym etapie, to będę musiał powiedzieć, że wygląda to na bardzo ciekawą intrygę. Czasem słyszy się historie w branży, że jak ktoś bardzo, bardzo, ale to bardzo chce uniknąć odpowiedzialności związanej z dokumentacją księgową, to przypadkiem przewozi te dokumenty z miejsca na miejsce starym samochodem, który później przypadkiem płonie razem z dokumentacją w środku. No i co poradzić, ni ma faktur. No jak dać, jak ni ma Od razu mi się te historie skojarzyły, gdy usłyszałem o właścicielu z Kambodży. Kupuje klub na szybko - bo okazja - po czym bierze dokumentację do siebie do weryfikacji przez swoich ludzi i ta przypadkiem ginie gdzieś po przekroczeniu granicy. No i co poradzić, kopii brak Wisła Kraków jest spółką akcyjną i tym samym członkowie jej organów (zarządu i rady nadzorczej) jest dość ograniczona. Z jednej strony cywilnoprawnie rada nadzorcza może odpowiadać za szkodę wyrządzoną spółce, jeśli ponoszą za to winę, a zarząd może odpowiadać za niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie. Z drugiej strony mogą odpowiadać karnie członkowie zarządu w przypadku niezgłoszenia wniosku o upadłość w terminie. To jednak wszystko teoria. Praktyka nasuwa mi wniosek, że odpowiedzialność karna z art. 586 ksh jest tylko teoretyczna, w praktyce prokuratura się tymi wątkami nie zajmuje nawet w przypadku naprawdę ewidentnych wałów. Z drugiej strony odpowiedzialność cywilna po części wymaga udowodnienia winy, po drugie dokładnej analizy dokumentów księgowych. Trudno mi to sobie w kontekście Wisły wyobrazić, bo biorąc pod uwagę skalę kibolstwa w klubie nie byłbym zaskoczony, gdyby jak Kondrat z Lindą w "Psach" teraz kibole Wisły na jakimś wysypisku śmieci "puszczali z dymem całą swoją pieprzoną przeszłość". No chyba że dokumenty wziął ktoś do Szwecji czy Kambodży i ups, wzięły i zniknęły No jak dać, jak ni ma Gdyby to było załatwiane za pośrednictwem Polaków - miałbym silne podejrzenie, że ktoś w końcu puści farbę. Skoro jednak mamy wątki szwajcarskie, szwedzkie, kambodżańskie itp. - sądzę, że bardzo łatwo ukryć/zniszczyć dokumenty... A komuś może bardzo na tym zależeć. Wystarczy powiedzieć, że pan Ly Vanna wziął ze sobą jakiegoś bliżej nieokreślonego Kambodżanina - może go nawet widać na monitoringu biur? - i ten ktoś wziął dokumenty za pokwitowaniem... No i ni ma. Jeśli w ogóle jakieś były - bo przecież nie raz, nie dwa pojawiały się informacje, że kasa w klubie jest ze źródeł delikatnie mówiąc spod ciemnej gwiazdy, tego się raczej nie fakturuje Zawodowo bardzo mnie ciekawi sytuacja pani Sarapaty. Delikatnie mówiąc naruszyła kodeks etyki radców prawnych, więc będąc kibicem Wisły chyba bym się nie powstrzymał przed złożeniem stosownego donosu do rzecznika dyscyplinarnego. Stała się - z własnej winy i woli lub z uwagi na nieudolność - pośmiewiskiem w kraju, co w tym zawodzie może mieć konkretne konsekwencje. Historia o umowie anglojęzycznej podpisanej bez obecności notariusza mnie nie burzy - w końcu ksh nie narzuca szczególnej formy umowie sprzedaży akcji, AFAIR mogli to zrobić jedynie w formie pisemnej. Burzy mnie z kolei historia o tym, że Wisła tak naprawdę nie wie jaką umowę podpisano, że jest ona analizowana po fakcie, a pani Sarapata podpisała umowę bez lektury umowy bądź bez znajomości angielskiego. To jest kompromitujące biorąc pod uwagę jej zawód i wagę transakcji. To wszystko nasuwa mi wniosek, że tak naprawdę podejmowano jedynie działania pozorujące poszukiwania nowego inwestora, a tak naprawdę od początku zarząd TS planował sprzedać klub pozorantom, którzy pozwolą uwolnić członków zarządu od odpowiedzialności cywilnej i karnej. Nawet jeśli dokumentacja nie zniknie, to powiedzą "ale przecież przyszedł inwestor i zobowiązał się do wpłaty 12 milionów na wczoraj, to po co mieliśmy ogłaszać upadłość?!" i mają czyste papcie. Problem będzie miał Kambodżanin i Szwed posądzany o przekręty nigeryjskie... Ale co mu po problemie z polskimi wierzycielami? Pewnie nawet nikt nie będzie się w przypadku takich osób bawił w prowadzenie postępowań. Nie to co w przypadku, gdyby takim grabarzem klubu była osoba z kasą... Na przykład radca prawna z dobrze prosperującej kancelarii Dla wszystkich by nie starczyło, ale dla kogoś już pewnie tak. A klub? Klub z Vanną Ly i Hartlingiem czy bez Vanny Ly i Hartlinga i tak wyląduje w IV lidze. Ich obecność nic nie zmienia w kontekście sytuacji klubu - ale już w kontekście sytuacji członków zarządu zmienia bardzo wiele. Gdybym był dobrze sytuowanym w środowisku krakowskim radcą prawnym mającym dobre stosunki z rzecznikiem dyscyplinarnym - a wiem, że w takiej sytuacji rzecznik potrafi umorzyć właściwie wszystko - to nie znalazłbym lepszego sposobu na zlikwidowanie wiszącej nade mną groźby za upadłość znanego klubu. Jedyne, co by mi w takiej sytuacji groziło to zarzuty ze strony rzecznika, ale czy dość mocne by pozbawić uprawnień do wykonywania zawodu? Bo przecież zakaz patronatu czy parę tysięcy kary pieniężnej to kogoś o tym statusie nie zaboli. W mojej ocenie wy się wszyscy śmiejecie, a jak dla mnie ktoś na trupie Wisły kosztem jedynego, co jej zostało - dobrego imienia - właśnie usunął miecz Damoklesa wiszący nad jego głową. Nie ośmieszaj się. Tematy czynów Dukata, warunków siłowni Miśka i masa, masa innych szczegółów wypłynęły tylko dzięki Jadczakowi. Przed materiałem TVN wiedzieliśmy, że rządzą kibole i że w tle są narkotyki, dzięki Jadczakowi powstał materiał na szereg wielostronicowych materiałów na temat lokalnej patologii. Jeśli teraz wiemy, powiedzmy, 50%, to przed Jadczakiem wiedzieliśmy 1%. Czapki z głów przed nim, wykonał wielką robotę. Miasto zobowiązało się pomóc klubowi pod warunkiem gry w Bygdoszczy, kibice reaktywujący klub odmówili i w konsekwencji odmówiono im prawa do gry w IV lidze. Z Wisłą tak nie będzie.
  2. 9 punktów
    Bo obowiązek wymarł, ale słabo to wygląda jak ktoś wchodzi w środku tematu i tak naprawdę nawet klikając w ten link nie bardzo wiadomo o co w nim chodzi. Sam komunikat też odnosi się do czegoś innego, czego również trzeba szukać po necie, a wystarczyłoby jedno zdanie ze strony jmk i wszystko byłoby od razu jasne.
  3. 9 punktów
    Nie chwaliłem się, a kupiłem trzy tygodnie temu takie cudo: Honda Legend Coupe 3.2. Automatyczna skrzynia biegów, potwierdzony przebieg (184 000 km), ze skórzaną tapicerką, szyberdachem, klimatyzacją, podgrzewanymi i elektrycznymi fotelami z pamięcią ustawień. Kocham
  4. 8 punktów
    No, nie mogłem, wybaczcie
  5. 7 punktów
    Biorąc pod uwagę wklejone przez Profa obroty tego funduszu to 6 zł jest pozycją zauważalną w budżecie
  6. 6 punktów
    W Gazecie Prawnej zmiany w PIT dla zwykłego Kowalskiego ocenia Wasz ulubiony doradca podatkowy
  7. 6 punktów
    Cała plejada dotychczasowych laureatów to Tytani Wolności
  8. 6 punktów
    Jejku jej, zobaczcie, jaki znów zbieg okoliczności: 1. Prof. Piotr Gliński Człowiekiem Wolności 2018 tygodnika "Sieci"! 2. 145,5 tys. zł od Ministerstwa Kultury dla wydawcy tygodnika "Sieci"
  9. 6 punktów
    A w Klopperpoolu szaleństwo na ulicach
  10. 6 punktów
    Jak każdy chce trenera i piłkarzy Spurs to może łatwiej będzie zacząć im kibicować niż kupować do United
  11. 5 punktów
    http://weszlo.com/2019/01/01/doprowadzil-upadku-wisly-krakow-ranking-szymona-jadczaka/ Przerażające to jest.
  12. 5 punktów
    Czyli skład ModTeamu pozostaje bez zmian: @Feanor @Reaper @Dudek @lad @krzysfiol
  13. 5 punktów
    ale pozwole sobie zostawic to bez komentarza
  14. 5 punktów
    Nie no, to jest naiwność identyczna jak tio, ale jego tłumaczy sympatia do prezes Sarapaty. Rzeczywistość jest taka, że w takich sprawach z braku zgłoszenia upadłości w terminie właściwie nic się poprzedniemu zarządowi w spółce sa nie dzieje (w zoo jest inaczej), ani cywilnie ani karnie - a zwłaszcza w sytuacji odkupienia klubu przez inwestora to zagrożenie odpada, bo przecież kto normalny ogłaszałby upadłość w sytuacji, w której już za chwilkę sprzeda klub komuś dzianemu kto go wyprowadzi na prostą. Z kolei działanie na szkodę spółki w sytuacji braku inwestora oraz wielu miesięcy na uporządkowanie papierów będzie bardzo, bardzo trudne do udowodnienia. Konkludując - jeśli znajdą słupa, to ostatni zarząd "kibolski" spółki sa będzie miał bardzo komfortową sytuację. Sytuacja TS jest odmienna, bo tam z tego co słyszałem takich wałków nie było - więc i tu pola dla prokuratora nie widzę.
  15. 5 punktów
    Dzban Roku z jedną opcją głosowania na FYMa.
  16. 5 punktów
    Sezon 2018 w podsumowaniu: Największa zdobycz drużynowa: Wolf Pack (@Titans, week 4); Rednecks (vs Wolf Pack, week 10) 140 Najmniejsza zdobycz drużynowa: Amateurs 35 (@ Republicans, Round 2) Najwięcej punktów w jednym meczu: Harvesters @ Republicans 102-133,5 [235,5] (week 8) Najmniej punktów w jednym meczu: Titans @ Harvesters 38-57 [95] (Round 1) Najwyższa wygrana: Bumgarners @ Rednecks 124-66 [58] (week 11) Indywidualne zdobycze punktowe za cały sezon: QB - Patrick MAHOMES 388 (25,9) - Capybaras WR - Tyreek HILL 216 (14,4) - Bumgarners RB - Todd GURLEY II 301 (20,1) - Bumgarners TE - Travis KELCE 177 (11,8) - Toros DB - Darius LEONARD 101,5 (6,8) - Demons K - Ka'imi FAIRBAIRN 157 (10,5) - Titans Pojedyncze najlepsze zdobycze: QB - Aaron RODGERS 42, Toros (vs Amateurs, Round 3)* RB - Alvin KAMARA 35, Wolf Pack (@ Titans, week 4)** WR - Tyreek HILL 37, Bumgarners (vs Republicans, week 1)*** TE - Travis KELCE 26, Toros (@ Goats, week 13); Zach ERTZ 26, Rednecks (vs Wolf Pack, week 10)**** DB - Von MILLER 18, Demons (@ Toros, week 1)***** K - Stephen GOSTKOWSKI 22, Demons (vs Gnagare, week 6); Ka'imi FAIRBAIRN 22 (vs Toros, Round 2)****** * - więcej miał M. Trubisky (43, Titans, week 4 - na ławce) ** - więcej miał D. Henry (47, Round 1, bez klubu); tyle samo (35) miał C. McCaffrey (Rednecks, week 12 - BYE) *** - więcej miał A. Cooper (39, Wolf Pack, Round 1 - na ławce) **** - więcej miał G. Kittle (27, Capybaras, Round 1 - BYE) ***** - więcej miał B. Wagner (25, Wolf Pack, week 13 - na ławce) ****** - więcej miał J. Myers (27, week 6 - bez klubu) Pierwszy raz żadna najlepsza zdobycz punktowa w każdej kategorii nie "przebiła się" do wyniku meczowego
  17. 5 punktów
    najs, myślę że to nie jest łatwe mieć mural w mieście będąc menedżerem klubu, z którym nic się jak dotąd nie wygrało xD
  18. 4 punkty
    Jeśli kogoś interesuje: Tabela wszechczasów (po ilość zwycięstw) i wszystkie mecze z 3 ostatnich sezonów (w układzie wygrana - porażka - remis)
  19. 4 punkty
    Włączyłem sobie Palace z Grimsby Town i Fox z zespołu gości pokazał jak się bawią w niższych ligach - tak wyciął Townsenda, ze dostał czerwona kartkę. W drugiej minucie meczu
  20. 4 punkty
    Przecież Giertych i Młodzież Wszechpolska, którą założył też była i jest koloru brunatnego. I nie, Giertych nie jest faszystą dlatego, że wprowadził mundurki do szkół xD No i doszukiwanie się odcieni szarości u faszystów to naprawdę spora desperacja, żeby go bronić
  21. 4 punkty
    Into the Spiderverse Na pewno wybiorę się jeszcze raz, ale już teraz można spokojnie powiedzieć, że Into the Spiderverse to rewolucyjny film w kwestii animacji i jeden z lepszych filmów Marvela. Bez wątpienia był to rok Spider-mana, po dobrym udziale w Infinity War mamy świetną grę i genialną animację. Film się głównie opiera na postaciach Milesa Moralesa i Petera B Parkera (swoją drogą potwierdzony Parker z Ziemi 616, czyli "oryginalnej ziemi" Marvela), ale każdy z innych Spider-manów dostaje swoje do pokazania. Wyśmienici są podkładający głos aktorzy (Schreiber! Pine! Cage! I najlepszy Jake Johnson), genialny jest soundtrack (Sunflower Posta Malone katuje od paru dni), film nie męczy, a animacja to coś innego. Są dwie rzeczy, które warto wspomnieć w przypadku animacji. Po pierwsze świetne efekty imitujące komiks (lekkie rozmycie przypominające błędy w druku), a do tego niesamowite i płynne przejścia między bardzo różnymi w stylu i kolorystyce tłami. Artykułów o tym jak był tworzony Spiderverse można znaleźć masę i warto się zaznajomić bo to jest krok milowy w animacji filmów. Film ma też dużo humorystycznych elementów, może nie takich by się zaśmiewać w głos, ale uśmiech nie schodził mi z twarzy bardzo długo. Świetnie też podejmuje tematykę dojrzewania i presję jaka towarzyszy komuś kto z dnia na dzień musi zostać superbohaterem, nie z wyboru (jak oryginalny Spider-Man), a z poczucia obowiązku i trochę konieczności. Miles jest świetny i nie odstaje od bardzo dobrej komiksowej adaptacji. Niesamowity jest też drugi główny bohater, czyli Peter B Parker. Mamy tu Spider-mana z brzuszkiem, takiego na oko koło 40stki, czyli coś czego Marvel nigdy nam nie pokazał. Mamy Spider-mana, któremu w końcu pozwolono dorosnąć, zmierzyć się z ważnymi w życiu momentami (posiadanie rodziny, kryzysy w związku czy zwyczajne zmęczenie tym co robi), pozwolono mu też popełnić błędy i stać się trochę zgorzkniałym. I to jest jedna z ciekawszych interpretacji Spider-Mana jaką widziałem. Jake Johnson świetnie ją okrasił swoim lekko zirytowanym głosem, do tego dorzucając niemało humoru. Film oczywiście jest zapełniony żartami dla fanów Spider-Mana i wieloma nawiązaniami do filmów, komiksów czy gry Szczerze polecam nie tylko fanom, ale każdemu lubiącemu dobrą animację. Byłem na wersji z napisami, ale ponoć dubbing jest niezły, przemoc praktycznie w ogóle nie jest pokazana więc rodzice mogą śmiało brać dzieci. Zresztą, na sali ze mną był rodzic z paroletnim (nie wiem dokładnie) dzieciakiem, który bawił się świetnie, pomimo napisów Najlepszy film superbohaterski roku i jeden z lepszych w ogóle, a w tym roku też jeden z lepszych filmów w ogóle. Tylko czekać na dziesiątki nagród za animację
  22. 4 punkty
    I Pogba dwie bramki. Chyba faktycznie piłkarze wywalili Jose.
  23. 4 punkty
    Przede wszystkim po to, że mamy super community, 7 sezonów historii, emocje, wzloty i upadki. Zawsze sobie siadam w niedzielę i raczej nie mam się co podniecać wynikami Dolphins, to przynajmniej się jaram jak mój zawodnik zalicza TD Albo się wkurwiam jak ktoś kogo mam na ławce napierdala salta do endzone. Zajmuję ostatnie miejsca a i tak sprawia mi to fun, i za każdym razem na początku sezonu jestem przekonany, że zaasiłem draft.
  24. 4 punkty
    10 rockowych hymnów 2018 roku Jak co roku, gdy przychodzi czas zmienić kalendarz, w internecie pojawia się multum podsumowań. Ja także je lubię i od czasu do czasu staram się zebrać do kupy swoje przeżycia z minionego roku. Tak, przeżycia, bo to nie są ani najlepsze, ani najpopularniejsze utwory, jakie powstały w przeciągu minionych 12 miesięcy - a jedynie te, które poruszyły moją duszę głodną rockowych, stadionowych hymnów, o jakie - niestety - coraz trudniej. W zestawieniu znalazły się także dwie ballady, gdyż uznałem, że są warte uwagi, a wracałem do nich bardzo często. 10. Nozomu Wakai's Destinia - The End of Love Znane internetowe powiedzenie mówi, że jeśli robisz coś dobrze, to na pewno jest jakiś azjatycki dzieciak, który robi to lepiej. Wakai to wyszkolony klasycznie gitarzysta, który od nastoletniego wieku gra z najlepszymi w kraju, a od kilku lat wydaje własne płyty jako projekt Destinia. Właśnie wydał drugą płytę, a do jej nagrania zaprosił prawdziwą śmietankę hard rockowego świata. Za sekcję rytmiczną odpowiada stary Whitesnake: Marco Mendoza na basie i Tommy Aldridge na perkusji, a wokale nagrał Ronnie Romero, którego sam Richie Blackmore wyznaczył na nowego wokalistę Rainbow. The End of Love to znakomity rockowy kicker z tak chwytliwą linią melodyczną, że nie powstydziłby się jej Ricky Martin. 9. Big City - From This Day W Europie stolicą melodic rockowego grania z pewnością nazwać można kraje skandynawskie. Tam utwory ard rockowe czy power metalowe docierają wyjątkowo często na czołowe miejsca list przebojów, a praktycznie w każdej wiosce ktoś krzewi rock and rollowe credo. Big City to pięciu Norwegów, którzy graja razem od kilku lat, nagrali płytę już w 2013, jednak nigdy jej nie wydali. Dopiero teraz uderzają na rynek z podwójną edycją, zawierającą stary i kompletnie nowy album. To właśnie z niego pochodzi ten numer. Dajcie mu się rozkręcić. 8. Junkyard Drive - Sweet Little Dreamer Kontynuując wątek północny, przenosimy się do Danii. Chłopaki z Junkyard Drive wyglądają i grają, jakby wyciągnięci byli z zadymionego pubu dla bikerów na południu Stanów - tak trzydzieści lat temu. Dostaniecie tu wszystko, od hipisowskich inspiracji, przez Sabbathowskie gitary, aż po świetne melodie i bardzo ejtisowy tekst. 7. Gathering of Kings - Love Will Stay Alive Najnowsze odkrycie! Właściwie wpadli tu w ostatniej chwili, bo o ich istnieniu dowiedziałem się dosłownie kilkanaście dni temu. Gdy to usłyszałem, myślałem, że Jorn Lande ma kolejny projekt, a tymczasem Gathering of Kings to autorski pomysł Victora Olssona, gitarzysty Saffire, do którego zaprosił mnóstwo skandynawskich muzyków - byłych lub obecnych członków tak uznanych grup jak Masterplan, Within Temptation, Crashdiet, Eclipse, Therion, Pretty Maids czy Sabaton. Z takiego połączenia mógło wyjść tylko coś przeznakomitego. Premiera albumu w styczniu, a póki co łapcie singiel. 6. Candlemass - Fortuneteller Tych panów nikomu przedstawiać nie trzeba. Mieli nie nagrywać nowych rzeczy, odejść będąc na szczycie, jednak Leif Edling skusił się na stworzenie muzyki do gry komputerowej House of Doom, a następnie na pociągnięcie tematu dalej i zarejestrowanie pełnego albumu - The Door to Doom - ktory ukaże się w przyszłym roku. Wszystkie kawałki z growej EPki są znakomite, jednak najczęściej sięgałem po tę klimatyczną balladę. Na wokal, po ponad 30 latach, wraca oryginalny śpiewak - Johan Langqvist. Jest świetnie! 5. Lord of the Lost - Voodoo Doll Pozostając w gotyckim klimacie, przenosimy się na chwilę do Niemiec. Lord of the Lost to moje zeszłoroczne odkrycie numer jeden. Składankę Swan Songs II, a zwłaszcza utwór "My Better Me" katowałem do upadłego. Chris Harms i spółka nie spoczywają na laurach i nagrywają nowy materiał będąc u szczytu swej kreatywności. W 2018 roku wydali dwie kolejne płyty: Thornstar - nagraną w pełnym brzmieniu, oraz 10 Thorns - wypuszczony w limitowanej edycji zestaw dziesięciu piosenek w wersjach "naked", czyli zagranych akustycznie, bardziej kameralnie. To właśnie te wersje najbardziej chwyciły mnie za serce. Oprócz klimatycznego, głębokiego głosu Harmsa, świetne są teksty zespołu oraz cała historia o zaginionej inteligentnej cywlizacji czczącej boginię Morganę. Ja wybrałem jednak nie singiel o tym tytule, a coś bardziej buntowniczego i indywidualistycznego - grającego w moje liryczne klimaty. 4. The Poodles - Go Your Own Way Znów jesteśmy w Szwecji. Co poradzę na to, że to tam jest stolica dobrego grania? The Poodles poznałem podczas eliminacji do Eurowizji ponad 10 lat temu. Hity takie jak "Night of Passion" czy "Metal Will Stand Tall" to już klasyka europejskiego melodic rocka. Nazwą, wyglądem i muzyką panowie nawiązują do pięknych lat 80-tych, a melodie, które tworzą, mogłyby spokojnie zostać umieszczone na albumach Poison czy Ratt. Tym razem jednak wzięli na warsztat klasyk zespołu Fleetwood Mac, który zagrali po swojemu i - moim zdaniem - wynieśli go na jeszcze wyższy poziom. Jeden z najczęściej słuchanych przeze mnie utworów minionego roku. 3. Judas Priest - Lightning Strike Zanim straciłem woodstockowe dziewictwo i udałem się tam, by posłuchać Halforda i kolegów, w moje uszy wpadł ten utwór. Był to styczeń, a już spadła taka muzyczna bomba! Wtedy wiedziałem, że bedzie to rok bardzo udany dla melodyjnego grania. Razi jedynie mix refrenu i wyraźne podciągnięcie, rozmycie i nałożenie ścieżek krzyku Roba, co zapala żółte światło w temacie tego, czy jeszcze da radę? Na szczęście na koncercie nie było problemów i Judasi dali czadu najlepiej, jak umieją. Cała płyta Firepower jest znakomita i jedna z lepszych w dyskografii zespołu. Zdecydowany hit! 2. Hardcore Superstar - You Can't Kill My Rock'n'Roll No i znów Szwecja! Są takie kapele jak Shiraz Lane czy właśnie Hardcore Superstar, które sprawiają, że cofam się w czasie i czuję się, jakbym miał 18 lat i siedział w parku śpiewając rockowe kawałki ze znajomymi, popijając nienajlepszej jakości trunki. Ważne, by w tym całym dorosłym syfie, rachunkach, fakturach, pracy, obowiązkach, codziennym życiu, nie zatracić w sobie tego zbuntowanego rock and rollowca z głową pełną idei i szaleństwa. Wdzięczny jestem takim kapelom za to, że ten ogień podsycają. 1. Black Swamp Water - Bitter Harvest Nie mogło być inaczej. Absolutne odkrycie roku 2018 jeśli chodzi o mnie. Prowadzący riff zagrany na banjo, a później we wzmocnionej, gitarowej wersji, chodzi w mojej głowie non stop. Słuchając Black Swamp Water czuję się, jakbym przeniósł się na południe Stanów, jechał swoim starym pick-upem gdzieś przez bezdroża i obserwował, jak biegacze pustynne przewalają się przez jezdnię. Zajeżdżam do opuszczonego motelu i, odpalając cygaro, liczę zarobione na sprzedaży bimbru i sutenerstwie dolary. Aż dziw, że kapela jest z... Danii, a nie z Arizony! Jak widzicie, 7 z 10 zespołów to składy szwedzkie lub duńskie. To właśnie tam melodic rock kwitnie i ma się świetnie. Niech im się wiedzie jak najlepiej! Oby 2019 był jeszcze lepszy.
  25. 4 punkty
    Zakładam, że wiesz jak wygląda i jak długo trwa odpowiedzialność członków zarządu a tutaj po prostu bawisz się w publicystę?
×